Moja kociejka jest od zawsze nie wychodzaca, w pazdzierniku będzie rok jak u
mnie jest, od malego kociecia.
Od poczatku tego lata kazda możliwa chwile spedza na balkonie, oczywiście
zabezpieczonym odpowiednio. Niestety mnie cale dnie nie ma, pracuje i wracam
najwczesniej o 17-17.30, wiec korzysta z balkonu rano przed moim wyjsciem i
jak wroce, do poznego wieczora tam przesiaduje

. Często tez wpada do niej
w ciagu dnia moja mama, wypuszcza ja na troche.
Zastanawiam się ostatnio, czy by jej nie sprobowac wyprowadzac na szelkach na
dwor w miejscu zacisznym, gdzie nie ma ludzi, samochodow, psów, żeby mogla
pocieszyc się swiezym powietrzem i żeby jej wynagrodzic te godziny spedzane
samotnie w domu.
Myslicie ze to dobry pomysl? Ona szelek generalnie nie lubi i się zlosci jak
jej zakladam, ale może by się stopniowo przyzwyczaila ...