Zachowanie...

14.05.04, 21:35
Pewnie spotkam sie z potepieniem ale czyms sie z Wami podziele...

Dzisiaj wyciagnelam moich kolegow z pracy na obiad do restauracji przy
kosciele polskim. Wszystko bylo w porzadku, jedzenie calkiem calkiem,
najlepszy byl bigos!! Spedzilismy mily czas i dopiero przy wychodzeniu
atmosfera sie popsula...
Przed kociolem zawsze jest troche Polakow, mniej lub bardziej
niestety "wskazujach". Powiedzmy, ze jest to pewien folklor lokalny (z ktorym
ja sie osobiscie nie zgadzam).
Akurat gdy wychodzilismy rozpetalo sie ogolne mordobicie pomiedzy czterema
wstawionymi panami... Pomijam slownik, ktorego i tak Francuzi nie rozmunieja
ale... Nie byl to obrazek, ktorego sie spodziewalam i akurat chcialam
pokazac. Interweniowal facet, ktory siedzial przy stoliku obok nas, a ktory
okazal sie pracownikiem ambasady.
A mnie poprostu bylo smutno i glupio, ze z takich scenek zapamietaja nas
Francuzi, ktorzy akurat tam sie znalezli..
    • liloom Re: Zachowanie... 14.05.04, 23:21
      dlaczego z potepieniem, ja mam prawie to samo tu w wiedniu.
      no, moze nie widzialam zeby sie prali, ale "wsi" (przepraszam, nie chce nikogo
      urazic to tylko taki idiom) mozna narobic i bez tegosad
      jechalam kiedys (oj dawno to bylo ale nic innego tak ad hoc mi sie nie
      przypomina) tramwajem w wiedniu na podmiejskiej trasie i byl tlok, cos co sie
      tutaj rzadko zdarza chyba. jechala sobie grupka Polakow i sie rozpychali czy
      tam cos, jakis Austriak zwrocil im uwage, a jeden z nich z takim typowym olskim
      akcentem odpowiedzial (po niemiecku) "jak sie nie podoba to trzeba bylo se
      wziac taksowke" Mysle, ze czulam sie wtedy tak samo smutno i glupio jak ty,
      mimo ze nikt nie wiedzial ze jestem tez Polka.
      Dlaczego uwazasz ze spotkasz sie z potepieniem?
      • prevostiere Re: Zachowanie... 15.05.04, 05:54
        Dlatego, ze raczej nie lubimy jak jestesmy krytykowani. Szczegolnie przez tych
        co to niby wyjechali za granice i poprzestawialo im sie w glowie...
        Kiedys juz raz skrytykowalam zachowanie naszych rodakow (na innym f) i
        rozpetala sie burza nad moja glowa jak w ogole smialam itp itd.
        A ja z powodu takich scenek unikam Kosciol Polski i okolice jak ognia.
        Szczegolnie w okolicy zaraz po mszy gdy we wszystkich okolicznych bramach
        panowie pociagaja "pifko" a dziewczyny zachowuja sie co najmniej prowokujaco...
        • mrouh Re: Zachowanie... 15.05.04, 15:51
          Prevostiere, rozumiem Cię dobrze... Kiedy byłam w Paryżu, odprowadzałm koleżanki
          Polki na mszę do polskiego kościoła i kilku wizytach w okolicy umówiłyśmy się,
          że będziemy się starały po polsku nie odzywać do siebie, bo raz że taki wstyd
          był, dwa, że bez przerwy nas rodacy zaczepiali bardzo niewybrednie. Często tak
          samo beznadziejnie było w paryskiem metrze. Zachowanie wielu Polaków pod polskim
          kościołem (i innych miejscach też, niestety) woła o pomstę do nieba, nie można
          udawać, że jest ok. Ciekawe jak ci ludzie, którzy Cię objechali za krytykowanie
          niekulturalnego zachowania Polaków, czuliby się sami w takiej sytuacji. Jeśli
          czuliby sie dobrze, to nie ma się czym przejmować...
          • kasienka80 Re: Zachowanie... 15.05.04, 18:08
            A na jakim forum skrytykowalas zachowanie naszych rodakow?
            Na Polonii?
            Jesli tak, to sie nie przejmuj!! Ja zrezygnowalam z bycia tam, bo po prostu
            psychicznie z tymi frustratami i chamami nie wytrzymalam.
            Tam nie ma normalnych, kulturalnych dyskusji...

            Co do zachowania Polakow....no coz....ja tez sie juz kilka razy wstydzilam.
            najbardziej sie wstydze jak ide z narzeczonym, ktory troche polski rozumie, a
            tu grupka pijanych Polakow stoi, klnie, zatacza sie...brrrr okropnosc. Dobrze,
            ze rzadko takie scenki widuje tu w Metz
    • ritaskita Re: Zachowanie... 15.05.04, 19:00
      No tak, ale czy to tylko Polacy sie tak zachowuja? Ja niestety nigdy nie
      mieszkalam we Francji dluzej niz 2 miesiace, ale za to od lat mieszkam w USA,
      przed tem mieszkalam kilka lat studiujac w UK, a wczesniej bylam na rocznym
      kontrakcie w Szwecji. A jako, ze sa to kraje pelne moiedzynarodowcow, to mialam
      do czynienia z roznymi. Widzialam bijatki pijanych Wlochow z Francuzami.
      Widzialam i chamskicj jobos z Anglii po meczu. W USA tez znajdzie sie nie malo
      podobnych typow. Mysle wiec, ze jest to kwestia nie narodowa, ale TYPU
      CZLOWIEKA. I jak wiadomo nie ma co z takowym dyskutowac bo to pijane. A co do
      przeklenstw to wiem ze Francuzi w tym celuja. Po angielsku jest powiedzenie:
      Excuse my french but... co znaczy Przepraszam za moja "francuzczyzne"
      ale. "Francuszczynza" tutaj znaczy przeklenstwa... A przyjelo sie to w
      angielskim, dlatego ze Francuzi slyneli w angli z siarczystych przeklenstw.
      Zreszta, wiadoma sprawa ,ze pod tymi osrodkami polonijnymi to atkowe typy
      przebywaja i dlatego nie ma co tam sie pojawiac. Jest to typ prostego Polaka,
      ktory najczesciej kiepsko zna obcy jezyk, przyjechal do parco na czarno na
      budowie, i chce zyc jak w Polsce bo tylko tak umie to ...dalejze do Polonii...
      Bywaja tez i mili ludzie w Polonii, i dobra stara generacja Polakow. Ale cala
      ta dzialanosc w Polonii czesto przypomina mi Polskie sprzed wielu wielu lat a
      nie ta aktualna. Polska poszla na przod, a Polonia tak jakby stanela w
      miejscu...
      Moim osbistym zdaniem ( i przepraszam jesli kogos uraze, ale mam prawo do
      SWOJEGO ZDANIA i moim celem nie jest kogos urazic), to czlowiek nie emigruje
      aby zyc w Polonii, czy w polskim gettcie, bo jak sie chce zyc z Polakami to
      trzeba w Polsce zostac, bo tam znajdzie sie najlepszy gatunek. Celem emigracji
      jest ASYMILACJA z innym narodem. Rozumiem jak sie ma 2 polskich przyjaciol w
      szerszym gronie obcokrajowcow. Czasem z nostalgii i dla odmiany wpasc do
      Polskiej restauracji jak autor(ka) pierwszej wypowiedzi-
      • liloom Re: Zachowanie... 15.05.04, 21:41
        Oczywiscie, ze nie tylko Polacy tak sie zachowuja, Niemcy gdy sa za granica i w
        grupie to po prostu horror, naduzywaja alkoholu i sa od razu panami swiata (te
        slynne Ibizy i Majorki), byc moze inne narody tez, ale czlowiek gdy z jakiegos
        kraju pochodzi to korzeni sobie nie odetnie i automatycznie sie identyfikuje z
        grupa z jakiej wyszedl, przynajmniej ja tak mam, ale wiem ze sporo moich
        znajomych w roznych katach swiata tez.
        A co do emigracji i asymilacji to chyba ritaswink (smieszny nick) masz zbyt
        skrajne podejscie. Sa przeciez rozne przyczyny emigracji, jak rowniez rozne
        podejscia, ludzie sa po prostu rozni i jak sie teskni do kraju lub do czegos co
        sie w kraju zostawilo, to wcale nie znaczy, ze sie do emigracji nie nadaje.
        Zeby troche roznjasnic moj punkt widzenia mnie tez czasem denerwuja osobniki,
        ktore wyjazdzaja, a potem kurczowo trzymaja sie swojej kultury i nawet jezyka
        sie nie naucza, a potem marudza, ze np. pracy nie moga znalezc, ale niech sobie
        kazdy zyje jak chce i gdzie chce byle nie przeszkadzal innym. Takie jest moje
        zdanie.
        • kasienka80 Re: Zachowanie... 15.05.04, 22:51
          Zgadzam sie, ze jesli sie wyjezdza to nie po to, zeby zyc w Polonii. Zycie na
          Greenpoincie czy w Jackowie to musi byc horror.
          Jak Ritas dobrze powiedziala, "lepszy gatunek" Polakow zostal w kraju, choc z
          tym tez mozna czasami polemizowac.
          Trzeba sie zasymilowac, ale uwazam, ze nie nalezy sie odcinac od Polski,
          polskosci, od tradycji, kultury....
          • ritaskita Re: Zachowanie... 16.05.04, 00:30
            No oczywiscie ze kompletnie odciac sie nie da. Zwlaszcza jesli ktos wychowal
            sie w Polsce. Poza tym kazda kultura ma swoje zalety i kazda jedna moim zdaniem
            jest fascynujaca i nie tylko ta nasza polskasmile Ja rowniez przychylam sie do
            zdania, ze emigracja poszerza horyzonty. Asymilacje kulturowa rozumiem jako
            wzbogacenie sie, dodanie rozumienia innej kultury i jej funkcjonowania do
            naszego polskiego dziedzictwa w ktorym sie wychowalismy, a nie eliminacje
            naszej polskosci! Wielokrotnie jednak spotkalam typ Polaka-narzekacza, ktory
            ciagle jeczy, bo np wedlina tutejsza mu nie smakuje bo slodka, a amerykanie
            mowia z "kluskami w gebie",a zima nie ma sniegu, a Wigilii nikt nie obchodzi.
            Trzeba sie umiec przestawic jesli sie planuje emigracje! No niby kazdy ma inne
            updobania zyciowe, i kazdy robi to na co ma ochote , ale musze przyznac ze ow
            typ Polaka przyjezdajacego "na budowe" i siedzacego wciaz "ze skrzywiona mina"
            bo czegos tam nie ma jest wyjatkowo przykry i nader czesto spotykany!
            Choc spotkalam rowniez i Polakow z klasa, acz w znacznie znacznie mniejszej
            ilosci tych ostatnich spotkalam na emigracji niz w Polsce.
            Pozdrawiam z Kalifornii
            P.S. à propos mojego nicku to RitaSkita to jest to postac z "Harry Potter
            and...." smile
            • kasienka80 Re: Zachowanie... 16.05.04, 09:58
              To jest przykre, ale powiedziec trzeba, ze wiekszosc Polakow wyjezdzajacych, to
              niestety ci mniej wyksztalcenie, z malych wiosek badz miasteczek.Niestety to
              potem widac.

              Przepraszam jesli tu kogos urazilam, ale chcialam przedstawic obraz.
              • kana1 Re: Zachowanie... 16.05.04, 11:57
                kasienka80 napisała:

                > To jest przykre, ale powiedziec trzeba, ze wiekszosc Polakow wyjezdzajacych,
                to niestety ci mniej wyksztalcenie, z malych wiosek badz miasteczek.Niestety to
                > potem widac.
                >
                .....chcialam przedstawic obraz.

                Raczej twoj obraz jest "niepelny"..... choc moze usprawiedliwiony, bo takich
                Polakow spotkalas tu we Francji. Ja tez spotkalem w Paryzu, "budowlancow",
                ktorzy tak "bluzgali" w sklepie po polsku ze od razu wyszedlem (remont byl gdy
                sklep pozbywal sie ostatniego towaru, tzn. przeceny itd) pelen niesmaku. W
                Cannes z moja rodzina przechadzalismy sie po bulwarze przed palacem festiwalowym
                i raz slyszymy "mowe polska": "No, to co k...wa, idziemy dzis na dziwki ?" Te
                przyklady mozna mnozyc....
                Ale coz, spotkalem tez wielu studentow (Lyon), ktorzy naprawde byli OK.
                Przygotowani do wykladow, grzeczni, ale takze skorzy do dobrej zabawy.
                Od jednego Polaka ktory tu pracuje w szkole (Marsylia) slyszalem ze wiele Polek
                na "au-pair" zaznacza sobie w kontrakcie ze chca odwiedzic Lourdes czy jakies
                muzea w czasie wakacji. I zdarza sie ze wyjezdzaja tam z rodzina przyjmujaca.
                Spotkalem takze Polakow, ktorzy kilka lat sluzyli w Legii Cudzoziemskiej i
                opinie, ze naprawde sie sprawdzili.
                Jest to dobre swiadectwo.
                Schemat myslenia o Polakach jest na poczatku taki : ze pija duzo i sa mocni we
                wszystkim co z tym sie wiaze - rozruba, itd. Czasami sie to potwierdza, ale w
                wiekszosci - nie (taka jest moja opinia).
                Male miasteczko i brak dobrego wyksztalcenia nie prowadzi do zlego zachowania
                czy "faire n'importe quoi". Czego swiadectwem byly rodziny gornikow na poczatku
                ubieglego wieku, wiem ze od tego czasu sie wiele zmienilo, ale jednak ....
                Ja tez odpowiadam na glupie pytania: Czy Polacy sa pijani ? Czy polskie
                dziewczyny sa "latwe" ? Ale gdy sie przeszedlem po Vieux Port w Marsylii czy
                innych miastach wieczorem to spotkalem podobne zachowania jak opisywane na
                poczatku tego watku. Zaczepianie ludzi, pijane bandy, szalonych kierowcow,
                glupie odzywki itd. Nie znam tak dobrze Paryza, ale w czasie krotkiego pobytu
                spotkalem tam roznych Polakow.
                Dlatego twierdze ze obraz Polski, Polakow, jak ich zachowanie, jest rozny - raz
                lepszy, raz gorszy. Czasami bezkrytycznie przyjmuje sie kilka schematow Polaka,
                Francuza i je sie propaguje. Tak jest "latwiej" ....
                To tak kilka refleksji z zachowania Polakow ...
                Ja, chyba, zachowuje sie w miare dobrze smile
                Milej niedzieli !
                • kasienka80 Re: Zachowanie... 16.05.04, 17:02
                  Alez oczywiscie, ze sa rozni Polacy !! tak jak i w Polsce- sa ci lepiej i
                  gorzej wychowani.
                  Zgadzam sie calym sercem, ze jest rowniez sporo wartosciowych ludzi, ktorzy
                  wyjechali.
                  Niestety: tych co zachowuja sie "n'importe comment" widac najbardziej !!
                  Dlatego taki obraz Polakow sie zakorzenia w swiadomosci cudzoziemcow.

                  Ja swoja osoba chce im pokazac, ze Polacy potrafia byc mili, inteligentni,
                  wyksztalceni, nie robic burd...ale to ja, jedna, a potem pojda gdzies i zobacza
                  5 innych i co? klops!
                  Ale trzeba zaczac od siebie w dawaniu przykladu i to robie. Mam nadzieje, ze Ci
                  Francuzi, ktorzy poznali Polske poprzez mnie maja o nas i naszym kraju jak
                  najlepsze zdanie
                  • kana1 Re: Zachowanie... 16.05.04, 18:35
                    kasienka80 napisała:

                    > Alez oczywiscie, ze sa rozni Polacy !! tak jak i w Polsce- sa ci lepiej i
                    > gorzej wychowani.
                    > Zgadzam sie calym sercem, ze jest rowniez sporo wartosciowych ludzi, ktorzy
                    > wyjechali.
                    > Niestety: tych co zachowuja sie "n'importe comment" widac najbardziej !!
                    > Dlatego taki obraz Polakow sie zakorzenia w swiadomosci cudzoziemcow.
                    Tak, to co glosne, szokujace, brudne i niekulturalne to mocno przemawia do
                    swiadomosci.
                    >
                    > Ja swoja osoba chce im pokazac, ze Polacy potrafia byc mili, inteligentni,
                    > wyksztalceni, nie robic burd...ale to ja, jedna, a potem pojda gdzies i zobacza
                    >
                    > 5 innych i co? klops!
                    > Ale trzeba zaczac od siebie w dawaniu przykladu i to robie. Mam nadzieje, ze Ci
                    >
                    > Francuzi, ktorzy poznali Polske poprzez mnie maja o nas i naszym kraju jak
                    > najlepsze zdanie
                    No, to widze ze masz poczucie "misji" ! Trzymaj tak dalej ! Z czasem zycie
                    zweryfikuje twoje poczynania. Wtedy ocenisz wyniki.
                    A, dodam ze jest tez grupa naszych rodakow, ktorzy sa zwykli, przecietni i jakos
                    zyja. Po prostu to co widac to skrajnoci (zlo-dobro) a miedzy nimi jest jeszcze
                    ta klasa "srednia" - zwykla i chyba najliczniejsza.
                    Tak wiec zyjmy, jak mozna, najpiekniej !
                    • kasienka80 Re: Zachowanie... 16.05.04, 21:24
                      Dobrze to ujales....to przekonywanie Francuzow do Polski i Polakow, to rodzaj
                      mojej misji.
                      Jestem jeszcze mloda, troche idealistka (tylko w pewnych sprawach, bo z innymi
                      to raczej realistka) i czuje, ze moj patriotyzm narodzil sie dopiero teraz, jak
                      jestem z daleka od domu....
                      • kana1 Re: Zachowanie... 16.05.04, 21:48
                        Ja zaczalem przekonywanie od .... ogorkow kiszonych i spiewania kolend .... a
                        potem inne rzeczy. Ale na sile to niewiele da sie zrobic. Kazdy ma swoje zdanie.
                        Mamy wiele dobrego do pokazania. Takze nasze zachowanie; choc powiem szczerze,
                        ze na poczatku to mnie denerwowalo powtarzanie: "Ca va ? Ca va."(sorry, pisze
                        bez polskich i francuskich znakow) I inne zwroty grzecznosciowe .... bo oni sa
                        "polis" .
                        No, ciekawe ze ten patriotyzm rodzi sie czesto daleko od domu ....
                        Taki motyw mickiewiczowski ... "ten cie ceni co cie stracil".
                    • prevostiere Re: Zachowanie... 16.05.04, 22:18
                      Kiedys, jeszcze w Polsce, jeden z Francuzow z ktorymi pracowalam powiedzial mi,
                      ze nie jestem polonaise moyenne.
                      Strasznie mnie to oburzylo, bo wcale nie uwazalam sie (a przynajmniej tak bylam
                      wychowana) za tzw. panienke z dobrego domu.
                      Ale patrzac tutaj na to co sie dzieje pod kosciolem oraz na mojej ulicy...
                      Zaczynam rozumiec co ten facet mial na mysli...
                      Wyjasnienie co sie dzieje na mojej ulicy: w domu naprzeciwko (jedna w lepszych
                      dzielnic Paryza) wynajmowane jest male mieszkanie przez Polakow. Sklad ludzi w
                      mieszkaniu zmienia sie co 3-6 miesiecy, zazwyczaj mieszka/pomieszkuje w nim
                      calkiem spora liczba osob.. Niestety takie imprezy jakie odbywaja sie w oknach
                      na przeciwko... nie zycze nikomu. Nie tak dawno w srodku nocy interweniowala
                      policja wezwana przez concierge.
                      Poza tym wieczorami (teraz coraz cieplej) na okolicznych laweczkach posiaduja
                      panowie i popijaja piwko...
                      Jak przechodze kolo nich to staram sie nic nie mowic i nawet psa wolam po
                      francusku bo mi poprostu wstyd.
                      Napewno jest tutaj wielu ludzi na poziomie, calkiem normalnych, mniej lub
                      bardziej wyksztalconych. Ale to nie ma znaczenia. Problem, ze zyjemy/staramy
                      sie zyc normalnie, kulturalnie pomiedzy domem, praca, zakupami, szkola...
                      I nas poprostu nie widac - wtapiamy sie w tlum, pozostajemy przecietnie
                      niezauwazani starajac sie najlepiej jak mozna ambasadorowac krajowi, z ktorego
                      przyjechalismy.
                      I niestety tylko Ci zdecydowanie poponizej sredniej wybijaja sie widocznie na
                      pierwsze miejsce.
                      • empeka Re: Zachowanie... 04.06.04, 17:18
                        prevostiere napisała:

                        > ze nie jestem polonaise moyenne.
                        > Strasznie mnie to oburzylo, bo wcale nie uwazalam sie (a przynajmniej tak bylam
                        > wychowana) za tzw. panienke z dobrego domu.

                        Coś dziwnego Ci się napisało. Dlaczegóż to 'panienka z dobrego domu' jest be, z osoba
                        uśredniona jest cacy?Chyba dawno wyjechałaś, bo obecnie uważa się odwrotnie wink

                        > Jak przechodze kolo nich to staram sie nic nie mowic i nawet psa wolam po
                        > francusku bo mi poprostu wstyd.

                        Niby to rozumiem, ale czy wstyd Ci za chamskie zachowanie przestawicieli innych nacji? W
                        końcu nasza podstawowa identyfikacja, to przynależność do gatunku homo sapiens wink

                        > I niestety tylko Ci zdecydowanie poponizej sredniej wybijaja sie widocznie na
                        > pierwsze miejsce.

                        Tak, to jest przykre.
                        Też mnie to wkurza gdy jadę na wieś na krajojwe wakacje.
                        Tylko z kim ja się wtedy identyfikuję?

                        Marta
            • ritaskita Re: Zachowanie... 16.05.04, 19:20
              Widzialam pijanstwo Amerykanow, Szwedow, Niemcow, burdy Anglikow, i a jakze
              przeklinaja w kazdym kraju...

              Ale nigdy w zyciu nie widzialam POZA POLSKA i moze Rosja pijanych do TAKIEGO
              stopnia, ze nie moga chodzic i lezacych na chodniku albo w rowie...
              Cos w tym musi byc....
              • prevostiere Re: Zachowanie... 16.05.04, 22:20
                Polemizowalabym co do Szwedow... Ale nie ma najmniejszego sensu przelicytowywac
                sie w takiej dyscyplinie!! Niestety problemy z alkoholem zdarzaja sie wszedzie.
                • liloom Re: Zachowanie... 16.05.04, 23:39
                  A ja chcialabym jeszcze raz podkreslic to co napisali kana i prevostiere
                  a mianowicie, ze w oczy rzucaja sie skrajnosci, a ci co sie zasymilowali - no
                  coz, ich po prostu nie widac na tle masy tubylcow - widac i slychac tych co
                  odstaja - wiec nadmiernie halasliwych, pijacych, przeklinajacych - a ze sa to
                  Polacy (?) - moze po prostu bardziej zwracamy na nich uwage, bo bardziej
                  jestesmy wyczuleni (?) niz na grupke podobnie rozrabiajacych Wlochow, Niemcow,
                  Jugoslowian...
                • ritaskita Re: Zachowanie... 17.05.04, 03:01
                  Szwecja slynie z tego, ze alkohol jest tam bardzo drogi, jak i ze ogolnie
                  istnieje nacisk spoleczny na nie naduzywanie alkoholu.
                  Dlatego tez wycieczki Szwedow na Wyspy Kanaryjskie, do Hiszpanii czy Majorke
                  to "odbijanie sobie" czli straszne pijanstwo " na zapas". Oj naogladalam sie
                  tego naogladalam jako ze pracuje w turystyce miedzynarodowej...smile
                  • ritaskita Re: Zachowanie... 17.05.04, 03:13
                    à propos "how are you" i "ça va" to mam nastepujace pytanie:

                    Jakkolwiek mam okazje jezdzic po calym swiecie, to zajmuje sie grupami
                    miedzynarodowymi i nie mam okazji ogladac reakcji szczegolnie wobec Polakow.

                    czy we Francji Polacy i Rosjanie slyna z niesamowitej powagi i ponuractwa? Czy
                    slyniemy z braku poczucia humoru? Czy slyniemy z braku oglady i bycia uprzejmym?

                    Niestety, w narodach anglosaskich slyniemy ze strasznej powagi i braku poczucia
                    humoru. I ta slawa niesie sie przez cale USA i UK. Jest to bardziej popularne
                    stwierdzenie w Uk i USA niz, ze Polak to pijak! Choc musze przyznac ze istnieja
                    tez tzw. lokalne koloryty np w Chicago ponoc komedianci opowiadaja czasem
                    dowcipy o glupocie Polakow. No ale Z TYM TO JUZ SIE NIE ZGODZE!!! Nie jestesmy
                    mniej rozgarnieci umyslowo niz inne narody!

                    • liloom Re: Zachowanie... 18.05.04, 10:17
                      Zanim odpowie ktos z Francji na pytanie Ritaskita (qrcze jak to odmienic? No bo
                      chyba nie Ritaskity) – ja moge tylko dorzucic, ze spotkalam sie kiedys ze
                      zdaniem “aaaa, Polak, serce na dloni”, co mialo zabarwienie nieco pejoratywne,
                      a mianowicie, ze okazujac nasze pozytywne emocje, chec pomocy innym,
                      spolecznikostwo – jestesmy naiwni w tym swiecie konkurencji i wyscigu szczurow.
                      Nie spotkalo to mnie, ale kogos znajomego i strasznie sie czulam urazona gdy o
                      tym uslyszalam.
                      Czy Polacy to ponuracy? Ten temat to cos nowego, wiec jestem ciekawa co
                      sadzicie sami I jak tam obserwacje w sensie postrzegania nas, Polakow pod tym
                      katem.
                      • ritaskita Re: Zachowanie... 18.05.04, 18:19
                        no byc moze jesze w latach 80-tych taka opinia w stylu, ze Polacy maja "le cœur
                        sur lam main", ale obawiam sie ze przez ostatnie 20 lat jest wrecz przeciwnie,
                        bij-zabij, kto ma wiecej, kto sie dorobil. Ludzie pracuja po godzinach w Polsce
                        nie otrzymujac za to dodatkowego wynagrodzenia, swiat Polski podzielil sie na
                        uprzywilejowana grupe biznesmenow od rana do nocy w kostumach i garniturach, i
                        na tych ktorzy w wyscigu szczurow nie uczestnicza. Musze przyznac, ze tylko w
                        Polsce zwracaja uwage w sklepie na to w co jestem ubrana i w zalezonosci od
                        tego sa mili tudziez jak przyjde w T-shirt mysla ze im cos zaraz wyniose z tego
                        sklepusmile W Usa, tak to moze bylo w latach 70-tych, w latach 90-tych system
                        wartosci sie diametralnie zmienil. Ludzie bardziej sa nastawieni na rodzine,a
                        zwiazki zawodowe wydrapaly by oczy w sadzie pracodawcom za ukryte nadgodziny.
                        Oj to serce na dloni to juz tylko legendy...
                        • liloom Re: Zachowanie... 18.05.04, 18:53
                          ritaskita napisała:

                          > no byc moze jesze w latach 80-tych taka opinia w stylu, ze Polacy maja "le c
                          > 39;ur
                          > sur lam main", ale obawiam sie ze przez ostatnie 20 lat jest wrecz
                          przeciwnie,
                          > bij-zabij, kto ma wiecej, kto sie dorobil. Ludzie pracuja po godzinach w
                          Polsce
                          >
                          > nie otrzymujac za to dodatkowego wynagrodzenia, swiat Polski podzielil sie na
                          > uprzywilejowana grupe biznesmenow od rana do nocy w kostumach i garniturach,
                          i
                          > na tych ktorzy w wyscigu szczurow nie uczestnicza. Musze przyznac, ze tylko w
                          > Polsce zwracaja uwage w sklepie na to w co jestem ubrana i w zalezonosci od
                          > tego sa mili tudziez jak przyjde w T-shirt mysla ze im cos zaraz wyniose z
                          tego
                          >
                          > sklepusmile W Usa, tak to moze bylo w latach 70-tych, w latach 90-tych system
                          > wartosci sie diametralnie zmienil. Ludzie bardziej sa nastawieni na rodzine,a
                          > zwiazki zawodowe wydrapaly by oczy w sadzie pracodawcom za ukryte nadgodziny.
                          > Oj to serce na dloni to juz tylko legendy...

                          Zadne legendy, zalezy gdzie kto mieszka. Ja mieszkam w Austrii i Polacy
                          postrzegani sa jako naiwni. Sa napewno i tacy o ktorych ty piszesz, ale jak juz
                          gdzies pisalam wczesniej ci zasymilowani gina w tlumie.
                          • ritaskita Re: Zachowanie... 19.05.04, 08:55
                            Tzn. w ostatniej wypowiedzi pisalam to akurat o Polscesmile

                            To tez prawda, ze zalezy gdzie sie mieszka. W porownianiu z nacjami
                            niemieckojezycznymi to Polacy to wzor poczucia humoru i szczordobliwosci i
                            luzu!!!!Choc musze przyznac, ze moj aktualny nauczyciel od niemieckiego to
                            wyjatkowo wyluzowany typ, acz to Bawarczyk ktory poslubil Black-American i
                            nader sie zasymilowal...
                            W krajach anglosaskich , tak jak mowilam, nie slyniemy z naiwnosci tylko z
                            powagi, czestego narzekania. No i tutaj mowie o slawie, a nie o jakichs
                            zasymilowanych wyjatkach. A swoja droga to w krajach anglosaskich nie krazy az
                            tyle dowcipow o Polakach jak o Niemcach....smile W USA to o Francuzach
                            inajchetniej opowiadaja dowcipy, ktore sa popularne do obrzydzenia jak w Polsce
                            aktualnie te o blondynkach, albo niegdys te o Wachocku? pamietacie? smile
                            Ze swej strony, zawsze mowie, ze kazda nacja ma wady i zaletysmile
                            • szpulkaa Re: Zachowanie... 26.05.04, 17:07
                              zgadza sie, ze kazdy narod, jak i kazdy czlowiek ma swoje plusy i minusy...
                              Polacy nie sa w tym wzgledzie odstepstwem od reguly.
                              spotykam czasem Polakow w metrze, albo w jakims hipermarkecie. domyslam sie, ze
                              sa to albo ludzie mieszkajacy w Paryzu na stale, albo turysci, ktorych bez
                              wzgledu na narodowosc mozna latwo odroznic smile po za jezykiem, ktory znam z
                              mojego rodzinnego kraju, nie wyrozniaja sie niczym szczegolnym.
                              wszedzie sa takie miejsca specyficzne, jak kosciol polski w Paryzu... nigdy tam
                              nie bylam, ale znam te okolice z reputacji i omijam... tak samo jak nie pojawiam
                              sie w podobnych nieprzyjemnych miejscach w Polsce. nie upijam sie na ulicach,
                              nie rzucam k... na lewo i prawo, nie wdaje sie w uliczne bijatyki, po prostu nie
                              jestem takim czlowiekiem... i nie ma to nic wspolnego z moja narodowoscia...
                              • sahteene Re: Zachowanie... 02.06.04, 16:44
                                pewnie ze ludzie sa rozni i na szczescie coraz czesciej za granica mozna
                                spotkac "normalnych" rodakow, na poziomie. ale ja nie wyobrazam sobie takiej
                                sytuacji o jakiej wam opowiem w przypadku innej narodowosci: pracowalam swego
                                czasu jako pilot. bylam z grupa na placu vendome, i nagle z ritza wychodzi
                                sobie jakis bardzo elegancki czarnoskory mezczyzna a ludzie z grupy na to: ty
                                patrz ale asfalt i dawaj w kilkanascie osob do niego z aparatami zeby zdjecia z
                                nim sobie robic. nie wiem co bylo potem bo po prostu zwialam ze wstydu w ulice
                                obok i nie przyznawalam sie do tej holoty. zdazylam tylko zauwazyc wyraz twarzy
                                tego czlowieka i do dzis to pamietam. tak samo pamietam jak w windzie na wieze
                                eiffla francuzi dziwili sie czemu ci Polacy takie dzikusy pchaja sie i
                                taranuja wszsytkich dookola. wszedzie gdzie sie z nimi szlo (a byli to dorosli
                                ludzie) lecieli i przepychali sie z obledem w oczach nawet na swiatlach nie
                                dalo rady ich uspokoic.
                                we Wloszech za kazdym razem pytali mi sie miejscowi dlaczego wszyscy Polacy sa
                                caly czas pijani i kazdy facet idzie zawsze przynajmniej z 1 butelka piwa w
                                rece. pamietam jak przede mna dwie dziewczyny na oko gora 15 letnie, w pelnym
                                makijazu, slicznych sukieneczkach wywalily sie na chodniku takie byly zalane.
                                oczyswiscie kazdy dookola wiedzial natychmiast ze to Polki - slowo na k.... zna
                                chyba kazdy obcokrajowiec.
                                bardzo lubilam ta prace ale po kilku wyjazdach dalam sobie spokoj.
    • saluti Re: Zachowanie... 04.06.04, 11:52
      Mieszkam od wielu lat zagranica, w Szwajcarji i we Francji i niedawno poznalam
      Polonie W Genewie. Ludzie mili, kulturalni, nic nie mozna zarzucic. Inaczej jak
      slysze polski powiem "dzien dobry" ale potem koniec. Przyznam ze jak jade do
      Polski uszy mi odpadaja od przeklenstw na kazdym kroku. Dodam tez ze poziom
      Polaka spotkanego a moze raczej wychowanie jest przerazajace. Uprzejmosc,
      kultura, slownictwo, ochota do pomocy nawet nie znanej osobie to rzecz
      nieznana. Przykro mi bo tutaj przyznam nawet ludzie na wsi sa KULTURALNI.
      • empeka Re: Zachowanie... 04.06.04, 17:22
        Podobno wystarczy odczekać jedno-dwa pokolenia i wszystko się wyrowna...
        smile

        Marta
        • szpulkaa Re: Zachowanie... 04.06.04, 18:00
          fakt, ze Francuzi sa bardzo uprzejmi, usmiechaja sie do wszystkich. w kazdym
          sklepie, na wsi nawet przechodnie mowia "dzien dobry". na porzadku dziennym
          jest "przepraszam", "poprosze" i "prosze". niestety, chyba dla rownowagi,
          wszedzie slychac bluznierstwa. mysle, ze Francuzi przoduja wsrod narodow pod
          wzgledem ilosci wulgaryzmow! moja opinie potwierdzja znajomi z innych krajow,
          ktorzy takze obserwuja to jako jakas anomalie... uncertain
          to o czym pisze, to tylko kultura jezykowa... wiele pozstawia do zyczenia
          zachowanie na drogach. chamstwo sie szerzy wzdluz i poprzek kazdej drogi! w
          Polsce kierowcy czesto jezdza "jak wariaci", za to we Francji po prostu
          przepisy sa lamane caly czas i nie jest to tylko domena Paryza...
          natomiast co do checi pomocy innym... nie zauwazylam zadnych znaczacych roznic
          miedzy Polakami i Francuzami... moze Polska wkracza do Europy?wink
          • prevostiere Re: Zachowanie... 06.06.04, 20:28
            Pewnie jestem tu jeszcze za krotko (3 lata) ale tak naprawde nie przyzwyczailam
            sie jeszcze do Francuzow...
            Fakt, moze sa grzeczniejsi i rzezcywiscie mowia dzien dobty i prosze na kazdym
            kroku... ale.... Tak naprawde to oni sa tylko powierzchwnie grzeczni i dobrze
            wychowani
            Moj przyrodni syn (albo pasierb jak to sie mowi po polsku)na kazdym kroku mowi
            merci i STP (mnie poprawia gdy nie dorzuce STP po "posprzataj skarpetki z
            podlogi") niemniej jednak stwierdzilabym, niestety, ze Francuzi sa rownie zle
            wychowani jak my..
            Ale widzimy nasze problemy pewnie dlatego, ze kazdy z nas (a przynajmniej ja) z
            zaciekawieniem / radoscia lowi poska mowe na ulicy... I pewnie dlatego 100 razy
            wiecej jestesmy rozczarowani jesli slyszyny tylko Ku.. i chu.. i takie rozne
            podobne.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja