Dodaj do ulubionych

Chyba mam ZA i schizofrenię. Co o tym sądzicie?

23.04.09, 20:37
Jak w tytule. Byłabym Wam wszystkim bardzo wdzięczna gdybyście
zechcieli się wypowiedzieć na poruszony przeze mnie temat. PROSZĘ.
Założyłam to konto jedynie w celu uzyskania porady dotyczącej
dręczącego mnie od pewnego czasu problemu. Nie jestem pewna czy jest
to dobre miejsce do zadawania tego rodzaju pytań, może powinnam
raczej skierować je do ludzi z forum Schizofrenia, zważywszy jednak
na domniemane powiązanie mojego (nietypowego?) problemu z kwestią
ZA, być może jest to jednak najwłaściwsze ku temu miejsce (jeżeli tu
nie otrzymam wystarczającej ilości odpowiedzi, przeniosę się ze swym
postem na forum dla osób ze schorzeniami psychicznymi).
Od kilku lat podejrzewam się o ZA – zdaje sobie sprawę z
istniejącej na przestrzeni ostatnich 2-3 lat tendencji do
przypisywania praktycznie każdego przypadku społecznego
niedostosowania temu zaburzeniu, ja jednak nie podejrzewam tego u
siebie bez przyczyny. Zanim o tym usłyszałam, żyłam w
przeświadczeniu, że jest to schizoidalne zaburzenie osobowości,
jednak sam fakt występowania u mnie zaburzeń od wczesnego
dzieciństwa w połączeniu z, tak to ujmę, bardziej fizycznymi
symptomami jak między innymi zaburzenia małej i dużej motoryki (w
zaburzeniu osobowości jak sama nazwa wskazuje, wszak to tylko
osobowość jest zaburzona) skłonił mnie do „wzięcia pod lupę”
możliwości posiadania przeze mnie ZA lub PDD-NOS. Jeśli sobie tego
życzycie, mogę wypisać swoje główne objawy (kiedyś, jakieś 4 lata
temu zrobiłam to na jakimś nie istniejącym już jak się zdaje
anglojęzycznym forum i wyszło tego chyba ze sześć stron Worda).
Zresztą osoby ze schizoidalnym zaburzeniem osobowości jeśli im na
tym z tych czy innych przyczyn zależy, nie mają problemu z
nawiązywaniem i utrzymywaniem znajomości, a ja tak, mimo że za
każdym razem wkraczając w nowe środowisko typu szkoła, studia,
podejmowałam bezskuteczne próby stania się bardziej towarzyską. Nie
mam możliwości zdiagnozowania się by potwierdzić lub wykluczyć swoje
podejrzenia; gdy zacznę zarabiać (aktualnie jestem studentką)
pomyślę o tym, jedyną jednak osobą, która mogłaby podać
diagnozującemu mnie specjaliście szczegóły dotyczące moich zachowań
we wczesnym dzieciństwie jest moja matka, która byłaby baaaardzo
niechętna współpracy z jakimkolwiek „lekarzem od głowy”. Trzeba
jednak przyznać, że w ten sposób byłaby w stanie choć po części
wynagrodzić mi lata zaniedbań w tej kwestii; nigdy nie otrzymałam od
nikogo (np. od szkoły) żadnej pomocy choć bardzo jej potrzebowałam.
Nawet jeśli diagnoza była niemożliwa przed laty, to przecież
wsparcie ze strony rodziny nic nie kosztuje podczas gdy matka
potrafiła mnie tylko krytykować (nazywanie moich przemyśleń głupimi,
stwierdzanie, że jestem takim dziwadłem, że tylko autentyczny wariat
byłby w stanie osiągnąć wyższy poziom dziwności, wydrwiwanie i
przedrzeźnianie moich stimów co miało zgoła odwrotny skutek – z
nerwów zaczynałam stimować z jeszcze większą werwą). Głębokość
mojego przypuszczalnego zaburzenia i poziom funkcjonowania w świecie
oceniłabym jako średni. W dodatku pod wpływem długotrwałego stresu
spowodowanego frustracją związaną z moim niedostosowaniem społecznym
i koniecznością ukrywania się z moimi zachowaniami (jak stimowaniem
typu trzepotanie rąk i kołysanie się) przed ludźmi przejawiam także
antysocjalne psychopatyczne cechy, jestem agresywna, łatwo mnie
rozzłościć tym bardziej że nie rozumiem zbytnio intencji ludzi
względem mnie – czy sobie ze mnie żartują z sympatii czy mnie
obrażają itp.
Powracając jednak do meritum sprawy, przyczyny, dla której piszę:
otóż czytałam, że zachorowalność na schizofrenię w grupie osób ze
spektrum jest czterokrotnie większa niż ma to miejsce w populacji
osób neurotypowych. Jest to dla mnie niezmiernie krępująca sprawa i
mam nadzieję, że potraktujecie mój problem poważnie. Nie jestem
idiotką ani trollem, mam jednak problemy z dokonaniem oceny tego jak
ludzie zareagują na moje stwierdzenia, w tym przypadku na ten post.
Mam doskonałą świadomość faktu, że internetowa diagnoza nie jest
możliwa, wolę jednak zadać to pytanie tutaj zanim (jeśli w ogóle,
dodajmy) zacznę zawracać głowę psychiatrze: otóż od pewnego czasu
hmm… słyszę głosy. Nigdy nie natknęłam się na opis podobnego
problemu u osób z ZA, wiem natomiast, że jest to jak najbardziej
typowe dla schizofrenii. Z drugiej jednak strony mój paranoiczny lęk
przed schizofrenią może być przesadzony bo mogą być to
najzwyczajniejsze w świecie halucynacje hipnagogiczne – trzymam się
tej nadziei bo jak dotąd wszystkie te epizody występowały jedynie
nocą. W ogóle mam problemy ze snem. Z trzeciej strony – w połowie
przypadków byłam wówczas w pełni świadoma, przebudzona, nie było
tak, że balansowałam na krawędzi świata jawy i snu bo to wtedy
właśnie śpiący doświadcza tego rodzaju halucynacji (wiem jak to jest
bo niejednokrotnie przedtem doznawałam paraliżu sennego jednak bez
tego rodzaju halucynacji słuchowych). Z czwartej – może moje
przeświadczenie, że byłam wówczas przebudzona nie ma nic wspólnego z
rzeczywistością i w istocie było to jedynie „fałszywe przebudzenie”.
W rzeczywistym świecie, poza wirtualem (przez Internet mam paru
kumpli z ZA i pokrewnymi zaburzeniami z innych krajów i odczuwam z
nimi takie pokrewieństwo ducha jakiego nie czułam niemal nigdy w
rzeczywistym świecie) nie mam żadnych kolegów, wyłącznie parę
znajomych ze studiów i gdy raz rozmowa zeszła na sny, zapytałam je
czy kiedykolwiek zdarzyło im się coś podobnego (nie mówiąc
oczywiście, że chodzi tu o mnie, tak pokierowałam rozmową by wyszło
na to, że po prostu słyszałam o takich przypadkach i pytałam z
czystej ciekawości czy kiedykolwiek tak miały). Żadna z dziewczyn
nie miała jednak nigdy takich objawów.
Wiem, że wspomniane przeze mnie głosy nie pochodziły z zewnątrz
ponieważ w paru przypadkach byłam sama w mieszkaniu, ostatnio też
dokładnie indagowałam moją matkę na tę okoliczność żeby dowiedzieć
się czy przypadkiem nie prowadziła z nikim nocnych telefonicznych
rozmów (głupie pytanie oczywiście; chyba udusiłaby tego kto by do
niej wydzwaniał w nocy).
Później pod wpływem licznych czytanych przeze mnie horrorów doszłam
do wniosku, że może mam zdolności paranormalne a słyszane przeze
mnie głosy są… głosami duchów. Nawet podpytywałam właścicielkę
wynajmowanego przeze mnie studenckiego mieszkania czy przypadkiem
nikt tam nie umarł (zresztą zdarzało mi się słyszeć urojone głosy
także gdy jestem u siebie a tu na pewno nikt nie zmarł, moja rodzina
to pierwsi lokatorzy naszego mieszkania).
Odnośnie częstotliwości i treści owych nocnych głosów w mojej
głowie: zaczęło się to jakieś półtora miesiąca temu, jakieś dwa,
może trzy razy na tydzień. Głosy mówią proste zdania, same w sobie
mające sens jednak nie posiadające go w kontekście sytuacji (np.
wydawało mi się, że słyszałam moją matkę mówiącą mi „Jedz pierogi”,
a ja przecież leżałam w łóżku a nie siedziałam przy stole albo, i to
wystraszyło mnie najbardziej, usłyszałam damski głos obleśnie
komentujący moją atrakcyjność, a przecież leżałam w tym łóżku sama a
nie z jakąś lubieżną lesbijką). Głosy szepczą lub mówią normalnie.
Wiem, że mój post jest bardzo długi, ale chciałam wszystko opisać
jak należy, zresztą zawsze miałam tendencję do koncentrowania się na
drobnych detalach nie zaś na ogólnym obrazie, zawsze trudno jest mi
ocenić, które szczegóły są ważne, a które nie. W ogóle okropnie
głupio mi było pisać o sprawach tak krępujących. Teraz wyjeżdżam i
nie będzie mnie aż do niedzieli, gdy wrócę odpowiem na ewentualne
Wasze pytania jeśli jakieś macie (dotyczące tak mojej
nocnej „przypadłości” jak i objawów, które biorę za symptomy ZA).
Czy u waszych dzieci z ZA kiedykolwiek występowały taki
Obserwuj wątek
    • dosia0 Re: Chyba mam ZA i schizofrenię. Co o tym sądzici 23.04.09, 20:38
      złudzeniami słuchowymi nigdy nie doświadczyłam żadnych innych
      objawów mogących sugerować chorobę umysłową. Poza tym czuję się
      dobrze, normalnie i zdrowo, moja świadomość nie jest w żaden sposób
      przyćmiona ani nic, myślę bardzo jasno. A może to guz mózgu? Proszę,
      powiedzcie co powinnam zrobić w zaistniałej sytuacji. Jeśli sytuacja
      zmusi mnie do skorzystania z pomocy psychiatry, chciałabym też
      porozmawiać z nim na temat możliwości ewentualnej diagnozy, ale
      przecież sami wiecie, że tak naprawdę mało kto się na tym dobrze zna
      (szczególnie jeśli mowa o starszym pokoleniu lekarzy), tym bardziej,
      że jestem kobietą, a u tych objawy zwykle wyglądają nieco inaczej.
      Czy jeśli faktycznie zaczyna się u mnie schizofrenia (czy u ludzi z
      ZA wygląda ona tak samo jak u normalnych chorych?) to czy mogłoby to
      w jakiś sposób „zaciemnić diagnozę”? W sensie, że lekarz doszedłby
      do wniosku, że moje inne symptomy, które wg. mnie są objawami ZA to
      w istocie objawy schizofrenii? Mimo że przecież byłam
      wyraźnie „inna” od wczesnego dzieciństwa co przemawia za hipotezą
      zaburzenia rozwojowego. Zdarzało mi się trzykrotnie widywać
      psychologów w przeszłości, w tamtym czasie jednak nie wiedziałam
      jednak o zaburzeniach rozwoju (raz było to gdy byłam dzieckiem na
      początku lat 90’ i temat ten nie był jeszcze znany, potem byłam u
      psychologów nie z własnej woli też ładnych parę lat temu i starałam
      się zachowywać jak najnormalniej, tym bardziej, że raz w gabinecie
      siedziała ze mną matka, która starała się przeforsować teorię, że
      jestem dziwna i sprawiam problemy bo się na niej mszczę, że przez
      nią nie mam ojca).
      Wasze dzieci mają szczęście, że je wspieracie i rozumiecie ich
      zachowania. Moja matka tu jest zupełnym Waszym przeciwieństwem - w
      moim domu rodzinnym temat zdrowia psychicznego był zawsze tabu. Jej
      wiedza o jakichkolwiek zaburzeniach jest równa zeru. Zresztą i tak
      by mi nie uwierzyła – raz widziała chłopca z tym zaburzeniem w „Na
      dobre i na złe”, ja też później oglądałam urywki i on został
      potraktowany tam bardzo stereotypowo, a wiadomo że sawantowska
      odmiana ZA w takiej odmianie jak to pokazują jest względnie rzadka.
      Przyznaję że ja też mam masę wiadomości z poszczególnych dziedzin,
      ale nie jestem tak nachalna jeśli chodzi o zamęczanie nimi ludzi,
      wolę pisać o rzeczach, które mnie interesują na forach bo moje
      otoczenie i tak nie będzie miało pojęcia o czym gadam.
      Mam też pytanie dotyczące kwestii imigracji do innych krajów. Po
      skończeniu studiów zamierzam opuścić Polskę na stałe, czy istnieje
      ryzyko, że mogę mieć problemy z władzami emigracyjnymi jeśli okaże
      się, że to faktycznie ZA?
      Nie wiem czy ma to coś wspólnego z moim problemem, ale mniej więcej
      wtedy gdy się zaczął zauważyłam u siebie wyostrzenie się synestezji
      i pogorszenie się zaburzeń sensorycznych – mój słuch się wyostrzył i
      czasami nawet niezbyt głośne obiektywnie rzecz biorąc dźwięki (np.
      głos mojej matki, który nie jest AŻ TAK donośny jak wynikałoby to z
      moich reakcji) sprawiają mi nieledwie fizyczny ból; czy to może być
      jakoś powiązane ze sobą. Co mi radzicie w tej sytuacji?
      • dosia0 Re: Chyba mam ZA i schizofrenię. Co o tym sądzici 23.04.09, 20:42
        Oj, zgubiłam zdanie, między tymi postami powinno być: Czy u waszych
        dzieci z ZA kiedykolwiek występowały takie objawy?? Czy faktycznie
        osoby z ZA częściej niż inni miewają problemy psychiatryczne? Bardzo
        boję się, że może to być schizofrenia, może wychodzę na
        przewrażliwioną histeryczkę, ale zdrowie psychiczne jest bardzo
        ważną kwestią. Czy wygląda to bardziej na halucynacje hipnagogiczne
        czy schizofrenię? Bo poza niepokojącymi mnie złudzeniami słuchowymi
        nigdy nie doświadczyłam żadnych innych objawów mogących sugerować
        chorobę umysłową.

        Będę mogła odpisać w niedzielę.
        • malgosia403 Re: Chyba mam ZA i schizofrenię. Co o tym sądzici 24.04.09, 11:04
          Moja droga,to jest jak najbardziej możliwe.Mój syn,ma zespół Aspergera i
          skończył właśnie 18 LAT.To co przeżywam od jakiegoś czasu to jest koszmar.Łukasz
          ma zespól urojeniowy i psychozę o końcu świata,ma koszmarne sny również...kiedyś
          zadał mi pytanie, budząc się rano z krzykiem i płaczem-Mamo,skąd ja wiem,że
          teraz nie śnię,skąd wiem,że ten niby sen to nie jest prawda? Moje dziecko, zanim
          zaczęło zażywac neuroleptyki, było w ciężkim stanie,zastanawiam się skąd we mnie
          było tyle siły żeby to wszystko wytrzymac,żeby byc przy nim minuta po
          minucie,zasypiac z nim i budzic się rano.Od rana do nocy i podczas snu, krzyki i
          straszny płacz,przeradzający się w wycie.Lekarz zalecił natychmiastową
          hospitalizacje,ja jednak uparłam się,że dziecka nie oddam,po prostu mój syn nie
          dałby sobie rady z młodzieżą w takim szpitalu.
          Teraz jest troszeńkę lepiej-prawie po roku walki,jednak nadal słyszę-będzie
          koniec świata....Oprócz tego wszystkiego, Łukasz był strasznie agresywny,bił
          mnie,siebie,demolował mieszkanie.Leżał i patrzył w sufit i strasznie
          krzyczał-wydaje mi się,że On widział ten koniec świata,jak jakaś asteroida
          uderza w Ziemię.
          Podsumowując,myślę,że masz rację,możesz miec zespół Aspergera i objawy
          schizofrenii,po prostu autyści mogą szybciej zapadac na tą chorobę niż inni
          ludzie.Wydaje mi się,że powinnaś udac się do specjalisty,sama nie dasz sobie
          rady a i może byc coraz gorzej.Pozdrawiam Cię serdecznie.
          • dosia0 Re: Chyba mam ZA i schizofrenię. Co o tym sądzici 27.04.09, 11:27
            Dziękuję za odpowiedź. Może ktoś jeszcze wypowie się w tym temacie?
            Małgosiu, czytałam o Twoim synu na tym forum już dawno temu i
            sądziłam wówczas, że jego problemy spowodowane są przez samo ZA,
            teraz jednak podniosłaś temat specyficznych lęków Łukasza w
            kontekście schorzeń psychicznych – czy znaczy to, że ma on do tego
            schizofrenię? Czy przed diagnozą miał przeprowadzane także jakieś
            medyczne nie tylko psychiatryczne badania (np. tomografię głowy) by
            wykluczyć np. nowotwór mózgu czy inne zaburzenia mające swoją
            fizyczną przyczynę? Czy takie objawy jak opisałam może dawać guz
            mózgu? Z tego co piszesz o swoim synu, wynika że jego problem jest
            bardzo poważny podczas gdy ja zawsze uchodziłam jedynie za mocno
            ekscentryczną, zresztą nikomu nie mówię o swoich urojeniach. Na
            pewno nie zachowuję się tak jak Łukasz . Kiedyś czytałam wypowiedź
            matki syna z ZA mającego całą masę fobii i irracjonalnych urojeń,
            podejrzewanego przez nią o dziecięcą schizofrenię. Przeczytawszy
            cały założony przez nią wątek pomyślałam, że z jej synem faktycznie
            jest niedobrze… ale tylko dopóki nie przypomniałam sobie, że gdy
            byłam w jego wieku miałam identycznie, miałam wszak na tyle rozumu
            by nie zdradzać się ze swymi paranoicznymi lękami bo i tak
            zostałabym tylko wyszydzona w domu i tyle by mi z tego przyszło.
            Miałam wiele irracjonalnych lęków (akurat nie taki o asteroidzie
            uderzającej w ziemię jak u Twojego syna) których przyczyna zawsze
            jednak miała racjonalne oparcie w rzeczywistości, została jednak
            rozdmuchana do niebotycznych rozmiarów (np. miałam jakiś drobny
            realny problem zdrowotny i byłam przeświadczona, że jest to objaw
            jakiejś poważnej, może nawet śmiertelnej choroby). Mam też lekką
            postać zaburzeń obsesyjno kompulsywnych. Być może zdecyduję się
            pójść do lekarza jeśli głosy dalej będą się pojawiały (ostatnio
            ucichły co w połączeniu z faktem, że jak dotąd słyszałam je tylko
            nocą i że NIGDY nie wystąpiły u mnie ŻADNE inne niepokojące objawy
            daje mi nadzieję, że są to jedynie niewinne halucynacje
            hipnagogiczne, a nie objaw choroby umysłowej czy guza mózgu,
            czytałam nawet na forum dla dorosłych z ZA, że jeden z użytkowników
            też tak miał; np. słyszał w nocy swoją ciocię pytającą czy smakuje
            mu zupa, a ciocia mieszkała w innym kraju, a był to zdrowy człowiek
            i bynajmniej nie jedyny, któremu przydarzają się halucynacje
            hipnagogiczne; w ogóle mam duże problemy ze snem więc może to to),
            po prostu krępuję się pójść do psychiatry gdybym faktycznie miała
            być chora umysłowo bo cokolwiek by nie mówili ci, których opętał
            duch politycznej poprawności, psychiatra jednak NIE jest takim samym
            lekarzem jak np. okulista czy ortopeda – nawet jeśli masz jakiś
            problem natury somatycznej, możesz wciąż kontrolować swoje życie, to
            właśnie dzięki temu że jesteś w pełni władz umysłowych sterujesz
            swym zachowaniem, podczas gdy osobie chorej umysłowo nie można nigdy
            w pełni zaufać, nie traktuje się jej jednak poważnie, na równi z
            innymi. Czy ktoś jest w stanie udzielić mi odpowiedzi na temat
            ewentualnych problemów z emigracją (internetowy znajomy, Anglik
            między innymi z tego powodu boi się diagnozy, że gdyby wyniuchali,
            że to ma, nie zostałby wpuszczony na teren USA; nie wiem jednak na
            ile lęk ten ma pokrycie w rzeczywistości) oraz problemu jaki
            ewentualnie mógłby się pojawić przy próbie diagnozowania osoby z ZA
            i schizofrenią w tym samym czasie? Chodzi mi tu o to, że psychiatra
            usłyszawszy o głosach automatycznie zdiagnozowałby taką osobę z ZA
            jako cierpiącą na schizofrenię nie ZA bo cechy ZA zostałyby przezeń
            przypisywane schizofrenii, czy może tak się zdarzyć? Tym bardziej,
            że jestem mieszkanką małego miasta, nie ma tu specjalistów. A co z
            osobami z narcystycznym zaburzeniem osobowości? Nie jestem
            najsympatyczniejszą mieszkanką naszego globu, przyznaję. Czytałam,
            że ludzie narcystyczni i ci z ZA są dość często myleni przez
            psychiatrów. Mam całą masę narcystycznych cech, jednak za hipotezą
            ZA również przemawia wiele faktów (czy można mieć narcystyczne
            zaburzenie osobowości i ZA w tym samym czasie? Chyba nie) Miałam
            odpisać wczoraj, ale moja matka co rusz wchodziła do pokoju a
            wolałabym żeby się nie dowiedziała o moim problemie. Nie ma pojęcia
            o zaburzeniach osobowości, zaburzeniach rozwojowych ani chorobach
            psychicznych, w mojej rodzinie tego rodzaju problemy zawsze były
            bardzo mocno piętnowane, do tego stopnia, że matka zareagowałaby
            agresją na jakakolwiek sugestie z mojej strony, że mogłabym mieć
            jakikolwiek problem tego rodzaju.
            • magic1024 Re: Chyba mam ZA i schizofrenię. 11.05.09, 02:31
              Cześć Dosia0! Chciałem napisać, że też tak mam i walnąć opis, ale widzę, że już
              czytałaś o mojej cioci i zupie, więc się powstrzymam. :) Rozumiem, że
              rozpatrujesz trzy wytłumaczenia "głosów": schizofrenia, halucynacje
              hipnagogiczne i nowotwór mózgu. Na temat guzów w mózgu nie wypowiem się, bo nic
              na ten temat nie wiem. Przyczyną halucynacji hipnagogicznych są zaburzenia fazy
              REM, wskutek czego marzenia senne pojawiają się przed zaśnięciem, w formie
              halucynacji właśnie. Piszesz, że masz kłopoty ze snem. Czy są one natury, która
              wskazywałaby na zbyt wczesne "włączanie" się fazy REM? W moim przypadku tak
              właśnie jest - często zaczynam śnić zaraz po zaśnięciu, podczas gdy prawidłowo
              powinienem przejść przez kilka faz NREM zanim zaczną się sny. Z tego powodu
              miewam "koszmarne maratony", kiedy budzę się zlany potem w kulminacyjnym
              momencie przerażającego snu, po to tylko aby za chwilę zasnąć i wpaść w kolejny
              koszmar, a potem znowu - i tak w ciągu kilku godzin śni mi się 5-6 koszmarów pod
              rząd.

              Wracając do halucynacji, są one raczej nieprzyjemne, ale w sumie nie są dla mnie
              wielkim problemem. Głos mówi krótko, a treść jest zazwyczaj tak zupełnie wyrwana
              z kontekstu, albo tak pozbawiona sensu, że natychmiast rozpoznaję to jako
              halucynację. Po paru sekundach wszystko jest w porządku. W celach poznawczych
              odwiedziłem parę forów dla schizofreników i po tej lekturze myślę, że
              schizofrenia to znacznie poważniejsza sprawa, wykraczająca daleko poza same
              omamy słuchowe. Czy w Twoje halucynacje pociągają dodatkowe urojenia "w
              myślach", czy też kończą się równie szybko jak przychodzą, tak jak to opisałem?

              ZA jest stosunkowo często (ciągle jeszcze) mylony przez psychiatrów ze
              schizofrenią, z tego powodu, że ma podobne do schizofrenii objawy "negatywne"
              (to, czego nie ma, a więc np. brak kontaktów społecznych). Jeśli jeszcze
              wyskoczysz z głosami, to masz sporą szansę na diagnozę schizofrenii, choćbyś
              była psychicznie zupełnie zdrowa.
              • dosia0 Re: Chyba mam ZA i schizofrenię. 11.05.09, 12:25
                Cześć, Magic :-) Od czasu gdy napisałam ostatni post w tym wątku
                zdarzyło mi się jeszcze parę epizodów tego rodzaju, teraz jednak (z
                niewysłowioną ulgą) zaczynam skłaniać się ku hipotezie hipnagogii.
                Miałam dwa ataki sennego paraliżu (te zdarzały mi się i wcześniej
                choć znacznie rzadziej tak więc potrafię rozpoznać senny paraliż),
                podczas których ponownie doświadczyłam halucynacji wspomnianego
                rodzaju, do tego swoistych halucynacji wzrokowych znanych mi już z
                poprzednich doświadczeń z paraliżem sennym (wrażenie szybkiego
                zjeżdżania w głąb czarnego tunelu ze światełkiem na końcu całkiem
                jak w opowieściach ludzi, którzy doświadczyli śmierci klinicznej i
                tego, że ktoś obok mnie stoi). Podobne rzeczy zdarzały mi się od
                lat, nigdy jednak nie towarzyszyły im żadne głosy dlatego też teraz
                tak mnie to zaniepokoiło – głosy, w dodatku wtedy gdy słyszałam je
                nie będąc w stanie sennego paraliżu, lecz normalnie leżąc w łóżku
                będąc przebudzoną (no właśnie, kto wie czy aby na pewno przebudzoną)
                nie mogły zostać przeze mnie zinterpretowane jako całkiem zdrowy
                objaw.
                Schorzenie psychiczne, choroba o charakterze organicznym typu
                wspomniany guz mózgu czy rzeczone halucynacje hipnagogiczne to
                jedyne opcje, które jak sądzę należy brać pod uwagę – mnie w każdym
                razie nie przychodzi do głowy żadne inne racjonalne wyjaśnienie. Tak
                jak napisałam, mam problemy z zaśnięciem, nie jestem jednak pewna
                czy dochodzi u mnie do zbyt wczesnego występowania fazy REM, nie
                jestem bowiem w stanie ocenić kiedy pojawiają się u mnie sny. Też
                często miewam koszmary senne, dla mnie jednak są to całkiem miłe i
                zabawne doświadczenia. Na przykład tej nocy miałam przerażający
                koszmar, że pojechałam do Afryki gdzie jakiś facet zaczął mnie
                gwałcić by ukarać mnie za homoseksualizm (chociaż w rzeczywistości
                nie jestem lesbijką bo jestem aseksualna, w szkole średniej parę
                razy całowałyśmy się z koleżanką by stwierdzić jak to jest – wcale
                mi się to nie podobało, nie miałam z tego żadnej przyjemności i
                byłam bardzo rozczarowana, w ogóle mnie nie ciągnie do żadnej płci
                na tej samej zasadzie jak normalnych ludzi nie ciągnie w ten sposób
                do zwierząt czy przedmiotów – pomijając rzecz jasna przypadki
                parafilii; czytałam, że wiele osób z ZA jest aseksualnych). Lubię
                mieć koszmary, jest to dla mnie przyjemne i ekscytujące
                doświadczenie chociaż na pewno nie jest tak jak w Twoim przypadku,
                że miewasz ich nawet 5 czy więcej jednej nocy. W ogóle mam bogate
                marzenia senne naszpikowane dużą ilością szczegółów.
                Jak często miewasz wspomniane halucynacje i od ilu lat ich
                doświadczasz? Bo post o ciotce i zupie pochodzi jak pamiętam sprzed
                paru lat. Tak jak napisałam wcześniej, rzeczone halucynacje słuchowe
                są jedynym problemem doświadczanym przeze mnie, który nasunął mi
                myśl, że mogę być chora umysłowo. Kończą się równie szybko jak
                przychodzą, po kilku sekundach wszystko ponownie jest w porządku
                czyli tak jak napisałeś (choć tu muszę przyznać, że tak jak zawsze
                miałam skłonność do zachowań obsesyjno kompulsywnych, tak w ostatnim
                czasie pogłębiły się one, to jedyna rzecz, która ewentualnie mogłaby
                być niepokojąca w kontekście mojej domniemanej choroby umysłowej –
                ale tu może po prostu nadinterpretuję). To co przeczytałam na forach
                dla schizofreników nie pokrywało się z doznaniami, które stały się
                moim udziałem, ludzie ci mieli dużo poważniejsze problemy.
                Byłam taka jaka jestem teraz od bardzo wczesnego dzieciństwa co jak
                sądzę naprowadziłoby na trop ZA psychiatrę mającego jakiekolwiek
                pojęcie o zaburzeniach rozwojowych, gdyby to była schizofrenia to
                właściwie całkowite zaprzestanie kontaktów społecznych (wyjąwszy
                uczelnię oraz kontakty z ludźmi przez Internet) pojawiłoby się u
                mnie dopiero na jakimś etapie życia, niedawno. Ponadto występują u
                mnie bardziej fizyczne manifestacje jak synestezja, stimy,
                zaburzenia odżywiania (skrajnie monotonna dieta, mogę żywic się
                ulubioną potrawą całymi miesiącami), zaburzenia motoryczne (na
                zajęciach z WF-u czułam się okropnie, szkoda, że nauczycielowi nigdy
                nie przyszło do głowy by wyjaśnić mnie i pozostałym uczniom, że
                występują pewne ukryte „niepełnosprawności” jak dyspraksja, które
                sprawiają, że osoba na pozór zupełnie zdrowa fizycznie ma tego typu
                problemy) – rzeczy tego typu występują u mnie również od kiedy tylko
                pamiętam. W domu też nie znajdowałam zrozumienia, ale tym akurat to
                się nigdy nie przejmowałam, dla mnie nigdy nie było ważne co myślą o
                mnie inni ludzie, czy to członkowie rodziny czy obcy ludzie na ulicy
                na zasadzie „pies trącał ich wszystkich i ich opinie”, zresztą
                dopiero parę lat temu załapałam, że inni ludzie to istoty myślące,
                kiedyś sama myśl, że inni ludzie mogli być równie „realni” jak ja
                jawiła mi się nad wyraz osobliwym konceptem. W pewnym sensie nie mam
                prawa mieć pretensji do mojej matki – zauważ: piszę „w pewnym
                sensie” i „nie mam prawa mieć pretensji” nie zaś „nie mam
                pretensji” – rozróżnienie subtelne acz istotne; gdyby moja matka
                była osoba wykształconą, charakteryzującą się wysoką inteligencją,
                posiadającą rozległą wiedzę w wielu dziedzinach, w tym także na polu
                zaburzeń rozwojowych miałabym do tego znacznie większe prawo niż w
                przypadku osoby dość prostej i bardzo konwencjonalnej, mającej
                wyraźne problemy ze zrozumieniem słowa mówionego (napisałabym też,
                że pewnie i pisanego, ale moja matka nigdy nie czyta nic
                poważniejszego niż romanse a tam nawet osoba o inteligencji kury
                grzebiącej nie znalazłaby nic trudnego do zrozumienia )
                demonizującej każdy objaw wykraczający poza normalne zachowanie
                normalnego człowieka - tu posłużę się metaforą zaczerpniętą z
                jednej z powieści Orsona Scotta Carda – „nie możesz mieć pretensji
                do ślepca, że nie ostrzegł cię przed żmiją na twojej ścieżce, możesz
                je mieć gdy nie ostrzeże cię osoba o zdrowych oczach”. Oczywiście
                nie mogę wiedzieć czy faktycznie mam to co myślę jednak dwa powyższe
                stwierdzenia – czas wystąpienia pierwszych objawów i fizyczne
                symptomy przemawiają za tym, że może być to ZA lub co najmniej PDD-
                NOS, na forach czytywałam wypowiedzi osób, które otrzymały diagnozę,
                a ludzie ci wydawali mi się zupełnie normalni, DUŻO bardziej bliscy
                neurotypowości niż ja (mam jednak świadomość, że na podstawie tego
                co się pisze na różnych forach nie można ocenić głębokości zaburzeń,
                tego jak człowiek funkcjonuje w codziennym życiu) . Ponadto diagnoza
                zaburzenia rozwojowego pozwala połączyć moja problemy z wielu na
                pozór kompletnie nie związanych ze sobą dziedzin jak nieumiejętność
                nawiązywania i podtrzymywania kontaktów (na szczęście oprócz
                umiejętności matka natura odebrała mi też jakieś przesadne chęci),
                dość poważne jak sądzę zaburzenia funkcji wykonawczych, zaburzenia
                sensoryczne (z jednym wyjątkiem, nie są one jednak poważne na
                szczęście), zaburzenia motoryczne i trochę innych też by się tu
                zebrało. Tak więc sądzę, że psychiatra zdiagnozowałby u mnie
                zaburzenie rozwojowe nie zaś chorobę psychiczną.
                Czy wiesz może jak jest z narcystycznym zaburzeniem osobowości i
                ZA? Czytałam, że bardzo często oba są mylone przez psychiatrów, a
                przyznaję, że wykazuję również cechy tego zaburzenia osobowości (z
                drugiej strony – według informacji z Internetu 60% ludzi z ZA
                wykazuje cechy innych zaburzeń, w tym również zaburzeń osobowości).
                Czy można mieć to i to?
                Czy gdybym otrzymała diagnozę i okazałoby się, że moje podejrzenia
                w istocie mają pokrycie w rzeczywistości to czy mogłabym mieć
                problem z emigracją? Pytam Ciebie bo czytałam na forum, że mieszkasz
                w Stanach, może orientujesz się jak to z tym jest?
                • magic1024 Re: Chyba mam ZA i schizofrenię. 12.05.09, 18:15
                  Halucynacje mam od wielu lat, prawdę powiedziawszy nie bardzo umiem powiedzieć
                  od kiedy. Od pewnego czasu głosy mówiące pełne zdania ustąpiły miejsca zbitkom
                  słów zupełnie pozbawionym sensu. To gadanie w tej chwili jest już tak dziwne, że
                  nawet nie odbieram go jako halucynacje, a raczej, że coś mi się w głowie
                  kaszani. Zdarza się to kilka razy w ciągu tygodnia, często codziennie, czasem
                  parę razy w ciągu dnia. Często w nocy nie dosypiam i potem jestem śpiący przez
                  większość dnia, więc głos może przyjść o każdej porze. Halucynacji wzrokowych
                  ani paraliżu sennego nigdy nie doświadczyłem.

                  Sny bywają przyjemne i śmieszne, ale koszmary napędzają mi niezłego stracha.
                  Budzić się z przerażeniem to nie jest nic przyjemnego. Jeśli zdarzy się to
                  kilkakrotnie w ciągu nocy, to trudno mówić o wypoczynku.

                  Jeśli chodzi o zaburzenie narcystyczne, to wiem o nim tyle ile przeczytałem w
                  Wikipedii. Aspi często cechują się egocentryzmem, co faktycznie może prowadzić
                  do pewnych zachowań o charakterze narcystycznym. Wydaje mi się jednak, że w
                  przypadku aspich podłoże tych zachowań jest inne niż w typowym narcyzmie.

                  Co do kwestii emigracji, trudno dać jednoznaczną odpowiedź. Czytałem o
                  przypadku, gdy amerykański urząd imigracyjny przyznał obywatelstwo całej
                  rodzinie za wyjątkiem jednego z dzieci, właśnie dlatego, że miało autyzm. Jeśli
                  chodzi o dorosłych, to przejrzałem swoje papiery dotyczące zielonej karty - i
                  faktycznie było tam pytanie o "mental disorders". Przypuszczam, że chodzi o to,
                  czy aplikant nie stanie się ciężarem dla systemu pomocy społecznej. Jeśli ma się
                  historię pracy i płacenia podatków, a brak historii pobierania zasiłków, to
                  raczej nie ma się czego bać. Formularz o przyznanie obywatelstwa pytania o
                  "mental disorders" nie zawiera. Pytają tylko, czy aplikant w ciągu ostatnich 5
                  lat nie był ubezwłasnowolniony lub zamknięty w zakładzie psychiatrycznym.

                  • dosia0 Re: Chyba mam ZA i schizofrenię. 13.05.09, 13:44
                    Faktycznie, jestem skrajnie egocentryczna (egoistyczna zresztą też
                    jestem jeśli już o tym mowa, ale chodzi mi tu głównie o
                    egocentryzm): przez wiele lat uważając się za jedyną realnie
                    istniejącą osobę (zresztą czytałam w jednym z Twoich postów, że też
                    dopiero w dorosłym już wieku przekonałeś się, że koncepcja ta była
                    niesłuszna) właściwie na poważnie tkwiłam w przekonaniu, że inni
                    byli jedynie automatami nie posiadającymi żadnych uczuć, myśli itp.
                    Nie potrafię pozbyć się wrażenia, że cały świat kręci się wokół
                    mnie. Gdy np. zamieszczam post na jakimś forum, nawet na jakiś
                    kompletnie neutralny temat, natychmiast mam wrażenie, że ludzie
                    znający mnie w realu albo z innych forów od razu domyślą się, że to
                    ja jestem jego autorką, mimo że przecież nie napisałam tam
                    absolutnie nic osobistego co pozwoliłoby mnie zidentyfikować,
                    zresztą dlaczego Polacy mieliby nagle natknąć się na moje wypowiedzi
                    w anglojęzycznej części Internetu i skąd niby moi anglojęzyczni
                    internetowi znajomi z różnych forów mieliby znać polski z wyjątkiem
                    paru słów, których ich nauczyłam – po prostu mam dziwne wrażenie, że
                    skoro ja coś wiem to inni automatycznie dysponują ta samą wiedzą. Z
                    tej to przyczyny niechętnie wchodzę też na strony poświęcone dajmy
                    na to komiksom i tym podobnym rzeczom w opinii społecznej wiązanym
                    typowo z dzieciństwem bo mam takie głupie wrażenie, że osoby mnie
                    znające od razu będą wiedziały i jeszcze pomyślą sobie, że jestem
                    jakaś infantylna (żeby być szczerą, faktycznie jestem, mój rozwój
                    emocjonalny odpowiada analogicznemu u dziecka). A gdy napiszę coś na
                    jakimś forum, przez parę kolejnych godzin nie mogę powstrzymać się
                    od zerkania czy ktoś mi na niego nie odpisał, nawet jeśli akurat nie
                    zawarłam w nim nic nowatorskiego, kontrowersyjnego, inteligentnego
                    czy dowcipnego żeby ludzie mieli jakąś przyczynę przesadnie
                    interesować się tą moją wypowiedzią. W swoim czasie miałam okazję
                    poznać przez neta chyba ze 4 osoby z ZA i jednocześnie antysocjalnym
                    zaburzeniem osobowości (zdiagnozowanym – bo wiem, że teraz jest moda
                    na doszukiwanie się u siebie zaburzeń ze spektrum mimo że jak
                    oceniam jakaś połowa ludzi podejrzewających się o to, w istocie tego
                    nie ma – mają po prostu zaburzenia osobowości albo po prostu taki
                    nietypowy charakter albo są zwyczajnie nieśmiali i się wstydzą ludzi
                    albo zbyt inteligentni dla statystycznych Kowalskich i nie mają o
                    czym z nimi gadać albo są po prostu życiowymi nieudacznikami) tak
                    więc zastanawiam się czy to samo możliwe jest z narcystycznym
                    zaburzeniem osobowości - by mieć i to i ZA. Kilka dni temu, wciąż
                    jeszcze zamartwiając się perspektywą schizofrenii zapytałam moją
                    matkę czy chciałaby to wiedzieć jeśli jej dorosłe dziecko,
                    niemieszkające już z nią i w pełni samodzielne byłoby na coś chore
                    (ja wciąż mieszkam w domu rodzinnym i jestem w pełni od niej
                    zależna). Myślałam, że powie, że nie bo i tak nic na to nie mogłaby
                    poradzić i wiadomość ta tylko by ją przygnębiła i przestraszyła (ja
                    tam o czymś takim bym w każdym razie nie chciała wiedzieć), ze
                    zdziwieniem usłyszałam jednak, że owszem, chciałaby znać prawdę.
                    Założę się jednak, że gdybym nawet dokonała przed
                    nią „schizofrenicznego coming outu” i tak by mi raczej nie
                    uwierzyła, wyśmiałaby mnie - tak silne są u niej mechanizmy obronne.
    • mskaiq Re: Chyba mam ZA i schizofrenię. Co o tym sądzici 27.04.09, 14:32
      Jestem bylym schizofrenikiem, calkowicie pozbylem sie schizofrenii.
      Przede wszystkim chcialbym Ci powiedziec Malgosiu403 ze jestes
      wspaniala Matka. Mysle ze Twoj Syn zawdziecza wszystko Twojej
      milosci.
      Piszesz o krzyku, placzu przeradzajacym sie w wycie. Przyczyna
      takiego zachowania jest zwykle strach. Strach moze byc zwiazany z
      omamami albo z glosami, albo z bardzo zlymi snami.
      Sprobuj dowiedziec sie od niego czy slyszy glosy, czy probuja z nim
      rozmawiac, czy pojawiaja sie u niego omamy.
      Omamy moga byc rozne, na przyklad moze widziec niezyjaca osobe w
      szafie a moze widziec rowniez ze gonisz go po pokoju i bijesz.
      Jesli zdecydujesz sie zapytac go to jesli nie bedzie chcial mowic to
      nie nalegaj. Jednego dnia sam Ci powie. Wymuszanie zawsze psuje
      relacje ze schizofrenikiem.
      Napisalas ze teraz jest troche lepiej, wedlug mnie oznacza ze strach
      juz nie wywoluje takiego terroru jak kiedys. Przestal sie juz go tak
      bac. Strach wedlug mnie jest dominujacym problem w ZA i odgrywa
      niezwykle istotna role w schizofrenii.

      Dosiu0
      Chcialbym Ci odpisac na twoj list, ale dzisiaj juz nie mam na to
      czasu.
      Serdeczne pozdrowienia
    • mskaiq Re: Chyba mam ZA i schizofrenię. Co o tym sądzici 28.04.09, 14:22
      Mysle ze gleboklo wierzysz ze schizofrenia jest choroba biologiczna
      Dosiu0. Medycyna nie dysponuje dowodem ze jest to choroba biologiczna
      chociaz panuje takie przekonanie.
      Jesli chodzi o schizofrenie to zwykle podstawa sa urojenia, albo
      sklonnosci do urojen.
      Urojenia moga powstawac pod wplywem strachu na przyklad koniec
      swiata i takie urojenia przynosza zwykle terror, niekontrolowane
      zachowania. Wtedy schizofrenik moze atakowac innych ludzi, siebie,
      bic glowa o podlege, czesto z sila mogoca go zabic, itp.
      Moga nie miec za podstawe strachu, na przyklad osoba gleboko
      wierzaca w UFO moze widziec statek kosmiczny zatrzymujacy sie pod
      oknem i potrafi przyjaznie rozmawiac z jego zaloga.
      Z tego co napisalas mysle ze masz sklonnosci do urojen, jestes
      niedostosowana spolecznie. Probuj to zmienic, staraj sie zyc jak
      najwiecej w rzeczywistym swiecie, spotykac sie z ludzmi, tego mozna
      sie nauczyc.
      Jesli chodzi o glosy ktore slyszysz to staraj sie o tym nie myslec,
      tworzysz wiele teorii zwiazanych z tym co slyszysz a to nie jest
      dobrze bo rozwijasz strach, watpliwosci i spekulacje.
      Im wiecej bedziesz o tym myslala tym wieksza szansa ze naprawde
      uslyszysz glosy. Im silniejszy strach tym wieksze prawdopodobienstwo
      tworzenia urojen, tym wieksza szansa ze uslyszysz glosy.
      To co slyszysz obecnie to sa odglosy, oderwane zdania. Jesli
      schizofrenik slyszy glosy, (wiekszosc ludzi z diagnoza schizofrenii
      nie slyszy glosow) to sa to glosy ktore rozmawiaja do schizofrenika.
      Serdeczne pozdrowienia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka