ruderubiny
01.12.11, 13:22
Czytając wątki przypomniała mi się moja historia sprzed 2 lat, kiedy to rozstałam się z narzeczonym. Rozstaliśmy się w sposób kulturalny i w zgodzie z obietnicą utrzymywania kontaktów. Po jakimś czasie, może 2 tygodniach dostałam maila z listą rzeczy, które mam mu zwrócic, były to prezenty, które dostałam na urodziny czy na gwiazdkę od niego i jego rodziny, pierścionek zaręczynowy co wydało mi się logiczne (chociaż umówiliśmy się, że zwrócę mu za niego pieniądze) i pieniądze, które wydał na mnie, płacąc np w kinie. Trochę się zaśmiałam bo na liście były nawet słodycze, ulubiony imbir w czekoladzie, który pewnego razu dostałam od jego siostry. Paczkę spakowałam i wysłałam. Po paru dniach sama otrzymałam paczkę z rzeczami, które ja mu dałam w trakcie trwania naszego związku, ale nie tylko były to prezenty, również zdjęcia, na których siebie dyplomatycznie wyciął. W paczce był list, w którym napisał, że kocha i chce powrotu. Odpisałam mu, że sama nie oczekiwałam zwrotu prezentów i że nawet tego nie chciałam, bo po co mi np album o motoryzacji skoro się tym nie interesuje i że prezent to prezent kupiłam go z myślą o nim, nie o sobie więc nie mam co z tym zrobić. Na list już nie odpisał. Wszyscy moi znajomi śmieją się z tej sytuacji, ja też. Aczkolwiek to chyba główne wspomnienie z naszego związku.