prevostiere
14.05.04, 21:35
Pewnie spotkam sie z potepieniem ale czyms sie z Wami podziele...
Dzisiaj wyciagnelam moich kolegow z pracy na obiad do restauracji przy
kosciele polskim. Wszystko bylo w porzadku, jedzenie calkiem calkiem,
najlepszy byl bigos!! Spedzilismy mily czas i dopiero przy wychodzeniu
atmosfera sie popsula...
Przed kociolem zawsze jest troche Polakow, mniej lub bardziej
niestety "wskazujach". Powiedzmy, ze jest to pewien folklor lokalny (z ktorym
ja sie osobiscie nie zgadzam).
Akurat gdy wychodzilismy rozpetalo sie ogolne mordobicie pomiedzy czterema
wstawionymi panami... Pomijam slownik, ktorego i tak Francuzi nie rozmunieja
ale... Nie byl to obrazek, ktorego sie spodziewalam i akurat chcialam
pokazac. Interweniowal facet, ktory siedzial przy stoliku obok nas, a ktory
okazal sie pracownikiem ambasady.
A mnie poprostu bylo smutno i glupio, ze z takich scenek zapamietaja nas
Francuzi, ktorzy akurat tam sie znalezli..