zmija_w_niebieskim
09.12.13, 21:51
Witam! Piszę tu pierwszy raz, chociaż podczytuję to forum już od paru tygodni.
Chciałabym zapytać, co sądzicie o takiej sytuacji:
Mieszkam i pracuję w Anglii. Kilka miesięcy temy wybrałam się na szkolenie. W mojej "podgrupce" był sympatyczny młody chłopak z Rumunii, dziewczyna też z Rumunii i dwie Hinduski.
Na przerwie podeszła do mnie pani, jak się okazało, z Polski. Porozmawiałysmy chwilę. Z rozmowy wynikło, że jest ona ode mnie starsza o co najmniej piętnaście lat.
Na drugiej przerwie ta pani znów do mnie podeszła. Po drodze udało się jej "zdekonspirować" jeszcze jednego rodaka - pana w wieku tak na oko zbliżonym do niej. Znów chwilę porozmawialismy na uboczu, z dala od innych.
Na trzeciej przerwie - obiadowej - był bufet i tak wyszło, że usiedliśmy przy stole w siódemkę: dwoje "moich" Rumunów, dwie Hinduski, państwo z Polski i ja. Zaczęła się ogólna rozmowa po angielsku, jednak ku mojemu wielkiemu zmieszaniu, państwo z Polski zaczęli rozmawiać między sobą po polsku, kompletnie ignorując resztę towarzystwa przy stole. Co gorsza, pani zaczęła wciągać mnie w tę rozmowę, zadając mi różne pytania.
I tu moje pytanie: jak powinnam się zachować w tej sytuacji? Bo ja dobrego wyjścia nie widzę.
Włączyć się w rozmowę po polsku byłoby niegrzeczne w stosunku do reszty towarzystwa.
Zwrócić rodakom uwagę też nie bardzo, bo po pierwsze ich nie znam, po drugie - oboje sporo ode mnie starsi.
Ignorować panią niegrzecznie, odpowiadać po angielsku na jej uwagi to też niezgodne z s-v bo powinno się odpowiadać rozmówcy w tym samym języku, w jakim się do nas zwrócił...
Co zrobilibyście na moim miejscu?