Dodaj do ulubionych

Czy choremu uchodzi ...:)

24.03.14, 07:49
Być troszkę marudnym i wymagającym ? Taka sytuacja: mąż zaprosił dwójkę przyjaciół na sobotni wieczór, w zasadzie to bardziej jego przyjaciele, ale ja też na ogół uczestniczę w tych spotkaniach. Niestety dopadło mnie paskudne przeziębienie z wszelkimi jego uciążliwościami (gorączka, kaszel, katar, ból głowy).
Zatem gdy pojawili się goście tylko przywitałam się z nimi (z daleka wink), przeprosiłam, że nie będę im towarzyszyć z widocznych gołym okiem powodów i poszłam się położyć.
Wizyta trwała dość długo, w dodatku panowie oglądali jakiś sport - z dużym zaangażowaniem, bo dyskutowali, komentowali i pokrzykiwali b. głośno. Mimo zamkniętych drzwi wszystko docierało do mnie bardzo wyraźnie i coraz bardziej przeszkadzało.
Zacisnęłam zęby i przeczekałam smile ale zastanawiam się, czy gdybym wyszła do nich i poprosiła o ściszenie odrobinę zarówno telewizora jak i rozmowy (lub zawołała męża i jego poprosiła by ich uciszył nieco) to zachowałabym się niegrzecznie ?
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: Czy choremu uchodzi ...:) 24.03.14, 08:35
      W takiej sytuacji warto skorzystać z korków do uszu, albo przynajmniej tamponików waty. A tak naprawdę to goście zachowali się niegrzecznie, bo powinni trochę przystopować z okrzykami. Mąż też powinien był wykazać się większą wyobraźnią, ale chłopy zwykle mało empatyczne są; dopiero jak takiego dopadnie nawet bardzo lekkie przeziębienie, to jest umierający i wszystko mu przeszkadza.

      Myślę, że mogłaś poprosić męża o lekkie uciszenie gości.
    • kikimora78 Re: Czy choremu uchodzi ...:) 24.03.14, 09:06
      Jeżeli nie wpadasz do salonu z rykiem "zamknąć ryje" tylko ładnie prosisz o cichsze zachowanie - to jak najbardziej.
    • nm.buba011 Re: Czy choremu uchodzi ...:) 24.03.14, 09:41
      default napisała:

      > Być troszkę marudnym i wymagającym ?

      - nie. Zgodnie z s-v, małżonkowie solidarnie odpowiadają za swoich gości. Goście przychodzą do singla lub do małżeństwa, czyli dwóch osób.
      S-v przewiduje odwołanie wizyty, w przypadku niedyspozycji gospodarza. Tu, dotyczyło Twojej.

      > Taka sytuacja: mąż zaprosił dwójkę przyjac
      > iół na sobotni wieczór, w zasadzie to bardziej jego przyjaciele, ale ja też na
      > ogół uczestniczę w tych spotkaniach. Niestety dopadło mnie paskudne przeziębien
      > ie z wszelkimi jego uciążliwościami (gorączka, kaszel, katar, ból głowy).
      > Zatem gdy pojawili się goście tylko przywitałam się z nimi (z daleka wink), prze
      > prosiłam, że nie będę im towarzyszyć z widocznych gołym okiem powodów i poszłam
      > się położyć.
      > Wizyta trwała dość długo, w dodatku panowie oglądali jakiś sport - z dużym zaan
      > gażowaniem, bo dyskutowali, komentowali i pokrzykiwali b. głośno. Mimo zamkni
      > ętych drzwi wszystko docierało do mnie bardzo wyraźnie i coraz bardziej przeszk
      > adzało.
      > Zacisnęłam zęby i przeczekałam smile ale zastanawiam się, czy gdybym wyszła do nic
      > h i poprosiła o ściszenie odrobinę zarówno telewizora jak i rozmowy (lub zawoła
      > ła męża i jego poprosiła by ich uciszył nieco) to zachowałabym się niegrzecznie
      > ?

      - to jedynie konsekwencje zaniechania tego pierwszego, odwołania wizyty.

      ***********************************************
      www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
      so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
    • mocno.zdziwiona Re: Czy choremu uchodzi ...:) 24.03.14, 12:49
      Nie widzę niestosowności w kulturalnej prośbie o zmniejszenie liczby decybeli. Mąż pewnie na to nie wpadł, ale wątpię żeby widział w tym coś złego smile
      • aqua48 Re: Czy choremu uchodzi ...:) 24.03.14, 14:35
        Nie wypadało Ci wyjść do gości i prosić o zmniejszenie hałasu, ale tu brakiem taktu wykazał się mąż, który powinien nad gośćmi panować tak, aby wizyta nie przeszkadzała pozostałym domownikom, ani sąsiadom.
    • znana.jako.ggigus choremu wiele uchodzi, byle tylko 24.03.14, 14:19
      grzecznie. Pewnie mąż był tak zaaferowany transmisją, że mu do głow nie przyszło, że Ty chcesz ciszy i spokoju.
    • annthonka Re: Czy choremu uchodzi ...:) 24.03.14, 15:39
      W takiej sytuacji grzeczna prośba o przyciszenie telewizora nie byłaby nietaktem ani marudzeniem. Pewnie było tak, że panowie zaaferowali się sportem i nie zdawali sobie sprawy z tego, że mogą ci przeszkadzać. I na pewno nie odebraliby Twojej prośby jako braku gościnności czy innego focha.

      Ja się w ogóle dziwię, że w ogóle nie poprosiłaś o przełożenie wizyty na inny dzień. Pomijam już fakt decybeli, ale ja nie chciałabym natknąć się w przedpokoju na kolegę (bądź co bądź obcego faceta), kiedy w szlafroku, z czerwonym nosem i wypiekami od gorączki idę do łazienki. To trochę krępujące.


    • majaa Re: Czy choremu uchodzi ...:) 24.03.14, 16:59
      Poprawnie się zachowałaś, ale najlepszym wyjściem byłoby po prostu odwołanie spotkania. Choroba to nie czas na towarzyskie wizyty. Po co się męczyć i narażać na krępujące sytuacje?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka