Dodaj do ulubionych

Zachowanie dzieci przy stole

19.10.14, 00:35
Dziś miałam wątpliwą przyjemność jedzenia obiadu w towarzystwie znajomej i jej, oględnie mówiąc, nieokrzesanych dzieci. W myśl zasady, że od wychowywania są rodzice nie komentowałam trzymania nóg na krześle, siedzenia przy stole w czapce czy nakładania jedzenia na widelec palcami (chłopcy w wieku 11 i 9 lat), ale nie wytrzymałam i zwróciłam uwagę, kiedy chłopcy zorganizowali sobie konkurs bekania, dość skutecznie zniechęcając mnie do dokończenia posiłku.

Znajoma miła, ale niezbyt bliska, spotkałyśmy się przypadkiem i obiad wyszedł spontanicznie. Niby nic nie powiedziała, ale widziałam, że zrobiło się jej przykro. Nie jest ślepo zapatrzona w swoje dzieci, tylko raczej po prostu nieporadna.

No i teraz pytanie - czy miałam w takiej sytuacji prawo zwrócić uwagę skoro matka nie reagowała, czy powinnam była siedzieć cicho.
Obserwuj wątek
    • bene_gesserit Re: Zachowanie dzieci przy stole 19.10.14, 02:22
      A co powiedziałaś i do kogo właściwie? Imo reakcja asertywna typu 'Chłopcy, proszę was, zebyście przestali. Wasze zachowanie odbiera mi apetyt' byłaby całkiem na miejscu. Można by było jeszcze spróbować zwrócić uwagę jakoś zartobliwie, ale nic mi nie przychodzi do głowy uncertain

      Konkurs bekania przy stole i obcej osobie a matka siedzi i co? Zero reakcji? Cóż to będzie za koncert, kiedy młodzieńcy się rozmnożą i wraz z progeniturą będą urządzać koncerty przy stole wigilijnym, hoho.
      • annthonka Re: Zachowanie dzieci przy stole 19.10.14, 13:06
        Bene, jeżeli się nie ucywilizują, to jest spora szansa, że się nie rozmnożą z powodu braku chętnych wink
        • bene_gesserit Re: Zachowanie dzieci przy stole 19.10.14, 14:28
          Z moich obserwacji wynika, ze dzieci obu płci są coraz mniej cywilizowane. Rodzice wybierają święty spokój, czyli pozwalają na wszystko, bo jak nie, to ryk.
          • aqua48 Re: Zachowanie dzieci przy stole 19.10.14, 23:08
            bene_gesserit napisała:

            > Z moich obserwacji wynika, ze dzieci obu płci są coraz mniej cywilizowane. Rodz
            > ice wybierają święty spokój, czyli pozwalają na wszystko, bo jak nie, to ryk.

            W Polsce owszem. Jak jestem za granicą to jakoś wszędzie dzieci są bardziej cywilizowane, mniej rozwydrzone i karniejsze, choć wcale nie mniej szczęśliwe i radosne. Umieją się zachować, nawet bardzo małe. Nie ryczą wniebogłosy. Nie robią awantur. Zagubiliśmy umiejętności wychowawcze?
            • annthonka Re: Zachowanie dzieci przy stole 20.10.14, 00:25
              To chyba też zależy za którą granicą. Ja mam naprawdę niezłe pole do obserwacji, ale w ramach tylko jednego kraju i w porównaniu do tego akurat kraju polskie dzieci jawią mi się jako aniołki.
              • mim_maior Re: Zachowanie dzieci przy stole 20.10.14, 10:43
                A ja sobie obserwuję dzieci w Polsce - z racji posiadania dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym oraz licznego grona wielodzietnych przyjaciół mam dużo okazji do takich obserwacji. I nie wydaje mi się, żeby dzieci były teraz szczególnie źle wychowane, nie w moim otoczeniu. Być może częściej się to zdarza w środowiskach o, delikatnie mówiąc, "niższym kapitale kulturowym". Ale w z pewnością nie jest to masowy problem.
                • bene_gesserit Re: Zachowanie dzieci przy stole 20.10.14, 19:42
                  A ja raz w tygodniu jem w food courcie, gdzie przekrój społeczny ogranicza się do klasy średniej, wyższej i expatów - brak manier stołowych u dzieci to obserwacja również stamtąd. Środowisko nie ma więc znaczenia, imo. Być może inne reguły obowiązują na rodzinnych obiadkach (bo co teściowie powiedzą), a inne - kiedy nikt z rodziny nie patrzy, wtedy panuje zasada jemy jak prosięta, a potem z kwikiem biegamy wokół stolików. A rodzice mają chwilę świętego spokoju.
              • gazeta_mi_placi Re: Zachowanie dzieci przy stole 20.10.14, 19:49
                Włochy, Hiszpania, zgadłam?
    • nowamama2 Re: Zachowanie dzieci przy stole 19.10.14, 07:10
      co konkretnie powiedziałaś i do kogo ?
    • allegra1002 Re: Zachowanie dzieci przy stole 19.10.14, 09:57
      Nie wiem czy to zgodne z SV czy nie ale ja nigdy nie zwracam uwagi obcym dzieciom a już tym bardziej nie, gdy są z rodzicami. Chyba tylko wyjątkowo gdyby doszło do sytuacji zagrażającej życiu.Od wychowywania, karcenia są rodzice a nie obcy, przypadkowi ludzie czy znajomi.Takie spontacznie zwracanie uwagi, gdy dzieci się źle zachowują jest po prostu bez sensu i całkowicie nieskuteczne.Skoro rodzic sam nie reaguje, to znaczy że godzi się z takim zachowaniem i nie ma znaczenia czy wynika to z jego nieporadności czy po prostu nie widzi nic złego w zachowaniu dzieci.Tym bardziej gdy jest się na terenie neutralnym a nie np. we własnym domu.Omijać na przyszłość takie towarzystwo wink
      • bene_gesserit Re: Zachowanie dzieci przy stole 19.10.14, 11:51
        W tej konkretnej sytuacji imo nie chodziło o wychowywanie tych dzieci, ale zadbanie o swoje dobre samopoczucie. Bekanie przy stole naruszyło granice autorki wątku i miała prawo ich bronić.
      • gazeta_mi_placi Re: Zachowanie dzieci przy stole 20.10.14, 19:51
        To że teraz każdy się boi zwrócić uwagę bachorom to niestety widać i nie jest to nic pozytywnego.
    • znana.jako.ggigus uważam, że dużo wytzymałaś. 19.10.14, 11:35
      Nie ma powodu, aby wytrzymywać koncert bekania dużych dzieci.
      Zależy oczywiście jak zwróciłaś uwagę, może byłaś nieco poddenerwowana po wcześniejszych występach, ale matka powinna zareagować. Pomijam że matka powinna zająć się wychowaniem i to nie ma nic wspólnego z nieporadnością.
      W sumie mnie dziwi takie zachowanie, bo przecież dzieci znajomej żyją w świecie z innymi ludźmi, jedzą w szkole z innymi dziećmi czy odwiedzają kolegów. W tym wieku już się wie, co wypada.
    • annthonka Re: Zachowanie dzieci przy stole 19.10.14, 11:49
      No niestety, matka zero reakcji, wyglądało na to, że dzieci robią co chcą, a ona się im boi zwrócić uwagę żeby nie było awantury. Tak jak pisałam, znajoma niezbyt bliska, więc dzieci do tej pory nie znałam, inaczej bym się z nią na ten obiad nie wybrała.

      Zwróciłam uwagę bezpośrednio dzieciom. Spokojnie, ale dość stanowczo powiedziałam coś w stylu "chłopcy czy możecie przestać, bo chciałabym skończyć obiad, a przez wasze odgłosy można stracić apetyt". To wszystko. Nie skomentowałam ich zachowania, nie dawałam matce porad wychowawczych, ani nic w tym stylu. Znajoma nic na moją reakcję nie powiedziała, ale widziałam, że wyraźnie jej nieswojo.

      Normalnie nie zwracam uwagi cudzym dzieciom i w tej sytuacji też nie chodziło mi o wychowywanie małych troglodytów tylko chciałam po prostu dokończyć ten nieszczęsny obiad.
      • znana.jako.ggigus to nomalnie że znajomej było nieswojo 19.10.14, 11:53
        przecież musiała widzieć, że ma niewychowanych synów.
        może to będzie dla niej zimny prysznic, w każdym razie Ty nie masz sobie nic do zarzucenia.
      • agulha Re: Zachowanie dzieci przy stole 19.10.14, 11:53
        Moim zdaniem i tak byłaś miła. W myśl zasady, że nie zwracamy uwagi obcym dzieciom ani ich rodzicom, ale chronimy własne granice, miałaś święte prawo zakończyć to wspólne spożywanie obiadu.
        Jeśli to było u Ciebie - wyprosić. Jeśli to było u niej albo u innych znajomych w domu - wyjść. Jeśli w restauracji, przywołać kelnera i poprosić o przesadzenie do innego stolika.
        • agulha Re: Zachowanie dzieci przy stole 19.10.14, 11:56
          PS. Mój ojciec z dumą wspomina, że umiałam już poprawnie jeść nożem i widelcem w wieku lat pięciu.
          Inna rzecz, że niektórych sprawności nie opanowałam do dzisiaj, należy do nich m.in. jedzenie zupy w pozycji w pełni wyprostowanej bez spowodowania choćby jednej plamy na bluzce smile oraz jedzenie spaghetti.
          Krótko mówić, 9 i 11 lat i wpychanie palcem jedzenia na widelec, i to w towarzystwie, to rażący brak ogłady.
          • annthonka Re: Zachowanie dzieci przy stole 19.10.14, 12:13
            Spotkałyśmy się przypadkiem na mieście, zaczęłyśmy rozmawiać, okazało się, że wszyscy głodni, a pora jest obiadowa, więc weszliśmy do najbliższej knajpki. Wyjście w trakcie posiłku wydało mi się rozwiązaniem zbyt ostentacyjnym, dlatego zdecydowałam się zwrócić uwagę dzieciom.
            • gazeta_mi_placi Re: Zachowanie dzieci przy stole 20.10.14, 20:01
              Bardzo dobrze zrobiłaś, ktoś powinien powstrzymać tych małych chamów skoro rodzice nie potrafią lub nie chcą.
              Dość akceptacji dla chamstwa bo cham ma mniej niż 18 lat.
        • znana.jako.ggigus wg mnie wypraszanie ludzi z domu albo 19.10.14, 12:01
          odchodzenie od stołu, to jest absolutny brak wychowania, niestety. Można jeść nożem i widelcem w wieku lat 5, a mimo to robić rażące błędy.
          smile)
          Zaproszenie kogoś niesie ze sobą ryzyko, niestetyż.
          • agulha Re: wg mnie wypraszanie ludzi z domu albo 19.10.14, 13:02
            Nie było mowy o tym, czy to było zaproszenie, i kto zaprosił kogo. Zapewne masz rację, że odchodzenie od stołu to brak wychowania. Powstaje jednak pytanie, gdzie postawić granice przestrzegania SV i podtrzymywania znajomości.
            O moich wczesnodziecięcych osiągnięciach pisałam nie dlatego, żeby udawać, że jestem mistrzynią SV, tylko tak mi się to przypomniało w kontekście tego, że dzieci 9 i 11 lat jedzą jak flejtuchy. Bo zaraz pewnie odezwali by się obrońcy dzieciątek twierdzący, że jak można w ogóle czegokolwiek od "tak małych dzieci" wymagać.
            Czyli co, uważasz, że choćby dzieci dla zabawy zaczęły wywoływać u siebie wymioty przy stole, to autorka wątku ma siedzieć i konsumować z uśmiechem przyklejonym do twarzy?
            • znana.jako.ggigus autorka wątku wyjaśniła, jak doszło do 19.10.14, 13:09
              wspólnego posiłku.
              I jak już wcześniej pisałam, jej reakcja była na miejsciu. Nie pisałam o tym, że należało to zachowanie toelrować, więc podane przez Ciebie przykłady o wymiotach są nie na miejscu. Wg mnie forma zaproponowana przez Ciebie -odejście od stołu czy wyproszenie gości - to reakcja świadcząca o braku wychowania. Po co odchodzić od stołu (druga sytuacja wyproszenia nie ma tu racji bytu), skoro można przerwać ekscesy. Proste.
              Ktoś inny pisał o tym, że obcym dzieciom nie zwraca uwagi, pomyliłaś mnie.
              • agulha Re: autorka wątku wyjaśniła, jak doszło do 19.10.14, 13:18
                Aha, pewnie pomyliłam Cię istotnie. Mnie się też wydaje, że najsensowniejsze jest spokojne, ale stanowcze zwrócenie uwagi albo mamie, albo dzieciom. Aczkolwiek, gdyby dzieci nie przestały i/lub matka przyjęła postawę obrony zachowania dzieci lub ataku na osobę zwracającą uwagę, to ja bym się jednak pożegnała (ale tu nie było mowy o takim zachowaniu).
                Co do okoliczności obiadu, przeczytałam jeszcze raz. Nie, nie wynika z tego, gdzie obiad miał miejsce. "Spotkałyśmy się przypadkowo i obiad wyszedł spontanicznie". OK, zatem nie przyjęcie u osób trzecich, ale to mógł być obiad u pani z dziećmi, obiad u autorki albo wspólne pójście do restauracji ("tak miło się rozmawia, ale dzieci głodne - o, zobacz, może wstąpimy tutaj na obiad?").
                • znana.jako.ggigus ww poanej sytuacji nie było mowy 19.10.14, 13:22
                  ani o niewłaściwej reakcji matki, ani tym bardziej nikt z piszących nie podejmował się obrony "dzieciątek", jak napisałaś. Wg mnie przyjęłaś taktykę ataku, co wyraża się odejściem od stołu.
                  Zupełnie niepotrzebnie.
                  Obiad miał miejsce w nabliższej knajpce, o czym pisze autorka, wybranej przypadkowo.
                  Ale nawet gdyby autorka wątku zaproisła ich do siebie, zamiast wypraszać matkę z niewychowanymi dziećmi, prostsza, bardzej uprzejma droga to zwrocenie uwagi jako sygnał, że naruszane są moje granice.
                  O wiele prostsze niż atak.
                  • bene_gesserit Re: ww poanej sytuacji nie było mowy 19.10.14, 14:09
                    To znaczy reakcje agresywne też są możliwe jako rozwiązanie sytuacji, ale nie mają nic wspólnego z dobrym wychowanie.

                    A swoją drogą - często jem na mieście w najróżniejszych miejscach i zauwazyłam, ze coraz mniej dzieci ma pojęcie o właściwych manierach. Niestrofowane dzieci zmieniają się przy stole w małe zwierzątka z raciczkami w korytku.
      • robeenek Re: Zachowanie dzieci przy stole 19.10.14, 21:33
        Uważam, że zachowałaś się jak najbardziej odpowiednio. Niech trzymają nogi na krześle, jedzą ręką itd., tym bardziej że posiłek odbywał się na neutralnym gruncie, a nie u Ciebie w domu. Nie moje dzieci, nie ja jestem od zwracania uwagi. Ale zawody w bekaniu przy wspólnym stole, sorry... sad Czynność obrzydliwa, odbierająca innym apetyt. Nie wiem tylko, czy nie powinnaś spokojnie zwrócić się z tym do matki... I dopiero przy jej braku reakcji, zwrócić uwagę dzieciakom (albo podziękować za towarzystwo i się oddalić...), zresztą już nie takim małym, 9 i 11 lat to już coś!
        • minniemouse Re: Zachowanie dzieci przy stole 19.10.14, 22:36
          Mysle ze matka nie ma autorytetu u dzieci, o czym swiadczylby jej lekliwy brak reakcji na ekscesy swoich dzieci,
          "nie odzywala sie bo pewnie bala sie ryku i awantury" - sadze wiec, ze to nawet lepiej iz zwrocenie uwagi wyszlo od obcej osoby, ktora nota bene miala swiete prawo w koncu
          oburzyc sie na bekanie przy stole.

          A ze matce sie zrobilo przykro?
          bardzo dobrze, niech wie co inni mysla o zachowaniu jej dzieci i moze wreszcie
          wyciagnie z tego wnioski.
          w koncu to ona robi takie "zwierzeta" z bogu ducha winnych dzieci. swoich wlasnych.

          inna sprawa ze moze owa matka potrzebuje jakiejs pomocy w wychowywaniu dzieci,
          jakiegos szkolenia, kursow dla rodzicow. no ale to juz osobny watek i inne forum..

          Minnie
          • znana.jako.ggigus człowiek to też zwierzę:) 19.10.14, 22:40
            a młode zwierzaki nie bekają. Miałam małego kota, parę psów i chomika, to wiem!
            • robeenek Re: człowiek to też zwierzę:) 19.10.14, 22:49
              znana.jako.ggigus napisała:
              > a młode zwierzaki nie bekają. Miałam małego kota, parę psów i chomika, to wiem!

              Właśnie! Nie obrażajmy zwierząt.
            • minniemouse Re: człowiek to też zwierzę:) 19.10.14, 23:45
              znana.jako.ggigus napisała:
              a młode zwierzaki nie bekają. Miałam małego kota, parę psów i chomika, to wiem!

              czy mlode nie bekaja to nie pamietam, ale duze na pewno : )
              a juz psy z pewnoscia smile

              Minnie
              • robeenek Re: człowiek to też zwierzę:) 19.10.14, 23:51
                minniemouse napisała:
                > czy mlode nie bekaja to nie pamietam, ale duze na pewno : )
                > a juz psy z pewnoscia smile


                Ale nie urządzają z nich zawodów. wink Chyba, że czegoś nie wiem o zwierzętach...
                • annthonka Re: człowiek to też zwierzę:) 20.10.14, 00:30
                  Wszystkie moje psy bekały na potęgę, ale fakt, że nie urządzały sobie na tym polu zawodów... wink
              • znana.jako.ggigus moje psy i znane mi psy 20.10.14, 07:55
                nie bekaly.
                • minniemouse Re: moje psy i znane mi psy 20.10.14, 09:18
                  znana.jako.ggigus napisała:
                  nie bekaly.

                  bo to pewnie byly francuskie pieski wink

                  Minnie
                  • znana.jako.ggigus Re: moje psy i znane mi psy 20.10.14, 10:08
                    ee niestety nie, mieszance prosto z ulicy, a te sa z reguly dobrze ulozone przez ciezkie zycie.
      • stara-a-naiwna Re: Zachowanie dzieci przy stole 20.10.14, 09:09
        fenomenem jest to, ze matce było nieswojo po zwróceniu uwagi, ze dzieci bekają a nie było jej nieswojo, ze jej dzieci zachowują się gorzej niż pospolite chamy.
        Myslę, ze zachowała bym się podobnie - tolerować i udawać że sie nie widzi można do czasu. I 11 letnie 'dzieci" zdarza się, ze współżyją, więc zachowywac się przy stole powinny umieć.


        Zwróciłam uwagę bezpośrednio dzieciom. Spokojnie, ale dość stanowczo powiedziałam coś w stylu "chłopcy czy możecie przestać, bo chciałabym skończyć obiad, a przez wasze odgłosy można stracić apetyt". To wszystko. Nie skomentowałam ich zachowania, nie dawałam matce porad wychowawczych, ani nic w tym stylu. Znajoma nic na moją reakcję nie powiedziała, ale widziałam, że wyraźnie jej nieswojo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka