Gość: haupsturmgorol
IP: 149.156.189.*
06.01.05, 10:33
Dramatyczny list pasterski wystosował w tej sprawie biskup opolski Alfons
Nossol. Dwa lata temu na Wielkanoc ludzie usłyszeli z ambon: „Rozwody na
śląskiej wsi jeszcze do niedawna były czymś obcym. Obecnie zaś zdarzają się
one coraz częściej. Czy warto dalej narażać trwałość małżeństwa i dobre
wychowanie dzieci?”. Dla wielu ten apel był wstrząsem, ale wielu oburzył.
Choć jedni i drudzy od dawna wiedzieli, że na saksach często i alkohol się
pojawia, i kobiety, a w Holandii narkotyki.
A biskup tak prosił: „Kochana młodzieży, błagam was: uczcie się dalej!
Najlepszym kapitałem, największym bogactwem, jaki możecie wnieść w swoje
dorosłe życie, są nie pieniądze, ale wiedza osiągnięta podczas lat nauki i
studiów”.
Ale chyba nie podziałało – martwi się wójt Izbicka.
– Nie wychodzi tłumaczenie, choć żyły sobie w szkole wypruwamy – wzdycha
dyrektor miejscowego gimnazjum.
– Pokazuję przykład córki, która skończyła prawo w Niemczech, i syna, który
studiuje matematykę we Wrocławiu – mówi poseł Kroll. – Ale u nas wciąż
najpopularniejszy jest model: najkrótsza zawodówka i pusta główka.
polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1140979&MP=1