Dodaj do ulubionych

język ukraiński

20.10.17, 10:31
www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/biedronka-ukraincy-w-polsce-praca-uber-eats,193,0,2377921.html

Czy naprawdę jest to taki problem dla Polaków? Język ukraiński jest przecież wystarczająco podobny do polskiego, aby przy odrobinie dobrej woli móc się zrozumieć.
Obserwuj wątek
    • kicior99 Re: język ukraiński 20.10.17, 14:54
      Moim zdaniem tu wcale nie chodzi o podobieństwo, a o szczególne pojęcie "moralności". We wczorajszej wrocławskiej Wyborczej było coś takiego:

      Ale u Polaków powraca bardzo często – w najbardziej prozaicznych sytuacjach. Mój znajomy był w szpitalu i słyszał, jak lekarze rozmawiają o leczeniu pacjentki z Ukrainy. Jeden z nich oburzał się, że przecież jej przodkowie zabijali jego rodziców.

      I tu moim zdaniem pogrzebany jest pies z niemieckiego przysłowia. To jakieś koszmarne pars pro toto, takie samo, jakie było w systemie słusznie minionym z językiem rosyjskim, który, umówmy się, trudny dla nas nie est. Chodziłem do "wywrotowej" szkoły a jednocześnie chciałem się tego języka nauczyć, co wywoływało dość nieprzychylne reakcje moich kolegów płci obojga.
      • suender Re: język ukraiński 20.10.17, 19:57
        kicior99 20.10.17, 14:54

        > jakie było w systemie słusznie minionym z językiem rosyjskim,

        Lubię j. rosyjski/ukraiński, ale nie utożsamiam ich z ludźmi którzy nimi się posługują.
        Niestety tu na naszym forum są piszący, którzy robią zupełnie coś odwrotnego.
        Konstatuję to z ubolewaniem ......

        Pozdr.
      • stefan4 Re: język ukraiński 21.10.17, 10:30
        kicior99:
        > słyszał, jak lekarze rozmawiają o leczeniu pacjentki z Ukrainy. Jeden z nich
        > oburzał się, że przecież jej przodkowie zabijali jego rodziców.


        Trudno mi sobie wyobrazić takie oburzenie lekarza jakieś 20 lat temu, albo jeszcze dawniej, za komuny. Cudzoziemcy (i ich egzotyczny wygląd czy egzotyczne obyczaje) cieszyli się w Polsce dość życzliwym zainteresowaniem. Oczywiście mogło tak się zdarzyć, że pojedynczy lekarz miał w rodzinie wyjątkowo żywą pamięć o traumatycznych wydarzeniach
        • randybvain Re: język ukraiński 21.10.17, 14:05
          Właśnie. Co innego, jak czyjś dziadek lub czyjaś babcia odnieśli jakąś krzywdę z rąk Niemców, Ukraińców czy kogoś tam innego i teraz taki człowiek bawi się w represje w stosunku do członków tego samego narodu, którzy najczęściej nic wspólnego z tamtą krzywdą nie mają, a co innego jak ktoś naczytał się książek i teraz pała nienawiścią.
          • stefan4 Re: de fatis libellorum 21.10.17, 15:06
            randybvain
            > a co innego jak ktoś naczytał się książek i teraz pała nienawiścią.

            Habent sua fata libelli. Nie zawsze szczytne.

            A przy aproposie: skąd takie powiedzenie u Rzymian? Przyzwyczaiłem się do myśli, że książki były dla Rzymian nieważne, że w cenie była ,,odwaga'' wojskowa i bezwzględność, a nauka i kultura były uprawiane w minimalnym zakresie i głównie przez greckich niewolników. A tu nagle takie powiedzenie, które mogło przemówić tylko do ludzi, którzy jakąś książkę już mieli w ręku i przynajmniej kawałek przeczytali. Czy ten Terentianus Maurus nie mógł powiedzieć habent sua fata gladii et lanceae?

            - Stefan
            • arana Re: de fatis libellorum 21.10.17, 15:34
              stefan4 napisał:


              > A przy aproposie: skąd takie powiedzenie u Rzymian? (...)

              Kopaliński idzie w innym kierunku, bo pisze tak: pro captu lectoris habent sua fata libelli łac., los książek zależy od pojętności czytelnika; trudno przewidzieć, która książka przemówi do wyobraźni czytelnika; por. habent sua fata...

              Etym. - Terentianus Maurus (III w.) De litteris, de syllabis, de metris, 1, 1286.


              • arana Re: de fatis libellorum 21.10.17, 15:36
                ... co zresztą jest zgodne z uwaga Randy'ego: a co innego jak ktoś naczytał się książek i teraz pała nienawiścią.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka