Dodaj do ulubionych

Nieuctwo Slonzokow c.d

IP: 149.156.189.* 06.01.05, 10:33
Dramatyczny list pasterski wystosował w tej sprawie biskup opolski Alfons
Nossol. Dwa lata temu na Wielkanoc ludzie usłyszeli z ambon: „Rozwody na
śląskiej wsi jeszcze do niedawna były czymś obcym. Obecnie zaś zdarzają się
one coraz częściej. Czy warto dalej narażać trwałość małżeństwa i dobre
wychowanie dzieci?”. Dla wielu ten apel był wstrząsem, ale wielu oburzył.
Choć jedni i drudzy od dawna wiedzieli, że na saksach często i alkohol się
pojawia, i kobiety, a w Holandii narkotyki.

A biskup tak prosił: „Kochana młodzieży, błagam was: uczcie się dalej!
Najlepszym kapitałem, największym bogactwem, jaki możecie wnieść w swoje
dorosłe życie, są nie pieniądze, ale wiedza osiągnięta podczas lat nauki i
studiów”.
Ale chyba nie podziałało – martwi się wójt Izbicka.

– Nie wychodzi tłumaczenie, choć żyły sobie w szkole wypruwamy – wzdycha
dyrektor miejscowego gimnazjum.

– Pokazuję przykład córki, która skończyła prawo w Niemczech, i syna, który
studiuje matematykę we Wrocławiu – mówi poseł Kroll. – Ale u nas wciąż
najpopularniejszy jest model: najkrótsza zawodówka i pusta główka.

polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1140979&MP=1

Obserwuj wątek
    • Gość: haupsturmgorol Re: Nieuctwo Slonzokow c.d IP: 149.156.189.* 06.01.05, 10:44
      Autor: Gość: Berlińska IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl
      Data: 19.11.2003 20:13 + dodaj do ulubionych wątków

      + odpowiedz na list

      + odpowiedz cytując

      ------------------------------------------------------------------------------
      --
      Dobry Wieczór!
      Śledzę tę dyskusję i jeśli pojawiają się argumenty, których sama użyłabym, to
      się nie mieszam. Badania, w których uczestniczyłam lub prowadziłam
      samodzielnie
      od ponad 20 lat w pełni potwierdzaja Pańskie twierdzenia. Można tylko dodać,
      że
      nawet nie trzeba przywoływać przykładu Podlasia. Wiele wsi zamieszkanych
      przez
      przesiedleńców z Kresów wyludniało się, ponieważ wielu rodziców sprzedawało,
      jak Pan pisał, ostatnie kury i nakłaniało dzieci do kształcenia. Dodatkowym
      powodem było to, że nie byli pewni własności, więc wykształcenie było bardzo
      ważnym zabezpieczeniem przyszłości. Co do Ślązaków, to K.Żygulski w badaniach
      w
      1956 roku już stwierdził, że maja oni niższe aspiracje edukacyjne i preferują
      kształcenie dzieci w takich zawodach, na które było zapotrzebowanie na
      niemieckim rynku pracy. Tendecja ta dopiero po przełomie ustrojowym zaczęła
      słabnąć. W świetle badań Ślązacy czterokrotnie rzadziej legitymują się
      wyższym
      wykształceniem niż Polacy.
      Nie do końca podzielam pogląd o dostępności wyższego wykształcenia w PRL.
      Bylo
      mało uczelni i badania z lat 70-tych pokazały, że w skali kraju odsetek
      młodzieży chłopskiej na studiach był taki sam, jak przed wojną! Przyczyną był
      niski poziom nauczania w szkołach wiejskich. Mimo to wybitnie zdolne dzieci
      chłopskie zachęcane przez rodziców i nauczycieli mogły trafić na uniwersytety.
      Bilans PRL - 7% z wyższym wykształceniem wobec 25-35% w krajach UE najlepiej
      świadczy, ze występowały bariery w dostępie. Przytaczane badania wskazywały
      na
      odtwarzanie pozycji społecznej rodziców - najwyższy odsetek wśród studentów
      stanowiły dzieci tzw. inteligencji. Obecnie liczba studentów wzrosła
      czterokrotnie - możemy więc mówić o prawdziwym boomie edukacyjnym, pomimo
      kosztów, które nigdy nie były małe. Moi rodzice np. podsumowali, ze
      pieniądze,
      które dawali bratu i mnie na studiach (na opłacenie stancji i jedzenie)
      starczyłyby na zakup dużego fiata. Podkreslali, że niczego sie nie dorobili.

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=65&w=8894107&a=9188825
      Autor: Gość: Mieszaniec IP: *.pl
      Data: 19.11.2003 18:23 + dodaj do ulubionych wątków

      + odpowiedz na list

      + odpowiedz cytując

      ------------------------------------------------------------------------------
      --
      Panie Franz!
      Ja właśnie miałem na myśli awans edukacyjny ludzi pochodzących głownie ze
      wsi!
      Chodzi mi o ludzi, którzy dzięki edukacji w czasach komuny osiągnęli
      społeczny
      awans.
      Wspomniani przeze mnie Podlasiacy ze wsi wypychali na siłę swoje dzieci do
      nauki, właśnie za komuny, kiedy uczyć się mógł każdy, kto tylko chciał (a nie
      tak jak dzisiaj, kto ma zasobnych rodziców, lub mieszka w mieście akademickim
      lub blisko). Nikt naprawdę nie bronił nikomu iść do ogólniaka. Ale Ślązacy
      tolerowali najwyżej pójście do technikum, bo przecież ogólniak nie daje
      zawodu, a końcu ile się można uczyć?
      Do roboty, a nie jakaś tam nauka.
      Zwróć uwagę, że wyraźnie pisałem o sprzedawaniu ostatnich kur, a kur nie
      trzymają ludzie w mieście. A poza tym, czy Ślązacy z opolskich miast różnili
      się w tym względzie od Ślązaków ze wsi? Nie sądzę.
      Co do tych, którzy są w RFN, to zauważyłem, że najwięcej tych z wyższym
      wykształceniem, to ci, którzy kończyli studia w Polsce. Z moich znajomych mam
      takich osób ponad 20 sztuk, a nie znam nikogo, kto wyjechał i tam studiował.
      Mało tego, syn znajomych przyjechał studiować do Polski.
      Z kolegów ojca ze szkolnych ław (niemieckich i polskich), którzy tu
      przyjeżdżają w odwiedziny mało który ma wyższe wykształcenie.
      A skoro już zjechaliśmy na temat edukacji i Niemiec, to w którymś z
      tegorocznych numerów "Newsweeka" (wydanie oryginalne) przeczytałem jaki
      krzywdzący jest system eduakcji niemieckiej, gdzie poprzez system rozdziału
      uczniów do różnych dróg kształcenia odcina się praktycznie możliwość awansu
      edukacyjnego i społecznego dzieciom z rodzin robotniczych. Został tam opisany
      ten mechanizm oraz przywiedzione dane statystyczne, w tym porównanie jaki
      odsetek dzieci rodziców - robotników zdobywa wyższe wykształcenie.
      Ten odsetek w RFN jest najniższy w Europie.
      Ale to tak na marginesie, jako ciekawostka.
      Pozdrawiam Pana.
      Pytkowi na pohybel.

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=65&w=8894107&a=9186549
      Autor: Gość: Mieszaniec IP: *.pl
      Data: 18.11.2003 17:34 + dodaj do ulubionych wątków

      + odpowiedz na list

      + odpowiedz cytując

      ------------------------------------------------------------------------------
      --
      Nie rozumiem co Ty człowieku pieprzysz.
      Zobacz ilu profesorów, adiunktów i asystentów Ślązaków pracuje lub pracowało
      na Uniwersytecie Opolskim i Opolskiej Politechnice.
      Zobacz ilu śląskich nauczycieli jest w szkołach ogólnokształcących,
      zawodowych, muzycznych.
      Niby to niewiele, ale biorąc pod uwagę, że Ślązacy zamiast kształcić swoje
      dzieci, posyłali je do zawodówek, to są i tak są liczby szokujące!
      Pod względem stosunku do wykształcenia opolscy Ślązacy w stosunku n.p. do
      biedoty z Podlasia, byli beznadziejni. Zawsze gonili swoje dzieci do zawodówy
      i do roboty. Mój ojciec ma doktorat, ale tylko dzięki farorzowi, który
      przekonywał dziadka do posłania syna do ogólniaka. Ks. abp. Nossol też
      opowiadał o sobie, że cudem zdobył średnie wykształcenie i poszedł do
      seminarium. On to wie najlepiej i mówił o tym zjawisku po wielokroć. Stąd też
      jego idee fix było utworzenie uniwersytetu w Opolu, aby Ślązacy
      mogli "sztudiować doma".
      Wspomniani Podlasiacy, sprzedawali ostatnie kury, żeby wyekspediować dwoje
      dzieci do Warszawy. A Ślązacy, guzik, do zawodówy i szlus. A tymczasem za
      tzw.
      komuny naprawdę mógł studiować każdy, kto chciał. Dzisiaj niestety na starcie
      znaczna część społeczeństwa ma podcinane nogi.
      I zresztą tak zostało do dziś. Ślązacy nie wykorzystali swojej szansy na
      awans
      edukacyjny za komuny, a teraz mają szlaban ekonomiczny.
      Zobaczcie jaki odsetek Ślązaków jest w ogólniakach, a jaki w zawodówkach i
      technikach to moja teoria zaraz się potwierdzi.

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=65&w=8894107&a=9163415




      • forman5 Re: Nieuctwo Slonzokow c.d 06.01.05, 12:15
        Gość portalu: haupsturmgorol napisał(a):

        > Autor: Gość: Berlińska IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl
        > Data: 19.11.2003 20:13 + dodaj do ulubionych wątków
        >
        > + odpowiedz na list
        >
        > + odpowiedz cytując
        >
        > ------------------------------------------------------------------------------
        > --
        > Dobry Wieczór!
        > Śledzę tę dyskusję i jeśli pojawiają się argumenty, których sama użyłabym, to
        > się nie mieszam. Badania, w których uczestniczyłam lub prowadziłam
        > samodzielnie
        > od ponad 20 lat w pełni potwierdzaja Pańskie twierdzenia. Można tylko dodać,
        > że
        > nawet nie trzeba przywoływać przykładu Podlasia. Wiele wsi zamieszkanych
        > przez
        > przesiedleńców z Kresów wyludniało się, ponieważ wielu rodziców sprzedawało,
        > jak Pan pisał, ostatnie kury i nakłaniało dzieci do kształcenia. Dodatkowym
        > powodem było to, że nie byli pewni własności, więc wykształcenie było bardzo
        > ważnym zabezpieczeniem przyszłości. Co do Ślązaków, to K.Żygulski w badaniach
        > w
        > 1956 roku już stwierdził, że maja oni niższe aspiracje edukacyjne i preferują
        > kształcenie dzieci w takich zawodach, na które było zapotrzebowanie na
        > niemieckim rynku pracy. Tendecja ta dopiero po przełomie ustrojowym zaczęła
        > słabnąć. W świetle badań Ślązacy czterokrotnie rzadziej legitymują się
        > wyższym
        > wykształceniem niż Polacy.
        > Nie do końca podzielam pogląd o dostępności wyższego wykształcenia w PRL.
        > Bylo
        > mało uczelni i badania z lat 70-tych pokazały, że w skali kraju odsetek
        > młodzieży chłopskiej na studiach był taki sam, jak przed wojną! Przyczyną był
        > niski poziom nauczania w szkołach wiejskich. Mimo to wybitnie zdolne dzieci
        > chłopskie zachęcane przez rodziców i nauczycieli mogły trafić na uniwersytety.
        > Bilans PRL - 7% z wyższym wykształceniem wobec 25-35% w krajach UE najlepiej
        > świadczy, ze występowały bariery w dostępie. Przytaczane badania wskazywały
        > na
        > odtwarzanie pozycji społecznej rodziców - najwyższy odsetek wśród studentów
        > stanowiły dzieci tzw. inteligencji. Obecnie liczba studentów wzrosła
        > czterokrotnie - możemy więc mówić o prawdziwym boomie edukacyjnym, pomimo
        > kosztów, które nigdy nie były małe. Moi rodzice np. podsumowali, ze
        > pieniądze,
        > które dawali bratu i mnie na studiach (na opłacenie stancji i jedzenie)
        > starczyłyby na zakup dużego fiata. Podkreslali, że niczego sie nie dorobili.
        >
        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=65&w=8894107&a=9188825
        > Autor: Gość: Mieszaniec IP: *.pl
        > Data: 19.11.2003 18:23 + dodaj do ulubionych wątków
        >
        > + odpowiedz na list
        >
        > + odpowiedz cytując
        >
        > ------------------------------------------------------------------------------
        > --
        > Panie Franz!
        > Ja właśnie miałem na myśli awans edukacyjny ludzi pochodzących głownie ze
        > wsi!
        > Chodzi mi o ludzi, którzy dzięki edukacji w czasach komuny osiągnęli
        > społeczny
        > awans.
        > Wspomniani przeze mnie Podlasiacy ze wsi wypychali na siłę swoje dzieci do
        > nauki, właśnie za komuny, kiedy uczyć się mógł każdy, kto tylko chciał (a nie
        > tak jak dzisiaj, kto ma zasobnych rodziców, lub mieszka w mieście akademickim
        > lub blisko). Nikt naprawdę nie bronił nikomu iść do ogólniaka. Ale Ślązacy
        > tolerowali najwyżej pójście do technikum, bo przecież ogólniak nie daje
        > zawodu, a końcu ile się można uczyć?
        > Do roboty, a nie jakaś tam nauka.
        > Zwróć uwagę, że wyraźnie pisałem o sprzedawaniu ostatnich kur, a kur nie
        > trzymają ludzie w mieście. A poza tym, czy Ślązacy z opolskich miast różnili
        > się w tym względzie od Ślązaków ze wsi? Nie sądzę.
        > Co do tych, którzy są w RFN, to zauważyłem, że najwięcej tych z wyższym
        > wykształceniem, to ci, którzy kończyli studia w Polsce. Z moich znajomych mam
        > takich osób ponad 20 sztuk, a nie znam nikogo, kto wyjechał i tam studiował.
        > Mało tego, syn znajomych przyjechał studiować do Polski.
        > Z kolegów ojca ze szkolnych ław (niemieckich i polskich), którzy tu
        > przyjeżdżają w odwiedziny mało który ma wyższe wykształcenie.
        > A skoro już zjechaliśmy na temat edukacji i Niemiec, to w którymś z
        > tegorocznych numerów "Newsweeka" (wydanie oryginalne) przeczytałem jaki
        > krzywdzący jest system eduakcji niemieckiej, gdzie poprzez system rozdziału
        > uczniów do różnych dróg kształcenia odcina się praktycznie możliwość awansu
        > edukacyjnego i społecznego dzieciom z rodzin robotniczych. Został tam opisany
        > ten mechanizm oraz przywiedzione dane statystyczne, w tym porównanie jaki
        > odsetek dzieci rodziców - robotników zdobywa wyższe wykształcenie.
        > Ten odsetek w RFN jest najniższy w Europie.
        > Ale to tak na marginesie, jako ciekawostka.
        > Pozdrawiam Pana.
        > Pytkowi na pohybel.
        >
        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=65&w=8894107&a=9186549
        > Autor: Gość: Mieszaniec IP: *.pl
        > Data: 18.11.2003 17:34 + dodaj do ulubionych wątków
        >
        > + odpowiedz na list
        >
        > + odpowiedz cytując
        >
        > ------------------------------------------------------------------------------
        > --
        > Nie rozumiem co Ty człowieku pieprzysz.
        > Zobacz ilu profesorów, adiunktów i asystentów Ślązaków pracuje lub pracowało
        > na Uniwersytecie Opolskim i Opolskiej Politechnice.
        > Zobacz ilu śląskich nauczycieli jest w szkołach ogólnokształcących,
        > zawodowych, muzycznych.
        > Niby to niewiele, ale biorąc pod uwagę, że Ślązacy zamiast kształcić swoje
        > dzieci, posyłali je do zawodówek, to są i tak są liczby szokujące!
        > Pod względem stosunku do wykształcenia opolscy Ślązacy w stosunku n.p. do
        > biedoty z Podlasia, byli beznadziejni. Zawsze gonili swoje dzieci do zawodówy
        > i do roboty. Mój ojciec ma doktorat, ale tylko dzięki farorzowi, który
        > przekonywał dziadka do posłania syna do ogólniaka. Ks. abp. Nossol też
        > opowiadał o sobie, że cudem zdobył średnie wykształcenie i poszedł do
        > seminarium. On to wie najlepiej i mówił o tym zjawisku po wielokroć. Stąd też
        > jego idee fix było utworzenie uniwersytetu w Opolu, aby Ślązacy
        > mogli "sztudiować doma".
        > Wspomniani Podlasiacy, sprzedawali ostatnie kury, żeby wyekspediować dwoje
        > dzieci do Warszawy. A Ślązacy, guzik, do zawodówy i szlus. A tymczasem za
        > tzw.
        > komuny naprawdę mógł studiować każdy, kto chciał. Dzisiaj niestety na starcie
        > znaczna część społeczeństwa ma podcinane nogi.
        > I zresztą tak zostało do dziś. Ślązacy nie wykorzystali swojej szansy na
        > awans
        > edukacyjny za komuny, a teraz mają szlaban ekonomiczny.
        > Zobaczcie jaki odsetek Ślązaków jest w ogólniakach, a jaki w zawodówkach i
        > technikach to moja teoria zaraz się potwierdzi.
        >
        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=65&w=8894107&a=9163415

        Ładnie,pięknie tylko proszę nie zapominać że tutaj były i są kopalnie do
        których potrzebna jest siła robocza !
        A w minionej epoce zawód górnika był na piedestale, różnego rodzaju zachęt
        materialnych z szybkim otrzymaniu mieszkania nie brakowało !
        W ten sposób władza popierała nieuctwo,by mieć zastępy do pracy na dole.A węgla
        wydobywaliśmy w najlepszym gierkowskim okresie blisko 200 mln ton rocznie !
        A to do dziś procentuje !

    • forman5 Re: Nieuctwo Slonzokow c.d 06.01.05, 12:04
      Gość portalu: haupsturmgorol napisał(a):

      > Dramatyczny list pasterski wystosował w tej sprawie biskup opolski Alfons
      > Nossol. Dwa lata temu na Wielkanoc ludzie usłyszeli z ambon: „Rozwody na
      > śląskiej wsi jeszcze do niedawna były czymś obcym. Obecnie zaś zdarzają się
      > one coraz częściej. Czy warto dalej narażać trwałość małżeństwa i dobre
      > wychowanie dzieci?”. Dla wielu ten apel był wstrząsem, ale wielu oburzył.
      >
      > Choć jedni i drudzy od dawna wiedzieli, że na saksach często i alkohol się
      > pojawia, i kobiety, a w Holandii narkotyki.
      >
      > A biskup tak prosił: „Kochana młodzieży, błagam was: uczcie się dalej!
      > Najlepszym kapitałem, największym bogactwem, jaki możecie wnieść w swoje
      > dorosłe życie, są nie pieniądze, ale wiedza osiągnięta podczas lat nauki i
      > studiów”.
      > Ale chyba nie podziałało – martwi się wójt Izbicka.
      >
      > – Nie wychodzi tłumaczenie, choć żyły sobie w szkole wypruwamy – wz
      > dycha
      > dyrektor miejscowego gimnazjum.
      >
      > – Pokazuję przykład córki, która skończyła prawo w Niemczech, i syna, któ
      > ry
      > studiuje matematykę we Wrocławiu – mówi poseł Kroll. – Ale u nas wc
      > iąż
      > najpopularniejszy jest model: najkrótsza zawodówka i pusta główka.
      >
      > polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1140979&MP=1
      >


      Biskup Nossol którego najbardziej poważam spośród wszystkich polskich biskupów
      ma niestety rację !
      Z drugiej strony patrząc to Ci ludzie widząc zero perspektyw w Polsce
      mając 'kogoś z rodziny" w Faterlandzie pragną za wszelką cenę (edukacji
      również) stąd uciec i pracować nalepiej fizycznie, by mieć szybko materialną
      niezależność
      • Gość: gorol Re: Nieuctwo Slonzokow c.d IP: *.example.net / *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.05, 12:09
        Wszyscy tego pragną ale nie plują na swój kraj i nie błogosławią hitleryzmu
        • forman5 Re: Nieuctwo Slonzokow c.d 06.01.05, 12:19
          Gość portalu: gorol napisał(a):

          > Wszyscy tego pragną ale nie plują na swój kraj i nie błogosławią hitleryzmu


          Jak wszedzie są wyrzutki,ale w Niemczech nigdy nie będą uważani za rdzennych
          Germanów.
          • Gość: gorol Re: Nieuctwo Slonzokow c.d IP: *.example.net / *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.05, 23:38
            Jasne, że nie...Spotkalem się z takim przypadkiem, że hanysy zabraniali mi mówić
            w marketach po polsku bo "Podpadnymy"
            Oczywiście idiotyzm tego faktu polega na tym, ze chociaż by nie wiem jak się
            staral to po tym stękaniu i tak Niemcy wiedzą, że to auslender.
    • loggic Re: Nieuctwo Slonzokow c.d 07.01.05, 10:54
      Zawodówka i jazda na zachód.
      Trzeba się uczyć itd. Ok!
      No więc się uczą... magisterka i... jazda na zachód.
      Jaka różnica?
      L.
      • Gość: Obergefreiter Funk Re: Nieuctwo Slonzokow c.d IP: 64.191.63.* 16.01.05, 19:11
        "Magisterka" ale w piciu bryny i dumaniu ło wolnym ślącku
        • forman5 Re: Nieuctwo Slonzokow c.d 16.01.05, 22:02
          Gość portalu: Obergefreiter Funk napisał(a):

          > "Magisterka" ale w piciu bryny i dumaniu ło wolnym ślącku
          Boli wolny Śląsk co ?
          Nie będzie segregacji rasowej !

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka