14.04.15, 18:02
Jak się zachować w sytuacji, w której ludzie pozostający ze sobą w przyjaźni, szczerzy i życzliwi wobec siebie, oferują skorzystanie z możliwości, o której wiadomo, że nie da się za nią zrewanżować w jakikolwiek sensowny sposób teraz i w przyszłości? W takim położeniu znaleźliśmy się właśnie z mężem i po prostu nie wiemy, co zrobić, nie mamy też tak naprawdę kogo zapytać o radę.
Sprawa dotyczy naszych najbliższych przyjaciół, małżeństwa, które znamy od 15 lat, z którymi mamy stały kontakt, regularnie spotykamy się a w przeszłości oni nam oraz my im parokrotnie pomogliśmy, często w bardzo ciężkich życiowych okolicznościach. Jesteśmy dla siebie sprawdzonymi przyjaciółmi, bardzo lubimy spędzać ze sobą czas. W obu naszych rodzinach są też dzieci w bardzo zbliżonym wieku (u nas 2- i 3-letnie, u przyjaciół roczne i czteroletnie). Wszyscy jesteśmy ludźmi pod czterdziestkę.
Pięć lat temu nasi przyjaciele otworzyli własną firmę, oboje są farmaceutami z wykształcenia, importującą specyficzne paramedyki (nie wymagające zezwolenia) z krajów Azji. Przez dwa lata szło im tak sobie i nagle w trzecim roku działalności nastąpił wielki bum na te specyfiki i w ciągu kolejnych dwu lat przyjaciele stali się prawdziwymi milionerami. Sprzedali firmę dużej korporacji, przechodząc na kontrakty menadżerskie. Oczywiście poziom ich życia znacznie się zmienił (podwyższył), ale nie kosztem kontaktów z nami - spotykamy się nadal regularnie. W zeszłym roku oni kupili sobie drugi dom na... Arubie. Obecnie przez pół roku mieszkają w Polsce a przez pół roku tam - firma, dla której pracują jest bowiem holenderska i umożliwia taki system pracy.
W każdym razie, zaprosili nas do siebie na urlop. Czas jest naturalnie do dogadania (wstępnie myśleliśmy o listopadzie), ale powstał dla nas dylemat moralny. Przyjaciele oferują nam pokrycie kosztów przelotu w obie strony, zakwaterowanie u siebie w domu oraz wyżywienie. Wszystko to przez 3 tygodnie, na tyle urlopu możemy sobie pozwolić, pomijając jakiś krajowy wyjazd z dziećmi. Oczywiście dla naszej całej czwórki, czyli dla nas i dla dzieci. Gdy wstępnie, dla własnej wiadomości, policzyliśmy jakie to są koszta, to wyszło nam, że nie stać by nas było nawet na 20% takiego wypadu. Sami zarabiamy niewiele i mamy 30-letni kredyt na dwupokojowe mieszkanie oraz samochód. Nasz budżet ledwo się dopina a jedyny urlop w ciągu roku to 2 tygodnie z dziećmi w Polsce i to najczęściej w jakiejś promocji.
Przyjaciele powiedzieli nam otwarcie, że nie oczekują absolutnie żadnego rewanżu, że cenią sobie nasze towarzystwo, wiedzą, że jesteśmy w niezbyt łatwej sytuacji materialnej i z przyjemnością nam sfinansują taki pobyt u siebie a dla nich samych to będzie prawdziwą radością, tym bardziej, że przez kolejne pół roku byśmy się nie zobaczyli. Wiemy, że są szczerzy i rzeczywiście nie oczekują niczego w zamian a ich intencje są szczerze. Trudno nam jednak przyjąć taką hojną ofertę. Nie chcemy ich też urażać odmową. Mąż uważa, że powinniśmy jechać, ja, że jednak nie. Co byście zrobili na naszym miejscu? Jakieś propozycje? Od razu napiszę, że goszczenie przez 3 tygodnie znajomych u nas nie ma sensu (mają tu własny dom) i jest również poza naszym zasięgiem finansowym.
Eliza
Obserwuj wątek
    • aqua48 Re: aruba 14.04.15, 18:28
      Skorzystajcie, cieszcie się pobytem i umilcie przyjaciołom czas spędzony wspólnie dobrym humorem. Nie przeliczajcie. Spójrzcie na problem z punktu zapraszających - chcą mieć po prostu dobre i znane towarzystwo w obcym kraju i warto im ponieść tego koszty.
      • anastazyl Re: aruba 14.04.15, 18:49
        aqua48 napisała:

        > Spójrzcie na problem z punktu zapraszających - chcą mieć po
        > prostu dobre i znane towarzystwo w obcym kraju

        Jak to znane? Przecież nigdzie nie jest napisane, że ci ich przyjaciele
        są celebrytami czy coś takiego. Odwrotnie. Z kontekstu wynika, że są
        raczej biedni i skromni. Nic o sławie nie było powiedziane.
        • horpyna4 Re: aruba 15.04.15, 08:32
          Chodzi o ludzi znanych sobie, czyli dobrych znajomych. Nie o ludzi sławnych.
    • pani.jezowa Re: aruba 14.04.15, 18:58
      Jedźcie, bawcie się dobrze i już.
      To przyjaciele, przyjaźni się nie przelicza na pieniądze.
      Oni znają Waszą sytuację i wiedzą, że Wy ich nie zaprosicie na Bahamy.
    • annthonka Re: aruba 14.04.15, 18:59
      Jechać, dobrze się bawić i cieszyć się, że macie prawdziwych przyjaciół, którym nagły przypływ gotówki nie pomieszał w głowach.


      • minszelka Re: aruba 14.04.15, 19:57
        annthonka napisała:

        > Jechać, dobrze się bawić i cieszyć się, że macie prawdziwych przyjaciół, którym
        > nagły przypływ gotówki nie pomieszał w głowach.

        No właśnie im pomieszał smile Z całym szacunkiem, ale nikt normalny nie zafunduje przyjaciołom, nawet najlepszym wakacji za jakieś 30 tysięcy a tyle mnie więcej to pewnie wychodzi. Nawet jeśli jest miliarderem. Oni na pewno czegoś od nich chcą albo chcą się dowartościować i żyć z poczuciem wyższości, że mają takich biedaków znajomych. Albo jakieś inne jeszcze względy wchodzą w grę np. finansowe czy seksualne o których teraz zaproszeni nic jeszcze nie wiedzą. Ja bym nie pojechała bo po pierwsze honor by mi na to nie pozwolił a po drugie zapaliłaby się lampka ostrzegawcza.
        • baba67 Re: aruba 14.04.15, 20:19
          Jedzcie i bawcie się dobrze. Nawet za dużą kasę nie kupi sie oddanych przyjaciól a oni mają WAs i doceniają. Ale rzeczywiście ewenement tacy ludzie. Na ogól ludziom w takiej sytuacji kompletnie odpiernicza.
        • horpyna4 Re: aruba 15.04.15, 08:44
          Może Cię to zdziwić, ale istnieją ludzie potrafiący coś zafundować innym bezinteresownie i nie należy wszystkich mierzyć jedną miarką. A to, czy ci znajomi mają czyste intencje, to założycielka wątku potrafi znacznie lepiej ocenić, niż ktokolwiek z doradzających.

          Niech jedzie, jeżeli sprawi jej to przyjemność i jeżeli nie wyczuwa u znajomych chęci poprawienia sobie ego jej kosztem. Ale jeżeli ten wyjazd powoduje u niej zbyt duży dyskomfort psychiczny, to może sobie odpuścić.

          Wydaje mi się, że najlepiej byłoby, gdyby sama sfinansowała podróż w obie strony - o ile ją na to stać. A koszty pobytu pokrywaliby zapraszający, wtedy będzie to już całkiem naturalne.

          Inna możliwość, to krótszy pobyt.
          • aqua48 Re: aruba 15.04.15, 09:25
            horpyna4 napisała:

            > Inna możliwość, to krótszy pobyt.

            Koszt samego pobytu to zapewne drobny ułamek ceny biletów. Nie ma zatem żadnego sensu go skracać. Umiejętność przyjmowania prezentów z wdziękiem, i bez poczucia niższości, nawet jeśli są obiektywnie rzecz biorąc kosztowne jest niemniej ważna jak umiejętność ich robienia.
        • milamala Re: aruba 15.04.15, 17:37
          minszelka napisał:

          "> No właśnie im pomieszał smile Z całym szacunkiem, ale nikt normalny nie zafunduje
          > przyjaciołom, nawet najlepszym wakacji za jakieś 30 tysięcy a tyle mnie więcej
          > to pewnie wychodzi."
          Gdybym byla milionerka to chetnie bym zapraszala przyjaciol (i to nie jednych) do jakiegos egzotycznego domu w ktorym akurat mieszkam. Byloby mi na prawde milo. To nic, ze jestem nienormalna. Ba nawet teraz jak jestem biedna to zapraszam do siebie rodzine i przyjaciol z Polski oferujac nocleg i wyzywienie. Nie wiedzialam, ze to dziwne.


          "Oni na pewno czegoś od nich c
          > hcą albo chcą się dowartościować i żyć z poczuciem wyższości, że mają takich bi
          > edaków znajomych"
          Ja zapraszam nawet bogatszych (przyjaciolka jest bogatsza, choc mieszka w PL) i co?

          " Albo jakieś inne jeszcze względy wchodzą w grę np. finansowe
          > czy seksualne o których teraz zaproszeni nic jeszcze nie wiedzą."
          Ale pleciesz, chyba specjalnie trolujesz. Preciez pisala, ze od lat sie przyjaznia i pomagaja sobie w nawet najtrudniejszych zyciowych sprawach.

          "Ja bym nie poj
          > echała bo po pierwsze honor by mi na to nie pozwolił a po drugie zapaliłaby się
          > lampka ostrzegawcza"
          Moze nie masz gdzie jezdzic.
        • mallina Re: aruba 15.04.15, 20:11
          Miniszelka, zal mi Ciebie, ze masz takie pokretne myslenie, chyba ze po prostu sobie jakies jaja robisz.
          • matylda1001 Re: aruba 15.04.15, 23:37
            mallina napisała:

            > Miniszelka, zal mi Ciebie, ze masz takie pokretne myslenie, chyba ze po prostu sobie jakies jaja robisz.;

            Przecież Minszelka przez cały czas robi sobie jaja. Minszeka to znana Trollica smile Tym razem zabrakło jej pomysłu na własny wątek, to prowokuje tu.
        • minniemouse Re: aruba 15.04.15, 23:53
          minszelka napisał:
          No właśnie im pomieszał smile Z całym szacunkiem, ale nikt normalny nie zafunduje przyjaciołom, nawet najlepszym wakacji za jakieś 30 tysięcy a tyle mnie więcej to pewnie wychodzi.

          nieprawda, jak ja bym za kims tesknila to bym wlasnie mu oplacila przyjazd aby tylko sie z nim spotkac. tobie moze trudno jest zrozumiec ze dla kogos 30 tysiecy to drobna suma.
          dla przykladu, ci co graja w pokera przegrywaja miliony. przecietnemu czlowiekowi moze sie wydawac "oj, milion dolarow, to go musialo trzepnac po kieszeni" - dopoki nie uslyszal jak komentator mowi ze te osobe z latwoscia stac aby zafundowac sobie dla przyjemnosci
          za 20 milionow wycieczke w kosmos.
          no, przy fanaberii za 20 milionow dolarow to jeden milion faktycznie wyglada jak dla kogos 100zl.

          Byc moze, podobnie jest ze znajomymi. dla nich 30 tysiecy to jest drobna suma,
          i nie ma co dospiewywac sobie scenariow z sufitu. poza tym, w pierwszym watku jest wyraznie napisane iz malzenstwa to dobrzy przyjaciele znajacy sie 15 lat.

          Minnie
    • claratrueba Re: aruba 15.04.15, 09:53
      Jedźcie i bawcie się dobrze.
      Popełniasz wielki błąd stawiając kwestie różnicy zamożności ponad wartość zwykłej, ludzkiej przyjaźni, zażyłości i wzajemnej pomocy (być może i Wasza pomoc ma udział w ich sukcesie?)
      I wyobraź sobie, że to Wam sie w życiu poszczęściło- czy nie chcielibyście gościć u siebie starych sprawdzonych przyjaciół? Czy ich odmowa nie byłaby przykra? Czy nie uznałabyś, że kwestie finansowe są dla nich zbyt ważne- ważniejsze niż przyjaźń?
      • majaa Re: aruba 15.04.15, 10:12
        Z ust mi to wyjęłaś, Clarosmile Właśnie miałam napisać autorce, żeby spróbowała postawić się z mężem na miejscu przyjaciół i zastanowiła, czy przypadkiem nie miałaby ochoty zachować się podobnie jak oni. Sprawdzeni przyjaciele są bezcenni i byłoby naprawdę bardzo przykro i głupio rozluźniać kontakty z powodów finansowych.
    • kora3 Re: aruba 15.04.15, 10:06
      Elizo - fakt, ze nie zaprasza się gdzies kogoś, kto nie ma możliwości rewanżu, podobnie jak nietaktowne jest danie komuś prezentu znacznie przewyższającego jego możliwości ofiarowania czegos na podobnym poziomie, ALE to sa zasady ogólne, stosowane w swiecie ludzi w zasadzie obcych. Wy jesteście PRZYJACIÓŁMI i z opisu wnosze, ze prawidłowo używasz tego słowa - to nie znajomki od grilla, tylko sprawdzeni ludzie, którym także Wy pomogliście w zyciu. Dlatego nie miej dylematów, bo zaproszenie z Twego opisu wygląda na szczere i serdeczne. Ciesz się, że przyjaciołom się powiodło - a z tego co piszesz cieszysz się z tego szczerze i z tego, że pomimo tego faktu nadal są normalnymi ludźmi (bo niektórym sodówka odbija w takich sytuacjach) i przyjaciółmi.
      Trudno w opisanej sytuacji poddać Wam jakiś pomysł na upominki dla przyjaciół, bo jako osoby poł roku spedzajace w kraju w zasadzie za nim pewnie nie tęsknią...ale przecież to przyjaciele, to wiecie co sprawiłoby im radość - może cos z zakresu ich hobby?
    • chris1970 Re: aruba 15.04.15, 16:29
      W podobnej sytuacji jest moja siostra i szwagier. Mają bardzo, ale to bardzo zamożnych przyjaciół, którzy mają firm kilka.
      Znajomi ci przyjaźnili się z wieloma osobami, często były to kontakty biznesowe jak i prywatne. Życie tak zweryfikowało te kontakty, że w sumie to z przyjaciół pozostała moja siostra i szwagier, których stan majątkowy jest zwyczajny, nie najgorszy. Po części za to, że siostra ze szwagrem nic od nich nie chcą ze sfery majątkowej, nie pożyczają pieniędzy, nie robią interesów, znajomi ci dobrze się czują w swoim towarzystwie, na luzie, bez obaw o interesy.
      Od kilku lat obie pary (czasami dodatkowo syn tych przyjaciół z narzeczoną) spędzają wakacje, weekendy dłuższe razem za granicą w miejscach, które ogląda się w programach turystycznych. Pokrywają im wszystko, łącznie z prezentami czy upominkami - nie lubią sprzeciwu czy odmowy. Ci ludzie czerpią przyjemność z dzielenia się z innymi tym czym mogą. Przy firmie działa fundacja, która naprawdę pomaga ludziom w potrzebie.
      Siostra ze szwagrem nie muszą, ale rewanżują się w ten sposób, że raz podczas takiego wyjazdu zapraszają tych zamożnych przyjaciół do restauracji, w praktyce płacą za minimum jeden posiłek podczas całego pobytu.
      Od czasu do czasu pośredniczę w zakupie prezentów dla tych ludzi. Nie są to drogie rzeczy, ale praktyczne, efektownie wyglądające, ale niedrogie.
      Liczy się lojalność, pamięć, szacunek i uznanie.
      Myślę, że podobnie w przypadku tych znajomych tak może być. Mieszkają pół roku daleko, a chcieliby mieć kogoś znajomego z Polski blisko siebie.
      Myślę, że w podróż można wziąć podarek, coś co ci ludzie lubią, tęsknią za tym podczas pobytu poza Polską.
      Można spróbować zaprosić ich właśnie do jakiego lokalu podczas zwiedzania kraju.
    • pastrych Re: aruba 15.04.15, 16:32
      Pewnie mają dobre intencje i naprawdę chcą spędzić czas w Waszym towarzystwie oraz sprawić Wam przyjemność bez podtekstów. Z tego punktu widzenia, śmiało możecie jechać i nie martwić się o brak możliwości rewanżu. To napisawszy, muszę stwierdzić, że ja bym nie pojechał. Po prostu nie wierzę w możliwość utrzymywania głębokich i regularnych relacji między ludźmi różniącymi się mocno pod jakimś istotnym względem, np. finansowym. Osobiście źle bym się czuł będąc regularnie w towarzystwie kogoś znacznie bogatszego, inteligentniejszego czy ważniejszego (w sensie pozycji społecznej) niż ja. Dlatego, np. wiele kobiet dobiera sobie prawdziwe przyjaciółki także pod kątem wyglądu (bardzo rzadko zdarza się sytuacja, w której prawdziwymi przyjaciółkami są kobiety, z których jedna jest piękna a druga brzydka). Po prostu tak funkcjonuje społeczeństwo oraz nasz umysł, że skrajności nie chodzą ze sobą w parze ("przeciwieństwa się przyciągają" to mit stworzony przez durnych humanistów bezrozumnie przekładających twierdzenia z nauk przyrodniczych na nauki społeczne). Być może Wy jesteście tym wyjątkiem, być może Wam się uda, czego Wam życzę. Co do zasady jednak tak to nie funkcjonuje.
      Pastrych
    • mallina Re: aruba 15.04.15, 20:10
      Otwarcie powiedzieli, ze chca zrobic Wam przyjemnosc, nic nie oczekuja -no moze tyle, ze bedziecie sie dobrze bawic i wypoczniecie. Po co komplikowac sprawe? Trzeba jechac i sie cieszyc, widac ze ludzie maja problem z przyjmowaniem(to myslenie ze koniecznie trzeba sie odwdzieczyc). Czasem wystarczy po prostu byc i miec radosc(zakladam, ze Wam sie tam spodoba), przyjaciele pewnie beda szczesliwi mogac Was ugoscic, w koncu to byla ich propozycja. Jechalabym i cieszyla tymi 3 tygodniami, tak po prostu. W koncu zapraszaja bliskie osoby.
    • talibanek_talibanek Re: aruba 16.04.15, 11:17
      ja bym pojechała smile kasa dziś jest, jutro może jej nie być - nie wiecie, co może się wydarzyć za pare lat. może kiedyś będa potrzebowali Waszej pomocy i poczujesz, że się zrewanżowałaś?

      a jesli już potrzebujesz "wyliczenia" to często pomocy w trudnej sytuacji nie da sie wycenić, a pisałas, że sobie pomagaliście. mysle, że jeśli odmówicie, to przyjaciele poczują się dotknięci tym,że stawiacie pomiedzy spbą niewiedzialną barierę pod tytułem "wy jesteście bogaci, a my nie" - po co?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka