Dodaj do ulubionych

Pomóżmy cierpiącemu na autyzm 3 letniemu Jasiowi!

19.06.09, 19:29
Szanowni Państwo !

Jesteśmy rodzicami 3-letniego Jasia . Szukamy pomocy dla cierpiącego ,
żyjącego w bolesnym chaosie , głęboko zaburzonego naszego synka Jasia . Cierpi
on na zaburzenia układu sensorycznego SI , któremu współtowarzyszy autyzm
atypowy. W opinii terapeutów Jaś ma szanse na niemalże całkowite wyleczenie,
jednak ponad roczna już kosztowna terapia przekracza możliwości finansowe
naszej rodziny.
W Polsce temat autyzmu nie jest jeszcze zbytnio nagłośniony. Wszelkie terapie,
sposoby leczenia i potrzebne leki lub suplementy nie są refundowane przez NFZ.
Dla rodziców dzieci autystycznych skuteczne leczenie jest kolosalnym
wydatkiem, często przekraczającym możliwości finansowe. Nasza sytuacja
finansowa jest podobna.
Nasz syn ma ogromne szanse na wyleczenie, ale nie możemy nic zrobić gdyż każda
decyzja niesie za sobą wydatki finansowe, na które nas już nie stać. Badania,
terapie, leki, pomoce do terapii??..itd.
???Apelujemy o pomoc. Nie chcemy, aby nasza zła sytuacja finansowa decydowała
o wyleczeniu lub dzieciństwie Jasia.
Średni miesięczny koszt terapii to około 7 tys. zł. Dlatego wspólnie z
Fundacją Dzieciom ?Zdążyć z Pomocą? szukamy ?Aniołów? dla naszego Jasia.
Czas bez rehabilitacji jest czasem nie do odpracowania.
Liczy się każda najdrobniejsza pomoc. Brak środków finansowych uniemożliwi
Jasiowi dalsze leczenie, co nie tylko spowoduje zastój w rozwoju, ale także
regres. Dlatego pomóżmy Jasiowi
wrócić do naszego świata. Sprawmy by jego dzieciństwo było kolorowe i szczęśliwe.
I ty możesz zostać ?ANIOŁEM? Jasia

Serdecznie dziękujemy w imieniu Jasia z góry za okazaną pomoc.
Joanna i Tomasz rodzice Jasia
kontakt: mijapu1@wp.pl
stronka Jasiulca: www.pomagamyjasiowi.orgs.pl

Prosimy o dokonywanie wpłat na subkonto Jasia w Fundacji Dzieciom Zdążyć z Pomocą
ul. Łomiańska 5 01-685 Warszawa
PeKaO S.A. I O/Warszawa 41 1240 1037 1111 0010 1321 9362
Z dopiskiem: darowizna na leczenie i rehabilitację Jasia Puskunigis
Obserwuj wątek
    • malgosia403 Re: Pomóżmy cierpiącemu na autyzm 3 letniemu Jasi 20.06.09, 16:30
      :-((((,płakac się chce...ale nie zwracajcie na mnie uwagi-też nie mam pieniędzy
      na terapię indywidualną,na bioofedback,na nic nie mam pieniędzy aby pomóc mojemu
      dorosłemu już synowi.....a kiedy można było mu pomóc to nikt nie wiedział co mu
      jest...No i w sumie teraz, kiedy syn jest w stanie katastrofalnym,to mam ochotę
      tym wszystkim psychologom,psychiatrom ,którzy nie rozpoznali zaburzenia u syna w
      dzieciństwie,wydrapac oczy....To by było a tyle....
    • malgosia403 Re: Pomóżmy cierpiącemu na autyzm 3 letniemu Jasi 20.06.09, 16:33
      Poza tym tu,na forum,wszystkie potrzebujemy pomocy dla naszych
      dzieci...dobra,już nic nie napiszę bo mnie zaraz zakrzyczycie....
      • roseanne slowo od adminki 20.06.09, 19:14
        doskonale rozumiem, ze koszty terapii, mozliwosci dostania sie do takowych, czy
        to czasowo, czy geograficznie czy tez po prostu przemieszczenie sie w terenie
        jest koszmarem prawie kazdej rodziny, ktora ma takie potrzeby

        dotyczy to tez i mnie


        nie mam nic przeciwko tego typu postom, choc przyszpilac nie bede
      • szalicja Re: Pomóżmy cierpiącemu na autyzm 3 letniemu Jasi 20.06.09, 19:21
        Małgosiu, może i mnie ktoś zakrzyczy ale ilu jest rodziców takich dzieci,
        których stac na "wypasioną" terapię? Mało chyba jeśli nie wcale. Mnie drażnią
        takie posty, niestety. Mi nikt nie daje pieniędzy, na wszystko muszę zarobic
        sama z męzem i nie wyciągam ręki. Mi też mówią terapeuci, że szynek ma szansę,
        że ma potencjał... Chyba ich sytuacja nie jest taka zła, skoro organizują
        dziecku leczenie za 7 tys zł miesięcznie. Szczerze mówiąc bardzo jestem ciekawa,
        co tyle kosztuje. Rozumiem - Tomatis - jednorazowy potężny wydatek. Aczkolwiek o
        Tomatisie słyszałam, że to akurat niedla naszych dzieci... Terapie - 3-4 tys..
        Może też byc mniej, zależy gdzie i ile. DAN - nie kosztuje takiej masy pieniędzy
        wiec jaka to terapia? Wszyscy jakoś musimy się organizowac sami i proszenie o
        wsparcie na tym forum nie jest trafione. Lepiej zwracac się do przedsiębiorców,
        finansistów, generalnie tych, którzy mają pieniądze. Ten wątek spotkałam jeszcze
        na kilku innych forach min.na Wcześniakach, gdzie jest dużo chorych i bardzo
        potrzebujących dzieci, które korzystają z pomocy fundacji. Mi się po prostu nie
        podoba takie podejście do sprawy - dajcie. A mi kto da?
        • malgosia403 Re: Pomóżmy cierpiącemu na autyzm 3 letniemu Jasi 20.06.09, 20:13
          :-)).Myślałam,że ja tylko taka dziwaczna...mnie też takie posty drażnią,a
          przyszpilac będę bo ja ci skorpionisko i nie mogę się powstrzymac...:-)))
        • panna_piszczka szalicja ma racje.. 22.06.09, 12:17
          Staramy sie szukac, ale czy do tych co maja taka sama sytuacje to etyczne isc z
          taka prosba ? Rozumiem ze ten co nie ma to da, a ten co ma nie.
          Od tego sa fundacje, fundusze socjalne (sic!) w pracy i mozna zapisac sie i
          pisac o zapomogi..
    • titina_www Re: Pomóżmy cierpiącemu na autyzm 3 letniemu Jasi 22.06.09, 10:39
      Pieniędzy nie mam, ale mogę zaoferować pomoc, jeśli jeteście z
      Warszawy. POnad rok temu rozpoczęliśmy terapię naszego 3 lateniego
      wówczas Synka, u którego rozponano autyzm. W związku z tym
      dysponujemy różnymi pomocami i zabawkami, które kupowaliśmy jako
      elementy do programów reedukacyjnych. Jeśtem skłonna je pożyczać.
      Pożyczać, bo mam jeszcze drugie dziecko i korzystamy z tych zabawek.
      Ale też ja przestaną nam być potrzebne i będą w dobrym stanie
      chciałbym je przekazać Fundacji, która wspiera nas i nasze starania.
      Powodzenia.
    • yorryk 7000 miesięcznie? 22.06.09, 11:56
      Mój Boże... Chciałbym mieć tyle na terapię dziecka rocznie.
    • miacasa Dziewczyny co z Wami? 22.06.09, 12:38
      Co takiego w Was się obudziło, że prośba o pomoc wzbudza atak z Waszej strony?
      Miejsce na pozyskanie środków może niezbyt trafnie wybrane ale forma zbiórki
      poprzez fundację jak najbardziej prawidłowa i godna pochwały inwencja rodziców,
      którzy niebo i ziemię poruszą by pomóc swojemu dziecku. Czy myślicie, że postawa
      "Sama nie zarobię na leczenie to leczyć nie zamierzam" jest lepsza dla naszych
      dzieci? Skoro nie macie zamiaru pomóc to chociaż nie krytykujcie wysiłków tych
      rodziców bo ani ich nie znacie ani problemów ich dziecka. Myślałam, że na tym
      forum rodzice chorych dzieci mogą liczyć na więcej zrozumienia i życzliwości.
      Zasmucające są Wasze wypowiedzi.
      • katerina8 Re: Dziewczyny co z Wami? 22.06.09, 17:53
        Miacasa, myślę, że ten apel wywołał niezbyt pozytywną reakcję
        właśnie ze względu na miejsce, w którym został zamieszczony.
        Przecież zaglądają tu głównie rodzice bądź opiekunowie dzieci z
        autyzmem i każdy z nich w taki czy inny sposób musi stawić czoła
        rzeczywistości. Wątpię, że dla większości piszących tu, wydatki na
        terapię i leczenie dziecka /dzieci (zdarza się, że autyzm lub ZA ma
        więcej niż jedno dziecko w rodzinie) to banalna sprawa, wielu z nas
        zakłada dziecku subkonto w fundacji i zbiera 1% czy prosi o
        darowizny. Tylko, że takie apele przeważnie wysyła się do zakładów
        pracy, gazet, zwraca się o pomoc do rodziny i znajomych, wtedy jest
        większa szansa odzewu i raczej nikogo to nie drażni :-).
        • szalicja Re: Dziewczyny co z Wami? 22.06.09, 18:59
          katerina8 napisała:

          > Miacasa, myślę, że ten apel wywołał niezbyt pozytywną reakcję
          > właśnie ze względu na miejsce, w którym został zamieszczony.
          > Przecież zaglądają tu głównie rodzice bądź opiekunowie dzieci z
          > autyzmem i każdy z nich w taki czy inny sposób musi stawić czoła
          > rzeczywistości. Wątpię, że dla większości piszących tu, wydatki na
          > terapię i leczenie dziecka /dzieci (zdarza się, że autyzm lub ZA ma
          > więcej niż jedno dziecko w rodzinie) to banalna sprawa, wielu z nas
          > zakłada dziecku subkonto w fundacji i zbiera 1% czy prosi o
          > darowizny. Tylko, że takie apele przeważnie wysyła się do zakładów
          > pracy, gazet, zwraca się o pomoc do rodziny i znajomych, wtedy jest
          > większa szansa odzewu i raczej nikogo to nie drażni :-).

          I o to mi dokładnie chodziło. To nie jest właściwe miejsce na prośbę o FINANSOWĄ
          pomoc, bo o to prosili rodzice.
          • miacasa Re: Dziewczyny co z Wami? 22.06.09, 20:58
            > I o to mi dokładnie chodziło. To nie jest właściwe miejsce na prośbę o FINANSOW
            > Ą
            > pomoc, bo o to prosili rodzice.

            no chyba nie zupełnie o to

            szalicja napisała:

            Mi nikt nie daje pieniędzy, na wszystko muszę zarobic
            sama z męzem i nie wyciągam ręki. Mi też mówią terapeuci, że szynek ma szansę,
            że ma potencjał... Chyba ich sytuacja nie jest taka zła, skoro organizują
            dziecku leczenie za 7 tys zł miesięcznie. Szczerze mówiąc bardzo jestem ciekawa,
            co tyle kosztuje

            To, że Wy z mężem podjęliście decyzję o ograniczeniu terapii do takiej, na jaką
            Was stać nie jest powodem by potępiać innych za pozyskiwanie środków od
            darczyńców. Naprawdę ciekawi cię co może kosztować 7 tys.? Otóż nie wszyscy
            mieszkają w Warszawie, nie wszyscy mogą korzystać z opieki w Krasnalu, niektórzy
            na terapię muszą dojeżdżać, płacić za noclegi, konie, psy, basen, SI, trening
            umiejętności społecznych, psychologa, psychiatrę, alergologa, neurologopedę i
            wiele innych. Moja koleżanka to właśnie zapewnia swojemu autystycznemu synkowi,
            zrezygnowała z pracy zawodowej, niemal codziennie dojeżdża na zajęcia do
            Warszawy i miesięczny koszt przekracza niekiedy te 7 tys., ją stać bo jest
            dobrze sytuowana i ma w sobie wiarę i siły by to ciągnąć, wie też, że nie cofnie
            czasu i co zaniedba już nie zostanie odrobione.
            • szalicja Re: Dziewczyny co z Wami? 23.06.09, 08:18
              To, że nie korzystam z pomocy nie znaczy, że ograniczam terapię dziecku. Na
              szczęście zarobki pozwalają mi na razie na samodzielne leczenie. Może emocje
              mnie poniosły...Chodziło mi o miejsce zamieszczenia tego postu i tyle. To było
              nie na miejscu. A co do kosztów. Owszem, to, że mieszkam w Warszawie jest dużym
              ułatwieniem w tej sytuacji, ale też koszty życia w Warszawie są wysokie, o czym
              zapominają Ci, którzy mieszkają na prowincji. Rzeczywiście, pewnie tak jest, że
              dojazdy itp czyli nie sama terapia a koszty z nią związane mogą uzbierac się w
              pewną dużą sumkę, ale... gdzie jest basen za darmo? W Warszawie tak samo płacę
              za basen, SI, psychiatrę, psychologa, neurologa itp. itd. wszelkie badania robię
              samodzielnie bo szkoda mi czekac miesiącami na państwowe, których i tak mogę nie
              dostac. Tak samo muszę płacic za specjalistów, leczenie np. candidy a potem DAN,
              co jest kosztowne. Prawdopodobnie nawet koszt tych terapii i wizyt jest wyższy w
              stolicy jak w mniejszych miastach. Tak więc są plusy i minusy. A psa można po
              prostu kupic. My mamy goldena i nikomu nie muszę płacic za to, by dziecko mogło
              parę chwil się z nim pobawic. To oczywiście też jest koszt i obowiązek, ale NIC
              nie jest za darmo. W Warszawie tym bardziej.
              • panna_piszczka pytanie macie kompleks prowincji ??? 23.06.09, 12:50
                W Warszawie gdziekowiek się zgłosi to się czeka między 1,5 roku do 2,5.
                Chcąc gdzieś iść prywatnie trzeba placic, albo czekac w kolejce.
                Nikt mnie się nie pyta czy potrzebuje pomocy, bo o to nie proszę.Ilu z nas
                trafilo na wlasciwego specjalistę od razu? Bo ja przerobilam 4 i nikt nie powie
                ze nie umie i nie wie.. Po prostu inkasuje swoje 120-150 zlotych. A ja i tak
                jestem w doopie. Zaczelismy chodzic na terapie na koniach, po godzinie w
                tygodniu, widze ze pomaga. Cwiczenia, praca, karmienie koni i kucyków.. Usmiech
                5 letniego chlopca bezcenny..Nie wiem czy akurat trzeba wszystko stosowac,
                terapie jak leci, bo moze nie zaszkodzi.A rodzicom coż wyczysci dogłebnie
                kieszenie..
                • madziulec Re: pytanie macie kompleks prowincji ??? 23.06.09, 13:32
                  Ja chyba jestem na poczatku drogi.
                  Kompletnym poczatku.

                  Oczywiscie, jest tak, ze chcialabym na wszystkie terapie chodzic, wszystkiego
                  sprobowac i sparwdzic, co przynosi najwieksze efekty.
                  AL enie stac mnie.
                  Wiec probuje szukac, co ew. mozna taniej, lub na NFZ.

                  W Krasnalu (Warszawa) placi sie 50 zl meisiecznie i ma sie sporo.
                  Juz jedno wiem - nie zdiagnozowali mi dziecka przez rok ;(
                  Trudno. Ale za to mielismy dosc szeroka terapie: muzykoterapie, SI, Weronike
                  Sherborne, psychologa i pedagoga,a do tego co najwazniejsze dla nas terapie grupowa.

                  Dzis sprobowalam zapytac w Kajetanach o Tomatsisa. Owszem, czeka sie, ale...
                  znow mozna bezplatnie.

                  Moje dziecko nie ma szans na fundacje, gdyz jego choroba na szczesci enie jest
                  daleko posunieta, jest tylko jakims tam ZA...


                  I chcialabym miec 7000 miesiecznie.. Nawet tylko na terapie. Bo nie mamy tyle na
                  zycie, a co dopeiro o terapii mowiac.
                • miacasa Re: pytanie macie kompleks prowincji ??? 23.06.09, 13:53
                  Doprawdy nie rozumiem o jakim kompleksie prowincji prawisz, piszę o fakcie braku
                  jakiejkolwiek szansy na leczenie w większości (większości, nie wszystkich)
                  pozawarszawskich ośrodków. W moim mieście o ZA nie mają najmniejszego pojęcia
                  pediatrzy, nauczyciele, kadra przedszkolna a nawet (o zgrozo) pracownicy PPP,
                  nie ma tu również terapeutów SI. Są to fakty, rzeczywistość, z którą nie można
                  się spierać. Miasto, w którym się osiedliłam położone jest zaledwie 45km od
                  Warszawy ale mentalnie to prawdziwy Inny Świat. Zwyczajnie nie mogę pojąć co Was
                  aż tak obruszyło w tym apelu o pomoc. Sama doświadczyłaś ograniczeń narzuconych
                  przez NFZ w dostępie do badań i leczenia, sama zauważasz jak kosztowne i trudne
                  są próby leczenia dziecka autystycznego, więc co takiego zadziwiło Cię w
                  postawie tamtych rodziców? To, że wyciągnęli rękę po pieniądze od darczyńców,
                  to, że zrobili to na forum Gazety czy to, że śmią wydawać tysiące na terapię
                  dziecka miesięcznie? Nie wiesz w jakim stanie jest dziecko, nie wiesz jakie ma
                  deficyty, nie zamierzasz przekazać pieniędzy na jego leczenie więc czego chcesz?
                  • szalicja Re: pytanie macie kompleks prowincji ??? 23.06.09, 14:46
                    miacasa napisała:

                    > Doprawdy nie rozumiem o jakim kompleksie prowincji prawisz, piszę
                    o fakcie braku jakiejkolwiek szansy na leczenie w większości
                    (większości, nie wszystkich)pozawarszawskich ośrodków. W moim
                    mieście o ZA nie mają najmniejszego pojęcia pediatrzy, nauczyciele,
                    kadra przedszkolna a nawet (o zgrozo) pracownicy PPP,
                    > nie ma tu również terapeutów SI. Są to fakty, rzeczywistość, z
                    którą nie można się spierać. Miasto, w którym się osiedliłam
                    położone jest zaledwie 45km od Warszawy ale mentalnie to prawdziwy
                    Inny Świat.

                    Skoro Masz chore dziecko, to po co osiedliłas się w miejscu, które
                    tak bardzo odbiega od Twoich oczekiwań względem leczenia i terapii?
                    Moi sąsiedzi przenieśli się o 150 km z dala od rodziny i przyjaciół
                    właśnie do Warszawy po to, by dziecko miało bliżej do Lasek. Tak,
                    mały sąsiad jest niewidomy. Dzięki temu, że teraz mieszkają w
                    Warszawie, nie muszą się rozstawać, bo tam jest też internat i
                    dzieci z oldległych miejsc są tam zakwaterowane. To taka dygresyjka.

                    >są próby leczenia dziecka autystycznego, więc co takiego zadziwiło
                    Cię w postawie tamtych rodziców?

                    Ten akurat post nie był chyba skierowany do mnie ale mogę
                    odpowiedzieć. Zadziwił kierunek, w jakim te prośby zostały złożone.
                    Ci rodzice, na pewno wspaniali bo walczą o dziecko, trafili kulą w
                    płot. Zwracają się o pomoc finansową do osób, które same nie mogą
                    poradzić sobie z kosztami terapii. Jasne, często tak jest, że więcej
                    da ten co nie ma niż ten, co ma. Ale chyba lepiej zwracać się do
                    tych, którzy na prawdę te pieniądze mają i mogą stale te pieniądze
                    przekazywać, prawda?

                    > Nie wiesz w jakim stanie jest dziecko, nie wiesz jakie ma
                    > deficyty,

                    No trudno się dowiedzieć, w jakim dziecko jest stanie. Z jednej
                    strony piszą "cierpiący". Cierpienie nie kojaży mi się z autyzmem,
                    ale ok, może i tak. Na pewno takie hasło łapie za serce - "pomóżmy
                    cierpiącemu dziecku". Od razu widzę dziecko podłączone do dziwnej
                    aparatury, dziecko, które cierpi ból fizyczny. Cóż, tak mi się
                    kojaży..
                    Z drugiej strony piszą, że dziecko ma szasę na wyzdrowienie. Czyli
                    dziecko cierpiące - rozumiem głęboko zaburzone, skrajnie, ma szansę
                    na wyleczenie?

                    I tak. Ja odbieram to tak, ktoś inny inaczej. Forum jest po to by
                    się wypowiadać. Ktoś zwrócił się o pomoc do ludzi, którzy sami tej
                    pomocy potrzebują i być może jej nie dostają tyle, ile potrzebują.
                    Może mi się to nie podobać i mogę, tak jak i inni, wyrazić swoje
                    zdanie.
                • szalicja Re: pytanie macie kompleks prowincji ??? 23.06.09, 13:55
                  No właśnie tu jest ten problem - ile potrzeba tak naprawdę i co?
                  Czasem mam wrażenie, że standardowo sugeruje się tyle tego, tyle
                  tamtego i siup - rachuneczek czterocyfrowy na koniec miesiąca. Bo w
                  placówkach państwowych, których jest jak na lekarstwo, na pewno jest
                  inaczej, ale... czekać półtora roku? Zresztą pewnie bym się nawet
                  nie doczekała, bo dziecko do tego czasu byłoby już za duże np. na
                  Synapsis. I tak dlatego prywatne ośrodki doją rodziców bo wiedzą, że
                  stanie się na głowie dla dziecka. Mi ciągle wydaje się (może właśnie
                  dlatego), że może jeszcze coś, jeszcze jakaś terapia, że to za
                  mało... Też myślę o konikach bo mi Mati coraz częściej próbuje
                  ujeżdzać psa. Ten już ma parę lat i chyba tego nie wytrzyma, heh.
                  Obcowanie ze zwięrzętami daje ogromie dużo. Kiedy jadę na działkę na
                  wieś, synek ciągle bawi się z psami a one też go do zabawy
                  zaczepiają. Kiedy idziemy do lasu to każdego psa (dwie sztuki)
                  pilnuje, ogląda się za nimi, czeka... To czegoś uczy. Myślę teraz o
                  delfinotrepii... Tylko koszt jest powalający dość.
                  Z tymi ilościami terapii to jest tak - odpuścisz coś bo będziesz
                  myslała, że przestymulujesz dziecko, jednak na koniec może być tak,
                  że będziesz żałować, że czegoś nie zrobiłaś. Tego się boję. Bo może
                  np. mój Mati autyzmu nie ma (kurka, to jest właśnie to czekanie w
                  stolicy na diagnozę) i może trzeba dać mu czas bo przecież jest
                  wcześniakiem. Ale co, jeśli ja odpuszczę? Eh... Dylematy.
                  A co to kompleksu prowincji - mogę wypowiedzieć się z punktu
                  widzenia warszawianki. Wszystkim naokoło z mniejszych miast (a
                  przynajmniej wielu) wydaje się, że Warszawa to Eldorado, dostęp do
                  wszystkiego - fakt, ale koszt? Często znacznie wyższy niż gdzie
                  indziej. Czas oczekwiania powala. Koszt życia, utrzymania, parkingi,
                  opłaty i inne duperele, strata czasu z powodu korków - ogromna,
                  koszt dojazdów do pracy - parę stów. Jasne, mogę przesiąść się do
                  autobusu i w efekcie być w domu ok. 19 po pracy. A czas z dzieckiem?
                  Kiedy? Coś za coś. Są plusy i minusy życia w dużym mieście. Z ogromą
                  ochotą wyjeżdzam na wieś aby zwolnić trochę i odetchnąć.

                  P.S. A gdzie chodzicie na koniki?
                  • szalicja Madziulec 23.06.09, 14:03
                    Rzeczywiście sporo macie tych zajęć. My przez pól roku tylko trzy
                    tj. muzykoterapia, psycholog, sherborne. Teraz w wakacyjnym grafiku
                    ma "nawet" cztery w tygodniu i bardziej zróżnicowane. Jakoś czuję,
                    że przez wakacje bardziej skożysta niż przez te pół roku. Ciekawe,
                    vco będzie od września. Wy trafiliście wcześniej i pewnie dlatego
                    macie więcej zajęć. Nie wiem, czy oni jeszcze wogóle przyjmują
                    dzieci... Dlatego ja zapisałam się do tego nowego ich ośrodka.
                    Zajęcia mają być płatne, ale podobno będą się starać o
                    dofinansowanie. Zapytaj się. Może są jeszcze wolne miejsca. Grupy
                    będą organizwać po wakacjach.
                    • madziulec Re: Madziulec 23.06.09, 15:32
                      Za platne zajecia niestety musze podziekowac. Nie wyrobie fiannsowo, chyba ze
                      dostane podwyzke alimentow, na co sie nei zanosi.

                      Dlatego latam jak moge i mam nadzieje, ze uda mi sie jakos od wrzesnia tu znow
                      zapisac na "komplet" zajec, mimo ze w przedszkolu (mam nadzieje) tez cos bedzie,
                      bo orzeczenie z ppp chyba zalatwie
                      • szalicja Re: Madziulec 23.06.09, 15:47
                        Ale zapytaj się tej babki (nie pamiętam imienia) co jest na
                        recepcji. Ona mówiła, że starają się aby nie były odpłatne. A czy
                        orientujesz się, jak wyglądają zapisy po wakacjach? Jak to wygląda?
                        Kto pierwszy ten lepszy? Teraz majągrafik letni i to zupełnie
                        inaczej wygląda. Chciałabym mieć więcej zajęć, jednak jak się na da
                        tak, to wezmę te niby płatne. W ten sposób jakoś uzupełnię...
                        Ciekawa jestem, co nam przedszkole zaoferuje... Gdzie będzie chodził
                        Twój synek?
                        • madziulec Re: Madziulec 23.06.09, 16:13
                          Zapytam.

                          Moje dziecko teraz dostalo sie do integracyjnego w Legionowie.
                          • szalicja Re: Madziulec 23.06.09, 16:27
                            No to super! Mój też do integracyjnego, na Strumykową.
                            • madziulec Re: Madziulec 23.06.09, 19:42
                              Czyli jestesmy prawie sasiadkami ;)
                              Moze w nowym roku jakos sie w Krasnalu spotkamy, a jak nie... moze tu gdzies w
                              okolicahc ;)
                              • katerina8 Re: Madziulec 23.06.09, 20:38
                                Madziulec, to, ze Twoje dziecko ma tylko ZA ;-)wcale nie przekreśla
                                szans na zbieranie dla niego w fundacji wpłat na leczenie i terapię,
                                np. w formie 1 % podatku, inne darowizny też wchodzą w grę :-).
                                • szalicja Re: Madziulec 23.06.09, 20:59
                                  No właśnie... Orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego można dostac tylko
                                  na autyzm, ale ZA to niepełnosprawnośc. Aby założyc konto w fundacji należy miec
                                  orzeczenie o niepełnosprawności. Chyba to na tym polega? Musisz wyrobic mu
                                  orzeczenie, zgłosic się do jakiejś fundacji, założyc ładny blog. Wiele mioch
                                  wirtualnych koleżanek z forum Wcześniaki ma właśnie takie blogi. Myślę, że dla
                                  darczyńców to informacja, co dzieje się z jego podopiecznym, jak wykorzystane są
                                  jego pieniądze. Myślę, że to sprzyja pozyskaniu pomocy.
                                  A co do spotkania, może spotkamy się w Krasnalu, a może nie raz się już
                                  widziałyśmy ;-) Niestety w naszej dzielnicy jest dużo potrzebujących dzieci a
                                  też jest spora grupa, która dojeżdża...
                                  • madziulec Re: Madziulec 23.06.09, 21:47
                                    Wybacz, ale .. "ladny blog" to nei moja branza ;)

                                    Moje strony maja docierac do ludzi, maja byc czytelne, zawierac max dobrych,
                                    czytelnych, potrzebnych informacji.
                                    A nie byc pelne gwiazdek, mrugajacych swiatelek itp.
                                    To nie "blogaski" dla rozhisteryzowanych panieneczek.

                                    Teraz zrobilam nowa wersje strony zum i jest jeszcze bardziej "powazna" ;) niz
                                    stara.

                                    Zrobienie strony tak naprawde to najmniejszy problem. I najlatwiejszy.
                                    • szalicja Re: Madziulec 24.06.09, 09:33
                                      madziulec napisała:

                                      > Wybacz, ale .. "ladny blog" to nei moja branza ;)
                                      >
                                      > Moje strony maja docierac do ludzi, maja byc czytelne, zawierac
                                      max dobrych,
                                      > czytelnych, potrzebnych informacji.
                                      > A nie byc pelne gwiazdek, mrugajacych swiatelek itp.
                                      > To nie "blogaski" dla rozhisteryzowanych panieneczek.
                                      >
                                      > Teraz zrobilam nowa wersje strony zum i jest jeszcze
                                      bardziej "powazna" ;) niz
                                      > stara.
                                      >
                                      > Zrobienie strony tak naprawde to najmniejszy problem. I
                                      najlatwiejszy.

                                      A dlaczego taka dziwna reakcja? Dlaczego ładny kojaży Ci się z
                                      cekinami? Pisząc "ładny" nie miałam na myśli tego, co mi
                                      wytknełaś... Chodziło mi o stronę jasną, czytelną, prostą. POstrona
                                      z dokumentacją, histrorią dziecka, galeria zdjeć, trochę
                                      wzruszających, łapiących za serce. Dobra strona nie musi być szara i
                                      ponura.
                                      Ale luz, nie gniewam się. Chyba masz trochę dość sytuacji i takie
                                      trochę nastawienie - anty-. Bywa.
                                      • madziulec Re: Madziulec 24.06.09, 09:54
                                        Przepraszam. Zareagowalam troche zywiolowo, bo rzeczywiscie wiele stron dzieci,
                                        ktore wymagaja pomocy kojarzy mi sie z odpustem.

                                        Kiedys (jakis czas temu) znalazlam dziekco zupelnie przez przypadek, gdzie
                                        naprawde chcialam pomoc.

                                        Procz "bajerkow", "wodotryskow" i zdjateczke i slodkich blogaskow nie znalazlam
                                        praktycznie nic.

                                        Strasznie mnie to wtedy przerazilo. Bo przeciez jesli prezes firmy bedzie chcial
                                        opieka objac dziecko to nei dla "slodziutkiego blogaska" a wlasnie dla choroby
                                        dziecka, dla informacji, ktore znajdzie itp.


                                        Przepraszam, ze tego nei wyjasnilam.
                                • madziulec Re: Madziulec 23.06.09, 21:44
                                  Katerina ;)
                                  Uwazam, ze sa naprawde setki innych dzieci, ktore bardziej potrzebuja terapii
                                  niz moje dziecko.
                                  Chodzac 1,5 roku do Krasnala mozna napatrzec sie na rozmiar tragedii ludzkiej i
                                  stwierdzic wlasnie, ze ta wlasna tragedia, choc wydaje sie wielka jednak w
                                  porownaniu z czyjas jest niczym.

                                  I to nei chodzi o pokazanie, ze niby jestem taka super, taka dzielna itp. Bo nie
                                  jestem.
                                  Tez bym chciala miec dla malego terapie, ale naprawde Michal jest stosunkowo w
                                  niezlej formie.
                                  • panna_piszczka Re: Madziulec 24.06.09, 00:24
                                    mnie boli to ze prawie wszedzie jest znieczulica, idziesz, pokiwaja glowa, i
                                    nastepny.. Moze pomoga albo zaszkodza. z reguly, wyciagna kase. A ja bym
                                    chciala zeby moje dziecko stalo sie samodzielne, i nikt go nie wykorzystal, bo
                                    bedzie naiwny.. Zeby sobie poradzil, w szkole i w zyciu.. Wiele chyba nie chce ?
                                    • katerina8 Re: Madziulec 24.06.09, 08:56
                                      Madziulec, tylko podpowiedziałam, a każdy z nas zadecyduje sam, czy
                                      skorzystać z takiej formy pomocy jak fundacja :-).

                                      Szalicja, żeby założyć dla dziecka subkonto w fundacji, orzeczenie o
                                      niepełnosprawności nie jest konieczne, natomiast potrzebne jest
                                      zaświadczenie od lekarza ze wskazaniem konkretnego
                                      schorzenia/zaburzenia.
                                      • szalicja Re: Madziulec 24.06.09, 09:45
                                        katerina8 napisała:

                                        > Szalicja, żeby założyć dla dziecka subkonto w fundacji, orzeczenie
                                        o niepełnosprawności nie jest konieczne, natomiast potrzebne jest
                                        > zaświadczenie od lekarza ze wskazaniem konkretnego
                                        > schorzenia/zaburzenia.

                                        O, dzięki za informację. Może i ja się skuszę, skoro więszość
                                        korzysta z pomocy...
    • kontakt_raz Re: Pomóżmy cierpiącemu na autyzm 3 letniemu Jasi 24.06.09, 01:02
      Kurcze, ja wiem że terapia jest droga, zwłaszcza że zazwyczaj
      towarzysze jej leczenie chorób sprzężonych, ale 7 tysięcy? Ile to
      wyjdzie godzin dziennie? U mnie wyszłoby jakieś 8 godzin dziennie z
      wyspecjalizowanymi teraputami. A przecież ja sam znam swoje dziecko
      najlepiej i sam z nim pracuje... za niecałe 1/3 czuje się jakbym
      przestymulowywał dziecko (ok. mamy fajną terapię w jednym miejscu) i
      młody kroczy przed siebie. Ten apel jest jakimś krzykiem o pomoc,
      ale stanowczo przesadzonym. Niektórzy mają faktury na 9 tysięcy za
      cały rok i nie wiedzą co z tym zrobić. Kosmos.
      Ach, oczywiście nasz syn ma potencjał. I wychodzi. Za ogromną kwotę
      niecałych 2 tysięcy miesięcznie.

      pozdrawiam,
      i przywituję się na forum
      • szalicja Re: Pomóżmy cierpiącemu na autyzm 3 letniemu Jasi 24.06.09, 09:43
        Kontakt,
        No i super. I tak też można.
        Mi przyszła wczoraj do głowy delfinoterapia. Pierwszy tekst, na jaki
        natknełam się to 40 tys. zł, wyjazd do USA z osobą towarzyszącą.
        Złapałam się za głowę, poryczałam trochę bo mi zależało, ale 40 tys.?
        Znalazłam taką samą terapię na Krymie czy w Turcji. Koszt dwóch
        tygodni terapii + rodzice, wyżywienie czyli całkowity koszt to ok.
        16 tys. +- zależnie od kursu walut. Tak więc można taniej. Da się.
        • madziulec Re: Pomóżmy cierpiącemu na autyzm 3 letniemu Jasi 24.06.09, 09:55
          Nadal sie waham.

          Slyszlam bowiem, ze delfiny potrafia zaatakowac ludzi i widzialam taki atak.
          • szalicja Re: Pomóżmy cierpiącemu na autyzm 3 letniemu Jasi 24.06.09, 10:52
            Kurcze, o tym to już nie piszą, jak się reklamują... Taka duża rybka
            może zrobić sporą krzywdę.
            • gemmavera Re: Pomóżmy cierpiącemu na autyzm 3 letniemu Jasi 24.06.09, 11:07
              szalicja napisała:

              > Taka duża rybka
              > może zrobić sporą krzywdę.

              Delfin to nie rybka ;))
              • szalicja Re: Pomóżmy cierpiącemu na autyzm 3 letniemu Jasi 24.06.09, 12:45
                gemmavera napisała:

                > szalicja napisała:
                >
                > > Taka duża rybka
                > > może zrobić sporą krzywdę.
                >
                > Delfin to nie rybka ;))
                >
                O wiem, wiem, że delfin to ssak ;-) Ale taki rybkowaty ;-)
            • katerina8 Re: Pomóżmy cierpiącemu na autyzm 3 letniemu Jasi 24.06.09, 11:07
              Szalicja, moja znajoma dwukrotnie była na delfinoterapii w Krymie,
              ogólnie była zadowolona, ale woda jest bardzo zimna, są przeciągi i
              dziecko się zaziębiło podczas pierwszego pobytu (w październiku).
              Drugi pobyt (w maju) wspominała bardzo dobrze.
              • madziulec Re: Pomóżmy cierpiącemu na autyzm 3 letniemu Jasi 24.06.09, 11:17
                Nie spotkalam jeszcez osobiscie nikogo, kto byl na delfinoterapii.
                jedn aze znajomych z Krasnala miala jechac, ale potem zmienila dni terapii, a
                moze zrezygnowala i nie wiwem jak bylo , nie znam realacji.

                Nie lubie takich realcji "moja znajoma", bo zawsze to jest jedna pani drugiej pani.


                Dlatego kiedys bym chciala uslyszec: bylam na delfinoterapii i bylo tak i tak.

                Mam nadzieje, ze jest w porzadku.
                • katerina8 Re: Pomóżmy cierpiącemu na autyzm 3 letniemu Jasi 24.06.09, 11:54
                  No, to nie do końca tak, że "jedna pani drugiej pani" ;-), ponieważ
                  pomagałam tej znajomej załatwiać delfinoterapię w kwestii formalnej,
                  telefonowała też do mnie jak już byli na Krymie, tak że była to
                  relacja jakby na bieżąco, opisująca plusy i minusy.
                  Sama nie byłam, więc we własnym imieniu ani zachęcać ani odradzać
                  nie będę :-).
                  • madziulec Re: Pomóżmy cierpiącemu na autyzm 3 letniemu Jasi 24.06.09, 12:09
                    Wiem, ze to troche zle tlumacze.
                    Ale to zawsze potem nei jest realcja z pierwszej reki.
                    Ja gdzies czytalam, ze podobno zajecia ssa skracane, ale tez moge tylko
                    powiedziec "podobno" i nic wiecej, a nie chcialabym.

                    Czytalam o dobroci tych zajec, natomiast tez tak jak pisze widzialam film o
                    atakach delfinow, wiec tez pewnie trzeba to brac pod uwage.
                    • szalicja Re: Pomóżmy cierpiącemu na autyzm 3 letniemu Jasi 24.06.09, 12:26
                      Eh, to była taka moja impulsywna decyzja. Wiadomo, że nie pojadę
                      dziś ani jutro. Pewnie wybiorę się późną wiosną przyszłego roku,
                      rzeby mieć terapię i wakacje za jednym zamachem. W tym roku niestety
                      finansowo nie dam rady, bo jednak taki koszt trzeba zaplanować
                      wcześniej. Byłam tam dwa razy w latach 80-tych, było pięknie ;-)
                      Myślę, że ze wszystkim tak jest, że jednym pomaga coś bardziej a
                      innym mniej. Nie są to kosmiczne pieniądze zważywszy koszt
                      dwytygodniowych wakacji rodzinnych za granicą, to jest to więcej,
                      ale nie do ogarnięcia. Chciałabym się tam wybrać, zobaczyć,
                      spróbować. Myślę też, że jeśli zdarzały się niebezpieczne wypadki,
                      to takie zwierzę jest odsuwane od terapii. Oczywiście zawsze musi
                      być ten pierwszy raz... No, ale nie można tak do życia podchodzić.
                      Inaczej nie moglibyśmy wyjść na ulicę, bo zawsze może coś się
                      zdarzyć.
                      • katerina8 Re: Pomóżmy cierpiącemu na autyzm 3 letniemu Jasi 24.06.09, 12:48
                        Szalicja, tylko weź pod uwagę, że miejsce na delfinoterapię należy
                        zarezerwować zawczasu, ponieważ jak się nagle zdecydujesz, może się
                        okazać, że nie będziecie mieć ani wspomnianej terapii ani wczasów ;-
                        ).
                        • szalicja Re: Pomóżmy cierpiącemu na autyzm 3 letniemu Jasi 24.06.09, 13:35
                          Tak, tak. Pewnie na początku roku trzeba będzie rezerwować termin. Zresztą skoro
                          już teraz się tym zainteresowałam, to będę drążyć temat. Zaglądałam na stronę
                          ukraińską, ale też są polskie fundacje, które te wyjazdy organizują. A
                          śmiesznie, bo koszt w jakiejś fundacji był droższy na jednej osobie o kilkaset
                          zł, niż wykupienie pakietu bezpośrednio u nich, w ośrodku na Krymie.
                          • katerina8 Re: Pomóżmy cierpiącemu na autyzm 3 letniemu Jasi 24.06.09, 14:09
                            Takie są prawa rynku :-), pośrednik zawsze narzuca dodatkowe koszty,
                            bezpośrednio wyjdzie zdecydowanie taniej.
                            • szalicja Re: Pomóżmy cierpiącemu na autyzm 3 letniemu Jasi 24.06.09, 14:25
                              No jasne, ale wydawało mi się, że fundacja powinna raczej dopłacać do terapii a
                              nie jeszcze wyciągać ekstra pieniądze. Ale cóż, człowiek co dzień czegoś się
                              uczy ;-D
                              • madziulec Re: Pomóżmy cierpiącemu na autyzm 3 letniemu Jasi 24.06.09, 14:35
                                Szczerze wam powiem, ze co prawda jestem na poczatku drogi, ale ciagle mam
                                wrazenie, ze ktos na mnie zyluje.
                                I ciagle chce zarobic.


                                Rozpoczyna sie to od prostej diagnozy, ktora musze miec, by potem w przedszkolu
                                integracyjnym dzicko mialo rozne terapie (bo musze, bo w ppp nie dadza mi kazdej
                                diagnozy a tylko czesc jesli juz).
                                Potem kazda wizyta kosztuje i mam wrazenie, ze ci, ktory "specjalizuja sie" w
                                diagnozstyce to tak naprawde wiedza, ze nie pojdziemy gdzie indziej, bo okres
                                oczekiwania itd.

                                Potem jak znajdujemy gdzies taniej czy damrowo to ... czesto zaczynaja sie
                                pojawiac glosy: a, ci.. oni to w ogole, ta diagnoza to do kitu .. Beznadzieja.
                                Nie wiem z czego to wynika.


                                Potem sama terapia.
                                Tez mam wrazenie, ze ludzie zeruja na naszej checi szybkiego "wpychania" w
                                dzieci kazdej terapii i jesli uslyszymy, ze cos moze pomoc to lecimy. Przypomina
                                mi to opowiesc pewnej matki o osrodku (nazwy specjalnei nei wymieniam), gdzi
                                ezaczeli prowadzic terapie nie do konca sprawdzona, ale oczywiscie matce
                                wmawiano, ze efekty beda. Ilez ona tam suplementow kupila, wmasowywala zelazo w
                                nadgarstki itp, a dziecko... bylo coraz gorzej.


                                Wiec ostroznie.
    • titina_www Apel o tolerancję 24.06.09, 10:15
      Drogie Mamy i Tatusiowie,

      Wszystko co tutaj napisaliście jest prawdą i ma uzasadnienie. Ale
      przypomnijcie sobie, jak byliście na początku swojej drogi, jak
      otrzymaliście diagnozę lub stwierdzenie co może dolegać Waszemu
      Dziecku, ale trzeba to obserwować i w nieskończoność diagnozować. Co
      czuliście..... Czy to nie jest wystarczające usprawiedliwienie dla
      Rodziców Chłopca, że tutaj też szuukają pomocy. Piszą o wpłatach,
      ale czy My skoro nas już nie stać na finansowe ich wsparcie nie
      powinniśmy pocieszyć dobrym słowem, deklaracją odpowiedzi na
      nurtujące pytania, gdzie taniej, gdzie na NFZ? Gdzie się podziało
      współczucie i poczucie solidarności.

      No i jeszcze .... Ci Rodzice nie napisali, że tyle chcą wydawać na
      terapię dziecka, piszą, że tyle kosztuje ona maksymalnie. Skąd innąd
      wiem, że 20 godzin terapii w domu to koszt minimum 5000 pln. Czy Wy
      będąc na początku swojej drogi słysząc, jak ważny jest każdy dzień w
      walce z chorobą naszych Dzieci i jak intensywność pomocy wpływa na
      wyciąganie ich z Innego Świata, czy wtedy nie chcieliście zrobić
      wszystkiego, dać Dziecku to co optymalne.. Ale w miarę upłwu czasu,
      kolejnych napotykanych problemów, kosztów, badań, ale co za tym
      idzie zdobywanej wiedzy, nie uznawaliście, że to Optimum nie do
      końca jest dobre dla Waszych Dzieci.... Pomóżcie tym Ludziom radami
      i dobrym słowem. Bardzo Was o to proszę.
      • katerina8 Re: Apel o tolerancję 24.06.09, 10:34
        Titina, ależ oczywiście, że pomożemy radą i dobrym słowem, tylko, że
        tu chodziło o konkretną prośbę czyli wsparcie finansowe, a tu raczej
        każdy go potrzebuje, może stąd taka, a nie inna reakcja.
    • gemmavera Re: Pomóżmy cierpiącemu na autyzm 3 letniemu Jasi 24.06.09, 11:16
      No to ja powiem tak:
      również poczułam lekki niesmak, kiedy przeczytałam ten post.
      Nie chodzi mi wcale o podane w nim koszty terapii czy formę zbierania pieniędzy
      - nie wnikam, nie potępiam, nie zazdroszczę, w zasadzie nie interesuje mnie,
      skąd rodzice biorą pieniądze. Jeśli potrafią je zorganizować dzięki fundacji, to
      tylko lepiej dla ich dziecka.

      Natomiast miejsce umieszczenia postu jest zdecydowanie nie na miejscu.
      Zwłaszcza, kiedy się do tego doda fakt, że autorka wątku nie pojawiła się więcej
      na tym forum. Natomiast umieściła swój post na różnych innych forach -
      Wcześniaki, emama, Pogaduszki, Poradnik Domowy, a nawet Feminizm i Naturalne
      planowanie rodziny.

      Oburzamy się pewnie dlatego, że nasze forum zostało potraktowane jak kolejne,
      gdzie można zamieścić ogłoszenie. Tyle że zamieszczenie go było trafieniem kulą
      w płot, bo wszyscy tu mamy podobne problemy.

      Rozumiem, że można tu, na Inny Świat, przyjść po wsparcie. Oczywiście można też
      przyjść i po pieniądze - bo wiadomo, że niektórzy maja mniej, inni więcej. Ale
      niechby ta matka przyszła, pogadała, przedstawiła się, podała linka do swojej
      strony, gdzie jest prośba o pomoc - a nie tylko wpadła, wkleiła gotowy tekst i
      poleciała dalej.

      Mówiąc szczerze byłaby za usunięciem tego postu stąd. Tak samo, jak się tego
      typu posty usuwa z innych forów (z wyjątkiem forum "Pomocne emamy", na którym
      ten post również już wisi).
      • panna_piszczka gemmavera 24.06.09, 22:09
        nic dodać więcej, nic ując :)
        Z ust zostało wyjęte...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka