Dodaj do ulubionych

Moja Marianna....

28.08.04, 23:57
Moja Marianna zniknęła na trzy dni. Nigdy wcześniej tak długo jej nie nie
było. Wypatrywałam jej przez okno i myslałam, ze może poszła sobie od nas....
Wróciła, była tak słaba, ze sie przewracała. Okazało się, że ma bardzo cięzki
uraz. Wczoraj przesła operację - wycięty kawałek stawu. Ma łysy grzbiecik i
długi szew. Siedzi w kołnierzu i jest taka smutna...
Obserwuj wątek
    • umfana Re: Moja Marianna.... 29.08.04, 07:06
      Moje koty kiedys wychodzily na dwor...
      Niestety przykre a nawet tragiczne doswiadczenia spowodowaly, ze maja szlaban na spacery w plenerze.
      Nikt ich juz nie pobije, bedzie znecal sie nad nimi,nie otruje czy zakatuje...
    • k.mmilka Re: Moja Marianna.... 29.08.04, 08:34
      sad((
      Pogłaszcz ją ode mnie...
    • basia553 Re: Moja Marianna.... 29.08.04, 10:20
      biedulka, zycze szybkiego, kociego zdrowienia.
      Wtracam egoistyczna uwage: ciesze sie, ze mieszkam na 4 pietrze i poza
      balkonami kotki nie odwiedzaja "nadworza" z cala paleta niebezpieczenstw
      czyhajacych na nasze malenstwa.
    • hell Re: Moja Marianna.... 29.08.04, 12:07
      Miss dronio masz i tak duzo szczescia naprawde. Moj pierwszy kot wychodzacy
      zawsze wracal do domku, kiedys jednak nie pojawil sie przez tydzien jak
      powrocil nie mial sily wejsc na balkon tak pogryzly go psy. U weterynarza
      bylismy co dziennie nie mowie juz o pienidzach ktore tam zostawilam ale o
      nadzieji ktora mi tam sprzedano. Pewnego dnia wrocilam z pracy i zastalam kota
      w drgawkach wiedzialm ze nie ma dla niego ratunku. Pobieglam do weterynarza z
      kotem na rekach przez lzy nie widzialm drogi. Wet. powiedzial ze to koniec.
      Musialm podjac decyzje o uspieniu i zaniesc go spowrotem do domku... nikomu nie
      zycze takiego doswiadczenia ..Minelo od tego czasu 4 lata nie myslcie ze
      zapomnialam, boli mnie to dalej strasznie a zdjecia kota sa dalej pochowane w
      najciemniejszy kat nie umiem ich ogladac z nostalgia i usmiechem...Po mimo ze
      mam dwa kochane kociaki w dalszym ciagu widze to kocie spojrzenie w momecie jak
      mowie weterynarzowi Tak. Oczywiscie jestem znowu zaryczana, wiec uwierz mi masz
      bardzo duzo szczecia poprzytulaj swoja Marianne. Pozdrawiam
    • miss_dronio Re: Moja Marianna.... 29.08.04, 13:52
      Dziekuję Wam Wszystkim!smile) Marianeczka jakby lepiej- umie juz wygodnie się
      układać w kołnierzu i mruczy jak traktorek przy pieszczotach! Chciałam jeszcze
      egoistycznie nadmienić, że Marianicha wróciła do domu akurat w dniu naszego
      ślubu- więc zamiast do fryzjera czy wizażystki popędziliśmy z nią do wetasmile Noc
      poślubna tez krótsza bo rano trzeba było wstać i Koteczkę od weta zabracsmile))
      • chamariem Re: Moja Marianna.... 29.08.04, 22:38
        Dronko, wielkie gratulacje dla Was! smile)))))))))
        I życzenia zdrowia dla Marianny!
        • miss_dronio Re: Moja Marianna.... 29.08.04, 23:49
          Dziękuję Kochana Chamariemsmile))))
    • basia553 Re: Moja Marianna.... 30.08.04, 10:28
      Mysle ze Marianna nie mogla znalezc lepszej rodziny! Pozdrowienia!
      • miss_dronio Re: Moja Marianna.... 30.08.04, 11:40
        Dziekuję Tobie Basiu za ciepłe słowa. Moja Marianicha była dzisiaj rano na
        wizycie kontrolnej i pan doktor powiedział, że goi się wspaniale i
        rekonwalescencja potrawa krócej niż zakładali. Powiedział też, że po raz
        pierwszy widzi aż tak dzielną koteczkę. Jestem z Niej dumna!smile)
    • hakdil Re: Moja Marianna.... 30.08.04, 18:45
      Ojej...bidulka ta Wasz koteczka...3mam kciuki za koteczkę,nacierpi sie...Ale
      dobrze,ze ma Was!!!!!
    • utrapieniec Re: Moja Marianna.... 31.08.04, 01:29
      Gratulacje i życzenia dla kotki i nowożeńców.
      Ja strasznie boję się o Rudzielca. Mieszkam w blok tak więc swobodne spacery
      nie wchodza w grę. Spacerujemy w puszorku każdego wieczoru. Może Niki nie jest
      najszczęśliwszy, ale lepsze to niż nic.
      Na "wolność" całkowitą nie zdecyduję sie również z innego powodu. Z przykrego
      doświadczenia - sasiadowi ukradli maleńką kotkę. Była ulubiennicą mojego
      Rudzielca, ale i wszystkich okolicznych dzieciaków. Uwielbiała "ganiać" się z
      dziećmi na placu zabaw po wszystkich urządzenniach. Nikt z dorosłych nie
      wiedział kto goni, a kto ucieka. Trzeba dodać, że Malutka była wybitną
      jednostką i w sprawach toalety gnała do swojej kuwety, aż sie kurzyło.
      Wiemy gdzie przebywała kotka przez parę dni, ale właściciele chaty stwierdzili,
      że nie mają żadnego kota i zatrzasnęli drzwi przed nosem spłakanych dzieci,
      które z rodzicami prosiły o zwrot ulubieńca. Dzieci, dorośli "śledzili", ale
      nie udało się. Kotek więcej nie pojawił się na tarasie tamtego domu.
      Tak więc nie tylko utrata zdrowia, ale i inne niebiezpieczeństwa grożą naszym
      Futrzakom.
      Jeszcze raz zdrówka i spróbujecie z puszorkiem - spacer z kotkiem to fajna
      rzecz.
    • macygray Re: Moja Marianna.... 19.09.04, 17:14
      nie martw sie.juz jest o.k moj pedrosik raczyl wpasc pod-chyba samochod-w
      wigilie i wet very zaprzyjazniony operowal go do 1700 nie dajac szans.2 dni
      amoku pooperacyjnego 6tygodni rehabilitacji-0podworka i co?kot-agresor zdrowy
      in shape 3kg goni wiewiorki!
    • miss_dronio Re: Moja Marianna.... 19.09.04, 22:51
      Kochani! Dziękuję za wszystkie życzenia i ciepłe słowa!smile Marianeczka w całkiem
      niezłej formie - bez kołnierza, z bardzo dobrym apetytem i ochotą do pieszczot.
      Trochę jeszcze kuleje ale wet powiedział, ze wraz z rehabilitacja i to minie!
      Jeszcze raz dziękuje i pozdrawiamsmile
      • mar.gajko Re: Moja Marianna.... 21.09.04, 20:32
        Może magnascan? To świetnie robi na takie kostne hostorie, równiez
        kręgosłupowe. A i one uwielbiaja siedziec w tej obręczy. Mruczą jak szalone.
        • miss_dronio Re: Moja Marianna.... 22.09.04, 15:58
          > Może magnascan?
          ooo to ciekawe? Nigdy o tym nie słyszałam!
          • mar.gajko Re: Moja Marianna.... 22.09.04, 20:21
            To jest takie jak ludzkie, tulko chyba dawki mniejsze. Ja miałam kilka
            przypadków takich kostno - uszkodzenio - nerwowych. Ostatnio małą koteczkę z
            uszkodzeniem kręgosłupa między łopatkami. I pomaga. Musi być 10 sesji, ale po 5
            już widać poprawę. Więc jak masz w mieście weta z tym sprzętem to polecam.
            Pozdrawiam
            • brookie Re: Moja Marianna.... 23.09.04, 09:08
              Mariannie zycze szybkiego wyzdrowienia. Kociczka ma szczescie ze ma Was.
              Na pewno wynagrodzi Wam stres mruczeniem i pieszczotami.
              Serdeczne pozdrowienia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka