alba.alba
16.01.08, 21:04
Przejrzałam sobie ostatnio kilka opublikowanych doktoratów mojego wydziału i zdziwiła mnie jedna sprawa. Wszystkie mają osobiste dedykacje rodzinne typu: "mojej żonie Małgosi", "moim synom", "moim rodzicom" itd. Dotychczas uważałam, że tego typu osobiste dedykacje wypada jedynie pisać w książkach literackich, a nie naukowych. Publikacje naukowe powinny być nad wyraz - jakby to powiedzieć - poważne i służbowe. To po pierwsze. Dopuszczalne są jedynie dedykacje np. "mojemu mistrzowi...", "pamięci profesora x" itd.
Po drugie - jaki jest sens dedykowania publikacji hermetycznej osobom, które albo tego całkowicie nie przeczytają (małżonkowie doktorantów zwykle mają inny zawód i w ogóle się nie znają na tematyce doktoratu - bez sensu jest więc dla nich to czytać od deski do deski) albo - jeżeli już się do tego zmuszą - to niewiele z tego zrozumieją. Nie mówiąc już o tym, że w większości wypadków dzieci, którym dedykowano ten doktorat, nie umieją jeszcze czytać.
Po trzecie - jeżeli już dany doktor chce dedykować swą książkę jakimś członkom rodziny to niech to zrobi własnoręcznie na konkretnym egzemplarzu książki i wręczy to tej osobie. A nie ta osobista dedykacja jest drukowana na każdym egzemplarzu i trafia do rąk każego czytelnika. Zupełnie bez sensu.
Dodam, że słowo dedykować wedle definicji oznacza poświęcać dzieło najważniejszemu wg. autora czytelnikowi - jeżeli tym czytelnikiem ma być przede wszystkim małżonek nie znający się na danej dziedzinie albo dziecko nie umiejące jeszcze czytać - to to jest zły przekaz w stronę najgorliwszych potencjalnych czytelników, czyli środowiska naukowego.
Co na ten temat sądzicie?