Dodaj do ulubionych

Upierdliwi sąsiedzi

29.12.07, 16:02
Witam. Od roku borykam się z niecodziennym problemem. Przeprowadziłam się
wówczas do własnej kawalerki na osadę Jana,w wieżowcu. Wiadomo,ściany cienkie,
wszystko słychać. Pode mną mieszka para straszych ludzi,którzy nie dają mi
żyć. Bez przerwy jestem nękana wizytami policji, nieustannie przychodzi
dzielnicowy (bardzo wobec mnie nieprzyjemny), staruch z dołu jest do tego
stopnia prymitywny, że kiedy np. coś spadnie mi w kuchni wydziera się z dołu
obelżywymi słowami komentując moją niezgrabność. Było już walenie w
kaloryfery, awantury o to,że leję wodę (???),kiedy był u mnie remont
(mieszkanie było właściwie pustostanem) stary przyszedł i darł się na mojego
dziadka,który kładł kafelki w kuchni,że wezwie policję.
Ci idioci są do tego stopnia aspołeczni,że ANI RAZU nie zdarzyło się,aby ktoś
z dołu przyszedł do mnie i zwrócił uwagę,że robię coś nie tak,zawsze były
wrzaski, policja i wyzwiska, Jak zaproszę znajomych (wiadomo,że w kawalerce
imprezy zrobić się nie da,więc siedzimy i rozmawiamy) to następnego dnia
dowiaduję się,że mam w domu melinę. Boję się wypić piwo we własnym domu, bo
jakby przyszła policja to mogą mi zarzucić,że jestem nietrzeźwa. Kiedy robiłam
urodziny (w ciągu roku może 2 razy było głośniej niż zwykle) interwencja
przyjechała 2 razy,następnego dnia poszłam zapytać sąsiadów u góry i obok,czy
rzeczywiście komuś przeszkadzałam (skoro 2 razy w ciągu jednej nocy przyjeżdża
policja to coś musi się dziać,prawda), ale nikt nic nie słyszał poza tymi
upierdliwcami.
Kilka razy zdarzyło się,że policjaprzyjechała,jak ja już spałam,bo,np.
trzasnęłam tapczanem przy rozkładaniu łóżka. Ostatnim razem zrobiłam dla
swojego chłopaka romantyczna kolację i "stróże prawa" obudzili nas oboje. Na
dodatek te stare aspołeczne indywidua czuja się bezkarnie, bo nigdy nie
dostali nawet upomnienia za bezpodstawne wzywanie policji.
Czy ktoś z Was drodzy forumowicze byl kiedyś w podobnej sytuacji? Czy jest
jakaś rada na takich ludzi?
Jestem studentką, często późno wracam do domu i nie będę się we własnym
mieszkaniu zachowywać jak w kościele,nie chcę nikomu przeszkadzać,ale chcę
normalnie i bezstresowo mieszkać.

pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • Gość: lolo Re: Upierdliwi sąsiedzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.07, 17:46
      nie przejmuj aie rob swoje w ktorym bloku mieszkasz bo ja chyba znam tych
      aspolecznikow
      • mirotg Re: Upierdliwi sąsiedzi 29.12.07, 17:57
        Moze sproboj walczyc ich bronia.W mysl powiedzenia "kto czym wojuje,od tego
        ginie".Bo skoro policja moze przyjezdzac do Ciebie,to do nich chyba
        tez?.Wszystkiego najlepszego w tym nadchodzacym Nowym Roku.
    • Gość: JK Re: Upierdliwi sąsiedzi IP: 83.1.67.* 29.12.07, 17:55
      Witam
      Współczuję sąsiadów, z tego co wiem, na takie zachowania jest jakiś paragraf,
      ale musisz pofatygować się na policję i dopytać. Formalnie przecież swoim
      działaniem utrudniają Ci życie. Policja sama z siebie nie chce/nie może oskarżyć
      ich o nieuzasadnione wezwanie, ale Ty jak najbardziej, pytanie tylko, co
      widnieje w sporządzonej notatce. Do zgłoszenia możesz dołączyć jeszcze opinię
      sąsiadów (o ile zechcą coś takiego napisać...) i myślę, że następnym razem ci z
      dołu zastanowią się zanim wezwą policję. Poszukaj (lub spytaj) jeszcze na grupie
      pl.rec.dom - średnio raz w miesiącu pojawia się podobny temat.

      Pozdrawiam
      JK
      • Gość: dadus27 Re: Upierdliwi sąsiedzi IP: *.adsl.inetia.pl 29.12.07, 18:14
        Jeśli faktycznie ty jesteś w porządku, to następnym razem jak przyjedzie policja, to zapytaj policjanta, czy ci którzy ich wezwali nie powinni zostać ukarani grzywną za nieuzasadnione wezwanie policji. Byc może w tym czasie ktos kogos będzie mordował, a policja nie bedzie mogła tam pojechać, no bo sie przecież nie rozdwoją. Zapytaj policjanta o to czy nie można skierować przeciw tym ludziom pozwu do sądu grodzkiego. Popros również innych sasiadów o to by na piśmie dali ci oswiadczenie, że jesteś osobą bezkonfliktową. Jak ci aspołecznicy zostaną ukarani grzywną, lub zostanie im wytoczona sprawa w sądzie grodzkim to prawdopodnie zrezygnuja z gnebienia cie. Ja sam mam sąsiadów, którym chętnie bym utopił (piszę o tym w temacie Pożar). Kiedyś jedna sasiadka wezwała policję (inna jednak niz ta opisana w temacie Pożar), bo moja żona powiesiła na strychu 3 kołdry.... Jak to panowie policjanci usłyszeli to tylko parskneli smiechem, a nam powiedzieli, ze nastepnym razem za takie niuzasadnione wezwanie policji ta osoba zostanie ukarana mandatem. Jesli sasiedzi cie wyzywają to po prostu nagraj ich na dyktafon i będziesz mieć niezbity dowód. W ostateczności sama możesz im wytoczyć sprawę cywilną, lecz wtedy pamietaj o niezbitych dowodach (nagranie dyktafonem może byc bardzo przydatne) i o tym by pozostali sąsiedzi opowiedzieli sie po twojej stronie.
        • mirotg Re: Upierdliwi sąsiedzi 29.12.07, 18:29
          Zalozmy ze zostanie im wytoczona sprawa w sadzie grodzkim,to jak sadzisz,kto ja
          wygra?.Studentka,cz ci"biedni i schorowani staruszkowie".A nie daj Bog,zeby
          zaczeli latac po lekarzach,i kompletowac orzeczenia,z ktorych bedzie wynikac ze
          poniesli uszczerbek na zdrowiu,lub ze sa schorowani i wymagaja ciszy i
          spokoju.Jak myslisz-kto wygra?.
          • Gość: TG Re: Upierdliwi sąsiedzi IP: *.stk.vectranet.pl 29.12.07, 18:44
            Twój przypadek jest inny niż mój ale ja też się wkurzam z powodu
            chamskich sąsiadów.
            Ci mają "synka" dwadzieścia parę lat, co to jak mu do głowy za
            bardzo sterydy uderzą to lubi "walnąć" basem. A jaka jest akustyka w
            blokach wszyscy wiedzą.
            Ale jego mamusia złego słowa na kochanego "synusia" powiedzieć nie
            da. To ja i moja rodzina jestesmy dziwni.
            Widzisz, każdy ma swoje małe "piekiełko".
            Pozdrawiam
          • hellyspring Re: Upierdliwi sąsiedzi 29.12.07, 18:57
            Dzięki za słowa wsparcia:)
            Problem polega na tym,że ilekroć był u mnie dzielnicowy nie chciał w ogóle
            słuchać,co ja mam do powiedzenia, w końcu doszło do tego,że zamknęłam mu drzwi
            przed nosem bo był po prostu wobec mnie arogancki. a ja mam teraz sprawę w
            sądzie o zakłócanie spokoju, co ciekawe świadkiem nie jest nikt z sąsiadów,ale
            dzielnicowy właśnie i jeszcze jeden policjant,który zdaje sie byl na
            interwencji. Nie mam czasu biegać po sądach, straszyć rozprawami ani pieniędzy
            aby ponosić koszta sądowe:(
            Nagrać ich nijak nie mogę po po pierwsze nie mam dyktafonu a po drugie jak ten
            staruch się wydziera, to zazwyczaj wrzeszczy tylko z dołu "k... jak ja ci
            cholero pokaże",ale na tyle głośno,że ja,piętro wyżej to słyszę.Oczywiście
            rozmawiałam juz z sasiadami,wszyscy zgadzają się ze mną,ale na słowo "sąd"
            reagują w najbardziej oczywisty sposób, że "rozumieją,ale oni nie chcą sobie
            robić kłopotu". Tylko jedna pani z naprzeciwka powiedziała,że mogę na nią
            liczyć,bo ona wie,co to za ludzie i wie też,że ja nic złego nie robię. No ale
            ona mieszka na przeciwko,więc jest argument, że może nie słyszeć tych libacji w
            alkoholowej melinie jaką jest wg.starucha z dolu moje mieszkanie,czyli tego jak
            np.kąpię sie.
            Kiedy raz policjant zwrócił mi uwagę że na parapet sasiada spada popiół z
            papierosów było mi strasznie głupio, zaproponowałam,że umyję mu okna i od tego
            czasu nikt w moim mieszkaniu nie zapalił, ale ani policjant ani sąsiad nie
            zauważyli mojej dobrej woli i chęci dogadania się.
            Co ciekawe ja mam problemy ze zdrowiem i na wezwaniu do sądu dołączone
            jest...wezwanie do lekarza,aby stwierdzić mój stan. Uważam,że to skandal,mam
            raczej osobiste problemy i zaufaną lekarkę,a przez tych kretynów będę musiala
            spowiadać się jakiejś obcej kobicie i jeszcze jechać w tym celu d Piekar:/
            Ech, dadus27 rozumiem co mówisz,kiedy chcesz żeby Twoi sąsiedzi zeszli z tego
            świata. Nawet moja mama kiedyś w złości stwierdziła,że mam się nie martwić,bo te
            próchna wkrótce umrą. Straszne,ale ileż można próbować rozmawiać i stresować się
            niszcząc sobie zdrowie?
            • Gość: dadus27 Re: Upierdliwi sąsiedzi IP: *.adsl.inetia.pl 29.12.07, 19:28
              Potrzebujesz wiarygodnych świadków lub niezbitych dowodów. Dyktafon jest teraz w prawie kazdej komórce, więc może ktoś znajomy ci pożyczy na kilka dni....To że policja jest przeciw tobie to tylko z powodu twojego wieku-jak znowu przyjdą to powiedz to zdecydowanie dzielnicowemu i zapytaj czy bycie młodym to taki wielki grzech, jeśli sie nie robi nic złego. Pamietaj tylko,że dla policji trzeba być miłym i nie wolno im zamykać drzwi przed nosem bo to świadczy przeciw tobie. Im więcej zadasz pytań policji tym lepiej (będą zmuszeni odpowiedzieć na twoje pytania). Kto pyta ten prowadzi rozmowę(trochę psychologii zawsze sie przyda). Polecam lekturę książki "Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi ", którą napisał Dale Carnegie (jak poszperasz w necie to znajdziesz ją za free w wersji elektronicznej).
              • mirotg Re: Upierdliwi sąsiedzi 29.12.07, 20:48
                Ciekawe po co sadowi potrzebna jest opinia o Twoim zdrowiu,skoro to sprawa o
                zaklocenie spokoju.Co ma jedno do drugiego?.
                • Gość: Wilhelm Re: Upierdliwi sąsiedzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.07, 21:17
                  Zachowuj się normalnie i nie przejmuj dziadkiem.Gliniarze muszą
                  przyjechać gdy jest zgłoszenie,bądź dla nich wyrozumiała,robią swoje
                  i nie mają wpływu na to gdzie ich wysyła dyżurny.Sprawą w sądzie nie
                  musisz się przejmować,urojenia dziadów nie są żadnym dowodem.
                  Licz się z tym,że istotne będzie to co napiszą niebiescy.Dlatego
                  dobrze radzę,rozmawiać a nie zamykać drzwi przed nosem dzielnicowego
                  (to wkur..a każdego człowieka)
                  • Gość: JK Re: Upierdliwi sąsiedzi IP: 83.1.67.* 30.12.07, 21:44
                    A może na dyktafonik nagrać następną interwencję dzielnicowego? Było by po
                    "ziobrowemu", że Ty masz dobrą wolę, ale dzielnicowy jest uprzedzony i
                    nierzetelnie wykonuje swoją pracę.
                    • Gość: wilhelm Re: Upierdliwi sąsiedzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.07, 22:19
                      Należy wybrać sobie jednego wroga,upierdliwego dziada lub
                      dzielnicowego,który nie przypadł do gustu.
                      Albo rybka,albo akwarium.
                      • Gość: hellyspring Re: Upierdliwi sąsiedzi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.01.08, 15:29
                        No cóż, próba mojego porozumienia spełła na niczym. Przekonywałam go,aby pójść do sąsiaów z góry i tych obok mnie, jednak on oznajmił,że nia ma takiego obowiązku ani nie czuje potrzeby tego sprawdzić, bo wystarczy mu to, co usłyszał od sąsiadów z dołu. Uważasz, że to w porządku?
                        Kiedy tłumaczyłam, że sąsiedzi nie podjęli nawet jenej próby dyskusji ze mną odpowiedział: "A ile razy można rozmawiać o tym samym?". Tak jakby zupełnie nie obchodziło go, co ja mówię: ANI JEDNEJ próby.
                        A sąsiedzi niezrażeni dalej śla skargi, dzwonią na policję i od czasu do czasu drą się z dołu. Ale pomysł nagrania interwencji dzielnicowego wart jest wykorzystania, dziękuję, na to nie wpadłam:)

                        Potwierdzenie stanu mojego zdrowia jest chyba potrzebne aby udowodnić, że na komendzie mówilam prawdę bo napytanie, czy się leczę odpowiedziałam zgodnie z prawdą,że tak.Ale mogłabym równie dobrze przynieść potwierdzenie od swojego lekarza, a nie tłumaczyć się komuś obcego z problemów.
                        • Gość: Wilhelm Re: Upierdliwi sąsiedzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.08, 18:00
                          W takim razie uprzedź dziadów i kolejnym razem gdy zaczną łomotać w
                          kaloryfery i wykrzykiwać zgłoś na 997 zakłócanie ciszy nocnej.
                          Policja ma obowiązek przyjąć interwencję i udzielić ci pomocy
                          Nagranie dzielnicowego i próby "walki"z policją absolutnie niczego
                          ci nie dadzą,bo niby co takiego ciekawego możesz nagrać.
                          Szkoda twojego czasu i energii,skoncentruj się na uciszeniu
                          niesympatycznych dziadków.
            • Gość: sion2 Re: Upierdliwi sąsiedzi IP: 82.160.182.* 25.07.08, 10:39
              Cześć ! Jednym słowem masz przechlapane , ale ja mam jeszcze
              gorzej ! Od roku mieszkamy we własnym domu. Nasz sąsiad od samego
              początku utrudniał nam prace budowlane , ciągle wzywał policję bo to
              zakłócaliśmy mu spokój albo droga była ujeżdżona przez samochody
              dostawcze , w końcu ustawiał swoje auta tak , że nie można było
              manewrować ciężarówką . Na dodatek ten Pan jest biznesmenem prowadzi
              własną działalność i zatrudnia pracowników którzy dojeżdżaja do
              pracy samochodami , które ustawiają przed naszym domem , a my musimy
              ustawiać auta po kątach . Nie daj Bóg ustawimy nie tak jakby chciał
              sąsiad to na drugi dzień jakby mógł to wjechałby nam do
              domu.Wydzwania do instytucji , które zajmują się opieką nad
              zwierzętami , że nasz pies jest zaniedbany , głodzony ; do nadzoru
              budowlanego , że mamy uchybienia w pozwoleniu budowlanym ; ba nawet
              złożył doniesienie do prokuratury , że w Sylwestra mąż strzelał
              petardami . Tego się nie da opisać . Podobnie jak u Ciebie ciągle
              mam Policję w domu tylko ,że ja mam małe dzieci i na widok
              Policjanta ustawiają się po kątach bo sie boją .Znajomi powtarzają
              mi tylko , że nic nie zrobię , nie mam reagować na Niego . Zaczyna
              mnie to wkurzać bo w końcu żyjemy w Państwie demokratycznym i to ,
              że on ma Firmę , więcej kasy to może sobie tak pogrywać . Wszystkim
              na około jest łatwo mówić żeby nic nie robić bo oninie muszą tego
              przeżywać codziennie .Nie wiem co mam robić . Nie chciałabym się
              włóczyć po sądach , bo to będzie trwało latami , a ja chciałabym
              wychować dzieci i zostać babcią , a nie w wieku 40 lat zejść z tego
              świata .
              • Gość: hellyspring Re: Upierdliwi sąsiedzi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.07.08, 16:35
                No a jak reaguje policja? Przeciez jak są po raz dwudziesty wzywani bezpodstawnie w jedno miejsce przez jakiegos durnia, to kolejna interwencja powinna skończyc się dla niego jakąś karą. Bo bez przesady: Twój mąż strzelał petardami i to ma byc powód do skargi? Naprawde brak słów...
                Rozumiem,ze nie chcesz się włóczyc po sądach, ja tez nie złozyłam tym z dołu sprawy o szykanowanie, bo nie mam czasu na comiesięczne przegadywanki na Opolskiej, no ale w Waszym przypadku wzywani gliniarze tez przeciez powinni jakos ukrócic działania sąsiada.
    • Gość: :) Re: Upierdliwi sąsiedzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.08, 15:46
      To jest problem :(
      • Gość: kara Re: Upierdliwi sąsiedzi IP: *.toya.net.pl 20.02.08, 18:07
        JA mam za to inny problem.W mieszkaniu nad moim jest popękana
        wylewka i na tym drewniany stary rozklekotany parkiet z którm
        własciciel nic nie robił od 20 lat chyba. Do tej pory własciciel
        wynajmował mieszkanie. Ja naprawde nie jestem przeczulona na dźwięki
        ale kazdy krok to zgrzyt... ktos przejdzie po pokoju a ja się
        budze... dlatego poprosiliśmy własciciela o interwencje żeby odkleił
        ten parkiet...podobno to zrobił choć lokatorzy z góry nic o tym nie
        wiedzą:] Postanowiliśmy więc zakupić do mieszkania sąsiada
        wykładziny na podkładzie piankowym,gdyż on po wizycie w naszym
        mieszkaniu stwierdził ze to problem ale nasz... I ot co po
        niespełnym roku wzglednej ciszy okazuje się ze własciciel sprzedał
        mieszkanie. A nowa właścicielka wykłądziny zakupione przez nas rok
        temu wyrzuciła na śmietnik bo się nie zgadzają kolorystycznie.
        Przeprowadza tez generalny remont wiec poprosiliśmy grzecznie żeby
        rozwazyła zerwanie parkietu ...niestety jak widac jak kalemu kradną
        to źle,ale jak kali kradnie to dobrze...odmówiła...
        Ja myśle że to nie był by az taki wielki problem, poza tym w naszym
        mieszkaniu tez był taki problem i na prośbe sąsiadów z dołu została
        zmieniona podłoga i problem znikł...bo czasem chyba warto zrobić coś
        dla drugiego człowieka... ??
        • Gość: 23 Re: Upierdliwi sąsiedzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.08, 18:13
          Nowemu właścicielowi tego mieszkania nie przeszkadza zgrzytanie pod
          stopami?
          • hellyspring Re: Upierdliwi sąsiedzi 20.02.08, 18:39
            Uuu,to faktycznie masz podbramkową sytuację. Kurczę, i bądź tu człowieku
            miły:/Co za peoblem wymienić stary parkiet, nie rozumiem takich ludzi jak Wasza
            nowa sąsiadka.
            Ci z dołu na razie sie uspokoili, może dlatego, ze miałam sesje i nie wracałam
            ze studiów późno do domu.
            • Gość: 23 Re: Upierdliwi sąsiedzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.08, 20:29
              Może ogłuchli ze starości?
              Masz szczęście!
    • myk.myk Re: Upierdliwi sąsiedzi 18.04.08, 22:31
      Hej ja moze zaczne od poczatku,bo to co napisze ma swoje
      podloze.Kilka lat temu do mojej klatki wprowadzila sie rodzina-
      bardzo ulozene malzenstwo z dwojka kilkuletnich dzieci.Mieszkali na
      przeciwko nas a nad nimi mieszkalo mlode malzenstwo z ktorym ja i
      moja rodzina dobrze zylismy.Po prawie dwoch latach Ci sasiedzi
      naprzeciwko nas sie wyprowadzili a potem od sasiadow mieszkajacych
      nad nimi dowiedzielismy sie ze im przeszkadzaly halasy biegajacych
      dzieci i halasy rozrzucanych na podloge zabawek i przedmiotow,bo
      podobno panele tak dzialaja.No i cala klatka lacznie ze mna i moja
      rodzina miala tych ludzi za debili i fanatykow na punkcie ciszy i
      spokoju.Ale moj swiatopoglad zmienil sie gdy do klatki mojej kuzynki
      wprowadzilo sie mlode malzenstwo z malym dzieckiem i dopoki dziecko
      nie zaczelo chodzic to mieszkalo sie tam wspaniale.Potem zaczelo sie
      pieklo ktore ja bagatelizowalam i mialam moja kuzynke za
      wariatke,dopoki nie zostalam u niej kilka dni.Moi drodzy te halasy
      rzucanych zabawek i biegania po golych panelach to istny horror.I
      osoba na gorze ktorej cos upadnie nie ma swiadomosci jak to sie
      slyszy na dole.Chwilami czlowiek sie az sie zatrzasl jak nagle cos
      upadlo lub przebieglo dziecko.A slyszalne jest to tak jakby szla
      burza lub cos podobnego.Kuzynka zalozyla sprawe na policji,bo
      najpierw byly grzeczne prosby a potem krzyki a no koniec byla
      policja.I uwierzcie czy nie ale moja kuzynka wygrala,bo miala
      nagrania ktore swiadczyly o tym jak ona zyje ze swoja rodzina od
      prawie roku.Sasiedzi musieli na calosci polozyc wykladziny i policja
      im powiedziala,ze niestety,ale zawsze sasiad mieszkajacy na dole
      jest w najgorszej pozycji.A problem z panelami i wiazacym sie z ich
      powodu halasem ma coraz wiecej ludzi,ale sprawa jest zawsze wygrana
      dla tych na dole.Teraz z perspektywy czasu nie osadzam nigdy nikogo
      po opowiesci jednej ze stron,bo trzeba to przezyc,uslyszec i
      pomieszkac na miejscu tej rodziny na dole zeby moc ja zrozumiec.A
      jak kiedys spotkam moich dawnych sasiadow to podam im reke i zwroce
      honor.Czasem warto cos przezyc zeby osadzic.A teksty w stylu
      natretny,upierdliwy itd.nie zawsze musi sie odnosic do tej osoby
      uzalajacej sie na sasiadow z gory,lecz do tych ktorzy robia cos a
      nie sa tego swiadomi ze to zle i meczace.
      • hellyspring Re: Upierdliwi sąsiedzi 19.04.08, 10:05
        Niestety, u mnie nie było zadnej dyskusji, człowiek z dołu to aspołeczny furiat, który potrafił przyjś i wrzeszczec, że mam w domu melinę bo..kapałam się w nocy. A policję wzywał przy każdej nadarzającej się okazji. Ostatnio przestał, bo policjanci po raz kolejny mnie obudzili i chyba powiedzieli mu parę słów. ale nie liczę na unormowanie się stosunków sąsiedzkich. Do tego człowieka po prostu nie dociera, że chodzenie po własnym mieszkaniu to koniecznoś,a nie złosliwoś. Poza tym ja nad soba też mam sąsiadów i często słyszę zwyczajne, domowe odgłosy, ściany sa tak cienkie, że słyszę sygnał smsa, który przychodzi do któregoś z sąsiadów. Ale nie wzywam z tego powodu policji ani nikogo nie straszę sądem!
        • myk.myk Re: Upierdliwi sąsiedzi 19.04.08, 23:11
          Hej u Ciebie jest troche inaczej i chyba troche gorzej;/U mojej
          kuzynki tez bylo slychac halasy u sasiadow w stylu sygnal smsa lub
          glosne rozmowy i to bylo wzgledne,ale ona miala nad soba bawialnie i
          biegalnie.A halasy rzucanych przedmiotow na panele to po prostu
          szok.Mowie Ci ja gdybym tego nie slyszala to pewnie bym nie
          uwierzyla,ale to sa fakty.I ja mialam dosyc po kilku dniach a ona
          tak miala przez rok.Ci sasiedzi raz do niej przyszli na prosbe mojej
          kuzynki,zeby uslyszeli jak to slychac i byli troche mocno
          zdziwieni.Zalozyli wykladziny i chodzili w miekkich kapciach,bo
          zdali sobie sprawe ze to konieczne.Ale znam przypadek ludzi ktorzy
          sprawiali komus podobne kongo i nie docieralo do nich ze to slychac
          i walili w podloge specjalnie.Doprowadzili ludzi do depresji i
          nerwicy i Ci musieli sie wyprowadzic a na ich miejsce przyszli
          ludzie ktorzy zrobili z tymi sasiadami z gory porzadek po paru
          miesiacach i tez sprawe wygrali-trafila kosa na kamien.Bo skoro w
          tym samym mieszkaniu dwie rodziny narzekaly na tych z gory to cos
          jest nie tak.Ja wiem tylko jedno ze panele to ladna estetyczna
          rzecz,ale uprzykszajaca zycie innym ludziom.Ale teraz podobno
          wykladziny sa w modzie,wiec moze ludzie przestana miec te
          problemy.Trzeba tez miec na uwadze innych sasiadow,bo skoro
          decydujemy sie mieszkac czesto nie majac wyboru w bloku to musimy
          pamietac o innych sasiadach,bo zeby miec pelen komfort i luz to
          trzeba mieszkac w domku.A w bloku no niestety tak juz
          jest...Pozdrawiam wszystkich.
          • Gość: Wilhelm Re: Upierdliwi sąsiedzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.08, 22:31
            Ogólnie mieszkania w blokach są niezwykle akustyczne.Słychać
            spuszczaną wodę,hałasy z klatki schodowej,stąpanie sąsiadów z góry,
            nawet ich nocne igraszki.Wszystko zależy od tego na jakim osiedlu
            mieszkamy.Moim zdaniem najgłośniejsze są bloki na Osadzie Jana.
            Tam słychać nawet kichnięcie sąsiada.Nie wiem jak jest w budynkach
            budowanych już w XXI wieku,ale tych w Tarnowskich Górach jest
            niewiele.
        • Gość: pinia Re: Upierdliwi sąsiedzi IP: *.elopole.bot.pl 23.04.08, 09:17
          To moze prowokuj 'glosne sytuacje" (pisalas co s o tapczanie czy
          wodzie)i myk w piżamce do łózka i ciemno w mieszkaniu ..Niech
          policja widzi ze Cie budzi i nic sie nie dzieje moze sie wk*** w
          końcu na nich :D

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka