Dodaj do ulubionych

Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszcze...

01.07.18, 19:00
Do założenia tego wątku natchnął mnie wątek o TWA, zostały tam wymienione osoby, które opisują sytuacje i relacje "ze swojego podwórka", czyli Kanady, USA, UK, Holandii i innych.
No właśnie..., jak to jest w Waszych krajach w których aktualnie mieszkacie?
Oczywiście zależy mi na zdaniu Polaków mieszkających w Polsce, a także obcokrajowców mieszkających w Polsce.

Savoir-vivre określa zasady butow w gościach w bardzo przejrzysty sposób. Ale uderza mnie w podejściu ludzi ich hipokryzja i krótkowzroczność.
Mianowicie, uważają się za ludzi savoir-vivre, bardzo obytych z kulturą bo kierują się zasadą wchodzenia do czyjegoś domu w butach, zaś o reszcie "przepisów kodeksu etyki" zapominają.
Moim zdaniem jak chcesz uchodzić za człowieka kulturalnego, to oprócz butów, pamiętaj, że gość ma prawo palić papierosy w domu, ma także stosować się do zasad przechodzenia na ty, ma także stosować się do regulaminu stroju i zachowania przy stole, etc.
Jeśli ktoś mówiąc brzydko jest w większości zachowań chamem, a uprze się na tę jedną zasadę wchodzenia w butach do kogoś to koło savoir-vivre on nawet nie stał, jest po prostu idealnym przykładem prostaka i ignoranta.

I tak, savoir-vivre to przede wszystkim szlachetność, empatia, więc jeśli gospodarze mają małe mieszkanie, salon to tak naprawdę salono-jadalnio-sypialnio-gabineto-bawialnia dzieci, do tego np w domu jest jedna łazienka z wc, małe dzieci, miękkie jasne dywany, a gospodarz zaprasza nas będąc sam w kapciach lub boso, to człowiek savoir-vivre powinien wznieść się ponad sztywne zasady i okazać empatię, elastyczność a także być spostrzegawczym, okazać także szacunek do gospodarza i jego domu i panujących w nim zasad/warunków i zdjąć buty.

Poza tym, ażeby kultywować ten zwyczaj w prawidlowy sposób, winno się mieć takie obuwie, które zakładamy tylko na specjalne okazje, wprost z mieszkania wchodzimy do garażu, wsiadamy w auto, następnie wysiadamy pod domem gospodarza i takim obuwiem raczej mu niczego nie zabrudzimy.
Druga wersja, czyli dla tych co jednak jadą komunikacją miejską, gospodarz mieszka np w bloku albo daleko od przystanku, gość zabiera obuwie zmienne na np miękkiej skórzanej podeszwie, wszak nie wszyscy mają wszędzie kafelki, a parkiet, panele, linoleum, które łatwo porysować, porobić odciski lub przedziurawić np butami "szpilkami" lub butami z tzw "traktorem" na podeszwie.

Owszem znam domy, gdzie jest strefa dzienna i nocna, czyli ta bardziej prywatna, tam goście się nie pchają, łazienka z jasnym dywanikiem na ktorym staje bosa stopa domownikow tuż po kąpieli jest nieskalany brudnymi butami, goście chodzą więc w butach jedynie po salonie, ewentualnie kuchni, no i sieni/przedpokoju, wc. I to jest zrozumiałe.

Jednak znam domy (w tym mój na tę chwilę), gdzie niestety mam jedną łazienkę, a salon to tak naprawdę nasza sypialnia, jadalnia, pokój telewizyjny, pokój dziecięcy (wszak młodsza dziecina mała, a starsza prawie dorosła, więc nie wyobrażam sobie "wstawić" malucha do 16 latka), bawialnia, siłownia (dużo miejsca na środku pokoju do wykonywania gimnastyki), gabinet - bo i komputer i laptop jest tu używany.
Mam panele co by w stopy było ciepło, jedyne kafelki to łazienka i kuchnia. W łazience dywanik po którym stąpamy bosą stopą, w pokojach dywaniki, miękkie jasne (turlamy się z maluchem, ćwiczę), dywanik dziecięcy (maluch tam siada, kładzie sie, turla, bawi, a i często coś mu upadnie z żywności więc zjada z dywanu chrupki, owoce, liże i ślini klocki z podłogi, ciumkoli smoka który kilkaset razy dziennie ląduje na dywanach i panelach. No takie zwykłe codzienne życie.
Osobiście nie wyobrażam sobie, kogoś w butach, bo to tak jak jakby wpuścić gościa do strefy prywatnej w dużym domu i pozwolić mu łazić w butach po sypialni, łóżku, prywatnej łazience. Może zmienię zdanie gdy za kilka lat postawimy dom i będzie miał on podział na część otwartą dzienną i prywatną nocną, a maluch nie będzie maluchem tylko dzieckiem które nie będzie froterować podłóg swoim ciałem.
Skoro małe dziecko ma rozszerzone terytorium, bo często je coś z podłogi, liże i ładuje do buzi różne przedmioty z podłogi, turla się i tarmosi po niej, to gdyby ktoś chodził w butach to tak jakby nam dorosłym wszedł tymi butami na sofę, fotele i stół, bo na nich leżymy, siedzimy a na stole jemy, trzymamy ręce a i nierzadko gdy z talerza spadnie kawałek ciasta to też go zjemy ze stołu.

Kolejna sprawa, savoir-vivre jedno, życie drugie.
Nikt nie pomyśli, że podeszwa ma jednak dużo więcej bakterii niż nasze ręce, czy ubrania które mogą ulec zabrudzeniu bo gdzieś się oparliśmy, usiedliśmy, etc.
Jednak to ziemia po której chodzimy w butach zawiera w sobie mase kurzu, ziemi, kamyczków, błota, sierści, plwocin, wymiotów, kału, moczu, i świeże i zaschnięte, a nawet spermę, resztki zwlok ptaków i innych zwierząt typu szczury, koty, psy, etc., różne chemikalia, smary, oleje, ropa, benzyna, i wiele innych.
Czy naprawdę takie bakterie chcemy komuś zostawić na ich dywanie?
Nie sądzę by czyjeś skarpetki zawierały taki zestaw brudu, bo jednak nie w skarpetkach a w butach ludzie chodzą po ulicy.

I uważam, że skoro ktoś się uprze i koniecznie chce wejść w takich butach, to powinien mi pozwolić palić u niego w domu. Bo skoro wg niego, mogę sobie podlogę umyć a dywan odkurzyćclub uprać, to on może sobie przewietrzyć mieszkanie ze smrodu nikotyny, a nawet uprać firanki, zasłonki lub narzuty na sofie, a nawet odmalować ściany jeśli uważa, że po nikotynie zostanie żółty nalot. I tak właśnie tłumaczę takim upartym na wchodzenie w butach.

A jakie jest wasze zdanie?



Obserwuj wątek
    • triismegistos Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 01.07.18, 20:34
      Uwielbiam tematy butowe na tym forum big_grin Liczę na dobrą bitwę, lecę po wino!
      • fioletowoniebieska Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 01.07.18, 21:04
        Z butami jest jak z tematem o jednostronnym przechodzeniu na "ty", tzw tykaniu tongue_out
    • asia.sthm Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 01.07.18, 21:24
      W Szwecji do prywatnego domu nikt w butach nie wejdzie, nie ma mowy, wykluczone.
      Oficjalne przyjecia, jesli sa organizowane w domostwie to te domy maja czesc oficjalna oddzielona od tej prywatnej i goscie przybywaja w eleganckim obuwiu przewaznie autami lub zmieniaja obuwie.
      Do glowy przychodzi mi jeden wyjatek: jesli ktos ma jakies bardzo trudno zakladane, wymagajace niesamowitego zachodu buty ortopedyczne to wtedy pewnie poprosi o przybory do wyczyszczenia ich juz w progu.

      Bedac w Polsce nie umiem wejsc do nikogo w butach. Automatycznie juz z nich wyskakuje zanim pomysle. Nie umiem posluchac zachety, - alez nie zdejmuj, wejdz w butach.

      W Angii np. za kazda wizyta przezywalam katusze widzac wszystkich, nawet domownikow depczacych buciorami z ulicy nawet swiezo polozone wykladziny. Fuj i ble. Ale jakos tam ludzie zyja, nie poumierali od syfu wniesionym na butach z ulicy .

      Bywalam w paru domach w innych krajach w Skandynawii, w Norwegii sie zdejmuje, w Finlandii tez, w Danii przewaznie sie zdejmuje, ale Dania wydaje sie najbardziej liberalna w sensie - rob jak chcesz.
      • 10iwonka10 Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 03.07.18, 10:07
        >>>>W Angii np. za kazda wizyta przezywalam katusze widzac wszystkich, nawet domownikow depczacych buciorami z ulicy nawet swiezo polozone wykladziny. Fuj i ble. Ale jakos tam ludzie zyja, nie poumierali od syfu wniesionym na butach z ulicy .>>>>

        Nie wiem kogo odwiedzalas ale w Anglii w wiekszosci domow zdejmuje sie buty. Zwlaszcza ze w wielu domach pokutuja wciaz ich niesmiertelne 'carpety' wiec brudne buty to bylby koszmar potem z czyszczeniem.
        • asia.sthm Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 03.07.18, 12:08
          @10iwonka10

          Iwonko, od mojej pierwszej wizyty 35 lat temu w Londynie zwyczaje sie powoli zmieniaja. Faktycznie zauwazam mniej chodzenia po domu w butach, mniej tych wykladzin chociazby w toaletach, lepsze ogrzewanie, szczelniejsze okna - zrobilo sie cieplej to i buty zjezdzaja z nog. W nowym budownictwie widzialam nawet ogrzewane podlogi.
          Bywałam przez te lata w najrozniejszych domostwach i w niewielu goscie nawet jesli chca wyskoczyc z butow maja na to miejsce tuz przy drzwiach. W town housach jest wasko, natychmiast drałuje sie wysciełonym korytarzykiem w głab domu lub po wysciełanych schodach w gore. Fakt ze ludzie przy wiekszych remontach pozbywaja sie tych wykladzin i wtedy juz buty im zupelnie nie przeszkadzaja. Gruz i piach az trzeszczy przy wiekszej przewałce ludzi.
          W domach u Polakow zwyczaje podobne - zimno na podlodze to kapcie lub buty - boso lub w miekkich skarpetach nie widzialam.
    • milamala Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 01.07.18, 21:49
      Ja powtorze to co wielokrotnie pisalam. Jak chodzi o Holandie to jest tu niestety (dla mnie) zwyczaj wlazenia w buciorach do domu. Jako osoba nieasertywna nie podjelam proby nauczenia gosci, ze wolalbym aby w moim domu buty zdejmowali, po prostu dostosowalam moj dom pod ten zwyczaj kupujac w zaleznosci od potrzebny (na ile brudny jest) nowe tanie dywany. Trudno. Ale znam takich (Polakow, Bosniakow) ktorzy bezwglednie zdejmowania obuwia u siebie pilnuje i bardzo to szanuje a nawet podziwiam, bo wiem, ze wyegzekwowanie takiego prawa w tym kraju jest bohaterstwem.
      Zwyczaj nie zdejmowania obuwia w domach prywatnych mnie osobiscie sie nie podoba. Zazwyczaj zwolennicy podaja staly przyklad przyjmowania gosci w strojach wieczorowych i wymagania od nich aby panie do swych sukien wszelakich kapcie wkladaly.
      Ja tam takich przyjec z sukniami wieczorowymi w swojej chalupce nie organizuje, ani na takowe do domow przyjaciol nie chadzam. Jesli ktos ma palac i takie bale organizuje to zazwyczaj latwo oddzielic czesc publiczna od prywatnej i problem zdejmowania obuwie nie wystepuje.
      Reasumujac w Holandii butow sie nie zdejmuje, a ja lubie zdejmowac. Ten zwyczaj w mojej nowej ojczyznie mnie nie przekonuje, choc przyzwyczailam sie.
      • minniemouse Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 02.07.18, 02:48
        Tu roznie. na ogol sie zdejmuje - zwłaszcza tam gdzie sa dywany. gdzieniegdzie, gdy np ktos ma psy ktore bardzo brudza czyli błoto, kurz i klaki na podłodze to nawet prosi aby butow nie zdejmowac. lub oferuje jakies obuwie zastępcze np klapki lub cos takiego skarpetokapcie - co mozna po jednym użyciu wyprać. mialam kiedys ze 20 takich smile

        Minnie
      • tlenekwegla1 Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 02.07.18, 09:59
        A w innym wątku przekonujesz, że zdejmowanie butów przyszło do Polski kilka lat temu z zachodu? Czyli Holandia do zachodu się nie zalicza?
        Inną rzeczą jest to, że to bzdura co mówisz. Zasada że nie zdejmuje się butów jest znana w Polsce z dawien dawna, tylko nie wszyscy ją stosują, część osób woli buty zdejmować, część nie. Ty jej może nie znałaś i tyle, żaden zachód tu nie ma nic w tej sprawie do powiedzenia. Pewnie zależy co, kto i gdzie ma na tych nogach.
        • milamala Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 02.07.18, 10:36
          tlenekwegla1 napisał:

          > A w innym wątku przekonujesz, że zdejmowanie butów przyszło do Polski kilka lat
          > temu z zachodu? Czyli Holandia do zachodu się nie zalicza?

          Masz jakies wyjasnienie tego bezsensownego zdania? A coz innego mowie teraz od tego co powiedzialam w innym watku?

          > Inną rzeczą jest to, że to bzdura co mówisz. Zasada że nie zdejmuje się butów j
          > est znana w Polsce z dawien dawna, tylko nie wszyscy ją stosują, część osób wol
          > i buty zdejmować, część nie.

          Zasada to nie jest cos co stosuje 5 osob na 500 tylko to co robi pozostale 495. Wiekszosc ludzi w PRL buty zdejmowala, to samo bylo w chlopskich zagrodach przed wojna. I tacy stanowili znaczna wiekszosc. Tera to sie zmienia, a zmiany dziwnym trafem pojawily sie wraz z otwarciem granic na zachod. Juz teraz prawie w zadnym polskim domu nie zdejmuje butow przed wejsciem do salonu, czego zdecydowanie nie bylo za czasow mojego typowego PRLowskiego dziecinstwa.
          • tlenekwegla1 Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 02.07.18, 12:20
            Zostawmy to zdanie, rzeczywiście twierdzisz cały czas to samo. Ale absolutnie się nie zgadzam, że to z zachodu zwyczaj przyszedł. Kora nie jest tutaj jakimś wyjątkiem, dużo osob tak zostało wychowanych. Myślę że to od środowiska zależało.
            • milamala Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 02.07.18, 12:25
              Poczytaj fioletowa ona mniej wiecej wyjasnila jak to prawdopodobnie bylo. W domach szlacheckich (w porownaniu do domow chlopskich ich ilosc byla duuuuzo mniejsza) nie trzeba bylo butow zdejmowac. Ale prawda jest taka, ze kultura polska to kultura chlopska, niewielka ilosc szlachty, a wsrod nich zubozalej czesto zyjacej prawie jak co bardziej bogate chlopstwo nie ma takiego znaczenia, to taki mozna rzecz rodzynek w ciescie. A jeden rodzynek w duzym ciescie jeszcze ciasta nie czyni.
              • tlenekwegla1 Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 02.07.18, 12:33
                Ok. Mnie uczono, że butów się nie zdejmuje, nie wymaga od gości zdejmowania. Tak było u babci, mamy, jest u mnie. Nie zachód mnie tego uczył tylko rodzice. Do szlachectwa bym nie sięgała, ale po prostu zwykła inteligencja od pokoleń, Warszawa. I naprawdę nie byliśmy nikim wyjątkowym. O szczególnych przypadkach ( raczkujące dzieci, dzikie błoto na dworze) nie ma co mówić, to inne sytuacje. Więc uważam, że Twoja teza o zachodzie jest błędna.
                • milamala Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 02.07.18, 12:39
                  Polska duza ilosci inteligencji w przeszlosci tez nie grzeszyla podobniez jak iloscia szlachty. Z braku swobodnego dostepu do nauki inteligenctwo mozna powiedziec tez sie dziedziczylo. Tak czy owak obie te grupy (dodam jeszcze mieszczanstwo) to byla mniejszosc.
                • fioletowoniebieska Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 02.07.18, 13:16
                  U mnie w rodzinie było tak.
                  Ze strony ojca, jego rodzice, a moi dziadkowie nigdy od nikogo nie żądali zdjęcia obuwia, sami też chodzili chyba nawet cały dzień w tych samych co po ulicy. Jednak, przykro to pisać wprost, ale bylo u nich po prostu brudno. Na podlodze bylo błoto, czulo sie piach, dywan wołał o pomstę do nieba, i to nie chodzi tylko o podłogi, bo i okna nie grzeszyły czystością i firany czy zaslony latami nie były prane, o dziwo jak spadlo coś ze stołu to babcia skakala zaraz z szufelką żeby owe okruszki zamieść z dywanu, bałaganu też nie,bylo, w witrynkach wszystko pod linijke, żadnych porozrzucanych ubrań, czysty obrus, babcia przywiązywała dużą wagę do strojenia się, zawsze ubranie, makijaż, włoski zrobione, obowiązkowo co chwila nowa droga biżuteria i torebki.

                  Moi rodzice podobnie, tzn nie chodzili w butach ale podejmowali gości w butach, czego nienawidziłam, bo w swoim domu chodziłam bez butow a zawsze brzydziłam sie czuć pod nogą brud i piasek.

                  Siostry mojego ojca wraz ze swoimi rodzinami już nieco mnie ich hipokryzja uderzała, bo do dziadkow pakowali sie w butach, do nas też, a u siebie dawali kapcie albo stali i czekali aż zdejmiemy buty.

                  U drugiej babci buty sie ściągało zawsze, choć dalszych gości, rzadkich, babcia wpuszczala w butach, jednak u niej i okna i firany i dywany były zawsze czyste, czyszczone i nie czulo sie blota pod stopą.

                  Gdy dzieci moich ciotek (kuzynostwo) pozostawali rodzicami to oczywiście zarówno w ich domach jak i w domach ciotek było trzęsienie sie o ściąganie butów, bo małe dzieci.
                  Ja po kilkunastu latach znów zostałam matką, no i pilnuję też,bezwględnie ściągania butow to potrafie usłyszrć przytyk niby w żartach o to, ale zapomniał wół jak cielęciem był? Owszem teraz ciotka wpuszcza w butach, ale wnuki ma już duże i tylko odwiedzające, kuzynka zaś-jej córka, ma dom strefowy, i spokojnie może wpuścić w butach do strefy dziennej, bo nocna jest całkowicie oddzielona, a mimo to czeka aż zdejmiemy buty. A u mnie kręcą nosem, zapomnieli jak sami się burzyli gdy dzieci kuzynki były malutkie?
                  Nie lubię takich zachowań u ludzi, to troche taka moralność Kalego.

                  U koleżanek za dziecka, zawsze ściągało się buty. Obecnie u znajomych też zawsze ściągamy buty, bo albo małe mieszkania, albo małe dzieci, albo białe dywany, u tych co mają naprawde duże domy a,strefa nocna jest na górze, to ewentualnie tylko zimą zdejmuje się buty.

                  W rodzinie mojego męża bez względu na porę roku i dom (małe mieszkania czy kilkuset metrowe domy ze strefami) buty się zdejmuje.

                  A ja bardzo teraz doceniam zwyczaj zdejmowania butów, lubię chodzić boso,zimą w skarpetkach, stopa wypoczywa, a kocham mieć czyste podłoże, czysty miękki dywan, zero okruszkow, błota. I widzę, że pomimo iż maluch froteruje nam podłogi to ma czyste ubrania, ale ja mopuję codziennie,odkurzam codziennie, a w kuchni bywa, że mopuje i trzy razy dziennie, bo zawsze coś spadnie, rozleje się. Nie, nie jestem pedantką, bo często ma ubrania porozrzucane po fotelach, po prostu tak jak stół muszę mieć czysty a nie klejący tak i podłoge.
                  • milamala Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 02.07.18, 13:31
                    U mnie sie nie da pochodzic sobie we wlasnym salonie na bosaka, bo nieustannie brudne stopy, choc odkurzam i mopuje codziennie wieczorem, jak juz wiem, ze nikt mi sie wiecej nie zjawi. Zwyczaj nie zdejmowania butow jest dla mnie meczacy, ale nie mam tyle asertywnosci zeby towarzystwo w progu zatrzymywac. Juz wole codziennie mopowac.
                • fioletowoniebieska Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 02.07.18, 13:27
                  No ale tendencja do zdejmowania butów nasilila się w momencie kiedy to do Polski zaczely docierać zachodnie seriale i filmy, glównie ze Stanów ale nie tylko, tam zawsze był taki obrazek, że nie tylko goście ale i sami domownicy całe dnie chodzili w butach po domu, a często kładli nogi na ławe, kładli się w butach na drzemki na łóżkach, sofach właśnie w butach. Polacy się tym zasugerowali, zachlysnęli, zaczęli sobie tłumaczyć, że przecież polska inteligencja też w dawnych cxasach chadzała w butach, więc czemu by do tego nie wrócić?
                  Nagle bardzo ostentacyjnie zaczęto się w Polsce wyśmiewać z tych co buty zdejmują, że to "wsiurskie", obciachowe, niekultturalne. To samo stało się z nowomową korporacyjną, takie na czasie stało sie spolszczenie angielskich określen "kołczuję kogoś, ale masz czalendż, mam dziś dedlajn, riserczuje właśnie", etc.
                  • milamala Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 02.07.18, 13:37
                    Zgadzam sie. Zmiany co do zdejmowania butow w spoleczenstwie zaczely sie pojawiac z ogolnym otwarciem na zachod. Ale tez trzeba byc krytycznym w przyjmowaniu nowych zasad, nie kazda zasada wszedzie sie sprawdzi. Tu by sie mam nadzieje Feniks ucieszyl, bo propaguje to co rdzennie polskie.
                    Tam gdzie latwiej oddzielic strefe dzienna od nocnej tam mozna latwiej zasade zdejmowania butow zastosowac. Choc z drugiej strony nawet w strefie dziennej czlowiek chcialby miec czysto zeby sobie moc kupic drozszy dywan i nie musiec go wymieniac za pol roku.
                    • fioletowoniebieska Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 02.07.18, 14:06
                      Ja mam w planach postawienie domu, tak za trzy,max cztery lata. Dom jak dom, mały, ale na tyle duży, żeby najstarsza pociecha miała własny pokój, my swoją sypialnię, a trzeci pokoj dla obecnego malucha i jeszcze jednego facecika który zaraz się wykluje. (Tak wiem, zaraz mnie tu zjedzą, że to trauma dla dzieci, które będą musiały dzielić pokój, ale co kto może i co kto chce, u nas będą to bracia z rożnicą niecalych dwóch lat, a i może troche na wyrost a może nie, liczymy, że najstarszy wyprowadzi sie jeszcze przed trzydziestk od nas , z naszą pomocą ocywiści,to mlodsi w wieku nastu lat dostaną po pokoju dla siebie).
                      Oczywiście będzie też strefa dzienna, czyli salono-jadalnia, kuchnia, dodatkowe wc. I myślę, że wtedy to nawet ciężko byłoby gości prosić o zdjęcie butów.
                      I tu znów problem, no bo co? Chyba tylko płytki położyć i żadnych dywanów, co by mopem tylko człowiek po gościach sprzątnął.
                      Sama nie wiem. Czasem przesadzam, zamiast cieszyć sie opcją budowy domu, to rozkminiam co z butami, brrr...
                  • minniemouse Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 03.07.18, 00:45
                    fioletowoniebieska napisał(a):
                    > No ale tendencja do zdejmowania butów nasilila się w momencie kiedy to do Polsk i zaczely docierać zachodnie seriale i filmy, glównie ze Stanów ale nie tylko, tam zawsze był taki obrazek, że nie tylko goście ale i sami domownicy całe dnie chodzili w butach po domu, a często kładli nogi na ławe, kładli się w butach n a drzemki na łóżkach, sofach właśnie w butach.

                    ale to nie odzwierciedla rzeczywistosci, nie widzialam tu nikogo kto by naprawde w butach kladl sie na lozku, chyba ze jakis kowboj spedzajacy krowy w swojej wedrownej chacie albo pracownicy w biurze, szeryf w policji, boss w swoim gabinecie - poza tym to jakas fikcja do filmu.
                    normalni ludzie takj nie robia bo nie chca miec brudu tam gdzie nie powinien byc no chyba za stac go na Louboutiny z czysta podeszwa.

                    U nas za PRL-a to mielismy papcie, po prostu a goscie, o ile dobrze pamietam, butow nie zdejmowali.

                    Minnie
          • koronka2012 Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 02.07.18, 16:04
            milamala napisała:

            Tera to sie zmienia, a zmiany dzi
            > wnym trafem pojawily sie wraz z otwarciem granic na zachod. Juz teraz prawie w
            > zadnym polskim domu nie zdejmuje butow przed wejsciem do salonu, czego zdecydow
            > anie nie bylo za czasow mojego typowego PRLowskiego dziecinstwa.

            Moim zdaniem to wynika z całkiem innego powodu - otóż jako dzieci/nastolatki czas w gościach spędzaliśmy w zupełnie inny sposób niż jako dorośli (rozkładając się wygodnie na tapczanie, bawiąc itd). Dorośli w PRL też składali wizyty w butach, zdejmowało się je w zimie z powodów praktycznych (gorąco, chlapa).
            • fioletowoniebieska Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 02.07.18, 17:12
              Tak, to też.
              Przerabiałam to, były czasy gdy jako nastolatka i reszta młodzieży spotykaliśmy się u kogoś i siadało się po kątach w pokoju, po turecku, kładlo i gadało, nogi się podwijało, etc.
              Potem było doslownie kilka lat gdy urządzalo się domówki, i wówczas panie w sukienkach i bucikach na obcasie, panowie niekoniecznie w garniturach ale koszulach, i wszyscy trochę jak na amerykańskich filmach, piękni, wystrojeni, na stojąco, stół szwedzki a po środku miejsce do tańczenia.

              Po tym nastały lata, kiedy tego typu imprezy przeniosło się do lokali, wynajętych restauracji lub klubów na potrzeby większego poimprezowania z okazji urodzin,imienin, awansu, etc.

              Zaś w domu tylko niezobowiązujące spotkania bez okazji na herbatkę/kawkę z ciastem o wcześniejszej porze i piwko, chipsy bądź winko i zimna płyta o późniejszej porze, i tu nikt się nie stroił a w kwestii butów zaczęliśmy wzajemnie szanować swoje podłogi i dywany, bo raz, małe dzieci, dwa, "niczego bardziej nie uszanujesz póki sam na to nie zapracujesz" i coś w tym jest. Tak nam (w gronie rodzinnym i w większości znajomych) pozostało.

              A znajomi bądź rodzina (rodzina zwłaszcza, ta ze strony męża) to ludzie w granicach 35-55 lat jeśli idzie o tych jakby z naszego kręgu / pokolenia.

            • fioletowoniebieska Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 02.07.18, 17:16
              Co do dorosłości, do tej pory spore grono rodziny bądź znajomych czy to u mnie czy u nich to mamy takie do siebie zaufanie i czyjemy się przy sobie swobodnie, że nie siedzimy jak kołki przy stole na krześle, tylko ktoś wlaśnie usiądzie na kanapie, podkuli nogi, ktoś usiądzie po turecku lub na poduszce na podłodze, kroś tam właśnie z dzieciarnią się poturla.
              A jak pisałam mieścimy się wszyscy w przedziale 35-55 lat smile
        • fioletowoniebieska Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 02.07.18, 11:32
          Polska to taki kraj, który ponoć byłw tej kwestii podzielony zawsze na dwa różne fronty.
          Szlachta niegdys, stosowała się do zasad savoir-vivre, zaś ludzie pochodzenia chłopskiego, mieszkającymi na wsi ze wszyatkimi jej realiami ściągali buty.
          Dlaczego tak?
          Bo szlachta miała duże domy, właśnie takie strefowe, więc w części nocnej-prywatnej stopa gościa nie stawała, zaś "salony" były ogólnodostępne, obdywaly sie w nich mniej lub bardxiej wytworne przyjęcia, bale, etc.
          I wówczas goście wchodzili w obuwiu, ale tym obuwiem nie szli przez pola lub błota,lecz spod domu wsiadali w karoce/auta, i wysiadali pod domem gospodarzy, zaś w paskudną pogodę mieli, takie a'la kalosze zakładane na te eleganckie buty, te "kalosze" zostawiali (nie wiem czy przy progu, czy u siebie w karocy) a do gospodarzy wchodzili w pantofelkach.

          Natomiast jak chłop przychodził z pola to logiczne, że ściągał swoje gumiaki, co by nie nanieść gnoju, błota i słomy.

          Jednak po II wojnie światowej wszystko uległo zmianie. Szlachty było mało, pałace zburzone lub upaństwowione i przerobione na intytucje, ludziom zaś w większości dano po sukcesywnej odbudowie mieszkania, te większe i te mniejsze, nieliczne domki się uchowaly.
          No i tu znów zagwostka, bo przecież ulice wcale czyste nie były w miastach, też błoto, kurz, i inne które opisałam w początkowym poście. A jednak mało kto miał strefy nocne prywatne i dzienne otwarte dla gości, życie tocxyło sie w jednym pokoju, więc i szkoda było nanosić brudu.
          Potem nastały lata, gdzie zasypano nas propagandą zachodu (cokolwiek kryje się pod nazwą "zachód"), były to filmy, seriale, opowieści tych którzy odwiedzili "zachód", że tam butow się nie ściąga.
          No i Polsce nadal jest ten podział, po dziś dzień...
          • milamala Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 02.07.18, 12:21
            Tak wlasnie bylo fioletowa, mam podobny oglad sytuacji. Dodam tylko, ze tej szlachty bylo relatywnie mniej w porownani z liczebnoscia chlopstwa.
      • fioletowoniebieska Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 02.07.18, 12:09
        No właśnie, ja też nie urządzam wytwornych przyjęć, sama się nie stroję, nie zakładam szpilek, ani innych butów, wolę wygodę podczas przyjmowania gości, zwłaszcza, że nierzadko któreś z nas zamiast siedzieć przy stole siedzi obok stołu na podlodze i pilnuje malucha, bawi się z nim, żeby nie marudzil, a i często niektorzy goście zamiast przy stole to na podłodze się kładą, turlają i bawią bo np przyszli też ze swoimi pociechami. Dziećmi niestety też trzeba się zająć albo mieć na oku gdy bawią się same, co nie znaczy, że każde spotkanie to gapienie sie w dzieciarnię, wszystko z umiarem, my dorośli też mamy czas na luźne pogawędki.
        Wytworny strój z wytwornym obuwiem to mogę zalożyć do teatru, filharmonii, nawet do muzeum, albo wernisaż, etc. Dom to dom, to miejsce przytulne, rodzinne, i forma goszczenia jest na zasadzie ciepł domowego ogniska, a raczej mniejsza ilość ludzi chodzi caly dzień w ganiturach, sukniach wieczorowych, pantoflach i szpilkach we własnych czterech kątach.
        • aqua48 Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 02.07.18, 13:27
          fioletowoniebieska napisał(a):

          > ja nie urządzam wytwornych przyjęć, wolę wygodę
          > nierzadko któreś z nas siedzi obok stołu na podlodze
          > goście na podłodze się kładą, turlają ze swoimi pociechami.
          > Dom to miejsce przytulne, rodzinne, i forma goszczenia jest na zasadzie ciepła domowego ogniska

          Ok, jeśli Wam to odpowiada, tyle że nie ma to absolutnie nic wspólnego z zasadami savoir-vivre.
          • milamala Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 02.07.18, 13:38
            Nie ma takiej zasady savoir vivru. To sa zasady spoleczne nijak sie maja do dobrego wychowania. Jedni zdejmuja inni nie, i nie ma to nic ale nic wspolnego czy sa dobrze wychowani czy nie.
          • fioletowoniebieska Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 02.07.18, 13:54
            To jak przyjmuję gości nie mieści się w kanonie savoir-vivre, owszem, po prostu dostosowuję przebieg/sposób przyjęcia gości do warunkow panujących w moim domu i do naszych i naszych znajomych i ich warunkow życiowych (małe dzieci, ktore nierzadko muszą zabrać ze sobą ażeby móc się z nami spotkać).
            Natomiast zdejmowanie lub niezdejmowanie butów to zasada opisana przez savoir-vivre, a tu podałam przykład obstający za tym by te buty zdejmować. Można rzec, łamię zasade savoir-vivre, i tak, wiem o tym. Ale jednocześnie szanuję gospodarzy domu których odwiedzam, bo mają podobną sytuację do mojej, i nie błocę im mieszkania.
            • aqua48 Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 02.07.18, 14:44
              fioletowoniebieska napisał(a):

              > To jak przyjmuję gości nie mieści się w kanonie savoir-vivre, owszem, po prostu
              > dostosowuję przebieg/sposób przyjęcia gości do warunkow panujących w moim domu
              > i do naszych i naszych znajomych i ich warunkow życiowych (małe dzieci, ktore
              > nierzadko muszą zabrać ze sobą ażeby móc się z nami spotkać).
              > Natomiast zdejmowanie lub niezdejmowanie butów to zasada opisana przez savoir-v
              > ivre, a tu podałam przykład obstający za tym by te buty zdejmować. Można rzec,
              > łamię zasade savoir-vivre, i tak, wiem o tym.

              No to wszystko ok. Ja gdybym pojawiła u kogoś w ubłoconych butach też bym je prawdopodobnie zdjęła, lub poprosiła o suchą szmatkę i miejsce w ustronnym kąciku do starannego ich wytarcia. Zdejmuję też buty gdy jestem z wizytą u pełzającego czy raczkującego niemowlaka, to oczywiste. Zimą w czasie chlapy, noszę swoje suche i czyste obuwie do przebrania, zamiast siedzieć w cieknących (co jest niewygodne i niehigieniczne) kozakach. Nie czuję się jednak komfortowo w wizytowym stroju i z gołymi nogami, lub o zgrozo, w podsuniętych do przebrania pantoflach któregoś z domowników. Buty odpowiednio dobrane są wszak tego stroju dopełnieniem. A poza tym regularnie wszystkie buty czyszczę, zajmując się także ich podeszwami.
              • znana.jako.ggigus Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 02.07.18, 14:55
                No wlasnie. Ja tez chetnie zdejme buty, ale nie chce byc do tego zmuszana.
                Ja zdejmuje buty w sezonie jesienno-zimowym, natomiast co innego robic cos z wlasnej woli, a co innego czuc na sobie ten wzrok - sciagnij buty!

                aqua48 napisała:

                > fioletowoniebieska napisał(a):
                >
                > > To jak przyjmuję gości nie mieści się w kanonie savoir-vivre, owszem, po
                > prostu
                > > dostosowuję przebieg/sposób przyjęcia gości do warunkow panujących w moi
                > m domu
                > > i do naszych i naszych znajomych i ich warunkow życiowych (małe dzieci,
                > ktore
                > > nierzadko muszą zabrać ze sobą ażeby móc się z nami spotkać).
                > > Natomiast zdejmowanie lub niezdejmowanie butów to zasada opisana przez sa
                > voir-v
                > > ivre, a tu podałam przykład obstający za tym by te buty zdejmować. Można
                > rzec,
                > > łamię zasade savoir-vivre, i tak, wiem o tym.
                >
                > No to wszystko ok. Ja gdybym pojawiła u kogoś w ubłoconych butach też bym je pr
                > awdopodobnie zdjęła, lub poprosiła o suchą szmatkę i miejsce w ustronnym kąciku
                > do starannego ich wytarcia. Zdejmuję też buty gdy jestem z wizytą u pełzająceg
                > o czy raczkującego niemowlaka, to oczywiste. Zimą w czasie chlapy, noszę swoje
                > suche i czyste obuwie do przebrania, zamiast siedzieć w cieknących (co jest nie
                > wygodne i niehigieniczne) kozakach. Nie czuję się jednak komfortowo w wizytowym
                > stroju i z gołymi nogami, lub o zgrozo, w podsuniętych do przebrania pantoflac
                > h któregoś z domowników. Buty odpowiednio dobrane są wszak tego stroju dopełnie
                > niem. A poza tym regularnie wszystkie buty czyszczę, zajmując się także ich pod
                > eszwami.
              • fioletowoniebieska Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 02.07.18, 15:07
                Apropos dbania o czystość butów i podeszwy butów.
                To raczej normalne, przynajmniej u mnie w domu i otoczeniu, ale niestety owa podeszwa nawet sktupulatnie umyta w domu przed wyjściem na wizytę , to musi się jakoś przetransportować, więc taka podeszwa zanim dotrze do celu podepcze po różnych różnościach przytoczonych przeze mnie w początkowym poście. Nie musi to nawet być.coś mokrego, ale suchego, co się przyklei, coś mikroskopijnego, i niestety ale bardziej można spodziewać sie tych niebezpiecznych substancji/zarazków z podwszwu buta aniżeli skarpety czy rajstopy.
                A kapcie? Jest tyle gajnych rozwiązań, sami gospodarze mogą zaopatrzyć się w tzw ,jednorazówki lub kapcie gumowe, które można skrupulatnie umyć i wyparzyć, albo sam gość może zabierać zmienne obuwie, kobiety jakieś śliczne balerinki na mikkiej podeszwie, mężczyźni, też mają do wyboru buty, lekkie pantofle na miękkiej skórce.
                I wówczas problem rozwiązany, jeśli ktoś czuje się "nagi" bo zdjął buty.
                • aqua48 Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 02.07.18, 15:55
                  fioletowoniebieska napisał(a):

                  > i niestety ale bardziej można spodziewać sie tych niebezpiecznych substancji/zarazków
                  > z podwszwu buta aniżeli skarpety czy rajstopy.
                  > A kapcie? Jest tyle gajnych rozwiązań, sami gospodarze mogą zaopatrzyć się w tz
                  > w ,jednorazówki lub kapcie gumowe

                  Wybacz, ale gumowe kapcie w gościach to dla mnie nie do przyjęcia.
                  A jeśli boisz się tak bardzo niebezpiecznych substancji i zarazków, to weź proszę pod uwagę, że najwięcej i najzjadliwsze znajdziesz na Twojej myszce komputerowej, klawiaturze, telefonie, portmonetce, na pierścionkach, obrączkach, gąbkach i ścierkach kuchennych, kuchennej desce do krojenia, na klamkach, pilotach do tv. Nie na podłodze...
                  • fioletowoniebieska Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 02.07.18, 16:09
                    Tylko, że mam wpływ na rozwoj tychże zarazków sukcesywnie myjąc/czyszcząc te przedmioty. U mnie normą jest cotygodniowe przecieranie wszystkich włącznikow czy klamek podczas sprzątania. Ręce też myje po wejsciu do domu, a włączniki / kontakty uruchamiam rękami, nie zaś nogami w butach.

                    Co do gumowych kapci, nie wszystkie s a toporne i o sportowym "dizajnie", mam takie o wyglądzie bardziej eleganckim, a'la koronkowym, choć to nadal klapki z odkrytą pietą...
                    • aqua48 Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 02.07.18, 16:37
                      fioletowoniebieska napisał(a):

                      > mam wpływ na rozwoj tychże zarazków sukcesywnie myjąc/czyszcząc te pr
                      > zedmioty. U mnie normą jest cotygodniowe przecieranie. Ręce też myje po wejsciu do domu, a włączniki / kontakty uruchamiam rękami, nie zaś nogami w butach.

                      To bez znaczenia. Dajesz czasami dziecku do rączki przedmioty wyjęte z własnej torebki, lub jego torby? Sadzasz je sobie na kolanach? Kładziesz na łóżku? Karmisz łyżeczką? Umytą gąbką stosowaną do wszystkich naczyń?
                      Więcej bakterii wnosisz do domu we własnych jelitach niż na butach. A rozprzestrzeniasz je za każdą wizytą w toalecie. Fakt że dotąd nie zeszliście wszyscy na sepsę, jak i ja oraz większa część ludzkości, świadczy jedynie o tym, że jesteśmy wszyscy uodpornieni na ich działanie, a spora część współżyje z nami w doskonałym balansie. Dlatego niemowlęta raczkują i liżą podłogę, wkładają wszystko do buzi i jakoś ten okres życia przeżywają bez większego szwanku. Z tą higieną nie należy bowiem przesadzać, bo zbytnie wyjałowienie otoczenia skutkuje czymś odwrotnym od zamierzonego - paradoksalnie właśnie zwiększoną podatnością na zakażenia.
                      Jak doświadczona mama powiem Ci że przy pierwszym dziecku starannie wyparzałam smoczki, talerzyki, przelewałam nawet wrzątkiem tarkę do warzyw. Przy drugim przestałam. I młodsze z moich dzieci nie odczuło żadnej różnicy. Dzieci bawiły się w piasku, dotykały czasami rączkami ziemi, chodnika, a także często ławki w parku, zjeżdżalni, czy huśtawki. Nie polecam wcale życia w brudzie, tylko w rozsądnym podejściu do czystości i swoich pod tym względem możliwości..

                      > Co do gumowych kapci, nie wszystkie s a toporne i o sportowym "dizajnie", mam t
                      > akie o wyglądzie bardziej eleganckim, a'la koronkowym

                      Przyjmuję do wiadomości ale nadal odmawiam włożenia w gościach smile
                  • znana.jako.ggigus Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 02.07.18, 16:37
                    i w olodowce! dosc zimno i ciemno.

                    aqua48 napisała:

                    > fioletowoniebieska napisał(a):
                    >
                    > > i niestety ale bardziej można spodziewać sie tych niebezpiecznych substan
                    > cji/zarazków
                    > > z podwszwu buta aniżeli skarpety czy rajstopy.
                    > > A kapcie? Jest tyle gajnych rozwiązań, sami gospodarze mogą zaopatrzyć si
                    > ę w tz
                    > > w ,jednorazówki lub kapcie gumowe
                    >
                    > Wybacz, ale gumowe kapcie w gościach to dla mnie nie do przyjęcia.
                    > A jeśli boisz się tak bardzo niebezpiecznych substancji i zarazków, to weź pros
                    > zę pod uwagę, że najwięcej i najzjadliwsze znajdziesz na Twojej myszce komputer
                    > owej, klawiaturze, telefonie, portmonetce, na pierścionkach, obrączkach, gąbkac
                    > h i ścierkach kuchennych, kuchennej desce do krojenia, na klamkach, pilotach do
                    > tv. Nie na podłodze...
              • madzioreck Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 16.07.18, 17:46
                aqua48 napisała:

                Ja gdybym pojawiła u kogoś w ubłoconych butach też bym je pr
                > awdopodobnie zdjęła, lub poprosiła o suchą szmatkę i miejsce w ustronnym kąciku
                > do starannego ich wytarcia.

                Aquo, czy próbowałaś kiedyś oczyścić buty z błota suchą szmatką (szczególnie, ale nie tylko, takie z niezbyt gładką podeszwą)? Jeśli tak, to z jakim skutkiem?
    • znana.jako.ggigus Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 02.07.18, 09:36
      Wymog zdejmowania butow to ponoc relikt pochodzenia chlopskiego.
      Mam goscia, to jemu zostawiam wybor. Zawsze moge sie spotkac z kims na miescie albo u niego albo na wolnym powietrzu wsrod wszelkich bakterii.
      Wchodzac do domu w butach, de faxto rozsiewamy na caly dom to, co mamy na butach, my kazdy z nas, a nie tylko gosc. A zreszta i tak kazdy z nas spotyka sie z cala masa bakterii wszedzie. Jak przypuszczaja naukowcy - dzisiejsze alergie to tez skutek przesadnej czystosci.
      • milamala Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 02.07.18, 10:40
        znana.jako.ggigus napisała:

        > Wymog zdejmowania butow to ponoc relikt pochodzenia chlopskiego.

        Tak, ja tez mam taka obserwacje. Z tych, ze chlopi i my ich potomkowie to preszlo 90 procent spoleczenstwa, wiec nie ma co owijac w bawelne.
        Jest jak jest.

        > Wchodzac do domu w butach, de faxto rozsiewamy na caly dom to, co mamy na butac
        > h, my kazdy z nas, a nie tylko gosc.

        To tez, choc nie chodzi tylko o bakterie, a o zwykly brud. Ja conajmniej raz w roku zmieniam dywan w salonie, szczegolnie po okresie zimowym.
      • fioletowoniebieska Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 02.07.18, 11:53
        "Wchodzac do domu w butach, de faxto rozsiewamy na caly dom to, co mamy na butach, my kazdy z nas, a nie tylko gosc. "

        Tylko, że w niektórych domach domownicy nigdy nie wchodzą do siebie w butach, więc to goście im te bakterie roznoszą, nie zaś mieszkańcy domu.
        Znam domy, gdzie domownicy obowiązkowo zostawiają swoje obuwie zaraz przy wejściu, tzn w przedpokoju/sieni, tuż obok drzwi (jest szafeczka,wycieraczka, i najczęsciej nad tym wieszak na płaszcze/kurtki).
        U mnie w sumie jest podobnie, a obowiązkowo odkąd maluch się urodził.
        • znana.jako.ggigus Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 02.07.18, 13:32
          no wlasnie - zostawiasz buty przy progu, domyslam sie ze za drzwiami, ktore zamykasz.
          Masz piasek, kurz i resztki ulicznego brudu rozsiane powiewem powietrza po calym mieszkaniu.
          Umyj kiedys podloge na kleczkach, to sie zdziwisz np. gdzie to jest piasek w zimie, jakim sie posypuje ulice.


          fioletowoniebieska napisał(a):

          > "Wchodzac do domu w butach, de faxto rozsiewamy na caly dom to, co mamy na buta
          > ch, my kazdy z nas, a nie tylko gosc. "
          >
          > Tylko, że w niektórych domach domownicy nigdy nie wchodzą do siebie w butach, w
          > ięc to goście im te bakterie roznoszą, nie zaś mieszkańcy domu.
          > Znam domy, gdzie domownicy obowiązkowo zostawiają swoje obuwie zaraz przy wejśc
          > iu, tzn w przedpokoju/sieni, tuż obok drzwi (jest szafeczka,wycieraczka, i najc
          > zęsciej nad tym wieszak na płaszcze/kurtki).
          > U mnie w sumie jest podobnie, a obowiązkowo odkąd maluch się urodził.
          • fioletowoniebieska Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 02.07.18, 14:47
            Owszem, masz rację, przecież zarazki lub kurz unosi się w powietrzu wiec siłą rzeczy lata to to po calym domu.
            Tak, gdy mieszkałam w mieszkaniu w bloku, to buty zostawialiśmy w przedpokoju, nie na klatce schodowej smile.
            Teraz mamy lepszą sytuacje o tyle, że mieszkamy w domku, więc mamy sień, w której wieszamy płaszcze, kurtki i zostawiamy buty w sieni są dodatkowe drzwi do mieszkania, pod nimi jeszcze kolejna wycieraczka, więc do przedpokoju już nie wnosimy piachu. Wiadomo, że zarazki tak czy siak wpadaja, raz, że to parter, to kurz wpada oknami, dwa, że wyjście na taras też robi swoje, wpada mnóstwo kurzu.
            Ale jednak te buty same się nie przechadzają do naszego pokoju, nie skaczą nam same po dywanach, więc te najgorsze bakterie i najgorszy brud zostaje za drzwiami.
            Co za tym idzie, jest różnica pomiędzy tym, że ludzie chodzą po domu w butach a tym, że te buty zostawiają zaraz przy progu w,najbardziej oddalonum miejscu, z którego się nie roznosi na lewo i prawo.
            I tak, szorowałam już podłogi w różnych miejscach, bo raz na jakiś czas trzeba poza zwykłym odkurzeniem i mopowaniem, i wiem, brud jest, ale nie jest moim celem stworzenie laboratorium a jedynie czystego miejsca, którego nie będę się wraz z rodziną brzydzić.
            • znana.jako.ggigus Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 02.07.18, 15:07
              wiesz, kiedys odkrylam piasek, jakim sie sypie zima ulice, w spizarni - na drugim koncu korytarza, dlugiego korytarza, pare metrow
              A buty zdejmowalam zaraz przy wejsciu.
              Bylam wowczas dluzszy czas w meiszkanium to tylko ja wchodzilam w butach.
              Takze wszystko sie roznosi i dobrze.


              fioletowoniebieska napisał(a):

              > Owszem, masz rację, przecież zarazki lub kurz unosi się w powietrzu wiec siłą r
              > zeczy lata to to po calym domu.
              > Tak, gdy mieszkałam w mieszkaniu w bloku, to buty zostawialiśmy w przedpokoju,
              > nie na klatce schodowej smile.
              > Teraz mamy lepszą sytuacje o tyle, że mieszkamy w domku, więc mamy sień, w któr
              > ej wieszamy płaszcze, kurtki i zostawiamy buty w sieni są dodatkowe drzwi do mi
              > eszkania, pod nimi jeszcze kolejna wycieraczka, więc do przedpokoju już nie wno
              > simy piachu. Wiadomo, że zarazki tak czy siak wpadaja, raz, że to parter, to ku
              > rz wpada oknami, dwa, że wyjście na taras też robi swoje, wpada mnóstwo kurzu.
              > Ale jednak te buty same się nie przechadzają do naszego pokoju, nie skaczą nam
              > same po dywanach, więc te najgorsze bakterie i najgorszy brud zostaje za drzwia
              > mi.
              > Co za tym idzie, jest różnica pomiędzy tym, że ludzie chodzą po domu w butach a
              > tym, że te buty zostawiają zaraz przy progu w,najbardziej oddalonum miejscu, z
              > którego się nie roznosi na lewo i prawo.
              > I tak, szorowałam już podłogi w różnych miejscach, bo raz na jakiś czas trzeba
              > poza zwykłym odkurzeniem i mopowaniem, i wiem, brud jest, ale nie jest moim cel
              > em stworzenie laboratorium a jedynie czystego miejsca, którego nie będę się wra
              > z z rodziną brzydzić.
          • hanusinamama Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 05.07.18, 20:07
            Ja mam tzw wiatrołap. Tam zdejmujemy buty. Dodatkowo odkurzam zazwyczaj co 2 dzien i podłoge zmywam tam na samym koncu włąsnie po to aby tego co tam zostało nie roznosic.
      • fioletowoniebieska Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 02.07.18, 12:16
        "Jak przypuszczaja naukowcy - dzisiejsze alergie to tez skutek przesadnej czystosci"

        Nic co jest przesadą nie jest dobre.
        Jeszcze jakieś dwięscie lat temu piękna Francja była fekaliami i urynami płynąca, rzeka była bardzo zatruta, ulice po kostki w tej "pachnącej naturalnej" mazi z odchodów, i wtedy była straszna umieralnośc, ludzie nie byli w stanie poradzić sobie z bakteriami, choroby skórne, owrzodzenia, wreszcie silne zatrucia organizmu i zgony.
        Natomiast zdjęcie butow to nie jest przesadna czystość, lecz rozsądne zachowanie, dążące do zachowania w miarę czystej przestrzeni, nie zaś laboratoryjnej, taką możemy już poniekąd nazwać Japonie, z podziałem na różnorakie kapcie, łazienkowe, pokojowe, tarasowe, etc. Choć i to ma swój urok i jakieś uzasadnienie.
        • minniemouse Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 03.07.18, 00:54
          fioletowoniebieska napisał(a): .
          > Jeszcze jakieś dwięscie lat temu piękna Francja była fekaliami i urynami płynąca, rzeka była bardzo zatruta, ulice po kostki w tej "pachnącej naturalnej" mazi z odchodów
          ,

          o cho***a, jak to trzeba uwazac jak sie je i czyta na forum.. https://www.cosgan.de/images/smilie/boese/a050.gif

          Minnie
          • fioletowoniebieska Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 03.07.18, 10:22
            Hehe, no trzeba uważać. Gorzej, że program dokumantalny z takimi ciekawostkami właśnie o czystości Francji oglądałam tuż przed obiadem...
            Chyba wiesz sama, że nie bardzo miałam ochotę jeść smile
            • asia.sthm Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 03.07.18, 12:12
              Fioletowoniebieska, z entuzjazmem zgadzam sie ze wszystkim co w calym watku napisalas.
              Nie poddawaj sie nawet z najbardziej zagorzalymi zwolennikami chodzenia w ulicznych butach po twoim domu.
              big_grin
              • fioletowoniebieska Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 03.07.18, 12:45
                Asertywność to świetna sprawa.
                Dużo analizowałam za i przeciw jeśli idzie o zdejmowanie butów.

                Nieco też przeszłam/doświadczyłam jak to jest jak jednak łażą ci po domu w butach, wzięłam pod uwagę zwyczaje w domach które odwiedzam, i stąd o wiele łatwiej mi egzekwować od gości zdjęcie obuwia.

                Jak ktoś kiedyś pięknie powiedział o ile tego nie spalę "kiedyś darzyłam każdego sympatią, dziś traktuję ze wzajemnością".
                Może zamiast sympatii było o szacunku. Tak czy inaczej wiadomo o co chodzi smile.
        • best.yjka Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 04.07.18, 01:59
          <piękna Francja była fekaliami i urynami płynąca, rzeka była bardzo zatruta>

          To we Francji płynie tylko jedna rzeka?

          W wiekszości miast europejskich był problem z higieną, bo zawartości nocników wylewało się za okno.



          • fioletowoniebieska Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 04.07.18, 03:16
            Tak, we Francji była tylko jedna rzeka, a potem za prlu Polacy zrobili im prezent i przenieśli do nich kilka od nas wink.

            Serio? Trzeba czepiać się takich szczegółów w temacie o czymś zupełnie innym?

            Podałam jedynie przykład jak wyglądała higiena ludzi z tamtych czasów nawiązując do bakterii. Nieistotnym jest gdzie ta rzeka, które to miasto, wszka reszta Europy żyła podobnie. Akurat napisałam o Francji, bo o niej był program dokumentalny o historii kraju, higienie, ucieśnieniu ludności, etc. Odniosłam się do higieny i tyle smile

      • hanusinamama Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 05.07.18, 20:06
        Głupta jak nie wiem. Mam tesciów na wsi, tesc butów nie zdejmuje (dywanów nie maja) bo jak wchodzi i wychodzi z domu 1000 razy dziennie pewnie by mu od tego zdjemowania plecy odpadły (duze gospodarstwo). Moi rodzice od pokolen z miasta, u nas sie buty zdejmowało. Ok przesadna czystosc to jedno ale wez pod uwage ze u nas w PL norma jest ze piesek wali na chodnik a własciciel nie sprzata. I potem to wnosisz komus do domu? I tak naprawde co złego jest w chłopskim zachowaniu? Tacy z nas Polaków wielcy mieszczanie a moze szlachta?
        • milamala Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 05.07.18, 22:17
          hanusinamama napisała:

          > I tak naprawde co złego jest w chłopskim zachowani
          > u? Tacy z nas Polaków wielcy mieszczanie a moze szlachta?

          Wlasnie. Zawsze niebywale mnie zaskakuje, ze w Polakach potomkach glownie chlopow jest tyle poczucia wyzszosci nad chlopskimi zasadami/tradycjami. Z jakiegos powodu uznaja tradycje szlacheckie jako te rekomo najbardziej polskie, przy czym zupelnie im nie przeszkadza, ze akurat ten marny odsetek mocno negatywnie wpisal sie w utrate przez Polske niepodleglosci. Jakas taka dziwna schizofrenia panuje wsrod Polakow w tej kwestii.
          • minniemouse Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 06.07.18, 02:52
            Mila i Fioletowa, chyba zle rozumiecie o co chodzi w tej kwestii.
            Tu nie chodzi o to ze in facto zle jest zdejmować buty w gościnie - bo tak, zgadzam sie (i mysle ze wszyscy sie POD TYM względem zgodza) - iz dobrze jest zdjac obuwie z zewnatrz, a zwlaszcza ublocone wchodzac do czystego domu, szczegolnie z dywanem i gdzie mieszka raczkujace dziecko.
            ALE to nigdy nie bedzie zgodne z zasadami Savoir Vivre, a dokladnie - nie bedzie elegancko,
            bo o ile znowu jakies wielkie przewinienie to-to nie jest - poniewaz SV zaklada ze nie ujmuje sie godnosci gosciowi kazac mu snuc sie w skarpetkach. rozumiesz teraz?
            bo chodzenie w skarpetkach w cudzym domu niestety nie nalezy do elegancji, neutralizuje, zeby nie wiem jak na to patrzec, po prostu, no.
            Ja, mila Fioletowoniebieska, z przyjemnoscia i bez zmruzenia oka uszanuje twoje zwyczaje i zdejmę u ciebie buty.
            tak szczerze, to u mnie tez poprosze o zdjecie butow bo mam jasny dywan po ktorym moja corka chodzi boso i siada na nim, no ale juz gdybym robila party na ktore zaproszeni przyjda odstrzeleni (jak przyslowiowy stroz w Boze Cialo) no to bym wtedy absolutnie nie prosila o zdjecie obuwia - bo ono dopelnia calosci stroju.
            Hihi, glupio tak, elegancki garnitur, krawat i... skarpetki. albo elegancka sukienka, perelki badz inna wieczorowa bizuteria, swietliste ponczoszki i.. skarpetki. no nie pasuje, po prostu. musialabym sie w duchu z ta niekonsekwencja pogodzic i pocieszyc ze po party porzadnie odkurze i przejade mopem parowym, najwyzej.
            Podkresle tylko jeszcze raz - nie wszystkie faux pas sa tej samej rangi. sa male i wielkie, wybaczalne i niewybaczalne.
            jesli wiec cos jest wbrew SV, niekoniecznie zaraz oznacza cos okropnego smile - jak w tym przypadku, imo
            Prosby o zdejmowanie butow w goscinie zaliczylabym do spectrum - i rozwazala pod tym katem, czy kazdego bowiem koniecznie musze tolerowac w butach? a co np gdy wchodzi do mnie jakis niespodziewany urzednik, np wpadl ktos sprawdzic czy moja telewizja odbiera tak jak powinna bo wszedzie cos tam poprawiaja z serwisu? technicznie nie jest to gosc. jest zima, bloto. mam w mysl zasady "butow w gosciach sie nie zdejmuje" - tak go w wpuscic mimo ze bardzo nie chce?
            u nas wink poradzili sobie z tym problemem w ten sposob wink
            www.analyticalsci.com/uploads/6/4/4/6/64467329/s270904456481439361_p561_i1_w750.jpeg
            i takie zakladaja, i po krzyku : )
            oczywiscie nie polecam na party ani dla wpadajacych gosci, tak tylko pokazuje : )

            Minnie
    • koronka2012 Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 02.07.18, 16:18
      Moje zdanie jest takie, że wchodzę w butach wychodząc z założenia, że jeśli ktoś zaprasza do domu, to wie na co się pisze, i zgadza na pewne niedogodności typu pozmywanie po przyjęciu talerzy - czy podłogi. Drugi powód - zdrowotny - chodzenie na bosaka kończy się u mnie chorobą, a przechodnich kapci się brzydzę, nawet jeśli uprane.

      Moim zdaniem problem jest mocno wydumany - mało kto idzie w gości w ubłoconych buciorach, a suche buty nie zostawiają jakiegoś koszmarnego brudu, który stanowi jakiekolwiek wyzwanie przy sprzątaniu z praniem dywanu na czele. Porównanie z papierosami jest o tyle nietrafione, że podłogi odkurza się i myje na co dzień i sprzątnięcie po gościach nie wymaga nadmiarowego nakładu pracy, podczas gdy pranie firanek, czy tapicerki kanapy (która też chłonie zapach) jest o niebo rzadsze, bardziej kłopotiwe - i kosztowne.

      W drugą stronę - domagam się wchodzenia w butach (odpuszczam w zimie, bo rozumiem, że może być za gorąco, kwestia czystości mnie nie boli), zniesmacza mnie bieganie gości w skarpetkach. Dla mnie to podobna kategoria co siedzenie przy stole w samych gaciach.
      • fioletowoniebieska Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 02.07.18, 16:59
        Oj zdziwiłabyś się ile osób potrafi władować się w butach które są tak ubłocone, że aż z nich kapie i zostaje brudna mokra plama, i nie zraża ich to, że idąc zostawiają ślady, że ewidentnie słychać jak rysują parkiet jakimś wczepionym pod but kamykiem, że aż chrzęści od piachu.
        Czy ktoś taki to człowiek savoir-vivre?
        Człowiek kulturalny?
        Człowiek z empatią i szlachetny?
        Wreszcie, człowiek myślący?
        No przykro mi, ale w moim mniemaniu to zwykły prostak.
        • aqua48 Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 02.07.18, 17:08
          fioletowoniebieska napisał(a):

          > Oj zdziwiłabyś się ile osób potrafi władować się w butach które są tak ubłocone
          > , że aż z nich kapie i zostaje brudna mokra plama, i nie zraża ich to, że idąc
          > zostawiają ślady, że ewidentnie słychać jak rysują parkiet jakimś wczepionym po
          > d but kamykiem, że aż chrzęści od piachu.

          No ja się dziwię. A to może zainwestuj w lepszą wycieraczkę do butów? Taką dużą, chłonną, włochatą. I wybrukuj dojście do drzwi?
          • fioletowoniebieska Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 02.07.18, 17:25
            Od furtki do drzwi frontowych mam beton, który zamiatamy,zimą odśnieżamy, jednak dom mam w głębi od ulicy, a droga dojazdowa do mojej posesji fakt, krótki odcinek, ale jednak to nie asfalt, tylko taka "szutrowa", poza tym, nie mam wpływu na odśnieżenie lub czystość chodników przy tej glównej ulicy, a od pętli daleko, więc po drodze but spotyka wiele rzeczy, zaś taksówka najczęściej podjeżdża nie pod posesje a zatrzymuje się przy glównej ulicy, to samo z autami gości, nie ma miejsca na zaparkowanie na mojej posesji, na drodze dojazdowej też nie można zaparkować, zostaje iść od glównej,czyli trzeba przejść po "szutrowce".

            I zadna wycieraczka nie zmusi niektórych "kurturarnych" do jej użycia, a przecież nie stałam przy drzwiach i nie pilnowalam jak przy bramce z biletami czy każdy idąc gęsiego skrupulatnie wytarł buty.

            Ale stałam się asertywna i teraz pilnuję zdjęcia obuwia bo cenię sobie czystość i komfort mojego dziecka.

            Ps: najlepsze jest to, że ci co mi tak kilka razy władowali się w tych ubłoconych buciorach sami u siebie szaleją z kapciami dla gości i nie puszczą cię spod drzwi póki butow nie zdejmiesz.
            Względem takich osób nie mam absolutnie wyrzutów.
            Z innymi problemu nie ma, my u nich zdejmujemy, oni u nas.
        • koronka2012 Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 04.07.18, 15:27
          fioletowoniebieska napisał(a):

          > No przykro mi, ale w moim mniemaniu to zwykły prostak.

          Zgadzam się, tylko pytanie - po kiego czorta utrzymywać relacje towarzyskie z kimś takim?

          Od prostaków staram się trzymać jak najdalej, nie bywają u mnie w domu, ot i cała tajemnica, a przy okazji - rozwiązanie problemu tongue_out
      • horpyna4 Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 02.07.18, 21:29
        U mnie w domu też nie zdejmuje się butów. Podłoga jest po to, żeby po niej chodzić, a nie po to, żeby z niej jeść; nie przesadzam też z częstym jej szorowaniem.

        Ale dziwi mnie bardzo, jak to jest, że te same osoby, co chcą mieć u siebie w domu sterylne podłogi, wsadzają dziecko z butami do wózka sklepowego podczas robienia zakupów. Albo w środkach komunikacji miejskiej pozwalają dziecku włazić z butami na siedzenia.
        • fioletowoniebieska Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 02.07.18, 21:53
          No cóż, ja już tu bardzo obszernie wyraziłam swoje zdanie na temat butów.
          Co do tego, że są ludzie pozwalający swoim pociechom wchodzić na fotele w komunikacji miejskiej, to też mnie to obrzydza, swoim dzieciom nie pozwalałam i nie pozwalam. Do wózka sklepowego też tak nie wsadzam.

          A znam też przypadki podobne, tyle, że nie w miejscach publicznych a właśnie w gościach. Niektórym wydaje się, że ich dzieci to chyba stąpają w powietrzu, bo potrafią nie zwracać uwagi, że ich pociecha wchodzi w butach na krzesła, fotele, sofy, łóżka, etc. A mowa o dzieciach, które z wózka wyrosły, więc buciki jak najbardziej służą do chodzenia po ulicy.
          Oczywiście takich gości już od dawna nie goszczę u siebie w domu.
          • aqua48 Podsumowanie 04.07.18, 15:01
            fioletowoniebieska napisał(a):

            > No cóż, ja już tu bardzo obszernie wyraziłam swoje zdanie na temat butów.

            A tu przeklejam z wątku na ematce dobrą i wierzę, że prawdziwą historię: "Znajoma (teraz juz 60+) mi opowiadala, jak to będąc młodą matką na rubieży wszystko dziecku wygotowywala, wyparzała, prała w 90 st. i prasowała. Po czym na wizycie u pediatry pochwaliła się, że tak robi. A pediatra na to, podejmując gawedziarski ton snutej opowieści: A latem pójdzie pani z małą do piaskownicy i ona pani umrze..."
            • fioletowoniebieska Re: Podsumowanie 04.07.18, 15:47
              Mimo to jest różnica pomiędzy zabijaniem gdzie się da wszelkich zarazków/bakterii poprzez wyparzanie, pranie w wysokich temperaturach i tworzeniem jałowego środowiska a chęcią zachowania po prostu czystości w domu, ze zwykłymi bakteriami, bez dodatkowych bardziej szkoldliwych bakterii przyniesionych z ulicy,czyli też zwykłego brudu.
              • asia.sthm Re: Podsumowanie 04.07.18, 16:34
                Tak tak, tu nie chodzi o stworzenie sterylnego laboratorium tylko o unikniecie wmoszenia do domu brudu z ulicy. To po czym depczemy na ulicach zasyfionego smogiem i smieciami miasta to zupelnie inne swinstwa.
                Chociazby Krakow - ludzie twierdza, ze powietrze tam nie jest takie zle jesli je dobrze pogryzc.
                Oddychac jakos trzeba ale zeby upierac sie wnosic brud z ulicy do mieszkania to ja nie rozumiem w jakim celu.
                krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,21849312,wnioski-z-czyszczenia-ulic-brud-uliczny-brudem-domowym.html
                cyt. z artukulu.Miedź, cynk i mangan – czy one oddziałują na człowieka?

                – Przy wysokich stężeniach powodują choroby nerek, zaburzenia pracy wątroby, są również rakotwórcze.


                krknews.pl/sprzatanie-ul-lea-usunieto-2-tony-pylow/
                Agua niech nam moze wrzuci link do uniwersalnej wycieraczki usuwajacej nie tylko bloto ale i wszystkie trucizny.
                • fioletowoniebieska Re: Podsumowanie 04.07.18, 17:02
                  No proszę.
                  Przeczytałam artykuły i spodziewałam się tego.
                  Ludziom tylko się wydaje, że mają czyste podeszwy. Skoro tak jest to czemu nie stawiają butów na stole? Nie chodzą po stole i po wersalce? Przecież wystarczy wycieraczka, prawda?
                  Skoro dywan można odkurzyć a,panele umyć mopem, to wersalkę też można odkurzyć a stół umyć szmateczką. Dla wielu osób podłoga to takie same środowisko jak wersalka lub stol, bo a) male dziecko, o czym szczególowo pisałam jak funkcjonuje na podłodze, bo b) pozostali domownicy, ćwiczący, kładący się na podłodze w innych celach, np obejrzenie filmu, zabawa z dzieckiem, etc.
                • aqua48 Re: Podsumowanie 04.07.18, 17:31
                  asia.sthm napisała:

                  > Chociazby Krakow - ludzie twierdza, ze powietrze tam nie jest takie zle jesli
                  > je dobrze pogryzc.
                  > Agua niech nam moze wrzuci link do uniwersalnej wycieraczki usuwajacej nie
                  > tylko bloto ale i wszystkie trucizny.

                  Kiedy właśnie o tym piszę, że to niemożliwe, można się wyzamykać na amen, wchodzić do mieszkania przez śluzę czystości, ale i tak nie uniknie się tego w mieszkaniu.
                  Natomiast przegięcie w drugą stronę - szorowania i sprzątania do błysku powodują wyjałowienie organizmu.
                  Sama mieszkam w Krakowie i cierpię z powodu zapylenia. Zapewniam, że zmiana butów na najczystsze kapcie nie obniża emisji szkodliwych substancji.
                  • asia.sthm Re: Podsumowanie 04.07.18, 17:58
                    aqua48: > Zapewniam, że zmiana butów na najczystsze kapcie nie obniża emisji szkodliwych substancji.

                    Emisji nie obniza, ale srodowisku domowemu z pewnoscia pomaga. Tak jak nie kladziemy sie do lozka w plaszczu tylko zostawiamy go w przedpokoju. Tam tez ulicznych butow miejsce.
            • asia.sthm Re: Podsumowanie 04.07.18, 17:36
              Aquo, ta historia jest z pewnoscia prawdziwa - nadal niektore matki stosuja te metode sterylnosci w poczuciu dobrze wykonanego obowiazku, niegdys propagowanego przez specjalistow pediatrii, popularyzowanego w poradnikach wszelkiej powaznej masci big_grin. Jest to dowod tylko na to jak stare "nauki" powinno sie spuscic w klozecie. Jest to tylko dowod na to jak bardzo specjalisci moga sie mylic. Caly czas wyskakuja nowe "naukowe" sensacje. Chociazby zbijanie kazdej goraczki, tamowanie kaszlu, stosowanie masci na kazde zadrapanie - lek na kazda okazje - przemysl farmaceutyczny hula i wprowadza nowosci - kropelki na katar zawierajace wode i sol. No ale my nie o tym teraz....

              Posumowujac : Podloga w domu sluzy do chodzenia....ale nie w ulicznych butach. Wlasnej podlogi nie trzeba sie brzydzic ani bac big_grin
              • fioletowoniebieska Re: Podsumowanie 04.07.18, 17:51

                "Posumowujac : Podloga w domu sluzy do chodzenia....ale nie w ulicznych butach. Wlasnej podlogi nie trzeba sie brzydzic ani bac big_grin"

                I o to właśnie mi chodzi, zgadzam się.
                Dom to nie sklep, żeby po całym poruszać się w obutej nodze. W sklepie jednak nie siadamy, nie kładziemy się na podłodze, nie chodzimy boso, nie turlamy z małymi dziećmi. Podloga służy tam tylko do chodzenia.

                W domu do chodzenia i wielu innych rzeczy. Nie da się chodzić w butach i na boso po tej samej powierzchni, chyba, że nazywamy się Pan Cejrowski wink
                • aqua48 Re: Podsumowanie 04.07.18, 18:07
                  Ja się w ogóle po podłodze (ani po niczym innym) nie turlam i oczywiste jest, że przy małych, pełzających lub raczkujących dzieciach buty zdejmuję. U rodziny mam "swoje" pantofle lub klapeczki do przebrania. Natomiast nie widzę powodu by kazać gościom których przyjmuje się sporadycznie zdejmować buty i wpuszczać ich tylko boso. Raz na jakiś czas można wszak tę podłogę po imprezie przetrzeć jeśli już się decydujemy na organizację przyjęcia. To o to chodzi. Tylko i aż
                  • asia.sthm Re: Podsumowanie 04.07.18, 18:26
                    E tam zaraz kazac tylko boso. Przeciez nikt nieznajomych nie przyjmuje w domu. Goscie nagol wiedza w ktorym domu nalezy miec buciki na zmiane jesli jest sie na elegancko z jakiejs specjalnej, eleganckiej okazji.
                    I tu wszak nie chodzi o przetarcie podlogi po imprewzie. Masz przeciez jakies dywany, dywaniki, lazienke czy osobna toalete. To nie tylko jedyna gola podloga w salonie do przetarcia domestosem.
            • horpyna4 Re: Podsumowanie 04.07.18, 21:47
              Aquo, ten lekarz miał rację. Jak dziecko od małego nie ma styczności z bakteriami, to nie wyrabia mu się odporność. I nie tylko zwykła infekcja kataralna może mieć u takiego dziecka ciężki przebieg - lekarze alarmują o niesamowitym wzroście zachorowalności na białaczki u małych dzieci. Jest to efekt chowania w sterylnych warunkach, bo organizm potrafiący wytwarzać mechanizmy obronne sam likwiduje zmutowane komórki na wstępnym etapie ich powstawania. A mutacje pojawiają się przez całe życie, chociaż w niewielkiej ilości i nie stanowią zagrożenia dla odpornego organizmu.

              Dziecko musi stykać się z brudem, żeby normalnie się rozwijać.
              • fioletowoniebieska Re: Podsumowanie 04.07.18, 21:57
                Ale nikt nie podważa tego, że dziecko winno chować się z niektórymi zarazkami i bakteriami, i nie ma znaczenia czy dziecko czy dorosły. Wyjałowienie laboratoryjne to ewidentna przesada.

                Jednak mowa tu o bakteriach takich jak każdy ma styczność w domu. Nie musi dodatkowo dostawać bakterii i brudu wprost z ulicy.
                Gdyby to było takie naturalne i oczywiste, to jak wcześniej napisałam, wchodzilibyśmy sobie jako dorosłym butami na wersalkę, fotele i na stol, no bo przecież musimy żyć w bakteriach żeby być odpornym, prawda?
                • minniemouse Re: Podsumowanie 05.07.18, 02:26
                  No ale o czym my właściwie teraz rozprawiamy, lol. bo o tym mozna dyskutować z kilku pozycji. jedna to taka ze zdejmowanie butow w domu ma sens z punktu widzenia higieny i czystosci. i ma sens jesli jest np zima a na dworze chlapa, blocko i mozna wniesc duzo brudu na relatywnie czysty dywan czy podloge. z drugiej strony jako gosc glupio tak dreptac u kogos w skarpetkach, czlowiek sie czuje jakis taki... zinfantylniony, ze tak powiem. nie wypada wiec zmuszac goscia do chodzenia bez butow. to sie nigdy nie bedzie mieściło w ramach SV. gosc ze swojej strony musi wziac pod uwage zmiane obuwia badz staranne wytarcie tego co ma, aby komus nie zszargac podlogi/dywanu. jeszcze inna to taka ze na przyjecie to nawet gospodarz powinien zalozyc buty, bo do eleganckiego wystroju kapcie nie pasuja. ani bose nogi. i tyle, po prostu...

                  Minnie
                  • asia.sthm Re: Podsumowanie 05.07.18, 09:49
                    W Zachecie w Warszawie przed wojna jezdzilo sie na suknach i to sie miescilo w s-v.
                    A u mojej cioci Chrzestnej do samej jej smierci jezdzilo sie na suknach. Byla tez ciezka jak piorun, zeliwna froterka do oodlogi na ktorej mnie wozono dla mojej uciechy kiedy bylam mala. Podloga, cudny parkiet z poczatkow zeszlego wieku blyszczal jak lustro. Jak po tym chodzili np oficerowie w oficerkach to ja juz nie wiem.
                    • fioletowoniebieska Re: Podsumowanie 05.07.18, 10:04
                      Asia, ja jeszcze pamiętam, że gdzieś w muzeach trzeba było na buty zakładać takie sukna, i jako dziecko miałam z tego frajdę, bo fajnie się jeździło.
                      Kiedyś bardziej dbano o podłogi, a całkowicie nie dbano o zdrowie, bo palić można było wszędzie, lekarze w gabinetach, pacjenci przed gabinetami mieli papierośnice (do dziś pamiętam w przychodni na Pl. Hallera w Warszawie ten widok), nauczyciele podczas lekcji, potem już tylko u siebie w gabinetach, salach dla nauczycieli. Stopniowo wprowadzano zakazy.
                      Świat się zmienia, czasem w jednej kwestii na lepsze, a drugiej na gorsze, bo w Polsce jest ewidentnie pęd do wchodzenia w butach do domów. O ile ludzie zdali sobie sprawę, ze szkodliwości nikotyny o tyle nadal nie chcą sobie zdać sprawy ze szkodliwości określonych bakterii przyczepionych do podeszwy.
                      • asia.sthm Re: Podsumowanie 05.07.18, 11:03
                        @fioletowoniebieska
                        > nadal nie chcą sobie zdać sprawy ze szkodliwości określonych bakterii przyczepionych do podeszwy.

                        Zeby to tylko o bakterie chodzilo, w tym brudzie ulicznym jest cala masa trucizn, metali, pasozytow, lista jest dluga. Wystarczy przejsc sie po miescie z nosem na kwinte, obejrzec chociazby te widoczne golym okiem brudy, wyobrazic sobie z czego kazda plamka. Ile chemicznych srodkow wymaga domycie auta np. usuniecie tego zaschnietego, chemicznego blota.
                        Ja bardziej brzydze sie miejskiego brudu niz np. zwyklego blota przyniesionego z wycieczki po wertepach natury. Brud jak ludzie, moze byc przyjazny albo zabojczy... no jakos tak.
                  • fioletowoniebieska Re: Podsumowanie 05.07.18, 09:55
                    W zasadzie poznałam poszczególne opinie i zwyczaje panujące w kilku krajach dzięki Waszym wpisom, i to było moim celem.
                    Zależalo mi także częściowo na przedstawieniu i uzasadnieniu mojego punktu widzenia, a wiadomo, że każdy prawo do swojego.

                    Jednakże chciałam też ukazać, wyjaśnić, może przekonać do tego, że zbiór zasad savoir-vivre nie jest idealny i życiowy.
                    O ile zasady dotyczące rozkładu sztućców, zasady trzymania kieliszka w ręku za nóżkę nie zaś za pucharek (chyba, że mowa o koniaku), zasady określające ubiór, paznokcie, ich długość, kolor, czy chociażby relacje międzyludzkie jak przechodzenie na "ty" to zbiór zasad niewywołujący kontrowersji, nie robiący nikomu krzywdy, nieingerujący w fizyczność, intymną przestrzeń człowieka i jego zdrowie, to dwie zasady savoir-vivre dotyczące właśnie butów i palenia papierosów są zasadami zbytnio ingerującymi zarówno w zdrowie otoczenia, gości, gospodarzy, ich rodzin.

                    W Polsce jeszcze kilka lat można było palić w restauracjach, barach, były niby strefy, co było wręcz groteskowe, gdyż dym magicznie nie zatrzymywał się tuż przed końcem owej wydzielonej strefy tylko docierał mimo wszystko do strefy dla niepalących.
                    Szczerze? To mnie odstręczało w wielu przypadkach do bywania w takich lokalach.
                    Dziś jest zakaz palenia w lokalach, i uważam, że dobrze, z pewnością wielu klientów ucieszylo się i mogło to wpłynąć na częstsze bywanie.
                    I teraz mamy jawne łamanie zasady savoir-vivre przez restauracje w naszym kraju, no bo wiemy co mówi savoir-vivre o paleniu.

                    Mimo to biznes i komfort klienteli był ważniejszy niż savoir-vivre.

                    I tak samo jest w życiu domowym, domownicy, ich komfort, praca gospodarzy nad czystością dywanów, troska o zdrowie najbliższych (np dzieci, alergików, astmatyków) jest ważniejsza niż te dwie zasasy savoir-vivre (buty i papierosy).
                    • minniemouse Re: Podsumowanie 05.07.18, 10:27
                      Fioletowoniebieska, masz bardzo ladny nick smile
                      Jezeli chodzi o polaczenie zasad SV z higienia w zakresie obuwia w domu to moim zdaniem idealnym rozwiazaniem do domow w ktorych wymaga sie zdejmowania byloby miec takie specjalne pary butow "do wychodzenia w gosci" czyli jakies eleganckie ale wlasnie niedrogie pantofelki, sandalki na obcasie, a dla panow pelne skorzane buty z zawsze czysta podeszwa (po prostu takie w ktorych nie chodzi sie po dworze) - do zmiany w pomieszczeniu.
                      Poniewaz jednak glupio jest tak wejsc i zmieniac te buty pod obstrzalem gospodarzy, a moze i innych gosci, to mozna by je zmieniac dyskretnie i z godnoscia w ..... ?? tu mnie zablokowalo. big_grin
                      Pomozecie?

                      Minnie
                      • fioletowoniebieska Re: Podsumowanie 05.07.18, 11:10
                        Minnie, dziękuję za pochwałę mojego nicka smile.

                        Mam nadzieję, że nie kryje pod tym sugestia, że nick oznacza, np lampę do odkażania z bakterii w szpitalach, wszak barwa tegoż światła ma odcień fioletowo-niebieski wink.

                        W sumie jak o tym pomyśleć, to pojawiła się nowa członikini forum, sądząc po jej wpisach bojąca się zarazków, pierwszy temat jaki założyła to temat butów i bakterii, a jej nick tylko o niej świadczy - lampa do zabijania zarazków wink.

                        Haha big_grin

                        Zapewniam, że to przypadek, a nick ma taką genezę, że po prostu kocham kolor indygo, a ponieważ był zajęty, mogłam być ewentualnie ktorymś tam np indygo323, to wolałam fioletowoniebieską smile.

                        Wracając do meritum. Wlaśnie ja zdaję sobie sprawę, że co by nie zrobić, jak tego nie podejść, to zasada w moim domu na tę chwilę jest w sprzecznosci z zasadą savoir-vivre, i też nie mam idealnego rozwiązania, ażeby wilk był syty i owca cała sad
                      • basia_styk Re: Podsumowanie 05.07.18, 11:14
                        minniemouse napisała:

                        > Poniewaz jednak glupio jest tak wejsc i zmieniac te buty pod obstrzalem gospod
                        > arzy, a moze i innych gosci, to mozna by je zmieniac dyskretnie i z godnoscia
                        > w ..... ?? tu mnie zablokowalo. big_grin
                        > Pomozecie?

                        W antyszambrze?
                        Tylko że mało kto takowe coś posiada...A wielu ludzi ma zupełnie inne problemy: natemat.pl/108469,polska-wschodnia-mieszka-w-domach-bez-lazienki-ta-mapa-zadziwila-internautow-ale-nie-jest-tak-zle-jak-pokazuje
                        • fioletowoniebieska Re: Podsumowanie 05.07.18, 11:46
                          Basiu,
                          Niestety znam częściowo ten ból.
                          Kilkanaście lat miałam okazję mieszkać przez okres dwóch, trzech lat w kamienicy na warszawskiej Pradze Północ. Fakt, wc miałam, ale łazienki już nie.
                          Za to miałam grzyb od podlogi aż po sufit, wilgoć i smród stęchlizny, ogrzewanie piecem akumulacyjnym na prąd co generowalo kilkutysięczne rachunki za prąd, gazem nie wolno było ogrzewać, a centralnego nie było, węglem też nie, bo kominy były zasypane i też był zakaz.
                          Zimą w mrozy, temperatura w pokoju wynosiła za dnia 13 st, nocą 11 st, a w reszcie mieszkania miałam po 5-7 st, zaś w malutkim wc potrafiła mi przymarzać woda w muszli klozetowej.
                          I uwierz mi, że to był dopiero problem. Moje dziecko nabawiło się astmy, a mnie dopadł reumatyzm.
                          Borykałam się z dużą biedą i alkoholizmem a także przemocą w swoim małżeństwie.
                          Każdy boryka się z problemami w danym czasie i adekwatnymi do swojej sytuacji życiowej.

                          Dziś mieszkam w domu, w ktorum powyższe problemy nie występują, mąż nr 2 to idealna istota sprawdzająca się w roli kochanego partnera i ojca także nieswojego dziecka.
                          Moim jedynym problemem to w zasadzie błahostki, bo dywany jasne i co zrobić z goścmi i ich butami, oraz lenistwo nastoletniego syna, drobne problemy zdrowotne, ale na szczęście żadnych śmiertelnych chorób.
                          Doceniam to po tym co musiałam przejść zarówno w dzieciństwie którego nienawidze jak i okresie tuż po, kiedy sama stałam się matką i żoną i znalazłam się w podobnym piekle, co nie znaczy, że jak mam jakiś dylemat to nie mogę się nim podzielić i podyskutować o racji jego bytu, bo inni mają gorzej. No mają, tak świat jest urządzony.

                          Oczywiście, każdemu życzę aby miał tylko takie problemy jakie ja mam obecnie, bo to są błahostki, ale o błahostkach też mamy prawo rozmawiać i wymieniać poglądy.


                        • fioletowoniebieska Re: Podsumowanie 05.07.18, 11:48
                          Kilkanaście late TEMU miało być, przepraszam, piszę z telefonu i niestety gubię przez to różne słówka.
            • milamala Re: Podsumowanie 05.07.18, 12:42
              Nie wiem jak w Polsce ale w Holandii juz od dawna publicznych piaskownic nie ma (prywatne, pryszkolne czy przyprzedszkolne tak, ale takie publicznie dostepne to nie, raz widzialam dobrze zadbany plac zabaw z piaskownica z siatka, kazdy mial obowiazek zalozyc ja spowrotem po zabawia). Z pozostalosci tam gdzie nikt nie dba na bierzaco robione sa sliczne rabatki. Piaskownica zostala uznana za najgorsze siedlisko brudu.
              • fioletowoniebieska Re: Podsumowanie 05.07.18, 13:16
                W Polsce w większości polikwidowali place zabaw, te jeszcze pamiętające prl, a w miejscu dawnych piaskownic posadzili kwiatki.
                Natomiast nowe osiedla mają swoje place zabaw najczęściej grodzone, zaś na blokowiskach prlowskich są co ileś tam między blokami tworzone tzw ogródki jordanowskie, też są one grodzone, i w obu przypadkach są piaskownice odkryte. Plus, że psy nie mają tam jak nasikać, no chyba, że ktoś specjalnie wpuści, koty wiadomo, dla nich nie ma takiego ogrodzenia którego niepokonałyby.
                U mnie na osiedlu domkow jednorodzinnych także jest tzw ogródek jordanowski, grodzony z siłownią na powietrzu, obok duże boisko, także grodzone. Na placu zabaw odkryta piaskownica.
                Jednak spora część rodzicow zauważyłam, po zabawie ich dzieci w tejże piaskownicy wycierają dzieciom rączki mokrymi chusteczkami.
        • hanusinamama Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 05.07.18, 20:13
          A w swoim domu w czym chdozisz? W butach w kapciach? Bo ja np uwazam ze moj dom i moja podłoga ma służyc głownie mnie i mojej rodzinie (czasami gosciom). A poniewaz cały rok biegamy po niej boso...bo to nasz dom.
          • fioletowoniebieska Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 05.07.18, 20:31
            Zgadzam się.
            Podłoga to moja prywatna część, i tak jak po stole i wersalce nie chodzę w butach ani nie kładę się na sofie w płaszczu, ani nawet w wierzchnim ubraniu w pościeli, tak nie zadeptuję sobie podłogi butami.
      • hanusinamama Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 05.07.18, 20:10
        Tak z ciekawosci: idziesz do pary ktora ma roczne raczkujące dziecie, ktore łazi po podłodze, po czym łapkami ktore przed chwila były na podłodze pakuje sobie klocki zy piłkę do buzi....nadal uwazasz, ze twoje obuwie ktore przed chwilą miało stały kontakt z chodnikiem (gdzie jak wiadomo pieski i kotki rózne rzeczy robią)....
        • fioletowoniebieska Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 05.07.18, 20:38
          Ech, hanusinamama, od kilku dni próbuję tu przedstawić argumenty higieniczne przemawiające za zdejmowaniem butów, które patrząc rozsądnie powinny brać gorę nad sztywną zasadą savoir-vivre.
          Jednak zawsze będą osoby których nie przekonasz,i koniec, bo zasada to zasada, nieważne, że może komuś wyrządzić krzywde lub kłopot.

          To tak jak z procedurami przyjazdu karetki, ostatnio było o tym glośno,co tam, że człowiek umiera becąc naprzeciw szpitala ok 300 metrow odległości, procedura procedurą, zasada zasadą, karetka wyjedzie pomóc gdy najpierw zadzwoni się na 112 a oni przekażą to do centrum dowodzenia i dopiero wtedy wyślą karetkę z personelem medycznym.

          Czasami zapominamy, że liczy się człowiek niż procedury.
          • milamala Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 05.07.18, 22:23
            fioletowoniebieska napisał(a):


            > To tak jak z procedurami przyjazdu karetki, ostatnio było o tym glośno,co tam,
            > że człowiek umiera becąc naprzeciw szpitala ok 300 metrow odległości, procedura
            > procedurą, zasada zasadą, karetka wyjedzie pomóc gdy najpierw zadzwoni się na
            > 112 a oni przekażą to do centrum dowodzenia i dopiero wtedy wyślą karetkę z per
            > sonelem medycznym.

            To chyba sa zasady na cala Unie, bo w Holandii dziala taka samo. Fakt umierajacemu pomaga wszedzie, ale jak sprawa nie jest az tak pilna to sie dzwoni na 112. W sumie dla mnie, ktora nie lubi numerow, znajomosc jednego numeru do wszystkich sluzb jest wygodne, a czesto odpada zastanawianie sie gdzie zadzwonic jak np. ktos z rodziny nie wraca dlugo do domu. Dzwonisz na 112 i tam juz sprawdza za ciebie wszystko u wszystkich sluzb.
    • bloody_roots Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 06.07.18, 09:37
      Samo w sobie robienie problemów z kwestii zdejmowania lub nie butów jest nieeleganckie.
      Nie bardzo wiem, o co to całe halo.
      Wiele przecież obyczajów panujących w danym kraju, czy zwyczajów panujących w danym domu, albo zwyczajów, jakie ma nasz gość.
      Nie wyobrażam sobie wchodzenia do mieszkania w zabłoconych butach, czy zimą, kiedy błoto pośniegowe jest wszechobecne - ale tak chyba nikt nie robi, ani u kogoś ani u siebie.
      Jeśli gość z jakichś powodów ( trudno mu się schylać, ma dziurę w skarpecie, albo wie, że w środku lata stopy mogą nie pachnieć świeżo - różnie bywa, elegancka sukienka będzie słabo wyglądała ze stopami w rajstopach, a garnitur i stopy w skarpetach tym bardziej, to niech zostaje w butach).
      Skoro zapraszamy gościa, to ma prawo zachować się, jak mu wygodniej.
      Kulturalny gość również postara się, żeby gospodarzowi było miło w jego towarzystwie.
      Czy w butach, czy bez.
      Jeśli komuś zależy na sterylności, to gości raczej zapraszac nie powinien.

      I tak na koniec - w moim odczuciu, to obsesyjne przestrzegania posprzątania, wymycia i doczyszczenia, to taki fetysz klasy średniej. Nie liczy się prawie nic innego- tylko, czy masz wypolerowany dom, czy tort jest odpowiednio nasączony i ile dań gorących. Tak mi się kojarzy, bo mam sporo bliskich przykładów. Ale to tak na marginesiesmile
      • fioletowoniebieska Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 06.07.18, 10:20
        I mierzysz swoją miarą i swojego otoczenia, skoro żyjesz w przekonaniu, że jest tak jak piszesz.

        Cyt:
        "Nie wyobrażam sobie wchodzenia do mieszkania w zabłoconych butach, czy zimą, kiedy błoto pośniegowe jest wszechobecne - ale tak chyba nikt nie robi, ani u kogoś ani u siebie."

        To wyobraź sobie, że bywają takie osoby, jeśli czyta się dokładnie wątek to byłoby to wiadome dla Ciebie.

        Cyt:
        "Jeśli gość z jakichś powodów ( trudno mu się schylać, ma dziurę w skarpecie, albo wie, że w środku lata stopy mogą nie pachnieć świeżo - różnie bywa, elegancka sukienka będzie słabo wyglądała ze stopami w rajstopach, a garnitur i stopy w skarpetach tym bardziej, to niech zostaje w butach)."

        Garnitur, elegancka sukienka i ...dziura w skarpecie lub śmród stóp?
        Ty tak na poważnie?
        To niby człowiek savoir-vivre, kulturalny? Chyba tylko na pokaz z pozoru, bo kłóci się jego higiena z tym co usilnie próbuje nam pokazać "patrzcie mam garnitur, mam sukienke, to nic, że brudne pazury w dziurawej skarpecie"'

        Cyt:
        "Skoro zapraszamy gościa, to ma prawo zachować się, jak mu wygodniej.".

        A jeśli mi wygodnie palić papierosy, jeden za drugim, to też mogę? Wszak savoir-vivre też jasno o tym mówi, w końcu mój komfort jako gościa jest ważniejszy od komfortu niepalących chorych na astmę domownikow, prawda?
        Firanki nie cukier, nie rozpuszczą się, mogą je uprać, mieszkanie wywietrzyć po mojej wizycie, dzieci wystawić na balkon i dać im leki na duszności. Ważne żebym ja jako gość poczuła.się i zachowywala tak jak mi wygodnie.

        Cyt:
        "Jeśli komuś zależy na sterylności, to gości raczej zapraszac nie powinien."

        Czytaj wątek w calosci bardzo prosze, bo już wielokrotnie ja i również asia wyjaśniałyśmy różnicę między sterylnością a zwyklą czystością, oraz o bakteriach wniszonych z ulicy, na czym?, najczęściej na podeszwach.
        I rozumiem, że to samo należy odnieść do wszystkich tych, ktorzy nie pozwalają gościom palić u siebie w domu, bo przecież jawnie łamią zasadę savoir-vivre, postępują nieelegancko.

        Cyt:
        "I tak na koniec - w moim odczuciu, to obsesyjne przestrzegania posprzątania, wymycia i doczyszczenia, to taki fetysz klasy średniej. Nie liczy się prawie nic innego- tylko, czy masz wypolerowany dom, czy tort jest odpowiednio nasączony i ile dań gorących".

        Oceniasz caly świat na podstawie własnych obserwacji?
        Brawo.

        To tak samo jak ja powiedziałabym, że poznałam czarnoskórego mężczyzne, z afrykańskiego plemienia, gdzie mężczyźni chodzą w spódniczkach z liści, i teraz widząc gdziekolwiek czarnoskórego meżczyznę sadziłabym, że pochodzi z pewnością z Afryki, z jakiegoś plemienia liściastych spodniczek.
        Masakra, doprawdy.
        • bloody_roots Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 06.07.18, 11:50
          Rację miała któraś z poprzedniczek mówiąc, że kwestia zdejmowania butów wywołuje internetową wojnęsmile))

          A z poziomu emocji wnioskuję, że temat jest dla wielu istotny.

          A może spotkajmy się po środku - ja moim gościom zostawiam wolną rękę - jeśli chciałby wejść w butach zabłoconych - poprosiłabym o zdjęcie - jeśli by się obraził - trudno. Odkurzacz jest dla ludzi.
          Ja sama wchodząc do kogoś dopasowuję się - bo, co dom to obyczaj.
          Nie znam palacza, który paliłby w domu osób niepalących, osób z astma, tam gdzie są małe dzieci, - i zakładam, że tak byc powinno.
          Jeśli Ty masz do czynienia z tego typu osobami - może zrewiduj listę znajomych.

          Co do dziury w skarpecie - każdemu może się zdarzyć - to chyba nie grzech śmiertleny -nieprzyjemny zapach butów, czy stóp - może też się zdarzyć - pomimo dbania o higienę - różnie bywa.

          A co do frików czystości - takie jest moje zdanie - pozwól, że przy nim pozostanęsmile
          • fioletowoniebieska Re: Zdejmowanie butów będąc w gościach, raz jeszc 06.07.18, 12:06
            Ależ oczywiście, że pozwolę smile.

            Wszak każdy ma prawo do własnego zdania.

            Fakt, buty to jakoś temat budzący kontrowersje, zresztą jak inny popularny temat i dość drażliwy, mianowicie dotyczący jednostronnego tykania.

            Ps: jak pisałam wcześniej, zrewidowałam swoją listę znajomych i pewnych osób nie zapraszam, z pozostałymi problemów nie mam, gdyż jak też wcześniej pisałam, buty zdejmują u mnie bez szemrania ci, ktorzy oczekują ode mnie tego samego w swoich domach.
            Tych nieco z moralnością Kalego co u siebie skrupulatnie pilnują co by im gość nie wszedł w butach a sami do mnie pchali sie w obuwiu, też bez "ceregieli" traktuję, wyrzutow nie mam, bo i dlaczego? Nauczyłam się traktować ludzi ze wzajemnością smile.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka