koszmaniuk
04.10.16, 15:37
Ktoś zaprasza mnie w gości, bez specjalnej okazji, po prostu spotkanie znajomych. Przyjmuję zaproszenie, idę, kupuję butelkę wódki ze średniej półki (powiedzmy za 40 zł). Wiem, że ta osoba oraz całe towarzystwo lubi ten alkohol, sami go często kupują. Przynoszę butelkę, inni również przynoszą, kilka butelek jest takich samych, jak moja. Praktycznie wszystkie z tego samego pułapu cenowego (35-45 zł). Gospodarz zadowolony, inni goście również, pijemy to, co wszyscy przynieśli. Sytuacja się powtarza w miarę regularnie (2 razy w miesiącu), tylko oczywiście zmienia się gospodarz, bo spotykamy się u różnych znajomych. U mnie również. Wszystko jasne? OK! Całe towarzystwo dowiaduje się jednak zupełnie przypadkiem od mojej narzeczonej, że sam (albo z narzeczoną), gdy nie idę w gości, u siebie w domu piję alkohol znacznie droższy, raczej z wyższej półki (jak na polskie warunki), np. 3-4 razy droższy od tego, który pija się w towarzystwie. Powstaje lekki zgrzyt. Czy słusznie? Ja uważam, że chodząc w gości nie muszę kupować tego samego alkoholu, który piję sam, tylko mogę się dostosować do reszty towarzystwa i kupować w tym samym pułapie cenowym, nie odstając od innych. Natomiast to, co piję sam w domu, to moja sprawa. Nikt nie ma prawa mieć do mnie pretensji, nie uchybiam chyba normom SV?
Koszmaniuk