Dodaj do ulubionych

Już nie jestem nauczycielką ;)

05.07.06, 10:13
Odeszłam ze szkoły, mam już nową pracę, wkrótce zaczynam. Na razie na pół
etatu, mam ten komfort, że przez kilka miesięcy mogę sobie na to pozwolić.
Musiałam Wam się pochwalić, żebyście wiedzieli, że forum będzie moderowała
nie-nauczycielka :), ale i tak jestem bliska Waszym troskom i radościom.
Zresztą niewykluczone, że powrócę do szkoły - życie pisze różne scenariusze.
Obserwuj wątek
          • kaz_dra Re: Już nie jestem nauczycielką ;) 07.07.06, 08:42
            Dobrze, ze lubisz byc nauczycielką, bo nauczyciel który nie lubi swojego
            zawodu, to koszmar.
            Ja też lubiłam uczyć, a jeszcze chyba bardziej wychowywać. Kontakt z młodzieżą
            jest wspaniały, nawet z tymi trudnymi, którzy dają popalić. Ale jak takiego
            choć troche wyprostujesz, to ile masz satysfakcji...
            Choć wiem, że są środowiska, w których odechciewa się uczyć.
            Utrzymuję z młodzieżą kontakt ciągle jeszcze. Chadzam na imprezy szkolne
            i jeżdże z nimi na wycieczki.
            Ale co wolne, to wolne. Pracujcie szybko, bo emertura to fajny okres w życiu. :)
    • marapi19 Re: Już nie jestem nauczycielką ;) 07.07.06, 22:31
      a można wiedzieć venilia w jakiej branży teraz pracujesz? jestes germanistką, z
      tego co pamiętam, a ja anglistką i też się noszę z odejściem, jedynie nie wiem
      w którą strone pójść, gdzie szukać pracy zbliżonej do językowca. mój minus, że
      mieszkam w miasteczku, ok. 50 tys ludności.
      • venilia Re: Już nie jestem nauczycielką ;) 10.07.06, 16:37
        Już się postaram odpowiedzieć na pytania. Będę pracować w firmie, która
        obsługuje telefonicznie pewnien bank, mnie akurat trafił się rynek szwajcarski,
        więc podobno dość trudny dialekt. Znalazłam pracę przez ogłoszenie, rekrutowała
        firma doradztwa personalnego, etapów rekrutacji było 4 albo 5. Dziś byłam na
        pierwszym spotkaniu, było bardzo fajnie, pozostaje mi tylko wierzyć, że wkrótce
        zatrudnią mnie na cały etat.
        Do wszystkich poszukujących: jeśli na prawdę chcecie zmienić pracę (ale tak na
        prawdę), musicie szukać intensywnie. Nie liczcie, że praca przyjdzie do Was,
        trzeba codziennie przeglądać gazety, internet, szukać, dzwonić, wysyłać,
        chodzić na rozmowy... Niektórzy mówią "jakbym miała coś pewnego, rzuciłabym
        szkołę". Taka sytuacja jest na tak prawdopodobna jak to, że wygram milion w
        środę (a nie gram w ogóle;), no chyba że macie jakieś znajomości, wtedy to co
        innego, albo spotka Was niesamowite szczęście. Dużo osób pukało się w głowę,
        kiedy składałam wypowiedzenia, pytali, co zrobię, gdy nic nie znajdę. A ja po
        prostu wierzyłam, że będzie dobrze, i prawie mi się udaje.
        Co do wakacji, to w tym roku ich nie mam niestety, boleję nad tym bardzo, bo
        jestem zmęczona po roku szkolnym, a tu znów do pracy. Ale coś za coś.
        Ojoj, ale przynudziłam, przepraszam za trucie :)
        • olejzpierwszegotloczenia Re: Już nie jestem nauczycielką ;) 10.07.06, 21:00
          no to witam w klubie, tez juz pracuje i tez niejako na sluchawkach oblsuga UK ,
          do szkoly nie wroce - jak na razie, dla mnie to niesamowite uczucie wyjsc z
          pracy i po prostu zostawic prace za drzwiami, mysle, ze ex nauczyciele sie
          zgodza, pozdrawiam (a jescze do pracy biore tylko portwel a nie trzy segregatory
          z kserowkami i pomocami, to tez niesamowita odmiana )
            • sunnysmile Re: Już nie jestem nauczycielką ;) 11.07.06, 16:41
              venilia -> gratuluję odwagi i decyzji!!!! Życzę Ci, by Ci się udało wszystko i
              byś tam miała się 10000000000000 razy lepiej :) Ja jeszcze nie rzucam oświaty.
              Narazie tu jeszcze zostanę. Od września dostaję wychowawstwo, ale w małej
              klasie. Wakacje jakoś nastrajają mnie optymistycznie do nowego roku szkolnego,
              choć znając życie będę klęła jak już się zacznie. Narazie rozglądam się
              nieśmiało za jakimś kursem zawodowym. Poza tym szkolę sobie drugi język obcy.
              Ale to już z własnej woli ;) A tak na marginesie, byłam kiedyś u wróżki i
              powiedziała mi, że po studiach będę pracować w wyuczonym zawodzie ale później
              zmienię pracę na lepszą :) Hehehe Zobaczymy ;)

              Pozdrawiam Cię serdecznie!!!
              Mam nadzieję, że to forum nie zniknie ;)
    • gomoku.gomoku tak pisałam 12.07.06, 20:26
      tak pisałam na innym forum : cytuję ,,Czy znacie kogos kto zrezygnował z pracy w szkole i jest zadowolony .Nie ukrywam ze pytam także o wzgledy finansowe.Po kilku
      latach pracy w szkole mysl o wakacjach mnie nie cieszy , mysle gdzie szukac nowej pracy.Rodzina mówi stuknij sie w czoło , masz
      stała prace, co bedzie jak zajdziesz w ciaże ??itd?!Lubię swoja pracę ale nie czuje sie doceniana pod żadnym względem i finansowym
      oczywiscie tez.Brak mi wyzwań , przeszkadza mi czesciowo zawistne srodowisko nauczycieli. Ciezkie studia + 2 studia podyplomowe i
      tak naprawde zadnego szacunku ze strony społeczeństwa.Nie wiem czy mam depresje czy po prostu nadszedł czas na zmiany.Mysle juz o
      tym wszytkim od okolo roku.Co robic???"

      Tutaj znalazłam odpowiedz.
      Ja tez chce zmiany i zaczynam szukac..........czy jest nas wiecej??
      Venilia napisz jak twój obecny pracodawca zareagował na wiesc iz pracowałas jako nauczyciel? plus czy minus?
      pozdrawiam i powodzenia.
      • venilia Re: tak pisałam 12.07.06, 21:54
        gomoku.gomoku - byłam na wielu rozmowach, i to,że byłam nauczycielką, nigdy mi
        nie przeszkadzało, a w większości przypadków pomagało. Trzeba tylko odpowiednio
        umieć posłużyć się odpowiednimi przykładami. Ja zawsze mówię, że praca w szkole
        nauczyła mnie:organizacji pracy własnej i innych, współpracy z różnymi ludźmi
        (rodzice, dzieci, nauczyciele, dyrekcja), odporności na stres (wiadomo),
        samodzielnego podejmowania decyzji, kierowania grupą osób itp. Jak wiadomo są
        to cechy pożądane na rynku pracy i pracodawcy szukają osób, którym te cechy nie
        są obce. Podkreślałam też zawsze, że w obecnej szkole pracowałam 5 lat, co
        świadczy o tym,że szukam stałego miejsca pracy i moja decyzja nie jest
        pochopna.Muszę przyznać, że moja decyzja o opuszczeniu szkoły wielu
        potencjalnych pracodawców dziwiła, ale byli też tacy, którzy uznawali to za
        ogromny plus - podjęcie konkretnej decyzji, chęci uczenia się czegoś nowego,
        wzięcie losu w swoje ręce itp. - na prawdę mi to mówili i choć nie dostawałam
        pracy, to wiedziałam, że idę w dobrym kierunku. Także nie poddawaj się i rób co
        Ci podpowiada ten mały człowieczek ze środka :)
        • caracaz Re: tak pisałam 22.07.06, 19:59
          Witam, jestem tutaj narazie nowa...
          Tak się składa, że też zrezygnowałam z pracy w szkole, w moim przypadku
          wystarczył tylko 1 rok pracy. Rezygnuję z pracy w szkole państwowej, ale
          pozostanę przy paru godzinach w szkole prywatnej, ponieważ praca i płaca jest
          tam o wiele lepsza ;)
          Nową pracę, na 1/2 etatu dostalam w firmie (polski oddział koncernu
          niemieckiego). Mialam duzo szczęścia, bo pracowalam krotko w szkole, ale
          widzialam podania innych nauczycieli, na ktorych z gory bylo napisane NIE -
          NAUCZYCIEL. Nie wiem dlaczego, ale tak bylo... Pracuję dopiero 1 miesiąc i
          owszem, obawy są... wszyscy mi mowili ze praca w szkole zawsze pewna,
          trzynastki, duzo wolnego, krotki czas pracy...
          Ale do nowej pracy tez sie juz przyzwyczajam - przede wszystkim nie przynosze
          pracy dodatkowej do domu. Po wyłączeniu komputera w firmie nic mnie nie
          obchodzi do nastepnego dnia, nie muszę nic przygotowywać. A pieniądz dwa razy
          taki jak w szkole...
          • monia420 Re: tak pisałam 02.08.06, 14:52
            pozdrawiam wszystkich zdecydowanych (tych co zostają i tych co odchodzą:) ja
            też nie mam wakacji, co prawda po czterech lat opiekowania się dziećmi w domu,
            to wszystko mi jedno, ale zawsze to żal, że jednak nie ma wakacji. Ja
            pracowałam rok i podjęłam decyzję,że nie wracam. Od niedawna
            pracuję "normalnie", nie przygotowuję pomocy, lekcji, sprawdzianów, nie siedzę
            do rana nad wypracowaniami i czytam to na co mam ochotę i kiedy mam ochotę.
            Venila, gratuluję decyzji i konsekwencji, gratuluję pracy i życzę wszystkiego
            dobrego:)
            • slonko12345 Re: tak pisałam 10.08.06, 08:29
              Ja też myślę o tym, żeby odejść ze szkoły... Na razie w wakacje
              pracuję "normalnie" czyt. 8 godz. dziennie i myślę, że jeżeli będą mnie chcieli
              na dłużej, to zostanę. Po 8 godzinach tutaj czuję się mniej zmęczona niż po 4 w
              szkole.
              Gratuluję nowej pracy i życzę zadowolenia z niej:)) Pozdrawiam serdecznie.
              Marta
              • sunnysmile Re: tak pisałam 10.08.06, 20:21
                Mnie dziś koleżanka utwierdziła w przekonaniu, że z moim wykształceniem
                językowym wcale nie muszę kończyć dodatkowych studiów by dostać inną pracę. Ona
                sama będąc po filologii romańskiej dostała pracę w biurze! Mam już podły plan...
                Chcę jeszcze przepracować ten rok w szkole i w tym czasie, poszukam czegoś
                innego. Jeśli dostanę coś lepszego, to odchodzę. Szkoda czasu i nerwów moich na
                polską oświatę. Mam dość tego. Venilia -> czyżbym miała dołączyć do grona byłych
                nauczycieli? ;)
                • venilia Re: tak pisałam 11.08.06, 13:46
                  Pewnie, że znajdziesz pracę, choć może to potrwać. Ja na razie dopiero się
                  rozkręcam w nowej, kończymy szkolenie i przystępujemy do roboty pełną parą. Na
                  razie nie jest to praca ambitna i rozwijająca, a także na pół etatu, ale mówi
                  się u nas, że za kilka miesięcy będą duże zmiany i mamy szanse na ciekawą
                  pracę, zarobki na początek w granicach zarobków nauczyciela dyplomowanego :).
                  Zobaczymy, jak będzie, na razie jeszcze ani przez chwilę nie żałowałam odejścia
                  ze szkoły.
                • bambolina1 i ja też:) 11.08.06, 14:21
                  Też zamierzam odejść za rok,choć bardzo lubię uczyć;/Bedzie ciężko,ale trzeba
                  wszystkiego w zyciu spróbować,a do szkoły zawsze można wrócić,tym bardziej, że
                  tyle nas odchodzi:))

                  POwodzenia:)
      • rom50 Re: podoba mi sie ten watek i ta cała dyskusja!! 12.08.06, 19:52
        Pracuję ponad 40 lat i zdecydowana większość czasu w oświacie, w tym wiekszość z uposledzonymi i gdybym miał rozpoczynać od początku to też w oświacie.
        Bardzo lubię ten zawód, pracę z dziećmi i ile radości, gdy widać najdrobniejszy nawet sukcesik, bo u upośledzonych umysłowo na każdy sukces trzeba się bardzo naprcować i dlatego warto.
        • venilia początek roku 04.09.06, 11:41
          Dziś rozpoczęcie roku, uczniowie w białych bluzkach przemykają po mieście, a
          mnie to już nie dotyczy - to że palą przed szkołą, że rzucają "mięsem". Idę
          sobie na popołudnie do mojej nowej pracy, najwyżej jakiś klient przez telefon
          coś pomruczy, ale co tam! Przeglądam "Wyborczą" i Internet, bo nie okłamuję
          się - obecna praca nie jest szczytem marzeń ani ambicjonalnych, ani
          finansowych, i wierzę, że wkrótce znajdę lepszą - mam teraz doświadczenie
          pozaszkolne :)I tylko codziennie wszystkim muszę odpowiadać "NIE" na pytanie,
          czy żałuję odejścia ze szkoły. Widocznie to nie był mój świat.
          • slonko12345 Re: początek roku 05.09.06, 14:55
            Venilia!
            Ja też już NIE JESTEM nauczycielką. Jakoś tak dziwnie się czuję - jak to - już
            nie muszę wieczorami sprawdzać kartkówek? Nie muszę wychodzić z siebie, żeby
            uczniowie byli w stanie coś z lekcji zapamiętać? Nie muszę dyżurować na
            korytarzu pełnym rozwydrzonych gimnazjalistów???
            Dziwne, ale prawdziwe. Siedzę sobie 8 godzin przy kompie, robię, co mam robić,
            wychodzę z pracy i już o tym nie myślę - NIESAMOWITE.
            Pozdrawiam radośnie - wrześniowo!

            Marta
            • sunnysmile Re: początek roku 07.10.06, 17:24
              Decyzja o moim odejściu dojrzewa we mnie coraz bardziej. Minął lekko ponad
              miesiąc pracy a ja już czuję się wypruta ze wszystkich sił i radości z uczenia.
              Wkurza mnie już tak dużo rzeczy, że nei jestem w stanie ich opisać. Wkurza mnie
              że dzieciak z 4 klasy nie chce się w domu nauczyć czasownika "być" po angielsku,
              że nie umią stworzyć prostego zdania, typu: Jestem chłopcem. , Oni są Polakami.
              itd. Nawet mając wszystko napisane na tablicy nie wiedzą o co chodzi :/
              Denerwuje mnie, że muszę dorabiać korepetycjami do pensji. Mimo iż lubię uczyć a
              najbardziej na korepetycjach, to denerwuje mnie że muszę mieć 2 prace by coś
              zaoszczędzić. Bo przy 850 zł nie da się zaoszczędzić płacąc za studia
              jednocześnie ;/ Wkurza mnie pisanie scenariuszy, robienie przedstawień,
              jeżdżenie na szkolenia po to by mieć papier i pokazać się dyrekcji :/ grrrr
              Poza tym jest minus przebywania z dziećmi: cofam się z moim angielskim. Nie mam
              czasu wieczorami posiedzieć na necie choćby po to by poczytać coś po angielsku.
              Za bardzo pochłania mnie praca :( Marzę o tym, by rzucić to w cholerę i pracować
              w normalnym miejscu za godziwe pieniądze.
              Dzwoniła wczoraj do mnie dyrektorka prywatnej szkoły, w której pracowałam z
              ofertą pracy dla mnie, 3 popołudnia w tygodniu zajęcia z dorosłymi.
              Podziękowałam za ofertę. Nie opłacało mi się tam pracować. Za mało płacili na
              godzinę netto. Więcej mam na korepetycjach. Ale miło mi było że zadzwoniła do
              mnie. No cóż, czas zacząć przeglądać ogłoszenia i siąść napisać CV...
      • sunnysmile Re: Już nie jestem nauczycielką ;) 08.10.06, 08:47
        Kasiu026, tu nie chodzi tylko o odwagę. Tu chodzi o komfort życia, o lepszą
        płacę, o godziwe traktowanie i o zostawianie pracy za drzwiami po wyjściu ze
        szkoły. Ja kocham uczyć, ale jednak chcę coś lepszego. Chcę się rozwijać a
        szkoła nie daje mi tej możliwości. Cofam się w szkole. A tak nie powinno być.
        Jeśli ktoś chce rzucić noświatę i jest tego pewien na 100% to to zrobi.
        Ja czekam jeszcze do końca roku szkolnego. Skończę w międzyczasie studia, zrobię
        jakiś kurs, oddam im tą kasę, którą wziełam (zasiłek na zagospodarowanie i
        dofinansowanie do studiów) i już mnie tam nie ma. Chcę mieć normalną pracę, a
        nie od 8-13.25 a potem na 16 przyjeżdżać na wywiadówkę, konferencję itp i wracać
        o 19 do domu. Gdzie tu miejsce dla męża, dziecka?
        • sunnysmile Re: Już nie jestem nauczycielką ;) 18.10.06, 22:51
          Tak sobie myślę, że przecież można rzucić oświatę i normalnie zarabiać
          korepetycjami i samemu ustalać sobie godziny pracy. Też takie coś jest dobre. Np
          od 8-10 potem przerwa i np od 15-20. Albo w inny sposób. Będą chętni i na naukę
          rano i wieczorem. A człowiek nie będzie musiał odwoływac lekcji z powodu
          konferencji, wywiadówki czy szkolenia. Oczywiście w takim przypadku należałoby
          założyć działalność gospodarczą. Przez pierwsze 2 lata gdy nie jest się nigdzie
          zatrudnionym płaciłoby się niecałe 300 zł miesięcznie. A przy zatrudnieniu
          gdzieś jest to 160 zł miesięcznie. Hmmm... czy ktoś z Was zrobił w ten sposób?
          Co myślicie o takim rozwiązaniu?
              • caracaz Re: Już nie jestem nauczycielką ;) 20.10.06, 23:35
                Ja też już nie jestem nauczycielką... Pracowałam tylko rok w szkole!
                Musze przyznac ze rozumiem to co tutaj piszecie doskonale, wychodzenie z siebie
                na lekcji, przygotowywanie sie + sprawdziany do nocy, no i te marne pieniądze...
                Dzisiaj jestem jzu gdzie indziej... siedze sobie przy komputerze codziennie 8-9
                godzin, zalezy od dnia, czasem wiecej stresu z klientami i szefową czasem
                zero... Wczoraj wróciłam z kilkudniowego wyjazdu zagranicznego, na ktorym
                czulam sie jak na urlopie (hotel, basen, kolacje, szkolenie...), a to wszystko
                wsród Niemców = żywy język! Znowu poczułam ze znam niemiecki, bo w szkole tak
                się cofnęłam, ze wątpiłam w swoje umiejętności...
                No i pieniądze inne ... !!!

                Nie załuje swojej decyzji.

                Przede wszystkim nauczyciele języków obcych maja duze szanse wyrwac sie z
                tego...

                Pozdrawiam!
                • slonko12345 Re: Już nie jestem nauczycielką ;) 16.11.06, 15:12
                  Caracaz, nie tylko językowcy. Mnie, polonistce też się udało i to o dziwo -
                  można powiedzieć - że w swoim zawodzie!
                  W szkole nie miałam szans uczyc przedmiotu, bo musiałam cały swój wysiłek
                  włożyć przede wszysktim w dyscyplinę i wychowanie. Cofałam się w rozwoju, to
                  pewne.
                  Teraz dostałam skrzydeł:) Polepszyła się moja samoocena, wiem, że to, co robię,
                  ma sens i widzę tego efekty, nie mówiąc już o większych zarobkach i
                  perspektywach własnego rozwoju.

                  A może powinniśmy założyć forum dla byłych nauczycieli? :))))
                      • venilia Re: Już nie jestem nauczycielką ;) 15.12.06, 16:09
                        Znowu się dopiszę, bo trochę się u mnie zmieniło. Firma, w której pracuję,
                        poznała się na dobrym pracowniku ;) i zamieniła mi pół etatu na cały. Jak na
                        razie zadania nie są zbyt ciekawe, ale znów liczę na zmiany za jakieś pół roku.
                        Siedzę sobie przy komputerze, nie mam praktycznie żadnych stresów, miłe
                        towarzystwo tzw. młodych i prężnych. Zaczęłam podyplomowe studia z logistyki.
                        Zarabiam coś w okolicach nauczyciela dyplomowanego, a firma się rozwija i mam
                        nadzieję, że będzie jeszcze lepiej.Do tego zaczęłam podyplomowe studia z
                        logistyki i zabrałam za odświeżanie i uzupełnianie znajomości języka
                        hiszpańskiego. I tylko czasem mam zły sen, że znów byłam w szkole...
                        • 44i Re: Już nie jestem nauczycielką ;) 25.12.06, 12:14
                          Venilia-zazdroszczę odwagi, ja jakoś nie potrafię odejść.Życzę dalszych
                          sukcesów,niech szkoła jedynie i to tylko sporadycznie Ci się sni.Przebudzisz
                          się w lepszym nastroju, juz nie musisz do niej iść.Żadne wakacje nie
                          zrekompensują tej orki.Powodzenia.
                          • sunnysmile Re: Już nie jestem nauczycielką ;) 01.05.07, 21:34
                            Witajcie :)

                            Jak tam Wasze decyzje co do rzucenia szkoły? We mnie chęć zrobienia tego już
                            dojrzewa od dawna. Ostatnio intensywnie przeglądam ogłoszenia o pracę. Niewinnie
                            patrzę na inne sektory, bo jakoś nie mam doświadczenia w innych dziedzinach. Jak
                            myślicie, składać podania np do firm ubezpieczeniowych lub agencji reklamowych?
                            Albo do biur? Niby jestem po liceum ekonomicznym, więc można by było. Ale nie
                            chcę wpaść z deszczu pod rynnę. Chodzi mi dokładnie o wynagrodzenie. Nie chcę
                            pracować za 700 netto/m-c. Czy w biurze można mieć więcej? Nie orientujecie się?
                            • sunnysmile Re: Już nie jestem nauczycielką ;) 02.05.07, 08:50
                              Witam Was ponownie. W innym wątku, który założyłam dawno temu,
                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22449&w=39669674 kilka osób pisało o 3
                              miesięcznym wypowiedzeniu składanym końcem maja. Powiedzcie mi proszę, czy jeśli
                              złożę je końcem maja, to od lipca już nie dostanę pensji? Do kiedy będę
                              otrzymywać wynagrodzenie? Bo rozumiem, że za czerwiec powinnam jeszcze dostać,
                              bo pracować będę. A później za wakacje też? Czy już nie?
                              • 44i Re: Już nie jestem nauczycielką ;) 02.05.07, 12:10
                                Jeśli obowiązuje Cię 3 miesięczny okres wypowiedzenia,to napewno otrzymasz za
                                wakacje.Jeśli 1 miesiąc to nie wiem,ale zapytaj prawnika w ZNP.Ja mając 1
                                miesięczne wypowiedzenie złożyłabym je w lipcu,aby dostać wypłatę i za
                                wakacje.Wiesz moja 1 umowa o pracę kończyła się w ostatnim dniu roku
                                szkolnego,dostałam za urlop rekompensatę finansową/za każdy miesiąc
                                przepracowany 2 dni forsy/,ale wtedy ten czas nie liczy sie do stażu pracy.To
                                było ponad 10 lat temu.Powodzenia.
                              • alina.walkowiak Re: Już nie jestem nauczycielką ;) 03.05.07, 09:43
                                Ja mam podobnie... Tez nie chce z deszczu pod rynne. 12 godzin dziennie, a
                                zarobki wyzsze o 100 czy 200 zl. Jednak jak tylko trafi sie jakas przecietnie
                                dobra okazja to nie bede sie zastanawiac.
                                Lubie szkole, ale mam dosc tych marnych zarobkow, ktore ledwie na oplaty
                                starczaja. Tak dalej byc nie moze! Czlowiek musi isc do przodu i czasem
                                podejmowac takze ryzykowne decyzje. Tylko musi nadejsc odpowiedni moment i
                                odpowiednia propozycja :)
    • greene3 Re: Już nie jestem nauczycielką ;) 03.05.07, 13:44
      witam,

      czytam sobie ten wątek i myślę - o ironio, zaczęłam pojawiać się na tym forum
      jak odeszłam ze szkoły - ale to dlatego, że zawodowo ciągle z oświatą jestem
      związana

      chciałam Wam napisać, że jak czujecie się w szkole źle to nie bójcie się szukać
      i ryzykować - najgorsze dla Was i Waszych uczniów to tkwienie w czymś, co Wam
      nie odpowiada

      ja odeszłam ze szkoły do mniej płatnej pracy na pół etatu - umowa na 3 miesiące
      teraz mam etat, umowę na czas nieokreślony i dodatkowo pół etatu na umowę
      zlecenie i lekcje w szkole językowej - i jestem mniej zmęczona niż wtedy, gdy z
      kilkoma zaledwie nadgodzinkami pracowałam w szkole

      odejście ze szkoły uznaję za dotychczas najlepszą decyzję w moim życiu - nie
      minął jeszcze rok od tej decyzji, a moje życie z dnia na dzień zmienia się na
      lepsze - czuję, że otworzyłam się na świat, przed którym zamykały mnie szkolne
      mury

      jestem pełna podziwu dla nauczycieli, którzy zostają w szkole i czują się
      spełnieni - ja nie potrafiłam

      a co do samego szukania pracy - nie było łatwo - trwało to kilka miesięcy, nie
      zliczę ilości rozesłanych CV, pomysły na dalszy rozwój zmieniały się po każdej
      rozmowie w sprawie pracy, która nie kończyła się podpisaiem umowy - było dużo
      zwątpienia, ale też dużo nadziei

      no i żaden pracodawca nie spojrzał krzywo na moją szkolną przeszłość - wręcz
      przeciwnie
      • joasiiik25 Re: Już nie jestem nauczycielką ;) 05.05.07, 13:55
        Czynie ku temu kroki....
        wiecej napisze jak juz uda mi sie dostac do nowej pracy:)
        na razie jestem na dobrej drodze-czekaja mnie jeszcze testy 9psychologiczne i
        sprawnosciowe) jak dobrze pojdzie bede mlodszym chorązym :):)
        nauczycielem w mundurze-ale nie szkolnictwo

        trzymajcie kciuki!!!!
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka