Dodaj do ulubionych

Komóreczki

09.07.16, 14:13
Dwa osobne problemy - w tym jeden nie mój - połączone jednym urządzeniem.

Pierwszy - czy, jeśli bywacie w kawiarniach, nie macie wrażenia, że widok towarzystwa/pary które ze sobą rozmawia, odchodzi do przeszłości? Bywam na kawie/posiłku co najmniej trzy razy w tygodniu i od co najmniej pół roku (może właściwie roku) obserwuję, że grupki ludzi do 30-tki przez pierwszy kwadrans (góra dwa) rozmawiają ze sobą, żeby potem z prestidigitatorską zręcznością wyciągnąć smartfona i zatopić się w nim, od czasu do czasu pokazując ewentualnie coś innym. Ostatnio grupa pięciorga 20-latków siedziała tak półtorej godziny. Mi to nie przeszkadza, bo w sumie miło, kiedy w kawiarni jest cicho, ale zachodzę w głowę, w jakim celu oni się właściwie spotykają? Tajemnicza sprawa, w dodatku nie objęta jeszcze s-v. Droga redakcjo, czy to zgodne z s-v?

Druga sprawa - ostatnio kilka razy jechałam autobusem, i to na dłuższych trasach. Nie było właściwie minuty, w której w autobusie ktoś nie rozmawiałby przez komórkę. I to nie były krótkie komunikaty, ale typowe telefoniczne pogaduchy - obrabianie de szefowi i po kolei wszystkim kolegom z działu sprzedaży; wymienianki, ile to ja nagotowałam, a oni zjedli (wyliczyłam, że około dwóch kilogramów jedzenia na głowę - opowieść trwała niemal 20 minut, zakończona puentą w postaci listy środków wspomagających trawienie), że maleństwu się ciągle odbija i żona szaleje z tego powodu, a może by o siebie zadbała oraz jeden nader plastyczny opis komplikacji po operacji powiększenia piersi. Oprócz ostatniej opowieści wszystkie były przygnębiająco trywialne, a wszystkie - nader osobiste.

I teraz tak: przesiądnięcie czy przemieszczenie się nic nie da - po pierwsze, w autobusie słabo słychać, więc z reguły rozmowy są bardzo głośne, po drugie - syndrom jest zaraźliwy - jeśli jedna osoba rozmawia, z reguły komórkę wyciąga po jakimś czasie druga. Rozmowy są na tyle głośne, że nie sposób ich uprzejmie 'nie słyszeć' to się przebija przez wszystkie sposoby odwracania uwagi. Słuchawek nie lubię. Co robić, oprócz, oczywiście, bezwarunkowego powrotu do samochodu?
I czemu, na litość boską, ci ludzie się nie wstydzą?
Obserwuj wątek
    • genny1 Re: Komóreczki 09.07.16, 14:34
      O to to. Już od dawna przeszkadza mi to, zwłaszcza że poruszam się najczęściej komunikacją miejską. To, że czytam, a ktoś mi nad głową szczebioce do słuchawki to, być może, żaden argument, wszak tramwaj to nie biblioteka. Ale czy ja, a ze mną pół tramwaju/autobusu musi słuchać często pikantnych szczegółów różnych imprez?! Zwrócić uwagę? Przecież, zgodnie z sv dorosłym ludziom tego się nie robi. A poza tym... Kiedyś taki mocno starszy pan poprosił młodziutką dziewczynę, która tokowała dobry kwadrans, żeby już skończyła. Usłyszał o "starych dziadach", "chamach" i cos tam jeszcze. Swoją drogą, żeby takie dziewczę nie miało oporów ubliżać panu starszemu niż jej dziadek, zwracać się do niego per "ty" ...
      I taka obserwacja. Młodzi ludzie rozmawiają nagminnie, o bardzo osobistych sprawach. Im starsi, tym skracają rozmowy, mówią to, co niezbędne. Starsi rozmawiają rzadko, ale jeśli już - to bardzo głośno. Powtórzę za bene : nie wstydzą się? Nie krępują?
      W każdym razie jest to zmora.
      • kora3 Re: Komóreczki 09.07.16, 14:46
        Co do komunikacji miejskiej - nie wiem, nie korzystam, ale nie wykluczam. Co do pociągów, z których sporadycznie korzystam - nie dostrzegam zjawiska. Owszem, ludzie odbierają komórki, ale zwykle ograniczają się do komunikatów: jad e, jestem tu i tu, zadzwonię jak dojadę.

        Natomiast jako ktoś, kto często bywa w pubach, restauracjach i kawiarniach zupełnie nie obserwuję opisanego przez Bene zjawiska, by ludzie siedzieli "na komórach" zupełnie z sobą nie rozmawiając. Z taką sytuacją nie spotkałam się ani bezpośrednio, czyli w towarzystwie z jakim w takim miejscu jestem, ani go nie zaobserwowałam pośrednio. Owszem zdarza się, że ktoś zareaguje na dźwięk otrzymanej wiadomości, a nawet odpisze przepraszając resztę i informując, ze sprawa ważna, a także ze na takiej samej zasadzie odbierze zwykle ograniczając się do informacji "Sorki, jestem na spotkaniu, oddzwonię potem, ok?" lub jeśli rozmowa zwłoki nie cierpi odchodząc na stronę.
        Teraz jednak uświadamiam sobie, że nie dalej jak przedwczoraj byłam w sytuacji, gdy jedna z osób siedząca z nami przy stole w sumie cały czas zajmowała się telefonem. Była to 18- letnia corka naszej koleżanki. W czasie gdy mama była umówiona z nami bawila u swego chłopaka, musiała się wszelako z nim pokłócić, bo zadzwoniła do matki, gdzie ta jest. Matka powiedziała i dziewczę w niezbyt dobrym humorze do nas dołączyło, na co uprzedzam matka uzyskała naszą zgode i co literalnie NOKOMU nie przeszkadzało. Trudno te 18-latke nazwac osobą z naszego hmm towarzystw, ale wszak z nami siedziała. Po jakims czasie odezwał się jej telefon i z kimś prowadziła konwersację smysową czy na fejsie. Nadal nikomu to nie przeszkadzało ...
      • bene_gesserit Re: Komóreczki 09.07.16, 16:33
        W każdym razie, o ile nadal będzie mi się zdarzać jeździć autobusami, jestem bliska do wtrącenia się do takiej, było nie było, publicznej rozmowy. Niegrzeczne to, ale jestem ciekawa reakcji - w sensie, może dotrze, że o tym, że pani, cytuję, 'miała ropień pod pachą a lekarz nic' słyszy jakieś kilkanaście osób.
        • asia.sthm Re: Komóreczki 09.07.16, 17:11
          bene_gesserit napisała:

          > W każdym razie, o ile nadal będzie mi się zdarzać jeździć autobusami, jestem bl
          > iska do wtrącenia się do takiej, było nie było, publicznej rozmowy. Niegrzeczne
          > to, ale jestem ciekawa reakcji - w sensie, może dotrze, że o tym, że pani, cyt
          > uję, 'miała ropień pod pachą a lekarz nic' słyszy jakieś kilkanaście osób.

          Znakomity pomysl. Trzniac niegrzecznosc, ogien na ogien jak mawiali starzy medycy polewajac oparzenia spirytusem. Nalezy wtedy od niechcenia rzucic: - Na ropień najlepsze borsucze sadło. Smarowac dwa razy dziennie i po tygodniu pusci...
          • bene_gesserit Re: Komóreczki 09.07.16, 21:24
            Brak mi (jeszcze) tupetu, poza tym wracam do samochodu. Ale rzeczywiście to rozważałam. Inny niegrzeczny scenariusz to wyciągnięcie swojej komórki i gromka rozmowa w stylu 'coooo? mów głośniej, tu jest straszny hałas, ludzie obok tak głośno gadają, nic nie słychać normalnie'.

            W skuteczność uwag wprost po prostu w tej sytuacji nie wierzę. Przecież ci ludzie ogłaszają swoje dolegliwości, intymne problemy i nieapetyczne historie co najmniej kilkunastu obcym dziennie codziennie - po prostu mają w nosie cudzy dyskomfort. Dlatego imo jedynym sposobem byłoby sprawienie dyskomfortu im.
            wink
    • vezbetka Re: Komóreczki 09.07.16, 17:02
      Droga Pani Kaziu z kadr. Jako "małolata" (ur. po 1990. roku) przyznaję, mnie też komórki irytują. Wygodne urządzenie, ułatwiające życie w wielu aspektach, okazało się denerwujące, ponieważ ludzie go po prostu nadużywają. Życzę powodzenia w walce ze wszystkimi - młodymi i tymi po 40-tce wink (trolluję!) - którzy nadużywają tego fenomenalnego wynalazku. Ta walka jest skazana na klęskę. Oczywiście, że to niekulturalne i po prostu głupie. Nic się jednak nie da z tym zrobić. Moda musi przeminąć, rewolucja technologiczna wymyślić coś nowego (jestem pewna, że kolejny multimiliardowy start-up to będzie komunikacja niesłyszalna dla drugich). Póki co, nie ma innej opcji niż izolowanie się od cell-uzależnionych wink Czas polubić słuchawki i zatyczki. Zwracanie uwagi, to walka z wiatrakami smile
      • asia.sthm Re: Komóreczki 09.07.16, 17:18
        vezbetka napisał(a):

        > Nic się jednak nie da z tym zrobić.
        > Moda musi przeminąć, rewolucja technologiczna wymyślić coś nowego (jestem pewna,
        > że kolejny multimiliardowy start-up to będzie komunikacja niesłyszalna dla drugich).

        Bardzo madra "małolata" jestes, naprawde godna podziwu. Starzy maja zapedy na walke z wiatrakami, a tu nic nie mozna zrobic - dostosowac sie albo w zaparciu przeczekac.
        • kora3 Re: Komóreczki 09.07.16, 17:25
          A ja Ci powiem, ze ,mnie z kolei jako "duzolacie" mało co przeszkadzasmile Oczywiście to nie zmienia faktu, że takie nawijanie komuś nad głową jest niegrzeczne, to bez dwóch zdań. Mnei nie przeszkadza, bo ja się zwyczajnie wyłączam i ja takich rzeczy po za wyjątkami zwyczajnie nie słyszę o ile ktoś nie zwraca się do mnie.
          Dla mnie sprawa jest prosta - osobie dorosłej jak najbardziej wypada zwrócić uwagę jeśli jej zachowanie przeszkadza, tyle ze grzecznie, czyli: "czy mogłaby pani rozmawiać nieco ciszej, bo to mi przeszkadza?"
    • en-n Re: Komóreczki 09.07.16, 19:03
      Nie wstydzą się niczego - mam wrażenie, że uważają, że gdy tylko zaczną gadać, otacza ich niewidzialna budka telefoniczna. Dzisiaj w autobusie miejskim wysłuchałam (razem z 15 osobami) skomplikowanej opowieści pewnej pani (na oko 60) o chorobie psychicznej bratanka, przekazywanej w najgłębszej tajemnicy i z zastrzeżeniami co chwilę: "tylko nikomu ani słowa". Pani nie wzięła pod uwagę, że ktoś z pasażerów może być znajomym tej rodziny, różne szczegóły ułatwiały identyfikację. Pani nie mówiła głośno, ale miała dobrą dykcję, a autobus był pustawy. Wysłuchaliśmy opowieści w skupieniu.
      • asia.sthm Re: Komóreczki 09.07.16, 19:22
        en-n napisał(a):
        > Nie wstydzą się niczego - mam wrażenie, że uważają, że gdy tylko zaczną gadać,
        > otacza ich niewidzialna budka telefoniczna.

        Znakomite porownanie! Ta budka jest juz pewnie w genach i znow dwoch pokolen potrzeba aby sie z genow to wyplenilo i cos innego nam wlazlo zamiast.
      • agulha Re: Komóreczki 09.07.16, 20:52
        Jedyne, co może takiego osobnika oduczyć, to wpadka właśnie. Ktoś z moich bliskich znajomych w czasach przedkomórkowych rozmawiał sobie z koleżanką, obrabiając tylną część ciała ich wychowawcy a nauczyciela chemii. W tramwaju.
        Po jakimś czasie młodzież się zorientowała, że tenże nauczyciel we własnej osobie za nimi siedzi (czy też stoi, nie pamiętam).
        Komunikacją miejską jeżdżę tylko czasami, nie rzuciło mi się to w uszy. Jak człowiek jest normalny, to rozmawia na tyle cicho, że w hałasie panującym w pojeździe to ginie. Często jeżdżę pociągami. Tu, mam wrażenie, się poprawiło - jakoś ostatnio długich i głośnych opowieści mniej. Rozmowy krótkie typu "już jestem w pociągu, dojeżdżam o 18, wezmę taxi i będę u Was" albo załatwienie krótkie spraw życiowych, uważam za normalne. Toż to nie świątynia.
        Spotykanie się i zagłębienie się w smartfony - nie widziałam. Owszem, zagłębienie się w smartfony widuje się właśnie w komunikacji miejskiej albo w kolejce do lekarza, ale to chyba akurat dobre i właściwe, lepsze niż tępe gapienie się w ścianę.
      • bene_gesserit Re: Komóreczki 09.07.16, 21:26
        Coś w tym jest. Ale skąd to się bierze i jak działa ta niewidzialna budka telefoniczna? Tzn jak wydzierając się publicznie nt pooperacyjnego ropnia można wierzyć, że nikt tego nie słyszy?
    • carmela_soprano Re: Komóreczki 10.07.16, 00:18
      Jako osoba konsumująca większość posiłków na mieście i korzystająca nagminnie z urządzeń elektronicznych (czytnik, telefon) w trakcie konsumpcji twierdzę, że nikomu nic do tego, co prócz widelca trzymam w łapie w trakcie spożywania.

      Uwielbiam czytać przy jedzeniu. Mamusia mnie wychowała w kulcie czytania i nie wyobrażam sobie marnowania tych średnio 1-1,5h przeznaczanych dziennie na konsumpcję bez przyjmowania w tym czasie dodatkowych treści (poza pokarmowymi).

      Dzięki zdobyczom nauki nie muszę już w tym celu nosić ze sobą papierowych książek, bo praktycznie każda pozycja jest teraz dostępna na czytniki tudzież na appkę Kindle na moim telefonie, który i tak przy sobie noszę). Zazwyczaj przy posiłkach towarzyszy mi mąż, z którym pracuję w tej samej firmie i z którym mieszkam i spędzam wolny czas; zatem, jako że przebywamy ze sobą 24/7, nie odczuwamy potrzeby nieustannego prowadzenia konwersacji.

      Siedzimy sobie zatem grzecznie w knajpie, zamawiamy dania i napoje, jesteśmy uprzejmi dla obsługi i nieuciążliwi dla otoczenia, nie nadużywamy alkoholu, nie palimy papierosów, nie konwersujemy głośno ani obelżywie, nie przyprowadzamy do restauracji psów ani dzieci, nie siorbiemy i nie dłubiemy w zębach, a po zjedzeniu dziękujemy, płacimy i zostawiamy napiwek. Jeśli mimo to ktoś uzna, że niekulturalnie się zachowujemy czytając przy tym wszystkim książkę czy artykuł - to odpowiem: niekulturalnym jest zaglądanie obcym, nikomu nie wadzącym ludziom do stolika i komentowanie ich zachowania.
      • bene_gesserit Re: Komóreczki 10.07.16, 00:46
        Kicia, nikt tu nie napisał, że łamiesz jakikolwiek z pierdyliarda przykazań s-v - właśnie to poddaję pod dyskusję. Dyskusja polega na argumentowaniu, przypomnę. I: napisałąm, że mi akurat takie zachowanie nie przeszkadza, bo fajnie jest, jak jest cicho - a kilkuosobowe towarzystwo w dawnych czasach, kiedy jeszcze normalnie rozmawiało, potrafiło wytworzyć sporo rumoru.

        A to forum jest akurat właśnie od komentowania zachowania. Co też powyżej uczyniłaś, nota bene, więc w czym problem?
      • agulha Re: Komóreczki 10.07.16, 01:10
        Oczywiście, że nic nikomu do tego, w sensie nikt nie podejdzie do grupy przyjaciół wgapionych każdy w swoją komórkę, żeby im zwrócić uwagę. Otoczeniu to nie przeszkadza. Niemniej, zapewne dziwi (tych, którzy widzą - ja, jak mówię, nie widziałam).
        Też lubię czytać, w domu przy jedzeniu (czy raczej nawet odwrotnie: jem przy czytaniu - przy kompie), w restauracji, jeśli jestem sama - to w oczekiwaniu na jedzenie. Nie ma nic bardziej ponurego niż samotne tkwienie w restauracji, no ale jak ktoś jeździ w delegacje, to tak ma.
        Natomiast jeśli spotykam się ze znajomymi (...raz na ruski rok...), czy to w domu, czy w restauracji, czy na spacerze/w muzeum itp., to zasadniczo faktycznie spodziewam się, że sobie porozmawiamy, a nie że będziemy wpatrywać się w swoje smartfony. Wyjątek to oczywiście jakieś wyjazdy dłuższe smile.
      • baba67 Re: Komóreczki 10.07.16, 07:55
        Przyjmij moje szczere gratulacje-zawsze chciałam jeśc wolno bo to zdrowsze i dobre dla figury. Jak zyje troche latek, nigdy zwyklego posiłku nie jadłam pół godziny.Uroczyste tak ale to nie to samo.
        Oczywiście Wy nie zachowujecie się niekulturalnie,ale i nie taki był problem. Watkodawczyni pisała o kims kto spotyka się z innymi w celach towarzyskich a spora część tego czasu spędza wpatrując się w smartfon. Jesli inne osoby maja tak samo nie należy rozważać tego w kategoriach kultury tylko sensowności. Dla mnie to bez sensu-lepiej wrócić do domu gdzie w wygodnym fotelu , bez koniecznośći domawiania jadła i napitków obciążonych marżą mogę robić dokladnie to samo.
        • kora3 Re: Komóreczki 10.07.16, 08:29
          Babo, ale nawet jeśli to bez sensu wg Ciebie, to nie wypada komentować poza forum nieprawdaż?
          Ja np. za bezsensowne uważam towarzyszenie niektórych pań swoim mężczyznom na lotnisku. smile Osoby te BOJA się latać, więc nie korzystają z lotów, na tym lotnisku w części amatorskiej nie ma żadnej kawiarni ni niczego podobnego. Można dostać kawę/herbatę od pracowników, jadło tylko prywatne, o ile ktoś poczęstuje. Przyznam się, jako osoba korzystająca z tego lotniska w charakterze os. tow., ale latającej, ze nie widzę kompletnie sensu w tym, ze te kobity tam siedzą pogryzając kanapki i wpatrują się w niebo przez kilka godzin np. słonecznego dniasmile Ale zasadniczo to jest ich sprawasmile Raz czy dwa proponowałam sama nie latając aktualnie, że może podjedziemy do kawiarni - chętnych na 10 babek było 3smile Reszta wolała siedzieć i jak określiły "popilnować". Cóż tam popilnujesz, jak nie masz wpływu na to, co się dzieje np. kilometr nad Tobą smile Ale ich sprawa, nie przeszkadzają latającym, sa tam legalnie, nie śmiecą ...
          • baba67 Re: Komóreczki 10.07.16, 08:46
            No pewnie że nie wypada. Co komu do tego?
            • kora3 Re: Komóreczki 10.07.16, 09:02
              Do tego obiektywnie - takie osoby zajmujące się komorka/tabletem w np. kawiarni NIE PRZESZKADZAJĄ otoczeniu swoim zachowaniemsmile
              Wygląda na to, że w tym wątku - tak źle i tak niedobrze smile Osoba gadająca przez komórkę w autobusie - obiektywnie robi źle, bo przeszkadza innym i może poruszana tematyka wprawić w zakłopotanie, wzbudzić obrzydzenie...Owszem, tylko dokładnie TAK samo jest, gdy dwie czy więcej osób w autobusie rozmawia z sobą nie przez komórki, tylko normalnie!
              Ja miałam okazję ostatnio wysłuchać mimo woli kłotni zakochanych przy kawiarnianym stoliku sad
              Nie, uprzedzając - nie darli się i nie używali epitetów czy wulgaryzmów. Po prostu zajęli stolik blisko mego. I przyznam się, ze choc nie starałam się ich słuchać bynajmniej, to słychać było, tym bardziej, że czekając na mego rozmówcę byłam sama i nic nie mówiłam. Sto razy lepiej byłoby, gdyby kłócili się używając smsów albo czatu smile I wiesz co? Czując się skrepowana wysłuchiwaniem szczegółów domniemanej zdrady pana wyjęłam komórkę i zadzwoniłam do mojej siostry z zapytaniem "Co słychać?", na które ona będąc w domu obficie odpowiadała przy moich sygnałach wskazujących na słuchanie: "Doprawdy? To świetnie!" "No no, ciekawa sprawa" , "Rzeczywiście okazja" itd.
              • bene_gesserit Re: Komóreczki 10.07.16, 11:37
                kora3 napisała:

                > Do tego obiektywnie - takie osoby zajmujące się komorka/tabletem w np. kawiarni
                > NIE PRZESZKADZAJĄ otoczeniu swoim zachowaniemsmile

                Co też NAPISAŁAM w poście otwierającym smile

                > Wygląda na to, że w tym wątku - tak źle i tak niedobrze smile

                Poważnie ktoś tak tu twierdzi oprócz ciebie, miau miau?

                Osoba gadająca przez
                > komórkę w autobusie - obiektywnie robi źle, bo przeszkadza innym i może porusz
                > ana tematyka wprawić w zakłopotanie, wzbudzić obrzydzenie...Owszem, tylko dokła
                > dnie TAK samo jest, gdy dwie czy więcej osób w autobusie rozmawia z sobą nie p
                > rzez komórki, tylko normalnie!

                Otóż nie. Rozmawiać w aubotusie można bowiem głośno, ale też cicho i bardzo cicho. Przez komórkę, siłą rzeczy, niestety tylko głośno. I tu jest właśnie problem.
                • azm2 Re: Komóreczki 11.07.16, 10:26
                  bene_gesserit napisała:
                  "Rozmawiać w autobusie można bowiem głośno, ale też cicho i bardzo cicho. Przez komórkę, siłą rzeczy, niestety tylko głośno. I tu jest właśnie problem."

                  Otóż nie. W autobusach często widzę i mężczyzn, i kobiety w różnym wieku, którzy rozmawiają przez komórkę. Widzę, ale nie słyszę. Są ludzie potrafiący rozmawiać tak cicho, że nie słychać rozmowy nawet, gdy się przy nich siedzi.

                  Oczywiście, jest wiele osób, które słychać przez prawie całą długość autobusu. Kwestia wychowania, przyzwyczajenia ("niewidzialna budka telefoniczna") i jakości słuchu tych osób.
                  • kora3 Re: Komóreczki 11.07.16, 11:11
                    Dokładnie...Są też osoby, które np. dluższa podróż czy oczekiwanie na towarzystwo przy kawiarnianym stoliku wykorzystują nie tak na rozmowę, jak po prostu na wysłuchanie rozmówcy telefonicznego. Bywa, ze tak robię np. z moją siostrą. Ona mi opowiada co tam u niej, jej synka, a ja ograniczam się wówczas do słuchania i dawania co jakiś czas sygnałow, ze to robiesmile:- Mhhhhh, - No no, - Coż za traf. itd. Wypowiadam to cicho i jakos moja siostra słyszy
                • pavvka Re: Komóreczki 12.07.16, 10:33
                  bene_gesserit napisała:


                  > Otóż nie. Rozmawiać w aubotusie można bowiem głośno, ale też cicho i bardzo cic
                  > ho. Przez komórkę, siłą rzeczy, niestety tylko głośno. I tu jest właśnie proble
                  > m.

                  No właśnie nie siłą rzeczy. Jeśli hałas autobusowego silnika przeszkadza w rozmowie, to raczej osobie znajdującej się w autobusie, a nie tej po drugiej stronie słuchawki. Naprawdę nic nie stoi na przeszkodzie żeby mówić do słuchawki nieco przyciszonym głosem - zresztą niektórzy to robią, więc najwidoczniej da się. Niestety wielu ludzi ma odruch przekręcania głośności mówienia na full kiedy rozmawiają przez telefon. Zastanawiam się skąd się to bierze - u starszych to może być pozostałość czasów kiedy jakość połączeń telefonicznych była taka, że często faktycznie trzeba było krzyczeć, ale z jakiegoś powodu młodzież też tak miewa.
                  • mmoni Re: Komóreczki 12.07.16, 14:16
                    Przypomniał mi się dowcip ze słusznie minionej epoki: delegacja zagraniczna czeka na spotkanie. Z gabinetu dyrektora dobiegają okrzyki "Halo, Gdańsk? Gdańsk?" Delegat pyta tłumacza: - Co robi dyrektor? Tłumacz odpowiada: - Rozmawia z Gdańskiem. Zdziwiony delegat: - A nie może przez telefon?
                    • minniemouse Re: Komóreczki 13.07.16, 02:31
                      big_grin big_grin big_grin
                  • bene_gesserit Re: Komóreczki 12.07.16, 20:40
                    Jeśli jest się w głośnej okolicy, to się samemu krzyczy. Dotyczy to, oczywiście, rozmów wprost, ale bezrefleksyjnie jest stosowane również w rozmowach przez komórkę przez całą masę ludzi. Właśnie dlatego mlodzież też tak miewa. Być może również u niektórych wydzieranie się przez komórkę to też kwestia osobliwie wyrażanego narcyzmu, ale może nadinterpretuję.
                    • pavvka Re: Komóreczki 12.07.16, 23:01
                      W takim razie to właśnie brak refleksji jest problemem.

                      A propos, ZTM w ramach akcji tępiącej niekulturalne zachowania w komunikacji miejskiej też pochyliło się nad tym problemem: i.iplsc.com/jeden-z-typow-pasazerow-oczami-organizatorow-kampanii/000495FHN2979PSW-C122-F4.jpg
          • 31stopniwcieniu Re: Komóreczki 10.07.16, 21:14
            Może to jakiś żeński odpowiednik panów drepczących ze smętnymi minami za swoimi kobietami po centrach handlowych? smile
    • claratrueba Re: Komóreczki 10.07.16, 06:36
      ad. problem pierwszy- zdarza mi się to obserwować, nie wzbudza moich emocji. Bo nikomu ci ludzie nie przeszkadzają, a skoro im wszystkim pasuje, ich sprawa. Fakt, że jacyś obcy ludzie mają problem z komunikacja interpersonalną i/lub są uzależnieni od komórki to mnie nie dotyczy.
      ad. problem drugi- typowy problem "widocznej/słyszalnej MNIEJSZOŚCI'. Jeśli w pojeździe zbiorkomu jedzie 50 osób a rozmawia jedna to słyszysz tę 1 a nie słyszysz 49, k?óre NIE rozmawiają. Podobnie w czasach przedkomórkowych słychać było np. dwie panie rozprawiających bardzo głośno (wtedy silniki były hałaśliwe bardzo) o problemach ginekologicznych czy kłopotach z zaopatrzeniem w mięso wieprzowe. Więc autobus rozbrzmiewał rozmową DWÓCH osób, choć stanowiły mały ułamek pasażerów.
      Ludzie, którzy nie umieją się zachować w miejscach publicznych zawsze istnieją i istnieć będą. Tyle, że fakt widowiskowości ich zachowań nie oznacza powszechności takich zachowań.
      • kora3 Re: Komóreczki 10.07.16, 08:39
        Otóż to Claro smile Komunikacja publiczna mi obca od dawna, ale w temacie np. kawiarnianych ogródków to rzec muszę, ze znacznie częściej słyszalne sa rozmowy ludzi przy stolikach obok nie przez komórki, a ze sobą smile Czy zawsze to jest ich wina? No nie, czasem w sezonie te stoliczki sa tak blisko siebie, że osoba siedząca do Ciebie tyłem przy stoliku obok jest w odległości mniejszej, niż osoba siedząca naprzeciwko Ciebie przy Twoim stoliku. Więc o ile nie szepcze to tak czy tak słyszysz bodaj szmer tego co mówi do swoich rozmówców przy swoim stoliku. Do tego dochodzi zapodawana przez obsługę muzyka i szmer rozmów z okolicznych stolików. Żebyś Ty słyszała swego rozmówcę musi on mówić głośniej pewnie niż w ciszy pokoju w domu.

        Nieco OT - mam taką znajomą, która z natury swej mówi bardzo cicho. Nie czyni tego by nie przeszkadzać innym, tylko tak ma. Jest to w miejscach publicznych okropnie denerwujące, bo w zasadzie nikt nie słyszy co ona mówi smile poza kimś kto siedzi bezpośrednio obok niej. Nierzadko ktoś dopytuje: "Proszę??? Co mówiłaś?" i panią ową to irytuje, a nie powinno, bo przecież WIE, że mówi bardzo cicho. Ja już nie dopytuję, tylko normalnie potakuję "A no tak", bo co mam robic...
        • baba67 Re: Komóreczki 10.07.16, 10:05
          A z drugiej strony bardzo irytujące sa osoby niezbyt dobrze słyszące , na ogół w starszym wieku które domagaja się powtarzania praktycznie każdego komunikatu wypowiedzianego normalnym głosem. Ale biada temu kto, chcąc zaoszczędzić tego męczącego ciągłego powtarzania sobie a domniemanej ambarasującej sytuacji osobie wciąż proszącej o powtórzenie powie cos do tej osoby od razu głośniej i wyrazniej-reakcja jest na ogól; no czego sie tak wydzierasz?
          • bene_gesserit Re: Komóreczki 10.07.16, 11:44
            Bo to delikatna kwestia. Wielu starszych ludzi jest sprawnych, nie potrzebuje pomocy, wydzierania sie, przeczytania tego czy owego i wkurzają się - słusznie - kiedy defaultowo próbuje się ich traktować jak stereotypowego staruszka, co to nie widzi, nie słyszy i ledwo się rusza. To obraźliwe i krzywdzące. Gdyby do ciebie, babo, osoby zapewne z dobrym słuchem, ktoś zaczął się wydzierać, też byś się żachnęła przecież smile
            • baba67 Re: Komóreczki 10.07.16, 16:32
              Przeczytaj co napisałam,
      • bene_gesserit Re: Komóreczki 10.07.16, 11:41
        > Ludzie, którzy nie umieją się zachować w miejscach publicznych zawsze istnieją i istnieć będą.
        > Tyle, że fakt widowiskowości ich zachowań nie oznacza powszechności takich zachowań.

        Nie zgadzam się - kiedyś takich rozmów, długich i bardzo intymnych pogaduch po prostu nei było. Najwyżej krótki meldunek typu 'jadę, jak wysiądę to zadzwonię' albo coś w tym stylu. Pamiętam, że parę lat temu wysłuchałam w autobusie dłuugiej rozmowy dziennikarza nt orientacji seksualnej pewnego prominentnego polityka - to był ewenement. Od mniej-więcej roku - pogaduchy są coraz bardziej powszechne. I to zjawisko narasta.
        • violina65 Re: Komóreczki 10.07.16, 14:13
          Wydaje mi się, że zjawisko narasta wprost proporcjonalnie do spadku cen rozmów z mobilnych aparatów. Kiedyś posiadanie telefonu komórkowego (i związane z tym faktem opłaty) to był luksus, na którego nielicznych było stać - być może dlatego rozmowy były krótkie.
        • en-n Re: Komóreczki 10.07.16, 14:17
          Rozmowy komórkowe są coraz tańsze, więc ludzie to wykorzystują. Najbardziej męczą rozmowy w pociągach - gdy trafisz na gadułę w bezprzedziałowym z Krakowa do Gdańska, to ani czytać, ani drzemać, ani pracować. Zostaje muzyka albo film, a i tak gaduła może się przebić przez słuchawki.
          • mmoni Re: Komóreczki 10.07.16, 14:49
            Jako weteran najróżniejszych środków komunikacji publicznej potwierdzam. Jechałam kiedyś w wagonie bezprzedziałowym z takim gadułą, który postanowił najbliższe 3 h wykorzystać na nadrobienie zaległości rodzinno-towarzyskich i obdzwaniał chyba wszystkie numery z kontaktów po kolei, prowadząc rozmowy typu "co tam u ciebie, Stasiek?" Przeklęty niech będzie, kto wymyślił darmowe minuty...

            Komunikaty "wyjechałem, będę na miejscu o..." też potrafią się ciągnąć w nieskończoność. Jeden współpasażer w autobusie dalekobieżnym najpierw obdzwaniał całą rodzinę z niezwykłym komunikatem, że właśnie wyjechał z miasta A, a mniej więcej w połowie trasy zaczął obdzwaniać ich od nowa z wieściami, że niedługo dojedzie do miasta B.

            I jeszcze jedna perła pożyczona od koleżanki. "Halo, Czesiek, właśnie wyjeżdżam z X, będę o 13:20, wyjedziesz po mnie?" "Halo, mama, dzwoniłam do Cześka, powiedziałam mu, że będę o 13:20, wyjedzie po mnie." "Halo, Czesiek, dzwoniłam do mamy, powiedziałam jej, że wyjedziesz po mnie". Ta pętla zdawała się nie mieć końca.
            • en-n Re: Komóreczki 10.07.16, 15:20
              Straszni są też zapracowani, którzy jak tylko się rozsiądą, rozkładają laptop, nakładają słuchawki i dzwonią, głośno i wyraźnie ustalając strategię firmy na najbliższe godziny.
          • kora3 Re: Komóreczki 11.07.16, 08:17
            A ja myślę, ze ludzie w podróży zwyczajnie się nierzadko nudzą smile Kiedyś nawiązywali rozmowy o życiu ze współpodróżnymi, dziś mogą pogadać z kims z rodziny/znajomym, bo jak słusznie zauważasz połączenia komórkowe są tanie. Nie pojmuję tylko jednego- po cóż się denerwować i narzekać zamiast zwrócić uwagę? Jasne - 10-15 minut w autobusie miejskim można znieść i nie chce się robić rabanu, ale w dalekobieżniaku z Krakowa do Gdańska? Co jest trudnego w powiedzeniu komuś: - Czy mógłby pan rozmawiać ciszej, bo mnie to przeszkadza?
            Jasne, można się liczyć z niemiłą reakcja, ale trudno ...Sama zwróciłam uwagę człowiekowi, który siedział obok mnie na siedzeniu w dalekobieżnym autobusie i non stop półgłosem odmawiał różaniec. Pierwsze 20 minut "zniesłam" będąc wówczas naprawdę w kiepskim nastroju - normalnie niewiele rzeczy mi przeszkadza - po nich zwróciłam uwagę
    • vi_san Re: Komóreczki 10.07.16, 16:25
      1. Obecnie to standard, i nie, nadal jest to plucie w twarz savoir - vivre'u. Ja widac stara konserwa jestem, bo dla mnie to chore - jeśli wychodzę ze znajomymi to po to, że by Z NIMI pogadać, a nie wrzucić na fb fotkę mojego talerza! S-v nie przewiduje podczas spotkań towarzyskich zajmowania się czymś "poza towarzyskim" [no, wyklucza się sporadyczne i wyjątkowe przypadki: chirurg który operował i może być wezwany w razie zapaści na oddział - z tym, że nawet on powinien UPRZEDZIĆ towarzystwo "Przepraszam, ale mogą mnie pilnie wezwać na oddział, muszę być "pod telefonem". itp]. W jakim celu spotykają się "smartfonowe" grupy pseudotowarzyskie - nie wiem i nie rozumiem. Też prosiłabym o wyjaśnienie kogoś, kto rozumie. smile
      2. Jako [jak nadmieniłam] stara konserwa - nie uznaję paplania przez telefon w komunikacji publicznej. Poza konkretnym załatwieniem sprawy np. "Mamo, już jadę 115, za kwadrans będę w domu, wstawiaj herbatę!" albo "Tak? A, Kaśka? Świetnie, że dzwonisz, miałam ci powiedzieć, żebyś jutro koniecznie przyniosła do pracy tą płytę ze zdjęciami z Afryki, bo...". No, konkretnie, poinformować o tym, przekazać tamto. Ale nie paplać o niczym! Natomiast, owszem, zwłaszcza na "dłuższych trasach" zdarza mi się gadać o niczym - tylko przez skype. A więc nie gadam a piszę. W ten sposób ja mam przyjemność konwersacji, a współpasażerowie nie wysłuchują informacji o kochanku mojej koleżanki ani o operacji woreczka mojej cioci.
    • 31stopniwcieniu Re: Komóreczki 10.07.16, 21:18
      Kolega tęskni za tzw. starymi, dobrymi czasami, kiedy był porządek, wszystko było jasne i proste. Niektórzy znajomi rodziców uskuteczniają podobne klimaty, czasami ich pytam, skąd pewność, że gdyby urodzili się 100 lat wcześniej, to należeli by do warstw wyższych, a nie do plebsu, jak 90% społeczeństwa.
      • bene_gesserit Re: Komóreczki 11.07.16, 18:29
        Pozostaje pytanie, kiedy były te stare, dobre czasy? Kiedy nie było w Polsce tych przeklętych feministek, wychowujących dzieci koniecznie w klasie niższej, tak by były źródłem wszelkiego zła i głośnych rozmów przez komórki? I jak pańszczyźniany chłop, który pracował kilkadziesiąt godzin 7 dni w tygodniu mógł się inspirować manierami 'klasy wyższej', która w ramach zachęty do inspiracji smerała go nahajką po plecach, względnie z wyższością właściwą swojej klasie brzuchaciła mu kolejną córkę? Bardzo jestem ciekawa.

        Co do pewności, że w dawnych dobrych czasach byłoby się co najmniej właścicielem pięciu wiosek, a najpewniej bogatym z domu wielmożą z hrabiowskim tytułem, to też to zauwazyłam. I myślę, że to syndrom sztokholmski. Tyle, że w drugim-trzecim pokoleniu. Literatura naukowa bardzo ten syndrom dokładnie opisała, pasuje właściwie wszystko.

        Co nie zmienia faktu, że ulew bertosola to książkowy wręcz popis złych manier. Widzę tu znaczący brak chęci czerpania z wybitności klasy wyższej. Co, wyznam szczerze, niezmiernie mnie martwi.
        wink
    • vilez Re: Komóreczki 11.07.16, 22:18
      Są badania, które pokazują, że bliższą wspólnotę tworzą ludzie rozmawiający ze sobą przez telefon, niż jadący obok siebie w milczeniu. Ludzie ci nie tylko tworzą wspólnotę (doraźną oczywiście), ale także jako "swoją" traktują przestrzeń wokół. Ta przestrzeń "należy" do nich- bardziej do nich, niż do ludzi obok. Ale tylko wtedy, gdy rozmawiają przez telefon z innymi. Dzieje się więc coś w rodzaju wyłączenia- przestrzeni i wspólnoty. Ciekawe zjawisko. Uniwersalne, bo dzieje się wszędzie, gdzie komórki są powszechne.
      Acz niemiłe. Bo trudno, żeby wyłączone otoczenie, traktowane jak powietrze, czuło się z tym dobrze. Świadomość problemu stosowności dopiero się budzi.

      Tak, zauważam zjawisko tkwienia z nosem w urządzeniu podczas gdy partner siedzi obok. Gdy robią to oboje to pal licho. Ale gdy jedno....uuuu...
    • kamunyak Re: Komóreczki 15.07.16, 23:26
      >Mi to nie przeszkadza, bo w sumie miło, kiedy w kawiarni jest cicho

      'mi' to w zasadzie też nie przeszkadza ale tak naprawdę to nie cierpię, jak ktoś stawia "mi" na poczatku zdania, choć robi to cicho. Nawet bardziej mnie to denerwuje niz 20-latkowie z nosami w swoich telefonach.
      Na początku zdania ZAWSZE piszemy (mówimy) MNIE !

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka