Dodaj do ulubionych

agent J 3 23

25.01.03, 01:22
I znów kolejny tydzień mija i nikt mnie przed 13 z łóżka nie wyrzuci bez kija.

Wyspać się czas, bo od poniedziałku znów:

6.30 - pobudka,
9.00 - do pracy,
17.00 lub po - z pracy,
22.00 lub po - forum,
1.00 lub po - gadki na GG,
2.00 lub po - drzemka, bo przecież 4 godziny z hakiem to nie sen,
6.30 -... etc...

I jak tu nie przespać soboty?

pijaw_zaspany :-)
Obserwuj wątek
    • aard Re: agent J 3 23 27.01.03, 12:56
      A co między 17 a 22?
      aA
      Rd_wścibski
      • pijaw A ja odpowiadam : 02.02.03, 19:07
        Spędzam najpiekniejsze chwile danego dnia - razem z moim Kochaniem :-)
    • finneznam Agent J 6 22 28.01.03, 08:39
      pijaw napisał:

      > I znów kolejny tydzień mija i nikt mnie przed 13 z łóżka nie wyrzuci bez kija.
      > Wyspać się czas, bo od poniedziałku znów:

      > 6.30 - pobudka,
      > 9.00 - do pracy,

      Czyli się budzisz a potem co? Między 6.30 a 9.00 to jest 170 minut.
      A czy o 9.00 wychodzisz do pracy, czy docierasz do pracy?

      Pytam z ciekawości, bo moja wersja jest taka:
      5.30 pobudka
      5.45 do pracy

      Krótkoczas skutkujący tym, że jeśli nie wyleję na siebie wrzątku o aromacie kawowym, to czasami wychodzę do
      pracy ze szczoteczką w gębie.
      • finneznam Agent J 5 48 29.01.03, 09:05
        finneznam napisał:
        > Czyli się budzisz a potem co? Między 6.30 a 9.00 to jest 170 minut.
        > A czy o 9.00 wychodzisz do pracy, czy docierasz do pracy?
        >
        > Pytam z ciekawości, bo moja wersja jest taka:
        > 5.30 pobudka
        > 5.45 do pracy

        Kuźwa a dzisiaj to juz przegiąłem. Budzik zadzwonił 5.30, a ja głupi, myślę: pośpię sobie jeszcze kapkę. Potem
        rozległo się tykanie. Nie tykał zegar, nie tykała mnie żona, to tyknęło przeczucie. Rzut ołowianego oka na wskazówki
        niefosforyzujące (trzeba wcisnąć pieprzony guziczek żeby podświetliło), ołów rozwala chronometr w pizgi, aleć
        widzę: 5.48. Za dwanaście szósta. A ja mam o szóstej autobus. Który jedzie godzinę. A w pracy mam być koło
        siódmej. A następnego autobusu nie ma, bo złamasy wprowadzili system, że przez ferie rozkład jest taki jak przez
        wakacje a przez wakacje jest taki jak przez święta a przez święta jest taki, że nic nie jeździ. Związek przewoźników
        uzasadnia, że w okresach wolnych od nauki jeździ mniej młodzieży, więc nie potrzeba tylu kursów. Ciekawe tylko,
        jakaż to młodzież jeździ w czasie wolnym od nauki o szóstej dwadzieścia (a taki kurs np. wyciachano z listy).

        W każdym razie mam dwie minuty do wyjścia.

        Co się działo, co się działo, takie piekło, że jakbym z rymem opisał, to Dantego trzeba by wyciągnąć ze spisu lektur, bo
        ja bym miał dramatyczniej. ALE zdążyłem, z worami pod oczami, kudłami każdym w inną stronę świata (to się zgadza,
        ja mam około czterech kudłów), kapeluszem pod pachą, płaszczem na wywrotną stronę, nogą oślizganą po wiejskich
        grudach. No i garść witamin (zamiast śniadania) w subtelnym połaczeniu z wyciskiem z tubki pasty do zębów (bo
        żeby umyć szans nie było). Jeszcze w autobusie dożerałem, toczyłem fluorową pianę i wzrokiem błędnym, suknią
        plugawą straszyłem nielicznych współpasażerów, sznurówki wiązałem.
        W dodatku nie wypilem przedświtowej kawy, i to już drugi dzień z rzędu. A jak nie wypijam, to często kiwam się nad
        lektura, kiwam, kiwam, a potem widzę świat z perspektywy zabłoconej podłogi autobusu i kpiąco podejrzliwe
        popatrywania nade mną. Owszem, we śnie spadam z busowego fotelika.
        Wszystko przez to ciśnienie, najniższe w Polsce, jakieś 960HPa teraz, a pomyśleć, że miałem od dzisiaj mieć urlop.
      • pijaw 170 minut szczegółów: 02.02.03, 19:19
        Budzik dzwoni o 6:30, wstaję o 6:40, biore prysznic, golę się, myję głowę, etc.
        od 6:41 do 6:55, 6:55 - 7:05 prasowanie koszulki, 7:05 - 7:20 śniadanko, 7:21
        szorowanie ząbków, czesanie, etc., 7:25 - wciskanie się w garniturek i kontrola
        torby, czego to znowu o mały włos nie zapomniałem, 7:30 - kurtka i za drzwi do
        metra. 7:35 docieram na stację metra, 7:55 wysiadam w centrum stolnicy, 7:57 -
        7:58 przejeżdżam jeden przystanek tramwajem i przebiegam do pracy mojego
        Kochania, daję Jej buziaka na miły początek dnia i wracam na przystanek - 8:07
        wsiadam do tramwaju i podjeżdżam kolejne dwa przystanki, schodzę na Wisłostradę
        i o 8:15 kumpel z pracy zabiera mnie samochodem do pracy. Po drodze przysypiam.
        8:45 jesteśmy w robocie, powoli się budzę, o 9-tej otwierają firmę, więc trzeba
        się zmobilizować DO PRACY.

        Czy teraz wszystko jasne? :-)))))))))))))

        Pozdrawiam,

        pijaw_nareszcze_wyspany_(dziś_zaliczyłem_17h_23min_36sek_snu) :-)))))))))
        • aard Ale fajnie 04.02.03, 14:58
          Wygląda jak cytat z "Co i zrobisz jak mnie złapiesz?"
          • pijaw Alez skąd! w 'Co mi zrobisz...' jest tak: 08.02.03, 23:59
            "- Ja to mam prosze pana bardzo dobre połączenie: Wstaję rano, za piętnascie
            trzecia, latem to już widno, za piętnascie trzecia jestem ogolony, ogolę się
            wieczorem, śniadanie jadam na kolację, tylko.. wstaje i wychodzę.
            - No, ubierasz się pan.
            - płaszcz zakładam - opłaca mi się rozbierać po śniadaniu? Do pekaes mam pieć
            kilometry. O czwartej za pietnaście jest pekaes.
            - I zdążasz pan?
            -Nie. Ale i tak mam dobrze, bo jest przepełniony i nie zatrzymuje się.
            Przystanek idę do mleczarni - to jest godzinka - Potem szybko wiozą mnie do
            Szymanowa. Mleko, wiesz pan, ma najszybszy transport. Inaczej się zsiada. Z
            Szymanowa, znoszę bański i łapię WKD. Na ochocie w elektryczny, do stadionu. A
            potem to już mam z górki. Bo tak: w 119, przesiadka w trzynastkę, przesiadka w
            trzysta czterdzieści pięć i jestem w domu. Znaczy w robocie. I jest za
            pietnaście siódma! To jeszcze mam kwadrans! To sobie obiad jem w bufecie! To po
            fajrancie już nie muszę zostawać, żeby jeść, tylko prosto do domu. I góra 22.50
            jestem z powrotem. Golę się, jem śnadanie i idę spać."

            Hehe :-)
            • aard Przepisałeś to? Eeee, pewnie gdzieś wyszperałeś:-) 10.02.03, 12:38
              :-))))))))))))))))))))
              Tak czy owak nie zaprzeczysz, że podobieństwo jest uderzające ;-)
              • pijaw Przepisałem z mp3-ki, bo misie 10.02.03, 23:59
                stronka z tekstami gdzieś zapodziała :-(

                Ale ja golę się rano i jem śniadanie o "właściwej" porze ;-)))
                • aard Pijawie... 11.02.03, 10:32
                  pijaw napisał:

                  > Ale ja golę się rano i jem śniadanie o "właściwej" porze ;-)))
                  Ty Konserwo!
                  ;-)
                  • pijaw To my, konserwy :-) 11.02.03, 22:14
                    JAk na konserwatystę przyssało (bo od przystawania go nogi bolały), rano
                    pomiedzy porannymi ablucjami, wrzucam do żoładka to, co akurat jest pod ręką i
                    nie trzeba kroić, smarować, etc. (moga to być - chrupki goldflakes o ile
                    otwarta jest torebka - nie mam siły się z nią rano szarpać, z mlekiem z
                    lodówki, jeśli jest otwarte - z powyzszych powodów - z drzwaimi od lodówki
                    sobie jeszcze rano radzę. Tylko tam jest na tyle przyjazne swiatło, ze mnie nie
                    razi). Do pracy sniadania nie biore, bo nie chce mi się robić. Gdy podjeżdżam
                    do Kochania, Ona zawsze wciska mi jakieś świeże bułeczki z różnymi wynalazkami,
                    pyszne kanapki pełne smakowitych różności, batoniki, zebym nie schudł za
                    bardzo, etc. Nie chce mi się tego dźwigać, więc zwykle na siłę wciska mi to
                    wszystko do plecaka. Dobrze, że do pracy jadęsamochodem z kumplem, bo bym tego
                    nie doniósł :-))))))) (w tym miejscu muszę dodać: Kocham Cię Kochanie!! :-))
                    W pracy zwykle nie chce mi się wyjść na śniadanie od biurka, więc zwlekam z tym
                    aż się mój wrzód odezwie. Nie poddaję się jednak tak łatwo. Najpierw katuję
                    wrzód ranigastem. Gdy zaczyna głośno protestować i wszyscy się na mnie dziwnie
                    patrzą, podążam do kuchni. Najpierw robię herbatę i wychodzę. Samym faktem
                    włączenia wody na herbatę udaje mi się na troche oszukać żołądek. Frajer myśli,
                    że jak tylko się zrobi herbata to jeść dostanie. Po półgodzinie wracam wstawić
                    wodę ponownie. Przypominam sobie, ze zapomniałem kanapek. Wracam do kuchni po
                    dwudziestu minutach, bo rano byłem zapsany i nawet nie zauważyłem, jak
                    odruchowo włożyłem paczkę z kanapkami od Kochania do lodówki w kuchni. Włączam
                    wodę. Kanapki wkłądam do mikrofali. Wyjmuję kanapki, odwijam torebki, folijki i
                    papierki i wkładam ponownie. Na talerzyku. Nie chcę stać bezczynnie obok
                    mikrofali i czajnika, więc wychodzę zrobić coś konkretnego. Wracam
                    kilkadziesiąt minut później. Kanapki mają temperaturę pokojową, ale masło się
                    wytopiło. Zastaję - o dziwo! - gotową herbatę. Wychodzący z kuchni kolega rzuca
                    przez ramię: "zalałem Ci herbatę!". "Dzięki!" odpowiadam. Zaglądam do kubka.
                    Hmm... Wygląda normalnie. Jak herbata. Nie jest zalana. Ani trochę nawet
                    wstawiona nie jest. Normalna, trzeźwa, gorąca herbata. Gorąca. Właśnie. Niech
                    troche ostygnie. Wychodzę odebrać telefon. Wracam za dziesięć minut i szybko
                    pochłaniam zziębnięte kanapki i letnią herbatę. Za godzinę fajrant, a ja mam
                    jeszcze kupę roboty na dziś!
                    • aard Jeszcze nie widziałem 12.02.03, 09:37
                      żeby LENIWE w konserwach sprzedawali, to musi być Twój wynalazek ;-)
                      • pijaw Więc widzisz :-) 13.02.03, 00:08
                        Ja tu takie wynalazki, a Ty mówisz, żem konserwatystą jest :-)

                        Doceń mnie przynajmniej kulinarnie :-)))))))))))))

                        A tak właściwie gotowe potrawy z konserwy winny mieć odpowiednią nazwę, np.
                        leniwe w konserwach: "Leniwy hutnik". Chociaż nie jest to najleprzy pomysł
                        biorąc pod uwagę restrukturyzację polskich hut.
                        • aard Zatem i owsem, widzę 13.02.03, 14:34
                          pijaw napisał:

                          > Ja tu takie wynalazki, a Ty mówisz, żem konserwatystą jest :-)
                          Właśnie - najwyraźniej nie trzymam się qpy...

                          > Doceń mnie przynajmniej kulinarnie :-)))))))))))))
                          Doce(n)(t)iłem.
                          >
                          > A tak właściwie gotowe potrawy z konserwy winny mieć odpowiednią nazwę, np.
                          > leniwe w konserwach: "Leniwy hutnik". Chociaż nie jest to najleprzy pomysł
                          > biorąc pod uwagę restrukturyzację polskich hut.
                          To byłoby niepoprawne politycznie. Choć jeszcze bardziej niepoprawna jest
                          restrukturyzacja...
                          • pijaw Zadem i owsem - to dopiero końserwa (n/t) :-) 13.02.03, 15:33

                            • pijaw owies koń serwujący zadem 15.02.03, 00:02
                              Zad koń serwujący owies. Koń serwujący owies zadem. Cóż, mało to apetyczne,
                              gdyż tak serwowany owies jest już po części nieźle strawiony. Może się to
                              przyczynić do jego lepszej konserwacji. Albo i nie. Choć dla takiego żuczka
                              gnojarka, jednen taki koński serwis jest konserwą na długie, samotne larwalne
                              dni. Czyli jako racja żywnościowa o przedłużonej trwałości, podchodzi pod
                              konserwatywną definicję. Chyba mam rację? Mimo iz prywatnie preferuję inną
                              żywność i konserwy?
                              • aard Utopiony w zaserwowanym zadem owsie 15.02.03, 14:33
                                Czy to jest utopia...?
                                • pijaw Jak dla niektórych żuczków... 15.02.03, 23:41
                                  dwukilogramowa konserwa z produktem końskiego zadu z owsa, to dla niejednego
                                  żuczka gnojarka raj na ziemi, czyli wyspy szczęśliwe, czyli modelowa
                                  lokalizacja, czyli Utopia. Jak by na to nie patrzeć. Biorąc pod uwagę
                                  oczywiście dzieło Thomasa Morusa (czy More'a jak kto woli). Każda wyspa, na
                                  której konie występują tylko po to, aby serwować żuczkom wprost przed
                                  szczękoczułki owies z zadu, to Utopia. Nawet dla żuczków obdażonych ogromną
                                  wyobraźnią.
                                  • pijaw A pozadem... 15.02.03, 23:42
                                    To przecie rezerwat, no nie? Wiec nawet poczciwym realnym żuczkom udzielić
                                    schronienia na zimę trzeba :-)
                                    • pijaw A tak BTW: 16.02.03, 00:20
                                      Co robią zimową porą żuczki gnojarki?
                                      • pijaw Zimowe żuczki 03.03.03, 23:32
                                        Siedą w gnoju. Gnojki!
                                        • aard Czyżby? 05.03.03, 14:41
                                          pijaw napisał:

                                          > Siedą w gnoju. Gnojki!
                                          Może raczej gojki? No, chyba, że one wyznania mojżeszowego są...
                                          • pijaw Czemuż to? 01.04.03, 19:49
                                            Gojki wyznają malarstwo Goyi. Czy własnie jego pisarstwo. Czy ine arstwo. Jest
                                            im chyba wszystko jedno, bo gojki to gojki. I gnojki. Też. Rzekł Jeż.
                                            :-)
                                            • szprota1 A Holly mówi... 03.04.03, 16:35
                                              Ze goj to nieżyd nosa...
                                              • aard Nos (talgia) 07.04.03, 11:59
                                                za powiedzonkami Holly'ego mnie ogarnia...
                                                • pijaw I Mela 'n' Holly'a toże serce porusza /nt 10.04.03, 20:28

    • pijaw Hehe, to jest najdłuższy wątek na tym forum :- 10.04.03, 20:30

    • pijaw Hehe, to jest najdłuższy wątek na tym forum :-) 10.04.03, 20:32
      A na dodatek 28 wpis! Mój urodziurorurodzinowy :-)
      Chociaż ja już się urodziłem dawno, a i rocznica była dawno :-)
      • pijaw Ojej!!! Poszło 2 razy :- 10.04.03, 20:32

      • pijaw Ojej!!! Poszło 2 razy :-( 10.04.03, 20:33
        I do tego z dwuminutowym odstępem :-(
        Dziwne...
        • pijaw Znowu?????!!!!??? 10.04.03, 20:34
          Aż się boję, ze przyjdę do domu, a tam drugi pijaw będzię siedział, tylko o
          minutę czy dwie przesunięty czasowo...
          Jak u Lema...
          Ech...
          • aard Pijawów dwóch 11.04.03, 11:25
            pijaw napisał:

            > Aż się boję, ze przyjdę do domu, a tam drugi pijaw będzię siedział, tylko o
            > minutę czy dwie przesunięty czasowo...
            Nie chciałbyś mieć kogoś, kto by Cię całkowicie rozumiał?
            ;-)
            • pijaw pijawów jedyność zagrożona 15.04.03, 12:32
              aard napisał:

              > Nie chciałbyś mieć kogoś, kto by Cię całkowicie rozumiał?
              > ;-)


              Może bym chciał, ale lubię być tą osobą, która ma zawsze rację :-)
              • aard Re: pijawów jedyność zagrożona 15.04.03, 13:37
                pijaw napisał:

                > Może bym chciał, ale lubię być tą osobą, która ma zawsze rację :-)
                Ależ właśnie wtedy mógłbyś ją sobie (nawzajem) bez ustanku przyznawać :-)))
                • pijaw Re: pijawów jedyność zagrożona 25.04.03, 21:41
                  aard napisał:


                  > Ależ właśnie wtedy mógłbyś ją sobie (nawzajem) bez ustanku przyznawać :-)))
                  >
                  No właśnie!!
                  A ja tak nie lubię jak ktos ma ostatnie słowo w dyskusji!!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka