stefan4
30.11.02, 14:57
W innym wątku mac_rys powiedział:
> Coz, pokazuje to jedynie, ze plec i rodzaj to dwie rozne sprawy.
No tak, nie to samo, ale jednak COŚ wspólnego ze sobą mają. Tylko że nie
potrafię powiedzieć co. Rodzaj nie może być jedynie bezcelową komplikacją
gramatyki języka. Mnie nasuwają się dwie możliwości:
(1) albo rodzaj wywodzi się od płci, wobec tego kiedyś pełnił funkcję
informacyjną, ale potem nastąpiły jakieś zjawiska, które to wszystko pogmatwały;
(2) albo słowa różnych rodzajów pochodzą z różnych źródeł, ich rozróżnianie jest
szczątkowym reliktem a związek rodzaju z płcią wytworzył się później i
niekonsekwentnie.
Gdybym był Anglikiem, powinienem uznać (1) za bardziej prawdopodobne, bo
angielski rodzaj ciągle jeszcze wskazuje na płeć (lub jej brak) a różne okręty
albo nazwy państw to są te niezbyt znaczne i zapewne późniejsze zagmatwania.
Ale w innych językach europejskich związki płci z rodzajem są słabe, więc nasuwa
się (2). Więc może było tak.
Banda prarozbójników napadła na prawieś, wyrżnęła wszystkich pramężczyzn i
wzięła sobie za żony ich prakobiety. Rozbójnicy i wieśniacy używali różnych
języków, w żadnym z nich nie było rodzajów. Nasz język wywodzi się z ich
zmieszania. Rzeczowniki pochodzące od rozbójników kojarzą się z męskością;
rzeczowniki pochodzące od wieśniaków z kobiecością. To skojarzenie ma więc
bezpośredni związek z pochodzeniem tych słów, ale tylko pośredni i zanikający
związek z ich znaczeniem.
I teraz powinienem tą moją teorię poprzeć jakimś niezbitym dowodem ze statystyki
słownictwa. Na przykład wyliczyć, że rzeczowniki charakterystyczne dla
koczownictwa i rozbójnictwa, takie jak koń, oszczep, łuk, namiot itp. są na ogół
męskie; a te od życia osiadłego, takie jak krowa, wieś, osada, uprawa itp. są na
ogół żeńskie. Wprawdzie ,,dom'' jest męski, ale to jest dużo późniejsze wtórne
zagmatwanie, bo jeszcze w łacinie ,,domus'' była damska.
Czy ktoś już przedstawiał taką teorię? Czy zrobił na niej doktorat?
- Stefan