mn7
28.01.03, 13:45
Jeśli ktoś nie zrozumiał o co w tej historii chodzi, to wyjaśniam - nie
chodzi o to, że straż miejska czepia się kogoś (tu: radnego Ścirki)
bezzasadnie. Chodzi o coś dokładnie odwrotnego - że zwykły człowiek musiałby
zapłacić mandat, a Ścirko sikający po wyjściu z pubu razem z dyrektorem W.
został tylko delikatnie pouczony. Bo jest radnym i straż miejska zależy od
takich palantów jak on.
Jeszcze inna kwestia jest taka, że Ścirko z począku próbował z tego robić
nieledwie prowokaję polityczną. Szkoda, że elektorat jego ugrupowania to z
reguły bezmózgi, bo należałoby do nich zaapelować o wyciągnięcie z tego
zachowania stosownych wniosków. Mam na myśli robienie z tego sprawy
politycznej, bo co do samego sikania - jak widać nawet Ścirko jest tylko
człowiekiem, szkoda tylko, że źle wychowanym ...
mn