Dodaj do ulubionych

Za dlugo gotowalas - "komplementy"... bis

11.05.18, 10:21
LOL-
Przenosze z wlasnego watku z Kuchni gdzie omylkowo zaczelam watek pod katem- i -przeznaczony na SV.
Na kuchni pierwotnie pytalam jak kto dlugo gotuje zeberka, bo mimo iz moje zostaly skomplementowane jako "wyjatkowo pyszne" to rzeczony komplement zostal okraszony tlusta krytyka "ale za dlugo".
A dla mnie wlasnie takie same odpadajace od kosci sa perfekcja.

Moim zdaniem, jesli juz cokolwiek komplementowac to bez zadnego "ale" - zawsze.
Z dwoch powodow, bo po pierwsze de gustibus... i tak dalej, po drugie co to za komplement jesli przy tym zawiera szczypte zlosliwosci?

Podobny przypadek - gdy znajomi przychodza obejrzec chalupe po remoncie i wydziwiaja "a to zes mogl zrobic lepiej, ja to bym wybral/a raczej niebieski...." - no moze i prawda, ale co w zwiazku z tym - mamy robic kolejny remont? nie mozna po prostu zakonczyc na "no, ladnie", "ciekawie, lepiej niz bylo", lub ostatecznie, jak kogos skreca bo tak mu sie nie widzi - "yeah, moze byc"?

Minnie
Obserwuj wątek
    • engine8 Re: Za dlugo gotowalas - "komplementy"... bis 11.05.18, 18:24
      No wiec tym co przychodza ogladnac na poczatku nalezy przypomniec ze dom jest taki jak nam sie podoba i uwagi krytczne prosimy zachowac dla siebie. LOL

      A jesli chodzi o jedzenie to ja kiedys pozalowalem ze nie dodalem do komplementow wlasnie tego "ALE"
      Kiedy odwiedzilem pierwszy raz dom mojej obecnej zony to ugoszczono mnie kotletami z ryb... A ja w mlodosci ryb nie tylko nie jadlem ale wrecz nie cierpialem. No wiec oczywiscie jadlem i to szybko na zasadzie ze jak masz zjesc co ci nie smakuje to lepiej zrobic to szybko poniewaz nic sie tu na lepsze nie zmieni - no i jakbym odmowil to kto wie? moze nie byloby nastepnego zaproszenia?... LOL Kiedy zapytano jak mi smakowaly to odpowiedzialeme oczywiscie ze "byly pyszne".... No wiec w czasie nastepenej wizyty znow podano ryby - no bo skoro tak lubie ryby i za takim zaplaem jadlem ...a ryby sa zdrowe... LOL
      Po tej drugiej wizycie odwazylem sie juz swojej dziewczynie baknac ze ja w zyciu to jadlem ryby 2 razy ..... u nich.. i to nie dlatego ze nie bylo nas stac LOL
      A moglem powiedzie ze byly dobre ALE za rybami nie przepadam? No wiec to "ale" moglo mnie albo uratowac albo zmienic cal reszte mojego zycia...
      Eh ale potem sie przekonalem i teraz to moje jedzenie #1 - najlepsze surowe smile Ale tamtych kotletow to ani ja ani rodzina nigdy mi nie zapomni.. przy kazdej okazji jest to temat.
      No ale dalem dowod ze potrafie sie poswiecic dla "sprawy" i przelknalem nie tylko ryby ale i "ALE"
      • minniemouse Re: Za dlugo gotowalas - "komplementy"... 11.05.18, 22:20
        LOL smieszna historia smile
        No ale nie uwazasz Engine iz powiedzenie "pyszne, tylko ze ja nie przepadam za ryba" to nie calkiem to samo co np powiedzenie "pyszne, ale ta rybka jest zbyt wysmazona"?
        bo gdyby mnie ktos tak powiedzial to nie czulabym krytyki w kierunku mojego gotowania a jedyni byloby glupio iz nieszczesliwie wybralam potrawe, lub, ze nie pomyslalam o wystawieniu dwoch mies.

        Minnie
        • horpyna4 Re: Za dlugo gotowalas - "komplementy"... 12.05.18, 11:57
          W przypadku potraw nie należy mówić, że coś jest za bardzo wysmażone, czy za długo gotowane, tylko że się woli mniej wysmażone, albo krócej gotowane.

          Sprawa jest oczywista - ludzie mają różne preferencje. Jeden woli makaron al dente, inny zupełnie miękki; jeden woli stek krwisty, inny mocno wysmażony. Nie istnieje jedynie słuszny wzorzec na jakość potraw - ważne jest, co komu smakuje. Nikt normalny nie będzie bezmyślnie stosował się do zaleceń pani Gessler, jak robi coś dla siebie.

          Podobnie w przypadku urządzenia mieszkania. Można powiedzieć przy oglądaniu, że samemu zrobiłoby się to inaczej, ale każdy przecież chce mieć taki wystrój wnętrza, żeby się w nim dobrze czuł. To on w nim długo przebywa, a nie gość.

          "To jest brzydkie" tak naprawdę oznacza "mnie się to nie podoba". A wydźwięk jest zupełnie inny.
      • mmoni Re: Za dlugo gotowalas - "komplementy"... 16.05.18, 17:31
        W jakiej książce to było... pan przyniósł pani na początku znajomości w prezencie butelkę jakiegoś napitku, niech będzie, że koniak, ona się uprzejmie ucieszyła, to on potem za każdą wizytą ten koniak przynosił, skoro ona tak lubi i ona dopiero po wielu dekadach znajomości odważyła mu się powiedzieć, że nie cierpi koniaku. Coś mi się roi, że to "Lato" Tove Jansson.
    • akle2 Re: Za dlugo gotowalas - "komplementy"... bis 16.05.18, 15:33
      1. Gusta kulinarne domowników zwykle się zna wcześniej, a jak im nie pasuje, niech sami przywdzieją "fartucha". Wśród gości można zrobić rekonesans, ale i tak się wszystkim nie dogodzi, więc taką krytyką bym się nie przejmowała. Zakładam, że nie rozgotowałaś tych kości na papkę.
      2. Krytykować czyjś wystrój po remoncie? Kurczę, jakby mi się nie podobało, to zasznurowałabym usta, ale nie powiedziałabym, że coś źle. No, chyba że najlepszemu przyjacielowi, z nimi jestem raczej szczera, ale przecież to gospodarzowi ma się podobać, bo to on tam mieszka, a nie ja.
    • kora3 Re: Za dlugo gotowalas - "komplementy"... bis 16.05.18, 18:56
      Hmm Minnie, dopuszczałabym taką krytykę potrawy - ze za długo gotowana, czy czegoś za dużo/za mało, gdyby szło o sytuację, gdy osoba początkująca w kuchni czy debiutujaca z daną potrawą zwyczajnie pytala znawcę tematu (niekoniecznie profesjonalistę) czy jej wyszło. W innym przypadku - nie.
      Co do opowieści tutaj - nie chwaliłabym, potrawy, która mi nie smakuje, ani nie jadla czegoś czego jesć nie chcę z udawanej grzeczności. Po prostu nie powiedzialabym nic poza podziękowaniem w przypadku wstępnie jadalnej, w przypadlu takiej jakiej nie ruszę - podziękowała przed podaniem grzecznie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka