bdx65 25.07.09, 11:51 a wszyscy banana, czyli zjadłem czego? Ten sam problem z innymi owocami jest... Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
randybvain Re: Zjadłem banan? No bo przecież kogo? co? 25.07.09, 15:59 Wydaje mi się, że można zaliczyć owoce do tej kategorii pożywienia, która opisywana jest w dopełniaczu, gdyż dotyczy rzeczownika niepoliczalnego i w domyśle zawiera się rzeczownik determinujący. Np. zjeść kurczaka = zjeść (kawałek) kurczaka; zjeść ciasta = zjeść (trochę) ciasta; zjeść banana = zjeść (jeden owoc) banana. W tym kontekście użyty biernik oznacza "wszystkie pożywienie". Np. zjeść (cały) agrest, (całe) ciasto, (cały) chleb. Odpowiedz Link
deerzet Ejże... 25.07.09, 16:58 Tylko w postaci: [... zjeść kurczaka = zjeść (kawałek) kurczaka; zjeść ciasta = zjeść (trochę) ciasta; zjeść banana = zjeść (KAWAŁEK) banana ...] ... pasowałoby {Randy'emu" do jego koncepcji porcjowania rzeczownika niepoliczalnego. Choć banan policzalny jest Odpowiedz Link
kotulina Re: Ejże... 25.07.09, 18:25 Według definicji banan to roślina, która ma owoce: pl.wikipedia.org/wiki/Banan. Dlatego stwierdzenie: "zjeść banana", jako: "zjeść owoc banana" wydaje się słuszne. Dzisiaj chyba lepiej "owoc bananu". Tu pozwolę sobie na dygresję. Do końca nie rozumiem angielskiej różnicy między "a" a "the" Może w tym temacie da się ją jasno wytłumaczyć? Np: "Chcesz piwo?" - "Do You want a beer?" "Chcesz piwa?" - "Do You want the beer?" Hmmm... może tak być? Odpowiedz Link
deerzet Re: fruktologia 25.07.09, 18:41 Dzieci już wyrosły z but-A i "wdziały" szpilki? Po uznaniu niedawno w UE marchewki za owoc, trudno być we fruktologii wyrocznią. --- "Chcesz to [zwykłe] piwo?" - "Do You want a beer?" "Chcesz to [właśnie to, a nie byle jakie] piwo?" - "Do You want the beer?" Odpowiedz Link
randybvain Re: Ejże... 25.07.09, 21:26 Jeżeli myślę, że znasz przedmiot, o którym mówię, używam "the". Jeżeli nie - "a". Odpowiedz Link
pavvka Re: Ejże... 28.07.09, 10:39 Niezupełnie tak. W normalnej sytuacji pytanie "czy chcesz piwa?" przetłumaczysz jako "do you want a beer?" "Do you want the beer?" możesz zapytać np. trzymając w ręce butelkę, jedyną jaka Ci została w lodówce. Swoją drogą to nie jest przecież specyfika angielskiego. Nie rozumiejąc różnicy między rodzajnikiem określonym i nieokreślonym nie nauczysz się porządnie żadnego z głównych języków zachodnich. Odpowiedz Link
kotulina Re: Ejże... 28.07.09, 11:08 "Chcesz piwo?" - "Do You want a beer?" "Chcesz piwa?" - "Do You want the beer?" pavvka napisał: > Niezupełnie tak. W normalnej sytuacji pytanie "czy chcesz piwa?" > przetłumaczysz jako "do you want a beer?" "Do you want the beer?" > możesz zapytać np. trzymając w ręce butelkę, jedyną jaka Ci została > w lodówce. > Swoją drogą to nie jest przecież specyfika angielskiego. Nie > rozumiejąc różnicy między rodzajnikiem określonym i nieokreślonym > nie nauczysz się porządnie żadnego z głównych języków zachodnich No patrz. "Chcesz piwo" mówisz, kiedy pytasz gościa o jego ochotę na jakieś tam piwo. Tutaj głównie idzie o OchOtĘ. "Chcesz piwa" mówisz, trzymając w ręce butelkę, jedyną jaka Ci została w lodówce i masz zamiar rozlać jej zawartość po pół we dwa kufle. Tutaj głównie idzie o pIwO. Tak ja to czuję i dlatego zastanawiam się, czy można w ten sposób na język polski różnicę między "a" i "the" wyjaśnić. Rozumiem, że o "a beer" pytasz w sklepie szukając działu z alkoholami. Rozumiem, że o "the beer" pytasz w barze przypominając obsłudze, że złożyłeś zamówienie. To są jednak proste przykłady. Nieraz ciężko mi wyczuć, czy powinno być "a", "the", czy nic. Odpowiedz Link
pavvka Re: Ejże... 29.07.09, 22:20 kotulina napisała: > No patrz. > > "Chcesz piwo" mówisz, kiedy pytasz gościa o jego ochotę na jakieś > tam piwo. Tutaj głównie idzie o OchOtĘ. > > "Chcesz piwa" mówisz, trzymając w ręce butelkę, jedyną jaka Ci > została w lodówce i masz zamiar rozlać jej zawartość po pół we dwa > kufle. Tutaj głównie idzie o pIwO. Nie, ja bym rozróżnił inaczej. Biernika używamy gdy mówimy o jakiejś całości, a dopełniacza kiedy idzie o mniej określoną ilość. "Chcesz piwo?" zapytamy oferując butelkę, a "chcesz piwa?" kiedy mamy zamiar nalać do szklanki (może to być część butelki, a może chodzić np. o nalanie z beczki). Tak przynajmniej jest w teorii, bo na co dzień ludzie niekoniecznie robią to rozróżnienie. Nie da się tego przełożyć na różnicę między 'a' i 'the', która polega na czymś innym - 'a' odnosi się do klasy podobnych obiektów, a 'the' do jednego konkretnie określonego/ wskazanego obiektu. W typowej sytuacji "chcesz piwo?" przetłumaczyłbym jako "do you want a beer?", a "chcesz piwa?" na "do you want some beer?". "Do you want the beer?" zapytamy w rzadkiej sytuacji, którą przedstawiłem poprzednio - kiedy mamy na myśli tylko konkretnie wskazaną butelkę i żadną inną. Odpowiedz Link
paulski Re: Ejże... 30.07.09, 04:25 > Nieraz ciężko mi wyczuć, czy powinno być "a", "the", czy nic. "Do you want a beer?" = Do you want a (bottle, glass, mug, pint, pitcher) of beer? Or "Do you want a beer?" = "Do you want a type/brand of beer? Lager? Stout? IPA? Zipfer? Samuel Adams? "The beer" is specific and definite. "The" before "beer" is demonstrative. "(No article) beer" is the stuff. Just like water, milk, rice, love, joy. Regardless of type, brand, or glass it's served in, color, taste, etc. It's a type of liquid. Odpowiedz Link
paulski Re: Ejże... 04.08.09, 04:14 > Dlatego stwierdzenie: "zjeść banana", jako: "zjeść owoc banana" > wydaje się słuszne. > Dzisiaj chyba lepiej "owoc bananu". Dearest Madam, It means "jednego banana." It meant that 80 years ago, 50 years ago, and I am willing to bet it means the same single one "banan" today. Not a bit/portion/a little; It means one whole banan. "Zjesc kurczaka" has always meant "zjesc calego kurczaka" or eat the type of white meat that obviously wasn't pork or beef or fish. For the lack of a better word that kind of meat was called "kurczak." > "Chcesz piwo?" - "Do You want a beer?" YES. "Chcesz piwa?" - "Do You want the beer?" Perhaps no. "Chcesz piwa?" usually meant "Chcesz dolewke/troche/wiecej/ piwa. In good houses,that is. How do I know that? I am old enough to know that. I simply remember that. Odpowiedz Link
randybvain Re: Ejże... 25.07.09, 21:27 Zaiste. Jednak banan ma owoce zebrane w kiście. A może działa tutaj analogia? Odpowiedz Link
jacklosi Re: Zjadłem banan? No bo przecież kogo? co? 27.07.09, 12:54 randybvain napisał: > Np. zjeść kurczaka = zjeść (kawałek) kurczaka; Kurczak jest przykładem kiepskim, bo wcale nie trzeba go kawałkować, tak jak i dzika, jelenia i konia, i chyba każde inne męskie zwierzę. Odpowiedz Link
deerzet Zjadłem banana kawałek. A potem już cały banan. 25.07.09, 16:54 Cóż, {Bdxo_65}, historia języka polskiego zna już niejeden językowy zwrot o 180-stopni, a nawet o 360... Kiedyś w polszczyźnie staropolskiej wsiadało się "na koń", widziało "pies", szanowało "mąż" - nie: "na konia", "psa", "męża"... A dziś? Można 'kupić chleb'. Cały. Albo 'kupić chleba'. Kawałek, czy pół kilo. To możliwość umożliwiająca nam porcjowanie rzeczowników wzorem genitivus partitivus. Nabrać wodę - Nabrać wody. Osiągnąć moc docelową - Nabrać mocy. Dotknąć prześcieradło - Dotknąć prześcieradła. Zaczyna się zamieszanie wtedy, jeśli tenże genitivus partitivus dotyczyć chce rzeczowników męskoosobowych nieżywotnych. Kiedyś to było przejrzyste, można było się zorientować. A dziś? - Widzę pilot. Wpadł daleko pod kanapę. - Widzę pilota. Przystojny w tym mundurze. - Znów widzę pilota. - Tego w mundurze? - Nie, tego na baterie... Palę papieros. Cały. Palę papierosa. Gaszę, palę, znów gaszę, znów po kawałku go palę - zanim skonam na rak. Sam rak zaczyna być już ożywiany. Trafia do żywotnych męskoosobowych i jest odmieniany w bierniku jak dopełniacz. Jeszcze niedawno było pewne, że wirus jest męskoosobowy nieżywotny, bo go w bierniku odmieniano jako 'złapać wirus'. Ba, twierdzono, że poza organizmami, gdzie ten wirus się namnaża, nie może on przeżyć za długo. Dziś to się zmienia, wirus mutuje, sił nabiera i jest dopełniaczowany w bierniku. Co zabawne jest. Podobnie z "wyrwałem korzenia" [kawałek?], "posadził agrest- A", "wyplewił i wypielił chwast-A"... Jeśli żywotnym jest "palec", to w oderwaniu od właściciela już chyba nie... A zaczyna się go już dopełniaczować w bierniku: "uderzyła się w palc-A". Od setek* lat ta korozja zasad gramatycznych, szczególnie po dojściu do głosu pokolenia wychowywanego bezstresowo, nie ściganego za swą "dyslekCję", po wdrożeniu zasad matury poziomu giertychowego - ta korozja doprowadziła do nonsensów znaczeniowych. Niepodobna zrozumieć, czy ktoś zdobywając "gol-A" zdobył jego całość, czy kawałek? Wygrał "gem-A" całego, czy cały? Napisał "esemes-A" cały, czy kawałek? Kasta ludzi lepsza w matematyce [ta z kłopotami na lekcjach języka ojczystego] każe nam cieszyć się, że "za złotego" dają już więcej o dwa grosze. Zamiast: [za co] "za złoty". Za jen, za dolar, za frank. Franciszka vel Franka widzą w tym. Zarabiając funt pięćdziesiąt za godzinę mówią, że umawiali się na "funta pięćdziesiąt"... Najzabawniejsze jest w tym to, że już językoznawcy słownikotwórcy kapitulują po trosze, dopuszczjąc już nierozróżnianie w mowie planety Mars: - Widzę w teleskopie Mars w całej jego okazałości" od boga: "- Widzę Marsa w całej jego groźnej postawie, z tym jego charakterystycznym marsem na czole jego..." Choć nadal ci językoznawcy nie kłócą się, uważając mówienie "blog- A", "sms-A" za językowy śmietnik. --- */ On grał w wist-A. Ona tańczyła z nim walc-A. On skradł Onej całus-A. Ona spiekła rak-A. Nawarzyli w ten sposób piw-A i upiekli tym samym zakalc-A. Językowego. Pozdrawia językowo zdezorientowany D.Er.Z. P.S. Pamiętam opowieść prof. Miodka, że on się prywatnie językowo nie zgadza z tym, by dzieci mówiły, że "ubierają "lewego buta" - ale widząc, jak często te dzieci tak mówią wróży, że w przyszłości one tak powszechnie będą mówić. Ta opowieść Miodkowa jest sprzed ponad 10 lat, dobrze ją spamiętałem. Dziś dzieci te, {Bdxo}, dorosły. D. Odpowiedz Link
mika_p Re: Zjadłem banana kawałek. A potem już cały bana 26.07.09, 00:22 deerzet napisał: > Pamiętam opowieść prof. Miodka, że on się prywatnie językowo nie > zgadza z tym, by dzieci mówiły, że "ubierają "lewego buta" - ale > widząc, jak często te dzieci tak mówią wróży, że w przyszłości one > tak powszechnie będą mówić. Ubieranie lewego buta jest kwestią bardziej pedagogiczną niz językoznawczą. Opierającą się na tym, czy rodzic pozwala, aby dziecko bawiło się ubraniem, czy nie. Używotnienie lewego buta w tym przypadku jest naturalne - skoro ubieramy synka, misia i nie ubieramy tatusia, który jest duży, to lewego buta też ubieramy. Jeśli ubieramy, bo częsciej chyba można się spotkać z ozdabianiem lewego buta. No, ale różne przedmioty nabierają życia w dziecięcym świecie. Odpowiedz Link
ja22ek Re: Zjadłem banana kawałek. A potem już cały bana 05.08.09, 13:31 Moim zdaniem niewłaściwe (już) jest stosowanie określenia "żywotne" do rzeczowników rodzaju męskiego, których biernik nierówny jest mianownikowi*. Już dawno do kategorii żywotnych należało wiele przedmiotów martwych, a teraz jest tego jeszcze więcej. Tak jak dawne określenie "żeńskorzeczowe" zastąpiono przez "niemęskoosobowe", tak i "żywotne" oraz "nieżywotne" powinny dostać inne nazwy, adekwatne do zakresu zastosowań (albo neutralne, np. "słabe" i "mocne"). */ Piszę "biernik nierówny mianownikowi", bo określenie "biernik równy dopełniaczowi" stało się nieprecyzyjne - rzeczowniki z dopełniaczem na -u mogą mieć biernik na -a (nie mam kłopotu - mam kłopota . Odpowiedz Link
migni Re: Esemesem 03.08.09, 00:18 > Choć nadal ci językoznawcy nie kłócą się, uważając mówienie "blog- > A", "sms-A" za językowy śmietnik. Śmietnik?? Ejże... so.pwn.pl/lista.php?co=esemes Odpowiedz Link
arek103 :) 08.08.09, 20:14 deerzet napisał: > Cóż, {Bdxo_65}, historia języka polskiego zna już niejeden językowy > zwrot o 180-stopni, a nawet o 360... > > Kiedyś w polszczyźnie staropolskiej wsiadało się "na koń", > widziało "pies", szanowało "mąż" - nie: "na konia", "psa", > ... Dzieki deerzet, ciekawa i wyczerpujaca wypowiedz. Odpowiedz Link
kornel-1 Koniuszek 24.08.09, 18:58 deerzet napisał: > Palę papieros. Cały. > Palę papierosa. Wkładam penis. Cały. Wkładam penisa. Koniuszek. Sorry, nie mogłem się powstrzymać. Kornel Odpowiedz Link
pavvka Re: Zjadłem banan? No bo przecież kogo? co? 28.07.09, 10:47 bdx65 napisała: > a wszyscy banana, czyli zjadłem czego? > Ten sam problem z innymi owocami jest... To błędna diagnoza. "Banana" to forma biernika od słowa "banan". Popatrz na nazwy owoców rodzaju żeńskiego i nijakiego - jasne jest, że używamy w tym wyrażeniu biernika. Zjadłem jabłko, gruszkę, śliwkę, wiśnię. Tu opinia prof. Bańki na temat biernika od banana: poradnia.pwn.pl/lista.php?szukaj=banan&kat=18 Odpowiedz Link
pr0fes0r Re: Zjadłem banan? No bo przecież kogo? co? 29.07.09, 13:56 pavvka napisał: > To błędna diagnoza. "Banana" to forma biernika od słowa "banan". > Popatrz na nazwy owoców rodzaju żeńskiego i nijakiego - jasne jest, > że używamy w tym wyrażeniu biernika. Zjadłem jabłko, gruszkę, > śliwkę, wiśnię. Problem leży zupełnie gdzie indziej. Poprawna rekcja czasownika "chcieć" z rzeczownikiem to dopełniacz, jak słusznie pisze przedpiśca, a więc chcieć jabłka, chleba, chwili spokoju, śmierci teściowej, nie zaś chcieć *chwilę spokoju, *śmierć teściowej. Niestety dla tej kwestii "chcieć" może też występować z czasownikiem, i wtedy postrzegane jest jako wymagające biernika, który w rzeczywistości jest dopełnieniem czasownika w bezokoliczniku (Chcę zadusić teściową => Co chcesz (zrobić); Chcę papierosa - Czego chcesz). Na koniec w polskim czasownik po "chcesz" w niektórych konstrukcjach nie jest obowiązkowy, i właśnie w strukturach "Co chcesz (zjeść) => Chcę (zjeść) jabłko" następuje reinterpretacja rzeczownika w bierniku jako dopełnienia "chcieć". A potem do akcji wkracza uzus i rodzimy użytkownik języka polskiego. I tyle. Odpowiedz Link
pavvka Re: Zjadłem banan? No bo przecież kogo? co? 29.07.09, 14:52 Przecież w pierwszym poście wątku nie było nic o chceniu, tylko o jedzeniu. Odpowiedz Link
deerzet Re: chcica 29.07.09, 15:18 {Pr0fes0r} ma sporo racji w swej diagnozie, {Pawko}. Odpowiedz Link
pavvka Re: chcica 29.07.09, 22:01 Mam całkiem inne zdanie. Po pierwsze ten post zupełnie nie odnosi się do problemu postawionego przez autorkę wątku. Po drugie nie widzę żeby Polacy, nawet ci mało obeznani językowo, mylili biernik z dopełniaczem. Gdyby w wyrażeniu "zjadłem banana" występował dopełniacz, to ludzie, którzy tak mówią, mówiliby również "zjadłem jabłka" i "zjadłem gruszki" mówiąc o skonsumowaniu jednego owocu. No i wybacz, ale prof. Bańko jest dla mnie większym autorytetem w kwestii odmiany przez przypadki niż przypadkowi (hehe) forumowicze. Odpowiedz Link
arek103 'Banan' to przeciez rzeczownik zywotny 08.08.09, 19:40 bdx65 napisała: > a wszyscy banana, czyli zjadłem czego? > Ten sam problem z innymi owocami jest... 'Banan' to rzeczownik zywotny - w takim przypadku biernik jest rowny dopelniaczowi. Widze 'banana', ale widze 'olowek'. Ta regula odnosi sie nie tylko do zwierzat ale tez roslin. Myle sie? Odpowiedz Link
arek103 zjadlem banana, zjadlem obiad 08.08.09, 20:16 zjadlem banana - zywotny zjadlem obiad - niezywotny czy jednak o ten genitivus partitivus tu chodzi? Odpowiedz Link
dar61 Re: czy już obiada zjadłeś? 09.08.09, 16:04 A. Zjadł Arek tylko zupę, a szpinaczkem w 2. daniu gardząc oddał 2. [nie ruszając ani krzynki] i zwiał od stołu - "zjadł obiada [kawałek]"; B. Zjadł wszyściutko, razem z kompotem [i szklanką] - "zjadł obiad [cały]". Na zdrowie! --- "Partycypując w partyzantce - głębię partitivusa zgłębiać będziesz". Sennik egipski Odpowiedz Link
arek103 Re: czy już obiada zjadłeś? 17.09.09, 01:15 dar61 napisał: > A. Zjadł Arek tylko zupę, a szpinaczkem w 2. daniu gardząc oddał 2. > [nie ruszając ani krzynki] i zwiał od stołu - "zjadł obiada > [kawałek]"; > > B. Zjadł wszyściutko, razem z kompotem [i szklanką] - "zjadł obiad > [cały]". > > Na zdrowie! > > --- > > "Partycypując w partyzantce - głębię partitivusa zgłębiać będziesz". > > Sennik egipski Bzdury. Odpowiedz Link
stefan4 Tylko nie ,,genitivus''! 23.08.09, 17:59 arek103: > czy jednak o ten genitivus partitivus tu chodzi? Proszę, zdecydujcie się najęzyk. Po łacinie nie ma żadnego genitivus partitivus, bo albo genetivus, albo juz od razu genitalis, które oznacza całkiem coś innego. Po niemiecku jest wprawdzie -i- w Genitiv, ale za to cały wyraz dużą literą i bez końcówki -us. - Stefan Odpowiedz Link
dar61 partytyw = cząstkownik 23.08.09, 19:22 Co oko i perfekcja{Stefanowa}, to perfekcja. Brawo! ---- Uzus czyni cuda: www.obcyjezykpolski.interia.pl/?md=archive&id=244 Darz słownik nam: www.obcyjezykpolski.interia.pl/?md=archive&id=301 Odpowiedz Link
zuq1 zjadłem banana, gruszkę..., ale jabłko 25.09.09, 11:46 zjadłem jabłko a nie "zjadłem jabłka" - może aby nie wprowadzać zamieszania co do ilości (jedno jabłko a nie dwa jabłka)? Nu, oczień intieriesna... Odpowiedz Link
zuq1 wytrzeć NOS, ale utrzeć NOSA... 29.09.09, 08:36 Im bardziej się zastanawiam nad tą problematyką, tym bardziej dochodzę do wniosku, że trzeba mówić jak Ślązacy, tj. "daj mi ta książka", gdzie biernik zawsze jest biernikiem... Odpowiedz Link
stefan4 Re: wytrzeć NOS, ale utrzeć NOSA... 29.09.09, 10:01 zuq1: > Im bardziej się zastanawiam nad tą problematyką, tym bardziej > dochodzę do wniosku, że trzeba mówić jak Ślązacy, tj. "daj mi ta > książka", gdzie biernik zawsze jest biernikiem... Wszędzie biernik jest biernikiem, to jest tautologia. Wszędzie też po pewnych czasownikach (np. ,,dać'', ,,widzieć'', itp.) używa się biernika (to już nie jest tautologia, więc mogę się mylić). Ludziska różnią się tylko tym, jak ten biernik ma brzmieć. Biernik (dopełniacz zresztą też) kończący się na ,,-a'' to chyba stara słowiańska tradycja. Zachowała się w rzeczownikach męskożywotnych Odpowiedz Link
majself Re: Zjadłem banan? No bo przecież kogo? co? 09.08.09, 12:39 Kogo, co widzę? Banana, kurczaka. Chyba że Ty widzisz kurczak. Odpowiedz Link
arek103 Re: Zjadłem banan? No bo przecież kogo? co? 17.09.09, 01:17 majself napisała: > Kogo, co widzę? Banana, kurczaka. Chyba że Ty widzisz kurczak. Banana, kurczaka, ale olowek. Chyba, ze ktos sie nazywa olowek, wtedy widzisz Olowka. Banan i kurczak i facet Olowek to rzeczowniki zywotne, olowek jest niezywotny. Odpowiedz Link
stefan4 Re: Zjadłem banan? No bo przecież kogo? co? 17.09.09, 08:57 arek103: > Banana, kurczaka, ale olowek. Chyba, ze ktos sie nazywa olowek, wtedy widzisz > Olowka. Banan i kurczak i facet Olowek to rzeczowniki zywotne, olowek jest > niezywotny. Nieżywotny jest też dąb, grab, świerk i inne drzewa rodzaju męskiego. Nieżywotny jest tlum, nawet ludzi. Za to żywotne są oberek, fokstrot, i inne męskie tańce. Pilot do telewizora, esemes, imejl, kwad i inne nowoczesne sprzęty są jak najbardziej żywotne. - Stefan Odpowiedz Link
deerzet Re: esemesować banan 17.09.09, 10:20 {Stefan}: Pilot do telewizora, esemes, imejl, kwad i inne nowoczesne sprzęty są jak najbardziej żywotne. Proszę nie mieszać ponowocześnie. Te typy fleksji są nowofalowe, ale z drugiego planu próbują się przegryźć na 1. plan, capiąc za gardło tych, co staranniej, klasyczniej się wysławiają! Słowniki je traktują jako przykład gorszy, niestosowny do mowy starannej, jako złe w publikacjach książkowych, prasowych i słownych wystąpieniach oficjalnych. Jest to opinia kilkorga badaczy języka i autorów słowników - ostatnio słyszałem ją w radio w poradniku językowym, z ust prof. Markowskiego. Niektóre słowniki zaczynają, z przyczyny tych fleksji częstości, "frekwencji", traktować je za równorzędne, ale nadal oceniają je jako niestaranne - zalecając prawidłową fleksję. Mówienie i pisannie "gram w tenis/ słyszę Mazurek Dąbrowskiego" i wiele tego przykładów jest nadal równorzędnie traktowane jako prawidłowe, {Stefanie}. Powtórzę tedy: proszę nie mieszać. D. Odpowiedz Link
stefan4 Re: esemesować banan 17.09.09, 11:06 stefan4: > Pilot do telewizora, esemes, imejl, kwad i inne nowoczesne sprzęty są jak najbardziej żywotne. deerzet: > Proszę nie mieszać ponowocześnie. Że jak? Są żywotne, to znaczy że (z definicji żywotności) mają rodzaj męski i w liczbie pojedynczej biernik równy dopełniaczowi, a różny od mianownika. deerzet: > Te typy fleksji są nowofalowe Nie żartuj! Są tak samo nowofalowe, jak krynoliny i powozy. Zawsze tańczyło się fokstrota, jadło ananasa i chowało nieboszczyka. Nigdy nie było tak, żeby się tańczyło fokstrot, jadło ananas i chowało nieboszczyk. W języku polskim fokstrot, ananas i nieboszczyk są żywotne. deerzet: > Słowniki je traktują jako przykład gorszy, niestosowny do mowy > starannej, jako złe w publikacjach książkowych, prasowych > i słownych wystąpieniach oficjalnych. Aaa, słowniki... W końcu musiał paść ten metaargument. To może zgódźmy się, że w języku polskim fokstrot, nieboszczyk, kwad, esemes i banan są żywotne a w języku słownikolskim są nieżywotne. Na powierzchni ziemi w normalnym życiu będziemy pisać, mówić, wygłaszać i śpiewać ,,czy pamiętasz, jak z tobą tańczyłem walca?'', natomiast w ukrytych grotach podziemnych na tajnych konwentyklach niech sobie starofalowi językodawcy mówią ,,czy pamiętasz, jak z tobą tańczyłem walc?'' - Stefan Odpowiedz Link
kornel-1 Ananas daj mi luby! 17.09.09, 13:40 Biernik równy dopełniaczowi mają rzeczowniki z kilku klas, np. tańce. Kwestię nowofalową u deerzeta rozumiem jako nadmierne rozprzestrzenianie się tej formy odmiany poza znane już klasy rzeczowników z taką odmianą. Jeśli za pół roku powstanie nowy taniec (r. męskiego) to zastosujemy znajomy już schemat odmiany. Zapewne tak się też zdarzy, jeśli na polskim rynku pojawi się owoc (m) o nazwie dotąd nieużywanej na co dzień. > Nie żartuj! Są tak samo nowofalowe, jak krynoliny i powozy. Zawsze tańczyło > się fokstrota, jadło ananasa i chowało nieboszczyka. Hm. Chyba nie zawsze. Poezye Brunona Hrabi Kicińskiego (1840): "zdoła rozkoszny przypomnieć ananas" Żywot Adolfa Januszkiewicza (1861): "dojrzał jeden ananas znacznej wielkości" Ksiega przyslów: przypowieści i wrażeń przyslowiowych polskich (1894): "hałas, hałas a pies zjadł ananas" Miedzy ustami a brzegiem pucharu (1974): "sięgnął po ananas" Kornel Odpowiedz Link
stefan4 Re: Ananas daj mi luby! 17.09.09, 15:03 kornel-1: > Hm. Chyba nie zawsze. > > Poezye Brunona Hrabi Kicińskiego (1840): > "zdoła rozkoszny przypomnieć ananas" > > Żywot Adolfa Januszkiewicza (1861): "doj > rzał jeden ananas znacznej wielkości" > > Ksiega przyslów: przypowieści i wrażeń przyslowiowych polskich (1894): "h > ałas, hałas a pies zjadł ananas" > > Miedzy ustami a brzegiem pucharu (1974): "sięgnął po ananas" Cytatu z Januszkiewicza nie mogę Ci zaliczyć, bo to jest mianownik a nie biernik, ananas dojrzał, czyli zrobił się dojrzały, nie chodzi o to, że ktoś dojrzał ananasa. Kicińskiego zaliczam Ci tylko na 50%, bo to jest wiersz z rytmem, a ,,ananas'' różni się od ,,ananasa'' liczbą sylab, więc można podejrzewać licentiam poeticam. Również tylko 50% za przysłowie o psie Odpowiedz Link
kornel-1 Czas na walc! 17.09.09, 15:52 stefan4 napisał: > Cytatu z Januszkiewicza nie mogę Ci zaliczyć, bo to jest mianownik a nie biernik, ananas dojrzał, czyli zrobił się dojrzały, nie chodzi o to, że > ktoś dojrzał ananasa. Fakt, to zabawna moja pomyłka, za bardzo chciałem dojrzeć kontrprzykłady! > Wobec tego podałeś dwa przykłady. Surowy jesteś. Zwłaszcza z tymi rymami. Jakoś poeci upodobali sobie tę formę Brzechwa pisał: I zanim skończył jeść swój ananas A rym, a rym? Jest i rym: Dał znak, wołając głośno: - Czas na nas A teraz czas na walc, panowie i panie! Morena albo Powieści blade (1842): "Po kadryllu mieliśmy walc" Juliusz Słowacki w: Rozprawy WF (1904): "...że dzisiaj przez walc tylko romans widzę" k. Odpowiedz Link
stefan4 Re: Czas na walc! 17.09.09, 19:03 kornel-1: > Brzechwa pisał: > I zanim skończył jeść swój ananas > > A rym, a rym? Jest i rym: > > Dał znak, wołając głośno: - Czas na nas > > A teraz czas na walc, panowie i panie! > > Morena albo Powieści blade (1842): "Po kadryllu mieliśmy walc" > > Juliusz Słowacki w: Rozprawy WF (1904): "...że dzisiaj przez walc tylko > romans widzę" Jesteś naprawdę lepszy niż ja w wyszukiwaniu cytatów. No to może zgódźmy się na kompromis. Napisałem tak: ,,Zawsze tańczyło się fokstrota, jadło ananasa i chowało nieboszczyka. Nigdy nie było tak, żeby się tańczyło fokstrot, jadło ananas i chowało nieboszczyk.'' To teraz odszczekuję drugie zdanie jednocześnie pozostając przy pierwszym. Zawsze tańczyło się fokstrota i tańczyło się fokstrot; chowało się nieboszczyka i chowało się nieboszczyk. Zawsze ludzie mówili różnie, bo zawsze przeplatały sie ze sobą różne wpływy, regionalizmy i idiolekty. Tego chyba właśnie dowodzi dotychczas wynaleziony zbiór przykładów. Może być? - Stefan Odpowiedz Link
kornel-1 Re: Czas na walc! 17.09.09, 19:25 stefan4 napisał: > [...] Może być? Ależ Stefanie! Mi naprawdę wszystko jedno jest, czy kiedyś biernik brzmiał jak dopełniacz, czy jak mianownik (dla ananasa i walca). Gdybyś zajął stanowisko przeciwne do przedstawionego, to i tak bym szukał kontrprzykładów. Nie po to, by się kłócić, lecz by dojść do prawdy. Moja widza językoznawcza jest zerowa. Ale wyobrażam sobie, że nowe słowa (a takimi są omawiane zapożyczenia) mogą początkowo mieć chwiejną odmianę. Później przeważa jeden sposób odmiany i staje się standardem. Ale może być i tak, że nie-chwiejna początkowo odmiana uległa zmianie. Jak było w przypadku ananasa i walca - nie wiem. Po prostu odnotowałem wystąpienia B=M, głównie z XIX wieku. Kornel Odpowiedz Link
deerzet Szukując pilot banan kąsał, w fiat wsiadł i wybył 17.09.09, 14:11 Niechże {Stefan} zrozumie w czym rzecz. Dopełniaczując pilot plastikowy prokurujemy sobie językowe nieporozumienia. Słowniki o tym mówią właśnie, by unikać tego typu wpadek, bo to grozi apopleksją {Stefanowi} i stefanopodobnym wrogom słowników. Ja prywatnie też traktuję słowniki nie jako wyrocznie a jako rejestratory mowy i języka pisanego. W nich jest właśnie mowa, że te uwielbiane przez kręgi snobujące się na Anglosasów zapisy dopełniacza esemesów, blogów, laptopów i nawet butów vel botów są dziś, podkreślę, równoprawne acz podlejszej natury. Z tym "zawsze walc" niech się {Stefan} tak nie rozpędza. Tylko polskiej tendencji spolszczania niepolskich "bridge'ów", "badmingtonów" itp. łamańców leksykalnych zawdzięczamy chęć dopełniaczowania genetivusem partitivusem. Jeszcze kilka latek wstecz "walcowanie" "papierosowanie" czy "oberkowanie" było po prostu językowym wyjątkiem. Dziś młodziaki narzucają swe uproszczenie języka innym, drąc się w niebogłosy, gdy ktoś o wielowiekowej tradycji im przypomina. Gdyby kilka setek lat temu takie słowniki publikowano, to wyczytałby w nich {Stefan} dopełniacz dla męskoosobowych nieżywotnych tylko w postaci równej mianownika - więc, jak i dziś, słownik taki rejestrowałby językową teraźniejszość. Po wiekach tworzący się podział na żywotne i nieżywotne bardzo ułatwił językowy przekaz - dziś trzeba się dopytywać, czy ktoś wołający "widzę pilota" mówi o przedmiocie, czy o osobie. Jak ktoś kiedyś słyszał, że "lubi [zabrzański] Górnik" - wiedział, że to o klub chodzi. A dziś? Językowy bełkot, i tyle. Definicja żywotności męskoosobowych nie wymaga wskrzeszania nieboszczyka. Dochodzi jednak do językowo-badawczych lapsusów - jak w przypadku tego wirusa, traktowanego językowo od dziesiątek lat jako nieożywioną, choć żywą, bryłkę materii. Niezdolną do samodzielnego bytu, przypomnijmy. Mam w pamięci tradycję dpełniaczowania go jako [kogo, CO widzieć] - wirus. Równoprawnie jest on jednak dopełniaczowany jako [KOGO widzieć] - wirusA. Jak mi rozjuszony {Stefan} znów będzie narzucał, że wersja 2. jest jedyna, odrzeknę, że 1. jest równoprawna, a nawet starannniejsza. --- Językowy trend upraszczania i spłaszczania norm języka świadczyć może o wielu rzeczach. Warte jest to naukowej dysertacji, ale nie powinno wymuszać, jak u {Stefana}, osobistych wycieczek. Miarkujże się więc Waść. Ciekawe, że ci upraszczacze i spłaszczcze językowi nie chcą mówić mam komputerA i rozumA niemałego". Odpowiedz Link
stefan4 Re: Szukując pilot banan kąsał, w fiat wsiadł i w 17.09.09, 15:24 deerzet: > Gdyby kilka setek lat temu takie słowniki publikowano, to wyczytałby > w nich {Stefan} dopełniacz dla męskoosobowych nieżywotnych tylko w > postaci równej mianownika Co to znaczy ,,męskoosobowy nieżywotny''? Czy chodzi właśnie o ten nieszczęsny nieboszczyk ew. o trup? deerzet: > Definicja żywotności męskoosobowych nie wymaga wskrzeszania > nieboszczyka. Nie słyszałem o definiowaniu żywotności dla męskoosobowych. Męskoosobowy już automatycznie jest żywotny (całkiem niezależnie od tego, czy żyje). Pojęcie żywotności definiuje się dla rzeczowników męskich a nie dla męskoosobowych. W języku polskim mamy co najmniej 5 rodzajów gramatycznych: (1) męski osobowy, (2) męski żywotny nieosobowy, (3) męski nieżywotny, (4) żeński, (5) nijaki. Co najmniej, bo niektórzy wydzielają ich znacznie więcej. deerzet (o wirusie): > Mam w pamięci tradycję dpełniaczowania go jako [kogo, CO > widzieć] - wirus. > Równoprawnie jest on jednak dopełniaczowany jako [KOGO > widzieć] - wirusA. Czy masz na myśli dopełniaczowanie, czy biernikowanie? Widzisz, stosujesz tak afektowany sposób pisania, że trudno być pewnym, czy użycie słowa ,,dopełniaczowanie'' obok pytań ,,kogo? co?'' jest po prostu pomyłką, czy może jakąś zawiłą aluzją do aluzji. - Stefan Odpowiedz Link
deerzet Mając już pilot wirus posiadł, w kąt wpadł i łkał 19.09.09, 10:32 Pisząc o wirusie miałem na myśli "dopełniaczowanie" biernika, stąd me "przeklawiaturowanie", ma rację {Stefan} mi to wytykając. Wytykanie mi przez {stefana} afektacji jest zaś następną wycieczką osobistą, stąd wynika ma niechęć do takiego typu {stefanowych} wywnętrzeń. Ad meritum, ad personam? Odpowiedz Link
arek103 biernik rowny dopelniaczowi 17.09.09, 19:07 stefan4 napisał: > arek103: > > Banana, kurczaka, ale olowek. Chyba, ze ktos sie nazywa olowek, wtedy wid > zisz > > Olowka. Banan i kurczak i facet Olowek to rzeczowniki zywotne, olowek jes > t > > niezywotny. > > Nieżywotny jest też dąb, grab, świerk i inne drzewa rodzaju męskiego. Dąb, grab, świerk i inne rosliny sa jak najbardziej zywotne. Mowi sie 'widzisz tego deba, graba, swierka'. W przypadku niektorych roslin dobrze brzmia obie formy, np. w przypadku drzew, ale juz nie w przypadnu owocow czy warzyw - 'widzisz tego kalafiora, ziemniaka, buraka, patisona' brzmi lepiej niz 'widzisz ten kalafior, ziemniak, burak, patison'. Sa jednak wyjatki: np. agrest, rabarbar, moze dlatego, ze oznaczaja one bardziej gatunek niz pojedynczy owoc. > Nieżywotny jest tlum, nawet ludzi. Niezywotny, oczywiscie. Dlaczego mialby byc zywotny? > Za to żywotne są oberek, fokstrot, i inne > męskie tańce. Biernik rowny dopelniaczowi maja nie tylko rzeczowniki zywotne. Dotyczy to tez innych grup rzeczownikow rodzaju meskiego, w tym tancow. > Pilot do telewizora, esemes, imejl, kwad i inne nowoczesne sprzęty są ja > k > najbardziej żywotne. Tu nie chodzi o zywotnosc. Chyba w przypadku niemal wszystkich rzeczownikow zywotnych rodzaju meskiego mozna stosowac biernik rowny dopelniaczowi. Ale w przypadku wielu niezywotnych rowniez. > - Stefan Wszyscy widza z nicka kto, po co powtarzasz? Odpowiedz Link
ja22ek Re: biernik rowny dopelniaczowi 18.09.09, 09:08 Ja tam widzę dąb, grab i świerk. Apeluję po raz kolejny o zmianę nazwy "żywotności" (w oczywisty sposób niesłusznej) na inną. Odpowiedz Link
ja22ek Re: biernik rowny dopelniaczowi 18.09.09, 09:12 Jeśli ktoś widzi dęba lub graba, to w tym przypadku biernik jest różny zarówno od dopełniacza (dębu, grabu), jak i od mianownika. I jest to ewidentne novum polskiej gramatyki, z którego DRz powinien być zadowolony ze względu na zwiększenie precyzji języka. Odpowiedz Link
migni Re: biernik rowny dopelniaczowi 18.09.09, 09:53 > Jeśli ktoś widzi dęba lub graba, to w tym przypadku biernik jest > różny zarówno od dopełniacza (dębu, grabu), jak i od mianownika. I > jest to ewidentne novum polskiej gramatyki (...) "Dać dęba" (= uciec) już się zadomowiło nawet w słowniku języka polskiego. Odpowiedz Link
stefan4 Re: biernik rowny dopelniaczowi 18.09.09, 10:28 migni: > "Dać dęba" (= uciec) już się zadomowiło nawet w słowniku języka > polskiego. Zawsze było ,,stanąć dęba''. Ale je mam wrażenie, że to nie był rzeczownik w bierniku tylko * albo rzeczownik w narzędniku, coś jak ,,z wolna''; * albo wręcz przysłówek, coś jak ,,jechać stępa''. Zresztą od rzeczowników w narzędniku do przysłówków jest jeno jeden krok stępa... Być może ,,dać dęba'' jest popłuczyną po tych starodawnych wyrażansach? A tak ąntr-nu, jest jeszcze wyrażenie ,,dać z buta'', oznaczające pójście piechotą. Ciekawe, czy ma coś wspólnego z dębem. - Stefan Odpowiedz Link
ja22ek Re: biernik rowny dopelniaczowi 18.09.09, 14:23 Dać dyla i stanąć dęba Ciekawe, jaki był pierwotny dopełniacz: dębu czy dęba? Odpowiedz Link
arek103 Re: biernik rowny dopelniaczowi 18.09.09, 19:07 migni napisał: > > Jeśli ktoś widzi dęba lub graba, to w tym przypadku biernik jest > > różny zarówno od dopełniacza (dębu, grabu), jak i od mianownika. I > > jest to ewidentne novum polskiej gramatyki (...) > > "Dać dęba" (= uciec) już się zadomowiło nawet w słowniku języka > polskiego. A 'stanąć dęba'? Odpowiedz Link
migni Re: biernik rowny dopelniaczowi 18.09.09, 22:35 > A 'stanąć dęba'? To mi brzmi jednak dopełniaczowo lub przysłówkowo. Podobnie jak 'stanąć słupka'. Odpowiedz Link
arek103 'zetnij tego dęba, swierka', zjedz tego kalafiora' 18.09.09, 19:15 ja22ek napisał: > Jeśli ktoś widzi dęba lub graba, to w tym przypadku biernik jest > różny zarówno od dopełniacza (dębu, grabu), jak i od mianownika. I > jest to ewidentne novum polskiej gramatyki, z którego DRz > powinien być zadowolony ze względu na zwiększenie precyzji języka. Mnie jakos bardziej poprawnie brzmi forma 'dęba' niz 'dębu'. I raczej powiedzialbym do kogos 'zetnij tego dęba, swierka', 'zjedz tego kalafiora, ziemniaka', nie powiedzialbym chyba 'zetnij ten dab, swierk', 'zjedz ten kalafior, ziemniak'. A Wy jak byscie powiedzieli? Odpowiedz Link
stefan4 Re: 'zetnij tego dęba, swierka', zjedz tego kalaf 18.09.09, 20:12 arek103: > Mnie jakos bardziej poprawnie brzmi forma 'dęba' niz 'dębu'. Hmmm... arek103: > I raczej powiedzialbym do kogos 'zetnij tego dęba, swierka', 'zjedz tego kalafiora, > ziemniaka', nie powiedzialbym chyba 'zetnij ten dab, swierk', 'zjedz ten > kalafior, ziemniak'. A Wy jak byscie powiedzieli? Ja bym powiedział ,,zetnij dąb i świerk'' Odpowiedz Link
arek103 zetnij ten swierk / tego swierka - roznica 19.09.09, 10:44 stefan4 napisał: > arek103: > > Mnie jakos bardziej poprawnie brzmi forma 'dęba' niz 'dębu'. > > Hmmm... Np. ja powiedzialbym 'nie scinaj tego dęba', raczej nie powiedzialbym 'nie scinaj tego dębu', a tu przeciez mamy zwykly dopelniacz. Pewnie przez analogie do 'ząb, zęba'. To nonsens mowic 'zęba', ale jednoczesnie 'dębu', nie ma to uzasadnienia. > arek103: > > I raczej powiedzialbym do kogos 'zetnij tego dęba, swierka', 'zjedz tego > kalafiora, > > ziemniaka', nie powiedzialbym chyba 'zetnij ten dab, swierk', 'zjedz ten > > kalafior, ziemniak'. A Wy jak byscie powiedzieli? > > Ja bym powiedział ,,zetnij dąb i świerk'' Odpowiedz Link
kazeta.pl55 Re: 'zetnij tego dęba, swierka', zjedz tego kalaf 19.09.09, 16:25 stefan4 napisał: > Dlaczego właściwie ,,stół'' ma być męski a ,,kanapa'' żeńska? Taki już mamy język i cieszmy się z niego... Witam! - Jak można cieszyć się z języka, - dziwne? Natomiast dziwować się nim, to już bardziej. > przypisywaniu rzeczownikom żywotności nie ma za grosz logiki, ale to samo dotyczy przypisywania rzeczownikom rodzajów. - Nie za bardzo chce mi się wierzyć, by w zjawiskach językowych nie było logiki. Może ona jest, tylko jej nie zauważamy. Zresztą była już kiedyś na tym forum o tych sprawach mowa. Ostatnio zauważam u małego chrześniaka, że zwierzęta rodzaju męskiego (SŁOŃ) traktuje on jako mężczyznę, natomiast żeńskiego (ŻYRAFA) jako kobietę. Jemu pewnie wydaje się, że ta zasada działa wszędzie. Widzi, że przedmioty codziennego użytku też mają podział: tata/mama/dziecko. Słowo ŁYŻKA jest żeńskie, TALERZ, męskie. Może przyczyna leży w podświadomym przypisywaniu przez nas ludzi rzeczownikom albo więcej pierwiastka męskiego, albo żeńskiego. Niestety początki tego procesu giną w pomroce dziejów i dlatego problem z dowodzeniem. Pozdrawiam. Odpowiedz Link
deerzet Dopelniacz pożerający biernik 19.09.09, 10:45 {ja22ek}: Jeśli ktoś widzi dęba lub graba, to w tym przypadku biernik jest różny zarówno od dopełniacza (dębu, grabu), jak i od mianownika. I jest to ewidentne novum polskiej gramatyki, z którego DRZ powinien być zadowolony ze względu na zwiększenie precyzji języka. DeeRZet nie jest zadowolony z tego typu językowych pokrętności. Powód jest prosty: Pana Dęba widząc, dąb karczował. W tym zdanku jest esencja zrozumiałości i precyzji języka, niszczona przez nowomodną manię dopełniaczowania biernika męskoosobowych nieżywotnych rzeczowników. Howgh! D. Odpowiedz Link
arek103 Dwie formy dopelniacza 20.09.09, 19:39 deerzet napisał: > {ja22ek}: > > Jeśli ktoś widzi dęba lub graba, to w tym przypadku biernik jest > różny zarówno od dopełniacza (dębu, grabu), jak i od mianownika. I > jest to ewidentne novum polskiej gramatyki, z którego DRZ > powinien być zadowolony ze względu na zwiększenie precyzji języka. > > > DeeRZet nie jest zadowolony z tego typu językowych pokrętności. > Powód jest prosty: > > Pana Dęba widząc, dąb karczował. > > W tym zdanku jest esencja zrozumiałości i precyzji języka, niszczona > przez nowomodną manię dopełniaczowania biernika męskoosobowych > nieżywotnych rzeczowników. > > Howgh! > > D. Z tym dębem to ciekawa sprawa. Wezmy zdanie z zaprzeczeniem, tu musi wystalic dopelniacz: 'Nie scinaj tego dęba!' niz 'Nie scinaj tego dębu!' Ja uzylbym bym automatycznie pierwszej formy bez zastanawiania sie. Natomiast powiedzialbym, ze cos jest 'w kolorze dębu', tutaj nie pasuje mi forma 'w kolorze dęba'. A odnosnie buka - powiedzialbys 'zetnij ten buk', czy 'zetnij tego buka'? Odpowiedz Link
deerzet Dwie formy - czy dwa dziwolągi? 20.09.09, 23:34 Ależ wszystko tu już zostało powiedziane. Wystarczy tylko się w domyśle samemu zapytać, czy ścinamy kogoś, czy coś - i już zapis mamy na końcu klawiatury. Taka już konstrukcja, że zaprzeczenie rządzi dopełniaczem, {Areku}. --- Z dociekaniami {Arekowymi} na temat końcówek -u czy -a odeślę {Areka} do klasycznego przykładu z 'wołem' w polszczyźnie. Już mnie, dzieckiem będąc, zastanawiało, dlaczego czuję za dziwne dopełniaczowanie tego rzezańca jako "wołu" - bo dlaczegóżby nie powiedzieć "woła"? Odpowiedź, że to uzus działa, wielowiekowe językowe Polaków przyzwyczajenie zwane skamieliną językową, zapewne {Areka} rozjuszy, więc niech nie liczy na me dalsze tego uzusu obrony. Dodam na koniec, że język polski, jak zapewne i wiele innych, ma tendencje do zrzucania językowych balastów. Wszak z tej przyczyny mamy dziś mniejszą liczbę czasów w języku polskim, zanik liczby podwójnej itd. Ale tendencja spłaszczania języka polskiego, prymitywizacji gramatyki czy ortografii ==> zubażania go z przyczyny lenistwa, czy braku chęci poznania historii pochodzenia słów równobrzmiących ale nie równo zapisywanych [--> morze/ może] jest, jak dla mnie, smutne. *** Dęba nie ma, bo ściął dąb By ogrzać się w nasz zim ziąb Lub uwarzyć coś na ząb Dla dziesiątki swych młodocianych potomków gąb. Odpowiedz Link
arek103 Re: Dwie formy - czy dwa dziwolągi? 21.09.09, 15:43 deerzet napisał: > Dla dziesiątki swych młodocianych potomków gąb. Dęba nie ma, bo ściął dęba. Albo i nie ściął Dąb tego dęba. Odpowiedz Link
stefan4 Re: biernik rowny dopelniaczowi 18.09.09, 10:31 ja22ek: > Apeluję po raz kolejny o zmianę nazwy "żywotności" (w oczywisty > sposób niesłusznej) na inną. Zmiana nie przejdzie, bo nazwa się przyjęła. Tak samo jak nie przejdzie zmiana nazwy ,,rodzaj żeński'', mimo że kojarzy się z płcią kobiecą w tak samo niesłuszny sposób jak ,,żywotność'' z życiem. - Stefan Odpowiedz Link
bimota Re: Zjadłem banan? No bo przecież kogo? co? 23.11.09, 21:51 Od kiedy to jezyk polski tak scisle jest oparty na regulach ?? O wieloznacznosci wyrazow tez nie mowiono ? Co onnego znaczy "co ?" w mianowniku, co innego w... bierniku (?). Biernik od "banan" to "banana", tak poprostu jest i nie "czego" tylko "co ? - banana". Odpowiedz Link