Dodaj do ulubionych

Swieta za pasem...

02.12.17, 23:57
.. co wypada, czego nie wypada? przegladajac tutejsze linki trafilam na expertke Ms Maralee Mckee, Manners Mentor i dowiedzialam sie ze:

~ idac na Przyjecie, jako prezent dla gospodarzy lepiej dac kwitnace kwiaty doniczkowe typu storczyki lub amarylis.
(a jeszcze jakby sie znajomi miedzy soba umowili ze kupia takie same.. wow)
dlaczego: bo zwykle w trakcie przyjecia gospodarze, (zwlaszcza gospodyni) sa zajeci a ciete kwiaty wymagaja znalezienia wazonu, ulozenia bukietu, czesto tez wpierw przyciecia koncowek co razem kradnie cenny czas.
~ na przyjeciu przyjmujac od goscia prezent jako gospodyni, gospodarz, nie otwieramy przy wszystkich lecz odbieramy dyskretnie,
a ze slowami "o jak mi milo, bardzo dziekuje, z przyjemnoscia otworze pozniej" - dopiero po skonczonej imprezie. dlaczego: przez wzglad na gosci ktorzy nic nie przyniesli i moga poczuc sie glupio.
~ urzadzanie przyjecia swiatecznego nie oznacza "ma byc tak jak ja chce albo wcale" - grzecznie i wspanialomyslnie jest wziac pod uwage takze pewne inne tradycje gosci i zapytac przed zaproszeniem jak oni obchodza swoje. np jakie potrawy sie jada u nich na wigilie i uwzglednic to w menu. Dzieci w Gwiazdke tradycyjnie ogladaja bajki Disneya albo Kraine lodu? moze nagrac/pozyczyc to dla nich? itp
~ bedac zaproszeni, zapytajmy czy oprocz jedzenia nie potrzeba np przyniesc skladanych krzesel, ekstra naczyn, sztuccow, garnka.. cokolwiek.

Prezenty:
~ jak grzecznie dac do zrozumienia ze w tym roku nie dajemy (bo nie mozemy)?
jak najwczesniej nalezy w sposobnym momencie naprowadzic rozmowe na temat finansowo trudnych czasow i grzecznie zasugerowac
iz moze dobrym prezentem w tym roku byloby .. calkiem wstrzymac sie z kupowaniem? lub tylko dla najmlodszych dzieci?
i trzymac sie slowa.
~ kupujac prezent, staramy sie myslec o osobie dla ktorej jest przeznaczony. warto pomyslec o zamianie tradycyjnego drobnego prezentu na szczegolny czas spedzony wspolnie np zamiast corocznych drobnych upominkow w pracy, dlaczego nie umowic sie na obiad lub drinka do dobrej restaurcji - wszyscy razem?

Maralee dla angielskojezycznych

Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że rozpoczęcie posiłku zawsze inicjuje gospodarz, mówiąc „smacznego”.

Dobre maniery przy wigilijnym stole
Jak przyjac i jak pojsc w gosci

Minnie
Obserwuj wątek
    • aqua48 Re: Swieta za pasem... 03.12.17, 11:21
      minniemouse napisała:

      > .. co wypada, czego nie wypada?

      Różnice kulturowe są spore. No więc w Polsce -

      - zdecydowanie nie wypada dawać w prezencie kwiatów w doniczkach, chyba że ktoś je hoduje i wiemy na pewno że kolejny egzemplarz będzie mile widziany. Dlaczego? Bo nie każdy ma miejsce w domu na (nowe) kwiaty doniczkowe i nie każdy lubi i umie ich doglądać. Bukiet kwiatów zazwyczaj wymaga jedynie wstawienia do wody, to tylko chwila, wcale nie trzeba go artystycznie rozkładać, zwłaszcza że najczęściej jest już doskonale ułożony i ozdobiony w kwiaciarni.

      - prezenty otwiera się od razu po otrzymaniu i dziękuje za nie, nawet jeśli są nietrafione. Chodzi o pamięć.

      -przyjęcie organizuje gospodarz i od niego zależy jego kształt. Oglądanie w trakcie przyjęcia telewizji wykluczone. Chyba że to zaproszenie nie na imprezę tylko na mecz np.

      -jak wyżej - zaprasza się tyle osób ile jest się w stanie przyjąć - na ile ma się miejsca, zastawy itp. Ewentualnie w przypadku braków można wypożyczyć, ale należy to do gospodarza, nie do gości. Zapraszanie gości z własnymi krzesłami, sztućcami i garnkami? Pierwsze słyszę. Sugerowanie przez gości gospodarzowi że czegoś mu w gospodarstwie domowym brak - wyjątkowo niegrzeczne i nie na miejscu.

      -gospodarz przyjęcia decyduje czy jest ono normalne czy składkowe i jeśli w grę wchodzi druga opcja to jednak on rozdziela i uzgadnia co goście mają przynieść. Po to by nie okazało się np. że wszyscy przynieśli jedynie alkohol i słone paluszki.

      - nie wypada sugerować że się przyjdzie bez prezentu. Jeśli kogoś stać na przyjście to i na nawet symboliczny, zabawny własnoręcznie zrobiony prezent również.

      - w Polce nie ma zwyczaju dawania upominków świątecznych w pracy. Nie ma również zwyczaju wychodzenia na wspólny obiad, czy drinki do restauracji ze współpracownikami ot tak spontanicznie.

      - mówienie "smacznego" nie jest uznawane za grzeczne. Wspólny posiłek inicjuje gospodarz po prostu zaczynając jeść.






      • minniemouse Re: Swieta za pasem... 05.12.17, 13:49
        aqua48 napisała:
        Bukiet kwiatów zazwyczaj wymaga jedynie wstawienia do wody, to tylko chwila, wcale nie trzeba go artystycznie rozkładać,

        ale to jednak prawda, co wiem z wlasnego doswiadczenia, ze trzeba latac szukac odpwiedniego wazonu, kwiaty rozwijac z opakowania (czesto posklejanego tu i tam tasma),
        i nawet jak bukiet jest ladnie ulozony to nie wystarczy po protu wlozyc do wody jak leci - trzeba go troche poluzowac co niekiedy nie jest takie proste. to zajmuje czas.

        Dlaczego? Bo nie każdy ma miejsce w domu na (nowe) kwiaty doniczkowe i nie każdy lubi i umie ich doglądać.

        jesli chodzi o typowe zielone, lisciaste, wieloletnie rosliny doniczkowe typu trzykrotka, paproc, fikus itd, to zgoda ale storczyki czy amarylis to co innego. po przekwitnieciu mozna po prostu wyrzucic, albo komus dac.
        a wazon czy podobnej wielkosci doniczka - co za roznica w sumie, zajmuje tyle samo miejsca. jak komus nie pasuje doniczka to moze po prostu obciac lodygi i wstawic jako kwiaty ciete do wody - po imprezie. bo zarowno storczyki jak amarylis bardzo dobrze nadaje sie na to.

        prezenty otwiera się od razu po otrzymaniu i dziękuje za nie, nawet jeśli są nietrafione. Chodzi o pamięć.

        ale tu nie chodzi o nietrafienie i pamiec. u nas rozroznia sie prezenty - a wlasciwie upominki-
        konkretnie dla gospodarzy ktore wrecza sie jako prezent na impreze, tzw hostess gift. to jest nieco cos innego niz prezent pod choinke. i w tym przypadku ze wzgledu na tych gosci ktorzy mogli zapomniec takiego upominku taktownie przyjmuje sie te prezenty dyskretnie. natomiast te te 'od Mikolaja', czy 'pod choinke' - otwiera sie przy wszystkich.

        Zapraszanie gości z własnymi krzesłami, sztućcami i garnkami? Pierwsze słyszę. Sugerowanie przez gości gospodarzowi że czegoś mu w gospodarstwie domowym brak - wyjątkowo niegrzeczne i nie na miejscu.

        idealnie byloby byc, owszem, w pelni samowystarczalnym. ale bywa przeciez ze nie jestemy krezusami a chcielibysmy zaprosic wszystkich drogich przyjaciol na swiatecznie party.
        ale coz, nie mamy wystarczajacej ilosci np krzesel. a i oni tez chcieliby przyjsc. czy z tego powodu mamy rezygnowac ze spedzenia swiat razem - bo nie ma dosyc krzesel? a propozcyja wychodzi, zauwaz, ze strony goscia, nie gospodarza, gospodarz najwyzej przyjmie ja z wdziecznoscia. dla mnie osobiscie jest to mila zyczliwosc i wzajemna pomoc ktora nic nie kosztuje a jakze ulatwia zycie i zaciesnia wiezi.

        nie wypada sugerować że się przyjdzie bez prezentu. Jeśli kogoś stać na przyjście to i na nawet symboliczny, zabawny własnoręcznie zrobiony prezent również.

        zgadzam sie ze to kontrowersyjny temat. niemniej czasy sie zmienily. nie kazdego stac na takie wydatki jak jeszcze kilka lat temu. ludzie maja w perspektywie czesto duza rodzine z wieloma krewnymi, dziecmi, o znajmoych nie wspominajac. nie jest to takie proste. ponownie, co jest wazniejsze, byc razem choc bez prezentow czy nie spotkac sie z rodzina bo nas nie stac na wydatek. jest tez kwestia jaki przekaz dajemy bo bez prezentu nie mozemy sie pokazac? a zwlaszcza naszym dzieciom, mlodej generacji?

        mówienie "smacznego" nie jest uznawane za grzeczne. Wspólny posiłek inicjuje gospodarz po prostu zaczynając jeść.

        no wlasne, to mnie tez ciekawi, poniewaz te wersje znalazlam w polskim artykule i przyznam ze mnie tez zaskoczyla.

        Minnie
        • aqua48 Re: Swieta za pasem... 05.12.17, 14:08
          minniemouse napisała:

          > ale to jednak prawda, co wiem z wlasnego doswiadczenia, ze trzeba latac szukac
          > odpwiedniego wazonu

          Wazony dobrze sobie przygotować na podorędziu zawczasu i po kłopocie. po za tym w Polsce nie wręcza się wiechcia kwiatów tylko raczej bukiety starannie ułożone przez kwiaciarki. niczego w takim bukiecie się nie luzuje, żeby nie zniszczyć kompozycji.

          > jesli chodzi o typowe zielone, lisciaste, wieloletnie rosliny doniczkowe typu
          > trzykrotka, paproc, fikus itd, to zgoda ale storczyki czy amarylis to co inn
          > ego.

          Minnie, w Polsce jednak część osób mieszka wciąż w niedużych mieszkaniach, nie w domach gdzie niechciane doniczki można na taras wystawić. Zwyczajowo nie daje się kwiatów doniczkowych.


          > u nas rozroznia sie prezenty - a wlasciwie upominki-
          > konkretnie dla gospodarzy ktore wrecza sie jako prezent na impreze, tz
          > w hostess gift. to jest nieco cos innego niz prezent pod choinke.

          No u nas takich podwójnych prezentów nie ma raczej.
          > ale bywa przeciez ze nie jestemy krezusami a chcielibysmy zaprosic wszystkich drogich przyjaciol na swiatecznie party.
          > ale coz, nie mamy wystarczajacej ilosci np krzesel. a i oni tez chcieliby przy
          > jsc. czy z tego powodu mamy rezygnowac ze spedzenia swiat razem - bo nie ma dos
          > yc krzesel?

          Savoir-vivre mówi, że przyjmujemy tylu gości ilu jesteśmy w stanie przyjąć, to nie gość ma się troszczyć o krzesło, talerze czy sztućce dla siebie. Jeśli ktoś nie ma odpowiednich warunków to nie robi jednego dużego spędu (nawet jeśli bardzo chce) tylko wydaje dwa-trzy przyjęcia, lub sam wypożycza potrzebne sprzęty, nie przerzuca tego obowiązku na gości.

          >nie kazdeg
          > o stac na takie wydatki jak jeszcze kilka lat temu. ludzie maja w perspektywi
          > e czesto duza rodzine z wieloma krewnymi, dziecmi, o znajmoych nie wspominajac.
          > byc razem choc bez pr
          > ezentow czy nie spotkac sie z rodzina bo nas nie stac na wydatek. jest tez kw
          > estia jaki przekaz dajemy bo bez prezentu nie mozemy sie pokazac? a zwlaszcza
          > naszym dzieciom, mlodej generacji?

          Przekaz jest jasny moim zdaniem idąc w gości, przyjmując zaproszenie licz się z kosztami. Nie trzeba bywać wszędzie na zasadzie zastaw się, a postaw się. Znajomym nie daje się obowiązkowo prezentów świątecznych. Prezenty też nie muszą wcale być kosztowne.

          Z Twojego wątku sądzę, że w Polce i w Kanadzie sposób spędzania i obchodzenia świąt jednak dość sporo się różni. Dlatego zasady dobre w jednym kraju nie przystają do drugiego.


          • minniemouse Re: Swieta za pasem... 05.12.17, 23:20
            aqua48 napisała:
            w Polsce nie wręcza się wiechcia kwiatów tylko raczej bukiety starannie ułożone przez kwiaciarki.

            tu tez przez kwiaciarki, ale odbiegamy od tematu. padla sugestia ze zamiast kwiatkow cietych mozna by darowac kwitnace kwiaty doniczkowe. osobiscie uwazam ze trzymanie sie sztywno "nie bo nie" nie ma sensu ani potrzeby. jak wczesniej napisalam wazon zabiera mniej wiecej tyle samo miejsca co podobnej wielkosci doniczka, a przy kwiatach typu storczyk czy amarylis wcale nie trzeba zadnego zachodu z pielegnacja. podlewa sie raz na pare dni dopoki kwitna. po przekwitnieciu - wyrzuca, albo daje znajomemu zapalonemu ogrodnikowi jak chce.
            storczyki dodatkowo maja te zalete iz to sa kwiaty nie wymagajace wiele wody, ani ciepla (wrecz odwrotnie lubia chlodne miejsca) a za to sa dlugowieczne (amarylis juz nie) wiec moga stac i stac a sa naprawde przepiekne. kwitna w malych doniczkach wiec czasami duze kwiaty zajmuja mniej miejsca niz bukiety cietych.

            Minnie, w Polsce jednak część osób mieszka wciąż w niedużych mieszkaniach, nie w domach gdzie niechciane doniczki można na taras wystawić. Zwyczajowo nie daje się kwiatów doniczkowych.

            alez wyrzuc doniczke.
            poza tym nie przeczytalas uwaznie- chodzi o kwiaty kwitnace nie typowo doniczkowe.

            No u nas takich podwójnych prezentów nie ma raczej.

            w zasadzie nie ma, u nas tradycyjnie sa to kwiay dla pani domu i alkohol dla pana domu i czasami zabawki badz slodycze dla dzieci jesli takowe maja. niemniej czasami trafiam na artykuly typu "prezent dla pani/pana domu" wiec jest szansa ze i ten zwyczaj sie kiedys przyjmie.

            Savoir-vivre mówi, że przyjmujemy tylu gości ilu jesteśmy w stanie przyjąć, to
            nie gość ma się troszczyć o krzesło, talerze czy sztućce dla siebie. Jeśli ktoś
            nie ma odpowiednich warunków to nie robi jednego dużego spędu (nawet jeśli bardzo chce) tylko wydaje dwa-trzy przyjęcia, lub sam wypożycza potrzebne sprzęty,
            nie przerzuca tego obowiązku na gości.


            Mozna i tak, oczywscie, ale z drugiej strony przyniesc skladane krzeslo (zakladam ze kazdy ma wlasny samochod, inaczej to nie) to przeciez zaden problem. ja i moi znajomi w kazdym razie rzadko mamy okazje spotkac sie wszyscy naraz, w calym gronie, wiec jak jest okazja w swieta zebrac sie u kogos 'do kupy' to nam pozyczenie garnka, czy przyniesienie talerzy, czy przytarganie skladaka doprawdy nie przeszkadza. a za to jak milo, jak przyjemnie jest sie wreszcie razem spotkac, zobaczyc 'na wlasne oczy', pogadac, powspominac. to najwieksza przyjemnosc - byc wreszcie razem : )
            Ta cudowna atmosfera bycia razem jest wiecej warta niz sztywne reguly SV. to tez warto wziac pod uwage...

            > Przekaz jest jasny moim zdaniem idąc w gości, przyjmując zaproszenie licz się z kosztami. Nie trzeba bywać wszędzie na zasadzie zastaw się, a postaw się. Znajomym nie daje się obowiązkowo prezentów świątecznych. Prezenty też nie muszą wc ale być kosztowne.

            Tu nie chodzi o zastaw sie a postaw sie. Np sa corocznie w rodzinie swieta, w rodzinie w ktorej jest duzo rodzenstwa i duzo dzieci, a tu akurat maz stracil prace badz obcieli mu pensje. Chodzi o to, ze po prostu nie ma juz pieniedzy na prezenty dla kazdego jak co roku. Ktos kto nie zna sytuacji moze poczuc sie urazony ze zostal w tym roku pominiety. dlatego takie sprawy trzeba zawczasu omawiac. czasem nawet z przyjaciolmi, jesli latami co roku tradycyjnie obdarowalismy sie prezentami, a tu nagle- stop, bo nie ma kasy...

            Minnie
            • vi_san Re: Swieta za pasem... 05.12.17, 23:43
              Minnie:
              1. Nie każdy ma miejsce i głowę do posiadania nawet [twoim zdaniem] niekłopotliwego storczyka czy amarylisa. I tyle. Są ludzie, którzy dużo czasu spędzają w rozjazdach, często nie ma ich w domu - taki storczyk jest dla nich raczej niefortunnym prezentem, a nie czymś miłym. Bo mają świadomość, że gość się "wykosztował", a oni to od razu po wyjściu zaproszonych wywalą... No, chyba, że idea obdarowywania jest taka, że "żeby MI było miło, że dałam"... Kwiaty doniczkowe mają to do siebie, że trzeba o nie dbać, podlewać itd. Cięte - wstawia się do wazonu a kiedy zwiędną - wyrzuca. W Polsce NIE MA zwyczaju dawania kwiatów doniczkowych - chyba, że wie się iż gospodarz jest miłośnikiem tychże, bądź poszukuje tej właśnie, konkretnej rośliny.
              2. W Polsce nie ma zwyczaju "podwójnych" prezentów. Nie ma. może kiedyś będzie - ale na dziś - cała kwestia do kominka. Jeśli prezent dla gospodarzy - to przyjęte jest kwiaty dla pani domu, alkohol dla pana, ewentualnie łakocie, albo drobiazgi dla dzieci.
              3. "Ta cudowna atmosfera bycia razem jest wiecej warta niz sztywne reguly SV". Minnie, ale jesteśmy na forum sv, a nie cudowna atmosfera bycia razem. Jeśli zaś patrzymy na sprawę z punktu widzenia sv - to nie, nie wypada zapraszać więcej osób niż się jest w stanie podjąć. Czyli nie na miejscu jest oczekiwać, że goście przywiozą ze sobą krzesła, talerze i garnki. Czy jest to niedopuszczalne? Ależ oczywiście, że jest dopuszczalne! Ale mówiąc wprost: w bliskim gronie bywa, że REZYGNUJEMY świadomie z zasad sv. Vide: kiedy jesteśmy sami w domu [w sensie "sami domownicy" mogę usiąść do obiadu w podomce, z książką i nawet pokłócić się z mężem o cukiernicę, która jest najlepszą podpórką dla tomiszcza. Jeśli jest ktoś spoza domowników - na pewno nie ma na to szans. Czy to znaczy, iż czytanie przy jedzeniu jest "grzeczne" i zgodne z sv o ile nie ma gości? Nie, nie jest. Ale oboje z mężem w pełni świadomie zawieszamy sv na kołku, bo lubimy czytać. smile Podobnie w opisanej przez ciebie sytuacji: czy proszenie gości o przyniesienie własnych naczyń i krzeseł jest zgodne z sv? NIE JEST! Czy można to zrobić w imię spędzenia czasu w "cudownej atmosferze tłumu"? Ano, można. Tylko należy podkreślić, ze jest to WBREW regułom sv.
              4. Ustalenie "z góry" kwestii prezentów moim zdaniem jest jak najrozsądniejsze, zwłaszcza, przy większej grupie gości. I albo np ustalenie [i trzymanie się ustalenia!!!], że prezenty robimy tylko dzieciom do 18, albo np. ustalenie kwoty granicznej, że do tyle a tyle...
              • minniemouse Re: Swieta za pasem... 06.12.17, 03:44
                vi_san napisała:
                Są ludzie, którzy dużo czasu spędzają w rozjazdach, często nie ma ich w domu - taki storczyk jest dla nich raczej niefortunnym prezentem, a nie czymś miłym.

                o matko swieta, Polacy sa jednak mistrzami w szukaniu dziury w calym i w komplikowaniu zupelnie prostych rzeczy.
                Visan, przeciez chodzi tylko o idee "zaleta kwiata doniczkowego zamiast bukietu". po co robic z tego poboczne (i calkiem niepotrzebne) rozprawki na temat plam na sloncu? przeciez jesli masz zalozmy znajomych bedacych czesto 'w rozjezdzie' to akurat im po prostu storczykow nie kupisz, wiadomo. ale komus innemu moze tak.

                Kwiaty doniczkowe mają to do siebie, że trzeba o nie dbać, podlewać itd.

                alez bzdura, akurat te nie wymagaja wiekszego zachodu to raz,
                dwa jak nie chcesz wcale nie musisz nic robic. tez moga stac tak dlugo az zwiedna, choc z raz chyba podlac mozna? w koncu nie jest to wielki wysilek. porownywalnie, wlozyc ciete kwiaty w wazon i zmienic wode raz na trzy dni (optymalnie powinno sie tez podcinac koncowki aby dluzej staly) zajmuje wiecej zachodu niz raz wlac szklanke wody do doniczki. a stoja co najmniej tyle samo - bez zadnej opieki.
                i ile jeszcze razy mam tlumaczyc ze storczyki czy amarylisy tez mozna uciac i wstawic do wody? a doniczke po prostu wyrzucic. (jak komus bardzo szkoda doniczki to przy okazji wyrzucania smieci moze posatwic ja przy kublach - ktos na pewno wezmie)

                Jeśli zaś patrzymy na sprawę z punktu widzenia sv - to nie, nie wypada zapraszać więcej
                osób niż się jest w stanie podjąć.


                Jezeli mam mieszkanie wystarczajaco duze aby podjac 40 osob ale akurat zabraklo mi, uups, paru krzesel, a problem z latwoscia rozwiaze przyniesienie przez gosci skladaka to co, taka to zgroza??
                zreszta niewazne - nikt zdaje sie nie zauwaza w ogole iz w sugestii "moze przyniesc krzeselko, patelnie, talerzyk..., ..., " nie chodzi w ogole co SV zaleca pod wzgledem przyjmowania gosci, ALE ze tu sam GOSC sie stara zachowac grzecznie, zyczliwie i pomocnie bedac zaproszonym!
                oczywscie, ze na takie party jakie wczesniej opisalam ("tak bardzo chcemy sie wszyscy razem spotkac ze wolimy przyniesc wlasne krzesla|") zaprasza sie tylko bliskie grono. dalszych znajomych to nie obejmuje, niemniej ze strony i bardziej formalnego goscia jest taktownie, wspanialomyslnie i grzecznie zapytac gospodarzy: "czy cos przyniesc? moze skladane krzesla?" NAWET jesli jest to pytanie tylko retoryczne na ktore odpowiedz z gory jest wiadoma iz nie, nie, dziekuje - i o to tu glownie chodzi.

                Podobnie w opisanej przez ciebie sytuacji: czy proszenie gości o przyniesienie własnych naczyń i krzeseł jest zgodne z sv? NIE JEST!

                ale zauwaz, iz ja nigdzie nie pisalam o proszeniu gosci o wlasne krzesla - to sobie sami dospiewaliscie. mowa byla o taktownym zainteresowaniu sie samych gosci czy moga jakos pomoc.
                inna sprawa to skorzystanie z tego lub nie - swieta w gronie bliskich przyjaciol przynoszacych swoje krzesla to calkiem co innego bo to impreza planowana duzo wczesniej, z logistyka znana zwykle od lat i i ustalana takze duzo wczesniej. to calkiem, calkiem, calkiem co innego.
                Niezaleznie od wyjasnienia o co chodzi, byc moze od roznic w odlegloscich i rozmiarach pomieszczen 'tu i tam' itp rozumiem, ze zwyczaje u nas niekoniecznie musza byc przyjete u was

                4. Ustalenie "z góry" kwestii prezentów moim zdaniem jest jak najrozsądniejsze, zwłaszcza, przy większej grupie gości. I albo np ustalenie [i trzymanie się ustalenia!!!], że prezenty robimy tylko dzieciom do 18, albo np. ustalenie kwoty granicznej, że do tyle a tyle...

                no wlasnie o cos takiego chodzi : )

                Minnie
                • vi_san Re: Swieta za pasem... 06.12.17, 08:44
                  Minnie, tłumaczę ci tylko, że w Polsce NIE MA zwyczaju dawania kwiatów doniczkowych - chyba, że się wie iż gospodarze takowe lubią, pożądają tego akurat gatunku. Nie jest to tylko kwestia wyjazdów - wiele osób ma np koty, które lubią podgryzać rośliny, a zarówno storczyki jak i amarylis są trujące dla kotów.
                  Poza tym w końcu z tym dawaniem kwiatów chodzi nie o to, żeby gospodarz miał co wywalać do śmietnika a o to, żeby sprawić przyjemność? Przynajmniej ja mam takie wrażenie? Oczywiście wywalić można od razu, tylko czy o to chodzi?
                  Oczywiście nie ma nic złego w zapytaniu przez gościa [po zaproszeniu na NIEFORMALNE party] "Czy w czymś nie pomóc? Czy coś przynieść?". I nawet nie ma nic złego w odpowiedzi gospodarzy "A wiesz, jeśli masz kilka składanych krzeseł..." albo "A mogłabyś upiec tą swoją cudowną szarlotkę?". "Nieformalne" jest tu słowem - kluczem. A piszesz o zwyczajach ŚWIĄTECZNYCH. Przyjęcia świąteczne, no, są właśnie przyjęciami, z założenia odświętnymi i bardziej formalnymi. Może stad wynikła niejasność.
                  Napisałam też od razu [w pierwszej mojej wypowiedzi w tym wątku chyba] że różnice mogą wynikać z różnic między Polską i Kanadą. Nie wyobrażam sobie żeby w typowym, blokowym mieszkaniu ktoś się porywał na zapraszanie 40 osób! Po prostu metraż typowego, blokowego mieszkania jest metrażem wykluczającym podobne pomysły. smile
                  • kora3 Re: Swieta za pasem... 06.12.17, 09:08
                    Dokładnie Vi ...Być może postawa Minnie wynika z tego o czym pisałaś - z odmienności kulturowej zwyczajnie ...Mnie się zdarzało dawać rośliny doniczkowe komuś - a jakżesmile Np. koleżance, o której wiem, że jest ich pasjonatką. Kiedyś dawało się też zwyczajowo takowe na parapetówkę wink - obecnie już chyba nie hołduje się temu zwyczajowi.
                    Tak, jak piszesz - taki kwiat może być nie miłym upominkiem,. a kłopotem - choćby z racji tego, ze jak wspomniałaś - niektóre koty lubią podgryzać kwiaty, a te bywają trujące
                    • vi_san Re: Swieta za pasem... 06.12.17, 09:42
                      Co prawda jedyny kot jakiego miałam w życiu to była kotka birmańska, mając pełną świadomość królewskości swej rasy i byle czego do pyszczka nie brała. Ba, nawet i jej własna miseczka, jeśli zawartość była "niestosowna" nie wywoływała grymasów, miauków czy innych takich, nie, królowa się nie zniżała - patrzyła tylko z bezbrzeżnym zdumieniem w tych błękitnych oczach na miskę, na służbę [czyli na mnie] i odchodziła w "swoich kocich sprawach". Czasem tylko z obrzydzeniem otrząsając łapki, które nawet się nie zbliżyły do wzgardzonej karmy.
                      Kwiatki doniczkowe nie interesowały ją w ogóle - była ponad to. No, ale WIEM, że bywają koty, które się kwiatami interesują, skubią, obgryzają i mogą się od tego poważnie pochorować - kota koleżanki ledwo wet odratował właśnie po zatruciu roślinką doniczkową... sad
                      • kora3 Re: Swieta za pasem... 06.12.17, 09:56
                        Obecnie mamy już tylko koteczkę -18- latka - dodam. Kwiatami doniczkowymi niespecjalnie się interesuje, czasem któryś podgryzie, ale trujących nie mamy. Natomiast podobnie jak mój już nieżyjący sad kocurek ma kręcka na punkcie kwiatów ciętych - nie mam takowych w domu, ale gdybym próbowala mieć to byłaby - z doświadczenia - katastrofa smile
                        Mój kocur miał taką manierę, że pasjami lubi ogryzać czubki skórzanych butów smile Kilka moich par tak straciło "życie", aż sobie wkodowałam, ze trza buty chować. smile Uprzedzałam też o tym odwiedzających nas jeśli zażyczyli sobie zdjąć buty. Najlepsze było to, że ogryzał wyłącznie obuwie stojące na podłodze. Jeśli się je gdzieś wyżej postawiło, albo schowało do szafki przestawały dlań istnieć pomimo, ze przecież mógł sobie tam wskoczyć, a szafkę umial otwierać smile Po paru akcjach z ludźmi up[arcie twierdzącymi, ze kot uch bitom się oprze mój facet wydrukował informację o tej treści: "Za obuwie pozostawione bez opieki na podłodze nie bierzemy żadnej odpowiedzialności materialnej ani moralnej!" i zawiesił w przedpokoju smile
                  • minniemouse Re: Swieta za pasem... 06.12.17, 09:45
                    vi_san napisała:
                    Nie jest to tylko kwestia wyjazdów - wiele osób ma np koty, które lubią pod gryzać rośliny, a zarówno storczyki jak i amarylis są trujące dla kotów.

                    Wiesz, jak to ma byc argument przeciwko doniczce to bez sensu, bo gdybym tak unikajac watku z gory dala te same kwiaty ale ciete to juz byloby OK?? lol
                    A kwiaty ciete do wazonu takze moga byc i sa trujace dla kotow np lilie, tulipany, zonkile i narcyze, chryzantemy (ktorych do bukietow jest duzo odmian), gozdziki, orliki, paprocie, irysy, jasmin, piwonie, maki, konwalie, groszek pachnacy i wiele innych.
                    ( jak ktos zaintersowany to tu jest lista )
                    tak wiec to zaden argument.
                    Niemniej rozumiem ze w PL nie jest to przyjete, i Ok, przyjmuje do wiadomosci,
                    z tym ze tak czy siak uwazam iz argumenty podane przez Maralee (szukanie wazonu itd)
                    po prostu same w sobie - sa dobre. przynajmniej mnie przypadly do gustu. i uwazam ze moze to wcale nie takie zle zaczac wprowadzac nowe tradycje?

                    Oczywiście wywalić można od razu, tylko czy o to chodzi?

                    ale ja tak przeciez wcale nie napisalam zeby doslownie 'wywalac od razu', tylko napisalam ze jesli ktos argumentuje iz kwiaty do wazonu sprawiaja MALO klopotu, to tak samo a nawet mniej sprawiaja storczyki ktore podlewa sie RZADKO a za to kwitna do 3 miesiecy.
                    jaki bukiet w wazonie tyle wytrzyma? chyba tylko suchy?

                    A piszesz o zwyczajach ŚWIĄTECZNYCH. Przyjęcia świąteczne, no, są właśnie przyjęciami, z założenia odświętnymi i bardziej formalnymi. Może stad wy nikła niejasność.

                    no, miedzy bliskimi to tez sa przyjecia SWIATECZNE smile

                    Minnie
                    • kora3 Re: Swieta za pasem... 06.12.17, 10:13
                      Minnie, na litość - to nie chodzi o bycie przeciwko doniczce smile Zapodałaś temat - co wypada, a co nie w temacie spotkań świątecznych, tak? No tak - wg tej pani wypada dać kwiat doniczkowy zamiast jak rozumiem ciętych. I być może w CAN czy USA wypada, a w PL - nie i w tym rzecz. Tak samo być może tam wypada mówić "smacznego", ale w PL jest to przejawem barku obycia
                      • minniemouse Re: Swieta za pasem... 07.12.17, 00:31
                        kora3 napisała:
                        No tak - wg tej pani wypada dać kwiat doniczkowy zamiast jak rozumiem ciętych.

                        NIE, nie od razu "wypada", bo ta pani jest dobrze wychowana i do tego, nie watpie, uwaznie slucha/czyta co sie do niej mowi
                        zatem tylko SUGERUJE iz doniczkowy moze byc lepszy od kwiatow cietych,
                        i przy okazji wyjasnia dlaczego.

                        Minnie
                    • vi_san Re: Swieta za pasem... 06.12.17, 10:30
                      Tobie doniczka do gustu przypadła i fajnie. W Polsce nie ma zwyczaju i już. Nie ma też zakazu, więc i temat bez sensu. To trochę tak, jak... No, przykładowo: raczej nie wręcza się kwiatów mężczyźnie. Ogólnie. Ale mam znajomego [kawaler], który jest pasjonatem "doniczkowców", ma w swoim mieszkaniu istną dżunglę, w tym gatunki bardzo rzadkie. Czy JEMU wypada dać kwiat doniczkowy? Ano z jednej strony: jak najbardziej [bo ma, lubi i umie dbać]. Z drugiej: trudno trafić na gatunek, który mu podpasuje do jego "kompozycji". Ot, o storczyka czy amarylisa pewnie by się nie obraził, ba, zapewne by dbał i miał, ale... wink Ogólnie drobiazg wręczany "na wejście" najlepiej jest dostosować do potrzeb/zamiłowań gospodarzy. Ja i mój mąż alkoholu prawie nie używamy. Nie dla idei, a po prostu nie przepadamy. Czy wręczenie alkoholu memu mężowi jest nietaktem? No, nie jest. A że ów alkohol postoi sobie w barku rok albo i dłużej? Tymczasem gdyby zamiast owej flaszki wręczono czekoladę - ucieszyłaby znacznie bardziej i została spożytkowana od ręki.
                      Tak czy siak uważam argumenty podane za bez sensu - bo zdjęcie z półki wazony nalanie wody i wstawienie bukietu to moment i DOKŁADNIE tyle samo czasu co znalezienie miejsca dla doniczki [wszak nie może stać na środku stołu tongue_out ], a PO przyjęciu z kwieciem ciętym kłopotów mniej niż z doniczkowym. Zwiędnięte po prostu się wyrzuca i koniec, a żywe trzeba podlewać [nawet i raz na kilka dni, nie każdego to bawi!].
                      Równie dobrze można kupić storczyki zrobione z pończochy - te wytrzymają jeszcze dłużej niż żywe i nawet ich podlewać nie trzeba... tongue_out
                      Minnie, rozróżnij przyjęcie [z założenia bardziej formalne] od spotkania towarzyskiego, które nieformalne być może. Jeśli zaprasza się na przyjęcie - to NIE WYPADA ani gościom deklarować "pomocnictwa", ani tym bardziej, gospodarzom przyjmować takiej oferty. Jeśli skrzykujemy się "wiarą" na spotkanie nieformalne, nawet i w okresie świątecznym - wówczas swobodnie można zarówno zadeklarować pomoc [przy czym absolutnie nie wypada, by gość [poza absolutnie najbliższymi!] deklarował jakieś konkrety typu "to ja przywiozę salaterki!" - to by znaczyło, że uważa gospodarzy za nieogarów, którzy mają braki w gospodarstwie domowym! Jeśli już to właśnie "Czy mogę w czymś pomóc?"] jak i ta pomoc przyjąć [przy czym do gospodarza należy wskazanie w jaki sposób gość pomóc może najlepiej ["Mogłabyś upiec ciasto?", "Masz może kilka składanych krzeseł?", "Dałabyś radę pożyczyć mi ze trzy duże salaterki do sałatek?"].
                          • kora3 Re: Swieta za pasem... 06.12.17, 12:12
                            Wcale nie Asiu - to, ze ktoś z jakichś powodów niechętnie widzi upominek w postaci kwiatów ciętych, to nie znaczy, że nie są one uniwersalnym upominkiem - akurat w PL. Rozmawiamy - jak sądzę - nie o preferencjach a o tym co dać wypada a czego nie. W PL poza ciętymi kwiatami uniwersalnymi upominkami są: markowy alkohol, dobre czekoladki, dobra kawa.
                            Jasne, może się zdarzyć, że komuś to nie podpasuje - np. Vi wołałaby słodycze niż alkohol, jak "zeznała" - nadal jednak podarowanie jej alkoholu z punktu widzenia SV byłoby ok. Nie ok jest podarowanie komuś prezentu uniwersalnego WIEDZĄC, ze nie będzie mile widziany.
                            • asia.sthm Re: Swieta za pasem... 06.12.17, 14:41
                              Gdyby od ciebie i Visan zalezalo swiat stalby w miejscu a obyczaje zatrzymalyby sie na krolu Cwieczku. W Polsce sie jednak zmienia wbrew zatwardzialym konserwatystom wiec i ozdobne kwiaty w ozdobnych doniczkach staja sie legalne i absolutnie zgodne z sv.
                              Ciete gozdziki wreczane lodyzkami do gory to juz przezytek 😜
                              • kora3 Re: Swieta za pasem... 06.12.17, 14:52
                                Asiu, moje czy Vi preferencje nie mają tu nic do rzeczy - Minnie wrzuciła temat o tym co wypada czego nie. W PL raczej nie ma zwyczaju dawania kwiatków doniczkowych ZAMIAST ciętych - po prostu. Co nie znaczy, ze nie można dać.
                                • asia.sthm Re: Swieta za pasem... 06.12.17, 15:06
                                  O zelzal ci ton, " raczej nie ma zwyczaju" sie zrobilo. Moze dobrze ci zrobi wystawic nos poza wlasna okolice i zobaczyc co kwieciarnie maja do zaoferowania w doniczkach i ile gwiazd betlejemskich sprzedaja wlasnie teraz w okresie swiatecznym. Popatrz ile ludzi kupuje je bedac w strojach wizytowych, w drodze na przyjecia.
                                  • kora3 Re: Swieta za pasem... 06.12.17, 15:37
                                    Od początku mam ten sam ton Asiu - można sobie przeczytać. Cieszę się bardzo, ze kwiaciarnie tak dobrze prosperują, ale to nadal nie ma nic do rzeczy. Te gwiazdy są często kupowane jako świąteczna dekoracja po prostu - do domu lub biura.
                                    A Minnie - jak zrozumiałam chodzi o to, że kwiat doniczkowy ma być dany zamiast kwiatów ciętych w sytuacjach, gdzie zwyczajowo daje się w PL kwiaty cięte. Jeśli Minnie to odpowiada dawać i dostawać takie kwiaty - to przecież nikt nic do tego nie ma ... Ale zdaje się chodziło jej o to, czy tak wypada - być może w CAN owszem, za to w PL - niekoniecznie.
                                    Spotkałaś się z tym, żeby ktoś na ślubie pojawił się z doniczkowym kwiatkiem, albo takowy dał zamiast bukietu w podziękowaniu za coś, czy pan pani na randce? Może Ty owszem - a ja nie.
                                    Nasza dyskusja z Minnie jest dla mnie przynajmniej - czysto akademicka - kwiatów ciętych zgodnie z moimi oczekiwaniami nie otrzymuję, a jeśli od kogoś kogo słabo znam przeważnie służbowo dostanę, to zostawiam w redakcji. Mamy tu też parę kwiatków doniczkowych, ale nie znam genezy id pojawienia się. Nie zdarzyło mi się także, by ktoś podarował mi kwiat doniczkowy zamiast ciętych. Gdyby tak się stało - od tego czy ów pasowałby mi do reszty i czy nie stwarzałby zagrożenia dla kota zależałby dalszy jego los. Może trafiłby do redakcji, może bym komuś dała, gdyby chciał ...
                                    Mysle, ze "problem" z tym, że tak trudno ogarnąć sprawę kwiatów ciętych jak to przedstawia Minnie w sensie czasu - jest mocno na wyrost. Jak się ktoś spodziewa dostać kwiaty, to przeważnie zawczasu ma przygotowane naczynia na nie - po prostu.
                                    • asia.sthm Re: Swieta za pasem... 06.12.17, 16:20
                                      Koro jak zwykle sie wijesz jak wygimnastykowana zmijka. Nie o lataniu do kosciola na slub z doniczka byla mowa tylko o wizytach w domu zapraszajacego.
                                      A ton owszem zmienilas z kategorycznego na "raczej" i to ci sie chwali.
                                      • kora3 Re: Swieta za pasem... 06.12.17, 16:46
                                        Ależ ja uważam, że nie wypada RACZEJ dawać kwiatów doniczkowych zamiast ciętych, bo JESLI wie się, że ktoś zamiast ciętych wolałby doniczkowy to wówczas wypada.
                                        Tak samo - wiedząc, że ktoś wolałby flachę samogonu od koniaku, wypada dać samogon.
                                          • kora3 Re: Swieta za pasem... 06.12.17, 22:49
                                            Asiu ZAWSZE wypada, kiedy wypadasmile Wypada dać komuś w prezencie bieliznę, kosmetyk, książkę, psa, wibrator JESLI się wie, ze tego kogoś to ucieszy/uzgodni się to z nim.
                                            W tym wątku - zdaje się - mowa jest o prezentach UNIWERSALNYCH, które dlatego są uniwersalne, ze albo jak cięte kwiaty mają krótki żywot, albo można je samemu z nich nie korzystając "rozczęstować".
                                            Owszem kwiaty cięte mogą być kłopotliwe, jak dla mnie np. ale dla większości ludzi - nie są. Lepiej jednak np.. wiedząc ze ktoś ma małe mieszkanie nie dawać wielkich bukietów. Kawę, alkohol, słodycze - nawet jeśli ktoś sam nie zje i wypije, to można poczatować gości. DLATEGO są to prezenty uniwersalne właśnie ... I te ogólnie - wypada dać osobie, której preferencji nie znamy - nie umielibyśmy wybrać mu prezentu 'pod niego" - książki, kosmetyku, obiektu hobby ....Oczywiście - jeśli wiemy, ze ktoś nie toleruje w swoim domu np. kwiatów ciętych, słodyczy, czy alkoholu, to NIE wypada tego dawać, ale mowa jak sądzę - o sytuacji, gdy takich preferencji obdarowywanego - nie znamy
                                            • asia.sthm Re: Swieta za pasem... 07.12.17, 10:25
                                              Koro, po co ten dlugi wyklad na temat prezentow uniwersalnych, ktore jak sie okazuje wcale uniwersalne nie sa bo jeden ma kota a ktos inny jest trzezwym alkoholikiem na przyklad.
                                              Jak czesto jestes zapraszana do domu ludzi zupelnie nieznanych, jak czesto zapraszasz do siebie obcych? W okresie swiat do tego.
                                              Po co ten raban o uniwersalnosc.
                                              • kora3 Re: Swieta za pasem... 07.12.17, 11:41
                                                Asiu, pewnie, ze uniwersalny prezent może być nietrafiony, ale właśnie po to one są, by ryzyko zminimalizować.

                                                A poza tym - no niestety, ale te doniczkowce, które przywołała tu Minnie nie nadają się na prezent jeszcze z jednego powodu, o którym pisała Yoma - to jest badziewie za kilka-kilkanaście złotych kupowane z markecie do biur. Jako podarunek wygląda nie za bardzo - coś jak wspomniane przez Ciebie 3 podwiędłe goździki z minionej epoki.
                                                • asia.sthm Re: Swieta za pasem... 07.12.17, 12:10
                                                  Koro, odczep juz sie od doniczkowych, Minnie pokazala tu wiele roznych ozdobnych kwiatow. To sa propozycje i nalezy je rozpatrywac pod katem: dobry pomysl, fatalny pomysl. Dyskwalifikowac wszystkie tylko dlatego ze nie wystepuja w cietym bukiecie to jest glupota bez sensu. Nie ma sensu porownywac badziewnej prymulki z markietu z pieknym amarylisem w ozdobnym pojemniczku z galazka jodly.
                                                  Nie kazdy mieszka w ciasnocie, nie kazdy kurczowo lubi sie trzymac uniwersalnosci.
                                                  Wymyslajcie cos nowego dajac sie zainspirowac tym co Minnie pokazala....albo nie.
                                                  A dzielic wlosy na czworo to grzech i wstyd i szkoda czasu
                                                  • kora3 Re: Swieta za pasem... 07.12.17, 12:15
                                                    Asiu, naprawdę rozumiem Twe zaangażowanie na rzecz - mniejsze niż Minnie, bo jak zauważyła chyba Yoma ona chyba najęła się do reklamowania tych roślinek smile - ale naprawdę nikt ich nie zwalczasmile
                                                    Ktos chce dostawać- dawać - niechże sobie. smile Natomiast nadal nie jest to zwyczaj w PL i raczej szybko nie będzie
                                                  • asia.sthm Re: Swieta za pasem... 07.12.17, 12:34
                                                    Raczej szybko nie bedzie???? To chyba zdaniem konserwatystow zamknietych na wszystko nowe.
                                                    Ja w lecie targalam do przyjaciol gigantyczna lobelie wiszaca, w pojemniku z podwieszeniem. Calo lato im na tarasie kwitnaco pachniala, cale lato nie mogli zapomniec mojej wizyty. Ja wam w Polsce wprowadze takie zwyczaje ze ani sie zorientujesz Koro, jak sama zaczniesz z donicami na przyjecia latac....ze o innych wybrzydzaczkach nie wspomne.
                                                  • kora3 Re: Swieta za pasem... 07.12.17, 12:50
                                                    Do przyjaciół, na tarasie powiadasz smile - no wlasnie, ale do kogoś o kim nie wiesz, ze chce takie coś na taras byś nie "targała", czy jednak, bo uważasz, ze to fajny prezent ?smile
                                                    Sama kilka osób obdarowałam kwiatami doniczkowymi, nie za 15 złotych - dodam smile, ale takie osoby o których wiedziałam, ze tego chcą i prezent je ucieszy ...
                                                  • kora3 Re: Swieta za pasem... 07.12.17, 13:04
                                                    owszem, ale nie wszyscy zawsze bywamy tylko i takich osób Asiu i dlatego właśnie jest takie coś jak lista prezentów uniwersalnych. Gdyby wszyscy zawsze bywali TYLKO u bliskich czy szerzej, dobrze sobie znanych ludzi nie byłoby takiej konieczności.
                                                    Ja siebie, w sensie do domu zapraszam bardzo wąskie grono ludzi, może z kilkanaście bym zliczyła a i tak nie bywają tam wszyscy razem - bo raz nie mam warunków lokalowych (73 m2), dwa - nie lubię urządzać imprez w domu, a trzy - z racji kontaktów zawodowych i prywatnych naszych razem i osobno nie byłabym w stanie urządzić w domu imprezy na którą wypada mi choćby w rewanżu zaprosić osoby, u których byłam/byliśmy na adekwatnej.

                                                    Mimo to nie mam problemu zwykle z wyborem prezentu, bo ludzie nie muszą u mnie bywać, bym ich znala smile Jednak, gdy na serio nie wiem/y co kupić - to "idziemy" w prezent uniwersalny
                                                  • asia.sthm Re: Swieta za pasem... 07.12.17, 13:45
                                                    Ale juz ustalilysmy ze prezenty uniwersalne nie istnieja wiec po co znow sie na ich wyimaginowana liste powolujesz? Ta lista sie zmienia jak kameleon dopasowujacy sie do realiow.
                                                    Niesmiertelna bombonierka od Wedla tez jest nieuniwersalna.
                                                    Uniwersalna jest tylko mala czarna dla siebie samej.
                                                  • kora3 Re: Swieta za pasem... 07.12.17, 14:06
                                                    Wg mnie - zupełnie już indywidualnie uniwersalne są: alkohol, kawa słodycze. Tak, wiem, można w niewiedzy swej dać alkohol niepijącemu alkoholikowi, albo czekoladki diabetykowi, czy nadciśnieniowcowi kawę - ale i licha - nie musi SAM tego spożytkować! Może poczęstować gości, dać komuś innemu - na TYM wg mnie polega uniwersalność prezentów tego rodzaju.
                                                    Osobie bliskiej, czy nawet nie ale o znanych nam preferencjach daje się coś nieuniwersalnego - pod nią - oczywiste.
                                                  • agulha Re: Swieta za pasem... 10.12.17, 01:18
                                                    No zaraz zaraz, to nie jest to samo. Kwiaty mają krótki żywot - jedyne znane mi oddawanie kwiatów, to zawożenie kwiatów otrzymanych w prezencie na ślubie przez nowożeńców celem złożenia pod pomnikiem. Widziałam ten zwyczaj w Petersburgu (kwiaty składane pod pomnikiem blokady Leningradu) i jeden raz w wykonaniu znajomych, pary instruktorów harcerskich - zawieźli na grób Al. Kamińskiego. Kawa, alkohol, czekoladki mają znacznie dłuższy termin ważności - można przyjąć, podziękować, odłożyć i na spokojnie się zastanowić, co dalej.
                                                  • aqua48 Re: Swieta za pasem... 07.12.17, 15:22
                                                    asia.sthm napisała:

                                                    > Ja w lecie targalam do przyjaciol gigantyczna lobelie wiszaca, w pojemniku z po
                                                    > dwieszeniem. Calo lato im na tarasie kwitnaco pachniala, cale lato nie mogli za
                                                    > pomniec mojej wizyty.

                                                    No i ok, Twoi znajomi mają taras. Podobnie jak znajomi Minnie mają własne domy z ogrodami, dużo obszerniejsze niż przeciętne mieszkania w polskich miastach. Ja tarasu nie posiadam tylko mały, zagracony latem skrzynkami z kwiatami balkon. Gdybyś przytargała mi coś takiego nieoczekiwanie z okazji zaproszenia na imprezę, bez wcześniejszego uzgodnienia ze mną, to zwyczajnie nie miałabym co z tym zrobić, choć kwiaty doniczkowe generalnie lubię. I byłby to bardzo kłopotliwy prezent.
                                                  • asia.sthm Re: Swieta za pasem... 07.12.17, 16:39
                                                    Alez Aquo, gdybys mnie zaprosila to wiedzialabym wczesniej jak mieszkasz i co lubisz, musialybysmy na tyle dobrze sie znac , nie zaprasza sie do domu obcych i nie bywa sie w domach u obcych ludzi..... na proszonym przyjeciu.
                                                  • aqua48 Re: Swieta za pasem... 07.12.17, 17:17
                                                    asia.sthm napisała:

                                                    > Alez Aquo, gdybys mnie zaprosila to wiedzialabym wczesniej jak mieszkasz i co l
                                                    > ubisz, musialybysmy na tyle dobrze sie znac

                                                    No właśnie i oto chodzi - wszyscy tu piszemy, że jeśli wiemy że ktoś lubi doniczki z kwiatami, ma je gdzie postawić to przyniesienie mu takiego prezentu jest jak najbardziej ok. Natomiast jeśli idziesz jako np. osoba towarzysząca na imprezę do niezbyt znanych sobie gospodarzy, do szefa swojego męża czy partnera, to takiego kwiatka im nie przytargasz, bo może być prezentem bardzo kłopotliwym i niestosownym i o to chodzi.
                                                    Podobnie jest z mydełkiem. Jeśli wiem że komuś taki prezent sprawi przyjemność to go robię nie oglądając się na ogólne zasady że jest niewłaściwy. Powiem więcej, mojej teściowej wręcz specjalnie wyszukujemy ręcznie robione, intensywnie pachnące mydełka i przywozimy je z różnych stron świata bo wiemy że je lubi. Komuś innemu bym się nie ośmieliła dać takiego prezentu, właśnie ze względu na jego małą stosowność.
                                                  • asia.sthm Re: Swieta za pasem... 07.12.17, 17:42
                                                    Tu byly zdecydowane glosy ze doniczek w Polce absolutnie nie wypada, nie ma zwyczaju, klopotliwe i nieelegancko i do tego sie odnioslam.
                                                    Rzadko ktory szef zaprasza swoich pracownikow z malzonkami jesli mieszka w klitce, w ktorej nie pomiesci polmetrowego amarylisa z cebula w swiatecznym koszu.
                                                    Przewaznie o szefach tez cos wiemy.

                                                    PS. Do mojej tesciowej idzie sie ze smierdzacymi serami najchetniej prosto ze Szwajcarii, ale francuskie czy miejscowe tez wprowadza ja w euforie.
                                                  • vi_san Re: Swieta za pasem... 08.12.17, 00:29
                                                    Nie wyczytałam ani jednego głosu, że w Polsce absolutnie nie wypada. Natomiast, owszem, nie ma takiego zwyczaju. I, owszem, doniczka z kwitnącym kwiatkiem może być bardziej kłopotliwa niż kwiaty cięte. A sprawianie kłopotów gospodarzom - jest nieeleganckie.
                                                    No i sama podałaś najlepszy "dowód" na poparcie mojej tezy. smile "Do mojej tesciowej idzie sie ze smierdzacymi serami" - a gdyby mi ktoś takie coś przyniósł to bym chyba zwymiotowała. Czy z tego wynika, że twoja teściowa jest nienormalna? Albo że ja jestem nienormalna? Otóż nie - wynika tylko, że prezenty wszelkie najlepiej jest dostosować do chęci i potrzeb obdarowywanego. Skoro masz miejsce na tarasie i lubisz rośliny - ależ świetnie, można cię obdarzyć stosowną roślinką - choć też lepiej się wcześniej upewnić czy: a/. nie będzie "się gryźć" z tymi, które już masz, b/. na twoim tarasie będzie miała właściwe warunki [nasłonecznienie itp], c/. czy życzysz sobie takową posiadać. Jeśli jednak tarasu nie posiadasz, a dysponujesz dużo mniejszym balkonem - roślinki są już znacznie "słabszym" pomysłem i tym staranniej muszą być z tobą konsultowane. Gdy zaś rzecz ma miejsce w luta zimę i na dodatek tyczy się kwiatków typowo "pokojowych" - wspomniana konsultacja jest [moim zdaniem] niezbędna. I jeśli potencjalny odbiorca jęknie z zachwytem "Uwielbiam storczyki!" - to genialnie, super i szoruj po doniczkę. Jeśli jednak jego entuzjazm będzie cokolwiek mizerny, bądź okraszony uwagą "O, super... Ale wiesz my dużo wyjeżdżamy..." - to ewidentny znak, że doniczkę lepiej sobie darować! I czy dopuszczasz myśl, że ktoś może MIEĆ MIEJSCE na nie tylko półmetrowego amarylisa, ale wręcz na półtorametrowy bambus, a po prostu NIE MIEĆ OCHOTY na roślinki, dbanie, podlewanie itd? Bo nie lubi, bo woli inne rozrywki, bo cokolwiek?
                                                    A co do wiedzy o szefach... Pracowałam półtora roku w pewnym niewielkim zakładzie. Nie miałam pojęcia [i nadal ne mam!] nie tylko o warunkach mieszkaniowych mojego ówczesnego szefa, ale nawet orientacyjnie gdzie mieszkał! Tak jak i nie wiedziałam czy ma żonę czy jest rozwiedziony, ani co robią jego dzieci i czy je w ogóle ma. Szef nie ma obowiązku zwierzać się pracownikom ze swego życia prywatnego. Natomiast myślę, że Korze nie tyle chodziło o szefa co po prostu o osobę słabiej znaną, do której zostałabyś zaproszona np. jako osoba towarzysząca swojego partnera/męża.
                                                  • minniemouse Re: Swieta za pasem... 08.12.17, 01:20
                                                    vi_san napisała:
                                                    Ale wiesz my dużo wyjeżdżamy..." - to ewidentny znak, że doniczkę lepiej sobie darować! I czy dopuszczasz myśl, że ktoś może MIEĆ MIEJSCE na nie tylko półmetrowego amarylisa, ale wręcz na półtorametrowy bambus, a po prostu NIE MIEĆ OCHOTY na roślinki, dbanie, podlewanie itd? Bo nie lubi, bo woli inne rozrywki, bo cokolwiek?

                                                    Visan, wytlumacz mi prosze takie rzeczy:
                                                    1. dlaczego , mimo ze juz ci kilka razy tlumaczylam iz storczyki PODLEWA SIE RZADKO i poza tym ZADNEJ OPIEKI NIE TRZEBA - ty ciagle jestes zafiksowana tym 'dbaniem, podlewaniem, itd" ?
                                                    no DLACZEGO?? czemu to do ciebie nie dociera??
                                                    2. zarowno amarylis jak i storczyki to TE SAME kwiaty bukietowe i moga stac w wazonie a moga byc w doniczce. dlaczego wiec te w doniczce urastaja ci juz do pol metra, a te w wazonie mieszane rozne - ciagle nie?
                                                    to samo storczyki - tu powiedzialabym ze ten bukiet jest nawet wiekszy od takiej jednej doniczki
                                                    A jesli chodzi o doniczke wiszaca na balkon, taras, to Asia pisala ze nie kupuje takiej jesli nie wie do kogo idzie. kupuje takie JUZ znajac warunki, wiec znowu - skad ta fiksacja o poltorametra bambusach w nieznane??

                                                    "Do mojej tesciowej idzie sie ze smierdzacymi serami" - a gdyby mi ktoś takie coś przyniósł to bym chyba zwymiotowała. Czy z tego wynika, że twoja teściowa jest nienormalna?

                                                    2 - nie , ale wlasciwie czego to dowodzi. darowujemy cos niezwyklego wiedzac z grubsza KOMU to kupujemy. oczywste zatem iz tesciowa to osoba ktora DOBRZE znamy. Asia zna swoja tesciowa wystarczajaco dobrze, by wiedziec ze ta uwielbia sery, do twojej by z serami zapewne sie nie wybrala : ) Kwiaty natomiast to prezent uniwersalny. dla Asinej i twojej tesciowej, i mojej, i Kory, i Aquy, i Yomy, i Baby i kazdej innej mezatki : )

                                                    Obalilam juz po kolei wszystkie zastrzezenia pt "storczyk w doniczce vs bukiet w wazonie:
                                                    - rozmiar mniej wiecej ten sam
                                                    - podlewamy go rzadko i nic poza tym
                                                    - storczyk kwitnie max 3 mies, kwiaty w wazonie gora 2 tygodnie
                                                    - po przekwitnieciu mozna go wyrzucic do smieci, postawic wraz ze smieciami przy smietniku,
                                                    dac znajomemu milosnikowi roslin doniczkowych lub samemu hodowac
                                                    - wode po przekwitlych, czesto zgnilych kwiatach trzeba wylac, smierdzacy wazon myc
                                                    - jesli niechciane, to zarowno ciety bukiet jak i doniczke mozna komus dac lub wywalic

                                                    To sa jedynie argumenty za i przeciw wygodzie bukietow cietym i doniczkowych.
                                                    prosze juz mnie nie posadzac o chec wciskania ze doniczka jest wow a wazon be, bo tak wcale nie jest smile
                                                    sama lubie i jedno i drugie, a nawet tylko zielone rosliny doniczkowe tongue_out

                                                    Minnie
                                                  • yoma Re: Swieta za pasem... 08.12.17, 01:49
                                                    Minnie, a powiedz ty mi... a nie, zresztą nie mów. Zważ tylko w rozumie swoim, proszę, tylko uczciwie: jaka by była twoja reakcja, gdyby w przyszłym sezonie Ms M., S.E., Ph. D., W.F., Wi.Fi. lansowała obdarowywanie pawiem?

                                                    Pytam poważnie. Paw jest ozdobny, stosunkowo tani, względnie niekłopotliwy w utrzymaniu i żywieniu, a jako ptak stróżujący lepszy niż gęsi kapitolińskie. Wręcz idealny prezent dla gospodyni świątecznego przyjęcia.
                                                  • minniemouse Re: Swieta za pasem... 08.12.17, 01:59
                                                    yoma napisała:
                                                    > Minnie, a powiedz ty mi... a nie, zresztą nie mów. Zważ tylko w rozumie swoim,
                                                    > proszę, tylko uczciwie: jaka by była twoja reakcja, gdyby w przyszłym sezonie M
                                                    > s M., S.E., Ph. D., W.F., Wi.Fi. lansowała obdarowywanie pawiem?


                                                    poradzilabym ci abys w swoim zaslepieniu jednak rozwazyla uzycie... zdrowego rozsadku.

                                                    Minnie
                                                  • yoma Re: Swieta za pasem... 08.12.17, 13:52
                                                    Znowu nie czytasz. Pytam o twoją reakcję na hipoteczne zalecenie Ms M., nie na mój post. Czyżby pytanie zabolało, a jeśli tak, to może warto się zastanowić, dlaczego?
                                                  • nocnymarek2 Re: Swieta za pasem... 08.12.17, 02:52
                                                    minniemouse napisała:

                                                    > kilka razy tlumaczylam iz storczyki PODLEWA SIE RZADKO i poza
                                                    > tym ZADNEJ OPIEKI NIE TRZEBA - ty ciagle jestes zafiksowana
                                                    > tym dbaniem, podlewaniem, itd?

                                                    No to ja też jestem zafiksowany, bo mam kwiatka i CODZIENNIE
                                                    sprawdzam, czy ma wilgotno. Jak nie ma, to znaczy, że nie jest
                                                    dobrze zaopiekowany i muszę się zaopiekować nim bardziej.

                                                    Storczyk też by miał. Zasady to zasady!
                                                  • vi_san Re: Swieta za pasem... 08.12.17, 08:54
                                                    minniemouse napisała:

                                                    > vi_san napisała:
                                                    > Ale wiesz my dużo wyjeżdżamy..." - to ewidentny znak, że doniczkę lepiej sob
                                                    > ie darować! I czy dopuszczasz myśl, że ktoś może MIEĆ MIEJSCE na nie tylko półm
                                                    > etrowego amarylisa, ale wręcz na półtorametrowy bambus, a po prostu NIE MIEĆ OC
                                                    > HOTY na roślinki, dbanie, podlewanie itd? Bo nie lubi, bo woli inne rozrywki, b
                                                    > o cokolwiek?

                                                    >
                                                    > Visan, wytlumacz mi prosze takie rzeczy:
                                                    > 1. dlaczego , mimo ze juz ci kilka razy tlumaczylam iz storczyki PODLEWA SIE
                                                    > RZADKO i poza tym ZADNEJ OPIEKI NIE TRZEBA - ty ciagle jestes zafiksowana tym '
                                                    > dbaniem, podlewaniem, itd" ?
                                                    > no DLACZEGO?? czemu to do ciebie nie dociera??
                                                    > 2. zarowno amarylis jak i storczyki to TE SAME kwiaty bukietowe i moga s
                                                    > tac w wazonie a moga byc w doniczce. dlaczego wiec te w doniczce urastaja ci j
                                                    > uz do pol metra, a te w wazonie mieszane rozne - ciagle nie?
                                                    > to samo storczyk
                                                    > i
                                                    - tu powiedzialabym ze ten bukiet jest nawet wiekszy od takiej jednej
                                                    > doniczki
                                                    > A jesli chodzi o doniczke wiszaca na balkon, taras, to Asia pisala ze ni
                                                    > e kupuje takiej jesli nie wie do kogo idzie. kupuje takie JUZ znajac warunki, w
                                                    > iec znowu - skad ta fiksacja o poltorametra bambusach w nieznane??
                                                    >
                                                    Już ci tłumaczę. Po raz kolejny...
                                                    1. W Polsce NIE JEST przyjęte dawanie tychże, choćbyś pękła i udowadniała, że w Kanadzie jest. Być może. Ale w Polsce nie. Czy jest zakaz? No, nie ma. Dać można. Ale nie jest to "zwyczajowe". Czego nie rozumiesz z powyższego?
                                                    2. Ktoś może POMIMO POSIADANIA MIEJSCA W ILOŚCIACH DOWOLNYCH] NIE LUBIĆ kwiatów doniczkowych. Wolno mu. Może ich nie chcieć i sobie nie życzyć. Ma prawo?
                                                    3. Skoro trzeba tego storczyka podlewać - to nie jest tak, że nie potrzebuje ŻADNEJ opieki. Bo potrzebuje. Potrzebuje odpowiednio nasłonecznionej wystawy chociażby. A jeśli ktoś ma okna tylko od północy?
                                                    4. TY nie widzisz problemu, bo TY mieszkasz w domu w którym rzeczoną doniczkę zawsze gdzieś możesz upchnąć. Jeżeli ktoś zaś ma mieszkanie w bloku, to jeśli zaprosi sześć par które się umówią radośnie na wręczenie doniczek z jednakowym amarylisem przy otrzymaniu trzeciej będzie miał ochotę wyrżnąć tą doniczką w bezmyślny łeb "dowcipnych" gości a nie radował się szukaniem miejsca na parapecie...
                                                    5. TE SAME storczyki czy amarylisy ścięte i ułożone w bukiet stworzą mniej kłopotów gospodarzom i w Polsce będą zdecydowanie bardziej przyjętym upominkiem.

                                                    > "Do mojej tesciowej idzie sie ze smierdzacymi serami" - a gdyby mi ktoś taki
                                                    > e coś przyniósł to bym chyba zwymiotowała. Czy z tego wynika, że twoja teściowa
                                                    > jest nienormalna?

                                                    >
                                                    > 2 - nie , ale wlasciwie czego to dowodzi. darowujemy cos niezwyklego wiedzac
                                                    > z grubsza KOMU to kupujemy. oczywste zatem iz tesciowa to osoba ktora DOBR
                                                    > ZE
                                                    znamy. Asia zna swoja tesciowa wystarczajaco dobrze, by wiedziec ze ta
                                                    > uwielbia sery, do twojej by z serami zapewne sie nie wybrala : ) Kwiaty natomia
                                                    > st to prezent uniwersalny. dla Asinej i twojej tesciowej, i mojej, i Kory, i
                                                    > Aquy, i Yomy, i Baby i kazdej innej mezatki : )
                                                    >

                                                    Jak zwykle [a w każdym razie jak często] NIE CZYTASZ całej wypowiedzi a jesteś pewna, że wiesz co napisałam na końcu... A napisałam DOKŁADNIE to co ty, więc nie bardzo rozumiem z czym polemizujesz? Kwiaty to prezent uniwersalny nie tylko dla mężatki, dla panny dokładnie tak samo, a także dla osoby pozostającej w związku nieformalnym. tongue_out Tyle, że [czego uparcie nie przyjmujesz do wiadomości] nie każdy kwiat i nie każdej kobiecie. W Polsce wiązanka, bukiet czy tez pojedynczy kwiatek udekorowany przez kwiaciarkę - jest przyjętym drobiazgiem. Kwiatek doniczkowy - nie jest, chyba, że wie się NA PEWNO, iż obdarowaną ów doniczkowy cud uraduje.

                                                    > Obalilam juz po kolei wszystkie zastrzezenia pt "storczyk w doniczce vs bukiet
                                                    > w wazonie:
                                                    > - rozmiar mniej wiecej ten sam
                                                    > - podlewamy go rzadko i nic poza tym
                                                    > - storczyk kwitnie max 3 mies, kwiaty w wazonie gora 2 tygodnie
                                                    > - po przekwitnieciu mozna go wyrzucic do smieci, postawic wraz ze smieciami prz
                                                    > y smietniku,
                                                    > dac znajomemu milosnikowi roslin doniczkowych lub samemu hodowac
                                                    > - wode po przekwitlych, czesto zgnilych kwiatach trzeba wylac, smierdzacy wazo
                                                    > n myc
                                                    > - jesli niechciane, to zarowno ciety bukiet jak i doniczke mozna komus dac lub
                                                    > wywalic
                                                    >
                                                    > To sa jedynie argumenty za i przeciw wygodzie bukietow cietym i doniczko
                                                    > wych.
                                                    > prosze juz mnie nie posadzac o chec wciskania ze doniczka jest wow a w
                                                    > azon be, bo tak wcale nie jest smile
                                                    > sama lubie i jedno i drugie, a nawet tylko zielone rosliny doniczkowe tongue_out
                                                    >
                                                    > Minnie

                                                    Niczego nie obaliłaś, moja droga. Przedstawiłaś tylko SWÓJ punkt widzenia i SWOJE argumenty "za" nijak się nie odnosząc do podawanych ci argumentów "przeciw":
                                                    - rozmiar mniej wiecej ten sam
                                                    - podlewamy go rzadko i nic poza tym - a co z tymi którzy dużo wyjeżdżają, albo po prostu nie mają ochoty nawet i raz w tygodniu przypominać sobie, że Minnie w swej łaskawości zechciała ich "uszczęśliwić" żywym kwiatkiem?
                                                    - storczyk kwitnie max 3 mies, kwiaty w wazonie gora 2 tygodnie - no i co z tego? Jeśli ktoś wyjeżdża to i tak ów storczyk jego oczu cieszył nie będzie i uschnie. I nadal ma się to nijak do kogoś, kto nie lubi latać z konewką.
                                                    - po przekwitnieciu mozna go wyrzucic do smieci, postawic wraz ze smieciami przy smietniku,
                                                    dac znajomemu milosnikowi roslin doniczkowych lub samemu hodowac - ponownie: a co z tymi, którzy NIE CHCĄ hodować? Oczywiście, że można poszukać kogoś, kto to-to zechce, ale to jest NIEDOGODNOŚĆ dla obdarowanego.
                                                    - wode po przekwitlych, czesto zgnilych kwiatach trzeba wylac, smierdzacy wazon myc - jakoś u mnie wazony nie śmierdzą.
                                                    - jesli niechciane, to zarowno ciety bukiet jak i doniczke mozna komus dac lub wywalic - zasadniczo wszystko można wywalić. Nawet [ i pewnie tak najlepiej?] od razu, przy ofiarodawcy. Bo może to mu da do myślenia, skoro argumenty nie trafiają?

                                                    Wręczenie drobiazgu "na wejście" ma zasadniczo [w każdym razie w moim odczuciu] sprawić przyjemność gospodarzom, pokazać, że ich lubię, że cieszę się iż zostałam zaproszona i że chcę, żeby ten wspólny czas był miły. Wręczanie czegoś co MOŻE [nie musi, ale może] być kłopotliwe - nijak się w tym nie mieści. Oczywiście im lepiej się zna osoby odwiedzane tym łatwiej "dopasować" dla nich drobiazg, no, ale bywa i tak, że składamy wizytę osobom znanym słabo. I wówczas lepiej nie wyrywać się ani z donicami, ani z mydełkami [nawet i najbardziej luksusowymi!], ani tez np z prezentami "religijnymi", a pozostać przy "bezpiecznych" i neutralnych bukiecie kwiatów czy bombonierce.
                                                  • minniemouse Re: Swieta za pasem... 08.12.17, 22:52
                                                    vi_san napisała:
                                                    Niczego nie obaliłaś, moja droga.

                                                    Visan, wiem ze strasznie nie chcesz abym miala racje ale niestety - mam i obalilam, poniewaz obalilam twierdzenia jakoby kwiat w doniczce wymagal "strasznie duzo zachodu" vs kwiaty w wazonie.
                                                    a ja wlasnie udowodnilam ze nie, co btw nie ma nic wspolnego z zadnym "wypada/nie wypada", zauwaz. tlumaczeniem czego jestem juz zmeczona...

                                                    Wręczanie czegoś co MOŻE [nie musi, ale może] być kłopotliwe - nijak się w tym nie mieści. Oczywiście im lepiej się zna osoby odwiedzane tym łatwiej "dopasować" dla nich

                                                    Visan, powtorze - storczyk w doniczce jest klopotliwy ale tylko w twojej glowie.
                                                    kazda inna normalna osoba dostaje, bierze, stawia gdziekolwiek i zapomina o tym.
                                                    raz na tydzien jak sobie przypomni - podleje. albo i nie. jak ostatni pak opadnie - wyrzuca razem z doniczka.
                                                    i tyle.

                                                    Minnie
                                                  • vi_san Re: Swieta za pasem... 08.12.17, 23:05
                                                    Minnie - wbrew twemu przekonaniu - niczego nie obaliłaś. Kwiat w doniczce nie wymaga "strasznie dużo zachodu", ale wymaga WIĘCEJ zachodu niż kwiaty cięte. I, jak słusznie zauważyłaś, nie ma to nic wspólnego z tym co wypada a co nie.
                                                    Minnie, powtórzę - storczyk JEST bardziej kłopotliwy niż bukiet kwiatów. Nie jest tylko w twojej głowie. Bo patrzysz wyłącznie z własnej perspektywy nie widząc dalej niż koniec własnego nosa. Bo TY masz "gdziekolwiek" żeby tą doniczkę [albo "dowcipnie" umówione przez gości sześć doniczek] postawić. Ale ktoś, kto nie dysponuje domem po prostu tego miejsca nie ma. Nie ma tego "gdzieś".
                                                    Pomijam już tutaj kwestię tego, że NIEKTÓRZY traktują żywą roślinę, no, po prostu jak coś co żyje. I nie jest im obojętne jak to życie wygląda. Mam tylko nadzieję, że nikt ci nigdy nie powierzył pod opiekę zwierzęcia, bo jeśli masz podobny stosunek jak do ŻYWYCH roślin, to chroń Bóg przed taką opieką... Dam jeść albo nie, dam pić albo nie... A jak zdechnie to wszak można sobie nowego pieska/kotka sprawić... uncertain
                                                  • minniemouse Re: Swieta za pasem... 09.12.17, 00:02
                                                    vi_san napisała:
                                                    > Minnie - wbrew twemu przekonaniu - niczego nie obaliłaś. Kwiat w doniczce nie wymaga "strasznie dużo zachodu", ale wymaga WIĘCEJ zachodu niż kwiaty cięte.

                                                    Visan, czy naprawde warto az tyle sie upierac przy swoim? po co?
                                                    miewam i to i to, wiec wiem, pamietam, kwiaty ciete wcale nie wymagaja mniej zachodu a czasem wrecz przeciwnie, w zaleznosci co dostaniesz, nieraz znacznie wiecej. zwlaszcza takie z cietymi asparagusami, gipsowka, dalia ktore strasznie sie sypia z czasem.
                                                    Ciete zawsze predzej czy pozniej wiedna i opadaja, co jakis czas trzeba zmieniac wode bo posmiarduje, obrywac zgnile liscie, skracac lodygi - zwlaszcza tulipnay szybko sie wydluzaja.
                                                    a jesli chcesz miec np naprawde swieze roze to zaleca sie aby codziennie zmieniac wode i dosypywac do niej lyzeczke cukru na litr (zimnej) wody.
                                                    Lillie z kolei, zwlaszcza te wielkie orientalne, maja to do siebie ze choc sa bardzo reprezentacyjne to im dluzej stoja, tym bardziej sie z nich sypie chole*nie farbujacy proszek z czubkow precikow. mozna wprawdzie je bardzo ostroznie zawczasu poobcinac, no ale to zajmuje czasu i zachodu (trzeba uwazac zeby nie pobrudzic siebie, platkow, otoczenia),
                                                    no i trzeba powtarzac operacje w miare rozwijania sie pakow - a przeciez "mialo nie byc zachodu" smile
                                                    no i tak wyglada to naprawde.
                                                    a do doniczki z kwiatem ktorego prawie nie trzeba podlewac naprawde nie trzeba wiecej miejsca niz tyle co do wazonu z cietymi - wciaz nie rozumiesz? twoja logika pod tym wzgledem - 'doniczka wylacznie do domu' - jest wiec zaskakujaca. mam wrazenie ze po prostu na sile obstajesz przy swoim.
                                                    btw zawsze mialam zwierzeta i mam do tej pory. dbam o nie nalezycie. moj s.p kot przezyl w dobrym zdrowiu 17 lat. i moze by przezyl dluzej gdybym go nie 'uszczesliwila' drugim kotem, no ale kto to mogl przewidziec - nie wiedzialam wtedy ze moze tak byc ze dwa koty nigdy sie nie zgodza. a jak sie wzielo zwierze raz to sie podjelo opieki nad nim. a wzielam bo taka jedna nieodpowiedzialna znajoma nie raczyla kotki wysterylizowac i ta mala juz drugi miot, no i oczywscie bylo blaganie "wezcie kotka albo dwa".
                                                    insynuowanie ze ja zle sie moimi zwierzetami opiekuje bo jako ostateczny argument "pro" przebijam "mozna postawic i zapomniec" - jest pozniej pasa i bardzo nieladnie.

                                                    Minnie
                                                  • vi_san Re: Swieta za pasem... 09.12.17, 00:20
                                                    Niczego nie insynuowałam - JEŚLI zwierzętami opiekujesz się odpowiedzialniej niż roślinami - no to chwała Bogu.
                                                    Tłumaczę ostatni raz, bo najwyraźniej nie dociera. Jak proponowałaś, by "wszyscy zaproszeni" się umówili i przynieśli identyczne doniczki ze storczykami. Suuuuper pomysł, doprawdy. Pomijając już tu kompletnie co jest przyjęte a co nie - bo to może być kwestia właśnie w Kanadzie jest tak a w Polsce inaczej. No to wyobraź sobie, że mieszkasz w 45m2. Przychodzi sześc par i każda radośnie wręcza ci identycznego storczyka. Co robisz z tymiż doniczkami? Na szybko, na "już". Gdzie je "upychasz"? Bukiety kwiatów ciętych można na upartego postawić wszystkie sześć w jednym wiaderku w wannie [bądź w kabinie prysznicowej] do chwili gdy goście pójdą, ze stołu się sprzątnie i pomyśli co zrobić z kwieciem. A doniczki? Mieszkanie małe, ciasne... Kwiaty cięte za kilka dni przekwitną - tak, nie ma obowiązku cudować z cukrem, aspiryną, podcinaniem łodyżek itd. - za kilka dni zwiędną i koniec. A owe sześć doniczek będzie przez kwartał stało i zawadzało. Zaskoczę cię: NIE WSZYSCY MIESZKAJĄ W DOMACH/DUŻYCH MIESZKANIACH! Zdarzają się i tacy, co mają lokale mniejsze. Zdumiewające, nieprawdaż?
                                                    Wyjaśnij mi jedno, Minnie. Czemu, na litość Zeusa Gromowładnego i wszystkich innych Bogów Olimpijskich tak się upierasz, że donica z kwieciem to super pomysł? Bo jakaś baba, która modne kursiki organizuje tak napisała? Na prawdę warto aż tak się zapierać przy swoim, mimo, że logiki w tym za pięć groszy nie ma?
                                                    A na koniec: branie kociątka, bo durnie nie wysterylizowali kotki i ma już KOLEJNY miot - jest bezmyślnością i głupotą - bo utwierdza tylko durniów, że po co sterylizować kotkę, skoro zawsze się jakaś "dobra dusza" znajdzie i kociątkom dom da...
                                                  • minniemouse Re: Swieta za pasem... 09.12.17, 00:33
                                                    vi_san napisała:
                                                    No to wyobraź sobie, że mieszkasz w 45m2. Przychodzi sześc par i każda radośnie wręcza ci identycznego storczyka. Co robisz z tymiż doniczkami? Na szybko, na "już". Gdzie je "upychasz"? Bukiety kwiatów ciętych można na upartego postawić wszystkie sześć w jednym wiaderku w wannie [bądź w kabinie prysznicowej] do chwili gdy goście pójdą, ze stołu się sprzątnie i pomyśli co zrobić z kwieciem. A doniczki

                                                    na milosc boska- doniczki rozmiarem tychze przyszlych wazonow tez wstawiasz do wanny,
                                                    a jesli ci dalej nie pasuje to storczyki obcinasz, wstawiasz do jednego wazonu a doniczki wyrzucasz na smietnik badz dajesz komus. dzizas.

                                                    Minnie
                                                  • vi_san Re: Swieta za pasem... 09.12.17, 00:42
                                                    I to W OGÓLE nie jest zamieszanie - goście w pokoju, stół zastawiony, a pni domu lata z nożyczkami, demoluje doniczki przyniesione przez gości, obcina kwiatki, obcięte utyka w wazonie, aby jakoś stały [nie jest wszak kwiaciarką, więc profesjonalnie bukietu nie ułoży], a doniczki z korzeniami najlepiej aby mąż od razu wyniósł na śmietnik, bo bajzel w domu robią? Doprawdy, Francja - elegancja...
                                                    Bukiety [wszystkie sześć] można wetknąć do JEDNEGO wiaderka - zajmują mniej miejsca - i potem kombinować [np które kwiaty są trujące - jeśli ma się kota]. Sześć doniczek zajmie więcej miejsca i już. I, oczywiście, zakazu nie ma, można dawać kwiaty w doniczkach. Ale sensu to nie ma również, chyba, że się dokładnie wie, iż gospodarza taki prezent ucieszy. No, ale po tym, jak uznałaś mydło za właściwy prezent dla de facto niemal obcej osoby [vide lekarz] to ja nie mam pytań...
                                                  • minniemouse Re: Swieta za pasem... 09.12.17, 01:28
                                                    vi_san napisała:
                                                    > I to W OGÓLE nie jest zamieszanie - goście w pokoju, stół zastawiony, a pni dom
                                                    > u lata z nożyczkami, demoluje doniczki przyniesione przez gości, obcina kwiatki


                                                    mam wrazenie a nawet jestem pewna, ze przestalas myslec i juz piszesz byle co, aby tylko za wszelka cene mi udowodnic ze jednak nie mam racji -
                                                    przeciez jak mozesz wstawic 6 cietych bukietow do wanny albo prysznica na pozniej to tak samo mozesz zosatwic 6 doniczek i poczekac z obcinaniem i utykaniem kwiatkow w wazonie? prawda???

                                                    Sześć doniczek zajmie więcej miejsca i już.

                                                    ale, jezusmaria, do wanny czy prysznica jeszcze sie zmiesci. mowa o przecietnych doniczkach mniej niz litr, chyba ze masz na mysli beczki ze storczykami to owszem moze byc problem.

                                                    No, ale po tym, jak uznałaś mydło za właściwy prezent dla de facto niemal obcej osoby [vide lekarz] to ja nie mam pytań...

                                                    mowilam o wlasnym dlugoletnim lekarzu rodzinnym, ktory zebys wiedziala ucieszyl a wlasciwie ucieszyla sie z takiego mydla o wiele wiele bardziej niz oklepanej corocznej kopy czekoladek ktora daje kazdy.
                                                    btw tu troche wyobrazni nie zaszkodzi. lekarz ma wielu pacjentow, z ktorych prawie kazdy chcialby jakos wyrazic wdziecznosc na swieta. co kazdy kupuje??, kartke i niesmiertelne czekoladki, z ktorych szybko powstaje gora nie do przejedzenia. wiem, bo akurat mam lekarzy w rodzinie. w miare uplywu lat coraz czesciej plesnieja czekoladki z zeszlego roku ktorych nie dalo rady zjesc - a juz sa zasypani nastepnymi. a i bywa, ze lekarz ma podwyzszony cukier i tych czekoladek nawet nie moze jesc. no i co ma z tym robic?
                                                    btw bardzo chetnie przeczytam twoje pomysly na drobny upominek dla lekarza - byle nie czekoladki, nie figurka (ktorych tez ma juz walizke) i nie kwiaty. no ??

                                                    Minnie
                                                  • yoma Re: Swieta za pasem... 09.12.17, 01:38
                                                    >cukier i tych czekoladek nawet nie moze jesc. no i co ma z tym robic? 

                                                    Zgodnie z twoimi po wielekroć powtarzanymi radami, wyrzucić albo oddać znajomym.

                                                    W Polsce powszechnie przyjętym prezentem dla lekarza jest dobry alkohol, aczkolwiek sami lekarze coraz częściej odmawiają przyjmowania prezentów, nie chcąc być posądzonymi o łapówkarstwo. Tak, wiem, Ms. M. S.E. nic o tym nie pisała...
                                                  • minniemouse Re: Swieta za pasem... 09.12.17, 02:16
                                                    yoma napisała:
                                                    Zgodnie z twoimi po wielekroć powtarzanymi radami, wyrzucić albo oddać znajomym

                                                    Rodzina i znajomi dostaja na swieta wlasne. nawet kiedys doszlo do zabawnej sytuacji iz na pewnym przyjeciu jedni drugim podarowali ... takie same czekoladki big_grin
                                                    Wyrzucac jedzenie - szczegolnie drogich czekoladek - szkoda. nas ogol oddaja dla biednych.
                                                    ale tu glownie nie o to chodzi a fakt, ze ten asortyment upominkow niekiedy dobrze jest rozszerzyc poza tradycyjne czekoladki, alkohol i kwiaty.
                                                    po prostu nie warto az tak sztywno trzymac sie kanonow.

                                                    lekarze coraz częściej odmawiają przyjmowania prezentów, nie chcąc być posądzonymi o łapówkarstwo.

                                                    rozumiem, ale przeciez zupelnie ale to zupelnie nie w tym rzecz. osobe lekarza podalam jako pierwsza lepsza z brzegu jako przyklad kogos w miare nam dobrze znanego ale jednoczesnie w ogole nie bliskiego, wlasnie na tyle aby zaslugiwal na swiateczny drobny, neutralny upominek. czyli - znamy te osobe na tyle aby wypadalo jej kupic cos niewielkiego, ale nie na tyle by wiedziec w czym gustuje, jakie ma hobby. rownie dobrze moglam napisac nie lekarza a listonosza, dochodzoca wieloletnia pomoc domowa, albo ulubionego nauczyciela naszych dzieci. na to samo by wyszlo. politykowanie tu niepotrzebne.

                                                    Minnie
                                                  • yoma Re: Swieta za pasem... 09.12.17, 12:43
                                                    >Wyrzucac jedzenie - szczegolnie drogich czekoladek - szkoda. nas ogol oddaja dla biednych.

                                                    Czemu ty się tak plączesz, kobieto? To mógł ten twój lekarz oddać biednym zamiast hodować jełczejący stos, szczury mu się zalęgną.

                                                    Mydło dla listonosza albo pomocy domowej smile wybacz, ale u nas w Polsce zostałoby odebrane jednoznacznie i to nie w sposób miły dla obdarowanego. Zresztą ustaliłyśmy już chyba, że pokojówkom oddaje się te wszystkie zdechłe falki.

                                                    Mydło dla listonosza, hy, hy smile))
                                                  • matylda1001 Re: Swieta za pasem... 26.12.17, 17:39
                                                    yoma napisała:

                                                    > W Polsce powszechnie przyjętym prezentem dla lekarza jest dobry alkohol, aczkolwiek sami lekarze coraz częściej odmawiają przyjmowania prezentów, nie chcąc być posądzonymi o łapówkarstwo.<

                                                    A owszem, i chociaż dochtory kwiatków nie piją, to dostają ich całkiem sporo smile Praktycznie zawsze jest w domu chociaż jeden bukiet.



                                                  • vi_san Re: Swieta za pasem... 09.12.17, 10:48
                                                    A ja mam wrażenie że ty się idiotycznie upierasz tylko po to, żeby bronić bezsensownej tezy jakiejś pańci, no ale to już inna kwestia... I mam wrażenie a nawet pewność, że kompletnie nie przyjmujesz do wiadomości logicznych argumentów, o ile nie potwierdzają TWOJEJ tezy - nie pierwszy to raz zresztą.
                                                    Być może w Kanadzie jest ok wręczenie lekarzowi dezodorantu do stóp - o ile ma markowe pudełko i kosztuje odpowiednio drogo. Przyjmij po prostu, że w Polsce jest inaczej i już. I w Polsce nie wypada dawać mydła [nawet i najbardziej luksusowego - pomimo napisu Chanel nadal pozostaje po prostu środkiem higienicznym!], dezodorantu czy temu podobnych. Koniec. I to, że TY byś dała i się cieszyła z otrzymania takowego, albo że twój lekarz ci nie powiedział, że to nietaktowne - niczego tu nie zmieni.
                                                    W Polsce nie ma zwyczaju dawać lekarzowi rodzinnemu prezentów. A jeśli ktoś jest ze swoim lekarzem na tyle zaprzyjaźniony, że takowe prezenty w grę wchodzą - to zwykle zna już tego człowieka na tyle dobrze, by wiedzieć co może mu sprawić przyjemność.
                                                    Przyjmij w końcu do wiadomości, że doniczka z kwiatkiem MOŻE być dobrym prezentem - o ile WIE się na pewno, że gospodarze takowe lubią. I już. Jeśli się nie ma pewności - lepiej jednak zdecydować się na bukiet kwiatów, a nie doniczkę. Nawet jeśli jakaś pańcia za niezłą kasę doradza, że kwitnące kwiecie to "super - gift".
                                                  • yoma Re: Swieta za pasem... 09.12.17, 12:47
                                                    Minnie nie przyjmie do wiadomości, bo w świecie Minnie nie mieści się możliwość, że ktoś może mieć inne zdanie niż ona. Minnie się będzie wić, stękać, ryć ściany i balkony obcym ludziom, przeczyć sama sobie, bluzgać, obrażać, ale jej zdanie jest jedyne na świecie. A jeśli ktoś ma inne, to tym gorzej dla świata.
                                                  • aqua48 Re: Swieta za pasem... 09.12.17, 16:10
                                                    minniemouse napisała:

                                                    > mowilam o wlasnym lekarzu rodzinnym, ktory u
                                                    > cieszyl a wlasciwie ucieszyla sie z takiego mydla o wiele wiele bardziej
                                                    > niz oklepanej corocznej kopy czekoladek ktora daje kazdy.
                                                    > lekarz ma wielu pacjentow, z ktorych pra
                                                    > wie kazdy chcialby jakos wyrazic wdziecznosc na swieta. co kazdy kupuje??, kart
                                                    > ke i niesmiertelne czekoladki,

                                                    No i znowu w Polsce nie ma zwyczaju by lekarzowi rodzinnemu dawać jakieś prezenty z okazji Świąt. A po paru latach nagonki na lekarzy - łapówkarzy wyrażanie wdzięczności lekarzowi jakimkolwiek prezentem źle się kojarzy i stawia w bardzo niezręcznej sytuacji i dawcę i obdarowanego.
                                                  • minniemouse Re: Swieta za pasem... 09.12.17, 23:07
                                                    aqua48 napisała:

                                                    > Listonoszowi też się nic nie daje. Dochodzącemu nauczycielowi prywatnemu/pomocy
                                                    > domowej można bezpiecznie podarować w zasadzie jedynie czekoladki.


                                                    Aquo, konkretnie "kto" to niewazne, to tylko taki przyklad. i bezdomny moglby byc.
                                                    nie raz zarzucalas Korze odpowiadanie obok tematu zamiast na-, a sama robisz to samo. przykre.

                                                    Minnie
                                                  • aqua48 Re: Swieta za pasem... 10.12.17, 10:41
                                                    minniemouse napisała:

                                                    > aqua48 napisała:
                                                    >
                                                    > > Listonoszowi też się nic nie daje. Dochodzącemu nauczycielowi prywatnemu/
                                                    > pomocy
                                                    > > domowej można bezpiecznie podarować w zasadzie jedynie czekoladki.

                                                    >
                                                    > Aquo, konkretnie "kto" to niewazne, to tylko taki przyklad. i bezdomny moglby b
                                                    > yc.
                                                    > nie raz zarzucalas Korze odpowiadanie obok tematu zamiast na-, a sama robisz to
                                                    > samo. przykre.

                                                    Minnie sama poruszyłaś temat więc nie odpowiadam obok tematu, tylko na Twoją propozycję. W Polsce nie ma zwyczaju by dawać takie "wdzięcznościowe" prezenty świąteczne osobom spoza rodziny i ewentualnie bardzo, ale to bardzo ścisłego grona przyjaciół. Zapewne w Kanadzie jest to popularne dlatego się do Twojego wpisu odnoszę, nie ma o co się obrażać.
                                                  • minniemouse Re: Swieta za pasem... 11.12.17, 00:15
                                                    aqua48 napisała:
                                                    [i] Minnie sama poruszyłaś temat więc nie odpowiadam obok tematu, tylko na Twoją pr opozycję. W Polsce nie ma zwyczaju by dawać takie "wdzięcznościowe" prezenty [u ]świąteczne[/u] osobom spoza rodziny i ewentualnie bardzo, ale to bardzo ścisłe go grona przyjaciół. Zapewne w Kanadzie jest to popularne dlatego się do Twojeg o wpisu odnoszę, nie ma o co się obrażać. [/i]

                                                    alez ja sie nie obrazam. zwracam tylko uwage ze trudno jest dyskutowac w sytuacji kiedy rozmowcy w ogole nie zwracaja uwagi czym jest sedno dyskusji. np, ty mi tlumaczysz czego nie daje sie lekarzowi albo ze listonoszowi nie daje w ogole a to w ogole nie to chodzilo - bo ja podalam te osoby tylko jako pierwszy lepszy PRZYKLAD osob znanych nam osobiscie dobrze ale nie towarzysko - moze tak to ujmijmy - czyli na tyle ze albo wypada albo sie chce sprawic im drobny upominek. akurat nie trafilam z zawodami, w porzadku. tylko to przeciez nie ma w ogole znaczenia! nie te, to doskonale moga byc kazde inne! albo zadne! cokolwiek wam pasuje! - na taka osobe by dac jej "drobny upominek", boszszsz.
                                                    Wyjasnianie wiec w tym momencie ze "lekarzowi nie daje sie mydla Chanel bo on nie chce byc posadzony o lapowki" - swiadczy o niezrozumieniu moich intencji.

                                                    Minnie
                                                  • kora3 Re: Swieta za pasem... 10.12.17, 11:27
                                                    Minnie, ale ona odpowiedziała na temat ...Ty podajesz przykłady ludzi dla nas kosmiczne - zrozum. I jasne, zawsze można powiedzieć - komukolwiek - tylko w CAn tym kimkolwiek moze być listonosz, lekarz rodzinny, pani sprzedawczyni z ulubionego sklepiku, sprzątaczka, akwizytor czy hydraulik, ale w PL - NIE!!!
                                                    W PL nie ma zwyczaju takiego - po proste. Więc owo komukolwiek nie jest takie proste - bo lista takowych jest bardzo ograniczona smile
                                                  • kora3 Minnie 08.12.17, 10:03
                                                    minniemouse napisała:

                                                    > Visan, wytlumacz mi prosze takie rzeczy:
                                                    > 1. dlaczego , mimo ze juz ci kilka razy tlumaczylam iz storczyki PODLEWA SIE
                                                    > RZADKO i poza tym ZADNEJ OPIEKI NIE TRZEBA - ty ciagle jestes zafiksowana tym '
                                                    > dbaniem, podlewaniem, itd" ?
                                                    > no DLACZEGO?? czemu to do ciebie nie dociera??


                                                    Ja Ci wytłumaczę Minnie smile - bo Vi pewnie jak wielu ludzi traktuje roślinę doniczkową, jako z braku lepszego słowa "zyjątko". Może Ty inaczej traktujesz i nie rozumiesz, ale ja np. do moich roślin doniczkowych nawet mówięsmile - dbam o nie, w większości mają one swoje "imiona" - niektóre, jak mojego wspaniałego Horacego wyhodowałam od szczepki.
                                                    I też mam podejście jak Vi, o kwiaty doniczkowe - jeśli się ma powinno się dbać. a ma się, jeśli się mieć chce - tak samo zresztą jak zwierzęciem ...Mieć i zaniedbywać, pozostawiać do uschnięcia - pewnie dla Vi, jak i dla mnie jest zwyczajnie nieludzkie sad
                                                    Pewnie dlatego Vi wychodzi ze swego założenia podobnego do mego - dać można, ale komuś kto tego chce i zadba o roślinkę - proste.
                                                  • aqua48 Re: Minnie 08.12.17, 14:05
                                                    kora3 napisała:

                                                    > Horacy jest gruboszem smile Ta roślina zwana jest tez drzewkiem szczęścia albo drz
                                                    > ewkiem pienięznym

                                                    Oo to my mamy Janusza, też grubosza smile

                                                  • kora3 Re: Minnie 08.12.17, 14:44
                                                    smile Horacy tez to lubi ...Widzisz...może właśnie dlatego, że same traktujemy tak rośliny doniczkowe - nasze - trudno nam przyjąć argumentację Minnie w tym wątku w zakresie "można tego nie podlewać, postawić byle gdzie, najwyżej uschnie, albo jak przekwitnie - wyrzucić "
                                                  • minniemouse Re: Minnie 09.12.17, 00:18
                                                    kora3 napisała:
                                                    smile Horacy tez to lubi ...Widzisz...może właśnie dlatego, że same traktujemy tak rośliny doniczkowe - nasze - trudno nam przyjąć argumentację Minnie w tym wątku w zakresie "można tego nie podlewać, postawić byle gdzie, najwyżej uschnie, albo jak przekwitnie - wyrzucić "

                                                    Klekajcie narody -jakie obronczynie ucisnionych sie znalazly. po telewizje trzeba dzwonic, wywiady robic!
                                                    chyba do pokojowej nagrody Nobla was zglosze albo co.

                                                    Mile panie,
                                                    zrozumienie CO jest tu tematem dyskusji bardzo by w niej pomoglo..

                                                    Minnie
                                                  • yoma Re: Minnie 08.12.17, 14:31
                                                    Szczerze mówiąc nie przepadam, chociaż gdyby mnie ktoś uszczęśliwił tą odmianą o poskręcanych liściach, wyleciało mi z głowy jak się nazywa, tobym nie protestowała.
                                                  • kora3 Re: Minnie 08.12.17, 14:56
                                                    smile chwilowo nie mam marzeń w temacie doniczkowym, choć mam piękną szczepkę, która zapuszcza już korzonki i liczę, ze się ładnie rozwinie smile
                                                  • aqua48 Re: Minnie 08.12.17, 14:31
                                                    kora3 napisała:

                                                    > Rozumiem smile Fajne i wdzięczne są też beniaminki

                                                    Jakoś do fikusów mnie nie ciągnie. Natomiast hoduję z zapałem krotona, który do mnie przemawia opuszczając lub podnosząc jak jest zadowolony z opieki swoje trójpalczaste liście.

                                                  • yoma Re: Minnie 08.12.17, 14:56
                                                    Kaktusięta lubią kwitnąć po schłodzeniu. Jeśli dany trzymać na balkonie, jak długo się da, potem kwitnie wesoło.
                                                  • vi_san Re: Minnie 09.12.17, 15:59
                                                    Ja mam dwa kwiaty, które mają imiona, oba kobiece. Jedna to paproć, przepiękna, pierzasta i rozłożysta, zajmująca cały narożnik pokoju - ma na imię Carlotta. Nie mam pojęcia dlaczego. Natomiast drugi to [nomen- omen] storczyk! Ma na imię Hanka, w prostej linii od bohaterki pewnego "pamiętnika" autorstwa Dołęgi - Mostowicza. big_grin - bo równie piękna i równie głupa. Kwitnie jak wariatka, pewnie ze cztery razy do roku - kwiaty ma szalenie oryginalne, ogromne, ciemnofioletowe i złociście nakrapiane. Ale Haneczka nie lubi towarzystwa innych roślin.A mieszkanie mam niewielkie - gdyby mi Minnie w swej łasce udowadniania, że jakaś pańcia od poradnika wie lepiej ofiarowała donice z innym storczykiem - miałabym kłopot. smile
                                                  • agulha Re: Swieta za pasem... 10.12.17, 01:24
                                                    Moja mama uszczęśliwia mnie różnymi wiechciami w doniczkach, w tym storczykami, i z uporem maniaka zastawia mi parapety. Jest osobą wybuchową i trudno jej powiedzieć, żeby dała sobie spokój, bo strzela gigantycznego focha. Miewam te nieszczęsne storczyki od lat. Nie cierpię dbania o rośliny doniczkowe, nigdy mnie to nie interesowało i nie wychodziło mi. Jedną partię jakaś choroba chwyciła i szczęśliwie był pretekst wyrzucić. Teraz znowu są ze dwa. Dopiero od Ciebie się dowiedziałam, że można je podlewać rzadko, chociaż nadal nie wiem, jak rzadko. U mnie chyba podlewa pomoc domowa raz w tygodniu.
                                                    Kwiaty w wazonie też średnio lubię, ale przynajmniej to przejściowe.
                                                    Dzisiaj byłam na czyichś imieninach i w charakterze kwiatka przyniosłam butelkę wina (oprócz prezentu). Wino zostało wypite wraz z butelkami przygotowanymi przez gospodarzy, i ok. Fakt, że znam gospodynię od lat, wiem, że nie są ani alkoholikami, ani osobami chorującymi np. na wątrobę, ani też abstynentami.
                                                  • kora3 Re: Swieta za pasem... 08.12.17, 10:38
                                                    W większości owszem Asiu, ale bywają sytuacje RÓZNE i na ich potrzeby wymyślono właśnie prezenty uniwersalne. Jeśli mowa o bliskich nam czy nawet niekoniecznie bardzo bliskich, ale dobrze znanych ludziach to prezentem może być dosłownie wszystko, czego sobie taka osoba życzyłaby.
                                                    Może nie na świątecznych spotkaniach - racja - ale czasem bywa się w domach całkiem obcych ludzi na proszonym przyjęciu - najprostszy przykład: rodzice pary mają się poznać przed oficjalnymi zaręczynami - zwyczajowo to rodzice dziewczyny zapraszają rodziców chłopaka wraz z nim.
                                                    Te osoby się nie znają, więc zwyczajowo pani mamie daje się kwiaty/czekoladki, panu tacie - markowy alkohol, a nie np. sałatkę własnej roboty, mydło/zel pod prysznic i krawat smile Jak państwo zostaną swatami i będą się dobrze znać to mydło, szalik, żel pod prysznic, książki i wszelkie inne osobiste prezenty mile widziane będą jak najbardziej ok.

                                                    To tak samo, jak z prezentami weselnymi - NIBY chodzi się tylko na wesela ludzi sobie bliskich, wiec doskonale się wie, co kupić na prezent. Jednak NIBY, bo bywa, ze zaproszenie na wesele wynika ze zwyczaju, jest rewanżowe wobec ludzi, u których dawno temu było się na weselu i kontakt dawno się urwał, jest wynikiem pokrewieństwa/powinowactwa, które nie idzie w parze z bliskimi relacjami - iść wypada, co ma się kupić - nie ma się zielonego pojęcia. I tu ludzi ratuje uniwersalny prezent weselny jakim jest gotówka - zawsze się przyda smile
                                                  • minniemouse Re: Swieta za pasem... 08.12.17, 00:01
                                                    aqua48 napisała:
                                                    Gdybyś przytargała mi coś takiego nieoczekiwanie z okazji zaproszenia na imprezę, bez wcześniejszego uzgodnienia ze mną, to zwyczajnie nie miałabym co z tym zrobić, choć kwiaty doniczkowe generalnie lubię.

                                                    Aquo, gwoli scislosci i technicznie, jesli chodzi o Asi prezent- wiszaca doniczke - moze mialabys skoro masz balkon (wiem, zagracony)
                                                    bo taka doniczke mozna powiesic na rozne sposoby:
                                                    na haka zaczepianego o barierke, mocowanego do sciany, haki wkrecane w sufit, a do haka mozna kupic rozne przedluzacze (lancuchy, druty itp)
                                                    Tu masz taka wiszaca doniczke, tu jak do sciany umocowac, i mysle ze jakos bys sobie poradzila.
                                                    To tak vide - 'nie da sie/ jednak da sie'.
                                                    W najgorszym wypadku zaczepiasz poza balkonem?
                                                    to dopiero entuzjasci smile
                                                    ogrodek w Tokyo
                                                    Tokyo 2 - kij do suszenia prania
                                                    wiszacy ogrodek w Yanaka
                                                    - te ostatnie to juz tak dla ciekawosci podalam.

                                                    Natomiast gdybys dostala storczyka ode mnie, to nie bylby to, razem z doniczka, kwiat wiekszy od bukietu i wazonu, rozmiarem doskonale wiec zmiescilby sie w miejsce kwiatow cietych - tu problemu wiec nie ma zadnego. wez tez pod uwage iz na przyjeciu wazonu z kwiatami od gosci wcale nie stawiasz na stole z jedzeniem, tylko na innych meblach, kwestia wiec "gdzie postawic teraz zaraz ladna doniczke ze storczykiem" - jest taka sama jak i calego wazonu.

                                                    Minnie
                                                  • yoma Re: Swieta za pasem... 08.12.17, 00:22
                                                    >na rozne sposoby:
                                                    na haka zaczepianego o barierke, mocowanego do sciany, haki wkrecane w sufit, a do haka mozna kupic rozne przedluzacze (lancuchy, druty itp)
                                                    Tu masz taka wiszaca doniczke, tu jak do sciany umocowac, i mysle ze jakos bys sobie poradzila.

                                                    Rzeczywiście, w porównaniu z mozołem włożenia wiązanki do wazonu sam miód i orzeszki.

                                                    >W najgorszym wypadku zaczepiasz poza balkonem

                                                    W grudniu? Roślinę ciepłolubną? A wykąp się w ciekłym azocie, odczucia mniej więcej zbliżone.
                                                  • aqua48 Re: Swieta za pasem... 08.12.17, 09:03
                                                    minniemouse napisała:

                                                    > Aquo, gwoli scislosci i technicznie, jesli chodzi o Asi prezent- wiszaca donicz
                                                    > ke - moze mialabys skoro masz balkon (wiem, zagracony)

                                                    Nie, Minnie. Balkon mam oblepiony ( nie własnej woli ani chęci) grubą warstwą styropianu pod którą jest żelbet. Bez fachowca z wiertarką udarową i dłuższych niż 12 cm kołków rozporowych nie da się nic weń wkręcić.. Poza balkonem nic wieszać w mieście nie wolno, z resztą mój jest osiatkowany antygołębiowo i i tak nie dałabym rady.
                                                    Wszystkie Twoje rady są ok, jeśli masz dom wolnostojący na swojej działce. Mieszkanie w mieście, w budynku wielorodzinnym mocno ogranicza i warto to brać pod uwagę robiąc komuś kłopotliwy prezent.
                                                    Poza tym o tej porze jest zbyt zimno by cokolwiek na nim stawiać. A wiosną mam od lat dobrze zaprojektowany gąszcz roślin do którego żaden storczyk po prostu nie pasuje. Równie dobrze ja mogłabym Ci przynieść w prezencie 1,5 metrową gipsową figurkę Wenus lub Temidy z wagą. :0 wszak sobie gdzieś coś tak niekłopotliwego postawisz.

                                                    Kwiaty cięte usuwam po ok 3-4 dniach, tyle mogą u mnie postać w wazonie, dłużej nie.





                                                  • kora3 Aquo :) 08.12.17, 10:25
                                                    Wiem, ze tylko wyjaśniasz Minnie, ale ...zasadniczo nie musisz się tłumaczyć dlaczego nie są dobrymi prezentami dla Ciebie doniczkowy kwiat, rzeźba Dionizosa, ksiazka o rozmnażaniu się mchów i porostów, saturator - czy cokolwiek.
                                                    Minnie zdaje się nie pojmować, ze prezent ma się podobać nie temu, kto go daje, a temu kto go dostaje - wówczas jest trafiony. To nie o to chodzi, że ktoś w końcu znajdzie miejsce na te doniczkowe kwiecie, albo rzeźbę, czy ksiażke, albo ów saturator tylko o to, ze prezent go nie cieszy, zamiast być czymś miłym jest kłopotem, a nawet jeśli nie to niczym dla obdarowanego przydatnym - po prostu.

                                                    Pamięta kiedyś spierałyśmy się w temacie prezentów uniwersalnych smile - miałaś odmienne od mego zdanie, ale w tym wątku bardzo dobrze widać o co mi szło - poza ciętymi kwiatami, które zwyczajnie się wyrzuca po paru dniach jak słusznie zauważasz, kawę, alkohol czy czekoladki zawsze można "rozczęstować" lub podarować komuś innemu także BEZ okazji - na prezent nieuniwersalny darowany bezrefleksyjnie trzeba znaleźć amatora tej rzeczy, w dodatku jeszcze takiego u którego darujący nie ma szans zobaczyć swego wspaniałego oryginalnego prezentu smile Jasne, zawsze można wyrzucić, ale wielu ludzi czuje dyskomfort wyrzucając rzecz przydatną do użycia - stąd powszechne oddawanie np. ubrań...
                                                    Przyznam się, ze ja bym się dyskomfortowo czuła wyrzucając nawet taki doniczkowy kwiatek - cięte - co innego i tak za parę dni będą do wyrzucenia, ale no dla mnie ten kwiatek przecież sobie zyje smile
                                                  • minniemouse Re: Aquo :) 09.12.17, 00:29
                                                    kora3 napisała:
                                                    Przyznam się, ze ja bym się dyskomfortowo czuła wyrzucając nawet taki doniczkowy kwiatek - cięte - co innego i tak za parę dni będą do wyrzucenia, ale no dla mnie ten kwiatek przecież sobie zyje smile

                                                    to ty go Koro mozesz mozesz komus znajomemu dac, albo postawic cichcem w korytarzu w bloku w ktorym mieszkasz z napisem 'wez mnie' (gwarantuje ze jeszcze w ciagu tej samej godziny zniknie), albo idac ze smieciami postawic kolo kublow.
                                                    ja tylko podalam przykladowa game rozwiazan, od "wziac i postawic" do "wziac i natychmiast wyrzucic" aby pokazac ze kwiat w doniczce nie jest wcale wiekszym klopotem niz kwiat ciety ktory ty, mimo ze on tez jeszcze zyje, zamiast wstawic do wody i zostawic w biurze lub komus dac - wywalilas od razu do kosza.

                                                    te twoje (i nie tylko twoje) niezdarne argumenty dowodza jedynie ich smutnej absurdalnosci.

                                                    Minnie
                                                  • yoma Re: Aquo :) 09.12.17, 01:22
                                                    >to ty go Koro mozesz mozesz komus znajomemu dac,

                                                    Nie prościej, gdybyś to ty od razu go dała temu znajomemu Kory, po co z dziewczyny pośrednika robić?
                                                  • kora3 Re: Aquo :) 09.12.17, 13:02
                                                    No właśnie - tu jest znów niezrozumienie ze strony Minnie sad
                                                    Jasne, KAZDY prezent, TAKZE uznawany w PL za uniwersalny może nie podpasować obdarowywanemu. Mnie np. nie podpasowałyby czekoladki + słodkie wino. Ale przecież mogę tym poczęstować gości, dac komuś o kim wiem, ze to lubi. Tylko co innego winko i czekoladki, a co innego jakiś bibelot, czy inny przedmiot, który ten, kto mi go dał może zobaczyć i rozpoznać u kogoś innego ...
                                                  • minniemouse Re: Aquo :) 09.12.17, 23:20
                                                    kora3 napisała:
                                                    Tylko co innego winko i czekoladki, a co innego jakiś bibelot, czy inny przedmiot, który ten,
                                                    > kto mi go dał może zobaczyć i rozpoznać u kogoś innego ...


                                                    Koro, glupie (tu - przeglupie z tym pelnym wyzszosci tonem) argumenty maja to do siebie iz oddech posagu moze je zdmuchnac.
                                                    Rzeczywscie, tez mi zmartwienie "zobaczyc i rozpoznac u kogos innego" - LOL
                                                    Po pierwsze, 'dac komus znajomemu' to byla tylko jedna z opcji jaka podawalam, nie ma przymusu z tego skorzystac.
                                                    po drugie, jak sie tak straszliwie boisz zdemaskowania to daj po prostu dla biednych. jesli to kwiat to tak samo. na pewno znajdzie sie jakas wdzieczna OBCA dusza.
                                                    i bezpiecznie i z pozytkiem.

                                                    Minnie
                                                  • vi_san Re: Aquo :) 10.12.17, 09:56
                                                    Minnie - no teraz to TY uderzasz ad absurdum!
                                                    Prezent, nawet drobny ma sprawić PRZYJEMNOŚĆ gospodarzom, a nie być dla nich kłopotem albo choćby niedogodnością. I to ci większość w tym wątku tłumaczy a ty uparcie nie przyjmujesz do wiadomości.
                                                    W Polsce [być może w Kanadzie jest inaczej!] jest źle widziana instytucja "prezentu przechodniego". I, owszem, sytuacja może być niemiła jeśli np. szwagierka specjalnie dla mnie wyszukała jakąś figurkę Dionizosa, która mi do gustu nie przypadła, ja przekazałabym ją [figurkę, nie szwagierkę] np mojej bratowej, a przy pierwszej rozmowie telefonicznej [bądź przy pierwszym spotkaniu pań] bratowa się pochwaliła "A wiesz, Kasiu, dostałam od Vi_san cudną figurkę Dionizosa, na prawdę rewelacyjnie się prezentuje...". Kasi mogłoby być niemiło, bo DLA MNIE starała się i szukała, a ja jej starania zbyłam, bo mi nie pasuje.
                                                    Dać komuś obcemu? Czyli co, stanąć na skrzyżowaniu Marszałkowskiej z Alejami w Warszawie i wołać "Kto chce storczyka?"? Zawozić do jakiegoś domu opieki, szpitala, DSM czy czego tam? Można, ale to znów jest dla obdarowanego FATYGA a nie przyjemność.
                                                    I cała idea dawania komuś drobiazgu "na wejście" DLA CIEBIE zasadza się w tym, że "dam to co MI się podoba", a dla mnie w tym, że chcę sprawić przyjemność gospodarzom...
                                                  • kora3 Re: Aquo :) 10.12.17, 11:23
                                                    minniemouse napisała:

                                                    > Rzeczywscie, tez mi zmartwienie "zobaczyc i rozpoznac u kogos innego" - LOL


                                                    Minnie, może jak wspomniałam w CAN to NORMA, ale w PL taka sytuacja byłaby mocno niezręczna. Ja sobie doskonale zdaję sprawę z róznic kulturowych, co prawie w każdym poście - podkreślam. ty sobie z nich także zdajesz sprawę, ale w kółko udajesz ze nie.
                                                    Kiedyś na odjezdnym stąd znajomy Amerykanin na pożegnanie i w podziękowaniu za pomoc podarował mi srebrną biżuterię ze słowami "Widzę, ze lubisz srebro, wiec może ci się spodoba, a jak nie to możesz sprzedać" - dla niego całkowicie naturalne było, ze mogę sobie sprzedać ów przedmiot, jeśli mi nie będzie odpowiadać. Polak w sytuacji, gdy sprezentował coś, szczególnie coś wykonanego na specjalne zamówienie poczułby się głęboko dotknięty tym, ze obdarowany to sprzedał i na pewno by tego nie proponował. ROZUMIESZ?

                                                    > Po pierwsze, 'dac komus znajomemu' to byla tylko jedna z opcji jaka podawalam,
                                                    > nie ma przymusu z tego skorzystac.
                                                    > po drugie, jak sie tak straszliwie boisz zdemaskowania to daj po prostu dla
                                                    > biednych. jesli to kwiat to tak samo. na pewno znajdzie sie jakas wdzieczna OBC
                                                    > A dusza.
                                                    > i bezpiecznie i z pozytkiem.


                                                    Minie, nie udawaj głupiej - jasne, ze można dac, sprzedać itd. ale nadal nie napisałaś mi PO CO dawać komuś w ogóle prezent, którego będzie musiał się pozbywać fatygując się. Wyjaśnij zwyczajnie - jaki to ma cel?
                                                  • minniemouse Re: Aquo :) 11.12.17, 02:10
                                                    kora3 napisała:
                                                    Minnie, może jak wspomniałam w CAN to NORMA, ale w PL taka sytuacja byłaby mocno niezręczna. Ja sobie doskonale zdaję sprawę z róznic kulturowych, co prawie w każdym poście - podkreślam. ty sobie z nich także zdajesz sprawę, ale w kółko udajesz ze nie.

                                                    Nie Koro, ty w kazdym poscie usilnie starasz sie dowalic mi pod pretekstem twoich wyimaginowach "roznic kulturowych".
                                                    Oczywscie niewazne iz nie masz pojecia co w Kanadzie czy USA jest norma a co nie, ale mniejsza z tym.
                                                    bardzo nieladnie wysmiewasz sie ze "zwyczajow" kanadyjskich i amerykanskich, wystawiajac sobie tym jak najgorsze swiadectwo, nie tylko pod wzgledem sv ale w ogole jako czlowiek. bo czlowiek inteligentny i wyksztalcony nie pozwala sobie na krytyke a szczegolnie przesmiewcza zywczajow i tradycji innych narodow, zeby nie wiem jak dziwne i glupie mu sie wydawaly.
                                                    w twoim przypadku jeszcze pomine wielka ignorancje w tej dziedzinie.
                                                    Jak dalece niekulturalnie i ad personam sie zachowujesz, to az w widoczny sposob uderzylo inna uzytkowniczke w innym watku, i to powinno dac ci nieco do myslenia, imo.

                                                    Polak w sytuacji, gdy sprezentował coś, szczególnie coś wykonanego na specjalne zamówienie poczułby się głęboko dotknięty tym, ze obdarowany to sprzedał i na pewno by tego nie proponował. ROZUMIESZ?

                                                    Jasne, rozumiem, rozumiem takze iz ten typowy polski kij nie pozwala ci zauwazyc iz ow "amerykanski burak" Z GORY elegancko sklonil ci sie z honorowym wyjsciem z sytuacji w razie gdyby ci sie jego prezent nie podobal.
                                                    uprzejmie ulzyl ci wlasnym przyzwoleniem zawczasu, zebys TY nie czula sie niezrecznie co robic z niechcianym prezentem. zebys TY nie musiala po fakcie pisac na forum SV postu pt "jak sie elegancko zachowac w sytuacji gdy znajomy podarowal nam w prezencie nietani srebrny gadzet, a ja akurat za takim stylem nie przepadam? i jak mu powiedziec zawczasu iz nie gustuje w tego typu cukiernicach/dzbankach/tacach/pojemnikach na przystawki?"
                                                    albo w watku pt "Nietrafione Prezenty": - "najgorsze prezenty dostaje od cioci, seniorki rodu. zawsze obdarowuje mnie drogimi srebrami w stylu jakiego nienawidze. nagromadzilo mi sie tego juz pol szafy, nie mam gdzie trzymac ubran, a najgorsze ze nie moge tego badziewia nawet komus dac albo wyrzucic bo sie ciocia smiertelnie obrazi! - niektore rzeczy wyobrazcie sobie robila na zamowienie!
                                                    I co ja mam teraz robic, jak kulturalnie wybrnac z tej sytuacji, pomozcie!, prosze, bo znowu ida swieta!"

                                                    tak apropos - moze Koro pomoze ci to zrozumiec ze nie zawsze co polskie to swiete i ma racje a co amerykanskie to glupie, bezmyslne i bez kultury.
                                                    Co z tego ze w Polsce tak a w USA tak? zwyczaje zwyczajami, ale moze czasem zamiast obrazac sie i nadymac, warto pomyslec iz moze tak jest latwiej i lepiej?
                                                    nie mowie ze koniecznie trzeba przenosic wszelkie zwyczaje z innych krajow na polski grunt, ale takze odrzucanie ich na zasadzie "kop kolanem stuknietego mloteczkiem" - tez nie.

                                                    Minie, nie udawaj głupiej - jasne, ze można dac, sprzedać itd. ale nadal nie na pisałaś mi PO CO dawać komuś w ogóle prezent, którego będzie musiał się pozbywać fatygując się. Wyjaśnij zwyczajnie - jaki to ma cel?

                                                    albo rozmawiamy o "co robic z nietrafionym prezentem", albo rozmawiamy o "co komu kupic na prezent".
                                                    umiejetnosc dyskutowania to bardzo przydatna cecha.


                                                    Minnie
                                                  • kora3 Re: Aquo :) 11.12.17, 09:47
                                                    minniemouse napisała:
                                                    >
                                                    > Nie Koro, ty w kazdym poscie usilnie starasz sie dowalic mi pod pretekstem twoi
                                                    > ch wyimaginowach "roznic kulturowych".
                                                    > Oczywscie niewazne iz nie masz pojecia co w Kanadzie czy USA jest norma a co n
                                                    > ie, ale mniejsza z tym.
                                                    > bardzo nieladnie wysmiewasz sie ze "zwyczajow" kanadyjskich i amerykanskich, wy
                                                    > stawiajac sobie tym jak najgorsze swiadectwo, nie tylko pod wzgledem sv ale w
                                                    > ogole jako czlowiek. bo czlowiek inteligentny i wyksztalcony nie pozwala sobie
                                                    > na krytyke a szczegolnie przesmiewcza zywczajow i tradycji innych narodow, zeby
                                                    > nie wiem jak dziwne i glupie mu sie wydawaly.


                                                    Minnie, to ze TY cały czas krytykujesz OL u tutejsze zwyczaje i starsza się pokazać jaki z nas ciemny lud, to nie znaczy, ze działa to w drugą stronę - np. u mnie. Więc bardzo proszę, nie insynuuj, ze jak coś wyśmiewam, dowołam...Po prostu - podkreślę jeszcze raz - zdaję sobie sprawę, ze pewne rzeczy normalne sa tam, a tu nie i odwrotnie. I to staram Ci się cały czas przekazać!


                                                    > w twoim przypadku jeszcze pomine wielka ignorancje w tej dziedzinie.
                                                    > Jak dalece niekulturalnie i ad personam sie zachowujesz, to az w widoczny spos
                                                    > ob uderzylo inna uzytkowniczke w innym watku, i to powinno dac ci nieco do mysl
                                                    > enia, imo.


                                                    Ty również powinnaś przemyśleć co i jak piszesz Minnie.


                                                    >
                                                    > Jasne, rozumiem, rozumiem takze iz ten typowy polski kij nie pozwala ci
                                                    > zauwazyc iz ow "amerykanski burak" Z GORY elegancko sklonil ci sie z hono
                                                    > rowym
                                                    wyjsciem z sytuacji w razie gdyby ci sie jego prezent nie podobal.

                                                    > uprzejmie ulzyl ci wlasnym przyzwoleniem zawczasu, zebys TY nie czula

                                                    I KTO tu Minnie deprecjonuje, czy jwk wolisz stara się dowalić? TY, tylko TY!
                                                    "polski kij" "amerykański burak" - ani polski kij, ani amerykański burak - zwyczajnie w USA sprzedanie nietrafionego prezentu jest ok, normalne, w PL - niekoniecznie. Pan był tu dość długo i prawdopodobnie się o tych różnicach dowiedział, stąd jego uwaga do mnie, bo gdyby sadził, ze w PL to także norma, toby tego nie mówił - logiczne...


                                                    > o fakcie pisac na forum SV postu pt "jak sie elegancko zachowac w sytuacji gdy
                                                    > znajomy podarowal nam w prezencie nietani srebrny gadzet, a ja akurat za takim
                                                    > stylem nie przepadam? i jak mu powiedziec zawczasu iz nie gustuje w tego typu
                                                    > cukiernicach/dzbankach/tacach/pojemnikach na przystawki?"


                                                    Wspomniane przez Ciebie przedmioty trudno nazwać biżuterią, ale mniejsza o to, bo z biżuterią też można nie trafić. O panu bardzo dobrze świadczy, ze nie kupi mi byle czego, a biżuterię ze srebra, którą jak zaobserwował lubię i noszę. Ale w jego przypadku sprawa wcale nie była kłopotliwa, bo pewnie się już nie spotkamy, a o ile to nie szybko smile

                                                    > albo w watku pt "Nietrafione Prezenty": - "najgorsze prezenty dostaje od cioci
                                                    > , seniorki rodu. zawsze obdarowuje mnie drogimi srebrami w stylu jakiego nienaw
                                                    > idze. nagromadzilo mi sie tego juz pol szafy, nie mam gdzie trzymac ubran, a n
                                                    > ajgorsze ze nie moge tego badziewia nawet komus dac albo wyrzucic bo sie cioc
                                                    > ia smiertelnie obrazi! - niektore rzeczy wyobrazcie sobie robila na zamowienie!


                                                    Ale to jest klasyczny brak komunikacji - autorka boi się powiedzieć ciotce, ze jej prezenty są nietrafione. A ciotka - może nieco jak Ty - uważa ze fajnie jest dostać takie cos, może sama chciałaby to dostawac, to daje innym smile

                                                    >
                                                    > tak apropos - moze Koro pomoze ci to zrozumiec ze nie zawsze co polskie to swi
                                                    > ete i ma racje a co amerykanskie to glupie, bezmyslne i bez kultury.


                                                    Ale takie myślenie jest Minnie TYLKO W TWOJEJ GŁOWIE! - zrozum to. Nikt nie pisze, ze co amerykańskie jest złe i głupie, tylko, ze jest INNE niż no. w PL! Więc tam to wypada, a tu nie i o to cały czas chodzi, a TY sobie do tego dośpiewujesz jakieś traktowanie tych zwyczajów jako głupich czy złych przez nas.

                                                    > Co z tego ze w Polsce tak a w USA tak? zwyczaje zwyczajami, ale moze czasem z
                                                    > amiast obrazac sie i nadymac, warto pomyslec iz moze tak jest latwiej i lepiej?

                                                    > nie mowie ze koniecznie trzeba przenosic wszelkie zwyczaje z innych krajow na p
                                                    > olski grunt, ale takze odrzucanie ich na zasadzie "kop kolanem stuknietego mlo
                                                    > teczkiem" - tez nie.


                                                    Minnie, raz jeszcze - problem masz wyłącznie TY, bo Ty doszukujesz się czegoś złego w tych roznicach. My - nie. Wspomniany tu Amerykanin dostawszy schaboszczaka starannie kroił go nożem na cząstki po czym odkładał nóz i wszystko - np. ziemniaki, surówkę i to pokrojone mięso zjadał osobno. Nikt się z niego nie śmiał, ani też z tego, ze mówił ludziom, ze tak naprawdę jest wygodniej - a mówił wudząc, jak innu operują cały czas nozami u widelcami. Być może jest wygodniej, ale no w PL nie jest to przyjęte u raczej się nie przyjmie, co wcale nie znaczy, ze jest jakieś złe.
                                                    Podobnie - podczas wieczoru wigilijnego u nas, nasz znajomy - Turek otrzymawszy grzybową z łazankami w miseczce wypił płyn a następnie wyjadł łyżką reszte. Jak się zorientował, ze reszta je to inaczej zaczął tłumaczyć, ze coś tam cos - niepotrzebnie, bo nikt nie uznał go za buraka, wszyscy się domyślili, ze pewnie nie miał okazji jeść takiej zupy i potraktował to jako ciepły płyn do picia - nic się przecież nie stało smile
                                                    >
                                                    > albo rozmawiamy o "co robic z nietrafionym prezentem", albo rozmawiamy o "co ko
                                                    > mu kupic na prezent".
                                                    > umiejetnosc dyskutowania to bardzo przydatna cecha.


                                                    Minnie - rozmawiamy i o tym i o tym smile, ale jest watek głowny - Twój, który właśnie mówi o tym, co ta pani radzi - a my ci właśnie mówimy, ze osławiony kwiat doniczkowy może być niechcianym, nietrafionym prezentem - bardziej niechcianym i nietrafionym niż cięte kwiaty w zamian których ta pani radzi go dawać.
                                                  • minniemouse Re: Aquo :) 11.12.17, 12:13
                                                    kora3 napisała:
                                                    Minnie, to ze TY cały czas krytykujesz OL u tutejsze zwyczaje i starsza się pokazać jaki z nas ciemny lud, to nie znaczy, ze działa to w drugą stronę - np. u mnie.

                                                    lol jest dokladnie odwrotnie. podalam sugestie w ramach wymiany doswiadczen, obyczajow i jako po prostu ciekawostke, ale zamiast zainteresowania i otwarcia spotkala mnie zdecydowana niechec i pouczenia, a moje wyjasnienia i kontrargumenty zostaly kompletnie przeinaczone mimo iz wielokrotnie tlumaczylam w czym rzecz.
                                                    (nawet w ostatnich postach, mimo bardzo dokladnego wyjasnienia o co chodzi dalej mnie sie poucza ze "w Polsce listonoszowi prezentow sie nie robi". WT..??)

                                                    I KTO tu Minnie deprecjonuje, czy jwk wolisz stara się dowalić? TY, tylko TY! "polski kij" "amerykański burak" - ani polski kij, ani amerykański burak - zwyczajnie w USA sprzedanie nietrafionego prezentu jest ok, normalne, w PL - niekoniecznie.

                                                    acha, czyli jak ty to ladnie ujelas "u was to mozna prezent olac i sprzedac, a u nas nie, bo nam by bylo przykro" to to nie znaczylo "u nas sie ofiarodawce i prezenty szanuje, u was ma sie to w.." - wcale a wcale, to byla tylko taka "wymiana kulturowa", tak? taa, jasne.
                                                    wiesz Koro, mozna powiedziec to samo ale w rozny sposob i bedzie znaczylo co innego. twoje intencje w tym co piszesz sa dla mnie raczej przejrzyste, wiec nie masz co udawac teraz Greka.

                                                    > Ale to jest klasyczny brak komunikacji - autorka boi się powiedzieć ciotce, ze jej prezenty są nietrafione. A ciotka - może nieco jak Ty - uważa ze fajnie jest dostać takie cos, może sama chciałaby to dostawac, to daje innym

                                                    zaplatalas sie Koro smile
                                                    to juz cioci nie byloby przykro ze zrobila nietrafiony prezent? LOL

                                                    > Ale takie myślenie jest Minnie TYLKO W TWOJEJ GŁOWIE! - zrozum to.

                                                    taaaa.

                                                    Minnie
                                                  • kora3 Re: Aquo :) 11.12.17, 12:27
                                                    minniemouse napisała:

                                                    > lol jest dokladnie odwrotnie. podalam sugestie w ramach wymiany doswiadczen, ob
                                                    > yczajow i jako po prostu ciekawostke, ale zamiast zainteresowania i otwarcia sp
                                                    > otkala mnie zdecydowana niechec i pouczenia, a moje wyjasnienia i kontrargumen
                                                    > ty zostaly kompletnie przeinaczone mimo iz wielokrotnie tlumaczylam w czym rze
                                                    > cz.


                                                    Minnie, to ze bierzesz to jakoś osobiście genezę ma TYLKO w twojej głowie.

                                                    > (nawet w ostatnich postach, mimo bardzo dokladnego wyjasnienia o co chodzi d
                                                    > alej mnie sie poucza ze "w Polsce listonoszowi prezentow sie nie robi". WT..??)
                                                    >


                                                    Bo USIŁUJEMY ci wlasnie wytłumaczyć, te roznice.
                                                    >
                                                    >
                                                    > acha, czyli jak ty to ladnie ujelas "u was to mozna prezent olac i sprzedac, a
                                                    > u nas nie, bo nam by bylo przykro" to to nie znaczylo "u nas sie ofiarodawce i
                                                    > prezenty szanuje, u was ma sie to w.." - wcale a wcale, to byla tylko taka "wy
                                                    > miana kulturowa", tak? taa, jasne.


                                                    Nie zupełnie nie o taką interpretację jak Twoja chodzi!!! Nie ze u was można olać i sprzedać, tylko u Was można nie krygować się z tym, ze prezent jest nietrafiony, sprzedać go, dac komuś innemu i ofiarodawca dowiedziawszy się o tym nie poczuje się urażony, bo to jest ogólnie PRZYJETE. To TY chyba uwazsz wasze zwtczaje za gorsze i dlatego tak ich bronisz smile - bo nikt ich nie atakuje, my tylko wskazujemy ze u nas byłoby to nie na miejscu, bo co innego jest przyjęte .

                                                    > wiesz Koro, mozna powiedziec to samo ale w rozny sposob i bedzie znaczylo co in
                                                    > nego. twoje intencje w tym co piszesz sa dla mnie raczej przejrzyste, wiec nie
                                                    > masz co udawac teraz Greka.


                                                    Minnie, ja nikogo nie udaje, nie ja piszę o kijach i burakach - niczego nie deprecjonuje. Podaj jeden link do mej wypowiedzi tego rodzaju
                                                    >
                                                    >
                                                    > zaplatalas sie Koro smile
                                                    > to juz cioci nie byloby przykro ze zrobila nietrafiony prezent? LOL


                                                    Ty się chyba zaplatałas, bo nie pojmuje o co ci chodzi - ciotka na ogół jest osobą bliską i takowej można powiedzieć, że nie gustuje się w czymś tam - niekoniecznie zaraz po otrzymaniu prezentu, a przy okazji.

                                                    > taaaa.

                                                    No taaa, taaasmile
                                                  • kora3 Minnie - postaram się ostatni raz 11.12.17, 12:45
                                                    Ponieważ uparcie albo udajesz ze nie rozumiesz, albo na serio nie rozumiesz sad

                                                    Jak napisałam do Vi - uważam listy prezentowe za bardzo fajny wynalazek i sama otrzymawszy od przyszłych nowożeńców taka listę cieszyłabym się, ze mogę z niej wybrać coś czym uciesze młodą parę. Jednak organizując własne wesele nie tworzyłam takowej, bo liczyłam się z negatywnym odbiorem części gości takiego pomysłu. A liczyłam się, ponieważ o ile czasem się ten pomysł wykorzystuje, to jednak nie jest to powszechne, a ludzie odbierają to jako pazerność nowożeńców, dyktowanie gościom co maja im dać, "opłatę" za wesele itd.

                                                    Podobnie - uważam, że taki upominek świąteczny dla kogoś niebliskiego, z kim ma się jednak stały kontakt jak np. dla listonosza to miły gest. Ale nie dałabym listonoszowi takowego, bo jest to nie przyjęte i wprawiłoby go w zakłopotanie.

                                                    Czy WRESZCIE rozumiesz, ze nie deprecjonuję Waszych zwyczajów, a jedynie zauważam, ze wdrażanie ich na grunt polski nie jest ze tak powiem bezpieczne, bo właśnie z racji tego, ze tu nie są przyjęte można kogoś urazić, obrazić, wprawić w zakłopotanie ....?
                                                  • minniemouse Re: Aquo :) 11.12.17, 13:03
                                                    kora3 napisała:
                                                    > Bo USIŁUJEMY ci wlasnie wytłumaczyć, te roznice.

                                                    naprawde rece opadaja.

                                                    Koro czy ty zdajesz sobie sprawe ze ty w ogole nie zwracasz uwagi na to co ty czytasz i wyczytujesz tylko to co ty CHCESZ wyczytac, a nie to co faktycznie jest napisane?
                                                    mowie wyraznie, JA WIEM ze w Polsce listonoszowi upominkow sie nie daje.
                                                    bo i NIE O TO CHODZILO. wiec co ty mi "usilujesz wylumaczyc", jaka roznice???
                                                    przeciez wyraznie napisalam w poscie do Aquy ze nie chodzi o "komu sie daje/nie daje", "gdzie jest jaki zwyczaj" - a o przyklad osoby dobrze nam znanej ale NIE TOWARZYSKO,
                                                    na tyle akurat aby wypadalo dac jej DROBNY upominek. WSTAW KOGO CHCESZ zamiast listonosza i tez bedzie dobrze.
                                                    ile razy jeszcze mam to napisac abys wreszcie pojela??

                                                    tak samo w sprawie doniczek i mydla - WIEM ZE w PL nie ma w zwyczaju tego dawac. moje argumenty nie tego dotyczyly.
                                                    nie rozumiesz ze argument "doniczka zajmuje tyle samo miejsca co wazon z kwiatami" - nie ma nic do rzeczy ze zwyczajem?
                                                    naprawde, oszalec mozna.

                                                    Minnie
                                                  • kora3 Re: Aquo :) 11.12.17, 14:52
                                                    Rzecz w tym właśnie, ze takim osobom z założenia nie daje się upominków świątecznych, ale jeśli już jest taka okazja (rzadka) to dać wypada upominek uniwersalny, a np. mydło takowym w PL nie jest - o to właśnie chodzi Minnie
                                                  • kora3 Re: Aquo :) 09.12.17, 12:30
                                                    minniemouse napisała:
                                                    >
                                                    > to ty go Koro mozesz mozesz komus znajomemu dac,


                                                    Teoretycznie Minnie, masz rację ...Tylko, że dostawszy taki trujący dla kota kwiat musiałabym pozbyć się go w trybie natychmiastowym, a do tego czasu go od kotki izolować. Owszem, znam osoby namiętnie hodujące doniczkowce - różnego rodzaju, ale przecież trzeba się z takową skontaktować, umówić...

                                                    albo postawic cichcem w koryta
                                                    > rzu w bloku w ktorym mieszkasz z napisem 'wez mnie' (gwarantuje ze jeszcze w ci
                                                    > agu tej samej godziny zniknie),


                                                    Minnie, nie wiem jak w CAN, ale w PL taka "akcja" = zaśmiecaniu klatki schodowej i jest zdecydowanie poza SV.

                                                    albo idac ze smieciami postawic kolo kublow.

                                                    Szczególnie teraz aura bardzo temu sprzyja.


                                                    > ja tylko podalam przykladowa game rozwiazan, od "wziac i postawic" do "wziac i
                                                    > natychmiast wyrzucic" aby pokazac ze kwiat w doniczce nie jest wcale wiekszym
                                                    > klopotem niz kwiat ciety ktory ty, mimo ze on tez jeszcze zyje, zamiast wstawic
                                                    > do wody i zostawic w biurze lub komus dac - wywalilas od razu do kosza.


                                                    Minnie, ja rozumiem, ze nie masz takiej pamięci jak ja smile ale nie przekręcaj - nie wywaliłam, bo dałam koledze - podesłać Ci link do tamtego watku? smile
                                                    Jednakowoż tamten wątek był dokładnie o tym samym co dyskusja w tym...PO CO dawać komuś cos czego nie chce i co nie sprawi mu przyjemności, za to niewykluczone - kłopot? Wyjasnij mi prosto i po ludzki PO CO?

                                                    >
                                                    > te twoje (i nie tylko twoje) niezdarne argumenty dowodza jedynie ich smutnej
                                                    > absurdalnosci.


                                                    Minnie, to żaden absurd gdy chcesz dac komuś prezent, który go ucieszy, absurdalne jest raczej dawanie takich, które nie cieszą a do tego sprawiają kłopot.
                                                    Uważasz, ze dawanie takowych jest kulturalne - to takie dawaj - proste. Pytalas nas, tośmy Ci napisali nasze zdanie ...
                                                  • minniemouse Re: Aquo :) 09.12.17, 01:57
                                                    kora3 napisała:
                                                    Minnie zdaje się nie pojmować, ze prezent ma się podobać nie temu, kto go daje, a temu kto go dostaje - wówczas jest trafiony.

                                                    Sek w tym Koro iz do tej pory nie odpowiedzialas mi na pytanie czy rzeczywscie bylabys niezadowolona gdybys dostala od np lubiacej cie wspolpracowniczki albo sasiadki takie mydlo albo takie a moze TO bardziej w twoim guscie, nie wiem, a moze do takich bys sie usmiechnela??
                                                    jesli jednak nie, to moze takie uznalabys prezentowalyby ci sie elegancko w lazience: biale, roze, francuskie.
                                                    tak czy siak, proponuje przestac fiksowac sie na slowie "mydlo" a skupic bardziej na "artystyczne", "upominek'', "pamiec", "mile" - i zareczam, ze od razu nastawienie sie zmieni.

                                                    Minnie
                                                  • kora3 Re: Aquo :) 09.12.17, 12:41
                                                    Minnie, nei dogadamy się, bo Ty zwyczajnie lubisz pewnego rodzaju przedmioty, które niekoniecznie muszą podobać się innym. I nie mówię, że te mydełka są brzydkie, a koci motyw jasne, ze dla mnie fajny, ale ...
                                                    Nie chciałabym Cię urazić, ale są ludzie tacy jak Ty - lubią różne bibeloty, tzw. pierdółki - nie ma w tym nic złego, o ile nie uważają reszty świata za taką o podobnych upodobaniach. Nie powiem, że nie mam żadnych bibelotów w domu, ale raczej niewiele i staranie wyselekcjonowane.
                                                    Podkreślam - nie mam nic przeciwko zapałom kolekcjonerskim - np. mój eks zbiera anioły i ma ich sporą kolekcję - różnych. Taki aniołek jest dlań fajnym upominkiem np. z podróży, ale też nie jakiś byle jaki, aby był tylko anioł, a jakiś oryginalny, właściwy klimatowi danego miejsca itp.
                                                    Jemu mi pasuje przywieźć takiego anioła z podróży, a mojej przyjaciółce nie dałabym tego, bo co u licha z tym miałaby zrobić? A racja -wg Ciebie dać memu eksowi smile - tylko no pewnie niezręcznie by się czuła wiedząc, ze ja mogę u niego swój dany jej prezent zobaczyć smile
                                                  • yoma Re: Aquo :) 09.12.17, 13:02
                                                    Olśniło mnie. Wiem! Minnie ma misję napędzania gospodarki Kanady prezentami przechodnimi. Jak w tej anegdotce o kowboju, który przybył do miasta.

                                                    Skoro tak, to więcej się nie wtrącam, ekonomia święta rzecz, tylko nie można było tak od razu?
                                                  • kora3 Re: Aquo :) 09.12.17, 13:15
                                                    smile wiesz, całkiem niewykluczone ze w CAN oddanie komuś jakiegoś darowanego przedmiotu, który nie przypasował obdarowanemu i który to przedmiot może darujący rozpoznać u tego kogos kolejnego, nie jest żadnym faux pas. Ostatecznie tam jest przyjęte tworzenie list prezentów ślubnych, a całkowita norma jest wymiana nietrafionych prezentów na coś innego w sklepach.
                                                    Uprzedzając - nie uważam tego za złe, wręcz przeciwnie - jest praktyczne...Tylko, ze właściwe tamtej kulturze, u ans owa wymiana dopiero wchodzi, a listy prezentowe się raczej nie przyjęły...
                                                    Cała bieda polega na tym, ze Minnie nie chce przyjąć do wiadomości, że w PL nie daje się np. lekarzowi rodzinnemu upominków - z założenia rzecz jasna smile, nie daje osobistych przedmiotów osobom niebliskim, przypadkowy bibelocik tez nie jest dobrym prezentem, bo to z założenia tzw. kurzołap - U NAS, bo w CAN bardzo być może smile - jest zupełnie inaczej. Tylko, ze MY rozumiemy, ze tam może być inaczej, a Minnie, ze U NAS jest tak, ni w ząb. smile
                                                  • minniemouse Re: Aquo :) 09.12.17, 23:11
                                                    kora3 napisała:
                                                    Ostatecznie tam jest przyjęte tworzenie list prezentów ślubnych, a całkowita norma jest wymiana nie trafionych prezentów na coś innego w sklepach.

                                                    W Polsce tez juz od dawna jest, poczytaj chocby watki weselne, wiec Koro skoncz z pleceniem bzdur by tylko za wszelka cene miec racje.

                                                    Minnie
                                                  • kora3 Re: Aquo :) 10.12.17, 11:15
                                                    Minnie, przestań bzdury pleść TY - w PL nadal bardzo rzadko zdarza się, by młoda para stworzyła i rozesłała listę prezentową. Podobnie - tylko niektóre sklepy oferują możliwość wymiany nietrafionych prezentów na inne. Bo to jest OFERTA, a nie obowiązek sklepu
                                                  • aqua48 Re: Aquo :) 10.12.17, 12:46
                                                    minniemouse napisała:

                                                    > W Polsce tez juz od dawna jest, poczytaj chocby watki weselne

                                                    W Polsce jest taka MOŻLIWOŚĆ, jednak nadal jest to bardzo mało popularne. Zwyczajnie dlatego, że ten zwyczaj stanowi wciąż dla gości problem.
                                                  • minniemouse Re: Aquo :) 11.12.17, 01:21
                                                    aqua48 napisała:
                                                    W Polsce jest taka MOŻLIWOŚĆ, jednak nadal jest to bardzo mało popularne. Zwyczajnie dlatego, że ten zwyczaj stanowi wciąż dla gości problem.

                                                    dzieki Aquo,
                                                    tu chodzi jednak bardziej o stwierdzenie Kory ktora napisala ze "ten zwyczaj sie nie przyjal",
                                                    a on sie jednak troche przyjal, a wlasciwie zostal zaszczepiony, i teraz tylko potrzeba czasu aby ruszyl pelna para i stal sie cala geba popularny.
                                                    porownalabym go do Halloweenu ktory takze sie niezle zaszczepil, i mimo iz ma wciaz opozycje to jego popularnosc systematycznie wzrasta. podobnie jest z listami prezentow slubnych.
                                                    Z tego co czytam w prasie online i niekiedy w Twoim Stylu, Pani itp - jest coraz wiecej chetnych do korzystania z takich list, bo i praktyczne to i 'latwe w obsludze'.
                                                    zatem tylko kwestia czasu kiedy i w PL lista prezentow stanie sie codziennoscia. nie od razu Krakow zbudowano.
                                                    ale mowienie ze "nie przyjal sie" kiedy oczywste jest ze ma dopiero poczatk,i wiec tak naprawde to trudno wyrokowac w te czy wewte, - to mowienie nieprawdy.

                                                    Minnie
                                                  • aqua48 Re: Aquo :) 11.12.17, 10:23
                                                    minniemouse napisała:

                                                    > porownalabym go do Halloweenu ktory takze sie niezle zaszczepil, i mimo iz ma
                                                    > wciaz opozycje to jego popularnosc systematycznie wzrasta. podobnie jest z list
                                                    > ami prezentow slubnych.
                                                    > Z tego co czytam w prasie online i niekiedy w Twoim Stylu, Pani itp - jest cor
                                                    > az wiecej chetnych do korzystania z takich list, bo i praktyczne to i 'latwe w
                                                    > obsludze'.

                                                    Minnie -Twój Styl i Pani to czasopisma skierowane do dość wąskiego targetu - wysoko wykształconych, zamożnych kobiet, mieszkanek dużych miast i zazwyczaj posiadaczek jednego dziecka. To nie one narzucają w Polsce weselne zwyczaje. To raczej ludzie z małych miejscowości - wsi i miasteczek, bardzo przeciętnie wykształceni, średnio albo w ogóle niezamożni i wielodzietni, posiadający całą masę krewnych których obowiązkowo na wesele trzeba zaprosić. To są również dwa zupełnie się różniące style weselne. Pierwsze bardzie podobne do stylu i zwyczajów znanych nam z amerykańskich filmów, drugie z wesel ludowych - fundowanych ciągle przez rodziców pary młodej i narzucających dzięki temu wkładowi finansowemu SWOJĄ wizję wesela. Młodzi często próbują iść na kompromis i wprowadzać swoje pomysły, jednak moim zdaniem dopóki nie są w momencie zawierania ślubu całkowicie niezależni i samodzielni finansowo, dopóki to nie wyłącznie oni będą organizatorami wesel i dopóki to nie wyłącznie oni będą decydować o liście gości, nie ma szans na znaczące zmiany. W Polsce ciągle jeszcze starsze pokolenie "wyprawia córce lub synowi wesele".
                                                  • agulha Re: Aquo :) 10.12.17, 01:30
                                                    Ja bym była niezadowolona z otrzymania w prezencie mydła, niezależnie od tego, jak pięknie by pachniało itd.
                                                    Od lat używam wyłącznie mydła w płynie i nie zamierzam tego zmieniać.
                                                    Wyjątkowo nie lubię gromadzenia rzeczy użytkowych w formie nieużytkowej ("tak, wiem, że masz już cztery serwisy do kawy, ale ten jest taki ładny, do oglądania, a nie żeby go używać!" - autentyk).
                                                  • minniemouse Re: Swieta za pasem... 09.12.17, 00:58
                                                    aqua48 napisała:
                                                    Wszystkie Twoje rady są ok, jeśli masz dom wolnostojący na swojej działce. Mieszkanie w mieście, w budynku wielorodzinnym mocno ogranicza i warto to brać pod uwagę robiąc komuś kłopotliwy prezent.

                                                    Nie przecze ze z twojego opisu rzeczywscie wynikaja slabe szanse na zawieszenie czegos ad hoc. ale moze jakbys zamowila te wiertarke udarowa i powkrecala gdzieniegdzie haki z mysla o przyslosci? jakbys chciala.. - bo widze ze masz juz pelna para zaprojektowany ogrodek balkonowy smile
                                                    z tym ze jeszcze raz wyjasniam - moje linki balkonow i okien z wlasnie budynkow sa w miescie, nie domow, i byly z mysla o wiszacej doniczce na lato o jakiej mowila Asia.

                                                    Czy ja naprawde tak zle pisze po polsku? wydaje mi sie ze o co mi chodzi wspomnialam juz w pierwszym zdaniu. przyznam, ze jestem juz bardzo znuzona ciaglym wyprostowywaniem szczegolow. dyskusja od tego robi sie raczej meczaca i repetytywna. a moj storczyk ma byc do wnetrza, nie na balkon, i rozmiary ma takie same co wazon - kolejny raz wyjasniam..
                                                    i tez mozna sie go pozbyc po 4-ech dniach, jak ktos tak woli, lub od razu poobcinac lodygi i wstawic do mniejszego wazonu.

                                                    Minnie
                                                  • yoma Re: Swieta za pasem... 09.12.17, 01:20
                                                    Minnie, naprawdę nie widzisz, że popadasz w absurd czy jaja sobie robisz?

                                                    Widzę oczyma duszy, jak podążasz na przyjęcie w jednej ręce dzierżąc wielką donicę, drugą ciągnąc za kołnierz betoniarza-zbrojarza z młotem udarowym, żeby powykuwał gospodyni dziury w ścianach na kołki na haki na donicę, po czym donica ląduje na twojej zakutej* głowie, odwożą cię do szpitala, betoniarz za fatygę zostaje zaproszony na przyjęcie i okazuje się całkiem sympatycznym facetem, więc wszystko kończy się dobrze.

                                                    *Z pełną odpowiedzialnością. "Zakuty" = całkowicie odporny na racjonalne argumenty, patrz także: betonowy. Nomen omen.
                                                  • agulha Re: Swieta za pasem... 10.12.17, 01:35
                                                    Jestem szczęśliwą posiadaczką 25-metrowego tarasu i nawet są tam rośliny (wspomniana powyżej mama je uprawia, choć ze mną nie mieszka). Niemniej podarowanie mi kwiatka w donicy do powieszenia uznałabym za pomysł bardzo zły, dlaczego? Jest to próba trwałego zagospodarowania mojej przestrzeni. Nie powieszę - ofiarodawca przy kolejnej wizycie u mnie będzie wiedział, że pomysł był nietrafiony (a nie jest to bardzo tania rzecz). Naruszyć ściany tarasu, narobić sobie kłopotu, po to tylko, żeby ofiarodawca był zadowolony? Idiotyczne. Gdybym decydowała się na naruszenie rękojmi całego budynku i ewentualne roszczenia poprzez robienie jakichkolwiek dziur w ścianach/suficie tarasu (jest w małej części "nakryty" balkonami sąsiadów), to wyłącznie po to, żeby zamontować okna bezszybowe (pytałam o to i stąd wiem o tej rękojmi).
                                                  • minniemouse Re: Swieta za pasem... 11.12.17, 00:36
                                                    agulha napisała:
                                                    Niemniej podarowanie m i kwiatka w donicy do powieszenia uznałabym za pomysł bardzo zły, dlaczego? Jest to próba trwałego zagospodarowania mojej przestrzeni.

                                                    Hmm, dla mnie to raczej agresywna odpowiedz. a moze po prostu Agulho ktos zwyczajnie chcial ci zrobic wyjatkowa przyjemnosc?
                                                    zgoda, moze nie przemyslal i nie pomyslal iz sprawi ci tym klopot. jego blad, jego wina.
                                                    ale nie posuwalabym sie az tak daleko zeby az wymyslac "trwale zagospodarowywanie mojej przestrzeni" - no bez przesady moze...

                                                    Naruszyć ściany tarasu, narobić sobie kłopotu, po to tylko, żeby ofiarodawca był zadowolony?

                                                    chyba zartujesz. dlaczego insynuujesz ze ofiarodawca chcialby abys przez jego prezent miala taki klopot? z pewnoscia gdyby wiedzial ze to dla ciebie taka koszmarna udreka i tak nieprzechylnie ocenisz i prezent i jego, to wolalby nie przyjsc wcale, o kwiecie nie wspominajac.

                                                    Minnie
                                                  • vi_san Re: Swieta za pasem... 08.12.17, 09:11
                                                    Taaa... A zanim zaczniesz wiercić w zewnętrznej ścianie bloku to pobujaj się z administracja o zezwolenie na to - bo w budynkach wielorodzinnych na tego typu "zabawy" musisz mieć zgodę administracji! Faktycznie: zero kłopotów... tongue_out
                                                  • kora3 Re: Swieta za pasem... 08.12.17, 11:10
                                                    Vi, ale to nawet nie o to chodzi, ze prezent musi być zaraz kłopotem - tak jak napisałaś Ty i nie tylko smile - nie musi się chcieć czegoś - zwyczajnie. Prezent powinien cieszyć, ale obdarowanego a nie dającego go ...Ludzie mają różne gusta, upodobania i potrzeby, i dając prezent należy się kierować preferencjami tego komu się daje upominek, a nie swoimi ...
                                                    Oczywiście - jeśli te preferencje znamy ...Jeśli nie znamy - wypada dać coś uniwersalnego czego jeśli nawet obdarowany sam nie zużyje to może mu się przydać dla gości - dlatego ja teraz już wiedzac ze wołałabyś słodycze niż alkohol i twój mąż także - powinnam dać Wam obojgu coś fajnego słodkiegosmile, ale gdybym nie wiedziała wypadałoby mi dac Tobie czekoladki, a Twemu mężowy alkohol - jak pisałaś ... Nie wypilibyście sami - zawsze możecie poczęstować kogoś, albo komuś zwyczajnie go dać - nie jest to prezent osobisty