Dodaj do ulubionych

dziwne dedykacje

16.01.08, 21:04
Przejrzałam sobie ostatnio kilka opublikowanych doktoratów mojego wydziału i zdziwiła mnie jedna sprawa. Wszystkie mają osobiste dedykacje rodzinne typu: "mojej żonie Małgosi", "moim synom", "moim rodzicom" itd. Dotychczas uważałam, że tego typu osobiste dedykacje wypada jedynie pisać w książkach literackich, a nie naukowych. Publikacje naukowe powinny być nad wyraz - jakby to powiedzieć - poważne i służbowe. To po pierwsze. Dopuszczalne są jedynie dedykacje np. "mojemu mistrzowi...", "pamięci profesora x" itd.

Po drugie - jaki jest sens dedykowania publikacji hermetycznej osobom, które albo tego całkowicie nie przeczytają (małżonkowie doktorantów zwykle mają inny zawód i w ogóle się nie znają na tematyce doktoratu - bez sensu jest więc dla nich to czytać od deski do deski) albo - jeżeli już się do tego zmuszą - to niewiele z tego zrozumieją. Nie mówiąc już o tym, że w większości wypadków dzieci, którym dedykowano ten doktorat, nie umieją jeszcze czytać.

Po trzecie - jeżeli już dany doktor chce dedykować swą książkę jakimś członkom rodziny to niech to zrobi własnoręcznie na konkretnym egzemplarzu książki i wręczy to tej osobie. A nie ta osobista dedykacja jest drukowana na każdym egzemplarzu i trafia do rąk każego czytelnika. Zupełnie bez sensu.

Dodam, że słowo dedykować wedle definicji oznacza poświęcać dzieło najważniejszemu wg. autora czytelnikowi - jeżeli tym czytelnikiem ma być przede wszystkim małżonek nie znający się na danej dziedzinie albo dziecko nie umiejące jeszcze czytać - to to jest zły przekaz w stronę najgorliwszych potencjalnych czytelników, czyli środowiska naukowego.

Co na ten temat sądzicie?
Obserwuj wątek
    • mmaupa Re: dziwne dedykacje 16.01.08, 21:26
      Ze slownika Kopalinskiego:

      dedykacja: przypisanie, poświęcenie komuś swego utworu a. dzieła stwierdzone
      odpowiednią wzmianką; słowa własnoręcznie skreślone i podpisane przez autora
      utworu a. właściciela przedmiotu, w związku z ofiarowaniem komuś egzemplarza
      tego utworu a. przedmiotu; konsekracja a. poświęcenie świątyni; święto rocznicy
      konsekracji a. poświęcenia kościoła.


      Etym. - łac. dedicatio 'poświęcenie' od dedicare 'poświęcić bogom; oświadczyć
      uroczyście'; zob. de-; dicare 'ogłosić' z dicere, zob. dictum.
      ----

      Nic tu nie ma o targecie ksiazki, ze tak powiem. To po pierwsze.

      Po drugie, nie widze nic niestosownego w dedykowaniu doktoratu rodzinie - skoro
      musieli przez kilka lat znosic czyjes fochy, braki czasu, siedzenie nad
      ksiazkami albo w laboratorium, to moze chociaz ta dedykacja wynagrodzi im to
      przynajmniej w czesci.

      Po trzecie, byc moze malzonek rzucil okiem na prace i nawet jesli nie zrozumial
      wszystkiego, to przynajmniej poprawil przecinki.

      Po czwarte - idealem byloby napisac prace tak klarownie, zeby nawet specjalista
      zupelnie innej dziedziny mogl sie zorientowac o co chodzi :). Einstein: It
      should be possible to explain the laws of physics to a barmaid.

      Po piate, czy w polskich doktoratach jest i dedykacja i podziekowania? W
      angielskich praca zaczyna sie od acknowledgements, ktore czasami sa malymi
      esejami wrecz - i tam dziekuje sie i promotorowi i tym wszystkim ciotkom. Jesli
      oprocz dedykacji praktykuje sie w Polsce podziekowania, to uwzglednianie rodziny
      dwa razy jest moim zdaniem zbedne.
      • alba.alba Re: dziwne dedykacje 17.01.08, 12:15
        Przede wszystkim dziękuję za nieusunięcie mojego postu, tak jak to się zdarzyło niechlubnie i niesłusznie stosunkowo niedawno!!!

        A odpowiadając na mmaupa:
        > Po piate, czy w polskich doktoratach jest i dedykacja i podziekowania? W
        > angielskich praca zaczyna sie od acknowledgements, ktore czasami sa malymi
        > esejami wrecz - i tam dziekuje sie i promotorowi i tym wszystkim ciotkom. Jesli
        > oprocz dedykacji praktykuje sie w Polsce podziekowania, to uwzglednianie rodzin
        > y
        > dwa razy jest moim zdaniem zbedne.

        W tych publikacjach doktorskich, które przejrzałam - dedykacja oddzielnie na drugiej stronie, a podziękowania dla promotora i innych na końcu wstępu. Więc bardziej rzuca się w oczy ta dedykacja.
      • shila25 Re: dziwne dedykacje 16.02.15, 20:39
        Zgadzam się z Dusią..jeśli chcemy wyrazić wdzięczność naszym najbliższym, którzy wspierali nas podczas żmudnego i długiego, czasem wieloletniego "tworzenia"to dlaczego tego nie uczynić? Oczywiście w podziękowaniach należy przede wszystkim uwzględnić "zaplecze naukowe". Ci co pisali doktorat doskonale wiedzą jak ważne jest wsparcie emocjonalne i życzliwość otoczenia. A co ma do rzeczy , że małżonek czy dzieci nigdy nie przeczytają pracy? Jak można nie podziękować dziecku , któremu milion razy musieliśmy odmówić zabawy bo mamusia musiała pracować a ono na swój dziecięcy sposób musiało to zrozumieć.Dziwię się, że pisze to pracownik naukowy, chyba że jest to osoba, która poza nauką nie ma innej odskoczni. Zamierzam w swoim doktoracie podziękować najbliższym za to że wytrwałam bo byli przy mnie i mnie dopingowali a mojemu synowi za to , że powiedział ..nawet jak nie napiszesz tej pracy to i tak mam najmądrzejszą mamę na świecie.. :)
    • dusia_dusia Re: dziwne dedykacje 16.01.08, 21:29
      Przede wszystkim - bardzo mnie ucieszyłaś, że tyle tych rodzinnych dedykacji się
      spotyka, bo ja też zamierzam napisać - co prawda nie dedykację, lecz
      podziękowania - wielu członkom mojej rodziny. Dlaczego? Bo bez ich pomocy
      (opieka nad dziećmi, prozaiczne zmywanie naczyń czy gotowanie obiadów itp.)
      byłoby mi znacznie ciężej pisać doktorat.
      Jeżeli chodzi o stosowność umieszczania osobistych dedykacji lub podziękowań w
      pracach naukowych, to jest to jednak dość spotykane. Zwłaszcza podziękowania
      (wystarczy wziąć do ręki jakąś amerykańską książkę - na początku z reguły
      umieszczone są 1-2 strony podziękowań różnym osobom). Ale nie tylko dotyczy do
      Amerykanów. Ot, choćby "Spór o Rosję" Drawicza. Dedykacja - Wierze (żonie).
      Zgoda, pozycja popularnonaukowa. Biorę kolejne - "Postać Żyda w literaturze
      polskiej" Inglota - "Pamięci mojej żony Anny"; Łotman "Kultura i eksplozja" -
      "Pamięci Zary Grigorjewny Minc" (żony, skądinąd też literaturoznawcy); Ewa M.
      Thompson "Trubadurzy Imperium" - 2 strony podziękowań różnym uczonym kończą się
      osobnym akapitem: "Największe jedbak podziękowania należą się mojemu mężowi
      Jamesowi R. Thompsonowi za jego pomoc i cierpliwość".
      Mam nadzieję, że odpowiedziałam na twoje pytanie i odpowiedź swą uzasadniłam
      podpierając się KONKRETAMI
      Marfa Pietrowna
      • alba.alba Re: dziwne dedykacje 17.01.08, 12:21
        dusia_dusia napisała:

        > Przede wszystkim - bardzo mnie ucieszyłaś, że tyle tych rodzinnych dedykacji si
        > ę
        > spotyka, bo ja też zamierzam napisać - co prawda nie dedykację, lecz
        > podziękowania - wielu członkom mojej rodziny. Dlaczego? Bo bez ich pomocy
        > (opieka nad dziećmi, prozaiczne zmywanie naczyń czy gotowanie obiadów itp.)
        > byłoby mi znacznie ciężej pisać doktorat.

        To weź sobie dany egzemplarz, napisz piórem dedykację i wręcz mężowi. Bardziej go to ucieszy, bo będzie napisane własnoręcznie.

        A co to obchodzi np. studenta, który będzie tą publikację czytał, że mąż w czasie twojego pisania doktoratu zmywał naczynia? Jego obchodzą walory naukowe publikacji, a nie twoja sytuacja rodzinna.

        Żeby nie było wątpliwości - ja nie mam nic przeciwko temu, że ktoś coś tam zawdzęcza swojej rodzinie. Ja tylko uważam, że takie wyrazy wdzięczności można złożyć osobiście a nie za pośrednictwem wydawnictwa.
        • dusia_dusia Re: dziwne dedykacje 17.01.08, 13:53
          Przecież napisałam wyraźnie, że nie zamierzam pisać dedykacji - to jak dla mnie
          zbyt pompatyczne jak na doktorat - tylko podziękowania, i rzecz jasna nie tylko
          rodzinie, ale też - przede wszystkim - promotorowi. Zwykła przyzwoitość wymaga
          podziekowania tym, którzy pomogli i niepomijania przy tym rodziny, "bo co sobie
          inni pomyślą". Jak widziałaś z podanych przykładów, prawdziwie wielcy uczeni nie
          wstydzą się swej wdzięczności wobec rodziny.
          Co to obchodzi studenta/czytelnika? Niewiele oczywiście, jak zresztą w ogóle
          całe podziękowania. A jednak, jak pisałam, w Ameryce czy też szerzej w krajach
          anglojęzycznych takie podziękowania są przyjęte czy wręcz wymagane.
          • alba.alba Re: dziwne dedykacje 17.01.08, 18:33
            Mieszasz podziękowania z dedykacją, a to nieco inne sprawy.
            • dusia_dusia Re: dziwne dedykacje 17.01.08, 21:02
              Nie mieszam. Wyraźnie to napisałam. Nawiązałam do podziękowań, bo to pokrewny
              temat, ale rozróżniam te sprawy
    • malgunia Re: dziwne dedykacje 16.01.08, 22:28
      A ja spotkalam sie z wymuszaniem przez przelozonych dedykacji:)
      Bez wzgledu, czy na nia zaslugiwali, czy nie - bo wypada podziekowac
      promotorowi..... A co jesli ja nie uwazam ze powinnam podziekowac? Przeciez to
      obowiazek, poza tym nie czarujmy sie za darmo nie jest sie promotorem:)
    • darek12345 Re: dziwne dedykacje 17.01.08, 00:16

      > Przejrzałam sobie ostatnio kilka opublikowanych doktoratów mojego
      wydziału i zd
      > ziwiła mnie jedna sprawa. Wszystkie mają osobiste dedykacje
      rodzinne typu: "moj
      > ej żonie Małgosi", "moim synom", "moim rodzicom" itd. Dotychczas
      uważałam, że t
      > ego typu osobiste dedykacje wypada jedynie pisać w książkach
      literackich, a nie
      > naukowych. Publikacje naukowe powinny być nad wyraz - jakby to
      powiedzieć - po
      > ważne i służbowe. To po pierwsze. Dopuszczalne są jedynie
      dedykacje np. "mojemu
      > mistrzowi...", "pamięci profesora x" itd.


      Też tak uważam, i dlatego żadnej dedykacji nie pisałem w swojej
      pracy dr(podziękowania owszem dałem na całą stronę). Prawdę mówiąc
      nie wiem, czym ludzie się kierują pisząc coś takiego. Może ktoś, kto
      wpisał taką dedykację jakoś to uzasadni.

      Ale również dedykacji typu:
      Mojemu Mistrzowi
      nie jestem w stanie zrozumieć, raczej bym napisał:
      Mojemu "Mistrzowi"
      ;-)

      • hatchet01 Re: dziwne dedykacje 17.01.08, 00:29
        też nigdy nie widziałem sensu w pisaniu dedykacji na którejś z pierwszych stron.
        pamiętam, że na studiach licencjackich pewna pani mgr, ówczesna promotor, była
        wręcz pewna, że będą jej dziękować za pomoc itp.

        poza tym, można tym kogoś urazić najzwyczajniej taką osobę pomijając.
      • alba.alba Re: dziwne dedykacje 17.01.08, 12:24
        Darku, miło usłyszeć, że ktoś ma podobne odczucia jak ja.
        • dusia_dusia Re: dziwne dedykacje 17.01.08, 13:57
          Oczywiście, jak zawsze oczekujesz, że wszyscy ci przyklasną: "ależ oczywiście,
          masz rację, tylko to jest dopuszczalne". Dlaczego nie dopuszczasz możliwości
          różnicy zdań i pewnej wolności? Co jak co, ale prawdziwa nauka bez wolności nie
          jest możliwa.
          • alba.alba Re: dziwne dedykacje 17.01.08, 18:38
            dusia_dusia napisała:

            > Oczywiście, jak zawsze oczekujesz, że wszyscy ci przyklasną: "ależ oczywiście,
            > masz rację, tylko to jest dopuszczalne". Dlaczego nie dopuszczasz możliwości
            > różnicy zdań i pewnej wolności? Co jak co, ale prawdziwa nauka bez wolności nie
            > jest możliwa.

            Skądże. Przyzwyczaiłam się na tym forum, że 90% ludzi się ze mną nie zgadza, a zgadza się tylko 10%. Więc ja nie szukam poklasku.

            To raczej wy, doktoranci i doktorzy, uważacie, że wasze zdanie jest wyrocznią i że trzeba się z wami zgadzać. Nazywacie ludzi o odmiennych poglądach trollami i usuwacie niektóre posty "po cichu", bez informowania o tym, że ten komentarz usunięto i dlaczego. A ten mój niedawny komentarz, który został usunięty, nie zawierał żadnych słów nieparlamentarnych - po prostu się z czymś nie zgadzałam.
            • dusia_dusia Re: dziwne dedykacje 17.01.08, 21:30
              Dlaczego pytasz w pierwszym poście "Co tym sądzicie?", jeśli tak naprawdę wcale
              cię to nie interesuje, bo tym, którzy sądzą inaczej niż ty proponujesz
              postępować według twoich poglądów ("Weź napisz mężowi odręcznie")?
              Ten twój niedawno usunięty komentarz zawierał wyssane z palca pomówienie
              • alba.alba Re: dziwne dedykacje 17.01.08, 23:46
                Dziewczyno, nie znasz definicji pomówienia.
        • darek12345 Re: dziwne dedykacje 17.01.08, 17:30

          > Darku, miło usłyszeć, że ktoś ma podobne odczucia jak ja.

          Ale jesteśmy w miejszości ;-(



    • elwinga Re: dziwne dedykacje 17.01.08, 10:42
      Alba, napisz coś jeszcze o tym, co się "powinno" albo co jest "dopuszczalne" -
      dawno się tak dobrze nie bawiłam. :)))))
      • rilian Re: dziwne dedykacje 17.01.08, 11:14
        koniecznie!
      • alba.alba Re: dziwne dedykacje 17.01.08, 12:30
        elwinga napisała:

        > Alba, napisz coś jeszcze o tym, co się "powinno" albo co jest "dopuszczalne" -
        > dawno się tak dobrze nie bawiłam. :)))))

        Elwingo, a ja się zawsze dobrze bawię przyłapując cię na twoim wrodzonym braku umiejętności zrozumienia wielu postów.
    • mimimimimis Re: dziwne dedykacje 17.01.08, 15:07
      Dedykacji pisać nie będę, bo to faktycznie trochę przegięcie:)jednak w
      podziękowaniach nie omieszkam ująć mojej mamy i brata, którzy pomagali mi w
      pracach terenowych. Myślę, że to całkiem normalne
    • drakulus Re: dziwne dedykacje 17.01.08, 17:28
      > Publikacje naukowe powinny być nad wyraz - jakby to powiedzieć - po
      > ważne i służbowe. To po pierwsze. Dopuszczalne są jedynie dedykacje
      > np. "mojemu mistrzowi...", "pamięci profesora x" itd.

      hmm... _powinno_być_ (nie lubię tego słowa) to piśmiennictwo odpowiednio
      sformatowane, a swoją pracę mogę zadedykować nawet mojemu żółwiowi.

      alba.alba - nie zgadzam się z tym co piszesz, ale podoba mi się bardzo, że Ci
      się chce :)

      pzdr, m.
      • alba.alba Re: dziwne dedykacje 17.01.08, 18:45
        Draculus, a dlaczego ci się chce odpisywać na moje posty, skoro cię podobno nie interesują?
        • drakulus Re: dziwne dedykacje 17.01.08, 18:54
          szanowna alba.alba,
          ale ja napisałem, że się nie zgadzam z tym co piszesz - ale podoba mi się, że Ci
          się chce :-)

          na pewno nie napisałem, że mnie one nie interesują, bo przeczytałem przecież :)

          wszak jesteśmy środowiskiem akademickim i bardzo sobie cenie takie akademickie
          dyskusję.

          troche mi smutno, że nieuważnie przeczytałaś to co napisałem :(

    • alba.alba wyjaśnienie 17.01.08, 19:00
      Część osób tutaj zaczęła mieszać w dyskusji dedykacje z podziękowaniami. Zatem wyrażę swoje stanowisko w tej sprawie. Otóż ja jestem przeciwna zarówno dedykacjom, jak i podziękowaniom rodzinnym, zawartym w publikowanej pracy. Za właściwe uważam jedynie dedykacje i podziękowania służbowe czy też naukowe.

      Co do tych rodzinnych to powtórzę, że jeżeli ktoś odczuwa taką potrzebę, to można to zrobić osobiście i własnoręcznie, nie trzeba do tego angażować wydawnictwa i setek egzemplarzy. To jest sprawa prywatna. Nie chcę wnikać w różne układy rodzinne, bo to dla omawianej kwestii nie ma tutaj większego znaczenia, ale trochę mnie w dobie równouprawnienia dziwią sytuacje, że kobieta dziękuje swojemu mężowi za to, że jej niejako "pomagał" w pisaniu doktoratu. Bo przecież obowiązki w gospodarstwie domowym, pilnowanie dzieci itd. to są również jego obowiązki. Skoro on może pracować, to dlaczego kobieta ma być mu wdzięczna, że może pracować naukowo? Czy mąż, wykonując zawód np. przedstawiciela handlowego, ogłasza swoim klientom, że "to wszystko dzięki mojej żonie, jestem jej wdzięczny, że mogę pracować".

      Tego typu rodzinne sentymenty mogą mieć miejsce jedynie w dziełach literackich, a nie w naukowej publikacji.
      • carnivore69 Re: wyjaśnienie 17.01.08, 19:17
        Wielkie dzieki, teraz wszystko jasne.

        Pzdr.
      • drakulus Re: wyjaśnienie 17.01.08, 19:51
        > Tego typu rodzinne sentymenty mogą mieć miejsce jedynie w dziełach literackich,
        > a nie w naukowej publikacji.

        więcej powiem,
        powinno to być zakazane prawem i ścigane z urzędu!

        a jeżeli już ktoś dopuści się takiego braku wyczucia powinno odebrać mu się cały
        dorobek do licencjata włącznie.

        podobnie z biurek asystentów powinny zniknąć wszystkie zdjęcia najbliższych
        (również "nie chcę wnikać w różne układy rodzinne") a na pulpitach tych
        wszystkich laptopów z grantów KBNowskich jedyne co może być obecne to wykresy
        programów statystycznych (w ściśle określonych kolorach!).

        bo to jest świat naukowców a nie jakaśtam szkółka niedzielna.

        alba.alba - dobrze, że jesteś :)

        m

        ps. wybacz niedoskonałą gramatykę w tym interpunkcję i być może ortografię,
        wiesz - krew nie woda (co oczywiście całkowicie dyskwalifikuje mnie ze świata
        naukowców).
        • alba.alba Re: wyjaśnienie 17.01.08, 23:52
          Draculusie, dobrze że jesteś. Któż inny by w tak komiczny sposób przeinaczał cudze wypowiedzi?

          Według mnie takie dedykacje i podziękowania naruszają zasady dobrego smaku. Poważna publikacja o poważnych przestępstwach, a pierwsze słowa,które przeczytam to: "Żonie Małgosi". A do ścigania z urzędu temu daleko.
          • drakulus Re: wyjaśnienie 18.01.08, 00:07
            alba.alba :)

            masz rację, kwestia smaku.
            Każdy te 'zasady dobrego smaku' ma inne, dlatego jest wesoło i pstrokato :)

            tylko proszę, nie pisz takim kategorycznym tonem, bo Twoje wypowiedzi można
            odczytać jako chęć narzucenia komuś czegoś.

            A na pewno jesteś miłym, sympatycznym człowiekiem ;)


      • dusia_dusia Re: wyjaśnienie 17.01.08, 21:45

        Czy mąż, wykonując zawód np. przedstawiciela handlowego, ogłasza
        > swoim klientom, że "to wszystko dzięki mojej żonie, jestem jej wdzięczny, że mo
        > gę pracować".
        Przedstawiciel handlowy raczej nie dziękuje, ale profesor - bardzo często. I
        takie docenienie drugiej połówki - niezależnie od tego, czy chodzi o męża czy
        żonę - uważam za przejaw kultury i wielkiej klasy, którą często demonstrowali
        właśnie wybitni naukowcy.
        Zresztą pytałam o to moją panią promotor, bo nie byłam pewna, czy takie rodzinne
        podziękowania są na miejscu - i powiedziała mi, że jak najbardziej.
        > Tego typu rodzinne sentymenty mogą mieć miejsce jedynie w dziełach literackich,
        > a nie w naukowej publikacji.
        Jawohl!
        • alba.alba Re: wyjaśnienie 18.01.08, 00:03
          dusia_dusia napisała:
          > Przedstawiciel handlowy raczej nie dziękuje, ale profesor - bardzo często. I
          > takie docenienie drugiej połówki - niezależnie od tego, czy chodzi o męża czy
          > żonę - uważam za przejaw kultury i wielkiej klasy, którą często demonstrowali
          > właśnie wybitni naukowcy.

          Przecież w uczuciach nie chodzi o demonstrację wszem i wobec. Dla mnie kultura osobista polega przede wszystkim na umiejętności oddzielania spraw prywatnych od zawodowych/naukowych.

          dusia_dusia napisała:
          > Zresztą pytałam o to moją panią promotor, bo nie byłam pewna, czy takie rodzinn
          > e
          > podziękowania są na miejscu - i powiedziała mi, że jak najbardziej.

          Jedna pani promotor nie może być wyrocznią. Myślę, że w tej kwestii zdania są podzielone.

          Te kilka doktoratów, które przejrzałam, pochodziły z tej samej katedry. Być może ktoś tam zapoczątkował taką "modę" i później następni nie chcieli być "gorsi" czy "inni" i też tak pisali. Jak będę miała czas to postaram się przejrzeć doktoraty z innych katedr tego samego wydziału. Może tam jest inaczej?

          Natomiast miałam w ręku opublikowaną habilitację z innej katedry i tam nie było słowa ani o żadnych dedykacjach ani podziękowaniach. Autorce udało się utrzymać fason, co się chwali.
          • drakulus Re: wyjaśnienie 18.01.08, 00:21
            > Natomiast miałam w ręku opublikowaną habilitację z innej katedry i tam nie było
            > słowa ani o żadnych dedykacjach ani podziękowaniach. Autorce udało się utrzyma
            > ć fason, co się chwali.


            alba.alba - podchodząc naukowo ;)

            można przeprowadzić ankietę wśród 'samodzielnych pracowników naukowych' z pytaniem:

            czy dedykacja pracy doktorskiej/habilitacyjnej dla bliskiej osoby (np.
            'rodzicom') jest czymś niestosownym?

            myślę, że większość odpowiedziałaby, że nie widzi w tym nic niestosownego.

            --
            to wszystko są bardzo miękkie sprawy, Twoje odczucia to nic więcej jak Twoje
            odczucia :)

            dziękuję, że się nimi dzielisz - bo sam bym nigdy nie wpadł, że może to komuś
            się nie podobać (ba! ,że ktoś na to zwraca uwagę)

            • alba.alba Re: wyjaśnienie 18.01.08, 00:36
              Hehehe, przecież wiadomo, że wyniki ankiet mogą być diametralnie różne, w zależności od sposobu sformułowania pytania.

              A jakbyśmy zapytali: Czy publiczna dedykacja pracy doktorskiej/habilitacyjnej dla bliskiej osoby jest potrzebna?

              to myślę, że większość odpowiedziałaby, że nie jest potrzebna.
              • drakulus Re: wyjaśnienie 18.01.08, 00:40
                najprecyzyjniej jakbyśmy zapytali:

                czy dedykacja na doktoracie "mojej żonie, Małgosi" jest czymś niestosownym?

                prawda?

                myślisz, że większość by powiedziała, że budzi to w nich niesmak?

                piszemy grant? ;-)

                m
                • alba.alba Re: wyjaśnienie 18.01.08, 12:09
                  Nie powtarzaj się. To twoje pytanie jest sugestywne. Słowo "niestosowne" zawiera pewien negatywny przekaz; dlatego też lepiej użyć neutralnego zwrotu "potrzebne".
                  • dusia_dusia Re: wyjaśnienie 18.01.08, 13:16
                    Jeśli chcesz być konsekwentna, to trzeba pytanie sformułować tak, jak w twoim
                    pierwszy poście - "czy dedykacja dla bliskiej osoby jest dopuszczalna?"
                    Coś może być potrzebne komuś lub do czegoś, ale tak po prostu "potrzebne" - to
                    dość niejasne sformułowanie
                • alba.alba Re: wyjaśnienie 18.01.08, 12:13
                  A jeszcze lepiej by było, jakbyśmy zrobili ankietę wśród czytelników, bo to przecież oni są odbiorcami tej książki. I zapytali ich, czy takie dedykacje/podziękowania są wg. nich potrzebne.
                  • niewyspany77 Re: wyjaśnienie 19.01.08, 02:09
                    Nie ma przymusu czytania, w dodatku jest wolnosc. Zatem mozna albo pomijac albo
                    po prostu wyrwac te 2 kartki z ksiazki :) I zycie staje sie prostsze :)
          • dusia_dusia Re: wyjaśnienie 18.01.08, 12:09

    • mefs Re: dziwne dedykacje 17.01.08, 21:00
      Alba, w swoim doktoracie zamiescilem 'acknowledgements' na cala strone i nie
      widze, zeby bylo to niestosowne. W koncu dzieki pomocy kilku osob ten doktorat
      powstal, a nie wszyscy zostali wymienieni w pozniejszych rozdzialach. Czesc z
      moich kolegow dalo mniej czy bardziej przydatne wskazowki, ktore jednakze za
      kazdym razem pozwalaly rozwiazac taki czy inny problem, etc. Czy to takie zle?
      • alba.alba Re: dziwne dedykacje 18.01.08, 00:17
        Oj mefs, nie rozumiemy się. Jeżeli ktoś dał wskazówki merytoryczne, to podziękowania są jak najbardziej na miejscu. Bo mam rozumieć, że pod pojęciem "moi koledzy" rozumiesz współpracowników/innych doktorantów.

        Ja natomiast nie widzę sensu w publicznym dziękowaniu za pomoc, która była jedynie pomocą emocjonalną i która nie pozostaje w żadnym związku merytorycznym z publikowaną pracą. Bo to można spokojnie zrobić w atmosferze osobistej. O ile jest tak naprawdę za co dziękować. Bo to, że dorosła kobieta w XXI wieku ma prawo do edukacji, pracy naukowej, jest oczywiste. Więc jej osiągnięcia są jej osiągnięciami, a nie jej męża, który raczył się zająć w tym czasie swoimi dziećmi czy raczył zjeść obiad na mieście zamiast w domu.
        • profes0r Re: dziwne dedykacje 18.01.08, 01:04
          Hmmm, ja bym "Żonie Małgosi" nigdy nie zamieścił. Aczkolwiek może to dlatego, że
          nie mam żony... nah, na pewno nie dlatego!

          Dyskusja jest z gatunku tych o wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą.
          Widziałem doktoraty pisane w Niemczech pod koniec XIX w z dedykacją "Dla moich
          wielce szanownych rodziców". Na nocnym stoliku moja aktualna lektura ma
          dedykację dla męża, i to w sanskrycie. Jedna z klasycznych, absolutnie
          podstawowych pozycji z mojej dziedziny, wydana przez CUP, zadedykowana jest
          żonie i dwóm córkom, wierszem i po łacinie. Czy w jakimkolwiek stopniu umniejsza
          to wartość tych książek? Nie. Bycie członkiem rodziny naukowca oznacza
          wyrzeczenia, i taka dedykacja stanowi drobny, symboliczny wyraz wdzięczności.
          Czy czepianie się tych dedykacji ma jakikolwiek sens? Tylko jeżeli jest się
          starym nudziarzem płci dowolnej.
          • alba.alba Re: dziwne dedykacje 18.01.08, 12:20
            profes0r napisał:
            Czy w jakimkolwiek stopniu umniejsz
            > a
            > to wartość tych książek? Nie. Bycie członkiem rodziny naukowca oznacza
            > wyrzeczenia, i taka dedykacja stanowi drobny, symboliczny wyraz wdzięczności.

            A może odwrotnie - posiadanie rodziny oznacza wyrzeczenie dla naukowca.

            A symboliczny wyraz wdzięczności można przekazać prywatnie.
            • niewyspany77 Re: dziwne dedykacje 19.01.08, 02:11
              alba.alba napisała:


              > A może odwrotnie - posiadanie rodziny oznacza wyrzeczenie dla naukowca.

              Jesli naukowiec ma cierpiec przez rodzine, to niech jej nie zaklada.

              > A symboliczny wyraz wdzięczności można przekazać prywatnie.

              Napisz o tym doktorat.
        • mmaupa Re: dziwne dedykacje 18.01.08, 01:39
          No pewno, ze dorosla kobieta XXI w. ma prawo do edukacji. Dlatego mezowi
          (potencjalnemu) dziekowalabym nie za opieke nad wlasnym jego dzieckiem
          (potencjalnym), tylko za znoszenie mojego warczenia w zlych czasach, za
          podwozenie do biblioteki, za skanowanie materialow, za weekendy spedzone z
          chemikaliami/zwierzetami/wzorami zamiast z nim, za okazane mi zrozumienie. W
          koncu moge do biblioteki sama dojechac, nie mowiac juz o skanowaniu materialow -
          ale poniewaz maz jest kochany i uczynny, robi to za mnie, zeby mi pomoc. Czy nie
          nalezy mu sie za to podziekowanie?

          A co powiesz o wolontariuszach, ktorzy siedza w terenie godzinami, zeby zdobyc
          dla ciebie dane? Niby nie jest to niezbedna pomoc fachowa, bo te wszystkie
          umiejetnosci posiadasz. Ale uwazam, ze tez nalezaloby te kilka nazwisk uwzglednic.
    • niewyspany77 zdanie niewyspanego ;) 18.01.08, 05:02
      1. Temat na dysertacje dla alby: "Analiza dedykacji i podziekowań doktoratów
      wydanych na terenie RP w latach ...(dowolne)"

      2. Podziekowania i dedykacje to interes Autora i guzik nam do tego.

      3. Jesli juz "powinno sie" dziekowac to co najwyzej promotorowi i recenzentom za
      uwagi, mysle ze to jest jak najbardziej w porzadku.

      4. Jest jedno ale. Jesli praca naukowa zawiera podziekowania dla miliona osob
      bez ktorych nie-ma-zmiluj praca by nie powstala to mozna takiej pracy,
      jakkolwiek naukowej, a raczej jej autorowi zarzucic niesamodzielnosc :)

    • autumna nad wyraz poważna i służbowa publikacja naukowa 18.01.08, 09:05
      Sprawa grubsza, bo chodzi nie o dedykację, ale o współautorstwo:
      prola.aps.org/abstract/PRL/v35/i21/p1442_1
      A oto cos więcej o drugim autorze:

      24 listopada 1975 roku profesor J.H. Hetherington z Uniwersytetu Stanowego Michigan opublikował w tygodniku „Physical Review Letters” artykuł, którego drugim autorem był niejaki F.D.C. Willard. Dość szybko okazało się, że był to kot profesora. W oryginalnej pracy profesor zastosował liczbę mnogą, tymczasem redaktorzy „Physical Review Letters” zezwalali na coś takiego tylko wtedy, gdy artykuł miał więcej niż jednego autora. Hetherington, nie chcąc przepisywać całej pracy, zmienił stronę tytułową - dodał imię swojego kota Chestera i jego ojca Willarda. Na początku dodał też inicjały F.D. - Felis domestica, czyli kot domowy. Jakiś czas potem we Francji zorganizowano konferencję, na którą chciano zaprosić obydwu autorów, szczególnie Willarda, który nie występował jeszcze przed szeroką publicznością. Kiedy jednak francuscy fizycy usłyszeli, że Willard najprawdopodobniej jest kotem, poczuli się urażeni i zaproszenie dla Hetheringtona wycofano.

      I jego biogram:
      pl.wikipedia.org/wiki/F.D.C._Willard
      • mima777 Re: nad wyraz poważna i służbowa publikacja nauko 18.01.08, 09:23
        Autumna... ale mnie Twój post rozbawił!! Nie ma to jak zacząć dzień od
        szerokiego i głośnego śmiechu :)

        Pozdrawiam <><
    • alba.alba Re: przypowieść o znikających postach 18.01.08, 12:05
      Pomijam fakt, że znacznie skoślawiłaś moją usuniętą wypowiedź, to jednak niezmiernie się cieszę, że zanim została ona usunięta, to wiele ludzi zdążyło ją przeczytać! Ba, nawet ją pamiętają!

      Wcześniej nie wiedziałam, po jakim czasie została usunięta. I obawiałam się, że niedługo po napisaniu.

      A moim zdaniem to usuwane powinny być jedynie wypowiedzi zawierające słowa nieparlamentarne, a nie tylko dlatego, że są one dla kogoś niewygodne czy że "ktoś sobie ich nie życzy". Bo wtedy idea forum mija się z celem - naturalne jest przecież że część wypowiedzi będzie miała charakter krytyczny. Ta sytuacja potwierdza tylko moje przypuszczenia, że doktoranci są przewrażliwieni na punkcie krytyki i tworzą nazwajem towarzystwo samouwielbienia.
      • autumna Re: przypowieść o znikających postach 18.01.08, 15:07
        > A moim zdaniem to usuwane powinny być jedynie wypowiedzi zawierające słowa niep
        > arlamentarne, a nie tylko dlatego, że są one dla kogoś niewygodne czy że "ktoś
        > sobie ich nie życzy".

        To jest forum prywatne i admin może usuwać co chce. Może to forum nawet zamknąć i wpuszczać tylko wybrane osoby. Jego decyzja i nic nam do tego. Przymusu uczestnictwa nie ma.
    • hattrip81 Re: dziwne dedykacje 19.01.08, 00:53
      Jesli ktos ma taką ochotę niech dedykuje - nie widze w tym nic
      dziwnego, głupiego. Nic innym do tego. Dyskusja na ten temat jest w
      ogóle bezsensu... ot, tylko czekać jak ktoś skrytykuje kolory opraw
      prac doktorskich...
      • prywat_docent Re: dziwne dedykacje 19.01.08, 01:45
        A właśnie, korzystając z okazji chciałbym poruszyć jeszcze jeden niezwykle
        istotny i nadzwyczaj bulwersujący problem, przy okazji przyczyniając się do
        wydłużenia tego wątku o kolejnych 50 postów. Otóż przejrzałem sobie strony
        internetowe pewnego instytutu i znalazłem tam życiorysy naukowe jego
        pracowników, które wyglądają mniej więcej tak:

        PERSONAL DATA

        Władysław Mąka-Wrocławski, PhD, DSc, Professor
        Institute of Applied Astrology, Polish Academy of Sciences
        born 31 February 1936 in Grząskie Błota, Poland
        married, two children

        SCIENTIFIC INTERESTS
        (...)

        PUBLICATIONS
        (...)
        itd.

        Dotychczas uważałem, że takie informacje osobiste, jak miejsce urodzenia, stan
        cywilny i liczbę dzieci wypada podawać jedynie we wniosku o wymianę dowodu
        osobistego, a nie na stronach instytucji naukowej. Życiorysy zawodowe powinny
        być nad wyraz poważne i służbowe. Dopuszczalna jest jedynie data urodzenia!
        Osobę, która zagląda na strony takiego instytutu, interesuje tylko dorobek
        naukowy jej pracowników, a nie ich sytuacja rodzinna. Przecież w XXI wieku o
        społecznej pozycji człowieka nie decyduje stan cywilny ani liczebność
        przychówku! Osobiście uważam (a wiem, że z moimi poglądami nie sposób się nie
        zgodzić), że takie wpisy w życiorysach naukowych są nad wyraz
        niepoważne, niewłaściwe i niedopuszczalne, naruszają zasady dobrego smaku, a w
        ogóle świadczą o braku profesjonalizmu, i powinny być karane pisemnym
        upomnieniem, cofnięciem grantów badawczych i co najmniej trzyletnim odsunięciem
        od prowadzenia badań. Albo chłostą. Porządek musi być!
        • niewyspany77 Re: dziwne dedykacje 19.01.08, 02:07
          prywat_docent napisał:

          > married, two children


          > Życiorysy zawodowe powinny

          Niech mnie ktos oswieci, ale zyciorys naukowy jest potrzebny przy wszelkiego
          typu staraniach o granty, stypendia, postdoki, fellowsy, colleaguesy i takie
          tam. Mysle ze przemycenie przekazu w stylu "mam rodzine wiec nie p*dolne ot tak
          wszystkiego i pojade hen daleko" miesci sie jak najbardziej w ramach zyciorysu
          zawodowego.
        • darek12345 Re: dziwne dedykacje 19.01.08, 11:03
          > Dotychczas uważałem, że takie informacje osobiste, jak miejsce
          urodzenia, stan
          > cywilny i liczbę dzieci wypada podawać jedynie we wniosku o
          wymianę dowodu
          > osobistego, a nie na stronach instytucji naukowej. Życiorysy
          zawodowe powinny
          > być nad wyraz poważne i służbowe. Dopuszczalna jest jedynie data
          urodzenia!
          > Osobę, która zagląda na strony takiego instytutu, interesuje tylko
          dorobek
          > naukowy jej pracowników, a nie ich sytuacja rodzinna. Przecież w
          XXI wieku o
          > społecznej pozycji człowieka nie decyduje stan cywilny ani
          liczebność
          > przychówku! Osobiście uważam (a wiem, że z moimi poglądami nie
          sposób się nie
          > zgodzić), że takie wpisy w życiorysach naukowych są nad wyraz
          > niepoważne, niewłaściwe i niedopuszczalne, naruszają zasady
          dobrego smaku, a w
          > ogóle świadczą o braku profesjonalizmu, i powinny być karane
          pisemnym
          > upomnieniem, cofnięciem grantów badawczych i co najmniej
          trzyletnim odsunięciem
          > od prowadzenia badań. Albo chłostą. Porządek musi być!

          To nie tylko w Polsce taka dziwna tradycja jest, ale na całym
          świecie ludzie tak piszą:
          skocz.pl/cvphd
          Trochę to dziwne, bo rzeczywiście coś takiego to raczej umieszcza
          się na swojej prywatnej stronie, a nie na stronie instytucji.
          Chociaż i np. ministrowie umieszczają podobne dane:
          skocz.pl/cv_minister
          więc może się tak już przyjęło.

          A tak przy okazji, to o ile pamiętam to takich danych jak liczba
          dzieci nie podaje się przy wymianie dowodu.


        • alba.alba Re: dziwne dedykacje 19.01.08, 14:33
          prywat_docent napisał:
          > Dotychczas uważałem, że takie informacje osobiste, jak miejsce urodzenia, stan
          > cywilny i liczbę dzieci wypada podawać jedynie we wniosku o wymianę dowodu
          > osobistego, a nie na stronach instytucji naukowej. Życiorysy zawodowe powinny
          > być nad wyraz poważne i służbowe. Dopuszczalna jest jedynie data urodzenia!
          > Osobę, która zagląda na strony takiego instytutu, interesuje tylko dorobek
          > naukowy jej pracowników, a nie ich sytuacja rodzinna.

          Też tak uważam. Wyjąłeś mi to z ust, bo miałam zamiar ten temat też poruszyć! Z tym karaniem chłostą to mam nadzieję żart z twojej strony, ale umieszczanie takich informacji osobistych jest w złym guście.

          Przypomina mi to publiczne obrony doktoratu, na które doktorant przyprowadza swoje dzieci w wieku poniemowlęcym lub przedszkolnym. Po co?! Przecież takie małe dziecko nie dość że nic z tego nie zrozumie, to jeszcze narobi niepotrzebnego hałasu. Ludzie są dziwni, naprawdę. To informowanie na obronie ile kto ma dzieci też jest całkiem bez sensu.

          Przypomina mi to niestety pewne strategie autoprezentacyjne, stosowane m.in. przez polityków. Specjaliści od wizerunku wmawiają ludziom, że jak się przedstawią otoczeniu jako prorodzinni, to zyskają w oczach tłumu.

          Czy aby nie jest tak, że te dedykacje rodzinne pisze się po to, by publikacja - zdaniem autorów - robiła lepsze wrażenie, że autor jest szlachetny i prorodzinny? Bo ja naprawdę innego celu nie widzę; jak ktoś chce podziękować rodzinie to niech to zrobi osobiście. Oczywiście takie dedykacje na czytelnikach-profesjonalistach nie zrobią żadnego wrażenia, a jeżeli już to negatywne i pełne politowania za brak wyczucia sytuacji.
          • mathms Re: dziwne dedykacje 20.01.08, 01:17
            Rzeczywiście alba.alba - ludzie są dziwni... Nie ma to jak szczera autoprezentacja.

            Wracając do tematu. Moja ulubiona monografia z analizy matematycznej -
            prawdziwa perła wśród matematyków - jest z dedykacją "Moim Uczniom". I Nie
            słyszałem nigdy w życiu od żadnego matematyka jakiegoś komentarza na ten temat.
            Uważam, że jest to pewnego rodzaju podziękowanie, niekoniecznie za wskazówki
            merytoryczne, czy spisywanie notatek. Miło!
            • alba.alba Re: dziwne dedykacje 20.01.08, 14:11
              Dedykacja "Moim Uczniom" jest jak najbardziej na miejscu. Ma ona związek merytoryczny z publikowaną pracą, bo kontakt z uczniami zapewne zwrócił uwagę autora na niektóre zakamrki wiedzy, a po drugie - książka jest przeznaczona głównie dla uczniów, więc została dla nich dedykowana.

              Gdyby w pracy doktorskiej, którą przeglądałam, wykładowca napisał "Moim studentom" zamiast "Żonie Małgosi" to miałby to przysłowiowe ręce i nogi. I wówczas nie zakładałabym wątku pod tytułem "dziwne dedykacje".
        • autumna a co proponujesz za... 19.01.08, 15:55
          ...opowiedzenie przez doktoranta dowcipu lub anegdotki na obronie pracy doktorskiej? Bo ja myślę, że za kpiny z tak poważnego wydarzenia oraz Wysokiej Komisji należy się oblanie doktoranta oraz dożywotnie zablokowanie ponownego startu po stopień naukowy. Dobre, skuteczne i wypróbowane metody (chłosta) niestety z żalem trzeba porzucić, bo się Unia przyczepi...
          • listekklonu Proponuję... 19.01.08, 16:00
            Myślę o jakimś specjalnym więzieniu dla nieprawomyślnych doktorantów. Mamy
            podobno jakieś tajne placówki, w których CIA przetrzymywało Al Kaidowców.
            Rozumiem, że może ciężar przestępstwa nie jest ten sam, ale w końcu naukowcy to
            elita narodu i trzeba ich oceniać surowiej, niż zwykłych szaraczków.



            • niewyspany77 Re: Proponuję... 19.01.08, 16:13
              Mysle ze to bez sensu. Adekwatna kara powinno byc przymusowe przekwalifikowanie
              na murarza i budowanie stadionow na Euro2012.
              • turzyca Re: Proponuję... 19.01.08, 16:25
                Proponuje wybrac cos z tego katalogu: www.shamestudies.de/
          • dusia_dusia Re: a co proponujesz za... 19.01.08, 16:35
            nabijanie się z koleżanki, której leży na sercu dobro Nauki Polskiej i
            wyplenienie z niej wszelkich niedopuszczalnych zjawisk, takich jak dedykacje dla
            rodziny, przyprowadzanie dzieci na obronę czy też rozwijanie w doktoracie
            problematyki pracy magisterskiej?
            Czy tak postępują ludzie, którzy uważają się za elitę intelektualną Tego Kraju i
            domagają się szacunku i wyższych stypendiów?
            • alba.alba Re: a co proponujesz za... 19.01.08, 17:10
              Po pierwsze to nie tylko ja mam takie zdanie w sprawie tych prywatnych dedykacji, darek i prywat_docent również. Skupiacie się tylko na mnie i przedstawiacie to jedynie jako "fanaberię Ably". Śmiem przypomnieć, że w sprawie kontynuacji prac magisterskich też kilka osób przyznało mi całkowitą rację. Rozumiem doskonale, że większość mi racji nie przyznała, bo większość prace magisterskie kontynuuje;)

              A ten wątek z dziećmi na obronie został założony przez kogoś innego i ja w ogóle tam nie brałam dyskusji, tylko czytałam.

              Więc przestańcie te zjawiska traktować jako fanaberię jakiejś jednej osoby.

              Poza tym ideą tego wątku o dedykacjach nie było skupienie się na jakiś absurdalnych karach dla takich osób (a wy w taki sposób ten wątek rozwijacie, żeby odwrócić uwagę), tylko zastanowienie się nad przyczyną tego zjawiska. O to mi chodziło, żeby się dowiedzieć, po co ludzie postępują w tak dziwny sposób, rodem z LPR. Jak wiadomo, uczelnie są strukturami skostniałymi, przestarzałymi i patriarchalnymi, więc może ktoś "z góry" wprowadził taką modę i ci na dole w hiararchii boją się jej zmienić.
              • profes0r Re: a co proponujesz za... 19.01.08, 17:14
                Ło matko, mam co najmniej pięciu nowych informantów do badania nad zanikiem
                rozpoznawania tekstów ironicznych u absolwentów i słuchaczy studiów wyższych.

                Panie prywat_docent: szapoba za pomysł, ale przyznajcie, że takiego efektu się
                nie spodziewaliście.

                Ze staropolskim rotflmao.
                • prywat_docent Re: a co proponujesz za... 19.01.08, 22:58
                  > Panie prywat_docent: szapoba za pomysł, ale przyznajcie, że takiego
                  > efektu się nie spodziewaliście.

                  Przyznaję, że się nie spodziewałem. W pierwszej chwili setnie się ubawiłem, ale
                  po chwili doszełem do wniosku, że się musze napić. Melisy...
              • dusia_dusia Re: a co proponujesz za... 19.01.08, 17:39
                Łotman, Drawicz, Inglot i Ewa Thompson byli pod wielkim wrażeniem Giertycha.
                Zwłaszcza ci pierwsi :)
                Oczywiscie, że ta moda została wprowadzona z góry. Co więcej, do obrony
                dysertacji już wkrótce będą dopuszczani jedynie żonaci/zamężne. Podobnie jak do
                święceń kapłańskich w kościele prawosławnym
              • prywat_docent Re: a co proponujesz za... 19.01.08, 23:10
                > Też tak uważam. Wyjąłeś mi to z ust, bo miałam zamiar ten temat też
                > poruszyć! Z tym karaniem chłostą to mam nadzieję żart z twojej
                > strony, ale umieszczanie takich informacji osobistych jest w złym
                > guście.
                (...)
                > Po pierwsze to nie tylko ja mam takie zdanie w sprawie tych
                > prywatnych dedykacji, darek i prywat_docent również.
                (...)

                Szanowna Albo!

                Niestety nie dostrzegłaś wydźwięku mojego pierwszego postu, który był z gruntu ironiczny, więc spróbuję Ci to wyłożyć łopatologicznie. Sparafrazowałem Twoje wcześniejsze wypowiedzi, aby Ci uświadomić, że wszczynając dyskusje na nieistotne tematy wydatnie przyczyniasz do rozwodnienia tego forum. Podziwiam Twój zapał polemiczny, ale uważam, że trafia on w próżnię. Otóż cała ta dyskusja o dopuszczalności osobistych dedykacji w pracach doktorskich to jedno wielkie bicie piany. To nie jest problem drugo-, ani nawet trzeciorzędny, to jest sprawa kompletnie pozbawiona praktycznego znaczenia. Ja też uważam, że takie dedykacje są zbędne, ale - na Jowisza! - po co się tym pasjonować, i to jeszcze takim kategorycznym tonem ("to jest niewłaściwe", "tamto świadczy o braku dobrego smaku", "dopuszczalne jest tylko to i to")??? Doktoranci mają setki ważniejszych problemów niż treść wpisu na początku dysertacji. Więcej sensu miałaby dyskusja choćby o rodzaju i wielkości czcionki zastosowanej w pracy, bo to ma jakieś tam znaczenie dla jej docelowych czytelników. Obecność ani brak dedykacji nie ma żadnego.

                W chwili, gdy to piszę, zainicjowany przez Ciebie wątek liczy już 66 postów, ale nadal niewiele z niego wynika. Oczywiście możesz mi odpisać, że jeśli mnie on nie interesuje, to go nie muszę czytać. To jednak nie takie proste. Otóż - zapewne jak wiele osób - od dawna zaglądam na to forum, szukając przydatnych informacji i próbując skorzystać z doświadczenia innych użytkowników. Wszczynając dyskusje na tematy zastępcze sprawiasz, że przeglądanie forum trwa dłużej, zaś wyłowienie pożytecznych informacji zabiera więcej czasu. A przecież wszystkim nam go brakuje, nieprawdaż?

                Pozdrawiam, licząc na zrozumienie.
                • rilian Re: a co proponujesz za... 20.01.08, 10:00
                  zrozumienie? chyba żartujesz. twoja wypowiedź teraz zostanie rozebrana na
                  czynniki pierwsze i przenicowana 3 razy. dla niektórych jest to jedyny sposób na
                  dowartościowanie się.
                • alba.alba Re: a co proponujesz za... 20.01.08, 14:20
                  Prywat_docencie, bawią mnie takie sprzeczności u ludzi. Niby nie mają czasu, a jednak piszą post na kilkanaście linijek. Wytłumaczę ci to łopatologicznie - jak ci brakuje czasu, to nie pisz. Zrozumiano? To takie proste. Ja mam czas, więc piszę, i nic ci do tego.

                  Pragnę jednak zauważyć, że zakładane przeze mnie wątki mają dużo wpisów, więc jak widać forumowiczów interesują poruszane przeze mnie tematy. A te nudne wątki zakładane przez wielce szanownych doktorantów, w kółko te same ("jakie stypendium", "publikacje do habilitacji", "mój promotor") wymierają po kilku wpisach.
                  • profes0r Re: a co proponujesz za... 20.01.08, 15:49
                    Errata - bawią, nie interesują, przynajmniej w moim przypadku. Ot, choćby
                    stwierdzenie, że ci nudni doktoranci prowadzą dyskusje na tematy związane z ich
                    doktoratami, i do tego po uzyskaniu odpowiedzi nie dodają jeszcze kolejnych 123
                    wpisów. Błe, jakie przewidywalne i nieciekawe.
                  • prywat_docent Re: a co proponujesz za... 20.01.08, 16:33
                    > Prywat_docencie, bawią mnie takie sprzeczności u ludzi. Niby nie mają
                    > czasu, a jednak piszą post na kilkanaście linijek.

                    Albo, Ty w realu musisz być gekonem - potrafisz się przyczepić do wszystkiego :-D

                    Z mojej strony EOT.
            • hattrip81 Re: a co proponujesz za... 19.01.08, 17:14
              Aż chce sie krzyknąć: SURSUM CORDA!
    • alba.alba Re: ach, te problemy 20.01.08, 14:24
      Jeśli nie masz amnezji, to wiesz, że były inne "większe" problemy, i zostały one na tym forum przeze mnie poruszone, jak np. kwestia dopuszczalności kontynuowania pracy magisterskiej jako doktoratu czy przyjmowanie na doktorat z danej dziedziny absolwentów, którzy tej dziedziny nie studiowali.
    • tocqueville Re: dziwne dedykacje 20.01.08, 15:26
      Wydany doktorat opatrzyłem dedykacją "Rodzicom".
      Kompletnie nie rozumiem, dlaczego może komuś przeszkadzać tego rodzaju
      dedykacja, a po drugie - jak można nie skojarzyć, po co takie deklaracje się
      zamieszcza.
      • alba.alba Re: dziwne dedykacje 20.01.08, 17:44
        Tocqueville, chyba nie czytałeś tego wątku. Kompletnie nie rozumiem, dlaczego nie wziąłeś pióra/długopisu i nie napisałeś na jednym egzeplarzu "Kochanej mamusi", a na drugim "Kochanemu tatusiowi" i nie wręczyłeś im tego osobiście.
        • profes0r Re: dziwne dedykacje 20.01.08, 22:07
          Okej, przyjęliśmy do wiadomości, że nie rozumiesz.
        • joannah31 Re: dziwne dedykacje 21.01.08, 11:35
          Oczywiście, że można wpisać dedykację długopisem na pierwszej
          stronie, ale może niekoniecznie w wypadku poważnej pracy naukowej,
          która wycięła ojcu,matce, bratu, synowi, wnuczce i diabliwiedząkomu
          jeszcze, kilka lat życia?
          Przecież ta praca nie powstaje w próżni!
          Widziałam szczęście i dumę w oczach moich teściów, kiedy mój mąż
          zadedykował im doktorat. Jedno proste słowo na pierwszej
          stronie "Rodzicom". I podziękowania we wstępie też zamieścił, bo
          rodzice naprawdę włożyli nie lada wysiłek, żeby syna wykształcić.
          A studenci... Robiąc na chybcika ksero i tak nic nie zauważą.
          Ja mam zamiar dedykować doktorat moim Dziadkom, którzy trzymają za
          mnie kciuki i pocieszają w chiwlach totalnego załamania. I
          bynajmniej nie uważam tego za niewłaściwe. Wręcz przeciwnie. Bo jak
          inaczej im podziękować?
          • dusia_dusia Re: dziwne dedykacje 21.01.08, 13:29
            Dziękuję ci bardzo za konkretny, wzięty z życia przykład!
            Pozdrawiam serdecznie!
          • rilian Re: dziwne dedykacje 21.01.08, 15:49
            co nie zmienia faktu, że ni w ząb nie zrozumiałeś tego, co chce nam przekazać
            nasz gekon.
          • alba.alba Re: dziwne dedykacje 21.01.08, 18:36
            joannah31 napisała:
            > Widziałam szczęście i dumę w oczach moich teściów, kiedy mój mąż
            > zadedykował im doktorat.

            Własnoręczne pismo ich nie wzruszy, dziwna sprawa. Zawsze myślałam, że jest odwrotnie.

            > A studenci... Robiąc na chybcika ksero i tak nic nie zauważą.
            Nie zauważą, bo oni nie są adresatami tej dedykacji. Więc po co to robić? Nie lepiej napisać to tylko na danym egzemplarzu?
            • rilian Re: dziwne dedykacje 21.01.08, 18:54
              no właśnie, absolutnie!
            • marcelina_prust Re: dziwne dedykacje 21.01.08, 21:55
              Well guess what, Buddy. I think, you just f...ing convinced me!
    • piotrusgrzesiu Re: dziwne dedykacje 25.02.15, 19:13
      gb6446@gmail.com 515-937-034 RADZE NIE KORZYSTAC Z USLUG TEGO pANA, PO WPLACENIU ZALICZKI ZACZYNAJA SIE PROBLEMY,
      BRAK KONTAKTU, NIEDOTRZYMYWANIE USTALONYCH TERMINOW, CZESTE ZANIKI PAMIECI W SPRAWIE POPRAWEK DO PRACY,
      NALEZY ROWNIEZ UWAZAC NA TRESC NADESLANA PRZEZ TEGO pANA, NIE NALEZY BYC ZDZIWIONYM JEZELI TE "PROFESJONALNE" WYPOCINY

      OKAZA SIE ZWYKLYM PLAGIATEM, EFEKT WSPOLPRACY: WYRZUCONE PIENIADZE W BLOTO ORAZ NAUCZKA, ZE W ZYCIU NIE MOZNA ISC
      NA SKROTY
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka