Dodaj do ulubionych

Francuzi w pracy

15.11.02, 15:23
Panno Agnieszkoefko, melduje sie na rozkaz i proponuje temat : jak sie wam
wspolpracuje z Francuzami ? Jak sie zachowuja w pracy we Francji i poza
Francja, jak wypadaja na tle innych nacji ?
Przepraszam, ze sam teraz nic "od siebie" nie napisze, ale musze zajac sie
troszke realem ;oD . Wpadne wieczorem, na razie wiec zycze owocnej dyskusji
(jesli temat "podejdzie", oczywiscie).

A tymczasem pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • agnieszkaefka Re: Francuzi w pracy 15.11.02, 16:03
      Niestety, temat mnie nijak nie dotyczy, bo nie pracuje z Francuzami...
      Ale na płaszczyżnie towarzyskiej trochę ich znam iwrazenia są zarówno pozytywne
      jak i negatywne,oprócz tego, ze troche optymistyczniej patrzą na świat i więcej
      się uśmiechają od Polaków - nie widzę różnicy.
      pozdro
      • naranjita Re: Francuzi w pracy 17.11.02, 21:13
        Kiedyś mialam do czynienia w pracy ze Szwajcarami - to z pewnością nie to samo
        co Francuzi ale ponieważ byli z części francuskojęzycznej....
        No cóż, byli b. mili dla mnie i na tym koniec. Niestety umiejętności nie szły w
        parze z baaaardzo wysokim mniemaniem o sobie. Ach, co wy tam Polacy wiecie
        itp...A co to w ogóle za kraj? Wszystko wg nich bylo dziwne i bez sensu, z tym
        ze nie mieli absolutnie racji. Ostatecznie nic ze współpracy nie wyszło na
        dalsza mete i cale szczescie.

        A jesli chodzi o Francuzow - wiekszosc Francuzów "do rzeczy" z jakimi miałam do
        czynienia pochodzila z pld kraju. Natomiast ieszkajac na obszarze Loire-
        Atlantique niestety doswiadczylam kompletnego braku mozna powiedziec otwartosci
        z ich strony. Zadnych rozmow, kontaktow, kazdy sobie w swoim swiecie. To chyba
        nie jest normalne, ze spotyka sie na zajeciach kilkadziesiat osob przez pol
        roku i nie pozanje sie nikogo. Jakiekolwiek proby z mojej strony nawiazania
        kontaktu wywolywaly co najwyzej zdziwienie lub minutowa rozmowe w stylu bonjour
        ca va.... Mialam wrazenie ze jestem w jakims innym kraju, bo z Francja ktora
        znalam wczesniej nie mialo to nic wspolnego.
        • kujawianka Re: Francuzi w pracy 19.11.02, 10:57

          pracowici jak mrowki
          jak nie maja nic do roboty, udaja, ze pracuja
          gdy jest duzo pracy, zajmuja sie bzdetami (stad nietrzymanie terminow i
          zobowiazan), ale pracuja
          nie uznaja kropki, decyzje koncza przecinkiem (nigd
          y nie wiekokropkiem !)
          w malych firmach wzdychaja, ze sa wykorzystywani...w duzych z entuzjazmem
          przyjmyja nowe obowiazki (sa to oczywiscie pozory : w rzeczywistosci w malych
          firmach raluja, ale ciesza sie, ze sa potrzebni, a duzych manifestuja
          motywacje, ale w glebu duszy raluja, ze pracuja. A bez pracy zyc nie moga.)
          • baloo1 Re: Francuzi w pracy 19.11.02, 12:06
            Tak sie zlozylo, ze mialem do czynienia glownie z "expatami", pracujacymi, poza
            granicami douce France. W Algierii i Polsce - to byl dramat. Byly to
            chyba "odrzuty" z francuskiego rynku pracy, ktorzy ze wzgledu na mlody wiek
            (brak doswiadczenia, brak odp. "stazu") albo slaba jakosc musieli zakotwiczyc
            sie w tych dzikich , afrykanskich lub azjatyckich ostepach. Mentalnosc mieli
            typowo kolonialna, skladajaca sie pol na pol z pogardy dla wszystkiego co
            miejscowe i z "poczucia misji cywilizacyjnej". Jednymi wyjatkami byli mlodzi
            ludzie odbywajacy sluzbe wojskowa jako nauczyciele we francuskich szkolach
            oraz jeden dyrektor banku - naprawde duzej klasy spec.
            W Szwajcari natomiast mialem do czynienia z czym w rodzaju "gastarbeiterow",
            czyli ludzi wyksztalconych, ktorzy dla kasy (wiadomo, Szwajcaria ...)
            wykonywali prace raczej ponizej ich francuskich oficjanych uprawnien (czytaj :
            dyplomow). Ci pracowali zazwyczaj sumiennie , ale narzekania i wydziwiania na
            wszystko co tubylcze bylo porownywalne tylko z utyskiwaniami polskich
            gastarbeiterow. Wyjatkami in plus bylo dwoch bardzo dobrych fachowcow , ktorzy
            zasuwali jak male samochodziki (akurat na odpowiednich stanowiskach), a in
            minus dwie kobitki, zkorych jedna obija sie do dzis , a druga nagle prysnela
            pokilku latach pobierania pensji, nie zostawiwszy niemal zadnego sladu po
            swojej dzialanosci (akurat kilka miesiecy przed terminem oddania raportu z
            kilku lat pracy).
            Zeby bylo sprawiedliwie - gdy pojawilem sie we Francji, spotkalem rewelacyjnych
            fachowcow, neizwykle sprawnych i zaangazowanych. Ale tez ukladyhierarchiczne
            porownywalne chyba tylko ze sredniowieczynm feudalizmem i polskimi
            uniwerstetami.

            Klaniam sie nisko

            Baloo
            • pauldelanotte Re: Francuzi w pracy 06.12.02, 11:44

              Francuzi za granica. W Zurichu nie ma za bardzo polonii wiec przebywalem z
              Francuzami-koledzy z pracy ( Laboratorium Naukowe IBM), - bardzo fajni ale jak
              tylko 2 bylo przy stole to zaraz narzucali wszystkim francuski.

              Francuzi we Francji, duzy procent nigdy nigdzie nie pojechal i mysli ze kraj
              ten jest naj naj naj, nie ma wobec tego potrzeby poznawania innych kultur.
              Pracuja normalnie, nie mozna nic zarzucic, lubia duzo gadac, sie spotykac na
              zebraniach.

              Pawel, Paryz
              • ewry Re: Francuzi w pracy 11.12.02, 15:47
                Do Polski przyjeżdżają odrzuty, no bo to 3-ci świat, co tu się oszukiwać.
                Jadą tu nastawieni na poganianie niewolników, takie mają rozkazy, wszyscy
                przecież wiedzą, ze Polacy to lenie, oszuści i złodzieje, nie mozna absolutnie
                im zaufać, a co dopiero powierzać odpowiedzialne zadania, jeśli już, to pod
                ścisłą kontrolą.

                Ah, jakbyście widzieli zachowanie mojego byłego szefa expata,
                Był durny, wredny i miał nieświeży oddech.

                Szkoda, że do nas te spady wysyłają, bo we Francji w firmach pracuje się w
                zupełnie innej atmosferze, no i te 35h (w teorii, ale coś w tym jest)
                Poza tym Francuzi to ograniczeni szowiniści i cieszę się, że opuściłam ten
                piękny kraj



                • jackers Re: Francuzi w pracy i nie tylko 11.12.02, 20:39
                  tez zamierzam ten cudny kraj z przepieknymi ludzmi opuscic...
                  jacy sa ??
                  w skrocie:
                  trudni do wytrzymania, zarozumiali do granic wytrzymalosci...
                  dobrzy niewolnicy
                  zastraszeni i bez odrobiny odwagi badz godnosci...
                  1000? na miesiac, ale w razie co , to co to nie oni...
                  po 12 latach nie znam goscia o ktorym moglbym powiedziec ze to moj dobry kumpel
                  /pojecie "przyjaciel" nie istnieje/...a sorry , byl jeden...
                  ale ten to arab...
                  • zysk_adam Re: Francuzi w pracy i nie tylko 12.12.02, 14:52
                    podpisuje sie nogami, rekoma i czym tylko sie da. Masz calkowita racje, pracuje
                    we Francji od dwoch lat i jak do tej pory, wszystko sie zgadza. A najlepsze to
                    jest ich to ca va - niedobrze mi sie robi jak to slysze. Sprobujcie powiedziec,
                    ca va pas, uciekna gdzie pieprz rosnie. Pozdrowienia.
                    • kiryllov Re: Francuzi w pracy i nie tylko 12.12.02, 20:42
                      wrazenia zupelnie odwrotne. Takoz w pracy jak i w zyciu prywatnym
                      rewelacja, zabawni, pelni szacunku, otwarci (fakt, ze marudy
                      niesamowite).
                      Sluchaja, wspolpracuja, pytaja o rady, i potem z nich korzystaja, mimo, ze
                      czasem na poczatku mysleli inaczej.

                      jesli chodzi o przyjaciol... jest mi tam po prostu bardzo dobrze.
                      no nic.
                      tylko odpowiedzialem na pytanie.
                      pozdrawiam
                      • ewry Re: Francuzi w pracy i nie tylko 13.12.02, 09:29
                        kiryllov napisał:

                        > wrazenia zupelnie odwrotne. Takoz w pracy jak i w zyciu prywatnym
                        > rewelacja, zabawni, pelni szacunku, otwarci (fakt, ze marudy
                        > niesamowite).
                        > Sluchaja, wspolpracuja, pytaja o rady, i potem z nich korzystaja, mimo, ze
                        > czasem na poczatku mysleli inaczej.
                        >
                        > jesli chodzi o przyjaciol... jest mi tam po prostu bardzo dobrze.
                        > no nic.
                        > tylko odpowiedzialem na pytanie.
                        > pozdrawiam
                        CIEKAWA JESTEM W JAKIEJ BRANŻY PRACUJESZ I W JAKIM ŚRODOWISKU SIĘ OBRACASZ, BO
                        JA ANI NA STUDIACH (SC.ECO),ANI W FIRMACH FRANCUSKICH Z SZACUNKIEM DO POLAKÓW
                        SIĘ NIE SPOTKAŁAM, MIMO,ŻE BYLI TO LUDZIE PO STUDIACH, WIEKSZOŚĆ Z NICH
                        UWAŻAŁA, ŻE IMIGRANCI ZABIERAJĄ IM ROBOTĘ
                        NA MNIE PATRZYLI Z GÓRY, GDY SŁYSZELI BAC+5 TO Z NIEDOWIERZANIEM, JAKBY TO BYŁO
                        NIE WIEM CO SKOŃCZYĆ TE ICH STUDIA
                        I STRASZNIE MNIE ZACHĘCALI DO POWROTU DO POLSKI
                      • ewry Re: Francuzi w pracy i nie tylko 13.12.02, 09:32
                        kiryllov napisał:

                        > wrazenia zupelnie odwrotne. Takoz w pracy jak i w zyciu prywatnym
                        > rewelacja, zabawni, pelni szacunku, otwarci (fakt, ze marudy
                        > niesamowite).
                        > Sluchaja, wspolpracuja, pytaja o rady, i potem z nich korzystaja, mimo, ze
                        > czasem na poczatku mysleli inaczej.
                        >
                        > jesli chodzi o przyjaciol... jest mi tam po prostu bardzo dobrze.
                        > no nic.
                        > tylko odpowiedzialem na pytanie.
                        > pozdrawiam
                        CIEKAWA JESTEM W JAKIEJ BRANŻY PRACUJESZ I W JAKIM ŚRODOWISKU SIĘ OBRACASZ, BO
                        JA ANI NA STUDIACH (SC.ECO),ANI W FIRMACH FRANCUSKICH Z SZACUNKIEM DO POLAKÓW
                        SIĘ NIE SPOTKAŁAM, MIMO,ŻE BYLI TO LUDZIE PO STUDIACH, WIEKSZOŚĆ Z NICH
                        UWAŻAŁA, ŻE IMIGRANCI ZABIERAJĄ IM ROBOTĘ
                        NA MNIE PATRZYLI Z GÓRY, GDY SŁYSZELI BAC+5 TO Z NIEDOWIERZANIEM, JAKBY TO BYŁO
                        NIE WIEM CO SKOŃCZYĆ TE ICH STUDIA
                        I STRASZNIE MNIE ZACHĘCALI DO POWROTU DO POLSKI
                        TERAZ JEŻDŻĘ DO FRANCJI NA SZKOLENIA ALBO ZEBRANIA I NIE MOGĘ SIĘ NADZIWIĆ JAK
                        JA MOGŁAM TAM TYLE LAT WYTRZYMAĆ
                        • kiryllov Re: Francuzi w pracy i nie tylko 13.12.02, 09:55
                          powiem szybko, ze bez wyjasniania, gdzie studiowalem i gdzie
                          pracowalem/cuje (z przyjemnocia na privie), ze nie znam w ogole rzeczy, o
                          ktorych mowisz.
                          Branza - faktycznie - inna. Z jednej strony rzeczy zwiazane ze sztuka, z
                          drugiej, i to trwa, z, hm, nauka.
                          (ha, nic nie mowie o rewelacyjnym klimacie w czasie studiowych "petits
                          boulots, gdzie.. ech. no pozostaje mi rzec "je suis desole pour toi")

                          pozdrawiam
                          • ewry Re: Francuzi w pracy i nie tylko 13.12.02, 15:59
                            kiryllov napisał:

                            > powiem szybko, ze bez wyjasniania, gdzie studiowalem i gdzie
                            > pracowalem/cuje (z przyjemnocia na privie), ze nie znam w ogole rzeczy, o
                            > ktorych mowisz.
                            > Branza - faktycznie - inna. Z jednej strony rzeczy zwiazane ze sztuka, z
                            > drugiej, i to trwa, z, hm, nauka.
                            NO TO WSZYSTKO WYJASNIA- PODCZAS W-E ALBO NA RÓŻNYCH IMPREZACH TEŻ
                            SPOTYKALAM 'ARTYSTÓW'- MUZYKÓW, NIEDOSZŁE AKTORKI, LUDZI PO 'LETTRES', BYŁY TO
                            BARDZO SYMPATYCZNE, ORYGINALNE I OTWARTE OSOBY, ALE TO BARDZO WĄSKI KRĄG, A
                            NIESTETY WIĘKSZOŚĆ OSÓB SPOTYKANYCH NA CO DZIEŃ TO HORRIBLE FRANCAIS MOYEN
                            >
                            • kiryllov Re: Francuzi w pracy i nie tylko 13.12.02, 16:19
                              ewry napisa?a:

                              > TEZ˙
                              > SPOTYKALAM 'ARTYSTÓW'- MUZYKÓW, NIEDOSZ?E AKTORKI, LUDZI
                              PO 'LETTRES',

                              ciekawym skad ten ton pogardy, "niedoszle aktorki", "artysci"... wiedz , ze
                              "doszle" aktorki to tez bardzo mile osoby. Slowo artysta tez nie wymaga
                              cudzyslowu, zreszta, malo kto go uzywa. Nie mowi nikt (albo naprawde
                              niewiele osob) "jestem artysta", a raczej : maluje, gram w teatrze, gram na
                              saksofonie; nie jestesmy w epoce modernizmu, egzaltacja jest
                              niepotrzebna w ewaluacji.

                              WIE˛KSZOS´C´ OSÓB SPOTYKANYCH NA CO DZIEN´ TO HORRIBLE
                              FRANCAIS MOYEN
                              > >

                              poza kregiem "pro", mam kilku przyjaciol jak najbardziej "moyen",
                              pozostalych po prackach roznych studenckich "nieintelektualnych". Nie
                              jest tak, ze boli mnie to co mowisz, rzecz jasna, nie. Bo domyslam sie, ze
                              masz powody do zalu, itp. Jednakze nigdy, powiadam, nigdy nie
                              spotkalam tak uroczej klasy pracujacej jak tu, nie mowiac o ludziach na
                              wsi, fakt, znam ich niewielu, ale z jaka radoscia wspominam kolacje
                              sprzed kilku tygodni jedzone na farmie w jakiejs aweronskiej wsi, rzeczy
                              zupelnie proste i wesole.

                              no nic. polemika "o Francuzach" nie ma sensu, rzecz jasna, nie moge
                              jednak nie bronic nieco ludzi, ktorzy sa mi obecnie najblizsi.

                              pozdrawiam
                              • ewry Re: Francuzi w pracy i nie tylko 13.12.02, 17:17
                                napisałam 'Artysci' bo nie do końca jestem przekonana, że oni tymi artystami
                                byli, muzycy jazzowi grali do kotleta, niedoszła aktorka naprawdę była
                                niedoszła, bo nie mogła się zdecydować czy muzyka czy teatr, byli to bardzo
                                fajni ludzie, ale trudno mi powiedzieć, że moimi znajomymi byli artyści
                                (chociaż to ładnie brzmi), nie ma w tym żadnej pogardy, wręcz przeciwnie, badzo
                                się cieszyłam, że spotkałam takich ludzi, gdy potem wracałam na szarą uczelnię,
                                do szarych kolegów, którzy uciekali, żeby tylko nie być ze mną w grupce
                                przygotowującej dossier, bu musieliby się więcej namęczyć

                                Większość czasu spędziłam w jednym z większych miast Francji, ale kiedyś też
                                pracowałam na wsiach w lecie, wtedy jeszcze nie znałam języka, więc trudno mi
                                coś o tych ludziach powiedzieć, trzeba było nieźle zasuwać, na szczęście było
                                paru chłopów którzy woleli nielegalnie zatrudniać Polaków, więc robota jakaś
                                była
                                najwięcej fajnych ludzi poznałam podróżując autostopem, ludzie ci zabierali
                                mnie do swoich domów, gościli przez parę dni-tygodni, pomagali we wszystkim
                                Ale po paru latach, gdy już wrosłam w takie normalne społeczeństwo, z tymi
                                wszystkimi securite sociale, carte de sejour (temporaire), carte de travail
                                (temporaire), Faculte, stages d'entreprise, petits boulots, cafes, restos,
                                cinemas etc.
                                zaczęłam coraz mniej takich fajnych ludzi spotykać na swojej drodze, część z
                                nich z czasem też zapomniała o ideałach i po prostu poszła do roboty

                                Wcale nie mam żalu, ja wcale nie chciałam wracać do Polski,
                                we Francji przeżyłam bardzo ciekawe momenty i myślałam, że już tam zostanę,
                                sredni Francuz jest o niebo ciekawszy od średniego Polaka,
                                mimo, że nie lubi imigrantów, nie chwali się swoim rasizmem i antysemityzmem

                                no i co mi się najbardziej podoba jest to kraj laicki

                                teraz nie wyobrażam tam sobie życia, jak już to Quebec
                                  • ewry średniactwo tu/ tam 16.12.02, 10:20
                                    _milene_ napisała:

                                    > Skoro horrible Français moyen jest o niebo ciekawszy od przecietnego Polaka
                                    to
                                    > masz niezle wyobrazenie o naszym narodzie, hi, hi

                                    Zacznę od tego, że za swój naród najczęściej muszę się wstydzić będąc zagranicą.

                                    Moi znajomi Francuzi myślą o mnie, że jestem dumna, uczciwa, samodzielna Polka
                                    na poziomie, która lubi dobre kino, muzykę i jazdę na nartach

                                    Niestety 50 lat komunizmu zrobiło swoje, Francuzi są dumni ze swojego kraju, a
                                    ja znam Polaków, którzy po 3 latach mieszkania we Francji mówią 'a bo u was w
                                    tej Polsce',zmieniają sobie imiona na francuskie
                                    bierze się to z komunistycznego zachwytu Zachodem, nie wiem czy pamiętasz te
                                    czasy , ja tak, gdy byle cudzoziemiec w Polsce był to Ktoś, a większego
                                    szczęścia niż ślub z cudzoziemcem nie mogło być, trochę sie pozbywamy tych
                                    kompleksów, ale np. u mnie w firmie gdy przyjeżdzają dyrektorzy z zagranicy, to
                                    jakby jacyć bogowie się mieli pojawić, pełna mobilizacja, wszyscy muszą być do
                                    dyspozycji

                                    Francuz starej daty lubi wspomninać ciężkie czasy- 'w czasie wojny nie było
                                    mięsa', Polak wspomina jak walczył i ukrywał Żydów
                                    Francuz również nie przepada za Żydami, ale Żydzi spokojnie tam sobie żyją i
                                    świętują szabasy
                                    Francuz nie przejmuje sie kościołem, no raz w roku zdarza mu sie być na Boże
                                    Narodzenie, woli sam kierować swoim życiem, papież nie kojarzy się tam z
                                    powszechnym uwielbieniem, bo niby za co?
                                    Przecież Francuzki same decydują o IVG, co im się jakiś papa będzie wtrącał do
                                    vaginy.
                                    NIe wiem czy zdajesz sobie sprawę jak religijnym krajem jest Polska, średni
                                    Polacy słuchaja tu faszystowskiego radia Rydzyka

                                    Sredni Francuz z racji systemu edukacji, który oferuje wiele zajęć
                                    pozaszkolnych, wybiera sobie coś z tego i robi z tego hobby

                                    Sredni Francuz wykształcony spędza 4 lata życia na studiach dziennych, potem
                                    jeszcz robi jakieś dodatkowe specjalizacje, średni Polak studiuje zaocznie Mkg
                                    I Zarz. (chyba 1 raz w miesiącu ma zajęcia) i jest dumny, że liczba osób w
                                    naszym kraju z wykształceniem wyższym szybko rosnie
                                    Sredni Polak nie uczy się do egzaminów, bo lepsze są ściągi,
                                    i potem już to tak trwa z tym kombinowaniem

                                    • zanka Re: średniactwo tu/ tam 05.01.03, 15:40

                                      > > Zacznę od tego, że za swój naród najczęściej muszę się wstydzić będąc
                                      zagranicą
                                      >
                                      > Niestety 50 lat komunizmu zrobiło swoje,


                                      ewry, bez ataku z mojej strony, pisalas, ze dobrze zrobilas, ze wrocilas do
                                      Polski. pozniej piszesz, ze sredni Polacy sa beznadziejni. dlaczego zatem
                                      wrocilas????? czy po tak dlugim pobycie we F. nie wkurza Cie polska
                                      rzeczywistosc z ta swoja cala improwizacj i brakiem poszanowania samych
                                      siebie//???
                    • jackers Re: Francuzi w pracy i nie tylko 18.12.02, 23:47
                      baloo1 napisał:

                      > O rany, jeszcze jeden taki post i sam zaczne Francuzow bronic swoja wlasna
                      > piersia mleczna. Chyba troche przegiales, albo totalny pech ;oD
                      ***
                      moze troche przegialem ale:
                      powiedz przecietnemu frankowi ze:
                      -"secu" to jest glownie maszyna do przezerania pieniedzy
                      -system podatkowy jest dla bogatych oszustow po prostu cudowny
                      -Mitterand to byla swinia i kanciarz
                      ....itd...
                      /w koncu jak tu place podatki od 13 lat to mam prawo krytykowac, nie ?/
                      to natychmiast uslyszysz ze
                      -Jak ci sie nie podoba, to do Polski mozesz wrocic...
                      powiedzial mi to nawet dzialacz PS
                      potraktowalem go od lepenistow i takich tam i kazalem potret tego bydlaka zdjac ze sciany (sp.FM);
                      niezly dym byl smile
                      ...niewazne
                      ***
                      jesli tu znalazles prawdziwych PRZYJACIOL to gratulacje
                      to jestem szczesliwy za ciebie
                      ciesze sie po prostu
                      swietnie
                      ***
                      jak szukasz we francji przyzwoitej roboty to PAN
                      /przyszly wlasciciel twojego zycia/ potrafi ci zadac pytanko:
                      - A jaki zawod mieli panscy rodzice ??
                      ****
                      moja corka ma bardzo trudne do wymowienia nazwisko i wiem ze z CZYMS takim
                      wielkiej kariery nie zrobi...
                      ENA albo co ??
                      ZAPOMNIJ
                      ***
                      cholernie konserwatywny kraj
                      dobrze wytresowani niewolnicy
                      grzeczni na codzien
                      noz w plecy tez na codzien
                      ***
                      jesli nalezysz do tych CUDOWNYCH ludzi co to z pieniedzmi nie maja problemu
                      to nie bardzo jest o czym gadac
                      tata i mama zaplaca za mieszkanie...
                      ale jesli sam tu chcesz cos zrobic...to....
                      szkoda czasu i twojego zycia...
                      wal gdzie indziej
                      ***
                      -a pana akcent to skad ?
                      -z mozambiku...
                      -to dziwne!
                      -dlaczego?
                      -no bo pan bialy jest?
                      itd....
                      kilka razy dziennie to przerabialem...
                      na dzisiaj wystarczy
                      ***
                      nara

                      • baloo1 Re: Francuzi w pracy i nie tylko 19.12.02, 15:08
                        jackers napisał:
                        > moze troche przegialem ale:
                        > powiedz przecietnemu frankowi ze:
                        > -"secu" to jest glownie maszyna do przezerania pieniedzy
                        <<<<<<<Mowie im to ... i nic. Odpowiadaja, ze na razie dziala i ze jest im z
                        tym wygodnie. Ze taka jest "filozofia" ich panstwa (cokolwiek mialoby to
                        znaczyc). Jutro bedzie jutro. na szczescie nie ja na to place. A czasami, gdy
                        przychodzi mi rachunek od dentysty (no i comiesieczna skladka ubezpieczeniowa),
                        to sie zastanawiam, czy im troche nie zazdroszcze ;oD

                        > -system podatkowy jest dla bogatych oszustow po prostu cudowny
                        <<<<<< Jak wszedzie - zapraszam do Szwajcu i do Polski . Kazdy w inny stylu. W
                        Szwajcu najbogatsi moga negocjowac podatki lokalne. Czyli powiedziec mniej
                        wiecej : "Zaplace Wam tyle i tyle , bo tyle uwazam za stosowne. Nie jestescie w
                        stanie mnie sprawdzic, a jak bedziecie uciazliwi, to sie przeniose do innej
                        gminy " ;oD
                        Tak sie jakos zlozylo, ze latwiej i przyjemniej jest byc bogatym, nie wiecdziec
                        czemu ;oD

                        > -Mitterand to byla swinia i kanciarz
                        <<<<<Owszem.. i megaloman, Bog-ojciec i Krol-Slonce. Ale mial w sobie tez
                        cos "panskiego" i jakas wizje. Jego nastepca, to jest dopiero drobny kretacz i
                        petak, ktory musi trwac jak najdluzej na urzedzie i w chamski sposob (w
                        najlepszym "polskim" stylu) naginac prawo, zeby nie pojsc do pierdla za
                        oszustwa.


                        > /w koncu jak tu place podatki od 13 lat to mam prawo krytykowac, nie ?/
                        > to natychmiast uslyszysz ze -Jak ci sie nie podoba, to do Polski mozesz
                        wrocic...
                        <<<<No , w sumie prawda, skoro az tak sie meczysz ... ;oD


                        > powiedzial mi to nawet dzialacz PS
                        > potraktowalem go od lepenistow i takich tam i kazalem potret tego bydlaka
                        zdjac ze sciany (sp.FM); niezly dym byl smile
                        <<<<< A co to, francuski socjalista juz nie moze byc szowinista ? To co to, on
                        od macochy ? No i po twojej reakcji nie dziwie sie, ze masz wsrod nich
                        przyjaciol ;oD

                        > jesli tu znalazles prawdziwych PRZYJACIOL to gratulacje
                        > to jestem szczesliwy za ciebie
                        > ciesze sie po prostu
                        > swietnie

                        <<<<<< Tez sie ciesze.


                        > jak szukasz we francji przyzwoitej roboty to PAN
                        > /przyszly wlasciciel twojego zycia/ potrafi ci zadac pytanko:
                        > - A jaki zawod mieli panscy rodzice ??
                        <<<<<< Na prace we Francji chwilowo nie mam najmniejszych szans, wiec mnie to
                        nie stresuje. Ale gdybys wiedzial, o co pracodawcy sie pytaja gdzie indziej, to
                        bys to "straszne" pytanie z leska nostalgii w oku wspominal. Czego Ci
                        oczywiscie nie zycze... Poza tym zawod rodzicow nie jest zazwyczaj (mam
                        nadzieje) zbyt klopotliwa sprawa. To pytanie jest "tylko" glupawe i nie na
                        temat 8choc moze nie zawsze)


                        > moja corka ma bardzo trudne do wymowienia nazwisko i wiem ze z CZYMS takim
                        > wielkiej kariery nie zrobi...
                        > ENA albo co ??
                        > ZAPOMNIJ
                        <<<<<<<Michel Poniatowski zrobil calkiem niezla kariere, biochemik-genetyk
                        Slonimski (brat Antoniego, imienia nie pamietam) takze. A co do ENA, to miliony
                        Francuzow tez nie mialy najmniejszej szansy na dostanie sie tam (ani do innej
                        Grande Ecole). Ale co do szowinizmu Francuzow, to jest w tym sporo racji, tyle,
                        ze przyklady nienajlepiej dobrane ...

                        > cholernie konserwatywny kraj
                        > dobrze wytresowani niewolnicy
                        > grzeczni na codzien
                        > noz w plecy tez na codzien
                        <<<<<Niewolnicy ? nie zauwazylem. raczej cos przeciwnego ... Grzecznosc na
                        codzien podoba mi sie, ale akurat niestety coraz rzadziej sie ja widzi. A
                        paleta charakterow icharakterkow taka sam a, jak gdzie indziej.


                        > jesli nalezysz do tych CUDOWNYCH ludzi co to z pieniedzmi nie maja problemu
                        > to nie bardzo jest o czym gadac
                        > tata i mama zaplaca za mieszkanie...
                        <<<<<< widze, ze bardzo dobrze mnie znasz i wszystko o mnie wiesz. Tak
                        wlasnie, bogaci rodzice sa moja jedyna ostoja i strategia zyciowa. Oprocz tego
                        biore tez przypadkowych przechodniow na litosc i zawsze cos extra wpadnie.. Az
                        sie dziwie, ze na taki bzdet odpowiadam. A swoja droga, gdybys poznal ceny
                        mieszkan w Szwajcu, to by ci oczko zbielalo.

                        > ale jesli sam tu chcesz cos zrobic...to....
                        > szkoda czasu i twojego zycia...
                        > wal gdzie indziej

                        <<<<<<<Chlopie, osobiscie znam kilku Polakow , ktorzy zaczynali swoj pobyt we
                        Francji od walizki z ciuchami i nienajlepszym francuskim. Obecnie stoja calkiem
                        mocno na nogach. Nie byly to moze kariery robione w tempie "amerykanskim" ,
                        bywalo im trudno, ale po kilku latach jest juz OK. Jesli masz adres do Raju na
                        Ziemi, gdzie sie emigrantow przyjmuje z kwiatami i domkiem do dyspozyji, to
                        przyslij, bo wlasnie w tym roku bede byc moze musial sie wynosic z ojczyzny
                        zegarkow ;oD


                        > ***
                        > -a pana akcent to skad ?
                        > -z mozambiku...
                        > -to dziwne!
                        > -dlaczego?
                        > -no bo pan bialy jest?
                        > itd....
                        > kilka razy dziennie to przerabialem...
                        > na dzisiaj wystarczy

                        <<<< ;oD ... No , tez bylem swiadkiem takiego zajscia, ale na idiotow mozna
                        trafic wszedzie. Inna rzecz, ze osoba mowiaca z "akcentem" bywa bardzo czesto
                        traktowana z pewno poblazliwoscia, bardzo niemila. Na szczescie nie dotyczy
                        mnie to ;oD



                        >>>> Résumé : Uciekaj z Francji, uciekaj !!! ;oD
          • baloo1 Re: Francuzi w pracy 19.12.02, 14:19
            Hehe, oczywiscie, ze mozna... W kazdym spostrzezeniu jackersa jest troche
            prawdy. Ale skoro sie to tak strasznie odczuwa i w dodatku wykloca z
            gospodarzami, to nie jest dziwne, ze nie mozna sobie znalezc przyjaciol. I po
            co az tak sie meczyc ? Moze jednak rzeczywiscie lepiej sobie moszukac innego
            miejsca na Ziemi ?
            Ja nie jestem specjalnym fanem Francuzow jako calosci, ale przyjaciol wsrod
            nich mam calkiem sporo i musze przyznac, ze sa to bardzo sympatyczni ludzie.
            A poza tym nie mieszkam we Francji, wiec moge na te ich "narodowe" przywary
            spojrzec z dystansem.
    • lucja7 Re: Francuzi w pracy 27.12.02, 11:13
      Witam swiatecznie. Wracam po dlugiej przerwie i pisze zeby pogratulowac baloo
      za jego wyrozumialosc, cierpliwosc, sumiennosc, no i ta strone serio. Powaznie.
      Ja juz bym dawno wyszla z siebie odpowiadajac na listy typu jankersa(?).
      Caluje, lucja7.
      • malwinamalwina Re: Francuzi w pracy 27.12.02, 16:48
        ja tam nie wiem ...dlaczego doswiadczenie faceta tak przekreslacie - jego wizja.
        Ja tez to tysiac razy w roznych odmianach slyszalam i w dalszym ciagu mi sie
        zdarza.
        Tyle ze inne konkluzje z tego wyciagam - moje zycie jest tu i kropka i
        faktycznie idiotow wszedzie pelno.
        Nie zyjcie na zasadzie u gory roze na dole fiolki ...bo to tez glupio
        rzeczywistosci nie widziec - xenofobia jak diabli, zadufanie jak cholera - tyle
        ze biore to ze smiechem i ide dalej w zycie et de préference entourée d'amis.(o
        ktorych trudniej niz w pl - fakt niezaprzeczalny)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka