Dodaj do ulubionych

Sv a telefony

29.08.17, 15:24
Mam trzy zasady:
1. Telefon przez większość dnia ma wyłączony dzwonek - prywatna komórka kiedy jestem w pracy, służbowa po godzinach.
2. Kiedy nie mogę się dodzwonić, wysyłam SMS z informacją w jakiej sprawie szukam kontaktu.
3. Podczas rozmowy "na żywo" ignoruję telefon.

Problem w tym, że nie raz i nie dwa każda z tych zasad osobno i wszystkie razem były poddawane krytyce jako niezgodne z sv. Bo, kiedy dzwoni wujek, a ja nie zdążę odebrać, to mój obowiązek aby oddzwonić i zadbać o to by jego wiadomość do mnie dotarła. Nie zgadzam się z tym, tak samo jak z pretensjami kiedy nie odbieram prywatnej komórki w godzinach pracy.
Ale może się mylę?
Obserwuj wątek
    • kora3 Re: Sv a telefony 29.08.17, 15:35
      Wiesz, ja jestem ze starej szkoły - jeśli się nie odebrało - należy oddzwonić. Ze służbową i prywatną komórką - sądzę, że zależy od charakteru pracy - ja nie muszę wyłącza prywatnej czy wycisza w pracy, a nie bywam "po godzinach"smile Zresztą z wygody mam telefon na dwie karty służbową i prywatną - więc ...smile

      Jeśli prowadzę rozmowę na żywo podczas której nie mogę na pewno odebrać telefony, albo odbierać go z dowolnej przyczyny nie chcę - wyciszam. Ignorowanie niewyciszonego telefonu uważam za mało komfortowe dla siebie i rozmówcy. Mam kolegę o takiej manierze - prywatnie mi znanego - dodam. Nie odbiera, ale zwykle jego rozmówca niedoszły nie daje za wygraną i dalej dzwoni, a dzwonek irytuje. W takiej sytuacji naprawdę lepiej jest przerosić, odejść i odebrać możliwie najkrócej "Hej, nie mogę teraz gadać, oddzwonię". Co do wysyłania sms-a ws. tematu kontaktu - dobre i czasem praktykuję, ale jak widzę z doświadczenia nie zawsze działa, jak i poczta głosowa. Sms latwo przeoczyć, jak i wiadomość na skrzynce. Dziś zadzwoniłam do pana, z którym szukałam kontaktu wczoraj i nagrałam się na pocztę: - "Dzwoniła pani? Nagrała się? Oj nie zauważyłem ..." Też mi się to zdarzasmile
      • ser_metafizyczny Re: Sv a telefony 29.08.17, 17:22
        Nie rozumiem dlaczego ja mam oddzwonić. Nielogiczne. Przy stacjonarnych telefonach nie było tego problemu, nawet kiedy aparaty pozwalały na identyfikację numerów. Zresztą, po to są smsy - można napisać choćby “oddzwon pilnie jak tylko dasz radę” i komunikat jest jasny.

        Oddzwaniam tylko jeśli ktoś dzwonił na mój służbowy telefon, ale to kwestia specyfiki mojego stanowiska, bo jak już dzwonią to się pali. No i zazwyczaj jeśli nie odbieram to znaczy że jestem na spotkaniu i czeka na mnie mail czy inna wiadomość razem z informacją o nieodebranych połączeniach. Prywatnie nigdy nie oddzwaniam. Poza godzinami pracy jeśli ktoś zadzwoni na służbowy numer to nic się nie stanie nawet jeśli nie odbiorę przez weekend.

        Przerywanie rozmowy żeby “na sekundę” odebrać telefon też mnie mierzi. To zupełnie jakby powiedzieć “poczekaj, ta osoba która dzwoni jest od ciebie ważniejsza, dam jej znać że za chwilę skończę z tobą i będę mieć dla niej niczym nieograniczoną uwagę”. No, słabo.
        Jeśli dzwoni niewyciszony telefon są na niego inne sposoby niż ignorowanie. Czerwona słuchawka, najlepiej połączona z automatyczną wiadomością typu “nie mogę rozmawiać, proszę o wiadomość”

        Swoją drogą ostatnio mam dziesiątki nieodebranych połączeń i giną mi “ważne” telefony w powodzi konsultantów próbujących przekonać mnie do zmiany sieci albo przedłużenia umowy. Numery z których dzwonią wyglądają jak zwykłe komórkowe.
        • kora3 Re: Sv a telefony 29.08.17, 17:36
          ser_metafizyczny napisał(a):

          > Nie rozumiem dlaczego ja mam oddzwonić. Nielogiczne. Przy stacjonarnych telefon
          > ach nie było tego problemu, nawet kiedy aparaty pozwalały na identyfikację nume
          > rów. Zresztą, po to są smsy - można napisać choćby “oddzwon pilnie jak tylko da
          > sz radę” i komunikat jest jasny.

          ------------------------------------------------------------------------------------------------------

          No ja choćby po to, żeby się dowiedzieć o co chodzi. Jak pisze nizej Koronka - ludzie często nie dzwonią ponownie, bo nie chcą przeszkadzać, nie wiedzą czy już można - a sms - no cóż nie do kazdego wypada go wysłać....Miałam kiedyś taki złośliwy służbowy aparat, który miał jakieś pokręcone ustawienia i sam mi wysyłał sms do ludzi, którzy dzwonili - nieproszony smile. Rózne typu: prowadzę samochód, jestem na spotkaniu - bylam tego do pewnego momentu nieświadoma smile Razu pewnego zadzwonił do mnie pewnien parlamentarzysta, z którym wcale nie bylam na ty i dostał notkę "nie mogę teraz rozmawiać, oddzwonię do Ciebie" smile Zauwazyłam, zadzwoniłam, przeprosiłam i przy okazji dowiedziałam się o co chodziło o ciekawa i pilna sprawę smile

          >
          > Oddzwaniam tylko jeśli ktoś dzwonił na mój służbowy telefon, ale to kwestia spe
          > cyfiki mojego stanowiska, bo jak już dzwonią to się pali. No i zazwyczaj jeśli
          > nie odbieram to znaczy że jestem na spotkaniu i czeka na mnie mail czy inna wia
          > domość razem z informacją o nieodebranych połączeniach.

          ------------------------------------------------------------------------------------------

          No toż pisałam - zależy od specyfiki pracy smile

          Prywatnie nigdy nie odd
          > zwaniam. Poza godzinami pracy jeśli ktoś zadzwoni na służbowy numer to nic się
          > nie stanie nawet jeśli nie odbiorę przez weekend.
          ----------------------------------------------------------------------------------------

          Jak wyżej - u mnie tez się nic nie stanie - najwyżej stracę dobry temat - unikam takich sytuacji smile

          >
          > Przerywanie rozmowy żeby “na sekundę” odebrać telefon też mnie mierzi. To zupeł
          > nie jakby powiedzieć “poczekaj, ta osoba która dzwoni jest od ciebie ważniejsza
          > , dam jej znać że za chwilę skończę z tobą i będę mieć dla niej niczym nieogran
          > iczoną uwagę”. No, słabo.

          ----------------------------------------------------------------------------------------------
          A wg mnie bardzo różnie - dlaty4ego jak pisałam - jeśli podczas jakiejś rozmowy nie mogę lub nie chce odebrać tel to go wyciszam. Poza tym sytuacje sa różne - jak moja mama była w szpitalu na badaniach, to przerwałam rozmowę z kimkolwiek, by od niej odebrać i jakoś nikt się urazony nie poczul ...

          > Jeśli dzwoni niewyciszony telefon są na niego inne sposoby niż ignorowanie. Cze
          > rwona słuchawka, najlepiej połączona z automatyczną wiadomością typu “nie mogę
          > rozmawiać, proszę o wiadomość”
          --------------------------------------------------------------------------------------------

          Owszem tak, ale np. dla mnie to nieprzydatne zupełnie - wiadomość za 3 godziny może być gie warta smile a czasem czloqwiek nie odbiera, bo jest pod prysznicem np. i po cóz mi takie coś smile
          >
          > Swoją drogą ostatnio mam dziesiątki nieodebranych połączeń i giną mi “ważne” te
          > lefony w powodzi konsultantów próbujących przekonać mnie do zmiany sieci albo p
          > rzedłużenia umowy. Numery z których dzwonią wyglądają jak zwykłe komórkowe.

          ------------------------------------------------------------------------

          A to znam z wcześniejszych doswiadczeń - ja takie numery zapisuje i daje na czarna listę.
          • ser_metafizyczny Re: Sv a telefony 29.08.17, 17:52
            W twojej pracy Koro dostęp do informacji 24/7 jest imperatywem, rozumiem. Ale to wyjątek. Postaraj się spojrzeć na temat jako osoba której życie nie kręci się wokół telefonu.
            Obiektywie rzecz biorąc można robić wiele rzeczy uniemożliwiających odebranie telefonu, sama podałaś prysznic jako przykład pierwszy z brzegu i powszechny. Widzisz, ja nie mam zwyczaju zwierzania się z tego co robię wieczorami, a często telefon jest wtedy w mojej ręce, ale w trybie samolotowym, z włączonym WiFi. Bo to jest mój czas na odpoczynek i rozmawianie mnie nie interesuje. Chyba że na żywo.
            I w tej sytuacji, widząc nieodebrane połączenie od osoby która mnie zna, ma mój email i wie jak z niego skorzystać, jeśli widzę nieodebrane połączenie a nie mam żadnej wiadomości to uznaję że sprawy nie ma. Gorący temat przeszedł mi koło nosa.
            Mnie to wisi, ale dzwoniącym wybitnie przeszkadza. Ostatnio obrażony wujek rzucił "nie będę się ustawiać w kolejce jak do prezesa".
            Tego nie rozumiem, to nie jest tak ze nie można się ze mną skontaktować, tylko ta jedna metoda komunikacji mnie nie pasuje więc staram się korzystać z niej jak najmniej. Czy nie jest tak, że ktoś oczekując ode mnie telefonowania w swojej sprawie kiedy wie że nie jest to dla mnie ok, czy nie jest tak że taka osoba próbuje mnie nagiac pod siebie?
            • kora3 Re: Sv a telefony 29.08.17, 18:12
              ser_metafizyczny napisał(a):

              > W twojej pracy Koro dostęp do informacji 24/7 jest imperatywem, rozumiem. Ale
              > to wyjątek. Postaraj się spojrzeć na temat jako osoba której życie nie kręci si
              > ę wokół telefonu.


              Ale mój swiat nie kreci się wokół telefonu - tak na serio wieczorem, czy nawet po 18 na serio mało kto dzwoni służbowo smile A ja nie jestem tez zadnym wyjątkiem - jest cała masa ludzi będących "pod telefonem" popołudniu, w swieta itd. choćby przedsiębiorcy

              > Obiektywie rzecz biorąc można robić wiele rzeczy uniemożliwiających odebranie t
              > elefonu, sama podałaś prysznic jako przykład pierwszy z brzegu i powszechny. Wi
              > dzisz, ja nie mam zwyczaju zwierzania się z tego co robię wieczorami, a często
              > telefon jest wtedy w mojej ręce, ale w trybie samolotowym, z włączonym WiFi. B
              > o to jest mój czas na odpoczynek i rozmawianie mnie nie interesuje. Chyba że na
              > żywo.


              Alez przecież to jest twój wybór czy odbierzesz telefon. Ja czasem odbieram, czasem - całkiem swiadomie - nie.

              > I w tej sytuacji, widząc nieodebrane połączenie od osoby która mnie zna, ma mój
              > email i wie jak z niego skorzystać, jeśli widzę nieodebrane połączenie a nie
              > mam żadnej wiadomości to uznaję że sprawy nie ma. Gorący temat przeszedł mi koł
              > o nosa.


              Także Twój wybor. Ja często nie odbieram od ludzi, o których wiem, ze dzownią or tak, a mnie się nie chce gadać akurat. Ale mam też takie osoby, które o ile dzwonią, to wiem, ze jest pilne - bo jakby nie było, to właśnie napisałyby na mail, czy na fejsie

              > Mnie to wisi, ale dzwoniącym wybitnie przeszkadza. Ostatnio obrażony wujek rzuc
              > ił "nie będę się ustawiać w kolejce jak do prezesa".


              Tu z kolei jego wybór - nie musi przecież smile

              > Tego nie rozumiem, to nie jest tak ze nie można się ze mną skontaktować, tylko
              > ta jedna metoda komunikacji mnie nie pasuje więc staram się korzystać z niej j
              > ak najmniej. Czy nie jest tak, że ktoś oczekując ode mnie telefonowania w swoje
              > j sprawie kiedy wie że nie jest to dla mnie ok, czy nie jest tak że taka osoba
              > próbuje mnie nagiac pod siebie?


              No jeśli wie, ze jesteś zdecydowanie niechetna rozmowom telefonicznym i preferujesz inne formy kontaktu, to powinien uszanować. Najlepiej o tym jasno uprzedzić - mam takie i takie zwyczaje, wole kontakt via mail, sms, fejs. Zwykle ludzie takie coś rozumieją, jeśli maja jasny przekaz i nie kaze się im domyslac naszych preferencji smile Znam takiego przemiłego pana, który czasem udziela się dla mnie ekspercko w swej dziedzinie. Jako "powitanie"
              na poczcie głosowej ma tekst "Dzień dobry, tu XY. Proszę nie nagrywać się pa skrzynke, bo z niej nie korzystam, nie mam też zwyczaju oddzwaniania. Proszę o ponowny kontakt, odbiore gdy tylko będę mógł, dziękuję." - to na pewno nie jest standard, ale tez nic starsznego - sytuacja jasna, trza probowac do skutku, bo nagrywać się ie ma sensi, a gość nie oddziwoni sam. Jasny przekaz to podstawa
              • ser_metafizyczny Re: Sv a telefony 29.08.17, 19:12
                "No jeśli wie, ze jesteś zdecydowanie niechetna rozmowom telefonicznym i preferujesz inne formy kontaktu, to powinien uszanować. Najlepiej o tym jasno uprzedzić - mam takie i takie zwyczaje, wole kontakt via mail, sms, fejs. Zwykle ludzie takie coś rozumieją, jeśli maja jasny przekaz i nie kaze się im domyslac naszych preferencji"

                Wie i ma to w głębokim poważaniu. Woli dzwonić, więc ja mam odebrać. Ewentualnie, oddzwonić w przeciągu godziny. Koliduje to mocno z tym, że wielokrotnie miał powtarzane "w godzinach pracy, 8-18, no nie odbiorę.
                Moje pytanie pierwotnie to właśnie było - czy ja jestem jednorozcem, skoro nie jestem na smyczy telefonu tylko korzystam z niego kiedy chcę i tak jak mnie odpowiada?
                • zosiaonline Re: Sv a telefony 29.08.17, 23:06
                  Na nieodebrane połączenie (znany numer) oddzwonić wypada.
                  • ser_metafizyczny Re: Sv a telefony 29.08.17, 23:37
                    Ale dlaczego? W jakim przedziale czasowym? Dlaczego odpowdzialnosc jest przerzucana na adresata wiadomości?
                • kora3 Re: Sv a telefony 30.08.17, 12:00
                  Hmmm jesli idzie o prywatny numer - warto uprzedzić o swich ograniczeniach czy preferencjach - oczywiste. Osoba o tychże uprzedzona powinna szanować Ciebie i Twoje zasady - też oczywiste.
                  Jeśli idzie natomiast o numer służbowy - mniej więcej ogólnie poza wyjątkami tak samo - ale tu już oczekiwałabym oddzwonienia po próbie kontaktu - wiadmo, ze nie dzwoniłam, żeby pogadać, tylko zapewne w służbowej sprawie, która niekoniecznie może poczekać parę dni.
            • agulha Re: Sv a telefony 29.08.17, 18:46
              Nie do końca rozumiem. Jakie to są te inne metody komunikacji? Gdyby wuj przyszedł do Ciebie osobiście bez zapowiedzi (bo nie odbierasz), byłoby OK? Nie wiem, ile lat ma Twój wujek i jaki tryb życia, ale delikatnie mówiąc nie każdy korzysta z mediów społecznościowych, a nawet, o zgrozo, nie każdy korzysta z komputera. Z telefonu korzysta prawie 100% dorosłej populacji (czy to stacjonarny, czy komórkowy), a większość nosi przy sobie (=ma przy sobie cały czas) telefon komórkowy. Dużo jest osób, które z rzadka korzystają prywatnie z poczty elektronicznej i internetu.
              Oczywiście każdy robi jak chce, ale dzielenie czasu życia na "czas pracy, kiedy nie rozmawiam prywatnie" [skądinąd chwalebna postawa] i "czas na odpoczynek, kiedy rozmawianie mnie nie interesuje" jest dość nietypowym podejściem. Ale jeśli ktoś nie życzy sobie utrzymywać żadnych stosunków, to rodzina się obrazi, a przyjaciele wykruszą.
              Znam jedną osobę, która po dziesięciu latach postanowiła zawalczyć o ponowne nawiązanie kontaktów towarzyskich, znajomości, przyjaźni. Przedtem bardzo intensywnie pracowała (na własny rachunek). Co się nie zadzwoniło, to po 5 minutach "ale ja nie mogę dłużej rozmawiać, mam na jutro/na za tydzień do zrobienia...". Można raz, można dwa razy, a potem... Okazuje się, że większość ludzi ma więcej niż jednego znajomego (Ciebie) i poradzi sobie i bez Ciebie.
              • ser_metafizyczny Re: Sv a telefony 29.08.17, 19:07
                Nie mam konta w mediach społecznościowych, żadnych. Jeśli wujek przyjdzie to spojrzę przez Judasza któż zacz, może otworzę drzwi (ciekawe że mnie stworzenie, więc prawie na pewno otworzę), zaproszę do środka i zapytam o co chodzi.
                Poza telefonem jest mail, o którym rodzina wie i została poinformowana że to preferowany przeze mnie środek komunikacji.
                Gdyby było coś mega pilnego, jest też telefon stacjonarny, albo komórka mojego partnera.
                Może to przeczulenie, ale dla mnie sprawa wygląda tak - nie każdy korzysta z komputera czy mediów społecznościowych, a ja niekoniecznie korzystam z funkcji dzwonienia w telefonie. Nie jest to tajemnica. Część rodziny nauczyła się pisać do mnie smsy i jest spokój, ale druga grupa traktuje niechęć do rozmowy telefonicznej jako osobistą zniewage. "nie będę stukać na klawiaturze czego od ciebie chcę, jak dzwonię masz odebrać!"
                Straszenie zmianą nastawienia za x lat na podstawie mistycznych anegdot jest troszkę żenujące. Ci, z którymi utrzymuję stały kontakt nie dzwonią bez potrzeby.
                • firlefanz Re: Sv a telefony 29.08.17, 21:35
                  Weź jednak pod uwagę, że są sprawy, które lepiej się nadają na maila i takie, które lepiej obgadać telefonicznie - ich opisywanie w mailu może być niewygodne, a cały proces - napisanie maila, czekanie na Twoją odpowiedź - kilka godzin, tymczasem przez telefon zajęłoby 5 minut.
                  • ser_metafizyczny Re: Sv a telefony 29.08.17, 21:52
                    Na maile odpisuję zazwyczaj maksymalnie w kwadrans. Na telefon nie zawsze odpowiadam.
                    W moim przypadku mail jest szybszy.
                    Zresztą, co niby chcesz powiedzieć szybciej przez telefon? Mail ma te przewagę że można dołączyć do niego pliki i odnośniki. A przede wszystkim - od razu masz historię konwersacji, czarno na białym.
            • koronka2012 Re: Sv a telefony 29.08.17, 23:46
              Bierzesz pod uwagę, że ludzie nie zawsze dzwonią "w swojej sprawie" ale zwyczajnie spytać co słychać - i dlatego brak oddzwonienia odbierają jak komunikat "mam cię gdzieś"? a nawet jeśli mają sprawę - to unikają bombardowania kogoś telefonami, a nie każdą sprawę da się przedstawić w sms-ie? pominę już, ze nie wszyscy są tak zaawansowani technologicznie, żeby wysyłać sms, czy pisać maile. Kolejne telefony to też sygnał, że się komuś narzuca, kto łaskę robi, że odbierze.

              No i jeszcze jedno - sms-y są uproszczoną formą komunikacji, żeby nie powiedzieć zubożałą. Trudno budować na nich towarzyskie czy rodzinne relacje. Dla większości osób podstawową metodą komunikacji jest... o dziwo rozmowa, a nie komunikaty. Bez urazy, ale to raczej ty jesteś dziwna, a nie wujek. Na jego miejscu też bym się poczuła potraktowana per noga.
              • sweet_pink Re: Sv a telefony 29.08.17, 23:56
                Relacje się buduje na rozmowach twarzą w twarz, a nie na wiszeniu na telefonie.
                • ser_metafizyczny Re: Sv a telefony 30.08.17, 00:42
                  Ale są ludzie dla których ploty i wiszenie na kablu są esencją kontaktów międzyludzkich.
                  smile Ja to szanuję, ale tylko tak długo jak nie próbuje się mnie wciągać na siłę w takie układy.
                  Z drugiej strony są ludzie dla których kontakt inny niż pisemny/na żywo jest niekomfortowy czy niekompletny...
                • koronka2012 Re: Sv a telefony 30.08.17, 15:46
                  sweet_pink napisała:

                  > Relacje się buduje na rozmowach twarzą w twarz, a nie na wiszeniu na telefonie.

                  Taaak, szczególnie z rodziną z USA.
                  Jeśli z dowolnego względu nie można inaczej, to jak najbardziej utrzymuje się relacje poprzez telefony. Ale nie sms-em.
                  • ser_metafizyczny Re: Sv a telefony 30.08.17, 16:23
                    Ale dlaczego nie SMS?
                  • sweet_pink Re: Sv a telefony 30.08.17, 19:53
                    Z koleżanką z GB utrzymuje via Skype (kamera) i umawiamy te rozmowy na konkretną godzinę via mail (umawiam się z nią dokładnie tak samo jakbym się umawiała na spotkanie na kawę z koleżanką z tego samego miasta). Wychodzi to lepiej niż byśmy się próbowały zdzwonić, nawet z założeniem, że każda kulturalnie oddzwania. A na pewno lepiej niż gdybyśmy sobie wzajem zawracały głowę w godzinach pracy, albo próbowały plotkować gdy jade do domu autobusem.
                    • kora3 Re: Sv a telefony 30.08.17, 19:59
                      No widzisz, a ja z moją koleżanką z NL umawiam się na czacie Fejsa na telefon na konkretna godzinę. Nie lubię rozmawiać via mail, a z racji roznicy w szybkości pisania (znacznej) między nami na czacie też słabo wychodzi, chyba, że idzie o krótkie konbkrtetne info.
                      • sweet_pink Re: Sv a telefony 30.08.17, 20:14
                        Ja nie toleruje przez telefon, bo permanentnie gubię słuchawki, a na jedno ucho po 10 minutach jestem wykończona. Odpalam kompa, rozsiadam się z herbatą i się łączymy, ustawiam sobie, że żeby mikrofon działał na klawisz bo wtedy mogę puścić kumpelę na głośniki i to prawie tak jakby wpadła do mnie na kawę big_grin
                        Maile czy komunikatory za to bardzo lubię w przerwach w pracy (np gdy czekam na korekty, którymi mam się zająć jak tylko przyjdą), bo przy biurku się u nas nie rozmawia z wyjątkiem telefonów super krótkich (nawet służbowo, wszystkie dłuższe rozmowy są umawiane i są prowadzone z mini salek konferencyjnych).
                        • ser_metafizyczny Re: Sv a telefony 30.08.17, 20:21
                          Sweet Pink, jakże słodkie jest każde Twoje słowo. wink
                          No uff, nie jestem jednorożcem, można się komunikować nietelefonicznie i do tego nie rozmawiać w pracy.
                          Dodaliśmy mi otuchy!
                          • sweet_pink Re: Sv a telefony 30.08.17, 22:25
                            Można, ba ja jeszcze mam do tego mnóstwo znajomych i ogólnie bardzo dobre relacje z ludźmi. Choć fakt zazwyczaj uprzedzam na samym początku znajomości, że nie pogaduszkuję przez telefon.
                            Z kolej atmosfera w pracy jest na prawdę dobra (chyba jedna z lepszych w jakich pracowałam, a ja lubię zmieniać i prace i branże wiec trochę doświadczenia się zebrało). Żadnych pretensji, że ktoś się nie może skupić przez czyjeś rozmowy itp. + półoficjalność kanałów komunikatorowych daje przestrzeń do luźnego języka, a często do żartów. Sprawdza się.
                            • kora3 Re: Sv a telefony 31.08.17, 09:18
                              U nas na prywatne rozmowy się wychodzi - nikt nam nie kazal, sami tak mamy - na służbowe - roznie - czasem ktoś musi komuś coś przeczytać z kompa, czasem coś zanotować - więc to akurat nie jest oczywiste, żeby wyjść.
                              Mnie niczyja rozmowa nawet głosna w skupieniu się nie przeszkadza pod warunkiem ze nikt się do mnie nie zwraca. W tym zawodzie jeśli ktoś ma takie cos, że mu rozmowy innych przeszkadzają to jest powazna wada niestety. Miałam taką koleżankę w branży i na serio trudno jej było pracować gdziekolwiek
                        • kora3 Re: Sv a telefony 31.08.17, 09:15
                          Zatem co kto lubi - ja maila używam w zasadzie tylko sluzbowo, a jeśli prywatnie to też żeby posłać jakiś dokument komus. Jakoś nie widzę "rozmowy" via mail. Ale nie krytykuje tego - ktoś tak lubi, pasuje mu - dlaczego nie
              • ser_metafizyczny Re: Sv a telefony 30.08.17, 00:02
                Doczytaj posty w takim razie. Rozmowa przez telefon jest mi wstrętna, wolę na żywo. Wszelkie problemy komunikacyjne dotyczą tej części rodziny która utrzymuje ze mną kontakt sporadyczny, zazwyczaj odnawiany w celu wyswiadczenia przyslugi czy tam innej pomocy.
                Nie chodzi o to żeby pisać za każdym razem epistoly tylko:
                1. Dać znać o co chodzi. SMS o treści "hejka, jak leci" spotka się z propozycją spotkania w realu.
                Tak na marginesie, z ludźmi z którymi jestem blisko siedzę cały dzień na slacku i mailach.
                2. Uszanowanie mnie i tego jak żyję. Telefon jest dla mnie,nie ja dla telefonu. Nie mam obowiązku go odbierać w ogóle. Może po prostu przerzuce się na pakiet samego internetu, dzwonić można przez Skype. uncertain
                Co do robienia komuś łaski - mnie nie zależy na kontakcie z wujkiem. Jakby był dla mnie ważny, miałby pojęcie co zrobić żeby do mnie skutecznie dotrzeć.
                Co do zaawansowanych technologicznie, mam wrażenie że przesadzasz. Dziadkowie 80+ nauczyli się wysyłać SMS. Są starzy, ale sprawni umysłowo, są w stanie obsłużyć urządzenie którym z powodzeniem posługują się niepismienne jeszcze dzieci.
                Takie wpisy jak twoje przypominają mi postawę koleżanki z pracy - mimo próśb wielokrotnych żeby służbowe sprawy nawet drobne były na mailach (paper trail się jakoś ładnie tłumaczy na nasze?), ta pani zawsze dzwoni. Bo szybciej. Po czym trzeba siedzieć i poprawiać, bo ustalenia ustne umykają i zawsze jest jakieś niedopowiedzenie. Tylko jej jest z tym wygodnie.
                • koronka2012 Re: Sv a telefony 30.08.17, 16:05
                  ser_metafizyczny napisał(a):

                  > Doczytaj posty w takim razie. Rozmowa przez telefon jest mi wstrętna, wolę na ż
                  > ywo. Wszelkie problemy komunikacyjne dotyczą tej części rodziny która utrzymuje
                  > ze mną kontakt sporadyczny, zazwyczaj odnawiany w celu wyswiadczenia przyslug
                  > i czy tam innej pomocy.

                  Nie muszę niczego doczytywać - to raczej ty nie rozumiesz - twoje prawo nie odbierać telefonu. Ich prawo - odbierać to jako ignorowanie. To, że osoba X reaguje inaczej nie znaczy, że wszyscy inni mają tak samo.

                  > 1. Dać znać o co chodzi. SMS o treści "hejka, jak leci" spotka się z propozycją
                  > spotkania w realu.

                  Dla mnie taki sms to śmieć, z którego nic nie wynika, i na który nie warto odpisywać, ale co kto lubi.

                  > Tak na marginesie, z ludźmi z którymi jestem blisko siedzę cały dzień na slacku
                  > i mailach.

                  A co to ma do rzeczy?

                  > 2. Uszanowanie mnie i tego jak żyję. Telefon jest dla mnie,nie ja dla telefonu.
                  > Nie mam obowiązku go odbierać w ogóle. Może po prostu przerzuce się na pakiet
                  > samego internetu, dzwonić można przez Skype. uncertain

                  Powtórzę - to twoje prawo. Ich prawem jest oceniać to jako niechęć do kontaktów i wdupiemanie. Nie zmienisz tego.

                  > Co do robienia komuś łaski - mnie nie zależy na kontakcie z wujkiem. Jakby był
                  > dla mnie ważny, miałby pojęcie co zrobić żeby do mnie skutecznie dotrzeć.

                  I to jest kwintesencja - masz gdzieś, czyli wujek odbiera prawidłowy komunikat. Nie rozumiem natomiast dlaczego cię bulwersuje, że to powiedział otwarcie? przecież to szczera prawda?

                  masz wywalone na telefony, nie odbierasz, nie oddzwaniasz - OK. Kolejny raz napiszę - twoja decyzja, twoje prawo. Ale nie masz prawa oczekiwać, że inni odbiorą to w taki sposób, jaki tobie wydaje się jedynie słuszny.

                  > Co do zaawansowanych technologicznie, mam wrażenie że przesadzasz. Dziadkowie
                  > 80+ nauczyli się wysyłać SMS. Są starzy, ale sprawni umysłowo, są w stanie obsł
                  > użyć urządzenie którym z powodzeniem posługują się niepismienne jeszcze dzieci.

                  Ale dlaczego oczekujesz, że świat dostosuje się do twoich fanaberii?
                  Nie wszyscy dają sobie radę z sms-ami. Znam wiele osób, które sms-ów nie wysyłają choć są znacznie młodsze. Nie mają tez żadnej potrzeby uczenia się umiejętności z ich punktu widzenia zbędnej.

                  > Takie wpisy jak twoje przypominają mi postawę koleżanki z pracy - mimo próśb wi
                  > elokrotnych żeby służbowe sprawy nawet drobne były na mailach (paper trail się
                  > jakoś ładnie tłumaczy na nasze?), ta pani zawsze dzwoni. Bo szybciej. Po czym t
                  > rzeba siedzieć i poprawiać, bo ustalenia ustne umykają i zawsze jest jakieś nie
                  > dopowiedzenie. Tylko jej jest z tym wygodnie.

                  Nie mówimy o kontaktach służbowych, ale prywatnych - które rządzą się innymi regułami, bo mają na celu coś innego.
                  • ser_metafizyczny Re: Sv a telefony 30.08.17, 19:06
                    Ok, mój zamiar odpowiedzi merytorycznej upadł po przeczytaniu tego:
                    "Dla mnie taki sms to śmieć, z którego nic nie wynika, i na który nie warto odpisywać, ale co kto lubi."
                    No jak tu poważnie porozmawiać o sv. Dla ciebie SMS to śmieć i jest ok nieodpowiadanie na takie wiadomości. Nie znajdziemy raczej wspólnego języka, bo robisz dokładnie to co ja, ale tego nie widzisz.
                    Chociaż nie fo końca, odpowiadam na smsy, bo widać od razu o co chodzi.
                    • kora3 Re: Sv a telefony 30.08.17, 19:43
                      Hej, ona napisała ze TAKI sms traktuje w ten sposób - taki "Hej co słychać?" - nie dziwię się, ja też - choć z reguly odpisuję. To jest sms pt. nic, a ja o ile jeśli mam czas i ichote mogę chwilę pogadać o pierdołach i niczym, to klikać mi się sms-ów o tym nie chce smile Poza tym sms zajmuje więcej czasu, nawet przy tak szybkim pisaniu, jak moje - znacznie szybciej powiem - a nic stara bieda, nie mogę teraz gadać, sorki
          • ser_metafizyczny Re: Sv a telefony 29.08.17, 18:16
            A jeszcze co do tego ustępu, Koro:
            przerwałam rozmowę z kimkolwiek, by od niej odebrać i jakoś nikt się urazony nie poczul ...

            Ja też nie stroję min jak ktoś przy mnie odbiera komórkę, tylko czekam aż skończy rozmowę. Co sobie myślę to moje, ale staram się tego nie uzewnetrzniać.
            Dzisiaj mi się to przydarzyło. Dwie minuty obserwowania wiewiórki za oknem zaliczone. wink
            • kora3 Re: Sv a telefony 02.09.17, 13:15
              No jasne, Ty pewnie miałabyś gdzieś co z Twoją matką (mezem,. partnerem, siostrą przyjacielem) - pogaducha z kolezanką - wazniejsza. Ja tak nie mam - mając taką sytuację zwyczajnie zapowiadam, że może być z mojej strony konieczność odebrania komórki czy służbowej czy prywatnej w ważnej sprawie i tyle. Jak ktoś jest tak małostkowy ze nie pojmuje - to tak ma i jego problem smile
              • ser_metafizyczny Re: Sv a telefony 02.09.17, 14:52
                Koro, ty jesteś małostkowa. Takie wypowiedzi jak powyższa są zastanawiające, szczególnie że tak mocno zaznaczasz kwestie szacunku i delikatności w innych wątkach.
                Jeśli dzieje się coś pilnego, to nie umawiam się na pogaduchy i czekam na telefon, tylko czekam na wyniki badań na korytarzu razem z osobą na którą mi zależy. Jeśli nie dzieje się nic pilnego, to wiedząc że badana osoba będzie chciała się podzielić nowinami uprzedzam kiedy będę pod telefonem - tak żeby dla obu stron było komfortowo przeprowadzić potencjalnie trudną rozmowę. Wyjście na korytarz żeby usłyszeć że zdiagnozowano raka i powrót do rozmowy na żywo jakoś nie wydają mi się optymalne w takiej sytuacji. W ogole przekazywanie tego typu wiadomości przez telefon jest mi obce.
                Jesteś złośliwa i nie potrafisz przyjąć do wiadomości, że można komunikować się skutecznie innymi kanałami niż te, do których ty jesteś przyzwyczajona.
                Po raz kolejny - moi bliscy bez rozmów telefonicznych są w stanie się porozumieć skutecznie i szybko. Szczególnie w ważnych sprawach.
                • kora3 Re: Sv a telefony 03.09.17, 12:59
                  Ale zasady dotyczące TWOICH bliskich, to są tylko Wasze zasady - a nie ogólnie panujące - zrozum. Ja tu nie mam nikogo z rodziny bliskiego, mieszkam poza rodzinnym regionem i nie jest to wcale - od dawna - rzadkość. Wierze, że Ty mając sytuację taka, ze ktoś bliski ma badania - np. wyjeżdżasz z punktu 500 km, żeby postać na korytarzu szpitala - mało kto jednak może sobie na to pozwolić i z rzadka ma to sens. Żeby się w ogóle dowiedzieć o tym, ze są jakies badania, to tak - ja się dowiaduję przez telefon - najszybsza, najwygodniejsza forma komunikacji - nasuwająca najmniej sytuacji niejasnych, nieporozumień ewentualnych.
                  Nie widzę nic złego w tym, żeby rozmówce uprzedzić o tym, że być może w trakcie spotkania trzeba będzie odebrać prywatny czy służbowy wazny telefon - wielu ludzi to praktykuje z powodzeniem. Nie idzie o jakies pogaduszki, tylko o konkrety - tak, dziękuję, dostałam wszystko na mail, przepraszam, jestem na spotkaniu, zadzwonię jeszcze - tyle. To trwa sekundy, a nie minuty nawet
                  • ser_metafizyczny Re: Sv a telefony 03.09.17, 13:38
                    Koro, to że dla ciebie przerywanie rozmowy na telefon, nie ważne jaki, jest dopuszczalne, nie znaczy to że jest to grzeczne.
                    Ty nie widzisz nic złego w uprzedzeniu rozmówcy że będzie musiał cierpliwie znieść twoje interesy, ja nie widzę nic złego w używaniu telefonu w sposób dla mnie komfortowy.
                    Po co ta nagonka, skoro wszystko jest możliwe, pod warunkiem że "zawieszamy sv" jak nam wygodnie? smile
                    • kora3 Re: Sv a telefony 03.09.17, 14:00
                      A kto robi jakas nagonke Ser? Zadałaś pytania - musisz się liczyc z odpowiedziami TAKZE nie po swojej myśli - proste. \
                      Zawieszenie zasad musi się odbywać za obopólną zgoda, jeśli się odbywa bez zgody jedne ze stron to jest to lamanie a nie zawieszanie zasad - to ad vocem Twej sugestii.

                      U Ciebie to zawieszanie zasad dobrze funkcjonuje w większości, a w przypadku osob, którym to nie odpowiada i tak niespecjalnie chcesz z nimi - jak wynika z opisu - kontaktów. Ponieważ chodzi o kontakty prywatne co do których możemy mieć dowolne ustalenia byle jasne - zwyczajnie metodą zdartej płyty powtarzaj - możliwe, ale ja mam takie zasady korzystania z telefonu i proszę o ich uszanowanie.
                      • ser_metafizyczny Re: Sv a telefony 03.09.17, 14:16
                        Kiedy dla mnie problem w tym że nie widzę nigdzie poparcia tezy że jak ktoś dzwoni to mam obowiązek odebrać albo oddzwonić jeśli nie zdążę.
                        Ty Koro zdajesz się wyznawac zasadę że zawsze należy być dostępnym. Ok, gra gitara. Tylko, ja staram się dowiedzieć czy jest jakieś logiczne uwarunkowanie tego, że sporo osób najwidoczniej myśli że zawsze i każde połączenie musi być odebrane.
                        Koronka miała dobry wpis w tym temacie.
                        Niemniej, szukam książki na temat. Debatowanie na tym forum jest ciekawe, ale rzadko kiedy merytoryczne.
                        • kora3 Re: Sv a telefony 03.09.17, 14:49
                          ser_metafizyczny napisał(a):

                          > Kiedy dla mnie problem w tym że nie widzę nigdzie poparcia tezy że jak ktoś dzw
                          > oni to mam obowiązek odebrać albo oddzwonić jeśli nie zdążę.


                          Ser, nie widzisz, bo ...nie widzisz ....Jeśli ktoś do Ciebie dzwoni najpewniej zależy mu na kontakcie, prawda? Jeśli nie odbierasz - to większość ludzi odczytuje to tak, ze no w danym momencie - nie możesz, co jest całkiem zrozumiale.
                          Większość też zakłada, że mając ochote na ten kontakt odezwiesz się widząc nieodebrane połaczenie. Bo większość ludzi tak właśnie robi. Inna sprawa, gdy jak Ty USTALISZ sobie zasady inne niż powszechnie panujące. Wówczas, jak wspomniałam - wypada twoje zasady uszanować tyle, ze trza o nich zwyczajnie wiedzieć.

                          > Ty Koro zdajesz się wyznawac zasadę że zawsze należy być dostępnym. Ok, gra git
                          > ara.

                          Wcale nie, zależy pewnie od preferencji i tez rodzaju zajecia - raczej slabo widzę osobę prowadzącą swój biznes z takim zasadami, jak Twoje - podobnie dziennikarza, lekarza, rzecznika prasowego - ale jeśli nie masz takich wymogów zawodowych możesz stosować zasady jakie chcesz, tylko musisz się liczyć z konsekwencjami


                          Tylko, ja staram się dowiedzieć czy jest jakieś logiczne uwarunkowanie teg
                          > o, że sporo osób najwidoczniej myśli że zawsze i każde połączenie musi być odeb
                          > rane.


                          Połączenie od osoby znanej Ci - mam na myśli teraz prywatne - wg zasad OGÓLNYCH nie powinno zostać zignorowane - czyli j- się jeśli się nie odebrało oddzwonić lub odezwac się via sms. Normalnie brak tego jest - poniekąd słusznie - odczytywany, jako niechęć do kontaktów.

                          > Koronka miała dobry wpis w tym temacie.
                          > Niemniej, szukam książki na temat. Debatowanie na tym forum jest ciekawe, ale r
                          > zadko kiedy merytoryczne.


                          Ależ oczywiście, tylko znów - norme wyznacza większość smile
                          • ser_metafizyczny Re: Sv a telefony 03.09.17, 19:13
                            Tylko Koro, osoba która dzwoni do mnie nie wie czy jest wpisana w moją komórkę. Nikomu nie podaję numeru prywatnego od miesięcy, a nowe nieznane mi numery dzwonią i tak. I wyłączam z tego telemarketing.
                            • kora3 Re: Sv a telefony 04.09.17, 10:52
                              wiesz, jak wpomnialam - najlepiej na poczatku znajomosci powiedzieć jasno, jakie się ma zasady. Skoro nie dajesz numeru, to musza go rozdawać Twoi znajomi,m którzy go mają - warto im uswiadomic, ze tak sie nie robi
                              • ser_metafizyczny Re: Sv a telefony 07.09.17, 19:42
                                Mam ten sam numer od ponad dziesięciu lat. Trudno mi przekazać coś osobom, o których nie pamiętam na codzień, że istnieją, tym bardziej że początki naszej znajomości to czasy gdy się myślało że w roku 2000 to będą latające samochody, jak w Jetsonach.
                                • kora3 Re: Sv a telefony 08.09.17, 07:07
                                  Wiesz, ja nie pojmuję za bardzo Twego problemu. Masz wyciszony priv w pracy, po pracy wyłączony służbowy. Nie odbierasz niechcianych połączeń - wszystko to Twoje prawo. Ktoś na kim ci nie zależy czuje się tym urazony - jego prawosmile
                                  Pytalaś czy Twe zachowanie jest zgodne z SV, nie nie jest, ale jak wiesz już chyba z innego wątku zasady SV w pewnych kregach można zawiesićsmile - DOGADAC się inaczej po prostu
                    • zosiaonline Re: Sv a telefony 03.09.17, 16:19
                      Ale pytanie na początku wątku było, czy takie zachowanie jest zgodne z s-v. Otóż nie jest.
    • koronka2012 Re: Sv a telefony 29.08.17, 17:16
      Nie mylisz się, odbieranie komórki w czasie pracy czy w dowolnych okolicznościach to prawo, a nie obowiązek.

      Nie byłabym tak restrykcyjna z oddzwanianiem - wiele osób nie dzwoni ponownie nie z wyrachowania ale żeby nie przeszkadzać, wychodząc z założenia, że jeśli ktoś nie odebrał a jest zainteresowany kontaktami, to sam oddzwoni kiedy będzie mógł rozmawiać. I skoro dzwoniący wykazują się empatią i szacunkiem, to należałoby się zrewanżować oddzwonieniem w wolnej chwili.
      Natomiast nie traktuję tego w kategoriach obowiązku, a raczej miłego gestu.
      • ser_metafizyczny Re: Sv a telefony 29.08.17, 17:26
        Kiedy tego właśnie nie rozumiem. Ja nie oddzwaniam, bo a) nie zależy mi, mam co z życiem robić; b) nie cierpię tracić czasu na rozmowy przez telefon. Jeśli mam jedno nieodebrane połączenie i brak wiadomości to ignoruję. Znajomi i rodzina wiedzą czym się kieruję. Młodzi akceptują, starsi mają zwyczaj dzwonienia w czasie pracy.
        Do najstarszych zdarzało mi się oddzwaniać, ale już tego nie robię. O jedną pretensję za dużo. Bo oddzwonienie o 18, kiedy pierwotny tel. był o 10 to już ponoć obelga.
        • koronka2012 Re: Sv a telefony 30.08.17, 16:28
          ser_metafizyczny napisał(a):

          > Kiedy tego właśnie nie rozumiem. Ja nie oddzwaniam, bo a) nie zależy mi, mam c
          > o z życiem robić; b) nie cierpię tracić czasu na rozmowy przez telefon.

          Dobrze, ale na boga - po co pytasz, czy jest to zgodne z SV, skoro wydaje ci się, że wiesz lepiej?

          SV to nie jest zbiór twoich praw, tylko zaleceń, których celem nadrzędnym jest to, żeby ludzie byli dla siebie życzliwi i uprzejmi.

          To, co robisz uprzejme nie jest, ale to twój wybór więc powinieneś mieć pełną świadomość konsekwencji.
          • ser_metafizyczny Re: Sv a telefony 30.08.17, 17:42
            No Koronko, po to jest forum i dyskusja żeby skonfrontować swoje poglądy z poglądami innych ludzi, dowiedzieć się czegoś, spojrzeć na problem z innej perspektywy.
            Pytam na forum sv ponieważ wydaje mi się że żądanie bycia zawsze dostępnym/oddzwaniania na każde połączenie nie jest zgodne z sv.
            Aby zmienić zdanie potrzebuję żeby mnie ktoś przekonał do innego postrzegania problemu.
            W podobnym tonie można odwrócić pytanie do ciebie - po co komentujesz temat, skoro masz problem z jego istotą?
    • wagonetka Re: Sv a telefony 29.08.17, 17:56
      ser_metafizyczny napisał(a):

      > Problem w tym, że nie raz i nie dwa każda z tych zasad osobno i wszystkie razem
      > były poddawane krytyce jako niezgodne z sv.

      człowiek co by nie zrobił, zawsze komuś coś nie będzie się podobało
      nie przywiązywać wagi do pretensji i nie tłumaczyć się


      • ser_metafizyczny Re: Sv a telefony 29.08.17, 17:59
        Nie tłumaczę się, tylko wyjaśniam mój punkt widzenia. smile We're not running away. It's an organized tactical regrouping!
        • wagonetka Re: Sv a telefony 29.08.17, 18:04
          ja bym nie wyjaśniała, chyba by mi się nie chciało

          wujkom powiedziałabym "nie oddzwoniłam, bo nie mogłam, słucham, w jakim celu do mnie dzwoniłeś?"
    • firlefanz Re: Sv a telefony 29.08.17, 21:28
      ad. 1
      wyłączanie prywatnej komórki jest dla mnie niezrozumiałe i nie dziwię się, że rodzina/przyjaciele też tego nie rozumie. (chyba że masz pracę, w której komórka przeszkadza - np. sam często rozmawiasz przez telefon i dzwonek komórki w tle byłby nieprofesjonalny. Albo masz wyjątkowo namolnych krewnych, którzy zadręczają Cię telefonami co 15 minut)
      Ale poza takimi sytuacjami bliscy mają prawo oczekiwać, że w pracy jesteś osiągalny, gdy jest coś ważnego do przekazania. Oczywiście masz pełne prawo powiedzieć: "wujku, jestem w pracy nie mam czasu rozmawiać", ale rodzina się nie musi obawiać, że gdyby rzeczywiście się stało coś poważnego, nie będzie się dało od razu Cię powiadomić.

      Ad 2. To jest bardzo dobra zasada, ułatwiająca ludziom życie i moim zdaniem w pełni zgodna z savoir-vivre.

      Ad. 3 Moim zdaniem - albo trzeba wyłączyć dźwięk w telefonie przed rozmową na żywo, albo zrobić to gdy tylko telefon zaczyna dzwonić - dźwięk dzwoniącej w tle aż do włączenia skrzynki komórki może być irytujący dla rozmówcy.

      Oddzwanianie - uważam, że oddzwanianie (na znane numery) to jest dobra zasada, ułatwiająca ludziom życie. Jeśli wiem, że ktoś ma w zwyczaju oddzwaniać to nie muszę co pół godziny próbować się z nim łączyć (co też dla niego może być irytujące, jeśli np. siedzi w kinie) tylko wiem, że jak tylko będzie dogodny moment to oddzwoni.
      Choć zgadzam się, że idealne jest: nie udało się dodzwonić - wysyłam smsa - tak że druga strona wie od razu o co chodzi.
      • ser_metafizyczny Re: Sv a telefony 29.08.17, 21:42
        Ad. 1
        Dla mnie wyłączanie prywatnego tel. w pracy ma trzy powody:
        1. Z oczywistych względów nie załatwiam niczego prywatnego w godzinach pracy. Z bliskimi komunikuje się przez komputer, jeśli zachodzi taka potrzeba.
        2. Mam na biurku stacjonarny tel, jeden aparat na kablu i drugi przenośny. Jak jest zajęta linia na jednym to rozdawania się drugi. Komórka służbowa do tego, plus notyfikacje z maila z slacka. Kakofonia.
        3. Rodzina wie gdzie pracuję, więc w przypadku tych osób które nie mają mojej służbowej komórki, w godzinach pracy mogą zadzwonić na stacjonarny.

        Zresztą, widać że na tym forum mało kto miał styczność z pracą w miejscach gdzie bezpieczeństwo informacji jest ważne. Są firmy gdzie komórkę prywatną zdaje się przed wejściem do biura. Wcale nie tylko rządowe firmy, tak jest np. w przypadku testerów gier komputerowych.
        • firlefanz Re: Sv a telefony 29.08.17, 21:59
          wykluczyłam tę ostatnią możliwość smile bo zakładam, że gdybyś zdawał komórkę to problem byłyby następujący: w pracy nie mam przy sobie prywatnej komórki, jest w depozycie, tłumaczyłem to rodzinie, a oni dalej dzwonią wink i forumowicze wykazaliby pełne zrozumienie smile bo jakże by inaczej.

          nie załatwiam niczego prywatnego w godzinach pracy - nie chodzi, ze masz załatwiać, bo masz pełne prawo powiedzieć "sorry nie mogę rozmawiać jestem w pracy, zadzwonię wieczorem".
          Ale rodzina może się obawiać, ze jakby coś złego się stało to będziesz trudno osiągalny - bo w przypadku emergency zwykle się dzwoni na komórkę - ją ludzie mają zwykle przy sobie, telefonu stacjonarnego nie zabierają gdy np. idą na spotkanie, na lunch etc.
          • ser_metafizyczny Re: Sv a telefony 29.08.17, 23:34
            Efekt jest ten sam, czy komórkę zdaję do szafki czy odkladam do szuflady. Dlaczego traktować to w różny sposób?
            • firlefanz Re: Sv a telefony 30.08.17, 17:59
              z punktu widzenia rodziny i przyjaciół to nie jest to samo -
              jeśli w Twojej pracy korzystanie z prywatnej komórki jest zabronione to bliscy nie mają prawa obrażać się za brak kontaktu.
              a odkładanie do szuflady to Twój własny wybór, który zwłaszcza starsze pokolenie moze traktowac jako lekcewazenie.
              • ser_metafizyczny Re: Sv a telefony 30.08.17, 19:23
                Chyba się nie rozumiemy, do mnie dzwoni rodzina dalsza /ignorujaca moje prośby i informacje że podczas pracy nie odbiorę. Na prawdę nie będę udawać że może być inaczej, za dużo bodźców.
                Myślisz chyba że o 14 w tygodniu wujek Zdzisiek będzie mnie pytał o zdrowie, a nie zlecal dwugodzinna charytatywną robotę ("bo dla ciebie to nic"). Zresztą, nawet jeśli zadzwoni drugi raz po pracy i wtedy odbiorę, to najpierw wyslucham wykładu. Zazwyczaj to wygląda tak:
                "czemu się nie odzywasz do rodziny, pół roku nie gadaliśmy"
                no ok, drut telefoniczny jest takiej samej długości w obie strony, zadzwoniles wujku heroicznie pierwszy, brawo ty. Jak leci?
                "a wszystko dobrze, stara bieda. A słuchaj zrobisz mi/przenocujesz/załatwisz?"
                "przykro mi wujku za dużo pracy/mieliśmy odpluskwianie ostatnio, lepiej nie/nie dam rady." wink

                I tak kolejne pół roku mija bez kontaktu (w tym moje urodziny czy inne Boże Narodzenie, aż do następnego telefonu. Wtedy zazwyczaj się zaczyna od "tylko kartkę wyślesz na święta..."

                Osoby z którymi jestem w stałym kontakcie piszą SMS, maile, inne wiadomości.
                Na prawdę uważasz że to normalne siedzieć w pracy na prywatnej komórce? I co, co dwie minuty przerywać rozmowę, bo mail, drugi telefon, trzeci telefon, szef o coś pyta... To na prawdę nie ma prawa działać.
                W moim biurze korzystanie z telefonu nie jest zabronione, ale w innej komórce firmy jest. Niemniej, nikt u mnie nie rozmawia prywatnie w godzinach pracy, chyba że na przerwie w kuchni czy poza firmą. Jak jednak gadają, to nieźle się z tym kryją. wink
                • kora3 Re: Sv a telefony 30.08.17, 19:36
                  Ser, ale to należy do specyfiki Twej pracy, tak jak do specyfiki mojej należy czeste rozmawianie przez telefon. Na rodzinę dalsza czy bliższą jest genialny wink sposób - powiedzieć, ze korzystanie z prywatnej komórki jest zabronione i koniec. Tak naprawdę jest u mojej koleżanki w pracy - wszyscy o tym wiedzą, że ma prywatę WYŁĄCZONA w pacy i nikt nawey nie próbuje dzwonić. Jej mąż ma do niej służbowy numer i tylko dzięki temu zdołał ja zawiadomić, że jej tato zawału dostał - sądze, ze nie pomyślał był o mailu w temacie.
                • firlefanz Re: Sv a telefony 30.08.17, 20:51
                  jestem jak najbardziej przeciwna spędzaniu czasu w pracy na prywatnych rozmowach - w pracy się pracuje smile

                  Ale teraz widzę, że chyba to nie jest problem SV tylko problem relacji w rodzinie - nazwijmy to asymetryczność zaangażowania - kilku zależy na kontakcie z Tobą, ale Tobie nie zależy na kontakcie z nimi - to chyba jest istota problemu, a nie to, że dzwonią w godzinach pracy.
                  bo rpzy bliskich relacjach mówisz - jestem w rpacy, nie mogę rozmawiać, oddzwonię wieczorem/jutro. a potem rzeczywiście oddzwaniasz. i rozmówca jeśli jest ogarnięty to następnym razem dzwoni po pracy.
                  A Twoi wujkowie - osoby ze starszego pokolenia - najwidocnziej czują się trochę zlekceważone tym, ze prze z pół roku nie ma kontaktu.
                  • ser_metafizyczny Re: Sv a telefony 30.08.17, 21:04
                    No wiesz, asymetrycznnie to może jest, ale szacunek wobec siebie nawzajem. Wysyłam życzenia na święta, których nie obchodzę. Jeśli wiem kiedy kto ma urodziny to staram się dzwonić, tak, nie wysyłam życzeń SMS (poza sylwestrem). W zamian dostaje dwa razy do roku (tak średnio na rodzinę, czyli będzie akurat raz w miesiącu jak zlicze wujkow, ciotki i kuzynki) telefony bardzo pilne, zawsze że Sprawą. Przywieźć, odwieźć, załatwić wejściówkę, podesłać rzecz nad którą pracuję przed wydaniem, przetłumaczyć bo szkoda pieniędzy na obcego... Potem jak jadę na wakacje to nie wyłączam telefonu, z przyjemnością odbieram jak mam czas porozmawiać. Zazwyczaj wyjeżdżam daleko. smile
                    Starsze pokolenie 50+? Chyba jednak nie takie stare. 70+ to może, chociaż też lepiej nie przypinac łatek. Znam dwudziestke która nie potrafi obsłużyć komputera, wiek tu ma niewiele wspólnego z umiejętnościami. Już prędzej okazje do używania nowych technologii i chęć nauki.
                    • agulha Re: Sv a telefony 31.08.17, 02:35
                      Przeczytałam cały wątek, mam ochotę przedstawić kilka uwag. Po pierwsze, myślę, że bardziej od tego, że opisywane osoby dzwonią (a nie piszą itp.) irytuje Cię (i słusznie) to, w jakich okolicznościach i w jakim celu się do Ciebie zwracają. Z relacji wynika, że jesteś traktowany instrumentalnie. Każdy z nas bywa o coś proszony, nawet o jakieś uciążliwe przysługi, ale inaczej się człowiek czuje, jeżeli taka osoba: wie, że to dla nas uciążliwe/uzasadnia swoją prośbę/liczy się z możliwością odmowy/poczuwa się do wdzięczności/utrzymuje z nami serdeczny kontakt/jest gotowa pomóc, jeśli trzeba itd. Nie będę się wdawać w "mistyczne anegdoty" (moja wzmianka w poprzednim poście była prawdziwa, ale szczegółów więcej nie podam, bo świat jest mały), ale ja sama, osoba towarzyska i lubiąca rozmawiać na żywo i przez telefon, mam dwie osoby wśród bliższych i dalszych znajomych, od których przestałam odbierać telefon, bo przysługi wymuszają, stosują manipulacje, a na dodatek: absolutnie nie kontaktują się ze mną i nie interesują, o ile czegoś nie chcą (osoba A), kilka razy odmówiły mi przysług, które dla mnie były bardzo ważne, dla nich bardzo łatwe, i które same mi wcześniej proponowały (osoba B - "jeśli byś potrzebowała, to ja zrobię dla Ciebie X").
                      Dalej, jeżeli chodzi o formy kontaktu, myślę, że jednak nie zdajesz sobie sprawy z różnicy technologicznej między sobą a tymi innymi osobami. Zapewne bardzo szybko piszesz na komputerze (ja akurat też), i zapewne większość znanych Ci osób również, bo wśród takich się obracasz (z racji zawodu zapewne). Zaręczam Ci, że nie wszyscy posiedli tę umiejętność i jest to dość trudne do wyuczenia. Ostatnio byłam u lekarza - pisał dość szybko, ale dwoma palcami. Moja przełożona, pracująca podobnie, jak ja, w kwestii używania komputera (taki sam wiek, tyle samo lat używania komputera i podobny % czasu w pracy spędzany przed ekranem, zbliżony do 100), mądra osoba - pisze znacznie wolniej (co widać np. na komunikatorze, a poza tym zgłasza werbalnie, że za mną nie nadąża, i woli rozmawiać przez telefon ->nie nosi to charakteru usiłowania do załatwiania ważnych spraw "na gębę"). Pisanie sms jest technicznie trudniejsze, widzę, że większość osób pisze dwoma palcami, ja za Chiny nie umiem i piszę jednym, wolniej mi idzie. Wysyłania automatycznych sms z biblioteki telefonu (typu "jestem na zebraniu") się nie nauczyłam, a co to jest "slack", o którym piszesz, to w ogóle nie mam pojęcia (OK pewnie na Google znajdę).
                      Zasadniczo każda zdrowa, dorosła osoba umie mówić, telefony są w użytku od dawna, stąd chyba preferowanie tej formy wypowiedzi. Twoja refleksja, że będziesz odpisywać sms zamiast oddzwaniać, nie jest zła - większość osób (zdrowych) świetnie radzi sobie z czytaniem tekstu napisanego "na maszynie" (nie ręcznie), nawet, jeśli nie jest sprawna w pisaniu na klawiaturze lub ekranie. Mówię "większość", bo ludzie w średnim i starszym wieku taki problem MOGĄ mieć (ile masz lat? Jeżeli poniżej 40-45, to nie poznałeś jeszcze smaku tego, co obrzydliwie nazywa się "starczowzrocznością", a w realu wygląda jeszcze bardziej obrzydliwie: otóż wbrew dotychczasowemu całożyciowemu doświadczeniu, człowiek przestaje móc przeczytać tekst bez okularów, które musi mieć ze sobą, wykopać z torebki lub teczki i nałożyć na siebie. Do wykręcenia numeru owszem, na ogół też jest to wtedy potrzebne, ale bywa łatwiej, bo wiemy, czego szukamy pod literą np. "S" i nawet, jak "Ser" będzie za mgłą, to można odróżnić od "Stasiek"). W mojej branży często spotykamy ten problem - ludziom "niewybieranym" (nie informatykom, doktorantom, pracownikom korporacji, ale pacjentom, czyli osobom, które los wybrał przypadkowo (niezależnie od zajęcia i wykształcenia) z całości populacji "każemy" wypełniać różne skale, dzienniczki itp. na aparatach elektronicznych różnego rodzaju. Wierz mi, że jeżeli trafia na osoby w wieku średnim i starszym, to jest problem (oczywiście nie zawsze, ale statystycznie wybitnie częściej niż u osób młodych, a proporcje pacjentów w danym wieku mamy zależne od tego, o jaką chorobę chodzi).
                      Co do większej pewności komunikacji pisemnej niż ustnej, ma to duże znaczenie w pracy (tak, mnie również zdarza się pisać formalne maile z kopią do "wszystkich świętych" głównie po to, żeby mieć potem taki dowód) oraz w sprawach prawnych (aczkolwiek tutaj lepsze są dokumenty papierowe, i to najlepiej rejestrowane i potwierdzane, niż elektroniczne, o czym wie każdy, komu z dowolnej przyczyny szlag trafił dane na komputerze bez kopii zapasowej). Ustalenia typu "przyjdę do Ciebie jutro wieczorem zobaczyć, co z Twoją drukarką" mogą zwykle pozostać ustne. Zwykle. Wśród normalnych ludzi. Czy osoby z Twojej rodziny są normalne w tej kwestii, to już wiesz Ty, a my nie możemy tego ocenić. Jeśli nie są, to nawet po ustaleniach pisemnych odwrócą kota ogonem.
                      • ser_metafizyczny Re: Sv a telefony 31.08.17, 08:41
                        Dzięki Agulha za wyważony głos.
                        To nie jest tak ze nigdy nie odbieram telefonu i jestem potworem/robotem który tyranizuje rodzinę. Z osób 70+ które znam mam tylko dziadków. Reszta ma smartfony i posługuje się nimi codziennie.
                        Może to wszystko kwestia tego że takie telefony jakie mamy teraz ro bardziej komputery kieszonkowe i ja je tak traktuję. To, że wolę komunikację elektroniczną to nie jest kwestia tego że szybko piszę, tylko tego że źle słyszę i niewyraźnie mówię, i zwyczajnie zapominam ustalenia z długich rozmów tele. Nie zawsze mam czas usiąść i robić notatki.
                        Ta dyskusja jest fajna, bo jak ty zauważyłaś zmieniła trochę moje podejście. Ale zobacz czym motywujesz to że ktoś się złości na nieodbieranie telefonu, czy to ze do mnie lepiej napisać SMS. Okulary? Nie noszę tylko kiedy śpię. Wolne pisanie? Wystarczy wysłać wiadomość jednozdaniowa, to nie jest praca na wyrost. I zanim wrócimy do argumentu że starsze osoby mają artretyzm i zacme, to te osoby które mają pretensje są po pięćdziesiątce i szescdziesiatce i na codzień korzystają z fb. Tak na marginesie, to że nie mam fb to też problem. smile
                        • kora3 Re: Sv a telefony 31.08.17, 09:46
                          Ser, sądzę, że gdyby ktoś Ci powiedział, ze no rozumie Cię, ale nie umie pisać sms-ów, nie ma dostępu do maila, to zrozumiałabyś taka osobę i dla niej być może zrobiła wyjątek od swoich reguł?
                          Poza tym - rozumiem, że Twoja forma komunikacji działa tez w druga stronę? Tzn. Ty mając sprawę do kogoś piszesz mail, sms...oczekując odpowiedzi w tym samym stylu. To już dla mnie byłoby uciążliwe, chyba ze szloby o króciutkie sms-y. Mam oczywiście telefon z dostępem do netu, maila i fejsa, ale nie mając w danym momencie potrzeby korzystania - wyłączam sieć - choćby dlatego, żeby mi ktoś na czacie fejsa nie pisal przekonany, że skoro się "swiecę" to mogę gadać - a nie mogę, albo nie chce mi się - np. Gdybyś chciała ze mną ot tak tyko pogadać, to spoko, ale jakbyś miała pilną sprawę to byłabyś pewnie w plecy, bo ja na mailu i fejscie nie siedzę caly zcas. Mogłabyś napisac sms smile, ale ja, jako i większość dorosłych ludzi (jak widzę) sygnał na sms mam nie w postaci dzwonu Zygmuntasmile - wiele razy zdarzylo mi się, ze NIE SŁYSZALAM sygnału na sms, kiedy miałam tel w torebce np. Raz miałam taką sytuacje, ze umówiłam się z kolezanką i no wyszłam z domu z telem w torebce. Doszłam na miejsce spotkania i czekam, czekam, czekam ...W końcu po kwadransie uznałam, ze chyba do niej zadzwonię i ustale kiedy się zjawi. Wyciagam tel. patrzę sms jest "Sorry, mój tata zachorował, nie mogę przyjść" - wysłany kiedy wychodziłam z domu ...No niby dała znac, ale ZAWSZE trzeba się liczyc z tym, że sms znacznie łatwiej przeoczyć niż połaczenie.
                          Z kolei mój kolega z pracy nie dotarł na wazną konferencję - dzień wcześniej dostał mail z zaproszeniem na godzinę jakaś, ale w ciągu dnia coś tam się stało i asystent zapraszającego wyslał sms do zainteresowanych, ze konfa 2 godziny wczesniej. Tylko, ze kolega był na materiale, sygnały sms nie słyszał, połaczenie - słyszałby.
                          Mając swe preferencje musisz mieć swiadomość, ze inni maja inne - po prostu. I jasne, jak ktoś ma interes do Ciebie, to winien się dostosować, ale jeśli Ty do kogoś- no to już nie za bardzo
                          • ser_metafizyczny Re: Sv a telefony 31.08.17, 13:01
                            To Cię pewnie zaskoczę, bo jak włączam komórkę osobistą to i tak tylko na wibracje. I słyszę wiadomości.
                            Zresztą, dla dziadków robię wyjątek, bo o ile odbierają SMS to lubią porozmawiać. Ale z nimi sytuacja jest jasna. Narzekacze wciskają teksty o sv stąd moje debatowanie na ten temat, bo tak jak piszesz Koro, jak sytuacja będzie odwrócona to ja się dostosuję. Nie mam jednak zwyczaju plotkowania przez telefon. Albo spotykam się na żywo, albo koresponduję (elektronicznie raczej, ale też analogowo z jedną osobą).
                            Może moje podejście do telefonowania jest staroswieckie.
                            • kora3 Re: Sv a telefony 31.08.17, 13:24
                              ser_metafizyczny napisał(a):

                              > To Cię pewnie zaskoczę, bo jak włączam komórkę osobistą to i tak tylko na wibra
                              > cje. I słyszę wiadomości.


                              Ok, fajnie masz, tylko nie każdy tak ma - nie że jest ktoś zaraz głuchy smile, ale większość ludzi, szczególnie pań, które mają tele w torebce np. na ulucy, gdzie słychać odgłos samochodów łatwiej usłyszy sygnal tel, niż sms.
                              \
                              > Zresztą, dla dziadków robię wyjątek, bo o ile odbierają SMS to lubią porozmawia
                              > ć. Ale z nimi sytuacja jest jasna. Narzekacze wciskają teksty o sv stąd moje de
                              > batowanie na ten temat, bo tak jak piszesz Koro, jak sytuacja będzie odwrócona
                              > to ja się dostosuję. Nie mam jednak zwyczaju plotkowania przez telefon. Albo sp
                              > otykam się na żywo, albo koresponduję (elektronicznie raczej, ale też analogowo
                              > z jedną osobą).
                              > Może moje podejście do telefonowania jest staroswieckie.


                              Wiesz, twoje podejście jest Twoje tyko jak pisałam wyżej, trza się liczyć z konsekwencjami. Większość ludzi uważa, ze na nieodebrane połaczenie wypada oddwonic i większość tez uważa szybka rozmowę telefoniczną o konkretach za lepszy sposób komunikacji niż pisanie na mailu, sms-ami czy na czacie. Normę ksztaltuje większość....I nie idzie zaraz o jakaś "smycz" - tylko po prostu o łatwy szybki i precyzyjny sposób komunikowania się - trudno pisaać czy czytać mail czy sms np. idąc ulica, a rozmawiać można smile
    • sweet_pink Re: Sv a telefony 29.08.17, 23:26
      Mam podobne zasady z tym, że ja mam z grubsza poustalane, ze znajomymi, rodzina i współpracownikami do kogo oddzwaniam, a do kogo nie. Plus w punkcie 3 odrzucam połączenie. Jakoś w moich kręgach dla wszystkich jest to jasny sygnał, że teraz nie mogę. Zwłaszcza na mojego ojca to działa. Jak odrzucę to mam zaraz sms jaka sprawa, a jak nie odrzucę to będzie wybierał numer z 5 razy co 30s "żeby Ci córciu komórkę pomóc znaleźć". Odrzucam też połączenia kiedy nie spodziewam się sprawy, która nie może poczekać kwadransa, a jadę komunikacją miejską/stoję w kolejce lub ogólnie jestem w miejscu gdzie inni są skazani na moje towarzystwo.
      • ser_metafizyczny Re: Sv a telefony 29.08.17, 23:35
        Uff, tego mi było trzeba. smile
        U moich odrzucenie połączeń bez SMS to obelga. Zielonego pojęcia nie mam dlaczego.
        • sweet_pink Re: Sv a telefony 29.08.17, 23:46
          Matko co za rozumowanie idiotyczne. Jak odrzucam połączenie, bo np, z szefową się naradzam to niby jak mam sms napisać? To już kulturalniej byłoby przeprosić i odebrać, niż gapić się w ekran w trakcie rozmowy. Sensu bez.
          • ser_metafizyczny Re: Sv a telefony 29.08.17, 23:50
            No ale są te automatyczne wiadomości, zazwyczaj dostępne po przesunięciu palcem po ekranie telefonu. O nich wspominam. To może dwa ruchy więcej niż samo przerwanie połączenia.
            • sweet_pink Re: Sv a telefony 29.08.17, 23:57
              Z automatycznych nie korzystam, są tak suche że dla mnie to dokładnie to samo co odrzucenie połączenia.
        • koronka2012 Re: Sv a telefony 29.08.17, 23:54
          Bo to sygnał "spadaj".
          Właśnie po to w większości aparatów jest funkcja odrzuć z wiadomością - to jest po prostu grzeczniejsze.
          Masz prawo nie odbierać telefonów, nie oddzwaniać itd, słowem - do własnych dziwactw, ale zdaje się intencją było pytanie o to, czy to uprzejme - otóż nie.
          • zosiaonline Re: Sv a telefony 29.08.17, 23:58
            Zgadzam się całkowicie, trafnie napisane.
            • ser_metafizyczny Re: Sv a telefony 30.08.17, 00:05
              Czyli uprzejmie jest nie posiadać telefonu? smile mam na myśli przy tego typu postawie. Bo inaczej każda próba połączenia musi spotkać się z reakcją.

              Tyle się mówi o tym że młodzież żyje w wirtualnym świecie, a ja już widzę skąd to się wzięło. Smycz.
              • zosiaonline Re: Sv a telefony 30.08.17, 00:13
                Uprzejmie jest okazać elementarny szacunek znanej nam osobie dzwoniącej nie lekceważąc próby kontaktu.
                • ser_metafizyczny Re: Sv a telefony 30.08.17, 00:23
                  To powstaje pytanie, czy dzwonienie w sprawach błahych do osoby o której wiemy, że rozmowy telefoniczne przeprowadza tylko w sprawach pilnych, czy takie zachowanie nie jest z gruntu nieuprzejme? Bo przekładamy własną chwilową gratyfikacje (zadzwonię zapytać jak tam metafizyczny) ponad życzenie osoby z którą się kontaktujemy.
                  • zosiaonline Re: Sv a telefony 30.08.17, 07:08
                    Czyjaś nieuprzejmość czy brak kultury nie usprawiedliwia naszego.
                • ser_metafizyczny Re: Sv a telefony 30.08.17, 00:36
                  I wiesz, tak sobie ten problem rozważam i myślę że dobrym porównaniem jest taki przykład:
                  Jest sobota, środek dnia, biorę prysznic z parrnerem. Gra muzyka, więc słychać przez drzwi, że ktoś jest w środku. Rozlega się dzwonek do drzwi. Przyszła ciocia z kuzynka, akurat przypadkiem przyjechały do miasta. Jakie mam opcje?
                  A. Idę w pospiesznie narzuconym ubraniu otworzyć gościom.
                  B. Ignoruję.
                  C. Ubieram się starannie, otwieram drzwi po pięciu minutach.
                  Analogia wydaje mi się trafna, bo jest zapomniana już przez ogół zasada - nie ma obowiązku otwierania drzwi. Serio. Czasem na prawdę lepiej tego nie robić. Za nic nie pokażę się w dającym do myślenia stanie osobom które znam słabo. Za nic nie będę naginac swojego czasu wolnego pod dyktando kogoś, kto nie szanuje mnie na tyle żeby wysłać jednozdaniowy SMS.
                  Szacunek elementarny powinien obowiązywać obie strony. Moja postawa nie jest tajemnicą - po raz kolejny. Telefon jest narzędziem. Nie mam obowiązku mieć go zawsze przy sobie, zawsze włączonego, nie muszę być zawsze w gotowości.
                  Kiedyś składając komuś wizytę po raz pierwszy najpierw zostawiało się bilet wizytowy. Jeśli dana osoba odesłała własny, było to sygnałem do zgody na dalszy kontakt. Brak odpowiedzi oznaczał brak zgody. Więc, żeby ułatwić sobie życie zaczęto dopisywać ołówki skróty literowe, oznaczające intencje jakie odwiedzający miał wobec odwiedzanego. Ale w dzisiejszych nowoczesnych czasach wysłanie SMS z taką samą informacją jest niegodne?
                  • zosiaonline Re: Sv a telefony 30.08.17, 07:09
                    Ja napisałam już, co myślę o tej sprawie-odpowiadając na zadane pytanie.
          • sweet_pink Re: Sv a telefony 30.08.17, 00:06
            Nie. Nie jest. Sms automatyczny zawiera dokładnie taki sam przekaz jak odrzucenie połączenia "widzę, że dzwonisz, ale nie mogę odebrać". To że operatorzy wydumali jak sprzedać więcej, to nie znaczy że ma to coś wspólnego z grzecznością.
            Wybacz, ale nie wiem co trzeba mieć nie tak z asertywnością, żeby nadawać zabarwienie emocjonalne odrzuconemu połączeniu.
            • koronka2012 Re: Sv a telefony 30.08.17, 16:38
              sweet_pink napisała:

              > Nie. Nie jest. Sms automatyczny zawiera dokładnie taki sam przekaz jak odrzucen
              > ie połączenia "widzę, że dzwonisz, ale nie mogę odebrać". To że operatorzy wydu
              > mali jak sprzedać więcej, to nie znaczy że ma to coś wspólnego z grzecznością.
              > Wybacz, ale nie wiem co trzeba mieć nie tak z asertywnością, żeby nadawać zabar
              > wienie emocjonalne odrzuconemu połączeniu.

              Odrzucenie połączenia to sygnał "nie chcę z tobą rozmawiać" a nie "nie mogę odebrać".
              "Nie mogę odebrać" - to dopiero jedna z możliwych odpowiedzi tongue_out I dlatego jeśli komuś zależy - to grzeczniej jest odrzucić z wyjaśnieniem (o ile się da, bo nie zawsze to możliwe)

              Nie trzeba mieć nic z asertywnością (swoją drogą nie rozumiem co ma asertywność do tego?).
    • ser_metafizyczny Re: Sv a telefony 30.08.17, 08:00
      Ok, po przespaniu się z tematem mam postanowienie - modyfikuję reakcję na nieodebrane połączenia. Na prawdę było mi obce oczekiwanie że to adresat powinien oddzwonić, przynajmniej na znany numer, jako wyraz szacunku. Może.
      Będę wysyłać SMS zamiast oddzwaniać, wilk syty i owca cała.
    • kora3 Ser - a propos sms-ów 30.08.17, 16:30
      Widzisz, tak jak ty nie lubisz gadać przez telefon (wnoszę z Twoich wpisów), tak są ludzie nielubiący korzystać z sms-ów.
      Ja do nich nalezę - uprzedzając ewentualne wyrazy współczucia smile - nie ze nie umiem, ani nawet, nie że mam problem ze wzrokiem - po prostu nie lubie. Co nie znaczy, ze nie korzystam - korzystam, ale zgodnie z angielska nazwą tych wiadomości smile - chodzi o wiadomości KRÓTKIE. Np. "Posłałam zapytanie na mail", "Proszę o kontakt" , "Spóźnię się 10 minut" itp. Niezmiernie mnie irytują sms -y długie, wolę żeby ktoś zadzwonił niż wyłuszczał mi sprawę via sms. Do tego sms jednak łatwo przeoczyć mając ich wiele, nie można też z niego korzystać podczas jazdy samochodem. Dla mnie więc o wiele bardziej komfortową sytuacją jest rozmowa telefoniczna niż wymiana myśli via sms. Znam takich osob bardzo wiele, a teraz w dobie gdy połaczenia telefoniczne są tanie jak barszcz większość ludzi traktuje telefom, jak telefon - słuzy przede wszystkim do dzwonienia - najszybszego możliwego kontaktu, podczas którego można wyjaśnić ewentualne wątpliwości.
      Dlatego nie dziw się, ze wielu ludzi chce kontaktu telefonicznego - nie na złośc Tobuie, bynajmniej
      • ser_metafizyczny Re: Ser - a propos sms-ów 30.08.17, 18:10
        Ja się dziwię że żądają go ode mnie znając moje nastawienie, tryb życia i inne aspekty tego że rozmowy są dla mnie mniej optymalne niż wiadomości.
        Ja na przykład nie rozmawiam prowadząc. Raz, bo słabo mnie słychać, taki mam głos że rozmywa się w powietrzu, a że nie lubię krzyczeć to rozmowa jest frustrująca dla obu stron. Dwa, dlatego że to niebezpieczne. Dowiedzione naukowo. wink
        No i od długich wiadomości jest mail, nie SMS.
        W ogole to dochodzę do wniosku że telefony są straszne. Nie ze względu na technologie, tylko przez to jakie oczekiwania rodzą.
        A i jeszcze kwestia pieniędzy - SMS też są często darmowe. Czasem nawet tańsze niż rozmowa - szczególnie jeśli jedna z osób jest za granicą.
        • kora3 Re: Ser - a propos sms-ów 30.08.17, 18:19
          Ser, ja od lat prowadzę korzystają z zestawy głośnomówiącego czy teraz słuchawki i nigdy nie miałam z tym problemu - ale jasne, jeśli kogoś rozprasza rozmowa z kims gdy prowadzi - rozumiem i takiej osobie radziłabym no nie rozmawiać.

          Ja cię nie przekonuje, ze masz polubić kontakt telefoniczny - po prostu wyjaśniam genezę tego, dlaczego czesc ludzi nie lubi kontaktów smsowych. Jest tych ludzi chyba więcej niż takich z Twoim podejściem. Ponadto - no jak sama zauważasz komunikacja "pisana" bywa czasem zwodnicza - tak jak tu na forum , czegos nie zrozumiesz dobrze, cos opacznie. Kontakt telefoniczny pozwala na szybkie zweryfikowanie tego, mailowy czy smsowy niekoniecznie. Nie uważam, że osoby, o których piszesz nie powinny szanować Twoich preferencji - bożebroń. Po prostu chyba nie warto dopartwac się w tym, ze ktoś woli dzwonic niż pisać lekceważenia czy złosliwosci
          • ser_metafizyczny Re: Ser - a propos sms-ów 30.08.17, 19:30
            Ja się dopatruje złośliwości jak słyszę pretensje ze nie dzwonię. Albo że nie oddzwaniam od razu/tego samego dnia/w ogóle.
            Może to dziwne, ale nie mam większości rodziny w książce adresowej w komórce. Więc nieznany numer dzwoni, ja nie usłyszę, potem myślę czort wie kto to i z czym, jak ważne to zadzwoni drugi raz. A potem bum, wujek mi obrabia cztery litery, bo nie oddzwaniam. Skąd mam niby wiedzieć że to on?
            Mój poprzedni szef nauczył mnie odbierania zawsze nieznanych numerów także tych ukrytych, bo miał super tajną komórkę, więc widząc takie połączenie nigdy nie było wiadomo czy to on, czy akurat telemarketing.
            • kora3 Re: Ser - a propos sms-ów 30.08.17, 19:39
              Wiesz, ja mam wrażenie, że nie chcesz kontaktów z tą częścią rodziny zwyczajnie i tu jest sedno sprawy.
              • ser_metafizyczny Re: Ser - a propos sms-ów 30.08.17, 20:14
                Nie lubię jak się mnie wykorzystuje, to fakt, a przypadkiem to te osoby mnie upominają uparcie że się nie trzymam sv w tych trzech zasadach z pierwszego posta.
                Jak o tym pomyślę, to w sumie tylko oni.
                Znajomi piszą SMS, rodzice piszą albo dzwonią, albo i uwaga zaskoczenie ja do nich dzwonię czasami, mimo że nie lubię, do dziadków też dzwonie i oni są jedynym wyjątkiem - zawsze oddzwaniam jeśli oni mnie nie złapali.
                No, na prawdę, jak o tym myślę to jedyne osoby dla których niekulturalnym jest nieodbieranie telefonu to te, które dzwonią załatwić jakąś swoją sprawę.
                • kora3 Re: Ser - a propos sms-ów 31.08.17, 08:59
                  No to to po prostu kolokwialnie mówiąc - olej i tyle.
                  Tak się zastanawiałam - czy dla mnie byłby problem w znajomości z kims o Twoich preferencjach - pewnie nie, pod warunkiem, że nie oczekiwałabyś ode mnie "rozmów" via sms. Gorzej byłoby, gdybym miała z Tobą pracować, albo współpracować - wtedy owszem
    • wagonetka Re: Sv a telefony 30.08.17, 17:46
      mnie się wydaje, że telefon jest dla ciebie a nie ty dla telefonu

      natomiast - jeśli nie odbierasz połączenia a dzwoniła znana ci osoba uważam, że należy oddzwonić

    • kora3 Kolejna raka refleksja Ser 30.08.17, 17:58
      Mam takich dwóch kolegów, którzy mają skrajnie różne podejście do telefonów i obaj niestety mocno irtytujace. Obu dodam lubię i obu szczerze powiedziałam, co mnie irytuje, wobec mnie podejście się zmieniło, ale wobec innych - nie.

      Jeden z kolegów jest dość młodym smile emerytem od niedawna i jako, ze jeszcze sobie nie poszukał pracy, ma wiele wolnego czasu. Lubi gadac przez telefon i ja też lubię - ale on wydzwania po nic sobie ot tak i często wbija się w czas, kiedy pracuję. Mówię mu, ze teraz nie mam czasu, spoko, przeprasza. Mowię, ze zadzwonię później i ...on dzwoni za 15 minut - Masz już chwilę? - przy czym nie ma zadnej sprawy pilnej, ot takie tam klachanie smile Powiedzialam mu, ze mnie to denerwuje, bardzo go lubie i kontakt z nim, ale nie wtedy, gdy mam cos pilnego do roboty. Zrozumiał i teraz już raczej on czeka na kontakt ode mnie, a jeśli dzwoni to już z jakąś sprawą.

      Ow kolega bardzo podobnie zachowywał się i chyba zachowuje nadal wobec innego kolegi, który jest pracujący i to w warunkach, które nierzadko uniemozliwaja mu realnie odebranie telefonu w pracy. Rzecz w tym, że on Twoim zwyczajem nie oddzwania na te nieodebrane telefony. Wszystkiego do gościa zadzwoniłam w zyciu 3 razy - znamy się chyba od początku roku. Pierwszy raz, gdy chciałam o cos go zapytać pilnego, dzwoniłam oczywiście poza godzinami jego pracy. Nie odebrał, poradziłam sobie inaczejsmile Ale za drugim i trzecim razem gość sięgnął zenitu - ON poprosił mnie o pewną rzecz, konkretnie o dowiedzenie się czegoś dlań ważnego. Umowiłam się z kompetentna osobą, a z nim, żeby był pod telefonem, bo być może będzie miała pytania dot. jego spraw. Tak, oczywiście. Miala, więc zadzwoniłam - oczywiście bez odzewu, za czas jakiś, może godzina - po raz drugi. Też cisza. Powiedzialam memu rozmówcy, że niestety, nie mogę się dodzwonić i żeby już nie kłopotała się ta sprawą.
      Kolegę spotkałam nazajutrz, przeprosił, ze nie odebrał, nie mógł, a potem ZAPOMNIAŁ oddzwonić. Ano zdarza się, ja natomiast w międzyczasie zapomniałam o jego sprawie i niechże sam sobie radzi. Oczywiście były serdeczniejsze przeprosiny i obietnica poprawy, ale mnie to już nie interesowało - lubię go nadal, jak go zapewniłam, ale z osobą tak niepoważną żadnych spraw poważnych załatwiać nie będę. Ugielam się jednak ostatnio, gdy mnie o cos poprosił i sama byłam ciekawa, czy odbierze - oczywiście, natychmiast - Jestem, jestem smile - da się nauczyć znaczy się smile
      • ser_metafizyczny Re: Kolejna raka refleksja Ser 30.08.17, 18:42
        No, skoro w jedną stronę można uczyć, to i w drugą chyba też?
    • mika_p Re: Sv a telefony 31.08.17, 00:04
      Telefon służy do kontaktu.
      Komórka ma identyfikację numeru.

      Powiedzmy, dzwonię, a osoba,z którą chce rozmawiać, nie odbiera.
      1. Nie może odebrać, oddzwoni, jak będzie mogła.
      2. Nie może odebrać, nie oddzwoni.
      2a. Mam spróbować za chwilę
      2b. Mam dzwonić do skutku w dużych odstępach
      2c. Mam znaleźć inna formę kontaktu
      3. Nie chce odebrać, bo z zasady nie odbiera telefonów od obcych numerów, a nie ma mnie w książce.
      3a. Mam wysłac sms
      3aa. mam się domyślić, żeby zadzwonić po smsie
      3ab. oddzwoni/odpisze
      3b. Mam spadać, bo jej nie interesuje moja sprawa.

      Ja za grzeczną uważam tylko reakcję 1.
      Uważam, że jak się planuje wielogodzinną niedostępność telefoniczną, to przyzwoicie jest telefon wyłączyć, bez skrzynki głosowej (ogólnej typu "zostaw wiadomosć"), bo wtedy osoba próbująca kontaktu ma jasny komunikat, że tą drogą się nie uda i albo spróbuje później, albo wysle sms, albo spróbuje inna drogą.
      Poczta głosowa jest irytująca, bo nie wiadomo, czy człowiek ma wyłączony telefon, czy tylko rozmawia, wolę normalny sygnał zajętości, wtedy wiem, na czym stoję. No i to, co już ktoś podniósł: niektórzy mają włączona pocztę głosową, ale jej nie odsłuchują. I jeszcze: niektórzy z włączoną pocztą głosową dostają komunikat o nieodebranym połączeniu, a inni nie. To samo dotyczy zresztą zajętego telefonu: niektórzy dostaną informację o nieudanym drugim połączeniu, inni nie, jak w stacjonarnym w dawnych czasach.

      Pracuję w usługach i nie ma dnia bez historii o problemach komunikacyjnych.
      Najprostsze są te, kiedy ktoś oddzwonił po paru godzinach, zazwyczaj jakoś udaje się umówić. Zazwyczaj tez ten człowiek rozumie, że skoro nie dało się porozmawiać, to sprawa się odwlecze.
      Fajne są kontrastowe zestawienia "dlaczego miałam od was 6 nieodebranych w ciągu 18 minut, przecież to normalne, ze się oddzwania, gdy tylko można" i "dlaczego dzwoniliście tylko dwa razy, przecież cżłowiek nie może ciągle z telefonem chodzić, jak nie odbiera, to się próbuje do skutku".

      Owszem, bliskim można wytłumaczyć swoje zasady, ale trudno nauczyć cały świat, szczególnie że telefon _do_kontaktu_ podaje się w różnych miejscach. A podejście "masz do mnie sprawę, to twój interes, żeby znaleźć odpowiednie dojście, w odpowioedniej chwili i za pośrednictwem odpowiedniego medium" uważam za skrajnie egocentryczne i wionące pogardą dla reszty świata
      • bene_gesserit Re: Sv a telefony 31.08.17, 20:23
        1A - możesz sie jej zwyczajnie nagrać na pocztę i wyłuszczyć treściwie, o co chodzi.

        Bardziej konkretnie: komórka to nie jest smycz z obrożą. Mi się zdarza całe dnie ją ignorować, bo po prostu nie jestem w nastroju - nie znoszę wymuszonego kontaktu w tej postaci po prostu i już. Znajomi i rodzina o tym doskonale wiedzą i się przyzwyczaili, że mogą parę dni czekać na smsa z pytaniem 'no, co tam?'. I że jeśli sprawa jest pilna, to wysyłają sms-a albo się nagrywają. Nie uważają tego za niegrzeczne (pytałam), wiec to niegrzeczne nie jest.
        • mika_p Re: Sv a telefony 02.09.17, 16:08
          Bene, może nie wyraziłam się jasno: punkty 1-3 z podpunktami to są znane mi możliwe reakcje na sytuację "dzwonię, a osoba,z którą chce rozmawiać, nie odbiera.". I chodziło mi przede wszystkim o to, że jeżeli nie jestem bliską znajomą tej osoby, to nie mam szans wiedziec, który model reakcji mnie spotka.
          Ty wolisz sms, a Kora nie, bo jej mogą umknąć. Ja oddzwonię, gdy będę mogła, ty nie. Ty wolisz nagranie na poczcie, ja poczty nie używam, a o tym, ze mam włączoną, to mi czasem mąż powie, jak sie na nią nadzieje, a włączyła mi się "sama" (i wtedy wyłączę opcję).
          I o to mi własnie chodzi, że jest dziesięć różnych modeli reakcji, ale dziewięć opiera się na modelu "jak coś ode mnie chcesz, to sobie sam radź"

          I dlatego ja za grzeczna uważam wyłącznie opcję 1. Bo tylko ona ma u podstaw życzliwosć wobec drugiego cżłowieka
          • bene_gesserit Re: Sv a telefony 02.09.17, 21:34
            Grzeczne jest to, co ludzie uznają za grzeczne.
            Numer mojego prywatnego telefonu zna dość ograniczone grono osób. Każda z nich wie, że kontakt tą drogą ze mną jest trochę jak loteryjka - wie również, jak skontaktować się szybciej, jeśli sprawa jest pilna. Żadne z nich nie uznaje tego za niegrzeczne - ja również. Więc nie jest to niegrzeczne.
            • zosiaonline Re: Sv a telefony 03.09.17, 00:37
              To jest nielogiczne rozumowanie wedle potocznego rozumienia normy jako "tego co dla mnie jest normalne i moich znajomych". To niestety jest krótkowzroczne. Moim zdaniem Mika to ładnie wyjaśniła.
              • bene_gesserit Re: Sv a telefony 03.09.17, 01:18
                Mam wrażenie, że nie rozumiesz.

                Stworzyliśmy własną normę. Sprawa dotyczy bliskiego i ściśle kontrolowanego ilościowo grona. O ile nie rozdaje się numeru telefonu hojnie, tego typu normy mogą dotyczyć wielu grup ludzi. Dlatego właśnie norma 'w ogóle' w takich przypadkach ma się nijak. Wzroczność i ładność nie ma tu nic do rzeczy, logika natomiast - istotnie wiele.
                • zosiaonline Re: Sv a telefony 03.09.17, 10:10
                  Twoje rozumowanie jest nielogiczne. Ale każdy ma prawo mieć własne zdanie.
                  • bene_gesserit Re: Sv a telefony 07.09.17, 16:02
                    zosiaonline napisała:

                    > Twoje rozumowanie jest nielogiczne.

                    A gdzie konkretnie jest nielogicznie i na czym ten brak logiki polega?
                • zosiaonline Re: Sv a telefony 03.09.17, 10:16
                  Nielogiczna jest teza: "Jeśli w danej grupie umawiamy się co do pewnego schematu zachowań i akceptujemy to, to jest to grzeczne". Ta teza nie jest prawdziwa, mimo że usiłujesz ją udowadniać. Twoja umowa z rodziną czy znajomymi ma charakter poza s-v.
                  • ser_metafizyczny Re: Sv a telefony 03.09.17, 19:24
                    Zosiu, ale wg tej samej zasady wypowiadasz się właśnie w wątku o odwiedzinach... To jak to w końcu jest.
                    Zgadzam się z Bene, telefon jest dla użytkownika, nikt nie ma prawa oczekiwać że będzie włączony 24/7.
                    Skąd ta histeria wokół natychmiastowego kontaktu?
                    • zosiaonline Re: Sv a telefony 03.09.17, 20:11
                      Nie chodzi o natychmiastowy kontakt, ale o zasadę. Na telefony nieodebrane od znanego numeru grzecznie jest oddzwonić. Było już tu tyle mądrych wypowiedzi, które tłumaczyły dlaczego. Ale mam wrażenie, że niekiedy ktoś zadaje pytanie nie po to aby coś zrozumieć lub nabrać dystansu do własnych przekonań, ale by zawzięcie bronić z góry założonej tezy. Nie rozumiem tego, przyznaję.
                      • ser_metafizyczny Re: Sv a telefony 03.09.17, 20:30
                        Mhm, bronić z góry założonej tezy. Lustro?
                        • zosiaonline Re: Sv a telefony 03.09.17, 20:37
                          Ja nie zadałam pytania w tytule wątku. Gdy ktoś pyta to zakładam, że chce poznać odpowiedź. Niekoniecznie zgodną ze swoją tezą czy wyobrażeniem. Myślę, że to forum wiele może nauczyć, także o ludziach.
                          • ser_metafizyczny Re: Sv a telefony 03.09.17, 20:44
                            Tak, szczególnie w kategorii szacunku i czytania ze zrozumieniem.
                            Raz zarzucasz że "bronię z góry założonej tezy", a w wątku obok wspominasz zmianę zdania. Jedno i drugie nie ma miejsca. W tym wątku masz jasny wpis sprzed kilku dni gdzie piszę, jak dyskusja wpłynęła na postrzeganie tego tematu przeze mnie. Nadal nikt poza jedną osobą nie podał dobrego argumentu. W wątku o gościach z kolei razem z Korą uparcie odnosisz się do kwestii, co do której zaznaczam praktycznie co wpis - mamy takie samo zdanie.
                            • zosiaonline Re: Sv a telefony 03.09.17, 20:50
                              Myślę, że nie zrozumiałaś o co mi chodziło w tamtym wątku i w tym. Chyba nie ma sensu, abym pisała na te tematy dłużej. Pozdrawiam.
                              • ser_metafizyczny Re: Sv a telefony 03.09.17, 20:59
                                Lepiej uciec niż wytłumaczyć. Proszę bardzo.
                                • zosiaonline Re: Sv a telefony 03.09.17, 21:02
                                  Nie ja jedna próbowałam wytłumaczyć. Ale nikt nie jest zobowiązany do tak wielu prób. Nawet moje zapędy akademickie smile
                                  • ser_metafizyczny Re: Sv a telefony 03.09.17, 21:19
                                    Tłumaczenie "bo tak" to nie zapędy akademickie, ale dyktatorskie.
                  • bene_gesserit Re: Sv a telefony 07.09.17, 16:05
                    zosiaonline napisała:

                    > Nielogiczna jest teza: "Jeśli w danej grupie umawiamy się co do pewnego schemat
                    > u zachowań i akceptujemy to, to jest to grzeczne". Ta teza nie jest prawdziwa,
                    > mimo że usiłujesz ją udowadniać. Twoja umowa z rodziną czy znajomymi ma charakt
                    > er poza s-v.

                    Najpierw, specjalistko od logiki, musiałybyśmy uzgodnić pojęcia. A potem reszta. Inaczej to się nie trzyma kupy, niestety.
                    • zosiaonline Re: Sv a telefony 07.09.17, 20:44
                      Ta teza nie jest prawdziwa, chyba że dana grupa to więcej niż Ty i rodzina, znajomi, przyjaciele itp.
                      • bene_gesserit Re: Sv a telefony 09.09.17, 17:19
                        ..ustalić pojęcia. Inaczej to monolog, który nie ma nic wspólnego z logiką.
                        • zosiaonline Re: Sv a telefony 09.09.17, 22:43
                          Przykro mi, ale akurat jestem specjalistką od logiki.
                          • ser_metafizyczny Re: Sv a telefony 09.09.17, 23:17
                            Udowodnj proszę.
                            • zosiaonline Re: Sv a telefony 10.09.17, 10:05
                              Na tym poziomie dyskusji znikam i spuszczam kurtynę smile Nie zgodzimy się i no tak bywa, takie jest życie. Trzeba żyć dalej wink
                              • ser_metafizyczny Re: Sv a telefony 10.09.17, 10:08
                                A to ciekawe, ponownie kiedy przychodzi do udowodnienia swoich racji inaczej niż swobodnym wymyślaniem, uciekasz.
                                Gratuluję!
                                • kora3 Re: Sv a telefony 10.09.17, 12:26
                                  Ser, ale Zosia odpowiedziala dlaczego - dlatego, ze tak jest PRZYJETE praktykowane - jest to poniekąd przełożenie niejako zasad kontaktu bezpośredniego, sprzed czasów także telefonicznych. Zaproszenie kogoś to był i jest znak - chęć nawiązania kontaktu. Jeśli ktoś raz zignorował zaproszenie bez wyjaśnień to zaprosić można było tylko po raz drugi - kolejny - już nie, bo to oznaczało, że taka osoba nie chce kontaktów tylko nie mówi tego wprost
                          • bene_gesserit Re: Sv a telefony 10.09.17, 12:45
                            zosiaonline napisała:

                            > Przykro mi, ale akurat jestem specjalistką od logiki.

                            Bez obrazy, ale samo twoje 'bo jak tak uważam', to niestety za mało - zwłaszcza, że to, co piszesz przeraźliwie przeczy twojemu o sobie mniemaniu.
                            • zosiaonline Re: Sv a telefony 11.09.17, 23:00
                              Gdy dyskusja przechodzi na ad personam, to dalsza kontynuacja jest nie ma sensu w grę zaczynają wchodzić emocje i inne czynniki. Napisałam Ci powyżej, że Twoja teza nie jest prawdziwa, bo "grupa ludzi" to mogą być tylko Twoi znajomi, rodzina przyjaciele. A nie od razu reszta świata. I to że Twoje grono ludzi bliskich uzna jakieś zachowanie za grzeczne wcale nie oznacza, że jest ono obiektywnie grzeczne.
                              • ser_metafizyczny Re: Sv a telefony 13.09.17, 01:29
                                Ojej, ale czy sama kilka dni temu nie bawilas się przednio w dyskusji w podobny sposób? Całkiem bezpośrednio poczynalas sobie ze mną...
                                Przypomnę:
                                "Na podstawie Twoich postów, zarówno treści i formy mogę wnioskować, że jesteś bardzo młodziutka, pewnie bardzo ambitna i bardzo chcesz mądrze coś napisać. Nie gniewaj się, ale ja to "chcenie" zauważyłam w tym ostatnim i uśmiechnęłam sięsmile
                                Oczywiście możesz zaraz mi zaprzeczyć i napisać że to wszystko nieprawda bo to tylko internet. I fajnie, że tylko internet wink"

                                I pamiętaj, używanie łaciny jest infantylne. 😊
                                • zosiaonline Re: Sv a telefony 13.09.17, 17:41
                                  Nie umiem cytować wypowiedzi z innych wątków automatycznie, to skopiuję wink

                                  "Zosiu, a to powiedz mi, ile mam lat, jak wyglądam i po co piszę na forum?" - zadałaś mi pytanie, ja odpowiedziałam zgodnie ze swoimi wrażeniami. Oczywiście z przymrużeniem oka. Gdybyś nie spytała to zdecydowanie nie udzielałabym się w tej sprawie smile
                                  • ser_metafizyczny Re: Sv a telefony 13.09.17, 21:14
                                    Spoko, to co pisałaś wcześniej też było wycieczką osobistą:
                                    "A ja napisałam z sympatią, też byłam kiedyś piękna i młoda i ambitna winksmile Tylko za moich czasów komputery dopiero raczkowały, nie mówiąc o internecie. Dzisiaj to co najwyżej pisanie na forum, aby się uśmiechnąć lub spróbować pomóc, ot tak po ludzku wink Spróbuj spojrzeć na swoje wpisy z dystansem smile"
                              • bene_gesserit Re: Sv a telefony 15.09.17, 13:27
                                Ależ ty sama napisałaś o sobie - więc wątek swój własny, zosiowy, zaczęłaś ty. Ja się do tego odniosłam - samo twoje przedstawienie się jako specjalistki od logiki mnie nie przekonuje - a w kontekscie tego, co i jak tu piszesz - wygląda na automarketing bez pokrycia. Nie chcesz wałkować tematu własnej osoby? Nie zaczynaj go. Logiczne, conie?

                                Napisałam powyżej, że najpierw trzeba by ustalić pojęcia - gdybyś istotnie miała jakikolwiek rozeznanie w logice, wiedziałabyś, o co chodzi. Nie wiesz, więc stroszenie piórek nie pomaga.
    • wagonetka Re: Sv a telefony 07.09.17, 16:24
      ser_metafizyczny napisał(a):

      > kiedy dzwoni wujek, a ja nie z
      > dążę odebrać, to mój obowiązek aby oddzwonić

      obowiązek chyba nie, ale wypada oddzwonić
      wujek szukał kontaktu, ty o tym się dowiedziałaś, więc wypada w dogodnym dla ciebie momencie oddzwonić i spytać o co chodzi; ignorowanie telefonu od wujka jest tym samym, co ignorowanie samego wujka

      • bene_gesserit Re: Sv a telefony 07.09.17, 16:49
        wagonetka napisał(a):


        > obowiązek chyba nie, ale wypada oddzwonić

        A możesz napisać, który autorytet w sprawach s-v o tym pisze?
        Chętnie poczytam, dzięki z góry.
        • ser_metafizyczny Re: Sv a telefony 07.09.17, 17:51
          Dołączam się do prośby Bene!
      • ser_metafizyczny Re: Sv a telefony 07.09.17, 19:52
        Akurat była sytuacja na przetestowanie pomysłów z oddzwanianiem.
        Dzwonił jeden z tych wujków od sv. Jako że już mam jego numer w książce adresowej to grzecznie, po pracy, kiedy już jestem w domu, siadam i oddzwaniam.
        Nie odbiera.
        No dobrze, to zostawiam telefon i idę zjeść kolację i pod prysznic, bo już późno.
        Oddzwaniał tak po godzinie, ale z łazienki nie było słychać telefonu.
        Jako że jeszcze nie było 22:00 to próbuję oddzwonić ponownie.
        Nie odbiera.
        To wysyłam SMS. "Coś nie możemy się złapać. O co chodzi?"
        Nie odpisuje.
        Dzisiaj dzwonił koło południa. smile właśnie skończyliśmy rozmawiać. Pierwsza rzecz jaką powiedział? "No z Tobą to się nie można w ogóle porozumieć, po co ty masz ten telefon?"
        "Do maili, wujku. I pornhuba."

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka