Moja historia

09.02.07, 17:54
Maciuś ma 3 latka i 3 miesiące. Jest postrzegany jako dziecko uparte,
niegrzeczne, hałaśliwe, histeryczne, nadmiernie ruchliwe, chorobliwie
nieśmiałe i mogłabym tak jeszcze dłuuugo. Od pół roku chodzi do przedszkola.
Chodzi, chociaż codziennie powtarza, że nie lubi, że jest mu tam smutno i
chce mu się płakać. Codziennie.... Tych codziennie jest dużo. Codziennie rano
ubieram go prawie na siłę, bo każde ubranie go ciśnie. Kupuję mu tylko
miękkie bawaełniane ubrania, obcinam wszystkie metki, i tak ciśnie. Na widok
nowej rzeczy z ubrań reaguje histerią. Chodzi w starych za małych ubrankach,
bo nowe są nie do przyjęcia. Czasem uda mi się przemycić coś ze slepu prosto
do pralki a potem wmieszać w inne koszulki na półkę. I tak oswajamy jakieś
ubranko: mały zakłada koszulkę jako kolejną z półki, po kilku godzinach
zauważa jej nowość, ale wtedy jest już oswojona. Gorzej ze spodniami: zauważa
ich nowość zawsze od razu. Ostatnio wolał cierpieć, zmarzły mu ręce aż do
bólu, niż założyć na dworze nowe rękawiczki. Wojna o chodzenie wkapciach
(wkładki ort.) jest codziennie. Jedzenie: anemik. Bo: jada tylko rzeczy o
jednorodnym wyglądzie , nie mogą być pobrudzone sosem, nie mogą być na innym
talerzy niż były kiedyś, jabłko musi być obrane w taki a nie inny sposób,
chleb nie może mieć zadziorków, bułka „mordek”, ludzie patrzą na mnie jak na
wariata kiedy kupuję pieczywo, ale pieczywo to nieliczna recz jaką je moje
dziecko.
Włosy. Temat tabu. Normalnie czesałam go ostatnio jak był niemowlakiem. Ponad
rok temu mąż spróbował obciąć mu włosy_ uciął mały kosmyk. Maciej dostał
takiej histerii jakby mu ktoś palec odciął. Zaczął garściami wyrywać sobie
włosy z głowy i robił to jeszcze przez parę miesięcy na samo wspomnienie
zdarzenia. Czasem go poczeszę albo obcinam mu loczki jak śpi. Przez sen
obcinam mu też paznokcie. Truma taka sama jak z włoskami. Przez sen kremuję
wysypki alergiczne. Chyba buzię też będę myć przez sen, bo od kilku tygodni
strasznie histeryzuje przy myciu twarzy. Mycie głowy do niedawna słyszalne
było w całej dzielnicy. Od kilku miesięcy wypracowaliśmy metodę wyciszenia
zdarzenia do najbliższych sąsiadów.
Dotyk. Nie daj Boże żeby go ktoś obcy pogłaskał, dotknął. Nigdy nie podaje
nikomu ręki na powitanie czy pożegnanie. Nie bawi się z innymi dziećmi, w
przedszkolu i na podwórzu jest obserwatorem. Na podwórzu najlepiej obserwuje
się świat z huśtawki, może tak godzinami. Zawsze wybiera zabawy 1-osobowe,
bawi się tylko z mamą lub babcią. W ogóle nikt inny nie może niczego przy nim
zrobić.
Mama nie może obcinać włosów, moje wizyty u fryzjera okupione są atakami
histerii. Mama nie może malować paznokci: nie dotykaj mnie taką ręką, umyj
to! Mama nie może zakleić skaleczonego palca plastrem. Mama nie może nosić
łańcuszków, naszyjników.
Brat (roczniak) nie może go dotykać. Nie może dotykać jego zabawek. Nie może
go nawet naśladować.
Badanie lekarskie odbywa się na siłę, dotknęłaby go obca pani doktor!!!
Matko, jeszcze mogłabym tak pisać i pisać. Zastanowiło mnie DLACZEGO on jest
taki uparty. Zaczęłam szukać Znalazłam informacje o dysfunkcji IS. Czekamy na
wizytę u specjalisty.
Tak mi przykro , że mojemu dziecku będzie tak samo trudno i źle na świecie
jak mi...

    • jan.kran Re: Moja historia 11.02.07, 09:20
      Sekundo , bardzo Ci współczuję i trzymam kciuki żebyś szybko dostała pomoc i
      diagnozę.
      To co opisujesz bardzo mi przypomina Sensory Integration Dysfunction , moja
      znajoma ma dwoje dzieci z tym zaburzeniem.
      Masz tu linkę znalazłam tylko po angielsku:

      en.wikipedia.org/wiki/Sensory_Integration_Dysfunction
      Często pomaga wygadanie się...
      Pozdrawiam serdecznie
      Ula
      • zyt Re: Moja historia 11.02.07, 12:57
        Bardzo duże z tego co opisujesz miał mojej siostry syn który ma ADHD, teraz z
        wielu rzeczy poprostu wyrósł ale ubieranie i kupowanie mu ubrań jest nadal
        tematem nie do przebrnięcia,z tego co widze wiele zaburzeń ma takie same
        objawy.Ja widze jak mój 5 latek się rozwija i jeszcze rok temu dałabym sobie
        wmówi że ma autyzm teraz wiem że on poprostu rozwija się w swoim tempie.i
        przez oststni rok praktcznie dogonił dzieci z jego rocznika.co prawda mamy
        jeszcze problemy z gramatyka w jego mowie ale biorąc pod uwage że mówi od
        nicałego roku- jest super.
        Jako trzyletek terz był uwazany za niegrzecznego chłopca ,z przedszkolem tez
        były problemy i nie było dnia żeby na siłe go nie wpycha do sale.Teraz biegnie
        sam i co najważniejsze jest berdzo grzecznym i chyba dobrze wychowanym
        chłopcem.Przynajmniej teraz tak go postrzegaja inni ludzie.wiem ,że terapia w
        odpowiednim czasie pomoże bardzo dużo tylko że u nas w kraju jest niestety z
        tym problem ,dziewczyny z duzych miast maja przynajmniej jakis dostęp większy
        do terapeutów czy zajęc dla dzieci.Mnie powiedzieli że dopiero jak będzie w
        szkole sobie źle radził to przyjma nas do ośrodka jedynego w naszym
        mieście.Więc cała nasza terapia opierała sie na tym co ja wyczytałam w
        ksiązkach i necie.Co dziewczyny mi podpowiedziałay .Sama tez opłacałm
        terapeutke która ma doświadczenie z dziecmi.Przez 3 miesiące przychodziła
        codziennie.Teraz wiem jak moge z nim pracowac dużo mi ona
        podpowiedziała,niestety nie mam możliwości żeby ktokolwiek z rodziny pomagał mi
        przy Kamilu.Co nieraz by się przydało.Wiem że każda nawet najmniejsza praca w
        kierunku dziecka potem owocuje.Powodzenia
      • iwpal Re: Moja historia 11.02.07, 13:04
        jan.kran napisała:
        To co opisujesz bardzo mi przypomina Sensory Integration Dysfunction <

        Dysfunkcje Integracji Sensorycznej
        www.pstis.org
        integracjasensoryczne.org.pl
        • iwpal Re: Moja historia 11.02.07, 13:05
          POprawiam 2 linkę
          www.integracjasensoryczna.org.pl
    • 9-x-2 Re: Moja historia 11.02.07, 16:07
      Tak, przede wszystkim trzeba się zwrócić do osoby diagnozującej od strony
      integracji sensorycznej i rozpocząć zajęcia. Z twojego opisu wygląda na wielką
      nadwrażliwość. Mój syn miał podobnie, ale stopniowo ok. 4 r.ż nadwrażliwość
      stała nie to że zanikać, ale jakby słabnąć. Już je inne pokarmy, akceptuje
      wygląd i koncystencję inną niż papka, daje obciąć pazurki (chociaż strasznie
      przy tym narzeka i stęka). Daje obciąć włosy (ale całym wyglądem pokazuje jak
      mu się to nie podoba). Nadal utrzymuje się nadwrażliwośc na dźwięki i światło,
      pokarmy bardzej kwaskowe lub z przyprawami, czosnkiem.
      Mam nadzieję że do 8-9 roku życia zaniknie ????
      • sek_unda Re: Moja historia 12.02.07, 21:04
        Tak, nie pozostaje mi nic innego jak mieć nadzieję, że moje dziecko oswoi się
        ze światem. Na ile będę mogła będę mu pomagać. Choćby w ten sposób, że
        wysępiłam czas oczekiwania na wizytę u psychologa zaledwie 3 tygodnie. Mąż
        szuka przez znajomych kontaktu do specjalisty zajmującego się tylko IS. Wierzę,
        że terapia pozwoli mu żyć i czuć się normalnie. Boję się, że w szkole może być
        postrzegany jako "inny". Nie wiem, co powiedzą specjaliści, ale zbyt wiele
        faktów układa mi się w całość. Dla mnie całość dość smutną; moje dziecko jest
        inne. Dopiero jak poczytałam sobie o zaburzeniach IS zaczęłam kojarzyć różne
        fakty. Choćby to, że mały woli siedzieć w mrocznym pokoju niż przy mocnej
        żarówce, nie lubi zdjęć (lampa błyskowa), wciąż kąpie się w małej wanience, boi
        się dużej wanny (jest śliska, zimna), długo miał zabawę w zawijanie się kocami,
        tulił się z miśkiem, przywalał wielką kołdrą taty, w ogóle nie ogląda
        telewizji... Nie wiem dlaczego, wynikiem jakiej choroby jest jego dysfunkcja,
        wiem, że ona jest. Od kiedy uświadomiłam to sobie i mężowi jest mi trochę
        łatwiej znosić humorki mojego dziecka. Pewne rzeczy potrafię zrozumieć, choćby
        jego zachowanie gdy teściowa rzuca się na niego z całuskami, a on biedny
        panicznie wali się byle dalej od niej... Im więcej o tym myślę, tym bardziej
        przeraża mnie jak wiele rzeczy dotychczas przegapiłam, jak wiele jest rzeczy
        nad którymi musimy pracować.
        • mamamisiasia Re: Moja historia 15.02.07, 19:07
          u mojego synka tez zdiagnozowali si. Od poniedzialku zaczyna terapie. U nas
          jest tak, ze ma zaburzona rownowage i unika dzieci.W grupie wpada w panike. I
          nie uczestniczy w zadnych zajeciach w przedszkolu. Wszedzie widzi oczy, ktotych
          sie boi i tez jest walka z nowymi rzeczami- musimy sie nagimnastykowac, zeby
          znlezc cos bez nadrukow i liter. Ale po cwiczeniach w domu jest poprawa. W
          osrodku widzialam naprawde chore dzieci i ciesze sie, ze jest to tylko cos, co
          sie da wyleczyc rehabilitacja.
          • paulina7383 Re: Moja historia 26.04.07, 09:24
            Ja mam z moim synkiem podobny problem-jestem umowiona na wizyte z terapeuta
            SI,ma 5lat i ma problemy z dziecmi w przedszkolu,nie chce sie uczyc
            wierszykow,ma troszeczke problemy z wymowa,jest niesmialy i wrazliwy.Od dwoch
            dni nie chce chodzic do przedszkola chociaz je bardzo lubil nie wiem z jakiego
            powodu poniewaz dzieci go akceptuja.Mysle ze to raczej zbyt duzy nacisk
            przedszkolanek:-(Bardzo sie boje o niego jak sobie da rade w szkole-czy te
            terapie naprawde przynosza ekekty-podniescie mnie na duchu:-(((((
    • maialina1 Tu trzeba super-niani 25.02.07, 18:33
      Jakos super niania zawsze potrafi pokazac kto tu rządzi, a rodzice dają się
      robic, "bo bedzie krzyczal".
      • sek_unda Re: Tu trzeba super-niani 25.02.07, 21:31
        metody super niani owszem, działają, ale... Program jest programem i nie
        pokazuje wszystkiego. Wierzysz, że po wyjeździe ekipy telewizyjnej z
        tych "niegrzecznych" dzieci robią się aniołki?
        U mojego synka zastanowiła mnie konsekwencja z jaką powtarzają się
        jego "niegrzeczne" zachowania. W programie Doroty Zawadzkiej był chłopczyk
        uciekający od fryzjera. Oczywiście został przekonany, że fryzjer to nic
        strasznego. Ciekawa jestem, co poradziłaby mi superniania w tej kwestii.
        Zabierałam synka do fryzjera żeby popatrzył sobie jak to wygląda, wszystko jest
        ok, podoba mu się, ale swoich włosków dotknąć nie da. Nikomu. Gdyby ktoś
        zobaczył wyraz jego twarzy gdy ktoś próbuje go uczesać. Po prostu jest to wyraz
        bólu, strachu. Ma kilka szczotek i grzebieni, którymi czesze lalkę, mamę,
        babcię, ale mowy nie ma żeby sam siebie uczesał. I tak jest z tyloma rzeczami
        życia codziennego, że wydało mi się niemożliwe, żeby robił to wszystko tylko z
        przekory, z powodu upartego charakteru. Znalazłam informacje o SI, zaczęłam
        więcej rozumieć.
        • megan05 Re: Tu trzeba super-niani 26.02.07, 03:39
          No raczej super niania tu ne pomoze.Moj 19miesieczny ma problemy sensoryczne
          choc nie sa one az tak silne jak ty opisujesz.Od 4 miesiecy ma terapie i duzo
          to pomaga, sa na to sposoby zby dziecko wyprowadzic do normalnosci dzialaj .
          Trzeba zrozumiec takiego dzieciaka i konsekwentnie robic to co ci terapeuci
          kaza.Pozdrawiam
    • blamblam Re: Moja historia 19.04.07, 21:40
      nie wiem czy Ci pomogę. nie doradzę Ci gdzie sie z synem udac bo sama szukam
      specjalisty.ale może kilka domowoych doświadczen okaże sie przydatnych.
      mój synek mial pewne objawy tak jak Twój. Musze przyznać ze z czasem synek robi
      sie bardziej elastyczny i te objawy jakby nieco slabły ale pewne doświadczenia
      mam. Też mieliśmy problem z nowymi rzeczami. starłam się radzić sobie z tym w
      następujący sposób. ponieważ o przymierzeniu w sklepie nie było mowy (a np buty
      czy kurtkę warto przymierzyc) kupowalam w sklepach w ktorych można oddać towar
      po kilku dniach jak sie ma paragon (np w Smyku mozna oddać do 5 dni, w niektóryc
      nawet do 14). W domu kladłam nową rzecz na widocznym miejscu. mowiłam synkowi ze
      to jego ale nie próbowałam zakładać. tak sobie leżała kilka dni. po kilku dniach
      chyba zaczynal ją akceptować jako coś co juz jest z nami i pozwalał sobie
      zalożyc. Poza tym starałam sie kupować ubrania z czyms co syn lubi. On ma hopla
      na punkcie cyferek wiec wszystkie koszulki, spodnie, kurtki mają u nas cyferki.
      Czasem kupuje rzeczy uzywane bo w sklepach nie ma aż takiej bogatej oferty
      cyferkowej. poza tym rzeczy uzywane maja tą zaletę że otwor na glowę i ręce
      jest luźniejszy. Acha no i jak coś sie sprawdzi to biegnę zaraz dokupić kilka
      egzemplarzy bo swego czasu był dramat jak koszulka z numerem 33 była w praniu. A
      tak zawsze rezerwową mam w szafie. Teraz kilka drobnych sposobików. Rękawiczki -
      mozna pochodzić kilka dni w starych nawet za małych a w tym czasie nowe niech
      będą w kieszonce kurtki i niech sie oswajają, jesli chodzi o naczynia niech ma
      po prostu swoj zestaw różny od Waszego nie bedzie problemu ze inny talerz. co do
      pieczywa nie mam pomyslu. Może chleb tostowy - ma zawsze zblizony wygląd. No i
      jeszcze jedna rzecz. Mój synek nie lubi zmian. na każdym kroku ustanawia rytualy
      i zlamanie oznacza histerię. Więc przyjęłam metodę uprzedzania go. weszlo mi to
      juz w krew i uprzedam go o wszystkim: będziemy jeść, jak zjesz wyjdziemy na
      dwór, po powrocie poczytamy, jutro idziemy do babci itp. synek od pół roku
      chodzi do przedszkola i codziennie wieczorem go informuje kto go zaprowadza
      (czasem mąż czasem ja) i kto i kiedy go odbiera. to oczywiście są drobne
      przyklady z codziennego zycia ale znacnie je ułatwiają. Moze Ci w czymś pomogą
      albo zainspiruja.
    • aanniittaa Re: Moja historia 30.04.07, 21:50
      Jakbym czytała o swoim dziecku!
      Mój syn ma nadwrażliwość sensoryczną (zwłaszcza dotykową), która przejawiała
      sie już od pierwszych dni życia. Największe nasilenie objawów miało miejsce w
      wieku 3-4 lat i wtedy właśnie zaburzenie zostało zdiagnozowane (było też
      podejrzenie ZA i ADHD). Dzięki róznym terapiom (przede wszystkim integracji
      sensorycznej) i prawidłowemu postępowaniu objawy ustępują i jest duuużo lepiej
      ( w tej chwili syn ma 7 lat). Martwię się, co będzie, jeśli mundurek szkolny
      nie będzie dla niego wygodny :( Szybciej zwrócę się do Rzecznika Praw
      Obywatelskich, a nawet do Trybunału w Strasburgu, niż będę go zmuszać do
      noszenia tego!
      Trzymaj się! Przy odpowiednim podejściu i fachowej terapii (mnóstwo ćwiczeń
      można wykonywać w domu w ramach zabawy) stan dziecka na pewno się poprawi!
Pełna wersja