wojtekowicz
04.04.03, 07:08
Niedawno, w przypływie (nieco alkoholowej przyznaję) językowej wolności
wygłosiłem tezę, że polski tym się (m.in.) wyróżnia, że ma sporo słów bez
desygnatów, a ważnych (np. manowiec, kozera); np. w niemieckim nei byłem w
stanienic podobnego wymyślić - czy to humbug, czy rzeczywiście mamy taki
słowiański "odjazd" językowy?