Dodaj do ulubionych

Powazna sprawa - serio

25.02.14, 15:15
Mam poważną zagzwozdkę co robić.
Mianowicie - chciałam umówić się na spotkanie zawodowe z osobą, która dla ludzi mej profesji jest interesująca. Z tego co się dowiedziałam oficjalnym kanałem, osoba ta nie zgadza się na kontakt z mediami, nie chce go, bo się obawia, ze zostanie przedstawiona w złym świetle.
Ponieważ jednak znam osobę, która może wpłynąć na zmianę jej decyzji, pozwoliłam sobie z nią się skontaktować i poprosiłam o ewentualne "wstawiennictwo" za mną. Osoba ta obiecała, że dołoży wszelkich starań, podkreśliła, ze ma do mnie zaufanie i postara się przekonać tamtą.

Tymczasem o kontakt z tą osoba zabiega także moja koleżanka po fachu. Nie stanowi ona dla mnie żadnej konkurencji, lubię ją, żeby jasność była. Tą samą oficjalna drogą dostała informacje, ze ten, z kim chce rozmawiać nie chce kontaktu z mediami.

Powiedziałam jej lojalnie, że ja być może będę mogła porozmawiać, bo ten i ten ma się za mną wstawić. No i koleżanka chce, żebym zabrała ją także na te rozmowę, jeśli dojdzie ona do skutku rzecz jasna.

Nie mam nic przeciwko temu, żeby poszła ze mną - znów żeby jasność była. Ale uważam, że powinna osobiście skontaktować się z osobą, która ma pośredniczyć w rozmowach (zna ją z tego co mówi), a nie oczekiwać ze ja ją powiadomię, iż ona też będzie, albo tym bardziej - postawię przed faktem dokonanym. Chodzi o naprawdę poważną osobę - podkreślę.


Tymczasem koleżanka stwierdziła, ze skoro ja to "załatwiam" to ona się dołączy, ale nie chce skontaktować się z "pośrednikiem" uważa, że nie potrzeba.
Koleżanka ma nieco problemów zawodowych i chciałabym bardzo jej pomóc, ale naprawdę uważam, że nie wypada, bym ja "załatwiała" spotkanie z tym kimś także jej. Sprawa jest delikatna, bo dodatkowo ona ma wymagania wobec materiału inne niż ja - tj. np. ona się bez zdjęcia nie obejdzie, jak stwierdziła.

Nie chcę, żeby koleżanka odniosła wrażenie, iż nie chce jej pomóc, ale nie chcę też by poważna osoba pośrednicząca w sprawie odniosła wrażenie, ze ją oszukuję, bo najpierw zabiegam o mój kontakt z tamtym kims, a za chwile pojawia się kolejny dziennikarz.
Uważam, ze jeśli koleżanka zna "pośrednika", jak twierdzi nawet - dobrze, to powinna doń zadzwonić sama i tyle.

Niestety, w rozmowie telefonicznej ze mną przed chwilą (w trakcie pisania tego postu), gdy jej o tym powiedziałam stwierdziła, że "robię trudności" "nie chcę jej pomóc" itp.
Jest urazona i podkresla, że oczekuje, iż dam jej znac, co "załatwiłam" - czyli nastawia się na to, że to ja "załatwię" to spotkanie jej także.

jak myślicie - wypada zapytać pośrednicząca osobę, czy ona także może przyjść? Ma się rozumieć jeśli tej uda się w ogóle zaaranżować spotkanie.
dodam, ze nie wiem dlaczego kolezanka wzbrania się przed zadzwonieniem do osoby mającej pośredniczyć.
Obserwuj wątek
    • mallina Re: Powazna sprawa - serio 25.02.14, 15:21
      niepotrzebnie sie pochwalilas, ze "byc moze" uda Ci sie to spotkanie. jak na razie to i tak dzielenie skory na niedzwiedziuwink byc moze do spotkanie nie dojdzie, to problem sie sam rozwiaze.
      • kora3 Nie pochwaliłam się Malino 25.02.14, 15:30
        po prostu rozmawiałyśmy o tym, nim jeszcze dowiedziałyśmy się, ze ta osoba nie chce gadać.
        Potem, gdy znów na ten temat rozmawiałyśmy uznałam, że lojalnie będzie powiedzieć jej, że staram się o spotkanie tym kanałem.
    • nchyb Re: Powazna sprawa - serio 25.02.14, 15:25
      Uważam, ze jeżeli dostanie zgodę na tę rozmowę - to bez zgody osoby-rozmówcy - nie powinnaś na spotkanie przychodzić z dodatkową osobą (pomijam kamerzystę, dźwiękowca itp ściśle z Tobą związanego), ale nie z innym dziennikarzem.
      To że koleżanka uważa, że nie ma potrzeby w tej sprawie się kontaktować z potencjalnym rozmówcą - moim 90zdaniem, źle o niej świadczy i bardzo mi pasuje do tabloidowego pseudodziennikarstwa smile
      Jeżeli koleżanka pośrednika zna - powinna się z nim sama skontaktować i tyle, ewentualnie może się powołać na Ciebie, że jej o ewentualnym spotkaniu wspomniałaś...
      i piszę to jako Twoja była koleżanka po fachu smile
      • aqua48 Re: Powazna sprawa - serio 25.02.14, 15:44
        Absolutnie nie wypada na spotkanie załatwione przez trzecią osobę brać jeszcze krewnych i znajomych, czy koleżankę po fachu "bo też chce poznać". Osoba z którą chcesz przeprowadzić wywiad lub rozmowę miałaby pełne prawo w takiej sytuacji uznać że złamano ustalenia i odmówić rozmowy również Tobie.
        Wydaje mi się, że wskazanie pośrednika załatwiającego wejście było z Twej strony wystarczającą lojalnością wobec koleżanki.
        • kora3 Gwoli wyjasnienia Aquo 25.02.14, 16:06
          Ja nie zamierzałam brac żadnych znajomych, a kolezanka nie tyle "che poznac" co ta osoba jest w kręgu zainteresowania medialnego.
          Nie wyobrażałam sobie broń Boże, ze uzyskawszy zgode rozmówcy za pośrednictwem osoby trzeciej po prostu pojawię się z nią. Nie, nie, nie ...
          Ona oczekuje, ze uzyskawszy poproszę osobę pośredniczącą o zgode rozmówcy także dla niej.
          Mnie się wydaje, ze z racji delikatności całej sprawy i rangi pośrednika nie wypada mi tego robić
          • nchyb Re: Gwoli wyjasnienia Aquo 25.02.14, 17:08
            > Mnie się wydaje, ze z racji delikatności całej sprawy i rangi pośrednika nie wy
            > pada mi tego robić

            mam podobne odczucia...
        • nm.buba011 Re: Powazna sprawa - serio 26.02.14, 07:59
          aqua48 napisała:

          > Absolutnie nie wypada na spotkanie załatwione przez trzecią osobę brać jeszcze
          > krewnych i znajomych,

          - to jest słuszne. Kora zamiast krótkiego pytania, chciała się dowartościować swoimi koneksjami. Oczywiści prawdziwymi, na... serio.

          W jakim celu pisać, że coś jest serio?
          Sytuacja może być nawet mało prawdopodobna, przykładowo - jak mam się zachować, kiedy w mojej wsiowej bibliotece czy OZ pojawi się Paris Hilton? Jakiego wstępu użyć, jak nadzwyczajnie pozdrowić?
      • kora3 dzieki 25.02.14, 15:56
        ze podzielasz me zdaniesmile

        jeśli chodzi o kolezanke, to nie , tabloidowa nie jest na pewno - podkreślam, bo takie skojarzenie byłoby dla niej krzywdzące, jest natomiast dość roszczeniowa.
        • nchyb Re: dzieki 25.02.14, 17:11
          > o takie skojarzenie byłoby dla niej krzywdzące, jest natomiast dość roszczeniow
          > a.

          tabloidowość to dla mnie taki skrót myślowy - to taki "dziennikarz", który po trupach do celu, który rodziców dziecka, które zginęło w katastrofie pyta na zgliszczach o odczucia, który pisze książkę o matce, której dziecko niby porwano itp itd...
          i taki tabloidowiec może być w poważnym czasopiśmie zatrudniony, ale styl jego działania do paparazzich walczących o zdjęcie gaci gwiazdy walczących, nawet jeżeli ta fotka pojawi się w TIMEsie lub Forbsie smile
    • majaa Re: Powazna sprawa - serio 25.02.14, 15:52
      Wygląda na to, że w tej sytuacji najlepiej byłoby, gdyby do tego spotkania w ogóle nie doszłowink
      A tak poważniej, nie podoba mi się postawa Twojej koleżanki i nie przejęłabym się jakoś specjalnie jej fochem. Z tego, co piszesz odnoszę wrażenie, że nie jest z Tobą do końca szczera. Może przesadziłaś trochę z tą lojalnością?wink
      • kora3 Re: Powazna sprawa - serio 25.02.14, 16:02
        majaa napisała:

        > Wygląda na to, że w tej sytuacji najlepiej byłoby, gdyby do tego spotkania w og
        > óle nie doszłowink


        Wiesz, ja chciałabym żeby doszło, ale nie mam noża na gardle - jeśli nie dojdzie to trudno.

        > A tak poważniej, nie podoba mi się postawa Twojej koleżanki i nie przejęłabym s
        > ię jakoś specjalnie jej fochem. Z tego, co piszesz odnoszę wrażenie, że nie je
        > st z Tobą do końca szczera. Może przesadziłaś trochę z tą lojalnością?wink


        Wiesz, ona mi powiedziała do kogo będzie się zwracać w temacie rozmowy, ja jej też. Tylko, że ona nic nie wskórała, bo ta osoba, do której się zwracała nie ma wielkiego wpływu na naszego potencjalnego rozmówcę.
        Czy nie jest szczera hmm? Wiesz, może nie być co do tego, jak dobrze zna się z tą osobą, do której zwracałam się ja. Ona często przejaskrawia ze tak powiem, w tym sensie, ze mówi, że zna kogoś swietnie, a ten kogo niby ma tak znac, owszem kojarzy ja ale tylko tyle.
        Mam wrazenie, ze chyba czasem chce tym zaiponowac, albo co ...Nie wiem. W każdym razie z tym może ściemniaćsmile
        Nawet jednak gdyby tej osoby nie znała dobrze, także może do niej zadzwonić, bo jest wiadomoe, ze ona niejako z "urzędu" może mieć wpływ na decyzję rozmówcy
    • claratrueba Re: Powazna sprawa - serio 25.02.14, 16:12
      Nie masz, Koro, Żadnej zagwozdki (co najwyżej bezczelna koleżankę- to pewien problem jest). Osoba, która być może zgodzi się na rozmowę z Tobą, robi wyjątek dla Ciebie, nie dla koleżanki. Ani kogokolwiek innego.
      > Nie chcę, żeby koleżanka odniosła wrażenie, iż nie chce jej pomóc,
      Błąd, powinna odnieść takie wrażenie. Jej prośba jest nieetyczna i zabranie ze sobą osoby, z którą Twój rozmówca nie zgodził się rozmawiać bo należy do kategorii "z tymi nie rozmawiamy" skończy się na odmowie rozmowy z wami obydwiema.
      • kora3 Claro w poscie 25.02.14, 16:19
        do Nchyb wyjaśniam o co chodzi koleżance ...W życiu nie brałabym z sobą nikogo o obecności kogo rozmówca miałby wcześniej nie wiedzieć, a już tym bardziej w tak delikatnej sprawie i poważnej.
        Kolezanka po prostu oczekuje, ze JA JEJ TE ZGODE mówiąc kolokwialnie - załatwię.

        Rzecz w tym, że ja prosząc poważnego pośrednika o probę uzyskania tej zgody mówiłam tylko o sobie. Nie wydaje mi się na miejsca teraz prosić o zgode także dla niej, uważam, ze powinna skontaktować się sama z pośrednikiem i sama próbować go przekonać, by dla niej także załatwił te zgodę
        • nchyb Re: Claro w poscie 25.02.14, 17:14
          > Kolezanka po prostu oczekuje, ze JA JEJ TE ZGODE mówiąc kolokwialnie - załatwię

          czyli chce Ciebie wykorzystać smile
          jeżeli jest to poważna dziennikarka - wytęży siły i sama sobie spotkanie załatwi, porozmawia z pośrednikiem (którego ponoć zna). A jeżeli nie chce jej się, to w dociekliwość i wytrwałość w docieraniu do źródeł można powątpiewać...
    • kora3 Nchyb - wyjasnienie 25.02.14, 16:14
      nie chodzi o "przyprowadzenie" kolezanki, a raczej o uzyskanie zgody także dla niej .
      Gdyby to była jakaś błaha sprawa, albo rozmówca sam się zgłosił do mnie, to bez problemu zapytalabym, czy chce żeby tematem zajęła się jeszcze jakas osoba/medium.

      Rzecz w tym, że rozmawiając z pośrednikiem smile mówiłam tylko o sobie i swoim medium, a sprawa jest bardzo powazna na serio i delikatna.
      Uwazam, ze nie wypada mi teraz "dopraszać się" o zgodę także dla niej. Jestem zdania, że powinna sama skontaktować się z pośrednikiem i porozmawiać o ewentualnej zgodzie dla siebie

    • iwoniaw Re: Powazna sprawa - serio 25.02.14, 17:20
      No ja uważam, że w kiepskiej sytuacji postawiłaś pośrednika opowiadając komukolwiek o tym, że załatwiasz sobie dojście do tej osoby, która nie chce mediów. Jak on będzie wyglądał teraz w oczach osoby, która mediów unika, gdy włożył jakiś wysiłek w przekonywanie jej, żeby się spotkała z jedną, zaufaną osobą (czyli Tobą), a przerodziło się to (lub przerodzi) w akcję "i jeszcze koleżankę". Toż to jeszcze gorzej niż przyjść do kogoś na imieniny z niezaproszonymi dziećmi/narzeczonym/psem.
      Zdecydowanie nie kontaktowałabym się z pośrednikiem w celu nacisku, by załatwił też dostęp koleżance i przede wszystkim - nie brałabym nigdzie żadnej koleżanki.
      • iwoniaw Doczytalam, że nie postawiłaś ;-) 25.02.14, 17:24
        tego pośrednika jeszcze w żadnej sytuacji - i nie rób tego - zdanie o żądaniu koleżanki mam takie, jak osoby wypowiadające się przede mną.
      • kora3 Iwonaw - odpowiadam 26.02.14, 08:46
        iwoniaw napisała:

        > No ja uważam, że w kiepskiej sytuacji postawiłaś pośrednika opowiadając komukol
        > wiek o tym, że załatwiasz sobie dojście do tej osoby, która nie chce mediów.


        Nie Iwono, chyba się nie rozumiemy...Osoba posrednicząca nie jest osobą prywatną - pełni funkcję, która pozwala jej na negocjacje z interesująca mnie osobą. Ta funkcja jest jawna. To nie jest tak, że ja dotarłam np., do znajomego, czy krewnego tego z kim chcę gadać.
        Zatem nie uważam, by złamaniem jakichś zasad była informacja, że poprosiłam o negocjacje właśnie tę osobę z racji funkcji.

        Ja
        > k on będzie wyglądał teraz w oczach osoby, która mediów unika, gdy włożył jakiś
        > wysiłek w przekonywanie jej, żeby się spotkała z jedną, zaufaną osobą (
        > czyli Tobą), a przerodziło się to (lub przerodzi) w akcję "i jeszcze koleżankę"


        To od osoby pośredniczącej zależy, czy będzie przekonywać do spotkania z 1 czy wieloma osobami z mediów. Decyzja należy i tak do tego, z kim chce rozmawiać.


        > Zdecydowanie nie kontaktowałabym się z pośrednikiem w celu nacisku, by załatwił
        > też dostęp koleżance i przede wszystkim - nie brałabym nigdzie żadnej koleżank
        > i.


        Nie było mowy o żadnym nacisku smile
        >
    • madzioreck Re: Powazna sprawa - serio 25.02.14, 17:35
      > Niestety, w rozmowie telefonicznej ze mną przed chwilą (w trakcie pisania tego
      > postu), gdy jej o tym powiedziałam stwierdziła, że "robię trudności" "nie chcę
      > jej pomóc" itp.
      > Jest urazona i podkresla, że oczekuje, iż dam jej znac, co "załatwiłam" - czyli
      > nastawia się na to, że to ja "załatwię" to spotkanie jej także.
      (...)
      > dodam, ze nie wiem dlaczego kolezanka wzbrania się przed zadzwonieniem do osoby
      > mającej pośredniczyć.

      Być może "pośrednikowi" też zdążyła już kiedyś strzelić focha, i teraz głupio jej się do tej osoby zwrócić. Jeśli to taka osoba jak piszesz, roszczeniowa, pewnie niejednego już do siebie zniechęciła.

      • mamagapka Re: Powazna sprawa - serio 25.02.14, 18:20
        Absolutnie nie pros pośrednika, a koleżance powiedz że niestety nie możesz jej tego załatwić i że jeśli jej zalezy, musi sama zadzwonić. Jest ci po prostu niezręcznie, i tyle. Obrazi się, trudno. Nie masz na to wpływu. Koleżanka chce cię zwyczajnie wykorzystać i wjechać na spotkanie po twoich plecach, a pośrednika może nie zna tak dobrze jak mówi. (Wcale?).
        A na przyszłość- nie rób komuś dobrze, nie będzie ci źle. To zasada która w moim przypadku niestety wielokrotnie się sprawdziła, i wbrew pozorom nie miało to nic wspólnego z odmawianiem pomocy o którą zostałam poproszona. Tutaj sama wyrwałaś się z moim zdaniem żle pojętą lojalnością, i wpadłaś jak śliwka w kompot.
    • koronka2012 Re: Powazna sprawa - serio 25.02.14, 19:04
      Wg mnie absolutnie nie wypada. To trochę tak "daj palec..." - na miejscu pana X i pośrednika skutecznie zraziłoby mnie to do twojej osoby.

      Jeśli ktoś zgodzi się spotkać z tobą na zasadzie wyjątku, to naleganie na kolejną osobę stawia w złym świetle i ciebie i pośrednika.
    • vi_san Re: Powazna sprawa - serio 25.02.14, 19:23
      Absolutnie nie czuj się w obowiązku "załatwiać" cokolwiek.
      Absolutnie nie wypada byś zabierała kogoś "na doczepkę".
      Troszkę niepotrzebnie pochwaliłaś się, że ty spotkasz się z tą wymarzoną personą. Ale koleżanka bez śladu taktu i dobrego wychowania. Skoro dałaś do zrozumienia, że bardzo nie na rękę ci załatwianie czegoś takiego - powinna dać spokój, nie naciskać, ewentualnie mogła sama zadzwonić do wspólnie wam znanego "pośrednika".
      • aga-kosa Re: Powazna sprawa - serio 25.02.14, 20:24
        Gdybyś dostała zaproszenie na ślub księżniczki, to też byś zabierała koleżankę z pracy, trzy koleżanki a akademika, kolegę z nart - bo z księżniczką każdy by się chciał spotkać i zdjęcie zrobić.
        W czym " ważna osoba" jest gorsza od księżniczki i nie zabrać kilku osób aby sobie zdjęcie z nią zrobiły.
        Nie zdziwię się i wcale nie będzie to niegrzeczne jeśli spotkanie w tej sytuacji zostanie odwołane. aga
        • kora3 Re: Powazna sprawa - serio 26.02.14, 08:51
          aga-kosa napisała:

          > W czym " ważna osoba" jest gorsza od księżniczki i nie zabrać kilku osób aby so
          > bie zdjęcie z nią zrobiły.


          No to to już przegięcie Ago - taka sugestia. Tu nie chodzi o żadnego celebryte, ani o robienie sobie zdjęc z rozmówcą, nie wiem skąd ci to przyszło do głowy w ogóle.

          > Nie zdziwię się i wcale nie będzie to niegrzeczne jeśli spotkanie w tej sytuacj
          > i zostanie odwołane.


          ??? Na razie to jeszcze nie zostało ustalone. smile
          Wiem, ze dla niezorientowanej osoby coś może być niejasne, ale nie przekręcaj faktów.
          Sprawa wygląda tak, że pośrednik ma przekonać rozmówcę do rozmowy ze mną - ma takie możliwości i obiecal mi to spróbować zrobić (nie ma wcale pewności, ze mu się uda - decyzja należy do rozmówce, może on odmówić także prośbie pośrednika).
          Kolezance zależy, by pośrednik przekonał rozmówce także do spotkania z nią. I ok - dlaczego nie, mnie to w niczym nie wadziłoby. Tylko, że kolezanka oczekuje, że ja o to poproszę pośrednika. Ja uważam, że sama powinna doń zadzwonić i sama o to poprosić. Tyle
          • aga-kosa Re: Powazna sprawa - serio 26.02.14, 09:03
            Koro, jeśli masz problem jak postąpić - postaw się w sytuacji osoby załatwiającej TO spotkanie. Chciałabyś być tak traktowana?
            Już Cię tak traktuje Twoja znajoma. Nie widzisz w tym nic - napiszę delikatnie - nietaktownego.

            Szanująca się osoba nawet publiczna powinna wywinąć się anginą i pryszczem na czole. aga
            • kora3 Re: Powazna sprawa - serio 26.02.14, 09:14
              aga-kosa napisała:

              > Koro, jeśli masz problem jak postąpić - postaw się w sytuacji osoby załatwiając
              > ej TO spotkanie. Chciałabyś być tak traktowana?


              Ale póki co osoba ta nie została w żaden sposób źle potraktowana.
              To, że powiedziałam koleżance, iż w tej sprawie rozmawiałam z tą osobą nie jest niczym złym - ta osoba i jej funkcja jest powszechnie znana, jej numer komórki jest na stronie instytucji, którą reprezentuje.

              >
              > Szanująca się osoba nawet publiczna powinna wywinąć się anginą i pryszczem na c
              > zole.


              Ale dlaczego? To było do przewidzenia, że skoro pełni taką funkcje, to media będą próbować za jej pośrednictwem dotrzeć do tego rozmówcy.
              Ja nie widze nic złego w tym, by kolezanka także spróbowała skorzystać z pośrednictwa tej osoby, tylko ywazam, ze powinna sama to zrobić, a nie oczekiwać, że zrobie to za nią - ja.
      • kora3 Re: Powazna sprawa - serio 26.02.14, 09:02
        vi_san napisała:

        > Absolutnie nie wypada byś zabierała kogoś "na doczepkę".

        alez to nie wchodziło wcale w gre bez wiedzy rozmowcy

        > Troszkę niepotrzebnie pochwaliłaś się, że ty spotkasz się z tą wymarzoną person
        > ą.


        Vi san - wyjaśniam raz jeszcze: nie pochwaliłam się tylko powiedziałam, że zwróciłam się z prośbą o pośrednictwo do tej osoby. To jest osoba pełniąca funkcję publiczna, więc nie jest tak, że ktoś innt nie mógł się do niej o to samo zwrócić.
        Rozmówcy natomiast nie nazwałabym w żadnym razie "personą" smile To nie wywiad z celebrytą, tylko zupełnie cos innego.


        Ale koleżanka bez śladu taktu i dobrego wychowania. Skoro dałaś do zrozumien
        > ia, że bardzo nie na rękę ci załatwianie czegoś takiego - powinna dać spokój, n
        > ie naciskać, ewentualnie mogła sama zadzwonić do wspólnie wam znanego "pośredni
        > ka".


        No tez jej właśnie powiedziałam, żeby zadzwoniła i poprosiła, ale nie chce
        • vi_san Re: Powazna sprawa - serio 26.02.14, 11:14
          Słusznie, że nie wchodziło w grę zabieranie kogokolwiek, poza wcześniej ustalonymi osobami [tobą, ewentualnie "twoją" ekipą - jeśli takową posiadasz, jest ci niezbędna i ów rozmówca wyrazi zgodę]. Koleżanka do tejże ekipy się nie zalicza.
          Skoro ów pośrednik, to osoba publiczna, i na dodatek znana również koleżance - nie ma najmniejszych powodów, byś cokolwiek załatwiała w jej imieniu bądź dla niej.
          Co do zastosowania słowa "persona" - mnie zawsze uczono, że znaczy ono tyle samo co "osoba" tylko, powiedzmy, bardziej staroświecko... Może zmian językowych nie dostrzegłam i stąd niejasność. Spotykałam się z określeniem np. "Na spotkaniu najważniejszą personą był pisarz X, gdyż jego ostatnia książka...". Nie w kontekście "celebryckim". smile
          Skoro zaś koleżanka sama nie chce nawet zadzwonić do pośrednika - widać nie zależy jej na spotkaniu z tym człowiekiem. A w każdym razie nie dostatecznie, żeby podjąć kroki, nawet te, które ktoś [Ty] jej wyraźnie wskazał palcem. Jedyna rada - nie przejmować się. Nawet jeśli się obrazi to trudno - pomijając fakt, że naciskanie, i oczekiwanie od rozmówcy zachowania, na które nie ma on ochoty jest niezgodne z kodeksem towarzyskim - obrażanie się jest dziecinne i nieprofesjonalne.
          • kora3 Vi - odp. w poscie ogólnym nt 26.02.14, 11:24

    • cetherena Re: Powazna sprawa - serio 26.02.14, 07:55
      Uważam, że koleżnka powinna porozmawiać z osobą pośredniczącą, tym bardziej, że tą osobę zna. Być może koleżanka nie chce dzwonić ponieważ np. domyśla się, że nie zostanie obdarzona zaufaniem. Jak dla mnie, to zbyt delikatna sprawa, żeby załatwiać coś za nią.
    • urko70 Re: Powazna sprawa - serio 26.02.14, 09:45
      kora3 napisała:

      > Mam poważną zagzwozdkę co robić.
      > Mianowicie - chciałam umówić się na spotkanie zawodowe z osobą, która dla ludzi
      > mej profesji jest interesująca. Z tego co się dowiedziałam oficjalnym kanałem,
      > osoba ta nie zgadza się na kontakt z mediami, nie chce go, bo się obawia, ze z
      > ostanie przedstawiona w złym świetle.

      Zapewne poważna to sprawa jak każda inna, której poświęcasz swój czas na forum tym.
      Czyż nie jest tak, że osoby takie jak wspomniana powyżej, podstawy mają
      do takiego, a nie innego zaufania względem wspomnianej tu profecji?
      Wszakże co rusz spotykamy się z co najmniej nieprecyzyjnym przedstawianiem
      rzeczywistości i nigdy nie wiadomo czy z udziałem czy bez udziału świadomości.
      smile


      > Ponieważ jednak znam osobę, która może wpłynąć na zmianę jej decyzji, pozwolił
      > am sobie z nią się skontaktować i poprosiłam o ewentualne "wstawiennictwo" za m
      > ną. Osoba ta obiecała, że dołoży wszelkich starań, podkreśliła, ze ma do mnie z
      > aufanie i postara się przekonać tamtą.

      Proście a będzie wam dane było napisane.
      Zaiste robi się ciekawie, niemniej wspomnieć chciałem, że oczekuję zaskakującej
      pointy tej sytuacji tak bym wnukom mym miał kiedyś co opowiadać.
      smile


      > Tymczasem o kontakt z tą osoba zabiega także moja koleżanka po fachu. Nie stan
      > owi ona dla mnie żadnej konkurencji, lubię ją, żeby jasność była. Tą samą oficj
      > alna drogą dostała informacje, ze ten, z kim chce rozmawiać nie chce kontaktu z
      > mediami.

      Zaiste atmosfera się zagęszcza i pamiętać trzeba, żeby życzliwą wobec koleżanki
      tej pozostać tak w wypowiedziach jak i stosunku do niej nie wolno nieuczciwą być.
      Wierzę jednak, że nie przekroczysz dopuszczalnej granicy.


      > Powiedziałam jej lojalnie, że ja być może będę mogła porozmawiać, bo ten i ten
      > ma się za mną wstawić. No i koleżanka chce, żebym zabrała ją także na te rozmow
      > ę, jeśli dojdzie ona do skutku rzecz jasna.

      Doprawdy zrozumiałym oczekiwanie koleżanki jest, uczciwym jednak by było
      uzgodnić to tak z "ym i tamtym" jak również z tym, który osobom Twej profesji
      osoba interesującą jest.


      > Nie mam nic przeciwko temu, żeby poszła ze mną - znów żeby jasność była. Ale u
      > ważam, że powinna osobiście skontaktować się z osobą, która ma pośredniczyć w r
      > ozmowach (zna ją z tego co mówi), a nie oczekiwać ze ja ją powiadomię, iż ona t
      > eż będzie, albo tym bardziej - postawię przed faktem dokonanym. Chodzi o napraw
      > dę poważną osobę - podkreślę.

      Powiadomienie właściwym by nie było bo informującym by było, a winno być
      pytaniem o możliwość takową, wszakże pośrednik decyzję taką podjąć powinien
      skoro godzi się reputację swoją postawić na szali, więc winien wiedzieć za kogo
      ręczyć ma.


      > Tymczasem koleżanka stwierdziła, ze skoro ja to "załatwiam" to ona się dołączy,
      > ale nie chce skontaktować się z "pośrednikiem" uważa, że nie potrzeba.
      > Koleżanka ma nieco problemów zawodowych i chciałabym bardzo jej pomóc, ale napr
      > awdę uważam, że nie wypada, bym ja "załatwiała" spotkanie z tym kimś także jej.
      > Sprawa jest delikatna, bo dodatkowo ona ma wymagania wobec materiału inne niż
      > ja - tj. np. ona się bez zdjęcia nie obejdzie, jak stwierdziła.

      Koleżanka Twoja ciekawą osobą wydaje się, można odnieść wrażenie, że hołduje
      innym niż zasadom, przyznać należy, że często osoby takie świat zdobywają, bo
      łokcie sprawniejsze posiadają, jednakże Ty przecież nie musisz godzić się na warunki
      jakie owa koleżanka prezentuje i spełniać ich nie musisz.


      > Nie chcę, żeby koleżanka odniosła wrażenie, iż nie chce jej pomóc, ale nie chcę
      > też by poważna osoba pośrednicząca w sprawie odniosła wrażenie, ze ją oszukuję
      > , bo najpierw zabiegam o mój kontakt z tamtym kims, a za chwile pojawia się kol
      > ejny dziennikarz.
      > Uważam, ze jeśli koleżanka zna "pośrednika", jak twierdzi nawet - dobrze, to po
      > winna doń zadzwonić sama i tyle.

      Nie zaw2sze pomagamy komuś spełniając jego zachcianki, czasem wręcz
      przeciwnie pomoc pomocą jest gdy dajemy możliwość przełamania trudności
      pewnych.


      > Niestety, w rozmowie telefonicznej ze mną przed chwilą (w trakcie pisania tego
      > postu), gdy jej o tym powiedziałam stwierdziła, że "robię trudności" "nie chcę
      > jej pomóc" itp.
      > Jest urazona i podkresla, że oczekuje, iż dam jej znac, co "załatwiłam" - czyli
      > nastawia się na to, że to ja "załatwię" to spotkanie jej także.

      Jeśli prawdą jest to co przedstawiasz nam tutaj to sprawa przykrą się wydaje.


      > jak myślicie - wypada zapytać pośrednicząca osobę, czy ona także może przyjść?
      > Ma się rozumieć jeśli tej uda się w ogóle zaaranżować spotkanie.
      > dodam, ze nie wiem dlaczego kolezanka wzbrania się przed zadzwonieniem do osoby
      > mającej pośredniczyć.

      Myślę, że poćwiczyć winnaś komunikację z koleżanką ową tak by: jasno, wyraźnie,
      bez sadzenia się na sztuczność czy też sztywność nadmierną i bez życzliwości
      naruszania przekazać swoje stanowisko, swoje odczucia i emocje związane ze
      sprawą tą.
    • totorotot Re: Powazna sprawa - serio 26.02.14, 11:40
      Zwariowałas? Skąd wiesz, że ta pani nie jest na czarnej liście u osoby, z która masz rozmawiać? Sądząc po jej zachowaniu pani całkiem pozbawiona taktu, ryki sobie zaszkodzisz pomagając jej.
      • kora3 no to akurat wiem 26.02.14, 11:46
        ta osoba nie jest stąd, a kolezanka działa i zawsze działała lokalnie.
    • kora3 Moi mili 26.02.14, 11:43
      Rano kolezanka dzwoniła pytając, czy już coś wiem ws. zgody rozmówcy. Jeszcze nie wiedziałam, ale ponownie zachęciłam ją do kontaktu z "pośrednikiem", jako, że miał rozmawiać dziś z interesująca nas osobą. Sensowne zatem byłoby, by przed ta rozmowa ona pogadała z "pośrednikiem". Niestety, nie udało mi się jej do tego skłonić.
      Przeciwnie - powiedziała, że to ja OBIECALAM jej to załatwić, a teraz "każę" jej dzwonić.
      Spokojnie wyjaśniłam, że niczego takiego nie obiecywałam, a jedynie ona tego oczekiwała, i nic jej nie "każę" tylko radzę.
      Nie dotarło sad
      Rozmowa zakończyła się niezbyt mile.

      Następnie kolezanka zadzwoniła ponownie i poinformowała mnie, że nie ma możliwości zadzwonienia do "pośrednika", gdyż ten ma wyłączony telefon. No możliwe było. Poradziłam jej zaczekać, zadzwonić jeszcze raz. Stwierdziła, ze sama widzę, ze nie ma jak i znów to samo - zebym to ja zadzwoniła i załatwiła. Z ciekawości zapytałam jak ma to zrobić, skoro "pośrednik" ma wyłączony telefon...Nic na to nie odpowiedziała, tylko nadal mnie prosiła, żebym to ja zadzwoniła.
      Kategorycznie odmówiłam podając raz jeszcze powody - te same co Wam.
      Stwierdziła, że nie chce jej pomóc, choć wiem, ze jest w b. trudnej sytuacji! Dodała, że będzie mieć przez mnie jeszcze większe kłopoty. Cała ta rozmowa to był etek roszczeń na przemian z szantażem emocjonalnym, wiec odechciało mi się i powiedziałam raz jeszcze, żeby kontaktowała się z "pośrednikiem" i tyle.

      Ów "pośrednik" dzwonił przed chwilą. Udało mu się skłonić tamtego człowieka do spotkania ze mną. Już się umówiliśmy.
      Przy okazji rozmowy z "pośrednikiem" zapytałam go, czy taka i taka osoba się z nim kontaktowała, bo mnie wspominała, że chciałaby. Osobę kojarzył - ale jednak nie tak jak to przedstawiała kolezanka - to znaczy, że kłamała iż są dobrymi znajomymi. "Kto? ach, tak kojarzę chyba stąd i stąd" - tak zareagował na wzmiankę o niej.
      Powiedział też, że cały czas miał komórke przy sobie, kolezanka nie dzwoniła do niego.

      Szczerze to ja nie mam pojęcia co jej odbiło tej koleżance. Dlaczego nie chciała z nim porozmawiać....Lekki szok mam - przyznaję smile
      • claratrueba Re: Moi mili 26.02.14, 12:20
        Koro, to jest nauczka, że jak ktoś nam coś załatwia to należy ten fakt zachować dla siebie. Bo osoby takie, jak Twoja koleżanka to żaden wyjątek nie jest.
        Jedyne, co Ci teraz pozostaje to uciąć dalsze dyskusje z koleżanką- "powiedziałam Ci, że nie zadzwonię. Dla mnie sprawa jest zakończona. Co dalej zrobisz, to Twoja sprawa, kontakt masz.Proszę mnie więcej w tej sprawie nie nagabywać."
        I koleżanka albo nie zadzwoni do pośrednika- najlepsza opcja, albo zadzwoni i pośrednik albo podejmie sie mediacji i w jej sprawie- w co szczerze wątpię bo prosić kogoś, kto wyraźnie nie chce kontaktu z mediami jeden raz to jeszcze OK ale zawracać mu głowę już drugi raz to nadużycie, albo jej skłamie, że rozmawiał a tego nie zrobi z powodu j.w.
        Jedynym skutecznym sposobem by uniknąć tego, że ktoś tak bezczelnie będzie starał się wykorzystać jakieś Twoje możliwości jest trzymanie ludzi w nieświadomości, że takowe masz. Dopóki je masz. Bo pośrednicy bardzo szybko "nic nie mogą" kiedy przekonają się, że ich pomoc nie jest utrzymywana w dyskrecji przez osobę, której starają sie pomóc. Chyba, że to zawodowi pośrednicy, dla których jest to źródło dochodu- tym zależy na rozgłaszaniu ich usług.

        • kora3 Claro, wyjasniam raz jeszcze 26.02.14, 12:29
          bo chyba nie zostałam dobrze zrozumiana.
          "Pośrednik" nie załatwiał mi czegoś "pokątnie" po znajomości (chociaż się znamy, nie przeczę) i nie oczekiwał, że nie zdradzę nikomu, iż poprzez niego usiłuje nawiązać kontakt z rozmówcą.
          Pełni on taką funkcję bowiem, że każdemu poszukującemu kontaktu z tym rozmówcą powinien wpaść do głowy pomysł, aby spróbować zrobić to za jego pośrednictwem. smile

          Kompletnie nie był zaskoczony, gdy mu powiedziałam, że ktoś jeszcze z branży szukać chce u niego "dojścia" do gościa - rozmówcy. To było do przewidzenia, nawet gdybym ja koleżance nic nie wspomniała na jego temat.

          Dlatego akurat "zarzutu", że nie powinnam mówić koleżance o tym kontakcie nie przyjmuję smile
          • claratrueba Re: Claro, wyjasniam raz jeszcze 26.02.14, 12:47
            Koro, to Ci wytłumaczę. Gdyś nie powiedziała, to nie miałabyś tego całego kłopotu. I tyle. Nikt nie chciałby się "podczepiać". Albo by sam sobie załatwiał, albo nie.
            Analogicznie- każdy wie gdzie w Twoim mieście jest kino. Ale jak powiesz Basi, której towarzystwo nie jest Twoim ulubionym, to ryzykujesz, że powie "to idę z Tobą" i że będzie Ci popcorn wyjadać. A jak nie powiesz, to- nie.
            Po prostu.
            Nigdy nie wiemy jak jakaś informacja zostanie wykorzystana, być może przekręcona itp. Więc może lepiej, po prostu, nie dzielić się nią?
            Bo właściwie- to po co?
            • kora3 No wiesz, ale jedna 26.02.14, 12:58
              kolezanka to jedna kolezanka ...
              Powiedziałam jej, bo pytała o te sprawę, a funkcja "pośrednika" nie jest tajemnicą
              • claratrueba Re: No wiesz, ale jedna 26.02.14, 13:14
                kora3 napisała:

                > kolezanka to jedna kolezanka ...
                > Powiedziałam jej, bo pytała o te sprawę, a funkcja "pośrednika" nie jest tajemn
                > icą

                To teraz wiesz co "koleżeństwo" dla niektórych osób oznacza.
                Niestety, ludzie są jacy są, a kolegów w przeciwieństwie do przyjaciół, czasem sobie nie wybieramy. To uczy dawania wymijających odpowiedzi, często- kłamstwa. A oducza otwartości- bo jak otwarte, to włazi kto chce i w jakim chce celu.
                • kora3 Re: No wiesz, ale jedna 26.02.14, 13:21
                  claratrueba napisała:
                  >
                  > To teraz wiesz co "koleżeństwo" dla niektórych osób oznacza.
                  > Niestety, ludzie są jacy są, a kolegów w przeciwieństwie do przyjaciół, czasem
                  > sobie nie wybieramy. To uczy dawania wymijających odpowiedzi, często- kłamstwa.
                  > A oducza otwartości- bo jak otwarte, to włazi kto chce i w jakim chce celu.


                  no, ale wiesz - z takim czymś spotykam się 1 raz po 15 latach pracy w branży - zatem nie jest to bynajmniej standardowe zachowanie wspomnianego koleżeństwasmile
          • aga-kosa Re: Claro, wyjasniam raz jeszcze 26.02.14, 12:50
            Przepraszam, Kora to taka naiwna osoba, czy udaje.
            Nie czyń drugiemu co tobie nie miłe.
            Mnie takie żądanie - nawet najlepszej koleżanki - przyprawiło by o pianę na ustach.
            Gdybym się umówiła TYLKO z Kasią Kowalską a ta przyprowadziłaby jeszcze miejscowe kółko różańcowe z kamerą i aparatami fotograficznymi - to nawet z Kasią - mimo, że ją bardzo lubię nie rozmawiałabym.
            Kora nie widzi w tym nic złego - widać jest bardzo, bardzo młodą osobą. aga
            • kora3 Ago czytaj ze zrozumiemiem 26.02.14, 13:06
              aga-kosa napisała:

              > Gdybym się umówiła TYLKO z Kasią Kowalską a ta przyprowadziłaby jeszcze miejsco
              > we kółko różańcowe z kamerą i aparatami fotograficznymi - to nawet z Kasią - mi
              > mo, że ją bardzo lubię nie rozmawiałabym.


              Nikt nie zamierzał przyprowadzać nikogo - pojmij to!
              W czasie, gdy rozmawiałam o tym z kolezanka pośrednik nawet jeszcze nie widział się z rozmowcą i jeszcze nie ustalił, czy zgodzi on się spotkać ze mna.
              Nie było mowy o przyprowadzaniu kogokolwiek bez wiedzy pośrednika i rozmówcy.
              Mowa była o tym, że kolezanka TAKŻE chciałaby móc porozmawiać z tym kimś. Poradziłam jej zatem, żeby skontaktowała się z pośrednikiem - jak wspomniałam funkcja tegoż jest taka, że należało na to wpaść.smile
              W tym zawodzie niczym szczególnym nie jest taka pomoc - np. podpowiedzenie komuś czegoś takiego, a jak wspomniałam osoba pośrednika nie jest jakaś "tajemnicza".

              Problem polegał na tym, że kolezanka oczekiwała, ze to ja będę z pośrednikiem rozmawiać o ewentualnej zgodzi rozmówcy na spotkanie z nią, czy także z nią.
              Ja uznałam, że powinna sama się o to zwrócić do pośrednika.
              Nie przeinaczaj więc, bo to do niczego nie prowadzi smile


              > Kora nie widzi w tym nic złego - widać jest bardzo, bardzo młodą osobą. aga

              hehe, no mało co po 40 smile dzięki, czuję się młoda smile
      • vi_san Re: Moi mili 26.02.14, 13:21
        Koleżanka zachowała się nagannie i to kilkakrotnie: pierw wprowadzając cię w błąd co do swoich relacji z "pośrednikiem" [przedstawiając je jako bliższą zażyłość, podczas gdy nic takiego nie ma miejsca], później usiłując na tobie wymusić podjęcie działań w jej sprawie, usiłując ci wmówić, że się na coś godziłaś, a na koniec zrzucając na ciebie winę, za swoje niepowodzenia.
        Na twoim miejscu bez ostentacji ale i bez wątpliwości ograniczyłabym kontakty do minimum absolutnie niezbędnego - nie ma we mnie tolerancji dla osób, które nawet nie próbują same czegoś zrobić, ale usiłują mnie wpędzić w poczucie winy, że ja osiągnęłam sukces.
        Udanej rozmowy z tym "wymarzonym" gościem. smile
        • kora3 Miła Vi 26.02.14, 13:33
          Akurat co do relacji jej z pośrednikiem - to nie czuję się urażona jej "fantazja", bo w sumie nijak mnie to nie dotyka, że kłamała na jej temat. poza tym jak wpomniałam chyba, nie pierwszy raz jej się fantazja ujawniła w temacie właśnie jej relacji z różnymi ludźmi. smile
          Co do reszty - pełna zgoda smile
          I dziękujęsmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka