norma_jean
25.02.03, 21:12
Relacja z mojego rekonesansu we Włoszech, dokąd za jakiś miesiąc wyjadę aby
spędzić tam najbliższe 2-3 lata życia :)
Nie podobało mi się :(((((((((
Miałam pecha - trafiłam na najzimniejszy chyba tydzień tej zimy. To, że zimno
było na dworze to nic, ale nieogrzewane hotele i restauracje doprowadzały
mnie do szału. Tzn. w ich mniemaniu one były ogrzewane, ale w moim -
brrrr!!!! W kulminacyjnym punkcie mojej desperacji siedziałam w eleganckiej
restauracji w puchowej kurtce i rękawiczkach :))
Głównym celem mojego pobytu tam (konkretnie w Vasto - region Abruzzo,
niedaleko Pescary) było znalezienie mieszkania. Jadąc tam myślałam "Jeju
pewnie szczena mi opadnie przy każdym apartamencie, żebym tylko nie wyszła na
wsióra z Polski" Niedawno zresztą przy pierwszym podejściu udało mi się
znaleźć i kupić śliczne mieszkanko w Polsce, więc siłą rozpędu myślałam że
będzie tak we Włoszech. Nic bardziej mylnego.
Vasto - katastrofa do kwadratu. NIC!!!
Następny krok - Francavilla, letniskowa miejscowość tuż obok Pescary -
RATUNKU!!!
I wreszcie Pescara - tam juz obniżyłam loty i jedno było, no.... prawie. Ale
mniej niz bardziej prawie.
Wróciłam załamana jak ja tam wytrzymam parę lat. Bałagan, niezadbane wszystko
naokoło :((
Powoli juz dochodzę do siebie i przekonania, że jakoś się przystosuję, ale
możecie mnie trochę pocieszyć :)))
Przydługie to było, a i tak nie wszystko napisałam :)))
Pozdrawiam