Dodaj do ulubionych

Blog- poproszę o odp. marudną

02.10.13, 18:06
Co powiecie o 18-latce, która pisze tak na swoim blogu, a to tylko jeden z postów (tylko szczerze poproszę):

Jak szkoła przygotowuje do wejścia w dorosłość
Mam 18 lat. Według polskiego prawa jestem pełnoletnia, a co za tym idzie - mogę podjąć pracę zarobkową, kupować alkohol i papierosy, wyjść za mąż, otworzyć własne przedsiębiorstwo, rozliczać się z fiskusem i podejmować ważne decyzje dla państwa, bo przecież mam czynne prawo wyborcze we wszystkich wyborach i bierne w samorządowych. Wchodząc w dorosłość powinnam mieć fundamentalną wiedzę o świecie jaki mnie otacza - o moich obecnych dorosłych obowiązkach i przywilejach. Nie chodzi o to, żeby być nagle specem w dziedzinie prawa podatkowego, czy karnego, ale PAŃSTWO, które te przywileje i obowiązki na mnie nakłada, powinno dopilnować, abym była w pewnych tematach zorientowana. Nie stanowiłoby to wielkiego problemu, skoro do ukończenia 18 lat ciąży na każdym z nas obowiązek szkolny. 9 lat podstawówki, 3 lata gimnazjum i 3, lub 4 lata szkoły średniej. To naprawdę bardzo dużo czasu, w którym młodych ludzi można nauczyć nie tylko obliczania trójmianu kwadratowego, ale także przygotować ich do dorosłego życia w społeczeństwie.

Mnie szkoła nauczyła wiele - na geografii nauczyłam się jak obliczać kąt padania promieni słonecznych o danej godzinie w określonym miejscu. Na biologii dowiedziałam się, że komórka roślinna składa się ze ściany komórkowej, błony komórkowej, mitochondrium, cytoplazmy, jądra komórkowego, wodniczki i chloroplastu. Na matematyce poświęciliśmy wiele czasu na obliczanie funkcji kwadratowych, liniowych, wykładniczych. Do dziś nie wiem jakie ma to zastosowanie w życiu, ale ok - orłem nigdy nie byłam, może inni wiedzą. Język polski - mój ulubiony przedmiot. Teoretycznie nie powinnam się czepiać, ale i tego nie pominę. Poświęcamy wiele godzin lekcyjnych na pieśni i treny Jana Kochanowskiego. Nie chcę tu umniejszać jego twórczości, ale wydaje mi się, że w 2013 roku powinniśmy bardziej skupić się na współczesnych pisarzach - na Szymborskiej, Miłoszu, Lemie, Mrożku, Białoszewskim, Stachurze, Osieckiej itd. W trosce o moje ciśnienie nie będę pisać o każdym przedmiocie z osobna, chciałam tylko pobieżnie wspomnieć o kilku z nich.

Nie mam zamiaru analizować też programu nauczania - byłaby to obszerna lektura, może kiedyś w napływie złości się za to zabiorę. Zdaję sobie sprawę, że nie możemy ograniczać się do nauki czytania, pisania, dodawania i odejmowania. Trzeba jednak pamiętać o tym, że czasy się zmieniają i szkoła powinna dotrzymywać tempa. Niestety - w szkolnictwie jest spory zastój i jeżeli już coś się tam zmienia, to zazwyczaj na gorsze. Nie można dzisiejszej młodzieży uczyć tego samego i tymi samymi metodami, co choćby 20 lat temu. W skrócie napiszę o tym, co boli mnie najbardziej i co chciałabym zmienić jak najszybciej.

Zacznę od tematu, którym zajął się Ruch Palikota i Ruch Młodych - edukacja seksualna. Ja, jako osiemnastolatka, w szkole po raz pierwszy o środkach antykoncepcyjnych, o chorobach wenerycznych i cyklu menstruacyjnym dowiedziałam się w tym roku, wiosną na lekcji biologii. To nie jest żart. Czy w takim razie szkoła zakłada, że młodzież swoją przygodę z seksem zaczyna po ślubie, albo nawet po maturze? Ja nie pospieszam, nie mówię kiedy powinno się zacząć, ale bądźmy szczerzy - wśród maturzystów nie ma zbyt wielu dziewic. Kto nie zna nastoletniej matki? O takich sprawach powinno uczyć się znacznie wcześniej - w I gimnazjum! I nie podczas jednej godziny lekcyjnej. Powinien powstać osobny przedmiot, którego powinni uczyć odpowiednio przygotowani nauczyciele. Nie chodzi tu, jak niektórym się wydaje, o naukę o samej kopulacji. Na tych lekcjach powinniśmy zdobyć szeroką wiedzę o antykoncepcji, o chorobach wenerycznych, o ciąży samej w sobie, o szacunku do siebie, o przemocy w rodzinie, o tym, że do seksu potrzeba miłości i zgody obu stron. Pewnie zaraz ktoś powie, że tego powinniśmy dowiedzieć się od rodziców. Oczywiście, że powinniśmy, ale życie pokazuje, że jest inaczej. Państwo powinno opiekować się obywatelami i o nich dbać.

Kolejna kwestia - codziennie słyszymy jak trudno o pracę. Zachodzimy w głowę jaki kierunek studiów wybrać, co jest opłacalne, w jakiej branży zrobimy karierę, jakie powinniśmy mieć kwalifikacje. Czy to nie jest najwyższy czas, by wprowadzić do szkół doradztwo zawodowe? Poznalibyśmy tam wiele opcji, może część osób dzięki temu by się ukierunkowała. To jest niesamowicie potrzebne i państwo w trosce nawet o gospodarkę powinno wprowadzić ten pomysł w życie - wystarczy nam tych magistrów po studiach, które nie dawały im satysfakcji, a teraz nie dadzą pracy.

Podstawy Przedsiębiorczości - teoretycznie ten przedmiot istnieje w szkole średniej, w wymiarze 2 godzin lekcyjnych na trzy lata nauki. W książkach od PP znajdziemy wiele cennych informacji o rynku pracy, o biznesie, o podatkach, kredytach, bankach itd itd itd. Czyli można powiedzieć, że młodzież tę wiedzę dostała, że jako absolwenci dadzą sobie radę z biurokracją jaka na nich czeka na każdym kroku. Niestety każdy, kto niedawno skończył szkołę, lub chodzi do niej teraz, wie, że PP traktowane jest jako przedmiot marginalny. Jakby nie miał żadnego znaczenia - proste kartkóweczki, prace dodatkowe żeby podwyższyć ocenę, lekcje, na których odrabia się matematykę... A przecież to są bardzo ważne rzeczy! Dlaczego polska szkoła wciąż wychodzi z założenia, że w dorosłym życiu od wiedzy o przedsiębiorczości bardziej przyda nam się otrzymywanie wodorotlenków metali z ich tlenków?

Media huczą z każdej strony o ekologii, o problemach z jakimi boryka się nasza planeta, o ociepleniu klimatu. Dlaczego w szkole tak mało o tym się mówi? Czemu poświęcamy wiele czasu na analizowanie budowy pantofelka, czy komórki zwierzęcej, zamiast skupić się na tym, w jaki sposób, my, zwykli ludzie, możemy na co dzień troszczyć się o naszą planetę? Niektóre nawyki powinny być wpajane od dziecka. Tak jak w podstawówce uczy się dzieci zwrotów grzecznościowych i przypomina o istotnej roli szczoteczki do zębów w naszym życiu, tak powinno się uczyć gdzie wyrzucać jakie odpady! Segregacja śmieci, oszczędzanie wody, wyłączanie światła, odłączanie ładowarek, utylizacja elektrośmieci... Takie podstawowe rzeczy, to wiedza elementarna, od dziecka powinno wpajać się te eko-nawyki.

Na koniec - historia. Lubię, ciekawi mnie, ale dla większości jest zmorą. Doskonale to rozumiem, bo wiem, jak jest ona wykładana. Żyjemy w XXI wieku, mamy komputery, tablice interaktywne itd. Dlaczego nauczyciele tak rzadko z tego korzystają? W klasach o kierunkach ścisłych powinno się uczniów jak najbardziej zachęcać do tego przedmiotu, starać się ich zaciekawić. Bądźmy szczerzy - to, co było 500, czy 600 lat temu z trudem zaciekawi humanistę, a co dopiero mówić o "matfizach"... Może czas najwyższy skupić się na historii XIX i XX wieku, a o poprzednich epokach uczyć się pobieżnie, tylko o tych najważniejszych wydarzeniach, miejscach, osobach? Wtedy nikt nie pytałby kim jest Jaruzelski i nie mylił go z Bartoszewskim... A to się zdarza, dość często. Chyba, że MEN wychodzi z założenia, że faktycznie należy więcej czasu poświęcić czasom książąt śląskich, niż obradom okrągłego stołu, czy wprowadzeniu stanu wojennego... Przecież Ministerstwo musi mieć rację.

I tak największą farsą jest liczba godzin poszczególnych przedmiotów - religii przez wszystkie lata, od zerówki, aż do ukończenia szkoły średniej mamy po 2 godziny tygodniowo. Geografii - 1. WOSu - 1. Ale to osobny temat, nie na dziś.
Obserwuj wątek
    • balamuk Re: Blog- poproszę o odp. marudną 02.10.13, 19:26
      Koniecznie ma by marudnie? A proszę bardzo: "Bądźmy szczerzy - to, co było 500, czy 600 lat temu z trudem zaciekawi humanistę, a co dopiero mówić o "matfizach"..." - kompletna, rozpaczliwa bzdura.
      • ewa9717 Re: Blog- poproszę o odp. marudną 02.10.13, 21:48
        Powiem nawet tak: w życiu spotkałam więcej zainteresowanych historią (róznie odległą) matfizów niż humanów wink
        Jeśli pisząca ma 18 lat, wszystko ok, łącznie z prędkością i czasem powierzchownoscią wniosków, ale mam takie dziwne psie czucie, ze to nie jest osiemnatolatka...
    • minoliz Re: Blog- poproszę o odp. marudną 02.10.13, 22:04
      Ciekawy zapis na blogu , bardzo ciekawy , dojrzały jak na 18-latke , może nawet za dojrzały ale społeczeństwo nam dojrzewa
      Czy istnieje możliwość linka do tego blogu aby skonfrontować inne wpisy ?
      Jedno jest pewne od pewniejszych , pisze prawde bez względu kto prowadzi ten blog , religii jest dużo , dużo za dużo w stosunku do innych , bardziej potrzebnych przedmiotów
      • kapitan_marchewa Re: Blog- poproszę o odp. marudną 03.10.13, 18:09
        @minoliz
        Link wysłany na pocztę gazetową.
        • minoliz Re: Blog- poproszę o odp. marudną 03.10.13, 19:11
          kapitan_marchewa napisał:

          > @minoliz
          > Link wysłany na pocztę gazetową.

          Dzięki , sprawdze , poczytam
          • minoliz Re: Blog- poproszę o odp. marudną 04.10.13, 16:07
            minoliz napisała:

            > kapitan_marchewa napisał:
            >
            > > @minoliz
            > > Link wysłany na pocztę gazetową.
            >
            > Dzięki , sprawdze , poczytam
            >
            >

            Jeszcze raz dzięki , poczytałam , pooglądałam , super blog , fajne fotki , poruszane sprawy bardzo dojrzałe smile czyli młodsze pokolenie jeszcze nie jest całkiem na straconej pozycji , potrafi myśleć samodzielnie , to budujące smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka