Już z poprzedniego wątku wiem, że przyjmując albo nie czyjąś dowolną propozycję najlepiej, ze względu na dopieszczenie ego ja składającego należy wspomnieć jaki to dla nas zaszczyt itd. Ok, przyjmijmy ze tak jest
No i przyjęliśmy jakieś zaproszenie mówiąc o zaszczytach, albo i nie, ale przyjęliśmy taj na serio nie mając na to ochoty - bo wypadało, bo nie umiał ktoś odmówić itd. Jednak po przemyśleniu wolelibyśmy nie iśc na imprezę. Albo tez trafiła nam się w tym terminie bardziej atrakcyjna forma spędzenia czasu.
Jak wypada się z takiego przyjętego zaproszenia wymiksować?
Jedyne co mi przychodzi do głowy to bardzo wiarygodne białe kłamstwo. No bo na pewno nie wypada powiedzieć "A odechciało mi sie" albo "Przemyslałem i będę sie bardzo nudził", czy też "Kolega zaprosił mnie na grill w tym czasie i wolę tam iśc"
Nie bez zdumienia dowiaduję się z tego forum, że wypada za to powiedzieć po prostu "Coś mi wypadło". Zdumiało mnie to, bo mnie by nie przyszło do głowy tak kogoś potraktowac, ani też nie zostałam nigdy tak potraktowana. Ale zakładam, że moze zwyczajnie nie mam doswiadczenia i dlatego pytam Wasze szacowne grno - czy tak naprawde wypada? Czy w sytuacji, gdy ktos zaszczycił nas zaproszeniem np. na wazną dla siebie imprezę, czemu w dodatku - ze to zaszczyt - wypada dać wyraz w istocie w porządku pod względem SV jest ot takie stwierdzenie, że jednak nas nie będzie, bo coś nam wypadło? Czy taki tekst dopieszcza ego zapraszającego, który najpewniej w organizację imprezy włożył trud, a nas jako ze potwierdziliśmy przybycie się spodziewał?
Jak się Wam wydaje ?
Kilka forumowiczek już się wypowiedziało w innym watku, co oczywiście nie oznacza, że nie mogą w tym, ale ciekawa jestem opinii szerszego grona