Dodaj do ulubionych

Magister - to się opłaca!

13.08.03, 02:15
Czy fizyk moze wykladac matematyke lub marketing. Czy sa jakies
wymogi na wyzszych uczelniech (PWSZ)? Polecam uczelnie
podkarpackie-gdzie rozne rzeczy sie dzieja.
Obserwuj wątek
      • Gość: Pawel Re: Magister - to się opłaca! IP: *.62.3.213.dial.bluewin.ch 13.08.03, 10:32
        Zaslezy przeciez jakiej matematyki i jaki fizyk (zakladam ze to
        dobry gosc po dobrym Uniwersytecie, bo WSP to nie nie powinien
        uczyc nawet fizyki w liceum).
        Pewnie matematyki ma matematyce (choc przeciez fizyk moze miec
        doktorat z matematyki i znac swoja spoecyficzna dzialke lepiej
        niz matematyk). Na uczelni technicznej powinien sobie poradzic,
        a ekonomii tym bardziej. Oczywiscie moga byc tam tez
        zagadnienia aparatu matematycznego specyficzne dla kierunku
        ktore maga byc nieznane fizykowi np specyficzne transformaty
        stosowane w elektronice czy automatyce.

        Gość portalu: ab napisał(a):

        > Fizyk nie moze uczyc matematyki w szkole podstawowej,
        niestety
        > na wyzszej uczelni czesto to robi.
        > ab
      • Gość: Krzysztof Re: Magister - to się opłaca! IP: *.psi.ch 13.08.03, 14:19
        W tym akurat nie ma nic zlego. Fizycy czesto lepiej umieja
        wytlumaczyc podstawy matematyki niz matematycy. Poza tym po
        fizyce znajomosc matematyki znacznie przekracza to czego naucza
        sie z matematyki w szkolach zarzadzania i marketingu. Na koniec:
        ukonczenie fizyki swiadczy o osiagnieciu pewnego poziomu
        intelektualnego. Dlatego tez np. Anglicy twierdza, ze jesli
        skonczylo sie fizyke to jest sie w stanie pracowac absolutnie
        wszedzie. W efekcie w wielu bankach pracuja na bardzo wysokich i
        odpowiedzialnych stanowiskach osoby po fizyce.
    • Gość: Kot Behemot Re: Magister - to się opłaca! IP: *.client.attbi.com 13.08.03, 02:31
      buzek2 napisał:

      > Czy fizyk moze wykladac matematyke lub marketing.

      Matematyke - natychmiast. Marketing - nie wiem, czy moze, ale na
      pewno powinien. Moja zona robi doktorat z "biznesu", ogladam
      czasem z ciekawosci publikacje z tej dziedziny i smiech mnie z
      niektorych pusty bierze. Belkot, i to belkot bezkarny (bo na
      zarzut belkotu odpowiadaja sprytnie, ze reprezentuja "social
      sciences" i scislosc tudziez logika ich nie obowiazuje). Nieco
      teoretycznego przygotowania i dyscypliny umyslowej fizykow bardzo
      by sie tam przydaly.
      • Gość: Pawel Re: Magister - to się opłaca! IP: *.62.3.213.dial.bluewin.ch 13.08.03, 10:40
        Kiedys czytalem, ze pol zarzadu "Sony" to sa fizycy (na ogol z
        doktoratami). Firma sobie jakos radzil na rynku.
        Jestem ze starej szkoly uwazam ze logika obowiazuje wszedzie o.
        Bochenski wprowadzal logike matematyczna do teologii i
        filozofii. Logiki mozna doszukac sie wszedzie nawet uczac sie
        gramatyki lacinskiej.

        Gość portalu: Kot Behemot napisał(a):

        > buzek2 napisał:
        >
        > > Czy fizyk moze wykladac matematyke lub marketing.
        >
        > Matematyke - natychmiast. Marketing - nie wiem, czy moze, ale
        na
        > pewno powinien. Moja zona robi doktorat z "biznesu", ogladam
        > czasem z ciekawosci publikacje z tej dziedziny i smiech mnie
        z
        > niektorych pusty bierze. Belkot, i to belkot bezkarny (bo na
        > zarzut belkotu odpowiadaja sprytnie, ze reprezentuja "social
        > sciences" i scislosc tudziez logika ich nie obowiazuje). Nieco
        > teoretycznego przygotowania i dyscypliny umyslowej fizykow
        bardzo
        > by sie tam przydaly.
        • Gość: fifi logika a filozofia IP: w3cache.* / 192.168.0.* 14.08.03, 11:42
          Ksiądz Bocheński nie musiał wprowadzać logiki do filozofii, bo logika jest
          działem filozofii od zawsze, a co najmniej od Arystotelesa. Nie przestaje nim
          być, gdy jest matematyczna, bo ten przymiotnik odnosi się jedynie do metody, a
          nie do zadań subdyscypliny. Metody matematyczne stosuje się też w innych
          działach filozofii, np. filozofii nauki, ontologii, teorii poznania, filozofii
          społecznej. Filozofia nie różni się tym od innych dyscyplin - biologii,
          psychologii, socjologii, językoznawstwa i wielu innych - w których coraz
          szerzej stosuje się metody matematyczne. A co do księdza Bocheńskiego, jego
          zasługa polega na przypominaniu o tym, że filozofia (jak i wszystko inne) bez
          logiki jest do chrzanu.
      • Gość: Potakujac... Re: Magister - to się opłaca! IP: *.chello.pl 13.08.03, 12:31
        > Moja zona robi doktorat z "biznesu", ogladam
        > czasem z ciekawosci publikacje z tej dziedziny i smiech mnie z
        > niektorych pusty bierze. Belkot, i to belkot bezkarny (bo na
        > zarzut belkotu odpowiadaja sprytnie, ze reprezentuja "social
        > sciences" i scislosc tudziez logika ich nie obowiazuje).

        Zgadzam sie, choc bez generalizowania. W tym momencie koncze
        mgrke "z biznesu", przeczytalem dziesiatki ksiazek i artykulow
        polskich autorow i, az zlosc bierze:
        - wiekszosc istotnych informacji, ciekawych modeli to w
        wiekszosci pomysly importowane
        - miriady domyslow i wskazowek, w stylu "Trzeba, powinno,
        należy ... ", bez poparcia w argumentach (nie wspominajac o
        badaniach)

        Dlatego, korzystam w 95% z literatury anglojezycznej. Nie
        znaczy, ze ogolny poziom wyzszy, jednak latwiej cos
        wartosciowego znalezc.

        3T
      • Gość: Joe z Teksasu Doktorat - tez się opłaca! IP: *.ext.ti.com 13.08.03, 13:47
        Gość portalu: Ola napisał(a): Ciekawe ile traci sie zrobieniu doktoratu?
        Ja zrobilem doktorat aby moje ogloszenia, ze dr udziela korepetycji byly
        bardziej efektywne. Po studiach w 1970 moja pensja byla 2/3 sredniej krajowej,
        a wieczorne korepetycje 2x moja pensja.
        Gdy wyjechalem do Stanow, dzieki dr inz. w tytule znalazlem prace w swoim
        zawodzie po 10 tygodniach, gdy przecietny inzynier amerykanski szukal pracy 12
        tygodni. Moj kolega magister szukal pracy w zawodzie inzyniera w Stanach dwa
        lata.
        Srednie zarobki dla swiezego absolwenta studiow w Stanach wynosza okolo 35
        tys dla BS (inzynier), 45 tys dla MS (magister), 55 tys dla Ph.D. (doktor).
        Czyli studia oplacaja sie. Ale Bill Gates z Microsoftu czy Larry Ellison z
        Oracle nie skonczyli studiow, a naleza do najbogatszych ludzi na swiecie -
        dorobiwszy sie sami, nie dziedziczac po rodzicach. Reasumujac, autor artykulu
        ma racje - statystyki potwierdzaja, ze studia oplacaja. Dyskutanci w olbrzymiej
        wiekszosci tez maja racje piszac, ze w ich szczegolnym przypadkach studia nie
        daly im spodziewanych dobrych zarobkow. I troche filozoficznie - pieniadze
        szczescia nie daja, bez nich zyje sie jednak nie wygodnie. Brytyskie badania
        podaja, ze gdy zarobki sa ponizej poziomu ubostwa (okolo 10 tys. dolarow
        rocznie), to poczucie szczescia wzrasta ze wzrostem zarobkow. Potem wzrost
        dochodow nie poprawia poczucia szczescia, a dla wysokich dochodow, poczucie
        szczescia zaczyna obnizac sie. Ludzie na najwyzszych stolkach zaczynaja byc
        sfrustowani, ze nie moga podwyzszyc swego statusu.
    • Gość: "Filozof" Tytul ma wartosc socjologiczna IP: *.ny325.east.verizon.net 13.08.03, 04:41
      Studiuje filozofie. Nie sadze, by tytul magistra filozofii byl
      pomocny w znalezieniu pracy innej niz np. nauczyciela tego
      przedmiotu w jakims humanistycznym liceum. Uprawiam tzw. wolny
      zawod i tytul mgr potrzebny jest mi najwyzej do poprawienia
      sobie (i rodzinie) nastroju.
      Mysle, ze w wielu przypadkach o kontynuowaniu nauki po liceum
      decyduja przede wszystkim czynniki socjologiczne. Rodzice
      wychowuja nas w przekonaniu, ze bez mgr przed nazwiskiem
      jestesmy nikim. Mowie za takich, jak ja, pochodzacych z rodzin,
      w ktorych wszyscy ukonczyli studia wyzsze, a nastepne pokolenie
      uznaje sie za wyksztalcone tylko pod warunkiem, ze uzyskalo
      tytul doktora.
    • szoppracz1 Co za brednie!!! 13.08.03, 07:03
      Z moich kilkuletnich doświadczeń wynika, że kobieta z reguły
      wykonuje te same zadania co jej kolega, z tą jednak różnicą, że
      ona ma wykształcenie wyższe (często również studia podyplomowe)
      i zarabia 1,5 tys. zł na stanowisku o dźwięcznej
      nazwie "sekretarka", on zaś magistrem nie jest, a zatrudniono go
      jako dyrektor administracyjny z pensją zasadniczą 5 tys. I to
      jest nasza polska sprawiedlowość...
    • Gość: InżHooligan Re: Magister - to się opłaca!??????????? IP: *.wielichowo.sdi.tpnet.pl 13.08.03, 07:22
      Magister to sie opłaca oto kilka tylko przykładów a mógłbym tak
      wymieniać i wymieniać (więkssość to znajomi i poznani osztanio):
      mgr marketing ( facet, studia dzienne średnia 4,5) tera dostaje
      460 stasz !
      mgr prawo ( kobieta, studia dzienne) tera 460, stasz !
      mgr historia (facet) tera 460 stasz !
      mgr polonistyka (facet) 500 listonosz !
      .... a licencjatach nie piszem bo jest ich za dużo

      a ludzie tegoroczni absolwenci renomowanych uczelni!!!

      nu ja tesz nie wiele mam 1200 alem na razie inż po dziennych
      ji to moja pierwsza praca poważna taka ;)


      pozdr
      • Gość: InżSic Re: Magister - to się opłaca!??????????? IP: 212.160.72.* 13.08.03, 08:32
        :) zgadzam się z przedmówcą sam mam paru znajomych po
        magisterkach którzy robią za psie pieniądze ja zacząłem prace w
        czasie studiów zrobiłem tylko inżyniera i raczej magistra nie
        będe robił czym się różni inż od mgr... poza tym że to tytuł
        naukowy i dwa lata więcej czasu zmarnował bo powiedzmy sobie
        szczerze na polskich uczelniach dwa dodatkowe lata na magisterce
        to marnowanie czasu no ale pracodawca chce mieć magistra nie inż
        szkoda tylko że marnie mu płaci gdzie sens gdzie logika mam już
        prawie 5 letnie doświadczenie studia za sobą nikt mi nie powie
        że jestem gorszy od świerzego magisterka który o pracy słyszał
        tylko że coś takiego istnieje pozatym wolę zrobić studia
        podyplomowe niż uparcie tłuc się w jednym kierunku
        • Gość: TheMarty Re: Magister - to się opłaca!??????????? IP: proxy / 172.31.46.* 13.08.03, 11:01
          A jednak, magister sie oplaca, bo moze w Polsce na razie to
          olewaja... Ale wszedzie w "normalnym" swiecie to jest wielka
          roznica, czy masz poziom Bechelor (licencjat lub inzynier) czy
          Master (magister). Inaczej na to patrza, inne sie dostaje
          pieniadze... Za doktorat tym bardziej...
          Wyzszy stopien naukowy (scislej jakikolwiek, bo stopnie naukowe
          zaczynaja sie od magistra), dowodzi nie tyle twojej wiedzy, ale
          przede wszystkim twojej motywacji, checi do odnoszenia sukcesow
          i polepszania swoich umiejetnosci. Na zdobycie magistra lub
          doktora trzeba poswiecic czas i wlozyc wiecej wysilku niz tylko
          licencjat lub inzynier. I o to chodzi. Potem, potencjalny
          pracodawca jesli zobaczy takiego inzyniera, to nie pomysli
          wcale, ze gosc ma mniejsza wiedze... nie... On pomysli, ze
          gosciowi sie po prostu nie chcialo... Ze celem jego bylo tylko
          jak najszybsze odbebnienie studiow, dostanie jakiegos papiera i
          juz. To samo rokuje w pracy...

          Pozdrowienia i dobrego samopoczucia
          TheMarty
          • Gość: Kristof Unia Europ a Re: Magister - to się opłaca!??????????? IP: *.kalisz.sdi.tpnet.pl 13.08.03, 12:53
            Witam
            Zgadzam sie z Maty-m Poczekamy wejdziemy do unii europejskiej i
            zmienią zdanie ludzie, którzy twierdzą, że już się napracowali i
            mają te swoje inż i licencjaty . Sam mam licencjat i bez
            najmniejszego zastanowienia kształce się dalej ponieważ pracuje
            teraz (w okresie wakacji) za najniższą krajową 800 zl brutto i
            nie chce czy wręcz nie mogę tak skończyć.

            Pozdrawiam wszystkich fizyków.
            Z poważaniem
            KK

            p.s. "Fizyka to jedyna prawdziwa nauka - reszta to
            filatelistyka" Rutherford



            Gość portalu: TheMarty napisał(a):

            > A jednak, magister sie oplaca, bo moze w Polsce na razie to
            > olewaja... Ale wszedzie w "normalnym" swiecie to jest wielka
            > roznica, czy masz poziom Bechelor (licencjat lub inzynier) czy
            > Master (magister). Inaczej na to patrza, inne sie dostaje
            > pieniadze... Za doktorat tym bardziej...
            > Wyzszy stopien naukowy (scislej jakikolwiek, bo stopnie
            naukowe
            > zaczynaja sie od magistra), dowodzi nie tyle twojej wiedzy,
            ale
            > przede wszystkim twojej motywacji, checi do odnoszenia
            sukcesow
            > i polepszania swoich umiejetnosci. Na zdobycie magistra lub
            > doktora trzeba poswiecic czas i wlozyc wiecej wysilku niz
            tylko
            > licencjat lub inzynier. I o to chodzi. Potem, potencjalny
            > pracodawca jesli zobaczy takiego inzyniera, to nie pomysli
            > wcale, ze gosc ma mniejsza wiedze... nie... On pomysli, ze
            > gosciowi sie po prostu nie chcialo... Ze celem jego bylo tylko
            > jak najszybsze odbebnienie studiow, dostanie jakiegos papiera
            i
            > juz. To samo rokuje w pracy...
            >
            > Pozdrowienia i dobrego samopoczucia
            > TheMarty
            • Gość: kalow Magister - to się opłaca IP: *.dhcp-156-56.indiana.edu 13.08.03, 16:28


              Szanowni Panstwo,

              To bardzo interesujaca dyskusja jaka tu sie wywiazala. Nie mam cienia
              watpliwosci, iz rozmowcy to osoby na poziomie. Jednak po tych wszystkich
              wypowiedziach odnosze wrazenie, iz jakas wazna czesc (jakosc) nie znajduje na
              tym forum zasluzonego dla sieie uznania nawet wsrod osob z wyzszym
              wyksztalceniem. Mam tu na mysli czysty, szczery i wynikajacy z wewnetrznej
              potrzeby pociag do nauki, o ktorym nikt nie wspomnial.
              Kazdy z Nas winien pamietac, iz poswiecajac sie nauce poswieca sie w pewnym
              sensie 'wzyzszemu dobru' i obowiazkiem takiej jednostki jest miec swoj wlasny
              wklad w dobro studiowanej dziedziny. Oczywiscie to moze byc przywilejem
              jednostek wybitnych ale na nizszym poziomie jest takze wykonalne dla
              pozostalych. Nie nalezy takze zapominac, iz wyksztalcenie to swego rodzaju
              przywilej i ten to zrozumie, kto szczerze zglebia tajniki obranej dziedziny.
              Mam duzy szacunek do osob, ktorym te wartosci przyswiecaja. Wiedza daje wolnosc
              i lezy u podstaw swiadomej egzystencji. Skromne postacie wielkich uczonych
              przeszlosci jak i terazniejszosci zaznaczaja wyraznie liste priorytetow, na
              ktorej pierwszego miejsca nie zajmuje walka o tytul dla kariery. Wychodze z
              zalozenia, iz "kariera" (cokolwiek to oznacza), a raczej uznanie jest wynikiem
              czyjejs nieustepliwosci w zglebianiu wiedzy, ktora sluzy innym. Pragne tu
              odwolac sie do sumienia kazdego naukowca, by nie ulegal zadnym tzw. modom i w
              spokoju kontynuowal wlasne poszukiwania, w ktorych zarowno On sam jak i reszta
              ludzkosci odnajduje swoja tozsamosc.

              Lacze wyrazy szacunku,
              muzyk
          • Gość: Marta Re: Magister - to się opłaca!??????????? IP: *.artnet.com.pl 13.08.03, 15:05
            Gość portalu: TheMarty napisał(a):

            Wlasnie koncze 4-letnie studia inzynierskie. Podczas studiow
            odbylam roczna praktyke w USA i 2 miesieczna w Polsce w
            miedzynarodowym koncernie z branzy FMCG. Na trzeciem roku
            zaczelam prace na full-time i teraz w wieku 25 lat, mam wyzsze
            wyksztalcenie i 2-letnie doswiadczenie zawodowe (zaznacze, ze
            studiowalam dziennie i pracowalam). Poza studiami mialam wiele
            dodatkowych zajec i wszystko to udawalo mi sie godzic.

            Nie zgodze sie z Toba, ze przyszli pracodawcy oceniaja Cie na
            podstawie tego jak sie tytulujesz. Mozesz miec mgr, ale byc
            zyciowych nieudacznikiem. Myslenie, ze samo juz mgr przed
            nazwiskiem powinno dawac Ci prawo do lepszej pracy, czy
            traktowania jest zle.

            Poza tym nie oszukujmy sie, ze studia to takie wielkie wyzwanie.
            Jesli nie studiujesz medycyny, prawa lub bardzo obleganych
            kierunkow na najlepszych polskich uczelniach to naprawde jest to
            raczej czas imprezowania (nie neguje jednak tego, ze faktycznie
            sie poza tym uczysz). Raczej fakt inwestowania w siebie podczas
            studiow (praktyki, dzialalnosc studencka itp) bedzie w
            przyszlosci procentowac.

            Pozdawiam
            Marta

            > A jednak, magister sie oplaca, bo moze w Polsce na razie to
            > olewaja... Ale wszedzie w "normalnym" swiecie to jest wielka
            > roznica, czy masz poziom Bechelor (licencjat lub inzynier) czy
            > Master (magister). Inaczej na to patrza, inne sie dostaje
            > pieniadze... Za doktorat tym bardziej...
            > Wyzszy stopien naukowy (scislej jakikolwiek, bo stopnie
            naukowe
            > zaczynaja sie od magistra), dowodzi nie tyle twojej wiedzy,
            ale
            > przede wszystkim twojej motywacji, checi do odnoszenia
            sukcesow
            > i polepszania swoich umiejetnosci. Na zdobycie magistra lub
            > doktora trzeba poswiecic czas i wlozyc wiecej wysilku niz
            tylko
            > licencjat lub inzynier. I o to chodzi. Potem, potencjalny
            > pracodawca jesli zobaczy takiego inzyniera, to nie pomysli
            > wcale, ze gosc ma mniejsza wiedze... nie... On pomysli, ze
            > gosciowi sie po prostu nie chcialo... Ze celem jego bylo tylko
            > jak najszybsze odbebnienie studiow, dostanie jakiegos papiera
            i
            > juz. To samo rokuje w pracy...
            >
            > Pozdrowienia i dobrego samopoczucia
            > TheMarty

      • Gość: orys100 Re: Magister - to się opłaca!??????????? IP: hpcache:* 13.08.03, 08:40
        Gość portalu: InżHooligan napisał(a):

        > Magister to sie opłaca oto kilka tylko przykładów a mógłbym tak
        > wymieniać i wymieniać (więkssość to znajomi i poznani osztanio):
        > mgr marketing ( facet, studia dzienne średnia 4,5) tera dostaje
        > 460 stasz !
        > mgr prawo ( kobieta, studia dzienne) tera 460, stasz !
        > mgr historia (facet) tera 460 stasz !
        > mgr polonistyka (facet) 500 listonosz !
        > .... a licencjatach nie piszem bo jest ich za dużo
        >
        > a ludzie tegoroczni absolwenci renomowanych uczelni!!!
        >
        > nu ja tesz nie wiele mam 1200 alem na razie inż po dziennych
        > ji to moja pierwsza praca poważna taka ;)

        Trzęsie mna w środku jak słysze pretensje świeżo upieczonych
        mgr inż lub tylko mgr że maja ciężko i zarabiają dużo mniej niż
        ich starsi koledzy (i kolezanki).
        Ja skończyłem studia 12 lat temu. Przyjąłem się do pracy
        w przemyśle. Przez pierwsze 3-4 lata zarabiałem 1/3 tego co
        monter (śmiali mi sie w twarz). Po spłacie kredytu zostawało mi 120 PLN.
        Teraz zarabiam 4-5 razy wiecej niż oni. Tak więc koledzy (i koleżanki)
        więcej cierpliwości wytrwałości i entuzjazmu, a sukcesy zawodowe i finansowe
        też się pojawią.

        Pozdr.
        • Gość: KońPolski Re: Magister - to się opłaca!??????????? IP: *.wielichowo.sdi.tpnet.pl 13.08.03, 12:10
          > Trzęsie mna w środku jak słysze pretensje świeżo upieczonych
          > mgr inż lub tylko mgr że maja ciężko i zarabiają dużo mniej niż
          > ich starsi koledzy (i kolezanki).

          nikt nie ma pretensji chodzi tylko o antyprzykłady do wywodu profesora
          socjologa na temat mgr

          ci co pracują za grosze mają świadomość pełną tego, że nie odrazu będą
          zarabiać gubą kasę

          gorzej z tymi a jest ich sporo którzy wybrzydzają takimi ofertami i od roku
          czekają na prace
          za 3000-4000 tysiące bo się im tyle podobno należy po 5 latach studyjów :)

          trzeba robić swoje i sie kształcić nie koniecznie po trzy litery

    • Gość: bimx Doktorat sie oplaca? IP: 192.88.212.* 13.08.03, 07:30
      Moj z inzynierii sie oplacal, bo zmienilem zawod z architekta na
      geotechnika. Mysle, ze zarobki podniosly mi sie o %, a i
      podczas doktoratu bylem samowystarczalny. Dodam, ze robiac
      doktorat od samego poczatku nie mialem zamiaru zostac na uczelni
      po obronie. Jak sie tak podchodzi to tematu, to przynajmniej ma
      sie motywacje to efektywnej pracy, a potem pracuje sie w firmie
      zagranicznej za godziwe pieniadze.
      Przy okazji dodam, ze mam studia podyplomowe z finasow. Te tez
      mi sie oplacaly i to nawet jeszcze wiecej, ale nie z tytulu
      zarobkow z pracy najemnej, ale operacji kapitalowych.
    • Gość: JS Głupie gadanie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.03, 07:50
      Jako inżynier z 30-to letnim stażem zostałem bezrobotny. Rok
      szukałem pracy, dosłownie byle jakiej, nie chodziło o zyski,
      chodziło o przeżycie. Wszystko rozbijało się o moją datę
      urodzenia. Byłem za stary, nie liczył sie zupełnie staż i
      doświadczenie. Niech nikt mi nie mówi takich idotyzmów jak w tym
      artykule.
    • Gość: marcin Re: Magister - to się opłaca! IP: 217.153.6.* 13.08.03, 08:33
      rozumiem rozgoryczenie niektorych bezrobotnych absolwentow
      uczelni, ale badania socjologiczne mowia o calej populacji, aa
      nie o pojedynczych przypadkach
      to tak jakby powiedziec, ze polacy maja coraz lepsze samochody,
      a na aforum odezwie sie roj internatow, ze oni wcale nie
      posiadaja auta, ani ich znajomi, ani rodziny.
      ja sie ciesze, ze mimo wszystko kraj normalnieje, i
      wyksztalcenie odgrywa coraz wieksza role, szkoda tylko ze
      pracodawcy wykorzystuja tylko wysoka stope bezrobocia i oferuja
      kiepskie warunki finansowe magistrom. choc z drugiej strony
      uwazam, ze magister magistrowi nie rowny i ci najlepsi (znow
      beda niestety wyjatki) znajda dobra prace

      optymista
      • folex Re: Magister - to się opłaca! 13.08.03, 09:09
        Jestem mgr inz.(po wydziale mechanicznym- 4,5 srednia) i jestem kobietą, mam
        skonczone studium na polibudzie z zarzadzania z wyroznieniem, 2 lata pracowalam
        w zawodzie za 1200 brutto, a teraz 1,5 roku pracuje jako starszy referent na
        panstwowej posadzie za 1352 brutto. Większość moich znajomych po studiach ze
        stazem 4-5 letnim nie zarabia wiecej niz 1500-1600 brutto. A wszyscy
        studiowali na dobrej uczelni, mieli dobre wyniki studiow i z reguły studia to
        było wyrzeczenie ze strony ich rodziców. Acha jeszcze powiem, że moj maz jest
        na doktoracie na uczelni technicznej bez szans na zatrudnienie na uczelni i w
        jakiejkolwiek firmie z przemysłu- wiem bo był na kilku rozmowach.
      • Gość: Dresik Re: Magister - to się opłaca! IP: *.pwn.com.pl 13.08.03, 09:36
        W moim przekonaniu różnica pomiędzy osoba która ma studia i
        osobą która skończonych studiów nie ma polega przede wszystkim
        na tym iż człowiek po studiach ma zdecydowanie więcej szans na
        rozwój, w tym rozwój własnej kariery zawodowej. To że świeżo
        upieczony absolwent renomowanej uczelni wyższej zarabia trzy
        razy mniej niż człowiek tylko z maturą pracujący od 5 lat to
        rzecz normalna. Za dziesięć lat magister ma o wiele większa
        szanse na awans i zwielokrotnienie swojej pensji niż nie
        magister. Więc do wszystkich świeżo upieczonych sfrustrowanych
        magisterków, więcej cierpliwości, a przede wszystkim pokory. Po
        studiach jak idziesz do pracy to wiesz niewiele, masz jedynie
        podstawy teoretyczne, a tak na prawdę to w pracy się dopiero
        uczysz, a na ogół uczysz się szybciej niż ten co nie ma magistra
        i szybciej awansujesz, ale na początek to rzeczywiście dostaje
        się marne pieniądze i można czuć się lekko przygnębionym
        porównując swoją pensję z kimś kto nie ma wyższego
        wykształcenia. Wiem po sobie ale to się zmieni po paru latach.
        Inna rzecz że są różne wyższe studia, o różnym poziomie. Co do
        doktoratu to, tam gdzie ja skończyłem studia (uczelnia
        państwowa, w miarę popularny kierunek) to na studiach
        doktoranckich zostawali średniacy, nie najlepsi, ci na ogół
        szybko znajdowali prace, nie najsłabsi (bo by się nie dostali),
        tylko Ci co nie potrafili znaleźć pracy, owszem pewnie było
        kilku (może 5 %) tych co szli na doktorat bo chcieli pracować
        jako naukowcy, rozwijać Polska naukę, kształcić studentów, ale
        większość to niestety tacy co nie mieli pomysłu na dalsze życie
    • Gość: mgr ...największą stopę zwrotu dają prawo i medycyna... IP: *.hoga.pl / 192.168.1.* 13.08.03, 08:36
      "W tej chwili największą stopę zwrotu dają prawo i medycyna".
      Kogoś tu chyba ugryzło. Jeżeli jesteś lekarzem bez specjalizacji
      (czyli takim nie więcej niż pięć lat po studiach), to zarabiasz
      na poziomie ciecia. Jeżeli pracujesz w publicznej służbie
      zdrowia, to nawet uzyskanie specjalizacji nie zmienia specjalnie
      dochodów. Chciałbym się wieć zapytać, po jakim czasie i gdzie
      medycyna daje "największą stopę zwrotu"?
    • Gość: Krecio Re: Magister - to się opłaca! IP: *.kogeneracja.com.pl 13.08.03, 09:48
      Te wyniki są chyba lekko wypaczone. Jak wyliczono opłacalność
      studiowania na medycynie. U mężczyzn chyba porównano lekarza
      (być może dobrego specjalistę) z sanitariuszem (bo chyba nie ma
      lekarzy bez studiów). Od razu wskaźnik medyczny spada u kobiet
      gdzie duż jest udział pielęgniarek i farmaceutek. To samo
      dotyczy prawa (czy sa prawnicy bez studiów bo trudno nazywać
      prawnikiem protokolantkę w sądzie).
      • Gość: Dresik Re: kto jest kim IP: *.pwn.com.pl 13.08.03, 10:11
        Gość portalu: socjolog napisał(a):

        > Z tego co wiem prof. Antoni Sułek jest dyrektorem Instytutu
        > Socjologii UW i prodziekanem Wydziału Filozofii i Socjologii
        > tejże uczelni
        > Z drugiej strony prof Panek jest chyba z SGH
        Dokładnie, nie ma jak rzetelność dziennikarzy. Z drugiej strony
        to ten błąd poddaje w wątpliwość rzetelność całego artykułu (no
        chyba że dziennikarz uznał że skoro Sułek ma jeden wykład na SGH
        to jest z SGH, a że jest dyrektorem instytutu na Karowej to
        nieistotne).
        Pozdro. dla socjologa
    • Gość: XX chyba jaja sobie robicie... IP: *.dip.t-dialin.net 13.08.03, 10:15
      Spytajcie sie pracownikow jednej z wiekszych firm
      informatycznych w Katowicach (wszyscy po studiach) ile
      zarabiaja!? Gora 2000 zl netto. W moim przykladzie moj znajomy,
      bez matury, ale rowniez zatrudniony jako informatyk zarabia w
      sieci hipermarketow 3500 netto. Wiec gdzie tu ten zysk dla
      magistra! HAHAHA!
      • Gość: vivi Re: chyba jaja sobie robicie... IP: 156.17.78.* 13.08.03, 10:56
        Gość portalu: XX napisał(a):

        > Spytajcie sie pracownikow jednej z wiekszych firm
        > informatycznych w Katowicach (wszyscy po studiach) ile
        > zarabiaja!? Gora 2000 zl netto. W moim przykladzie moj
        znajomy,
        > bez matury, ale rowniez zatrudniony jako informatyk zarabia w
        > sieci hipermarketow 3500 netto. Wiec gdzie tu ten zysk dla
        > magistra! HAHAHA!

        Jestem mgr inz. chemii.Obecnie robie doktorat.Jak bede po tym
        wszytskim zarabial 2000 netto to bede happy,bo zata sume
        utrzymam siebie,zone i bedzie mnie stac na kredyt
        mieszkaniowy.Ale jestem przekonany ze nic takiego sie nie
        zdazy.Zrozum - mamy potezne bezrobocie i kiepska sytuacje
        gospodarcza w kraju.Nie kazdego pracodawce stac na to zeby dac
        pracownikowi wynagrodzenie adekwatne do jego wyksztalcenia i
        umiejetnosci.
    • Gość: rs Magister - to się opłaca! - w portfelu tego nie widzę IP: 81.15.247.* 13.08.03, 10:19
      Jakieś dziwne te badania. Ja jestem magistrem, moja żona też,
      mamy kilkuletnie doświadczenie zawodowe a zarabiamy po 1000 zł.
      Ja jestem teraz kierownikiem, a zarabiam dokładnie tyle ile
      pracownicy mi podlegli, moja żona to księgowa, a u niej w firmie
      lepiej zarabiają dziewczyny po liceum. Zresztą z roku na rok
      zarabiamy raczej mniej niż więcej. Do dam tylko, że w
      poprzedniej firmie, żona zarabiała dwa razy mniej niż kierowcy
      po zawodówce. Wiec gdzie ten zysk? U siebie go nie widze, u
      moich znajomych po studiach zresztą też....
    • Gość: WW Re: Magister - to się opłaca! IP: *.pkobp.pl 13.08.03, 10:28
      Aby otrzymać dobrą pracę nie wystarczy jedynie wykształcenie. Co
      z tego, że ma się magistra, jeśli oprócz tego ma się zerową siłę
      przebicia ?? Należy być przedsiębiorczym i pracowitym. Ja mam
      dopiero licencjat uzyskany na studiach zaocznych, ale pracuję
      już od 3 lat. Nie uważam, abym miała mniejsze szanse u
      potencjalnych pracodawców niż absolwenci studiów dziennych z
      tytułem magistra. Studenci dzienni mają w czasie studiów
      szerokie pole do popisu... wyjazdy zagraniczne, praktyki w
      dobrym firmach itp. I co z tego, jeśli większość z nich woli
      leżeć do góry brzuchami, zaliczyć sesję i żyć w przeświadczeniu,
      iż po studiach pracodawcy będą się o nich zabijać.
      • folex Re: Magister - to się opłaca! 13.08.03, 10:53
        Gość portalu: WW napisał(a):

        > Aby otrzymać dobrą pracę nie wystarczy jedynie wykształcenie. Co
        > z tego, że ma się magistra, jeśli oprócz tego ma się zerową siłę
        > przebicia ?? Należy być przedsiębiorczym i pracowitym. Ja mam
        > dopiero licencjat uzyskany na studiach zaocznych, ale pracuję
        > już od 3 lat. Nie uważam, abym miała mniejsze szanse u
        > potencjalnych pracodawców niż absolwenci studiów dziennych z
        > tytułem magistra. Studenci dzienni mają w czasie studiów
        > szerokie pole do popisu... wyjazdy zagraniczne, praktyki w
        > dobrym firmach itp. I co z tego, jeśli większość z nich woli
        > leżeć do góry brzuchami, zaliczyć sesję i żyć w przeświadczeniu,
        > iż po studiach pracodawcy będą się o nich zabijać.

        Jeśli ktokolwiek studiował w latach 90- tych na politechnice ten wie jak trudno
        pogodzic pracę z nauką, gdzie obecność na zajęciach jest obowiązkowa (laborki),
        projekty trzeba policzyć i narysować (a było ich na każdym semstrze co najmniej
        4), zdać ustne egzaminy- a nie każdy pracodawca zwplni pracownika z zajęć.
        Owszem na zdobycie doświadczenia pozwolić mogli sobie ludzie z informatyki, ale
        nie pozostali.Pamiętam że u nas nie było taryfy ulgowej, a jeśli ktoś zaczął
        pracę to musiał się liczyć z "tyłami" na koniec semestru.

        Tak więc nie pisz że się "leży do góry brzuchami, zaliczyć sesję i żyje w
        przeświadczeniu, iż po studiach pracodawcy będą się zabijać"
        • Gość: WW Re: Magister - to się opłaca! IP: *.pkobp.pl 13.08.03, 12:42
          Przepraszam... za bardzo uogólniłam. Po prostu mam mnóstwo znajomych na
          studiach dziennych na kierunkach ekonomicznych. Mają bardzo mało zajęć, na
          wykłady nie chodzą, ale nie robią nic, aby już dzisiaj zdobywać doświadczenie i
          wyrabiać sobie kontakty. W mojej firmie (bank) często zdarza się tak, że kiedy
          wolne jest miejsce do obsadzenia, to dzwoni się po byłego praktykanta czy
          stażystę, który rzetelnie i dobrze wykonywał swoje obowiązki. Może praca w
          banku nie jest szczytem marzeń, ale jest pracą legalną i za pieniądze wyższe
          niż najniższa krajowa płaca. Zawsze to coś :)
        • Gość: waldiq Re: Magister - to się opłaca! IP: *.sycow.sdi.tpnet.pl 13.08.03, 13:07
          folex napisał:

          > Jeśli ktokolwiek studiował w latach 90- tych na politechnice
          ten wie jak trudno
          >
          > pogodzic pracę z nauką, gdzie obecność na zajęciach jest
          obowiązkowa (laborki),
          >
          > projekty trzeba policzyć i narysować (a było ich na każdym
          semstrze co najmniej
          >
          > 4), zdać ustne egzaminy- a nie każdy pracodawca zwplni
          pracownika z zajęć.
          > Owszem na zdobycie doświadczenia pozwolić mogli sobie ludzie
          z informatyki, ale
          >
          > nie pozostali.Pamiętam że u nas nie było taryfy ulgowej, a
          jeśli ktoś zaczął
          > pracę to musiał się liczyć z "tyłami" na koniec semestru.
          >
          > Tak więc nie pisz że się "leży do góry brzuchami, zaliczyć
          sesję i żyje w
          > przeświadczeniu, iż po studiach pracodawcy będą się zabijać"

          Święta prawda. Często 5-6 laborek w tygodniu, przygotowanie do
          każdej -kilka godzin, sprawozdanie - kilka następnych. Bardzo
          ciężko jest załapać sie przy takim systemie do jakieś pracy
          (mnie udało się tylko zaczepić przy obsłudze meczy kosza - 1
          lub 2 razy w tygodniu wieczorem po 3-4 godziny). Tak to można
          sobie robić studiując np. filozofię czy jakąś filologię (bez
          obrazy).
    • Gość: Wiesiek Re: Magister - to się opłaca! IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 13.08.03, 10:28
      1. magister to nie tytuł naukowy. Mających inne zdanie odsyłam
      do właściwej ustawy/uchwały.
      2. Prawdą jest, że magister tuż po studiach nie może równać się
      z inżynierem dobrze wykształconym i pracującym w zawodzie 5-10
      lat. Faktycznie jest w fachu zielony.
      3. Studia inżynierskie ( mgr inż. ) z zarządzania to pół
      inżynierskie. Ograniczają mimo wszystko pole manewru do
      sprawowania funkcji kierowniczych. Ilu kierowników nam potrzeba,
      a ilu inżynierów( lub mgr inż) do pracy twórczej, tej która daje
      produkt ?
      4. Spotykałem się w pracy z magistrami nauk technicznych tuż po
      studiach. Co i raz byli słabsi zawodowo. Niby nawe techniki,nowe
      metody obliczeniowe, a umiejętność ich zastosowania mała.Brak
      umiejętności analizy zjawisk.
      5.Nie dziwię się, że pracodawca poszukuje doświadczonych, zatem
      z pewnym stażem, umiarkowanie młodych i zdolnych. Nie będzie
      ryzykował, ja też bym tak postępował.
      6.Nieszczęściem jest to, że nie ma gdzie nabywać doświadczenia.
      Nie ma "opiekuna- mistrza" od którego można by się uczyć.
      7.I to, co zawsze, ja panie jestem magister, przez 5 lat ( bywa,
      że dłużej) z wyrzeczeniami moimi i rodziny studiowałem, a pan tu
      mi oferuje prace za parę PLN-ów. Ale o wiedzy to się nie
      wspomina, a doświadczenie?
      8. Zabrakło praktyk, tych prawdziwych, w fabryce u boku
      fachowców. Jak tylko było można, tak sie je olewało. Dziś cichy
      i nie wypowiadany publicznie żal.
      9. Absolutne przekonanie magistra o swojej wielkiej wiedzy i
      wartości. W konfrontacji wstrząs, i frustracja.
      Nie dziwmy się, że tak to wygląda. Wielu powinno zadać sobie
      pytanie : z jakiego powodu, ja, dobry fachowiec w sztuce
      inżynierskiej trzcę pracę a na moje miejsce przychodzi inny ?
      10. Pracodawca płaci tyle, ile aktualnie wart jest inżynier (mgr
      inż) na lokalnym rynku pracy.
      Pozdrawiam. Proszę nie gniewać się na mnie za ten i taki tekst.
      Mam aktywność zawodową za sobą. Prawie pół wieku w zawodzie
      inżynierskim w tym ponad 35 lat jako inżynier. Wielu adeptom
      sztuki inzynierskiej pomagałem z wielką i obustronną
      satysfakcją. Wiesiek.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka