totet
13.11.04, 17:35
Temat zasługujący chyba na specjalny, osobny wątek. Poczytałem sobie wymianę
wpisów zainicjowaną przez widoka22 i od razu nasunęło mi się kilka dodatkowych
wniosków.
Podczas losowania daną nagrodę X, Y czy Z przyporządkowujemy szczęśliwcowi. W
kontekście turniejów rozpatrzmy to z innej strony. Na większości zawodach jest
tak, że nagrody otrzymują najlepsi (poza dodatkowymi wyróżnieniami). Całkiem
nieźle jednak przyjęła się zasada, że kolejni na liście wybierają sobie
odpowiednią dla siebie nagrodę z wszystkich ufundowanych.
Druga sprawa to premiowanie tych najlepszych, osiągających maksymalne wyniki.
Należy rozróżnić zdecydowanie warunki domowe z zasobami źródeł (czy z
możliwością skorzystania z nich) od warunków turniejowych, gdzie takiego
luksusu nie ma. Dlatego trudno przenosić sytuację losowania nagród w redakcji
do programu turniejowego. To chyba jednak dość odmienne sprawdziany wiedzy i
umiejętności. W warunkach domowych (mając długi okres czasu przygotowania
rozwiązań) to i gigamaratony nie pomogą. Rozwiązać da się chyba wszystko,
nawet zadania wydrukowane błędnie (historia zna takie przypadki). Na turnieju
jest zasadniczo inaczej - brak pomocy i upływający szybko czas.
Przy okazji powraca też pytanie - jaki powinien być idealny zestaw? Pod koniec
roku mamy już prawie pełny przegląd tegorocznych zmagań. Które zestawy
najbardziej przypadły Wam do gustu w sensie kompletności zadań?
Teraz nieco o handicapach i wspominanych warsztatach. Dla mnie prawdziwym
sprawdzianem umiejętności szaradziarskich mogłyby być turnieje lub kąciki
zadań typu otwartego. I znów - w pieleszach domowych można wygenerować
superwyniki, ale na turnieju... Tu właśnie tkwi magia turnieju kompozycyjnego
i punktacji unifikacyjnej. Nigdy nie wiadomo do końca jaki wynik z danego
zadania da się osiągnąć. Zaintrygowało mnie niegdyś zadanie z jednego ze
zwierzynieckich rajdów - w diagramie wpisano pewne słowo po przekątnej, a w
rzędach należało wpisać wyrazy tak, aby użyć jak najwięcej punktowanych liter
(w sumie coś w rodzaju logogryfu). W przypadku niewielkich różnic punktowych
między zawodnikami to zadanie decyduje tak naprawdę o kolejności końcowej.
Dodać należy, że umieszczenie takiego zadania wymusza posiadanie odpowiednich
źródeł przez jury w miejscu rozgrywek. Rajd był kilkudniowy, wyniki ogłaszano
dnia następnego, jury miało więcej czasu niż zwykle na potwierdzenie
rozwiązań. Niemniej wydaje mi się że powinno się pomysły na takie zadania
kontynuować i upowszechniać. Podczas imprez dwu i więcej dniowych, a na
klasycznych turniejach z ograniczeniem źródeł.
Wiele można również powiedzieć o sposobach punktacji - klasycznej (x pkt. za
zadanie), stopniowanej (x lub y lub z), sumarycznej (x+y), za każdy wpisany
wyraz, unifikacyjnej. A co sądzicie o pomyśle lubelskim - za każdy wyraz, ale
przy pierwszym błędzie 0 pkt.?
Na koniec o sporcie wywołanym do tablicy. Mowa była o futbolu przy okazji
wątków o losowaniu. W obecnej dobie sportu losowania są zawsze z
rozstawieniami, a jak weźmiemy pod lupę taką Ligę Mistrzów to jeszcze dochodzą
inne sprawy - np. fakt, że w jednej grupie nie mogą spotkać się zespoły z
jednego kraju, a ponadto nie mogą one grać jednego dnia. Pół żartem mówiąc,
połowę wyników losowania można uściślić przed nim. A może na turniej
szaradziarski przełożyć najnowsze zasady biatlonu? Najpierw rozgrywa się bieg
sprinterski (I runda), na podstawie jego wyników rozgrywa się bieg pościgowy
(zawodnicy startują kolejno z takimi stratami czasowymi jakie uzyskali w biegu
I). Ponadto istnieje jeszcze np. bieg masowy ze startu wspólnego, ale tylko
dla najlepszej trzydziestki.I wszystkie liczą się do klasyfikacji generalnej.
Podobnie widowiskowe stało się narciarstwo klasyczne - tam ostatnio rozgrywa
się sprint czwórkami systemem niejako pucharowym. Może i podczas turniejów
szaradziarskich zostaną dopracowane nowe formy startów?