Rezygnacja z TUS

19.08.15, 02:17
Witajcie,Mam ogromna prośbę o pomoc-rozważam rezygnację z TUS u 11latka z ZA.
Syn wysokofunkcjonujacy, pi 2 latach TUS nie chce chodzić na te zajécia, czuje sie tam źle, wraca zawsze z bólem głowy.Dziś przesłuchałam sie i na zajęciach sa dzieci z zachowaniami trudnymi, krzyczą, wymuszają powtarzając potrzebę przez 10-15minut.Dla mnie będącej za drzwiami, było to nie do zniesienia, syn wyszedł z bólem głowy.Takie sytuacje sie powtarzają.Dodatkowo nie widze konkretnych korzyści, jakie wyniósłby z TUS.Z drugiej strony zajecia z NFZ, jak zrezygnuje, to wypadam z grupy a oczekiwanie na wejscie do grupy to mińimum kilka miesięcy.Czy w ogóle takie prZymuszanie dziecka przynosi efekty?aDoradzcie prosze, bo nie wiem, czy warto kontynuować te zajecia
    • kasiamika12 Re: Rezygnacja z TUS 19.08.15, 10:56
      Ja byłam w takiej samej sytuacji z tym, że synek ma niespełna 6 lat. Chodziliśmy na TUS z tym, że prywatnie. Grupa liczyła 9 dzieci, więc zdecydowanie za dużo. Siedząc tak jak Ty za za drzwiami słyszałam co tam się działo. Dwóch chłopców nagminnie się biło w tym jeden uciekał z zajęć, więc ciągle drzwi się otwierały i zamykały. Panie były 2 ale połowa zajęć to było uspokajanie tych agresorów. Inny chłopczyk cały czas płakał a mój siedział w kącie i patrzył na to wszystko. Ogólnie wielki chaos, krzyk a co najważniejsze brak jakichkolwiek efektów. Zabrałam dziecko po dwóch spotkaniach zresztą z tego co mi wiadomo inna mama także.Ponad to mały po tych dwóch razach pytał ciągle czy już tam nie pójdziemy. Masakra!!! Przede wszystkim za duża grupa. Teraz chodzimy na TUS gdzie grupa liczy 3 dzieci i synek super odnajduje się w tych zajęciach. Jest spokojnie a terapeuta jest w stanie zapanować nad tak małą grupką. I co najważniejsze mały chętnie chodzi. Świetne zabawy i całe zajęcia aktywne. No i chodzimy w ramach WWR.
      Ps. A najlepszym TUS dla nas było jak otworzyliśmy furtkę i wszystkie dzieciaki z ulicy zaczęły do nas wpadać na podwórko, a z czasem i synek zaczął bawić się na innych podwórkach. Na chwilę obecną mojego antyspołecznego syna ciężko zastać w domu bo ciągle siedzi u kolegów albo koledzy u niego. Uspołęcznił się w ciągu 1,5 miesiąca, albo my mu daliśmy więcej luzu......
    • tijgertje Re: Rezygnacja z TUS 19.08.15, 18:13
      nie widze najmniejszego sensu w zajeciach, ktore owocuja wylacznie kazdorazowym bolem glowy u dziecka. Czego ma sie w ten sposob nauczyc? ze bycie miedzy ludzmi to koszmar?
      Moj 11-latek (klasyczny autyzm) mial typowy TUS w swojej karierze tylko przez pol roku (zaczal w okolicy 10 urodzin) i to wyzebrany w poradni. Po pol roku zajec 2 razy w tygodniu po bodajze 3 godziny mlody zrobil ogromne postepy i tylko dzieki temu udalo sie go przeniesc ze szkoly dla autystow do szkoly ogolnodostepnej. Terapia byla dokladnie planowana, kazde dziecko mialo grupowy i ondywidualny plan terapii (zajecia w grupie, ale dzieci pracowaly nad roznymi celami , np mojego trzeba bylo wzmocnic, zeby nie byl zbyt poslusznym barankiem, inni chlopcy wprost przeciwnie, mieli sie wyciszyc i nauczyc ustepowac). Co miesiac dostawalam krotkie podsumowanie z opisem zrealizowanych (i w jakim stopniu) celow oraz kilkoma konkretnymi celami na kolejny miesiac intensywnej pracy. Mlody podobnie jak reszta dzieci chodzil na te zajecia bardzo chetnie, opiekunki zawsze byly 2 (choc zmienialy sie w trakcie, bo jedna szla na urlop maciezynski, druga zachorowala w trakcie i na dluzszy czas trafila na zwolnienie), grupa max 8 osob, zajecia bardzo roznorodne, glownie w formie zabawy, czesc na sali gimnastycznej (kurs woda i skala, ostatnio u nas coraz popularniejszy, bo swietnie wplywa na samoocene dzieci i umiejetnosc okreslenia wlasnego miejsca w grupie), czesc indywidualnie lub w parach, zawsze pol godziny na boisku w ramach gier zespolowych, rozne techniki plastyczne. W sumie przez bardzo jasny plan kazdych zajec ( dla kazdego dziecka na tablicy z piktogramami) poprzez zabawy ogolnorozwojowe, czasem dyskusje osiagano naprawde mnostwo, choc dziieci traktpwaly terapie w zasadzie jako fajne zajecia uzupelniajace szkole, a nie typowa terapie (czego u nas ogolnie stara sie unikac). Z roznych zajec rezygnowalam sama, w tym z terapii ogolnorozwojowej w osrodku z konmi, bo choc pierwszy rok byl genialny , to koszty byly ogromne i w momencie, gdy uznalam, ze mlody chodzi tam tylko zeby chodzic, a terapeutka zaczela olewac, to uznalam, ze nie ma sensu tego kontynuowac. To samo z SI, gdy efekty przestaly byc widoczne, w porozumieniu z terapeutka 2-krotnie rezygnowalismy, za drugim razem zaczelismy, gdy pojawily sie nowe problemy, odpukac powrot dotychczas nie byl potrzebny, mlody chodzi na judo, gdzie jest wydociskany z kazdej strony i choc zdecydowanie odstaje od grupy, zajecia lubi i jednak robi znaczne postepy w koordynacji i motoryce. Gra tez na oboju, wystepuje czasem, co znacznie poprawia jego samoocene (w czerwcu gral w teatrze na koncercie charytatywnym, gdzie zdobyl nagrode publicznosci, gral kilka razy przed cala szkola i rodzicami, bral udzial w lokalnym konkursie). Oboj rowniez jest dla niego forma terapii : poprawil motoryke mala, latwiej kontroluje oddech (a przez to i emocje i zachowania), lepiej je dzieki poprawie napiecia w obrebie jamy ustnej, podwrazliwosc rowniez sie zmniejszyla, cwiczy systematycznosc, lepiej czyta (swietnie gra z nut, choc ma objawy dysleksji) grajac w orkietrze detej uczy sie pracy w zespole, poprawia koncentracje, coraz lepiej radzi sobie spolecznie (pierwszy raz wyjechal z nimi na weekendowy kamping bez dodatkowej opieki). Niedawno syn zaczal treningi lucznictwa w malym klubie. poczatki byly trudne, bo nikogo nie znal i strasznie sie denerwowal, ale ludzie maja pojecie o autyzmie, przycisnelo go od pierwszych zajec, zeby nie zauczyl bledow, ale w bardzo fajny sposob, dzieki czemu mlody idzie jak burza, po niespelna 2 miesiacach czuje sie tam jak ryba w wodzie, ma kumpli i robi ogromne postepy. Planuje juz rozne zawody, bo jego najlepszy kumpel (z ZA) tez trenuje lucznictwo w innym klubie a obaj sa strasznie zawzieci :) Mlody ma ADHD i wlasnego dziecka nie poznaje, jak go na treningu widze, jest spokojny, skoncentrowany, ale jak ma przerwe (strzelaja na zmiane grupami), to szaleje z chlopakami na podworku wspolnie kopiac pilke (mlody i pilka???). Czasem najlepsza terapia dla dziecka sa zajecia, ktore teoretycznie z terapia nic wspolnego nie maja, bo skupiaja sie glownie na mozliwosciach, a nie ograniczeniach, nad ktorymi "trzeba pracowac". Na TUS, po ktorym dziecko wracaloby z bolem glowy na pewno bym syna nie wysylala, wole poszukac mu ciekawych zajec w malej grupie, odpowiadajacych jego zainteresowaniom, ktore przy okazji owocuja w inny sposob.
      • mama.za Re: Rezygnacja z TUS 19.08.15, 19:19
        Tijgertje bardzo dziekuje za wskazówki, sa bardzo pomocne.Czy miałaś TUS gdzieś w Warszawie?Ja korzystam z pakietu w ramach NFZ i już mi ręce opadają:-(Włozylam wiele energii, nie widze efektów z TUS czy indywidualnych zajęć.W międzyczasie od 2 latkilka etapów Tomatisa, turnusy rehabilitacyjne, wciąż SI poza tym wiele zainteresowań.Moje dziecko też gra na instrumencie.Obecnie rozważam właśnie zminimalizowanie zajęć.
        • tijgertje Re: Rezygnacja z TUS 19.08.15, 21:02
          Mieszkamy w Holandii, tu to nawet nie mamy co marzyc o tylu terapiach co w Polsce. Zima ograniczamy co sie da, bo mlody czasem nie ma sily na nic, spi duzo ( potrzebuje ok 11 godzin snu), nieraz jak wroci po szkole, to pada z psem na kanapie i nawet na jedzenie nie ma za bardzo sily. Zimowe ciemnosci niestety i na niego nie najlepiej wplywaja, a od przemeczonego dziecka nie da sie oczekiwac zadnych efektow.
Pełna wersja