Dodaj do ulubionych

refleksja z tych smutnych

21.06.13, 18:09
Na wstępie chce zaznaczyc,ze to nie jest opinia "o większosci generalnie" tylko o tej większosci, ktora ja osobiscie spotykam. czyli jakims tam ulamku calosci. Zaznaczam,zeby sie nikt nie gniewal na mnie. Mozliwe tez, ze dotyczy to tylko miasta Wroclawia, kto wie, moze tu mamy taka aure...Ale przejdzmy do meritum "rozwazan"- mam oto taki specyficzny zawód,ze czasem parę godzin spędzam w przedszkolu. W różnych przedszkolach. Czasem takich specjalnych .Nie tylko jako mama dziecka ze spektrum A, bo taką mamą też jestem, ale też właśnie zawodowo. No i dzisiaj pracując mogłam zaobserwować kilka Mam, które pod koniec dnia przedszkolnego przyszly po dzieci . Żadna z tych mam ani się nie usmiechnela, ani nie pozdrowila zwyklym "dzien dobry" , ani nie zapytala sie, co robi obca osoba w przedszkolu. Matki przychodzily po dzieci naburmuszone, zabieraly je i tak samo bez slowa wychodzily. Moze jedna rzucila "do widzenia". Moze ja jestem jakas dziwna, ale jak przychodze po dziecko to mowie dzien dobry i dzieciom (i co z tego, ze sa autystyczne i dopiero z czasem zaczely reagowac, ale zaczely!) i Paniom, ktore CIEZKO HARUJĄ z tymi naszymi chorymi dziecmi. Czy zyczliwy usmiech i zwykle grzecznosciowe pozdrowienie jest az tak trudne? Czesto czytam w roznych miejscach (w sensie - na roznych forach) jakie to sa niemile panie w przedszkolach. ale jesli do mnie do pracy przychodzi ktos naburmuszony, ma od progu czesto pretensje, nie chce sie komunikowac tylko "placi i wymaga" , jesli nie rozumie, ze wszedzie przede wszystkim komunikacja miedzyludzka jest najwazniejsza- to ja tez po ktoryms razie trace ochote do usmiechu :-( . Ja rozumiem, ze czlowiek jest wykonczony. Tez jestem zmeczona, moje dziecko od dwoch tygodni zachowuje sie jak kompletny swir, pracuje i utrzymuje meza , ktory ma fochy i drze sie na mnie bez powodu, jak wszyscy tutaj mam tez zle chwile... ale nie jestem dla ludzi nigdy opryskliwa czy niemila. To nie jest wina niczyja,ze jest trudno w zyciu. innym tez jest trudno przeciez, nie tylko mi. Przedszkola terapeutyczne/specjalne uwazam bardzo specyficzne miejsca i wspolpraca rodzicow z kadra jest w tych przypadkach bardzo wazna. Nawet taka pozornie nic nie znaczaca, jak zwykla zyczliwosc. Strasznie smutno mi sie zrobilo,ze kolejny raz zobaczylam rodzicow, ktorzy wymagaja bardzo wiele od innych , sami niewiele dajac od siebie. no nic, dobrego weekendu , i wiecej wzajemnej zyczliwosci.
Obserwuj wątek
    • speedy_gonzo Re: refleksja z tych smutnych 21.06.13, 18:53
      Naprawde piszesz z Polski?
      Osobiscie uwazam, ze spoleczenstwo polskie jest potwornie schamiale (pomieszkiwalam w kilku krajach, wiec naprawde mam porownanie).. Jedyne co mozemy zrobic to, to pietnowac i z uporem maniaka mowic dzien dobry przy wejsciu, prosze dziekuje... nawet jak nam nikt nie odpowiada (z kazdym rokiem jest niestety gorzej..). Przerazajacy jest ten brak szacunku i elementarnej kultury osobistej..
      Dzieki za posta.
      • portenho Re: refleksja z tych smutnych 21.06.13, 19:48
        ja przyjechalam do Polski po bardzo dlugiej emigracji z Am. łacińskiej . jestem 3 lata i generalnie jestem zadowolona, ale nadal zadziwia mnie,ze ludzie się nie szanują≥ Przed emigracją mieszkałam w Warszawie i stamtąd az takiego buractwa, jakie napotykam we Wrocławiu , nie pamiętam... mieszkalam też w czasie studiów w Niemczech i w sumie w ogóle dużo podróżuję (bo taka praca) ale to , co jest tu we Wro jest bardzo smutne... i osobliwe.

        pozdrawiam Cię i dziękuję za Twoj post w odpowiedzi na wątek!
        • portenho Re: refleksja z tych smutnych 21.06.13, 19:52
          chce jednak powiedziec, ze jest tez duzo zmian na plus w Polsce,zeby nie bylo,ze skoro jecze to po co wrocilam. Na pewno jest lepiej z czystoscia na ulicach, sa juz ladne drogi, w urzedach (tutaj) duzo rzeczy mozna zalatwic szybko (a w skarbowce naszej dzielnicowej to nawet szybko i milo ;)) , nie narzekam tez na opieke nad dzieckiem w przedszkolu, w przyzwoitej cenie, nie narzekam na jedzenie, bo jest nadal bezwzglednie zdrowsze niz np tam,gdzie mieszkalam, i tansze . Jest duzo plusow, jak zawsze-krytykujac jakies zjawisko nie chce powiedziec,ze caly kraj i wszyscy ludzie sa "be" (zaznaczam, by uniknac nieporozumien). Ale wlasnie te drobne rzeczy mnie smuca, ktore Ty tez zauwazasz, czyli nie uroilam sobie... no nic, jeszcze raz dzieki i pozdrawiam!
          • speedy_gonzo Re: refleksja z tych smutnych 21.06.13, 20:15
            Bardzo poprawna politycznie jestes :D
            W Warszawie jest obecnie tak samo jak we Wrocku pod wzgledem kultury (czesto bywam).. Stolica nam sie zmienila bardzo przez ostatnie 10 lat. Oj bardzo... (Na plus to chyba jedynie, ze nie kradna samochodow spod pracy w bialy dzien..)
        • tata.po.30 Generalnie tak, ale... 22.06.13, 01:38
          Generalnie się zgadzam, ale:
          1) jeśli pracujesz w Sanepidzie czy pokrewnych instytucjach (i stąd te zawodowe wizyty w przedszkolach), to trudno się dziwić reakcji rodziców... Kontrole niby ważne, ale... No, np. Jakiś czas temu nasze przedszkole (nie pamiętam, by ktokolwiek kiedykolwiek nie przywitał się i nie pożegnał z kadrą czy z innymi rodzicami) dostało mandat za to, że dzieci w grupie mieszanej wiekowo mogą sobie same wybierać krzesełko, na którym usiądą (powinno być dostosowane do wzrostu, czyli w grupie mieszanej wiekowo wszystkie krzesełka powinny być podpisane dla których dzieci są). Przykłady można długo wymieniać...
          2) porównując poziom chamstwa między Wrocławiem i Warszawą (w obu miastach mieszkałem wiele lat) mam dokładnie odwrotne wrażenie niż Ty. Takiego zdziczenia obyczajów i gburowatości jak w Warszawie nie widziałem nigdzie indziej w Polsce. Nawet w Krakowie ludzie są uprzejmiejsi. Jednak w porównaniu z Niemcami (też parę lat mieszkałem) i Wrocław, i Warszawa wypadają bardzo niekorzystnie... choć czasem się zastanowiałem, czy to aby nie jest wyłącznie kwestia lepszego maskowania uśmiechem pogardy dla obcych, czyli barbarzyńców. Ale nawet taki uśmiech to rzecz ważna, lepiej się żyje.
          • pinkdot Re: Generalnie tak, ale... 22.06.13, 10:45
            > 1) jeśli pracujesz w Sanepidzie czy pokrewnych instytucjach (i stąd te zawodowe
            > wizyty w przedszkolach), to trudno się dziwić reakcji rodziców...

            Mimo wszystko, witanie się, żegnanie - wymienianie uprzejmości z obcą osobą to podstawowe zasady dobrego wychowania i za granicą ludzie tak właśnie postępują. Tutaj nikogo nie dziwi pozdrowienie obcego przechodnia, wymienienie paru zdań na temat przeważnie brzydkiej pogody. Sam fakt, że starasz się usprawiedliwiać takie zachowania świadczy o naszej mentalności - moim zdaniem nic go nie tłumaczy, poza grubiaństwem rzeczonej osoby.
            • tata.po.30 Re: Generalnie tak, ale... 22.06.13, 11:13
              Zgadzam się z Tobą, i co do pozdrowień, i co do mojej typowej wschodnioeuropejskiej mentalności (nie, wąsów jeszcze nie zapuściłem). Wiesz, w Polsce wszystko jest specyficzne, począwszy od grubiaństwa i braku pozdrowień, poprzez urzędników mających nawyk szukania haczyka zamiast udzielania pomocy (skąd skłonność reszty społeczeństwa do unikania ich), aż do specyficznej mentalności części polskich emigrantów do tego lepszego, bardziej cywilizowanego i przyjaźniejszego świata. Ot i tyle, taka obserwacja. Inne kraje zresztą są równie specyficzne, tylko ta specyfika w czym innym się wyraża. Czasem mniej, czasem bardziej przyjaznym, ale zwykle równie pokręconym.
              • pinkdot Re: Generalnie tak, ale... 22.06.13, 11:48
                > Zgadzam się z Tobą, i co do pozdrowień, i co do mojej typowej wschodnioeuropejs
                > kiej mentalności (nie, wąsów jeszcze nie zapuściłem).
                :)
                Dodam tylko, że wielu Polaków tu w Irlandii nie lubi Irlandczyków za to, że są "fałszywi" - tzn. zawsze uprzejmi, nawet jeżeli wedle naszych standardów nie powinni być. Ja tam wolę jednak chyba taką fałszywość, niż nasze "szczere" traktowanie bliźniego;).
                • tata.po.30 Rzeźnik 22.06.13, 12:33
                  No to jeszcze ładna anegdota dość trafnie podsumowująca różnice kulturowe w innym dalekim-bliskim kraju: trzech Żydów w Izraelu stoi pod drzwiami rzeźnika. Zamknięte, na drzwiach kartka: "Z powodu przejściowych trudności w zaopatrzeniu mięsa brak. Przepraszam." Żyd--emigrant z USA:
                  -
    • tijgertje Re: refleksja z tych smutnych 22.06.13, 00:00
      hmmmm, jak do Polski jezdizmy (na szczescie niezbyt czesto), to ogolnie o przytlaczajacej wiekszosci spoleczenstwa mamy z mezem podobne obserwacje. W Holandii to sie ludzie na ulicy czy w pociagu do siebie usmiechaja, choc widza sie przelotem pierwszy raz w zyciu. W Polsce jak mi sie geba smieje do ludzi, to jeszcze sie jakas durna uwage zdarza uslyszec, bo w koncu ":NIE MA SIE Z CZEGO SMIAC" . Bardzo nie lubie tej mentalnosci:/
      • firella2 Re: refleksja z tych smutnych 22.06.13, 13:31
        Przez 8 lat mieszkałam pod Wrocławiem i nie wspominam dobrze tego czasu... Też uważam, że ludzie byli tam... jacyś tacy... Oczywiście nie wszyscy, ale jednak wielu, było to zauważalne. Nawet wczoraj chyba gadałam o tym z mężem, i nawet stworzyłam pewną teorię na temat przyczyn takiego "buractwa" wielu mieszkańców Wrocka i okolic ;D
        Teraz od lat mieszkam na Górnym Śląsku i jednak zauważam, że tu jest inaczej, na plus. Tak że dobrze Cię rozumiem, choć na pewno Twoje (i moje) rozważania są niepoprawne politycznie ;)
    • myszewa Re: refleksja z tych smutnych 24.06.13, 13:14

      to ja chyba mieszkam w innym Wrocławiu - hihi, albo nasze przedszkole jest wyjątkowe, bo u nas pogawędki w szatni miedzy rodzicami, terapeutami, opiekunami to norma, nie tylko mówienie dzień dobry. Z paniami jestem na ty, wiem która się broni, która jaki kurs robi, ale zdarza nam się i o bardziej osobistych rzeczach rozmawiać, zawsze dostaję też zwrotną informację jak tam młody w przedszkolu, jak pracował, czy zjadł, że spontanicznie wszedł w interakcję z jakimś dzieckiem itp. czasami tak z 15 minut po odbiorze młodego sobie dyskutujemy, aż nam autobus ucieknie, Zdarza nam się dzwonić czy smsować do siebie, wymieniamy się książkami, pedagog specjalny z własnej inicjatywy w soboty jeździ z nami do naszej terapeutki prowadzącej - w swoim wolnym czasie, nikt jej do tego nie zmusza, ani dodatkowo nie płaci. Z rodzicami dzieci zdrowych czy niepełnosprawnych też nie mam żadnych negatywnych doświadczeń, wszyscy są dla siebie mili, nawet gdy młody miał cięższe okresy kiedy niefajnie demonstracyjnie zachowywał się w szatni przy odbiorze nigdy nie spotkałam się ze złym słowem czy spojrzeniem. Myślę, że to działa w dwie strony - nie wyobrażam sobie sytuacji, kiedy ktoś słysząc dzień dobry czy będąc przyjaźnie zagadniętym nie odpowiada nic tylko odwraca się i wychodzi. Może w miejscu gdzie byłaś jest jakiś kwas między personelem a rodzicami i dlatego tak to wygląda, Ja raz trafiłam w miejsce gdzie panowala wśród personelu zasada "rodzic Twój wróg", a pani psycholog już w rozmowie wstępnej zbierając wywiad powiedziała mi, że "naszym największym problemem są rodzice, którzy w domu psują wszystko co my z dziećmi wypracujemy" - przyznam się, że od razu mnie to ubodło, bo to świadczy, że z tymi rodzicami nikt nie rozmawia, nie współpracuje, nie ustala wspólnych priorytetów - terapeuta wie swoje, co będzie najlepsze dla dziecka, jeśli są sukcesy to zasługa terapeuty, jeśli ich nie ma to wina rodzica. Dosyć szybko uciekliśmy z tego miejsca i teraz mamy to szczęście, że jesteśmy otoczeni przyjaznymi i życzliwymi nam osobami. We Wrocławiu ;)
      • ur-tica Re: refleksja z tych smutnych 03.07.13, 14:34
        Przepraszam - jestem zupełnie nowa i w temacie przedszkoli - terapii itd poruszam się jeszcze trochę chaotycznie, ale czy mogłabym prosić o informację (w wątku lub na priv) - które przedszkole we Wrocławiu jest takie przyjazne?
        • ur-tica Re: refleksja z tych smutnych 08.07.13, 11:44
          Znalazłam w innym wątku :)
    • marcelka0 Re: refleksja z tych smutnych 24.06.13, 18:17
      Witam
      Po przeczytaniu kilku postów zastanawiam się dlaczego autorka opisując zachowanie Pań z przedszkola, odnosi się do reszty mieszkańców Wrocławia? Może warto zmienić prace i otoczenie... Przyjechałam do tego miasta 14 lat temu i otrzymałam ogromną pomoc od ludzi, którzy zamieszkali we Wrocławiu zaraz po wojnie.
      Wielokrotnie spotykałam się z uprzejmością ludzi na ulicy czy w autobusie Np. ktoś kupił mi bilet do tramwaju, gdy ja nie miałam drobnych do automatu (stare czasy kiedy automaty nie wydawały reszty). Wynajmowałam kilka razy mieszkania od różnych ludzi i jakoś nie zauważyłam tej nieżyczliwości itp. Zawsze sąsiedzi odpowiadali na powitanie a i sami zagadywali i jakoś nie wspominam tych lat źle.
      Może autorka zbyt uogólnia.
      Niedawno znajoma z Warszawy przyjechała i jak zobaczyła jak młodsi ustępują miejsca w tramwaju to powiedziała, że u nich z tym kiepsko. A może to zachowanie o którym pisze autorka posta odnosi sie do całego społeczeństwa, myślę, że Wrocław to specyficzne miejsce, bo tak naprawdę można spotkać wielu ludzi z różnych stron Polski i nie tylko, a wynika to z historii miasta.
      Myślę, że o każdym mieście można napisać, że jest nieprzyjazne bo coś zawsze się znajadzie.
      Warszawa - korki i nagonka na tzw. „słoiki” itp.
      Przesyłam pozdrowienia z naprawdę przyjaznego miasta Wrocławia:)

      • speedy_gonzo Re: refleksja z tych smutnych 24.06.13, 19:01
        Mowi sie, ze przyzwyczajenie, to druga natura czlowieka. Zasiedziala jestes w tym Wroclawiu, autorka watku, ze tak powiem dopiero co emigrowala do Wroclawia... Porownuje na kazdym kroku, to normalne, szczegolnie po dlugiej emigracji. To tak troche jak z konsumcja. Mieszkasz w US i jesz cale zycie "plastikowe" truskawki z supermarketu i po kazdej robisz mniam mniam. Czestujesz nimi kolezanke, ktora ma wlasny ogrodek, a ona je wypluwa ...
        Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.
        • marcelka0 Re: refleksja z tych smutnych 24.06.13, 19:32
          speedy_gonzo napisała:

          > Mowi sie, ze przyzwyczajenie, to druga natura czlowieka. Zasiedziala jestes w t
          > ym Wroclawiu, autorka watku, ze tak powiem dopiero co emigrowala do Wroclawia..
          > . Porownuje na kazdym kroku, to normalne, szczegolnie po dlugiej emigracji. To
          > tak troche jak z konsumcja. Mieszkasz w US i jesz cale zycie "plastikowe" trus
          > kawki z supermarketu i po kazdej robisz mniam mniam. Czestujesz nimi kolezanke,
          > ktora ma wlasny ogrodek, a ona je wypluwa ...
          > Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.


          No nie wiem czy jestem taka zasiedziała, bo często podrózuje i nie tylko po Europie, więc porównanie mam. A 13 lat to nie taakie zasiedzenie :) :) Po pół roku mieszkania w Warszawie miałam dość, jednak nigdy nie napisze, że to nieprzyjazne miasto, choć czasami miałam takie wrażenie, że takowym jest. Post autorki jednak daje mi do myślenia i będę obserwować czy faktycznie z nami jest tak źle we Wrocławiu.
        • majowa23 Re: refleksja z tych smutnych 24.06.13, 20:21
          > Mowi sie, ze przyzwyczajenie, to druga natura czlowieka. Zasiedziala jestes w t
          > ym Wroclawiu, autorka watku, ze tak powiem dopiero co emigrowala do Wroclawia..
          > . Porownuje na kazdym kroku, to normalne, szczegolnie po dlugiej emigracji. To
          > tak troche jak z konsumcja. Mieszkasz w US i jesz cale zycie "plastikowe" trus
          > kawki z supermarketu i po kazdej robisz mniam mniam. Czestujesz nimi kolezanke,
          > ktora ma wlasny ogrodek, a ona je wypluwa ...
          > Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia
          Masz rację, ale działa to w dwie strony. Zacznę od końca, więc od porównania konsumpcyjnego. Odwracając sytuację - jak ktoś jadł całe życie "plastikowe" truskawki, to jak go koleżanka poczęstuje truskawką z ogródka, nie będzie chciał jej spróbować - owoc mały, co któryś zgnije (bo bez nawozów), jakiś robaczek się zdarzy itp. Już teraz wielu ludzi woli jabłka z marketu niż z sadu, bo nie ma w nich robaków.
          A wracając do emigracji. Czasami tak bywa, że trzeba się po prostu przyzwyczaić do pewnej odmienności. Nie lepszej, nie gorszej - innej. Jeśli gdzieś się nie czujesz jak w domu, to choćby i to był najprzyjaźniejszy kraj na świecie, ludzie najżyczliwsi i państwo najprzychylniejsze - nie będzie ci dobrze. Wielu Polaków za granicą tęsknią za krajem, choć im tam każdy na ulicy mówi "dzień dobry".
          • speedy_gonzo Re: refleksja z tych smutnych 24.06.13, 21:17
            >Wielu Polaków za granicą tęsknią za krajem, choć im tam każdy na ulicy mówi "dzień dobry".

            To jest niesamowite, tak zbaczajac z tematu... Niektorzy po paru latach pobytu na emigracji sie swietnie asymiluja, a inni po kilkudzisieciu wracaja na emeryture do Polski. Nie ogarniam tego... Osobiscie, dla mnie waznym kryterium przy wyborze miejsca do zycia jest poziom chamstwa ponizej sredniej swiatowej, ale chyba to sprawa bardzo indywidualna. Jednym przeszkadza brak slonca, innym brak oglady, a jeszcze innym chemiczne zarcie...
            • pamika82 Re: refleksja z tych smutnych 24.06.13, 23:23
              Jeśli chodzi o Polskę to moim zdaniem najfajniejsi są ludzie ze Śląska, jacyś tacy szczerzy i naturalni (nie uogólniam, ale piszę o ogólnym odbiorze przeze mnie). We Wrocławiu nie wiem, bo bywam sporadycznie, w Gdańsku, gdzie mieszkam jest na pewno przyjaźniej niż w Warszawie, gdzie jestem dość często. A tak poza tym to myślę, że sporo zależy od nas-do mnie nieskromnie mówiąc ludzie zazwyczaj są życzliwi bo sama taka jestem, jak ktoś zaczyna gburzyć to rozbrajam go jak bombę uśmiechem. Ogólnie nie narzekam na jakieś straszne chamstwo w tym kraju, choć może po prostu mnie to nie rusza. Choć fakt, że za zachodnią granicą ludzie są bardziej uśmiechnięci, otwarci i mniej sfrustrowani ale czemu tu się dziwić? Tam ludzi stać na wakacje, jest socjal przyzwoity, poczucie bezpieczeństwa, egzekwowane prawo pracy, zarobki adekwatne do cen i brak lęku o tym w jakiej wysokości będę miał emeryturę i czy będę ją w ogóle miał. Od lat przyjaźnie się z pewnym Niemcem więc doskonale rozumiem, dlaczego u nas ludzię są wiecznie wkurzeni i znerwicowani. Inna jakość życia. A tak poza tym uważam, że po każdym narzekaniu powinniśmy poszukać rozwiązania-w pracy u podstaw tj u siebie. Gdyby każdy zadbał o sposób w jaki odnosi się do innych, problem samoistnie by zanikł. Więc do dzieła ;-)
    • kenijka Re: refleksja z tych smutnych 10.07.13, 21:58
      hmm, mój chodzi do przedszkola gdzie są tylko dzieci autystyczne, jest wesoło, z paniami czesto zartujemy, nie samo suche "dzien dobry"
      z rodzicami miedzy soba sie przyjaznimy, z niektorymi blizej, w konu wspólne problemy łączą,
      moze południe Polski jest jakieś inne?
      nie wiem
      ale mam inne obserwacje, ALE ja w 99% sytuacji mam rogala na gębie i sile sie na żarty czy inne miłe słowa w stosunku do pań, dzieci czy rodziców, i to nie jest jakiś wielki wysiłek, taka atmosfera sie stworzyła i wszystkim jest z tym raczej dobrze
      jak trafiam na gbura to mi rogal niknie i wena do serdecznosci też
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka