Nie mam dużego doświadczenia w relacjach międzyludzkich, dlatego chciałam znowu poprosić forumowiczy o radę jak z klasą i taktownie zachować się w kilku sytuacjach (z życia codziennego):
1. Jestem w trakcie rozmowy służbowej ze współpracownikiem, osobny pokój. W pewnym momencie słyszę krótkie pukanie i zanim ktokolwiek zdąży zareagować i powiedzieć ,,proszę" wchodzi inny pracownik firmy - sekretarka/sprzątaczka/kurier/dozorca itp. Wejście w sposób naturalny przerywa rozmowę, osoba wchodząca przedstawia swoją sprawę i oczekuje załatwienia od ręki...
Pytanie: Jak grzecznie zareagować w sytuacji, gdy sprawa, z którą ktoś przychodzi, nie jest pilna ani na tyle ważna, by przerywać rozmowę na tematy służbowe, czasem naradę? Nie chciałabym urazić pracownika niższego szczebla, nie chodzi o bagatelizowanie, ale o hierarchię ważności - często trwająca dyskusja jest ważniejsza (pomijam sprawy nagłe, pilne, wymagające natychmiastowej reakcji czy np. ważny telefon na linii).
2. Czasami skierowane są do mnie prośby typu: ,,przekaż X, aby ... (coś zrobił)". Nie czuję się jakoś upoważniona do przekazywania takich ,,poleceń" (nie są to prośby/polecenia od przełożonych tych osób), trochę mi niezręcznie. Jak mądrze zareagować w takiej sytuacji?
3. Mam taki charakter, że gdy się z kimś nie zgadzam, a nie mogę/nie chcę polemizować ani dyskutować, to staram się przemilczeć (nie chodzi o drastyczne sytuacje). Czasem jednak pada pytanie wprost: ,,a co ty o tym sądzisz?", ,,czy uważasz że to dobry pomysł?", ,,czy zgadzasz się ze mną?" itp.
Jak kulturalnie wybrnąć z sytuacji, jednocześnie nie wchodząc w polemikę? Tu sytuacje na linii przełożony-podwładny (ja) lub pytania ze strony osoby, z którą dyskutować nie chcę (np. wojujący ateista itp.)
Pozdrawiam i będę wdzięczna za wsparcie