koza_w_rajtuzach
23.10.16, 07:30
Mam taki problem z 7-latkiem, że zdarza mu się nie panować nad nerwami i niestety jest też bardzo pamiętliwy. Poza tym jest dzieckiem rozmownym, ciekawskim, interesuje się wieloma zagadnieniami, ciągle zadaje jakieś nowe pytania i ma wcale nie tak mało zalet.
Niestety jest tak, że kiedy w przedszkolu ktoś go odgoni od zabawek, odrzuci go w jakikolwiek sposób, to u Stasia to tak działa, że smutek = wściekłość. Czasami kończy się tylko na powiedzeniu tej osobie, że jest snobem, egoistą i nie umie się dzielić, ale kiedy czuje się wyjątkowo dotknięty, to pragnie takiej osobie wymierzyć sprawiedliwie ręcznie. Gdy nauczycielki próbują go powstrzymać to przestaje panować nad sobą, rzuca wszystkim wokół. Kiedy był młodszy to chodził przez 4 miesiące do przedszkola. Jakiś chłopiec go tam ugryzł i on dzień w dzień przez rok przypominał to sobie i płakał z tego powodu. Przez ten krótki czas przedszkola ogólnie nie było problemów z jego zachowaniem.
W zeszłym roku psychiatra zapisał Stasiowi Rispolept. Lek na niego działał w ten sposób, że był spokojny, posłuszny, robił w przedszkolu zadania (no tak, bez leków często odmawia współpracy), można było mu nawet dokuczać, a on nic sobie z tego nie robił. Był otępiały, moim zdaniem stracił całą swoją osobowość, nie tylko wady, ale też zalety, swoją ciekawość świata. Nauczycielkom to odpowiadało, ale mi niekoniecznie, bo ja miałam wiecznie otępiałe dziecko. Potem lek działał w ten sposób, że był otępiały i nerwowy jednocześnie. Odstawiłam.
Przez całe wakacje nic nie zażywał (zawsze kiedy jest ze mną się wycisza, oczywiście zdarzają się kryzysowe sytuacje, ale natężenie nie jest jakieś bardzo duże) i na początku września nie było z nim problemów, świetnie panował nad sobą również w przedszkolu, ale oczywiście znów się to zmieniło. Teraz neurolog przepisała mu Hydroxyzinum. Lek zażywa według wskazań i muszę powiedzieć, że ja nie zauważyłam nawet najmniejszego działania tego leku, Staś zresztą też nie. Sam powiedział, że męczy się pijąc niesmaczne lekarstwo, a denerwuje się jak zawsze. W ogóle już nie wiem co mam z tym robić. Wolałabym bez leków, ale też chyba nie bardzo da się bez leków w grupie pełnej dzieci. Na razie Hydroxyzinum nie odstawiam... ale z drugiej strony faszeruję go lekiem, a on zachowuje się jak zawsze.