I jak co roku, przychodzi taki czas, kiedy chociaz temperatura spada, ludzie tlumnie zjawiaja sie wsrod kramow i bud, zeby byc razem, zeby spotkac znajomych, zeby napic sie grzanca, ktory rozgrzeje od wewnatrz, by posiedziec, przy plonacym ognisku...
Sobota 1.12.2012... sklepy tego dnia byly otwarte do godziny 22 - zupelnie niepotrzebnie, bo pasaz handlowy byl pusty...naprawde pusty, pojedyncze grupki i tak zmierzaly w jednym kierunku... w kierunku Kosciola wokol ktorego rozlozyly sie kramy z roznosciami... oczywiscie grzaniec, a do jedzenia placki ziemniaczane albo tradycyjne francuskie crêpes(nalesniki)... caly asortyment orzechow w cukrze... byly i karuzele dla dzieci, chociaz w tym tlumie w ciemnosciach na maluchy naprawde trzeba uwazac...
Bohatersko ruszylismy w tamtym kierunku bez jednej nawet komorki w kieszeniach - no bo po co komu komorka? gdybysym sie pogubili w tym tlumie, mogloby byc zabawnie.
Kilka lat temu, tak sie wlasnie stalo i wtedy wydzwanialismy do siebie
Byla godzina 19:51...na skrzyzowaniu glownych pasazy handlowych...