hellyspring
29.12.07, 16:02
Witam. Od roku borykam się z niecodziennym problemem. Przeprowadziłam się
wówczas do własnej kawalerki na osadę Jana,w wieżowcu. Wiadomo,ściany cienkie,
wszystko słychać. Pode mną mieszka para straszych ludzi,którzy nie dają mi
żyć. Bez przerwy jestem nękana wizytami policji, nieustannie przychodzi
dzielnicowy (bardzo wobec mnie nieprzyjemny), staruch z dołu jest do tego
stopnia prymitywny, że kiedy np. coś spadnie mi w kuchni wydziera się z dołu
obelżywymi słowami komentując moją niezgrabność. Było już walenie w
kaloryfery, awantury o to,że leję wodę (???),kiedy był u mnie remont
(mieszkanie było właściwie pustostanem) stary przyszedł i darł się na mojego
dziadka,który kładł kafelki w kuchni,że wezwie policję.
Ci idioci są do tego stopnia aspołeczni,że ANI RAZU nie zdarzyło się,aby ktoś
z dołu przyszedł do mnie i zwrócił uwagę,że robię coś nie tak,zawsze były
wrzaski, policja i wyzwiska, Jak zaproszę znajomych (wiadomo,że w kawalerce
imprezy zrobić się nie da,więc siedzimy i rozmawiamy) to następnego dnia
dowiaduję się,że mam w domu melinę. Boję się wypić piwo we własnym domu, bo
jakby przyszła policja to mogą mi zarzucić,że jestem nietrzeźwa. Kiedy robiłam
urodziny (w ciągu roku może 2 razy było głośniej niż zwykle) interwencja
przyjechała 2 razy,następnego dnia poszłam zapytać sąsiadów u góry i obok,czy
rzeczywiście komuś przeszkadzałam (skoro 2 razy w ciągu jednej nocy przyjeżdża
policja to coś musi się dziać,prawda), ale nikt nic nie słyszał poza tymi
upierdliwcami.
Kilka razy zdarzyło się,że policjaprzyjechała,jak ja już spałam,bo,np.
trzasnęłam tapczanem przy rozkładaniu łóżka. Ostatnim razem zrobiłam dla
swojego chłopaka romantyczna kolację i "stróże prawa" obudzili nas oboje. Na
dodatek te stare aspołeczne indywidua czuja się bezkarnie, bo nigdy nie
dostali nawet upomnienia za bezpodstawne wzywanie policji.
Czy ktoś z Was drodzy forumowicze byl kiedyś w podobnej sytuacji? Czy jest
jakaś rada na takich ludzi?
Jestem studentką, często późno wracam do domu i nie będę się we własnym
mieszkaniu zachowywać jak w kościele,nie chcę nikomu przeszkadzać,ale chcę
normalnie i bezstresowo mieszkać.
pozdrawiam.