Dodaj do ulubionych

Gdy pracodawca nie wyplaca nadgodzin

18.11.11, 19:51
Pracuje jako niania(mam 29lat,wyksztalcenie mgr inż),bez zadnej umowy,zreszta nigdy nie spotkalam sie aby w tym zawodzie ktos zaproponowal mi umowe,pilnuje 12mies.chlopca,bardzo go lubie,staram sie jak moge,czytam mu bajki w jez.polskim i angielskim,spiewam,chodzimy na spacery -bo tak rodzice chcą itp.rodzice jednak nie wyplacają mi pieniedzy tak jak umawialismy sie na poczatku tzn.mialam dostawac dodatkowe pieniadze za nadgodziny,gdy przyjde w niedziele czy w swieta,niestety dostaję normalna stawke 8zl/h,tak samo powiedzieli mi,ze jak bedzie dzien wolny dostane polowę dniówki np.1listopada i 11listopada byl wolny,mialam dostac pieniadze jak za 1 caly dzien powiedzieli,ze nie mogą mi wyplacic tych pieniedzy bo nie mają...rodzice zamozni,dobrze zarabiają,dziecko ma ubrania firmowe,jedzenie w lodowce z najwyzszej polki,zabawki co tydzien kupuja mu nowe,dwa dobre auta...

jak zareagować chyba raczej chce zrezygnowac ale boję sie,ze mi nie wyplacą pieniedzy?pieniedze za godziny wyplacają mi co 2 tygodnie,zawsze slysze,ze nigdy pieneidzy nie mają,załózmy pensje mam dostac 30ego ,to wyplaca mi 1ego i jezeli nie wyplacaja mi tych umówionych nadgodzin to czy niegrzecznie bedzie jak np.1ego juz nie przyjdę do pracy choc szkoda mi tego maluszka...nie płacą więc nie pracuję
doradzcie proszę!
Obserwuj wątek
    • majaa Re: Gdy pracodawca nie wyplaca nadgodzin 18.11.11, 20:04
      Ale właściwie jakiego rodzaju rady oczekujesz na tym forum? Jak grzecznie acz stanowczo upomnieć się o swoje czy może jak elegancko podziękować za współpracę nieuczciwym pracodawcom?
    • soffia75 Re: Gdy pracodawca nie wyplaca nadgodzin 19.11.11, 00:00
      leckowa napisała:
      "(...) jezeli nie wyplacaja mi tych umówionych nadgodzin to czy niegrzecznie bedzie jak np.1ego juz nie przyjdę do pracy choc szkoda mi tego maluszka...nie płacą więc nie pracuję"
      Jeśli nie zamierzasz już u nich pracować - najpierw ich o tym uprzedź! To, że Twoi pracodawcy nie wywiązują się z umowy z Tobą (a ustne ustalenia też są wiążące), nie usprawiedliwia rzucania pracy z dnia na dzień bez słowa i stawiania drugiej strony w podbramkowej sytuacji. Z pracodawcą należy rozstawać się z klasą, choćby nie należał do idealnych...
    • claratrueba Re: Gdy pracodawca nie wyplaca nadgodzin 19.11.11, 07:14
      Miałam podobną sytuację bardzo dawno temu, kiedy byłam studentką. Też nie umiałam upomnieć się o to, co należało mi się z umowy. Tez ustnej, ale to bez znaczenia. Zebrałam się na odwagę, po prostu.Rozmowa: "Niestety, jestem zmuszona odejść. Zaczynam się bardzo źle czuć, bo Państwo nie dotrzymujecie swojego słowa. Ja się wywiązuję, Państwo- nie". Próbowali się jakoś tłumaczyć, że klient im nie zapłacił, że podatek większy (jakoś w drogich zakupach te kwestie nie przeszkadzały) ale powiedziałam, że rozumiem, ale dla mnie stałe dochody są ważne i skoro nie mogą mi ich zapewnić, to odchodzę. Przez następny prawie rok wszystko było w porządku, nawet jakiś bardzo przyzwoity prezent dostałam na odchodne.
      Po prostu, są ludzie, którzy uważają, że "jak sie upomina to znaczy, że i tak jest szczęśliwa, że w ogóle zarabia co łaska". Albo, że frajerka, która nie umie się upomnieć.
    • nm.buba011 Re: Gdy pracodawca nie wyplaca nadgodzin 19.11.11, 10:20
      - po zakończeniu wizyty u stomatologa następuje rozliczenie. Podobnie sprawa ma się korepetycjami i innymi.
      Twoja umowa, także z Twojej winy ma charakter mieszany, a raczej kombinowany. Oczekujesz przy braku Umowy o Pracę, czy choćby spisanej, pewnych "praw", jak zapłata za nie przepracowany czas świąteczny.
      Wyznacz drugiej stronie - 10zł/godzinę i na zakończenie dnia inkasuj, jak to na wstępnie napisałem.
      Chodzi tu o wymiar praktyczny, Twoi pracodawcy mogą zginąć w wypadku, czego nikomu się nie życzy, a co się niestety przytrafia. Mogą także nie mieć pieniędzy (oczywiście dla Ciebie), skoro i tak nie muszą.
    • kol.3 Re: Gdy pracodawca nie wyplaca nadgodzin 19.11.11, 15:04
      Sama w swoim czasie zatrudniałam nianie i rozliczałam się z nimi następująco - zapłata za etat w umówionym dniu wypłaty. Nadgodziny (umówione) wynikające np. z naszych wyjść do teatru wieczorem, natychmiast po wykonaniu pracy. Pretensje zgłaszaj od razu, na gorąco.Jeden dzień spóźnienia w wypłacie nie jest podstawą do zerwania umowy, chyba, że te opóźnienia są ciągłe i kilkudniowe.
      Czy jesteś pewna, że rozumiesz się dobrze z pracodawcami? Jaką stawkę godzinową uzgodniliście za pracę w np. w niedzielę? Może oni myślą, że po prostu w tym dniu mają Ci płacić jak za normalną pracę?
      • leckowa moja odp. 19.11.11, 21:15
        stawka godzinowa 8zl
        sami zaproponowali,ze jak zostane dluzej czy przyjde w dzien wolny-w niedziele dostane podwojnie liczona stawke a niestety nie dają,za wolny dzien tez powiedzieli(sami ustalili),ze dadza mi polowe dniowki,zebym miala pieniadze na zycie i co?jak doszlo co do czego,to powiedzieli,ze nie mają...
        minusem jest brak umowy i brak papierka na to,co mowili...
        brak mi slow bo to kolejny moj pracodawca,ktory nie wyplaca pieniedzy!
        • nm.buba011 Re: moja odp. 19.11.11, 21:58
          - robisz dużo złych rzeczy, pracując bez wynagrodzenia w kraju katolickim, gdzie notabene, zaleganie pracownikowi z wypłatą jest tzw. jednym z "Grzechów o pomstę do nieba wołającym". www.ultramontes.pl/Katechizm_Bellarmina_XXI.htm

          Pracując bez wynagrodzenia, psujesz swoim koleżankom rynek.
          Postaw pracodawcy ultimatum, o wyrównanie wynagrodzenia do chwili powrotu do domu, a w przeciwnym razie będziesz uważała za zwolnienie się z obowiązku przyjścia następnego dnia i podjęcia pracy, wszak nie umawiałaś się na wolontariat.

          Ty jesteś stroną tej umowy, a nie wyczekującą pańskiego gestu czy humoru.
          • aqua48 Re: moja odp. 19.11.11, 23:03
            nm.buba011 napisał:

            > Pracując bez wynagrodzenia, psujesz swoim koleżankom rynek.
            > Postaw pracodawcy ultimatum, o wyrównanie wynagrodzenia do chwili powrotu do do
            > mu, a w przeciwnym razie będziesz uważała za zwolnienie się z obowiązku przyjśc
            > ia następnego dnia i podjęcia pracy, wszak nie umawiałaś się na wolontariat.
            >
            > Ty jesteś stroną tej umowy, a nie wyczekującą pańskiego gestu czy humoru.

            Pomysł przedni, ale proponuję wcześniej załatwić sobie inna pracę i nie liczyć na jakiekolwiek referencje...
            Ja bym proponowała po prostu nie podejmować się zostawania w czasie ponadplanowym. Państwo nie mają na nadgodziny, to niech babcia, albo ciocia w tym czasie przychodzi. A liczenie na zapłatę za wolne dni to była po prostu naiwność. I powiedz, że skoro brakuje im pieniędzy, to życzysz sobie wypłat częstszych - codziennie, albo co dwa dni, bo nie możesz być pewna, czy w takiej sytuacji będą mieli na miesięczną, a na pracę za darmo Cię nie stać.
            • nm.buba011 Re: moja odp. 20.11.11, 00:01
              aqua48 napisała:

              > Pomysł przedni, ale proponuję wcześniej załatwić sobie inna pracę i nie liczyć
              > na jakiekolwiek referencje...

              - de facto praca bez wynagrodzenia, to tak jak by jej nie mieć.
              Druga strona stoi przed alternatywą zatrudnienia kogoś nowego, nieznanego i niekoniecznie tak niewymagającego, zachowującego się tak nieasertywnie (powoli i ja przyzwyczajam się, do tego nadużywanego i nierozumianego zwrotu).
              O referencje należy prosić wcześniej. Aplikacja do przyszłej pracy i nieokreślonej pracy. Rozsądny potencjalny pracodawca dzwoni i weryfikuje owe referencje. W przypadku odmowy ich wystawienia czy rozbieżności, sprawa jest dość czytelna i świadczy na korzyść zatrudnionego. Zamiast referencji (odmowa wystawienia może okazać się plusem) można z powodzeniem podać kontakt z poprzednim pracodawcą. Będzie to także testem weryfikującym stopień uczciwości, tego... następnego.
              • aqua48 Re: moja odp. 20.11.11, 09:27
                nm.buba011 napisał:

                > - de facto praca bez wynagrodzenia, to tak jak by jej nie mieć.

                Napisała, że nie płacą jej za nadgodziny i dni wolne. Jeśli inżynier podejmuje się pracy jako niania, to zazwyczaj nie dlatego że uwielbia dzieciaki, tylko raczej dlatego, że nie może znaleźć innego zatrudnienia, np. w zawodzie, więc przed rzuceniem tej pracy postarałabym się jednak przezornie o następną...

                Twój tekst o referencjach, owszem miałby sens, jeśli dziewczyna pracowałaby w korporacji, a nie prywatnie, u ludzi, bez umowy pisemnej. Z resztą nawet jakby tę umowę miała spisaną, to w razie niezapłacenia za nadgodziny mogłaby co najwyżej oddać sprawę do sądu, a nie sądzę, że to by się jej po prostu opłacało.

                Zdarzyło mi się pracować (na umowie) u nieuczciwego prywatnego pracodawcy i też mądrzy ludzie radzili rzucić pracę (bo mało płatna) i oddawać sprawę do sądu, jednak po prostu niektóre zdawałoby się rozsądne posunięcia, w wypadku wykorzystania nie są opłacalne dla pracownika.
                Nawiasem mówiąc, ktoś, kto podaje pracodawcę do sądu, i nie posiada dobrych referencji, przy staraniach o następne zatrudnienie jest traktowany od razu jako osoba konfliktowa, która będzie sprawiać porblemuy zamiast wykonywać obowiązki. Nie działa taki fakt na jej korzyść wbrew Twojej opinii. Tak samo jak luka w wykonywaniu pracy (zatajenie ostatniego miejsca, co jak sądzę sugerowałeś).



                • nm.buba011 Re: moja odp. 20.11.11, 11:24
                  aqua48 napisała:

                  > Napisała, że nie płacą jej za nadgodziny i dni wolne.

                  -czyli nie wywiązują się z tego co ustalili.

                  > więc przed rzuceniem tej pracy postarałabym się jednak przezornie o następną...

                  - nie sugerowałem rzucenia pracy, a jedynie nie kontynuowania, w przypadku nie wypłacenia zaległości. Ultimatum, samo w sobie jest jawne i o przebiegu zdarzeń decyduje ten, który je otrzymał. Dosłownie, należne pieniądze trafiają "na stół", ultimatum traci podstawę do jego spełnienia. Od pierwszego swojego wpisu sugerowałem, że względu na "trudności finansowe", rozliczanie się na zakończenie dnia i podałem przykład oczywistości takiego rozwiązania.

                  > Twój tekst o referencjach, owszem miałby sens, jeśli dziewczyna pracowałaby w k
                  > orporacji, a nie prywatnie, u ludzi, bez umowy pisemnej. Z resztą nawet jakby t
                  > ę umowę miała spisaną, to w razie niezapłacenia za nadgodziny mogłaby co najwyż
                  > ej oddać sprawę do sądu, a nie sądzę, że to by się jej po prostu opłacało.

                  - o sądzie, również nic nie wspomniałem.

                  > Tak samo jak luka w
                  > wykonywaniu pracy (zatajenie ostatniego miejsca, co jak sądzę sugerowałeś).

                  - to także i jedynie Twój wymysł, co można sprawdzić.

                  Sugerowałem i dalej to podtrzymuję, podanie kontaktu do ostatniego pracodawcy.
                  Niespójne referencje, odmowa udzielenia informacji, będzie na korzyć pracownika, nieważne czy chodzi o wielką korporację czy pilnowanie dziecka.
                  Bardzo dużo ludzi, słuchając innych, doskonale oddziela fakty od fabuły, także uprzedzenia, nadmierne zaangażowanie, itp. Rozsądny szef, nie czyta jedynie referencji, ale kontaktuje się z poprzednim.
                  • aqua48 Bubo 20.11.11, 12:21
                    Cała Twoja wypowiedź, świadczy jedynie o tym, że masz małe pojęcie o rynku pracy i problemach z pracodawcą z pozycji pracownika szukającego zatrudnienia. Może to i dobrze?

                    • ta_karola Re: Bubo 21.11.11, 13:04
                      Wtrącę się, ponieważ uważam, że nie masz racji. Wiem jakie są realia rynku pracy i z całą stanowczością mogę stwierdzić,że uległa postawa wobec pracodawcy przyczynia się do pogorszenia tego rynku jeszcze bardziej. Tak jak pisał Buba trzeba podejść asertywnie-powiedzieć, że jak nie zapłacą to nie przychodzi. Dziewczyna może mieć problemy z pracodawcami (pisała o powtarzającej się sytuacji) nie przez to, że jest tak ciężko z pracą ale przez swój brak asertywności. Ja nie mam tytułu inżyniera ale chwytać się pracy jako niania po studiach nie musiałam. Z pracą nie było lekko ale zawsze potrafiłam zawalczyć o swoje z kulturą i też jestem zdania, że jak ktoś w pracy pozwala sobie na łamanie jego praw to innym pracownikom pogarsza się sytuacja. A to,że dziewczyna pracuje bez umowy to może tym bardziej pogrążyć rodziców tego dziecka. Może powiedzieć, że jak nie wypłacą to zgłosi do US nie wypłacanie podatku. Mogłaby dużo zdziałać jakby chciała...
                      • nm.buba011 Re: Bubo 21.11.11, 14:18
                        ta_karola napisała:

                        > Ja nie mam tytułu inżyniera

                        - co jest mało istotne, autorka wątku natomiast swojego tytułu zawodowego nie umie poprawnie napisać:


                        leckowa 18.11.11, 19:51 Odpowiedz
                        Pracuje jako niania(mam 29lat,wyksztalcenie mgr inż)
                        • ta_karola Re: Bubo 21.11.11, 15:39
                          Kropka przydałaby się smile
                      • aqua48 Bez tytułu. 21.11.11, 15:33
                        ta_karola napisała:

                        > Wiem jakie są realia rynku pracy.
                        Ja nie mam tytułu inżyniera ale chwytać się pracy jako niania po studiach nie musiałam.

                        Pozostawiam bez komentarza...

                        A to,że dziewczyna pracuje bez umowy to może tym bardziej pogrążyć rodziców tego dziecka. Może powiedzieć, że jak nie wypłacą to zgłosi do US nie wypłacanie podatku.

                        Tak, świetna rada, nasłać wszystkie możliwe służby, a natychmiast zaczną się z nią liczyć, zamiast zatrudnić kogokolwiek innego, już to widzę...

                        Proponowałam, żeby dziewczyna nie podejmowała się pracy w nadgodzinach dopóki nie zaczną jej uczciwie za nie płacić...
                        • ta_karola Re: Bez tytułu. 21.11.11, 15:38
                          Dobrze,że pozostawiłaś bez komentarza. Ja jestem z rocznika wyżu demograficznego, ukończyłam studia jak dopiero Polska przystąpiła do UE. Z pracą było trudniej nawet niż teraz.
                        • nm.buba011 Re: Bez tytułu. 21.11.11, 19:15
                          aqua48 napisała:

                          > Tak, świetna rada, nasłać wszystkie możliwe służby, a natychmiast zaczną się z
                          > nią liczyć, zamiast zatrudnić kogokolwiek innego, już to widzę...

                          - tak trochę, to stosujesz chwyt poniżej pasa.
                          Karola, tak ja to rozumiem i się zgadzam, napisała, że pracodawca, wbrew pozorom ma dużo więcej do stracenia niż zatrudniany. Ty utrzymujesz odwrotnie.
                          Pewne zasada, oczywiście podobnie jak sam wątek, występująca poza s-v, brzmi następująco:
                          trzeba być bardzo uczciwym, kiedy postępuje się... nieuczciwie.
                          Pracodawca "nie może" sobie pozwolić, na bycie nieuczciwym do dwóch podmiotów jednocześnie, do pracownika i urzędu podatkowego.
                          Jest to nierozsądne, a wpadkę zaliczy ów pracodawca, na własne życzenie, poprzez swoją głupotę, a nie przez wyłącznie niegodne postąpienie, zdeterminowanego, oszukiwanego pracownika.

                          Wracając do s-v, to ów kodeks, niekoniecznie tak jak inne, oficjalne, chroni... słabszych.
                          • aqua48 Re: Bez tytułu. 21.11.11, 19:48
                            Moje obserwacje oraz życiowe doświadczenie mówią, że z nawet rażąco nieuczciwym pracodawcą można się sądzić, lub w inny sposóób ( jak zaproponowała karola z pozycji siły) usiłować postawić na swoim, ale zwykle jest to dla pracownika nieopłacalne, ponieważ wymaga masy samozaparcia, siły przebicia, posiadania/zatrudnienia dobrego prawnika, a co za tym idzie dość sporego zapasu gotówki i dużo cierpliwości oraz wytrzymałości psychicznej. Poza tym niezmiernie łatwo przypiąć sobie łatkę pieniacza i konfliktowego pracownika. Znam wiele sytuacji, w których sprawy wydawałoby się oczywiste i mocno udokumentowane były przez pracowników w sądach różnych instancji przegrywane z kretesem, bo sąd nie wziął pod uwagę (wybiórczo) zeznań świadków, opinii biegłych, albo niektórych dowodów.
                            Dlatego nie sądzę, żeby w przypadku niani i niewypłaconych nadgodzin wystąpienie z pozycji silniejszego było dobrą drogą postępowania.
                            Cały czas proponuję kompromisowe negocjacje, i/albo zmianę pracy.
                            • ta_karola Re: Bez tytułu. 21.11.11, 20:39
                              Negocjacje na pewno. O skarbówce to tak podałam w ostateczności jakby uparła się lub jako argument. No więc ty masz takie doświadczenia z sądami pracy a ja ma przeciwne. Choćby nawet w mojej pracy dziewczyna wygrała sprawę za to, że nie podano wyraźnego powodu zwolnienia i odszkodowanie za to, wiem jakie-to było 5 -cio krotność jej wynagrodzenia.Moja mama, moja teściowa, moja ciocia wygrywały sprawy w sądzie-właściwie to ja nie znam kogoś kto przegrałby sprawę.
                            • nm.buba011 Re: Bez tytułu. 21.11.11, 22:46
                              aqua48 napisała:

                              > Moje obserwacje oraz życiowe doświadczenie mówią, że z nawet rażąco nieuczciwym
                              > pracodawcą można się sądzić, lub w inny sposóób ( jak zaproponowała karola z p
                              > ozycji siły) usiłować postawić na swoim, ale zwykle jest to dla pracownika nieo
                              > płacalne, ponieważ wymaga masy samozaparcia, siły przebicia, posiadania/zatrudn
                              > ienia dobrego prawnika, a co za tym idzie dość sporego zapasu gotówki i dużo ci
                              > erpliwości oraz wytrzymałości psychicznej. Poza tym niezmiernie łatwo przypiąć
                              > sobie łatkę pieniacza i konfliktowego pracownika. Znam wiele sytuacji, w któryc
                              > h sprawy wydawałoby się oczywiste i mocno udokumentowane były przez pracowników
                              > w sądach różnych instancji przegrywane z kretesem, bo sąd nie wziął pod uwagę
                              > (wybiórczo) zeznań świadków, opinii biegłych, albo niektórych dowodów.

                              - unikasz kontynuowania rozmowy, wypisujesz rzeczy niepoukładane i dość przypadkowo związane z tematem, choć sprawiające spore wrażenie. Piszesz o swoich niewątpliwych kompetencjach i doświadczeniu, a pomijasz argumenty, tak pomocne w dyskusji.

                              > Dlatego nie sądzę, żeby w przypadku niani i niewypłaconych nadgodzin wystąpieni
                              > e z pozycji silniejszego było dobrą drogą postępowania.

                              - silniejszym jest pracodawca, a na pewno, w tym czasie, bo on "wisi" z zapłatą.
                              Nie sugerowałem tego, co Ty wymieniasz.

                              > Cały czas proponuję kompromisowe negocjacje, i/albo zmianę pracy.

                              - Kompromis może zaproponować jedynie pracodawca (co logicznie wynika), ale dopiero po uregulowaniu bieżących zaległości.

                              > Moje obserwacje oraz życiowe doświadczenie mówią,(cytuję powtórnie)

                              - z takimi kompetencjami powinnaś raczej wiedzieć, że negocjuje się sprawy przyszłości, ewentualnie renegocjuje się zmiany dotychczasowych, ale zaległości historyczne, to już się tylko... reguluje. Mówiąc językiem prostym, należy wypłacić obiecaną kasę, a o ile myślimy, że można płacić mniej, to, to proponujemy.

                              Niania, przed odebraniem należnej zapłaty i innych propozycji ze strony pracodawcy, nie ma po prostu logicznego powodu cokolwiek proponować, zgadzać się lub nie zgadzać.
                              • aqua48 Re: Bez tytułu. 22.11.11, 08:58
                                nm.buba011 napisał:
                                > - Kompromis może zaproponować jedynie pracodawca (co logicznie wynika), ale dop
                                > iero po uregulowaniu bieżących zaległości.

                                Mylisz się, kompromisowe rozwiązanie może zaproponować również pracownik. W tym konkretnym przypadku np. rezygnując z natychmiastowego porzucenia pracy, oraz rezygnacji z oczekiwania zapłaty za dni wolne. I ustalając, że albo nie będzie się podejmować pracy w nadgodzinach w przyszłości, albo nadgodziny będą płacone w tym samym dniu.

                                > > Moje obserwacje oraz życiowe doświadczenie mówią,
                                >
                                > - z takimi kompetencjami powinnaś raczej wiedzieć,

                                Nigdzie nie piszę o moich kompetencjach, tylko o obserwacjach i życiowym doświadczeniu. Zarówno jako niania w czasach studenckich jak i jako pracodawca niani w okresie posiadania małych dzieci.
                                A co do Twoich pozostałych zarzutów, i pretensji, to bądź łaskaw wziąć pod uwagę, że nie odpowiadam na Twoje posty, tylko staram się pomóc autorce wątku w podjęciu sensownej decyzji. To na jakie wyjście ona się zdecyduje, to oczywiście jej sprawa, ale nie sądzę, żeby pomogły jej w tym Twoje popisy elokwencji, czepianie się szczegółów bez większego znaczenia, oraz pouczanie mnie, jeśli chodzi o odnoszenie się do meritum.

                                > Niania, przed odebraniem należnej zapłaty i innych propozycji ze strony pracoda
                                > wcy, nie ma po prostu logicznego powodu cokolwiek proponować, zgadzać się lub n
                                > ie zgadzać.

                                A to już zależy od stopnia zdeterminowania niani, chęci pozostania w dotychczasowej pracy, i innych możliwości znalezienia pracy.
                                Ten typ zatrudnienia niestety (dla pracownika) w praktyce nie opiera się na identycznych zasadach jak praca biurowa, czy w korporacji. Choć powinien. Dużo zależy od wzajemnej uczciwości, umiejętności rozmowy, a w razie powstawania problemów chęci wypracowania satysfakcjonującego obie strony kompromisu.
                                • nm.buba011 Re: Bez tytułu. 22.11.11, 10:58
                                  aqua48 napisała:

                                  > nm.buba011 napisał:
                                  > > - Kompromis może zaproponować jedynie pracodawca (co logicznie wynika), a
                                  > le dop
                                  > > iero po uregulowaniu bieżących zaległości.
                                  >
                                  > Mylisz się, kompromisowe rozwiązanie może zaproponować również pracownik. W tym
                                  > konkretnym przypadku np. rezygnując z natychmiastowego porzucenia pracy,

                                  - do porzucenia pracy nie na mawiałem.

                                  > oraz rezygnacji z oczekiwania zapłaty za dni wolne.

                                  - brniesz dalej. Rezygnujemy z czegoś, co dostajemy. Tu możemy jedynie powiedzieć o pogodzeniu się z niewywiązaniem się z obietnicy drugiej strony (pracodawcy).
                                  Rażącą nieuczciwością, źle rokującą na przyszłość. Strony muszą się szanować i brać odpowiedzialność za ustalenia.


                                  > I ustalając, że albo nie będzie
                                  > się podejmować pracy w nadgodzinach w przyszłości, albo nadgodziny będą płacone
                                  > w tym samym dniu.

                                  - kluczem do dalszych ustaleń jest leżące obecnie po stronie pracodawcy, uregulowanie zaległości... płacowych.


                                  > > > Moje obserwacje oraz życiowe doświadczenie mówią,
                                  > >
                                  > > - z takimi kompetencjami powinnaś raczej wiedzieć,
                                  >
                                  > Nigdzie nie piszę o moich kompetencjach, tylko o obserwacjach i życiowym doświa
                                  > dczeniu.

                                  -doświadczenie życiowe jest właśnie kompetencją, notabene, chętnie stosowaną z braku argumentów w dyskusji.

                                  > A co do Twoich pozostałych zarzutów, i pretensji, to bądź łaskaw wziąć pod uwag
                                  > ę, że nie odpowiadam na Twoje posty, tylko staram się pomóc autorce wątku w pod
                                  > jęciu sensownej decyzji.

                                  - zaczęłaś od krytykowania mnie, do czego zresztą masz pełne prawo, wszak to święte prawo dyskutowania na forum.
                                  Szkoda jedynie, że bez argumentacji, za to, z uwypukleniem wspomnianych kompetencji.

                                  > To na jakie wyjście ona się zdecyduje, to oczywiście j
                                  > ej sprawa, ale nie sądzę, żeby pomogły jej w tym Twoje popisy elokwencji, czepi
                                  > anie się szczegółów bez większego znaczenia, oraz pouczanie mnie, jeśli chodzi
                                  > o odnoszenie się do meritum.

                                  - szczegóły i meritum są zawsze ważne.

                                  > > Niania, przed odebraniem należnej zapłaty i innych propozycji ze strony p
                                  > racoda
                                  > > wcy, nie ma po prostu logicznego powodu cokolwiek proponować, zgadzać się
                                  > lub n
                                  > > ie zgadzać.
                                  >
                                  > A to już zależy od stopnia zdeterminowania niani, chęci pozostania w dotychczas
                                  > owej pracy, i innych możliwości znalezienia pracy.

                                  - wstyd mnie, za... Ciebie.

                                  > Ten typ zatrudnienia niestety (dla pracownika) w praktyce nie opiera się na ide
                                  > ntycznych zasadach jak praca biurowa, czy w korporacji. Choć powinien. Dużo zal
                                  > eży od wzajemnej uczciwości, umiejętności rozmowy, a w razie powstawania proble
                                  > mów chęci wypracowania satysfakcjonującego obie strony kompromisu.

                                  - do kompromisu, uczciwości, umiejętności rozmowy, namawiasz jedynie stronę... słabszą.
                                  To będzie jedynie satysfakcjonujące dla silniejszego, bo zatrzymał umówione... wynagrodzenie.

                                  Trochę dziwna ta Twoja... bezstronność i chęć pomocy dziewczynie.

                                  Ale,

                                  nie irytuj się.
                                  • aqua48 Re: Bez tytułu. 22.11.11, 11:51
                                    nm.buba011 napisał:

                                    > - do porzucenia pracy nie na mawiałem.

                                    Nigdy tego nie twierdziłam. Niania sama się zastanawiała nad takim rozwiązaniem.
                                    >
                                    > > oraz rezygnacji z oczekiwania zapłaty za dni wolne.

                                    brniesz dalej.
                                    ?

                                    Rezygnujemy z czegoś, co dostajemy.

                                    Nieprawda. Możemy też zrezygnować z OCZEKIWAŃ. Albo z dochodzenia swojej racji jeśli uznamy to za nieopłacalne w danej sytuacji.

                                    -doświadczenie życiowe jest właśnie kompetencją, notabene, chętnie stosowaną z
                                    > braku argumentów w dyskusji.

                                    Nie, nie czuję się kompetentna i nie uzurpuję sobie takiego prawa. Nie jestem prawnikiem nie pracuję w agencji zatrudniania niań. Wyrażam jedynie swoją opinię, jak wcześniej pisałam na podstawie pewnego doświadczenia o raz obserwacji. Staram się także nie oceniać nikogo ad personam, chyba, że czuję się do tego sprowokowana.
                                    >
                                    > > A co do Twoich pozostałych zarzutów, i pretensji, to bądź łaskaw wziąć pod uwagę, że nie odpowiadam na Twoje posty, tylko staram się pomóc autorce wątku
                                    >
                                    > - zaczęłaś od krytykowania mnie,

                                    Gdzie? Nigdzie nie krytykowałam Ciebie, nie podobają mi się jedynie Twoje wobec mnie zarzuty, czepianie się szczegółów bez znaczenia i popisy elokwencji, z których nic konstruktywnego dla nikogo nie wynika. Wobec czego nie uważam za słuszne przytaczanie jakichkolwiek argumentów, bo i czego miałyby dowodzić? Preferencje nie są do udowadniania.


                                    > - szczegóły i meritum są zawsze ważne.
                                    Szkoda zatem, że skupiasz się uparcie na szczegółach i całościowy problem Ci umyka.

                                    > - wstyd mnie, za... Ciebie.

                                    Bezzasadne i niepoprawne językowo stwierdzenie.
                                    >
                                    > > Ten typ zatrudnienia niestety (dla pracownika) w praktyce nie opiera się
                                    > na identycznych zasadach jak praca biurowa, czy w korporacji. Choć powinien. Dużo zależy od wzajemnej uczciwości, umiejętności rozmowy, a w razie powstawania problemów chęci wypracowania satysfakcjonującego obie strony kompromisu.
                                    >
                                    > - do kompromisu, uczciwości, umiejętności rozmowy, namawiasz jedynie stronę... słabszą.

                                    Znowu nieprawda. Użyty przeze mnie w cytowanym fragmencie przymiotnik "wzajemnej" przeczy Twojemu stwierdzeniu. OBIE strony powinny próbować ustalić jak rozwiązać powstały problem.

                                    > To będzie jedynie satysfakcjonujące dla silniejszego, bo zatrzymał umówione...
                                    > wynagrodzenie

                                    Niekoniecznie, w sytuacji kiedy np. dzieciak do niani się przywiązał, rozstanie z nią będzie dla niego trudne, a znalezienie następnej, odpowiadającej rodzicom w krótkim okresie czasu będzie problemem.
                                    >
                                    A w odpowiedzi na ostatni zarzut: nie irytuję się, tylko zamiast niekonstruktywnych i nie wnoszących do sprawy absolutnie nic nowego ataków na mnie, oczekuję konstruktywnych rad udzielonych dziewczynie, co może Twoim zdaniem zrobić w powstałej sytuacji. Może w punktach i bez odnoszenia się do mojego podkreślam całkowicie subiektywnego zdania?
                                    • baba67 Re: Bez tytułu. 22.11.11, 11:56
                                      Za niestosowanie sie do swietej zasady tego forum zostaniesz ukarana szpilami i nic nie wnoszaca elokwencja-tako rzecze Bubatustra.
                                    • nm.buba011 Re: Bez tytułu. 22.11.11, 12:27
                                      aqua48 napisała:


                                      > > - wstyd mnie, za... Ciebie.
                                      >
                                      > Bezzasadne i niepoprawne językowo stwierdzenie.

                                      - w tym drugim przypadku, przyznaję Ci rację. Zasadne jest.
                                      Wstyd mi, za... Ciebie.

                                      Dziękuję i przepraszam.
                                      • aqua48 Re: Bez tytułu. 22.11.11, 14:06
                                        nm.buba011 napisał:
                                        > Wstyd mi, za... Ciebie.

                                        Jestem od dawna dorosła i na razie nie ubezwłasnowolniona, odpowiadam za wygłaszane przez siebie opinie i Twoje stwierdzenie jest moim zdaniem nieco żenujące. Więc zwalniam Cię z poczucia jakichkolwiek emocji.. za mnie.

                                        A tak nawiasem mówiąc, to wstyd powinno wszystkim odpowiedzialnym za to że wykształcona kobieta po studiach zamiast dostać uczciwą i godną pracę musi podejmować się pracy bez umowy, i być zdana na łaskę nieuczciwych i nierzetelnych pracodawców. Którym ponadto tę nieuczciwość byłoby bardzo ciężko udowodnić, gdyby zechciała dochodzić swego przed sądem.


                                • baba67 Re: Bez tytułu. 22.11.11, 11:41
                                  Aqua, naczelna zasada tego forum jest to ze buba ma zawsze racje. Nie ma takiej opcji zeby bylo inaczej. Podwazanie tejze to zwykla strata czasu.
                                  Dyskusja -tak, karmiernie trolli-nie.
                                  • aqua48 Re: Bez tytułu. 22.11.11, 11:53
                                    baba67 napisała:

                                    > Aqua, naczelna zasada tego forum jest to ze buba ma zawsze racje.

                                    > Dyskusja -tak, karmiernie trolli-nie.

                                    Staram się usilnie nie karmić, tylko sprowadzić rozmowę na właściwe tory...
                                    • baba67 Re: Bez tytułu. 22.11.11, 13:48
                                      Daremne zale, prozny trud, bezsilne zlorzeczenia...
                                  • nm.buba011 Re: Bez tytułu. 22.11.11, 12:33
                                    baba67 napisała:

                                    > Aqua, naczelna zasada tego forum jest to ze buba ma zawsze racje. Nie ma takiej
                                    > opcji zeby bylo inaczej. Podwazanie tejze to zwykla strata czasu.
                                    > Dyskusja -tak, karmiernie trolli-nie.

                                    - mając niewiele do powiedzenia, zawsze można oponenta nazwać... trollem.
                                    Oczywiście, każdego należy podziwiać, za choćby próbę wniesienia czegoś oryginalnego.
                                    Pozdrowienia Babo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka