Dodaj do ulubionych

Ralph Vaughan Williams

28.04.07, 10:03
Właśnie zasiadłem do komputera i pomyślałem, że może byłoby warto odświeżyć
znajomość z RVW, w Polsce ignorowanym, nieznanym, pomijanym. A szkoda.
Przed chwilą zakręciła mi się łezka po Piątej, teraz zaintrygowany słucham
dziewiątej, wspaniałe to dzieła, jakże angielskie przy tym, wiem -
stylistycznie konserwatywne. ale głębokie i szczere.
50 lat temu Ralph VW stwierdził, że IX symfonia Beetovena to typowe dzieło
głuchego kompozytora, miał wtedy 85 lat. I był już prawie zupełnie głuchy.
Wtedy uznano to za bezczelność, ale teraz rozumiem. To nie był objaw
megalomanii, lecz trzeźwe spojrzenie twórcy zewnętrznie skazanego na
zapatrzenie w świat wewnętrzny.
apf
Obserwuj wątek
    • stary71 Re: Ralph Vaughan Williams 23.05.07, 00:42
      Piękne dzięki za V i IX RVW!!! Nie wiedziałem, że Naxos to nagrał.
      A tak w ogóle, to mój romans z RVW zaczął się niemal zaraz po studiach, gdy
      trafiłem na 7 lat do PWM-u. Nauczyłem się tam niemało, ale najwiekszą
      przyjemność sprawiało mi przesiadywanie w czytelni, gdzie - pardon! -
      rozprawiczałem książki stojące od lat na półkach, dotąd nietknięte. Na pierwszy
      ogień poszły monografie Sibeliusa... bo z pierwszych wspólnych wakacji
      wróciliśmy z żoną z cudownym kompletem symfonii pod Rozdiestwienskim i
      zachłystywaliśmy się nimi. Nikt u nas nie miał o nich pojęcia, nie było się
      kogo spytać, choćby dla porównania opinii, odczuć, To znaczy - znał je trochę
      prof. Schaeffer i właśnie jego spytałem o RVW. Powiedział wtedy, ze to takie
      podobne do Sibeliusa - i kółko się zamknęło było. W czytelni PWM-u odkryłem 2
      wielkie monografie i piękny album ze zdjeciami w sepii. Ale wiele czasu minęło,
      zanim coś usłyszałem, chyba w BJ, dokąd prezeprowadzono płyty z likwidowanej
      czytelni konsulatu brytyjskiego, No i wraz z moim przyjacielem Z.Z., wielkim
      znawcą symfoniki, kompozytorem i dyrygentem, zachorowaliśmy na Holsta, na RWV.
      On zresztą napisał świetne hasło o Holście w Encyklopedii PWM. Było to doprawdy
      dawno. I dopiero po kilku latach, kiedy poznałem Apfelbauma, o którym dopiero
      niedawno dowiedziałem sie, że jest Apfelbaumem - przekonałem sie, że on też...
      Podziwiam RVW. W tak późnym wieku napisać tak wspaniałe dzieło jak IX Symfonia,
      tak pełne energii, siły i promieniujace pięknem - mój Boże, mój Boże! Nie jest
      to wcale łatwa muzyka i mówię to ze świadomościa dość osłuchanego typa. Nie
      wchodzi sama do łba, trzeba sie troche starać. Ale jest to jeden z najwiekszych
      symfoników XX wieku. To pewne.
      Apfel - jeszcze raz dzięki.
      • marekkrukowski Re: Ralph Vaughan Williams 02.07.07, 03:03
        Wasze ciepłe słowa skłoniły mnie, bym dokonał kolejnych postępów w swoich
        powolnych studiach nad symfoniami RVW.

        Dzięki, bo do tej pory dobrze znałem właściwie tylko I, a pięć następnych
        miałem właściwie tylko poodsłuchiwane po kilka razy, VII i VIII może po 2 razy,
        a IX w ogóle tylko raz - ale wszystko to w tle, bez użycia głowy, bo tak zwykle
        słucham, czekając aż za którymś razem się ułoży i zabrzmi. No i teraz właśnie
        mi się pięknie ułożyły i zabrzmiały ciurkiem II, III i IV, jako muzyka w sumie
        już znana, ale dopiero teraz w pełni przeżyta, a V i VI też stały mi się
        znacznie bliższe, choć jeszcze nie w całości ogarnięte. Ale w każdym razie
        udało mi się wyrobić jakieś pierwsze wyobrażenie na temat tego, jaki właściwie
        jest styl RWV. Jego istota kryje się chyba w tym, jak niesamowicie potrafi on
        połączyć oddziaływanie linni melodycznych i harmonii.

        I w tej obosieczności może cała tajemnica trudności ze słuchaniem Williamsa. Bo
        tak przy pierwszych próbach to wydawał mi się on takim stonowanym Elgarem
        (oczywiście poza I, przy której VIII Mahlera może wydać się utworem oszczędnym
        w środkach). I to Elgarem z kroku na krok stonowanym coraz bardziej, jakby z
        symfonii Elgara zrywać do każdej kolejnej symfonii RVW kolejne płatki barw. Ani
        nie brzmi to, jeśli tylko rzucić uchem jakoś specjalnie oryginalnie, ani się
        nie toczy jakoś nadzwyczaj wymyślnie i trudno się zorientować dokąd i po co. A
        to się jednak bardzo sensownie rozwija i wznosi. Bardzo, bardzo mądra i
        szczególnie odjazdowa muzyka.

        Dokładnie tak jak z tymi symfoniami, miałem już z Wznoszącym się skowronkiem,
        który wydawał się nadmiernie rozbudowaną ilustracjną liryczną miniaturą przy
        pierwszych słuchaniach (a tak się złożyło, że miałem okazję wysłuchać go
        podczas pierwszej swojej wizyty w filharmonii), a który z czasem okazał się
        najczystszą mistyką. (Tu muszę za Gałczyńskim powtórzyć "Słuchajcie skowronka
        dziewczęta! Słuchajcie, do jasnej cholery!)

        Ale podobieństw do epickiego Sibeliusa (Ach ten album Rożdiestwienskiego -
        godzinami słuchałem 2 częśći I, albo 1 części II) w skrajnie introwertycznej
        muzyce RWV jakoś nie mogę się dopatrzeć.

        Ale już dobranoc, wyruszam spać na Antarktydę.
        • kanarek2 Re: Ralph Vaughan Williams 04.07.07, 23:21
          >(Tu muszę za Gałczyńskim powtórzyć "Słuchajcie skowronka
          > dziewczęta! Słuchajcie, do jasnej cholery!)

          To nie było o skowronku tylko o wróbelku:-).

          k.
          • schaetzchen Re: Ralph Vaughan Williams 05.07.07, 08:00
            I chyba o kochaniu a nie o słuchaniu :) Chyba że to taka trawestacja ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka