annthonka
19.10.14, 00:35
Dziś miałam wątpliwą przyjemność jedzenia obiadu w towarzystwie znajomej i jej, oględnie mówiąc, nieokrzesanych dzieci. W myśl zasady, że od wychowywania są rodzice nie komentowałam trzymania nóg na krześle, siedzenia przy stole w czapce czy nakładania jedzenia na widelec palcami (chłopcy w wieku 11 i 9 lat), ale nie wytrzymałam i zwróciłam uwagę, kiedy chłopcy zorganizowali sobie konkurs bekania, dość skutecznie zniechęcając mnie do dokończenia posiłku.
Znajoma miła, ale niezbyt bliska, spotkałyśmy się przypadkiem i obiad wyszedł spontanicznie. Niby nic nie powiedziała, ale widziałam, że zrobiło się jej przykro. Nie jest ślepo zapatrzona w swoje dzieci, tylko raczej po prostu nieporadna.
No i teraz pytanie - czy miałam w takiej sytuacji prawo zwrócić uwagę skoro matka nie reagowała, czy powinnam była siedzieć cicho.