brzoza99
02.04.16, 15:31
Witam! Piszę pierwszy raz, jestem matką 10letniej dziewczynki z aspergerem. Córka chodzi do klasy ogólnodostępnej, teraz dostaliśmy asystenta (musiałam napisać pismo w tej sprawie do dyrekcji gdyż twierdzili że nie wiedzą że nastąpiły zmiany i ze ten asystent się należy). I niby wszystko ok ale córka ma nie wiedzieć że ten asystent to dla niej, bo będzie to wykorzystywać. Pretensje do mnie że powiedziałam w ogóle o asystencie córce bo już zdążyła zrobić aferę ze go nie ma na pierwszej lekcji. Asystentka ma siedzieć z tyłu i tylko jak córka zacznie się nakręcać to ma ją wyprowadzać z klasy. Pani dyrektor zapytała mnie co ja wiem na temat aspergera i czy odbyłam szkolenie bo jak nie mam szkolenia to się nie znam. Wszystko jest moja winą bo powinnam zawczasu zapobiegać atakom krzyku w szkole. A powodu krzyku są takie- skończył się klej, za dużo masła na kanapce itp. I takie całkiem bez związku - dlaczego nie nosi się sukien balowych do szkoły- krzyk i płacz z tego powodu. Z asystentką mam się kontaktować tylko przez wychowawcę. Tak na marginesie to nie mam do wychowawcy numeru telefonu nawet bo sobie nie życzy. Właściwie nie miałam okazji z asystentką nawet porozmawiać. Nie wiem jak to jest w innych szkołach, co robią tacy asystenci. Jestem zdołowana postawą wobec mnie tym bardziej że z dyrektorka rozmawiałam pierwszy raz i pierwszy raz domagałam się czegoś dla mojej córki. Mam wrażenie że maja mi za złe że musieli tego asystenta zatrudnić.