reptar
08.02.10, 14:00
Gdyby ktoś powiedział, że [je-an ga-bin] zagrał w filmie [je-a-na re-no-i-ra], wyszedłby na nieuka. Obciach byłby, i to chyba duży. Notabene kiedy się nie zna wymowy jakiegoś nazwiska, a trzeba je powiedzieć, to stres jest nieziemski. Jak na przykład rozmawiać o takich osobach jak Steve Buscemi, István Rózsavölgyi, Truman Capote czy Björn Borg [borj!]?
Ostatnio w telewizji wypowiadał się wysoko postawiony urzędnik amerykański, w którego mowie pojawił się premier [task]. Czy jest to obciach równie duży?