Dodaj do ulubionych

Czy wyjąć kanapkę?

11.02.06, 16:56
Mam taką sprawe. W trakcie odwiedzin u znajomych ( wczesniej nas zapraszaja
lub uprzedzamy o przyjezdzie) siedzimy i gawedzimy przy kawie i
herbatnikach.Czesto te rozmowy trwaja ponad 2 godz. i moje dziecko w wieku
przedszkolnym jest głodne.Nie chce,zeby opychała sie slodyczami,nie poprosze
tez o cos do zjedzenia dla małej,bo mi głupio.
Myślałam,zeby zabrac ze soba kanapke,tylko,czy nie bedzie to nieładnie
wygladało,jak wyjme i dam dziecku w gościach?
Ja zawsze przygotowuje cos konkretniejszego na zab,jak spotkanie sie przeciaga
i ci sami znajomi wcinaja,co mnie cieszy,nie siedzimy przy paluszkach w porze
kolacji.Kurcze,poradzcie cos..prosze.
Obserwuj wątek
    • buba011 Re: Czy wyjąć kanapkę? 11.02.06, 17:31
      Witaj,
      nie wypada, jak piszesz, trochę głupio.
      Gospodarzowi nie wypada, gościć przybyłych, bez troski o ich potrzeby.
      Powiedz, że już wypadałoby udać się do domu na kolację, otrzymasz odpowiedź.
      buba
      • utalia Re: Czy wyjąć kanapkę? 11.02.06, 23:32
        Zetka, przede wszystkim Tobie nie wypada komentowac, ze czestowana jestes
        jedynie paluszkami. Spotykacie sie po to aby pogadac a nie zaspakajac potrzeby.
        Byc moze siedzisz za dlugo a byc moze kolezanka ma taki zwyczaj, ze czestuje
        skromnymi herbatnikami, jej prawo. Kolacje nie wszyscy jedza. Ale Tobie jak
        najbardziej wypada przyniesc ze soba cos dla dziecka. Mozesz powiedziec, ze np.
        Halinka musi cos zjesc, prosisz tylko o talerzyk, lyzeczke, serwetke...i
        wszystko w porzadku. Moze sie zdarzyc, ze kolezanka sama zaproponuje do tego
        cos do picia albo dodatkowego ale nie musi.
    • zettka Re: Czy wyjąć kanapkę? 12.02.06, 09:18
      Otóz.paluszki podałam dla przykładu,ze ja ich nie zapodaje w wyłacznosci,jak
      sobie siedzimy i gawedzimy.
      Z tym siedzenie ' za długo" to wyglada tak: wstajemy,chcemy wyjsc i zatrzymuje
      sie nas niemalze na siłe.
      Gdybym przychodziła sama,nie ma problemu,cos do picia starczy,ale przychodze z
      berbeciem,i o jego potrzeby elementarne trzeba zadbac ( jedzenie),wiec moje
      pytanie o kanapke.
      Oczywiscie nie zmieni to mojego sposobu przyjmowania gosci,ja bym sie po prostu
      głupio czuła proszac kogos z innego miasta na pogawedke przy " paluszkach",ale
      to oczywiscie mój poglad,widze,ze dla czesci ludzi,jest to normalne..
      Jakos blizej lezy mi opinia Buby.
      Pozdrawiam
      • zettka Re: Czy wyjąć kanapkę? 12.02.06, 09:37
        Acha dodam,ze są to jedyni znajomi,ktorzy tak nas podejmuja,stad moje watpliwosci.
        myślę,ze gospodarze nawet,gdy sami nie jadają kolacji powinni chociaz coś
        zaproponowac innym ( niektorzy jednak kolacje jadają,co nie zanczy,ze maja ją ze
        soba przywiesc). Rozmumiem,ze ktos wpada w ostatniej chwili uprzedzajac,lub bez
        zapowiedzi i nie zabardzo jest go czym podjąc ( choc ja proponuje nawet wtedy
        kanapke z serem np).Moze to zalezy od kultury,goscinnosci itd.ale mi wydaje
        sie,ze nie trudno sobie chyba wyobrazic,ze siedzac kilka godzin mozna poczuc
        sie glodnym.
        Ja osobiscie czułabym sie niezrecznie ze swiadomoscia,ze mój gosc,ktory
        przyszedł pogadac- siedzi głodny,tak jakosc cenzurke bym sobie nienajlepsza
        wystawiła.
        • buba011 Re: Czy wyjąć kanapkę? 12.02.06, 12:03
          Zettka,
          pomijając kwestie główną, w niej całkowicie jesteśmy zgodni,
          łatwo można ustlić czy gospodarze jadają kolację.
          Wystarczy wrócić po 10 minutach, doprecyzować wcześniej omawiane ustalenia,
          poszukać zapomnianej zabawki.
          Ale czy warto, co będzie, gdy się upewnimy?
          buba
          • zettka Re: Czy wyjąć kanapkę? 12.02.06, 12:38
            Hehe Buba,no właśnie..
            U nas kolacje jadają,moze tylko u siebie " sa na diecie" smile)
            Pozdrawiam serdecznie
            • utalia Re: Czy wyjąć kanapkę? 12.02.06, 13:16
              Z Twojego postu wnosze, ze znajomi dzieci nie maja. A skoro nie maja to moga
              nie wiedziec czego dziecko potrzebuje. Poza tym przez 2-3 godziny dziecku sie
              nic nie stanie jak nie bedzie jadlo. Co ile Twoje dziecko je?
              Uwazam, ze przesada w kazdym kierunku nie jest za dobra. Ale jak slysze co to
              sie na zwykla pogawedke przygotowuje to mnie to "zniesmacza".
              Sama czesto jestem niezadowolona jak jestem wrecz zmuszana do zjedzenia prawie
              drugiego obiadu choc wpadlam na kawe. Wiec sama nigdy nie staram sie narzucac
              ze swoimi wyrobami.
              • zettka Re: Czy wyjąć kanapkę? 12.02.06, 16:24
                Acha,moi znajomi maja nastoletnie dziecko,wiec chyba rozumieja,ze jak sie chce
                jesc,to trudno odmowic ( moja mała naprawde nie jest obzartuchem,ale jada o
                stałych porach)
              • dymna Re: Czy wyjąć kanapkę? 15.05.06, 12:31

                Zajrzałam do tego wątku dopiero teraz, w maju, ale napiszę swoją refleksję na
                ten temat. Może ktoś kiedyś to jeszcze przeczyta.

                Otóż ja uważam, że o gości trzeb sie troszczyć. Jest nawet takie powiedzenie
                "gość w dom, Bóg w dom". I tu jest cała kwintesencja. To nic, że samemu się ma
                inne zwyczaje, że się np. nie je kolacji. Gościa nalezy zapytać czy mu czegoś
                nie brakuje. Człowiek dobrze wychowany charakteryzować się musi empatią, musi
                być uważny na potrzeby innych. Gość ma się u nas dobrze czuć.
                Jeśli zapraszający nie je kolacji to niech ją zrobi tylko gościowi, a sam nie je.
                Nie jest to chyba wielkie wyrzeczenie.
                Zwłaszcza, że wie, że gość jest po podrózy z innego miasta.
                To jest miłe. To jest roska o innych.

                Nie zgadzam się z utalią, że skoro gspodarze nie mają swoich dzieci to moga nie
                wiedzieć czego ono potrzebuje. Wychodzi na to, że gospodarze to ludzie bez
                wyobraźni. A dziecko z reguły potrzebuje jeść tak samo jak dorosły. Tylko,ze
                głodny dorosły ukryje dyskomfort i burczenie w brzuchu. A dziecko będzie marudzić.
                Oczywiście, nikomu się nic nie stanie jeśli się go pozbawi jedzenia przez 2-3
                godziny. Ale czy to jest komfortowe? To przeszkadza i męczy. I sprawia, że
                myślimy o jedzeniu, a nie o tym, żeby pogadać. Natury się nie oszuka.

                Myślę, że nalezy dać dziecku te kanapkę, jeśli gospodarz głodzi gości. Może to
                mu przypomni, że goscie mają żołądki. Takie inteligantne zwrócenie uwagi.

                Pozdrawiam.
                • zettka Re: Czy wyjąć kanapkę? 16.05.06, 20:08
                  Dziekuje raz jeszcze wszystkim,ktorzy zechcieli zajrzec do tego watku i sie
                  wypowiedziec.Pozdrawiam!
    • piani Re: Czy wyjąć kanapkę? 12.02.06, 13:47
      Wydaje i sie, ze wyjmowanie kanapki jednak nie uchodzi. To tak jakbys domagala
      sie by Ciebie/dziecko czyms poczestowac. Nakarmiabym dziecko przed wyjsciem i
      wyszla po takim czasie, zeby maly milusinski nie zglodnial.
      Jesli przeszkadza Ci to, ze Ty przygotowujesz jedzenie a oni nie - mozesz
      spokojnie z tego zrezygnowac i podjac ich tylko ciastem czy czym do
      przegryzania. Za to w domu mozesz spokojnie dac dziecku kolacje jesli jest
      glodne, nawet gdy sa goscie. Wystarzy przeprosic i krotko wyjasnic, ze corka
      zawsze jada o tej porze, ze jest glodna i podac jej szybko kolacje w kuchni.
      Oczywiscie, Ty ani maz nie jecie...
      • utalia Re: Czy wyjąć kanapkę? 12.02.06, 16:19
        A ile dziecko ma lat?
        • zettka Re: Czy wyjąć kanapkę? 12.02.06, 16:22
          Dziecko ma 3 latka. Dzieki za wszystkie wypowiedzi.
          • oooo Re: Czy wyjąć kanapkę? 18.02.06, 23:59
            moja siostra ma 2-letniego synka i zawsze ma ze sobą equipment, cos do picia,
            jakies jogurciki, nikogo to nie razi (nie mowie, z enie sa czestowani czym
            innym ,ale po prostu zawsze ma cos dla malego), ale przyznaje, ze kanapka brzmi
            troche dziwnie..
      • zettka Re: Czy wyjąć kanapkę? 12.02.06, 16:36
        Tak,jak mówi piani,chyba nie uchodzi wyjmowanie kanapki w gosciach,nie chce
        stawiac ich w niezrecznej sytuacji.
        Ale dodam,ze mieszkamy w pewnej odleglosci od siebie i zanim dojedziemy do domu
        minie godzina.Ostatnio nawet wziełam kanapke dla młodej,ale została w aucie i
        dzieciak z rozkosza oznajmil przy wszystkich,zebym ja przyniosła,normalnie nie
        wiedzialam co zrobic...
        To,ze podejmowani jestesmy w ten sposob nie wplynie na moj sposob goszczenia.
        U mnie lodowka jest otwarta i czym chata bogata...ale ja tak zostalam wychowana
        i tego nie zmienie ani zmieniac nie chce.
        czasem przygotowuje cos prostego,jak nie mam czasu,ale nikt głodny nie
        wychodzi.W moim mnniemaniu jest to kwestia szacunku dla drugiego,podobnie jak
        nieprzyjmowanie gosci w rozciagnietym dresie( chyba,ze jest to najbliZsza
        kumpela,ktora czesto wpada i pozwalamy sobie wtedy na slodki luz)
        • karolina_29 ja bym wyjęła :-) 12.02.06, 22:15
          Wyjęłabym, choćby dlatego, że denerwuje mnie takie trzymanie gości o suchym
          pysku. Kiedyś miałam taką przyjaciółkę, co nawet herbaty mi nie zrobiła, albo
          przynosiła z kuchni jeden kawałek ciasta. Wrr.
          • utalia Re: ja bym wyjęła :-) 12.02.06, 22:50
            Nietaktem z Waszej strony byloby gdybyscie to Wy wyciagneli kanapki i zaczeli
            jesc.... Ale trzy letnie dziecko rzadzi sie swoimi prawami. Dlatego nie uwazam
            aby to bylo nietaktem ze jestes zmuszona dac mu cos do zjedzenia. A kolezanka
            nie musi wiedziec co i co ile dzieci 3-letnie jedza. Kilka lat temu mialam
            sytuacje, ze przyjechali do nas znajomi (moze troche inna sytuacja bo
            przyjechali na caly weekend) ale mialam w planie zrobic posilek grilowany.
            Znajomi przyjechali z chlopczykiem mniej wiecej w tym samym wieku (ja jeszcze
            wtey dziueci nie mialam i nie mialam bladego pojecia co sie znimi robi)ale ow
            grill przerazal moja znajoma i w trakcie moich przygotowan kolezanka uparla
            sie, ze pojedzie do restauracji aby nakarmic synka nalesniczkami bo grilowane
            potrawy to nie dla niego, choc zapewnialam ze do tego beda tradycyjnie
            przygotowane kartofle i warzywa rowniez gotowane. Wiec bylo co dac dziecku.
            Sytuacja stala sie niezreczna, bo znajoma uparla sie i pojechala. Pomyslalam
            wlasnie wtedy, ze skoro jej dziecko zywi sie specyficzna dieta to powinna w
            takiej sytuacji przywiezc cos dla dziecka-tak uwazam. Albo mnie uprzedzic. Tak
            samo jak ktos przyjezdza do mnie z psem to nie czuje sie w obowiazku
            przygotowac posilku dla psa. Oczywiscie ze gdybym sie zorientowala, ze pies
            gloduje cos by sie wykombinowalo ale goscie powinni rowniez nie krepowac
            gospodarzy. Konczac poradzilabym moze nie kanapke ale serek w stylu danio albo
            bakus...to taki dzieciecy posilek, ze moze w mniejszym stopniu urazic niz
            kanapka.
            • zettka Re: ja bym wyjęła :-) 13.02.06, 08:36
              Utalio,dzieki za pomysł z danonkiem,moze to faktycznie mniej razace.
              Dziecko stoi dla mnie w hierarchii waznosci nieco wyzej niz piesek i oczywiscie
              gospodarz nie musi czestowac posiłkiem naszego psa,ktory np. z nami
              przyjechał,ale ja,podobnie zreszta jak Ty, w razie potrzeby dla pieska tez cos
              wysupłamsmile
    • kora3 Zettko :) 13.02.06, 10:36
      Pzreczytałam wpisy i nie do końca sie zgadzam ze skrajnymi opiniami smile
      Wizyta, odwiedziny itepe rządzą sie dokładnie takimi prawa, jak każde inne
      zaproszenie. Jeśli zaprasza sie nas na koncert, nie oczekujemy obiadu, jeśli na
      obiad, nie oczekujemy tańców. Wizyty składane PO obiedzie, a PRZED kolacją,
      zwane niegdyś "herbatkami" takie włąśnie mają zadanie - pogadać przy herbacie,
      kawie, ciastku, ewentualnie lampce wina, podawanie czegoś ponadto jest w
      zasadzie działaniem na wyrost, oczekiwanie więcej nietaktem. Oczywiscie myśle tu
      o zasadach, których złamanie ze strony gospodarza nie jest jakims przestepstwem
      i zależy od wzajemnyvh relacji. W porze podwieczorkowej, pzry zaproszeniu na
      "herbatkę" dopuszczalne jest podanie maleńkich kanapeczek (na raz do buzi) i
      koreczków, słodyczy, a także nie zapominając o tych, którzy słodyczy nie lubią -
      paluszków, krakersów, chipsów, orzeszków, mile widziane sa owoce. Polacy
      przyzwyczajeni są do karmienia gości i sami chcieliby być karmieni, tymczasem
      znajomi zachowują sie całkiem na miejscu. Cóż, gdy jesteście głodni....Nie wiem,
      jak daleko macie do nic i jak długo trwa wizyta .. Jesli odległośc jest spora i
      np. by pzrybyc na 17 wyruszacie o 12 w południe to wiadomo, zeście wygłodniali i
      znajomi powinni podjąc Was obiadem, czy obiadokolacją, na pewno zcyms na ciepło
      i konkretniejszym, ale jesli macie np. godzinkę, czy pół jazdy top naturalne, ze
      o tym nie myślą.
      Jeśli chodzi o dziecko, wiadomo, ma inny metabolizm, trudno je głodzić, czy
      nauczać by sie zamknęło, ze głodne sad Można mieć dlań danonka jak radzi Utalia,
      banan itepe. Kanapki bym nie wyjmowała, bo to sugestia, ze oczekujecie (zupełnie
      chyba nie na miejscu) obiadu, czy innego żarła smile Jeśli istotnie jesteście
      głodni podczas wizyty u tych znajomych to można to rozwiazać w ten sposób, ze
      jecie obiad nieco p.óźniej niz zwykle, gdy do nich sie wybieracie, lub
      wychdzicie wcześniej. Zattrzymywanie "na siłe" też jest niczym nie uzasadnionym
      polskim zwyczajem smile Uważa sie dośc powszechnie, ze NIE WYPADA wypuścić gosci
      bez zatrzymywania, czaem całkiem nie mając ochoty zatrzymywac. Dobre wychowanie
      mówi, ze nie wypada kogoś zatrzyumywać na siłę, a o ile to nie wiecej niż raz.
      Kulturalny gośc odsiedzi swoej 15 min. po pierwszym zatrzymaniu i definitywnie
      wychodzi. Gospodarze powinni liczyć sie z tym, ze zaproszenie na "herbatke" nie
      przekresla ewentualnie innych zobowiazań gosci na wieczór i dlatego na siłe
      zatrzymywac nie powinni.
      To wszytsko dotyczy opczuywiscie zwyczajnych znajomych, a nie przyjaciółki,
      która na pyta "Zjadłąbyś coś? " i na poptwiedzenie pokazuje lodówke oraz mówi "A
      zostałabyś na noc"smile. To zupełnie inne układy ...
      • utalia Re: Zettko :) 13.02.06, 12:06
        Korciu zgadzam sie z Toba, ze jesli jestesmy zaproszeni na obiad to
        nieoczekujemy tancow....itp. Niestety w Polsce wiele osob uwaza, ze gosci nie
        mozna wypuscic glodnych. A tymczasem to czy goscie sa glodni nie jest naszym
        problemem jezeli zostali zaproszeni na kawke czy herbatke. W ten sposob
        rozumujac nalezaloby sie martwic, ze goscie wyszli od nas..niewyspani i byc
        moze powinnismy zaproponowac im lozko? Ludzie maja rozne potrzeby: jedzenie,
        spanie, ogladanie serialu). Zanam taka osobe, ktora przychodzila do mojej mamy
        i prosila aby wlaczyc jej telewizor bo wlasnie rozpoczal sie serial, ktory ona
        oglada.... Wydaje mi sie, ze oczywiste jest ze skoro "musi" obejrzec kolejny
        odcinek to po co przychodzi z wizyta ale najwyrazniej nie dla wszystkich.
        Dlatego jak radzi Korcia zjedzcie obiad przed wybraniem sie do tych znajomych,
        dla dziecka serek a jak jestescie juz "diablo" glodni to opuszczacie znajomych
        i spieszycie na kolacje. Pozdrawiam Utalia
        • kora3 Oh Utalio ...:) 13.02.06, 13:49
          Moja Mama miała koleżankę, która regularnie co dzień lub dwa wpadała po pracy w
          porze obiadowej smileMj ojciec był poza domem całkiem, albo pracował do późna w
          domu dwóje dzieci, matka nie wiedziała w co rece pakować wracając po 8 godzinach
          z zakupoami, a koleżanka (nauczycielka w pobiskiej szkole) nie spieszyła sie na
          obiadek do domu. Moja Mama jest mało asertywna i starała sie czym predzej
          zmontować jadło dla kumpeli (no i dla nas oczywiscie), a ta bywało narzekała,
          ze głodna, ze nie to co lubi. Załatwiłam ja dopiero ja, kiedy trochu podrosłam i
          już pichciłam zamiast Mamy, gdzieś w pierwszej klasie szkoły średniejsmile
          Potrafiła przyjśc ZANIM Mama przyszła z pracy, bo wiedziała, ze jestem smile Pare
          razy po prostu zjadłyśmy z siostrą wczesniej, a raz jak zastała nas w trakcie
          żarcia powiedziałam "Przykro mi, że nie mogę pani poczęstować tą pyszną lasange,
          ale ja jestem oszzczedna i zrobiłam wg przepisu na trzy osoby. Nie spodziewałam
          sie gości, moze herbatniczka ? " To byłóo ewidentne kłamstwo, bo babina wpadała
          "niespodziewanie na chwilke" niemal co dniasmile ale podziałało, pzrestała
          uwioelbiać pzryjaźń z moją mamą smile
          Zettko, nie odbierz broń Boze opowieści tej do siebie, bo absolutnie nie
          podejzrewam Cię o cos takiego !
          • zettka Re: Oh Utalio ...:) 13.02.06, 16:11
            Hehe,dziewczyny,nie chodzi o mnie i męza,bo my faktycznie kolacji nie jadamy,ale
            o dziecko,ktore przed spaniem co nieco wrzuca na zab.
            No tak,zapraszani jestesmy na godzine 18,obiad jadamy ok.16,wiec głodni nie
            chodzimysmile,dziecko jada wczesniej,wiec siła rzeczy ok.19 chce jesc.
            Osobiscie zgadzam sie,iz tzw.herbatka sympatycznie przebiega przy ciasteczku
            itp,ale nie chce dziecku pchac słodkosci w ilosci do zapchania gloduwink,wiec
            pytam o te kanapke.Teraz DANIO wydaje mi sie dobrym pomysłem,chyba sie nie
            obraza jak otworzymy takie dzieciece danko?
            Ja tak jak mówi kora,w porze obiadu uprzedzona wczesniej oczywiscie czestuje
            obiadem, w porze kolacji,proponuje po ciasteczku cos konkretnego,gdy miło sie
            siedzi,sympatycznie wspolnie zjesc posiłek.
            NIe oczekuje rewanzu w tym konkretnym przypadku,zwyczaje sa różne-jak widac,ale
            nie chciałam,jak juz wczesniej zauwazyliscie,ta kanapka dac im mylnie do
            zrozumienia,ze czekamy na zarciewink)
            Dzieki za opinie.
            • utalia Re: Oh Utalio ...:) 13.02.06, 17:24
              Zettka, my to wszystko rozumiemy my sobie z Korcia juz zaczynami snuc opowiesci
              na temat roznych, dziwnych gosci. Super "zalatwilas" kobitke. Najgorzej jak
              ktos nie moze sie przemoc i powiedziec co sadzi o takich wizytach. Inna znajoma
              mojej mamy byla szalenie gruba i bez przerwy sie odchudzala. Mieszkala
              doslownie obok a jak tylko przekroczyla nasz prog to zaczynala wyciagac z torby
              jajka, do ugotowania, warzywa do przygotowania salatki....bo nie mogla
              przerywac diety, bo akurat nastepne danie wypadala o tej godzinie. A jak juz
              sie posilila to okazywalo sie, ze 3 kawalki ciasta, ktore akurat moja mamam
              mila przygotowane (tzn. mama miala cisto przygotowane cale ale 3 kawali
              zostawaly pochlaniane przez znajoma w temepie ekspresowym)jakos nie szkodza tej
              misternej diecie. A pani uwazala sie za osobe niezwykle taktowna, oczytana
              wyjscie do opery przynajmniej w kazdy weekend....
              • zettka Re: Oh Utalio ...:) 13.02.06, 19:17
                Ale checa...,naprawde ubawilam sie setnie czytajac te przypadki.
                niektorzy to jednak maja pomysły! A tu człowiek ma skrupuły przy kanapce dla
                brzdaca...
                Pozdrawiam serdecznie!
              • kora3 A jak sie zachowywała z żarciem 13.02.06, 22:56
                miezdy dietami owa kobieta ? smile
                Bo wiesz takie pochlanianie ciast, zcekoladek itepe bedac na diecie poza domem
                nie zawsze świadczy o braku dobrego wychowania, a o pewnej specyficznej psychice
                wiecznie na diecie bedącychsmile Mianowicie im sie zdaje, ze żarcie pzoa domem smile
                NIE MA KALORII, serio smile Po prostu w domu jest NORMALKA- czyli dieta, ale poza
                domem to już pewna wyjątkowa sytuacja i podsiadomie dla tej osoby wyjątkowośc
                zwalnia ja od utrzymywania diety, pomimo, ze taki ma szczery zamiar. Dlatego z
                tym zamiarem i warzywami na dietetyczny posilek "zbazca" do znajomych, gdzie wg
                ich wierzeń ciasto pozadomowe nie ma zadnych lkalorii i odstępstwem od diety nie
                jestsmile to oczywiscie głupie myslenie, ale takowe się zdarza, dlatego osobom na
                dietach nie zaleca sie uczestnictwa w imprezach, na których króluje żarcie, bo
                prawie na pewno niektózry znich pzrerwa dietesad
                Być moz e dlatego wlasnie znosiła te dietetyczne wiktuały do Twoje Mamy,
                niemniej żadnei pzrygotowania posilku, albo pzrygotowanie go samodzielnie u
                znajomych, bo "sie dietuje" jest nietaktem i to grubym! Jedynie kto tu jest
                usprawiedliwiony to ludzie chozry, np. diabetycy, którzy serio muszą zjadać
                okreslone rzezcy o okreslonych porach, ale o tym gospodarze na ogół wiezdą i nie
                czują sie tym skrepowani, ani nie krepują goscia.
                • utalia Re: A jak sie zachowywała z żarciem 13.02.06, 23:42
                  Troche masz racji, moja kolezanka z pracy, ktora w pewnym okresie nagle
                  okropnie przytyla w koncu postanowila, ze sie "za siebie bierze" i uwaza na to
                  co i ile je. Efekt byl taki, ze z samego rana kiedys zjadla dwa paczki. Po czym
                  kolo 13 skusila sie na dosc "kompaktna " zupke poniewaz przeciez - nie jadlam
                  sniadania!!!
                  A te dwa paczki???- zapytalam zdumiona jej slaba pamiecia.
                  Nie chodzilo o pamiec ale wlasnie o nazwe- to nie bylo sniadanie, wiec
                  sniadania nie jadla...itd. Ci ludzie uznaja tylko sniadanie i obiad (bo kolacja
                  odpada z racji dbalosci o sylwetke) a przeroznosci, ktorymi sie obzeraja
                  pomiedzy posilakami jakos umykaja im z pola widzenia.
                  • kora3 Typowe Utalio :) nt. 13.02.06, 23:55

            • kora3 Zettko:) 13.02.06, 22:48
              Ja cie doskonale rozumiem i jak sadze, Utalia też. Tak małemu dziecku wypada
              przygotowac nawet zupke w słoiczku i wyjąć smile Nie przypuszczam, ze domagacie sie
              z mezem jedzenia od znajomych! Moim zdaniem koanapka odpadała, bo to jadło,
              ktorego teoretycznie moglabys oczekiwac od znajomej, ale jak Danonek, czy zupina
              Gerberkowa (nie wiem, czy sa takowe dla 3 - latków , przyznaje) to typowo
              dzieciece jezdenie, a na zgłodnienie dziecka tak małego nalezy byc przygotowanym
              , jak na siii w pieluchę (albo co wiecej) i nie jest nietaktem posilenie go w
              razie potrzeby. Znajomi nie musza wiezdiec kiedy Wasza latorośl glodna, ani meić
              czegosik dla 3 - latka w lodówie, Wy zaś jesteście przygotowani Rodzice i
              wszystko jest ok.
              Domyslam się, ze taka postawa znajomych moze Cię troche dziwić i irytować tym
              bardziej,z e oni u Was wcinają, ale moim zdaniem nietaktu z ich strony nie ma,
              że w porze poobiedniej nie podają kolacji, a jedynie jakies przeskaseczki kawko
              - hernbatkowe.
              Spokojnie nakarm dziecko, a gdyby gspodyni skomentowała ten fakt, dowcipnie
              pwoiedz, ze ma już takiego dzieciaka, co sam dba o się, a Twój maluch jeszcze
              jada o stałych porach i nie chcesz tego zmieniac . Koneic, kropka.
              ---
              Korcia
              "Nie zdechniemy tak szybko, jak sobie roi śmierć"
              • dziaadek Re: Zettko:) 18.02.06, 17:50
                ja bym sie nie szczypala z jedzeniem dla dziecka, nawet kanapka. Jezeli sie
                kogos zaprasza na godzine 18.00 i trzyma sie w domu 2-3 godziny czyli do 20.00-
                21.00 to niestety wypada poczestowac goscia kolacja. Jezeli sie jest sknera to
                zaprasza sie gosci o takiej porze, w ktorej nie podaje sie zadnego posilku, no
                chyba, ze podwieczorek.
                Na twoim miejscu dalabym kolezance wyraznie do zrozumienia, ze dziecko jest
                glodne i ze skoro cie tak przetrzymuje to niech pomysli o jakims konkretnym
                jedzeniu dla dziecka i dla ciebie tez, w koncu normalne, ze o 21.00 jestes
                glodna.
                • kora3 Sorry, ale 18.02.06, 18:52
                  nie spotkałam sie jeszcze s sytuacja, kiedy się jest "w gosciach"
                  PRZETRZYMYWANYMsmile Jesli człowiek z dowolnych przyzcyn chce lub musi wyjśc -
                  wychowdzi, przy zachowaniu kulturalnych form i tyle.
                  Nie jestem sknerą i sama czesto sewruje powiłki gościom, ktorzy nas odwiedzaja,
                  aczkolwiek z powodów róznych sa to rzadkie okazje w tej chwili zwiazane z
                  urodzinami, imieninami itepe. Wtedy jasne jest, ze posilek sie pojawia. Kiedyś
                  cześciej podejmowałam ludzi w domu i bywaqło róznie zaleznie od formy
                  zaproszenia i godziny, niemniej uważam nadal oczekiwanie więcej niż było
                  umówione, za nietakt.
                  • dziaadek Re: Sorry, ale 19.02.06, 13:21
                    Zettka wyraznie napisala, ze za kazdym razem jak zbiera sie do wyjscia
                    kolezanka prosi ja, zeby jeszcze troche zostala, czyli kazda wizyta przedluza
                    sie do godziny kolacyjnej (zakladajac, ze wizyta trwa 2-3 godziny). Poza tym
                    Zettka mieszka bardzo daleko i ma prawie godzine transportu.
                    Nie mieszkam w Polsce od dawna i nie wiem jakie sa teraz zwyczaje, ale na
                    zdrowy rozum jak sie kogos zaprasza z daleka to nie na paluszki i ciasteczka.
                    Na kawe i ciastka zaprasza sie sasiadke, ktora mieszka w poblizu.
                    Tu gdzie mieszkam reguly sa bardzo jasne, jak sie kogos zaprasza to precyzuje
                    sie na jaki posilek (obiad albo kolacja w zaleznosci od pory dnia) mozna tez
                    zaprosic na podwieczorek czy aperitif ale bedzie to krotka sasiedzka wizyta.
                    • kora3 Re: Sorry, ale 19.02.06, 18:00
                      dziaadek napisała:

                      > Zettka wyraznie napisala, ze za kazdym razem jak zbiera sie do wyjscia
                      > kolezanka prosi ja, zeby jeszcze troche zostala, czyli kazda wizyta przedluza
                      > sie do godziny kolacyjnej (zakladajac, ze wizyta trwa 2-3 godziny).

                      Nie wiem, zcy czytale/aś moje wcześniejsze wpisysmile Uwazam,z e zatrzymywanie
                      kogoś wiecej niż raz jest niekulturalne, zas człowiek asertywny powinien umieć
                      wyjść w kazdej sytuacji, nawet serdecznie zatrzymywany.


                      Poza tym
                      > Zettka mieszka bardzo daleko i ma prawie godzine transportu.

                      Być moze mamy "inną miarkę"smile la mnie bardzo daleko smile to powiedzmy powyżej 3
                      godz. jazdy w jedna strone smile
                      Takie trasy pokonuję np. w pracy dośc zcesto i nie ide zaraz na coś do jedzenia,
                      moze dlatego wydaje mi się to niezbyt daleko smile

                      > Nie mieszkam w Polsce od dawna i nie wiem jakie sa teraz zwyczaje, ale na
                      > zdrowy rozum jak sie kogos zaprasza z daleka to nie na paluszki i ciasteczka.

                      Alez mam takie samo zdanie, w kwestii właśnie zaparszania osób z bardzo daleka.
                      Obecnie bardzo daleko mieszkam od moich rodziców, siostry, czy w ogóle krewnych
                      (no RELATYWNIE bardzo daleko,- ok. 350 km) i na pewno nie podejmuja mnie
                      cistkami i kawą smile ale ja do nich jade na ogół po prostu na pare dni. Godzinka
                      jazdy to naprawdę dla mnie niedaleczko , owszem zgłodnieć mozna naqet po 15
                      minutach jazy, ale to nie powód, by zaraz uwazac, ze znajomi, którzy nie
                      podejmują nas kolacjami to sknery, zcy gbury .

                      > Na kawe i ciastka zaprasza sie sasiadke, ktora mieszka w poblizu.

                      Niekoniecznie... Rodzaj i forma realizacji zaproszenia zalezy od pory na jaka
                      zapraszamy oraz doprecyzowania co to ma być ..

                      > Tu gdzie mieszkam reguly sa bardzo jasne, jak sie kogos zaprasza to precyzuje
                      > sie na jaki posilek (obiad albo kolacja w zaleznosci od pory dnia) mozna tez
                      > zaprosic na podwieczorek czy aperitif

                      No i dokadnie tak jest wszedzie, nie tylko tam gdzie mieszkasz smile Określa sie
                      rodzaj zaproszenia, a zapraszany decyduje sie przyjac zaproszenie, albo nie. To,
                      o której godzinie podaje sie kolację, czy podwiezcorek zależy w dużej mierze od
                      kraju smile, a w duej także od tego, o której zwykle jajda się obiady. Zettka
                      pisze, ze obiad je ok. 16. na 18 jest u znajomych - no jakos nie wierze, ze
                      dorosły zcłowiek ma potrzebe a nawet ochote jesc posiłki co 2 godziny, to nawet
                      niezdrowo.
                      • dziaadek Re: Mam wrazenie, ze to ty jestes ta kolezanka 19.02.06, 20:41
                        Koncze. Pa !
                        • kora3 masz mylne wrazenie :) 19.02.06, 20:58
                          Z reguły ludzie w ten sposób kończą smile gdy argumenty im się kończą smile
                          pasmile
    • till2 Re: Czy wyjąć kanapkę? 10.03.06, 19:05
      Oczywiscie, ze tak. Nie widze w tym nic zlego. W koncu chodzi o dziecko, a
      wiadomo, ze wtedy trzeba byc przygotowanym na kazda okazje i nosic nawet ze soba
      kanapki.
    • kol.3 Re: Czy wyjąć kanapkę? 11.03.06, 11:31
      Jeśli koleżanka zaprasza na kawę i ciastka to wizyty nie należy przeciągać
      powyżej 1,5 - 2 godzin. Koleżanka z grzeczności może proponować pozostanie
      dłużej (jeśli nie zamierza podać koleacji, nie powinna jednak zbyt nalegać),
      ale wydaje mi się, że należy grzecznie podziękować i wyjść.
      Jeśli jest się zaproszonym na podwieczorek, absolutnie nie należy przeciągac
      wizyty do pory kolacji i mieć pretensji do gospodarzy, że jej nie podali.
      Niestety wiele osób o tym zapomina.
      • alka_xx Proponuję nie wyjmować! 13.03.06, 06:16
        Jeżeli zaproszenie jest na kawę, wypić bez zbędnego pospiechu, przegryźć tym co
        na stole/na słone paluszki się nie rzucaćwink/ i delektowac się rozmową!
        Dziecko uprzednio " natypczyć" znaczy napchaćsmile w domu odpowiednim żarełkiem w
        odpowiedniej ilosci! Wyjśc po góra 2 godz!
        Jeżeli zapraszają na kolacje, dziecko zostawić u "dziadków i babciów"!
        Ot i cała filozofiawink
        • zettka Re: Proponuję nie wyjmować! 13.03.06, 08:07
          No jasne,ale problem jest w tym,ze z koniecznosci dziecko musimy zabierac ze
          soba ( brak rodziny w okolicy) a spotykamy sie w godzinach 17-18 no i oczywiscie
          siedzimy 2 godziny ( wczesniej jeszcze mamy godzine dojazdu do znajomych).
          Koło 19 dziecko zazwyczaj chce jesc,co jest normalne w wieku przedszkolnym( jada
          kolacje o tej porze,my kolacji nie jadamy).Od wyjazdu z domu,czyli np.16.30 do
          20 mija troche czasu,wiec jak widac napchac dziecka na taki czas sie raczej nie
          da i po prostu chce jesc! Podsuniety pomysl danonkow albo innych serkow homo
          chyba jest dobry i nie bede sie wahac,zeby otworzyc bedac w gosciach.
          dziekuje za porady i pozdrawiam!
          • anula36 Re: Proponuję nie wyjmować! 16.03.06, 16:25
            dziewczyno- mniej przejmowania sie znajomymi i forumowiczami.

            jesli komus tu ma byc glupio to znajomym - sepom ktorzy na haslo ze
            zapomanialas kanapki z samochodu powinni jedna kanapke dla dziecka zrobic - od
            kromki chleba i jakichs malych dodatkow nie zbiednieja.To juz nie jest kwestia
            savoir vivru tylko zwyklej ludzkiej przyzwoitosci.

            Na twoim miejscu bralabym kanapke, jakis owoc, serek, sok przygotowane wszyskto
            do spozycia w jakims pudelku ( takim z gatunku sniadaniowych), serwetke i
            serwowala dziecku w porze kolacji z krotkim wytlumaczeniem ze o tej porze jada
            codziennie i jest glodne.
            I tyle. Sama nie mam dzieci ale jak przychodza znajomi to zawsze mam jakis sok,
            danio, dzem do kanapki przygotowany.
    • kate.forever Re: Czy wyjąć kanapkę? 16.03.06, 18:15
      A pomyśl co bys zrobiła jakby do ciebie przyszli goście i nagle wyjęli swoje
      jedzenie.. Ja poczułabym się głupio gdyż odebrałabym to jako aluzję do tego iż
      nic nie przygotowałam, źle podejmuję gości itp... Może i nie oczekujesz od
      ludzi u których jesteś aby cię nakarmili ale oni po akcji z wyjęciem kanapki
      mogą się poczuć urażeni i na gwał zaczną coś przygotowywać do jedzenia a skoro
      nie o to ci chodzi...
    • e._ Re: Czy wyjąć kanapkę? 17.05.06, 08:37
      Rany! Skoro musisz mu dać jeść mimo wszystkich tutejszych argumentó i
      propozycji, powiedz krótko że ma problem z brzuszkiem i musi jadać co trzy
      godziny, czyli o 13, 16, 19 itp. Uprzedź o tym przed wizytą a o 19 przypomnij
      DZIECKU że musi cos zjeść i powiedz koleżance, ze jesteś przygotowana bo nie
      chciałaś robić jej kłopotu.
      I tyle.
      • zettka Re: Czy wyjąć kanapkę? 18.05.06, 08:30
        e._ napisała:

        > Rany! Skoro musisz mu dać jeść mimo wszystkich tutejszych argumentó i
        > propozycji, powiedz krótko że ma problem z brzuszkiem i musi jadać co trzy
        > godziny, czyli o 13, 16, 19 itp. Uprzedź o tym przed wizytą a o 19 przypomnij
        > DZIECKU że musi cos zjeść i powiedz koleżance, ze jesteś przygotowana bo nie
        > chciałaś robić jej kłopotu.
        > I tyle.

        A dalczego uwazasz e._ ze musze dac mu jesc mimo argumentow '
        wszystkich",wydaje mi sie,ze wiekszosc postow była za tym,aby dziecka nie
        głodzic i jednak cos do przekaszenia wyjąć..bylo kilka fajnych propozycji,jak
        to zrobic,bez urazenia gospodarzy i za nie dziekuje. I tyle!
        • e._ Re: Czy wyjąć kanapkę? 18.05.06, 10:19
          Była też propzycja, by dziecko nakarmic do syta przed wizytą. Ale przecież
          rozumiem doskonale, że bez względu na wszystko MUSI właśnie o 19.00. Mój syn
          miał taki ściśle precyzyjny zegar w brzuszku.
          Chyba nieistotne jest to, za czym była większość postów ale to, co Ty sama w
          świetle uzyskanych informacji uznasz za najodpowiedniejsze dla Ciebie, dziecka
          i całej powtarzajacej sie sytuacji.
          Cokolwiek zdecydujesz - nie ma sensu psucie sobie sympatycznej wizyty trwaniem
          w rozterkach.
          • zettka Re: Czy wyjąć kanapkę? 18.05.06, 12:42
            Masz racjesmile
            • utalia do dymna 20.06.06, 01:25
              dymna napisala "Jeśli zapraszający nie je kolacji to niech ją zrobi tylko
              gościowi, a sam nie je".
              Wobec tego byc moze jesli wiem, ze gosc oglada codziennie wiadomosci w Tv a ja
              nie mam telewizora to powinnam pozyczyc od sasiadki by gosc dobrze sie czul, ba
              aby czul, ze o nim mysle i wyprzedzam jego zachcianki.
              Jest tez inna zasada,, ze co kraj to obyczaj. Nalezy ja rozumiec nieco szerzej
              niz odwiedziny w innym kraju. Dotyczy to odwiedzin znajomych rowniez. Kazdy ma
              inne zwyczaje. Jeden nie jada kolacji inny sniadan. Ale jest gosciem i poznaje
              wlasnie moje zwyczaje. Ja zapraszam go na herbate. Jak zaprosze go na obiad czy
              kolacje to wyraznie to zaznacze. Nie rozumiem zupelnie dlaczego pokutuje u nas
              przekonanie, ze spotaknie towarzyskie musi byc koniecznie polaczone z
              dozywieniem goscia. Jakby sie zakaldalo, ze on biedy gloduje i teraz trafia mu
              sie niepowtarzalna okazja aby ten odwieczny glód zaspokoic.
              • kora3 Hmmm 20.06.06, 09:22
                Poniekąd zgadzam sie z utalią, choć nie do końca. Fakt, ze gospoarz jest na
                diecie, ma takie a nie inne upodobania kulinarne, czy inne jest istotny, ale
                dla gospodarza i nie powinien skrajnie narzucać gościom swoich gustów.
                Przykładowo - jest wegetarianinem, ale UWZGLEDNIA gości niewegetariańskich
                przygotowując menu na przyjęcie, mimo, ze sam tego nie bedzie jadł. To samo
                dotyczy: alkoholu, muzyki, kawy (a co jak gospodarz "niekawowy" zawałowiec),
                słodyczy (a co jak diabetyk, albo na diecie)i całego szeregu rzeczy. Chyba, ze
                na przykład zaznaczamy "Zapraszam na WEGETARIAŃSKIEGO grilla". i już ...
                Niemniej Utalia ma 100 proc. racji z tym myśleniem Polaków o dożywianiu. Bez
                urazy i bez jakiegoś skąpstwa, o które mnie tu już posądzanosmile- po to
                zapraszamy na jakiś RODZAJ spotkania, by się doń móc przygotować i podać to, co
                należy. A więc zaproszenie na OBIAD nie obejmuje w standardzie noclegu i
                zaproszony nie ma co sie dziwować i obrazać, ze go ktuś na noc nie zatrzymuje.
                Te zaqsady dotyczą każdego spotkania, takze takiego poza domem. Jesli znajomi
                proponują "Spotkajmy się na kawie, JA zapraszam", to wielkim nietaktem z
                naszsej strony jest zamawianie na koszt zaraszających jedzenia, czy alkoholu.
                Zapraszający jest PRZYGOTOWANY na kawę, bo tak się umówiliśmy i o ile chcemy
                zmieniac te zasadę to wówczas mowimy po prostu "Przepraszam, zgłodniałem, chyba
                cos przekąszę", ale płacimy za to my.

                Jak wspomniałam - to nie ma nic wspólnego ze skąpstwem, a jedynie z dobrym
                wychowaniem. Do szału mnie doprowadziło ostatnio, gdy przyszłam na kawkę do
                znajomych i wmuszali we mnie obiad sad Tymczasem ja już obiad zjadlam,
                zaproszenie było popołudniowe i na kaweczkę ...
                • utalia Re: Hmmm 20.06.06, 22:58
                  Kora co do Twoich uwag to mysle podobnie. Jesli sama jestem na diecie to mysle,
                  ze nic sie gosciom nie stanie jeak zjedza obiad "delikatny" same duszone
                  warzywa i biale mieso. Bedzie to byc moze ciekawa odmiana dla gosci. Ale niegdy
                  odwrotnie, mam wielu znajomych wegetarian i niegdy przenigdy nie serwowalam im
                  karkowki. Tak samo nie nalegam do picia alkoholu, jesli wiem ze ktos wlasnie
                  wrocil ze szpitala to nie sadzam go na krzesle ale w fotelu.... Co innego jak
                  ktos czegos nie morze a co innego jak ktos wymusza swoje zwyczaje.
                  I masz racje wmuszanie obiadu (drugiego tego dnia) jest chyba nawet dotkliwsze
                  niz slone paluszki kiedy burczy z glodu w brzuchu. Ludzie nie moga pojac, ze
                  ktos moze opuscic okazje wchloniecia porcji obiadu. Pozdrawiam
                  • zettka Re: Hmmm 23.06.06, 13:42
                    Przypominam,ze chodzilo o 3 letnie dziecko,ktore jada kolacje normalnie a nie o
                    dorosłych,ktorzy czekaja na wchłoniecie zarcia!
    • uasiczka Re: Czy wyjąć kanapkę? 23.06.06, 14:24
      jesli ktoś cię zaprasza na obiad - to na obiad

      jak na kolację - to na kolację

      jeśli ktoś cię zaprasza na kawę czy na pogawędkę - to zaprasza na kawę czy
      pogawędkę i nie jest to kolacja
      • uasiczka Re: Czy wyjąć kanapkę? 23.06.06, 14:27
        aha - mnie jako takiego gospodarza nie uraziłoby gdybyś wyciągnęła kanapkę dla
        dziecka, powiedziała że musisz już iść bo dziecko jest głodne albo poprosiła o
        kanapkę

        nie byłoby mi głupio i nie pomyślałabym głupio o tobie
        • utalia Re: Czy wyjąć kanapkę? 10.07.06, 23:23
          no i wlasnie. Jak zielone swiatlo to nie czerwone. A jak ktos nie jest pewien
          co widzi to najlepiej zapytac i nie bedzie problemu.
          • katee1 Re: Czy wyjąć kanapkę? 11.07.06, 09:50
            Czyając posta mam wrażenie,ze te spotkania są bardzo częste bo inaczej problem
            by się nie pojawił.
            Czy naprawdę nie można tak się zorganizować,zeby tego dnia zjeść obiad ok 17.00
            i przyjechac na "podwieczorkową" kawę z deserem najedzonym.
            Byłabym załamana gdybym miała na takie "pogaduchy" szykować obiad dla
            trzyosobowej rodziny. Głównie z tego powodu,ze nie moglibyśmy spokojnie
            porozmawiać (co wg mnie jest tu priorytetem) , bo zajęta byłabym talerzami,
            nakryciem, garnkami. Najsympatyczniejsze w tej sytuacji byłoby upieczeie ciasta
            do kawy. A dla Dzieciaczka... cóz nie wierze,że nie wytrzyma bez jedzenia 2
            godzin, nie wierzę,ze nie moze przekąsić danonka albo podczas drogi do
            znajomych albo jeszcze w domu. Przynoszenie kanapek do znajomych uważam za
            niekomfortowe dla obu stron.
            • zettka Re: Czy wyjąć kanapkę? 12.07.06, 20:25
              No,ale tu chodzi o dziecko,ktore nie wytrzymuje bez jedzenia ok. 4 godzin i
              normalnie jada kolacje..oczywiscie mogloby jadac ciasteczka,ale nie jestem
              przekonana do tego pomysłu.stad moje pytanie.
              NIe chodzi o to,ze my sie wpraszamy na kolacje,bo jej nie jadamy,ale jak
              wspomnialam,dzieli nas kawalek drogi i zanim dojedziemy mija pewien czas.
              Jak probujemy sie do drogi powrotnej zabrac,to nas zatrzymuja niemalze siła"
              gdzie wam sie spieszy,posiedzcie jeszcze troche,tak milo sie gada",no i
              oczywiscie jest milo,tylko,ze mlody chce cos zjesc,co w jego wieku wydaje sie
              calkiem normalne.
              Jestem za danonkiem,jak niektorzy radzili,wydaje mi sie to calkiem w porzadku
              jak zabiore i podam go dziecku w porze kolacji.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka