stephen_s
20.01.17, 19:40
Wczoraj wieczorem dowiedziałem się o czymś, co mnie trochę zafrapowało...
Mianowicie, jeden dość znany portal społecznościowy, z założenia nakierowany na łączenie ludzi pod względem zainteresowań erotycznych, musiał niedawno dokonać sporej cenzury dopuszczanych treści, fetyszy itd. Musieli wyciąć wszystko, co tyczyło treści związanych z niedobrowolnym seksem (od fantazji o gwałtach do fantazji o hipnotyzowaniu), przemocą zostawiającą trwałe ślady, nienawiścią czy też rzeczach typu kazirodztwo. Stało się tak, bo kolejne banki obsługujące portal zaczęły mu zamykać komercyjne rachunki bankowe na życzenie jednej z dwóch korporacji kartowych (czyli Visa lub Mastercard).
Trochę jest to... niepokojące. Tzn. oczywiście nawet portal erotyczny ma prawo stawiać granice i na pewno nie powinien sprzyjać niczemu, co jest nielegalne. Z drugiej strony, zainteresowania erotyczne są... różne. Akurat fantazje o gwałcie są jedną z treści stale pojawiających się w erotyce tak mężczyzn, jak kobiet. Jest kupa ludzi lubiących fantazjować o przemocy czy też - jakby to nie było szokujące - o kazirodztwie. Co do treści nienawistnych, to spotkałem kiedyś w sieci dziewczynę z Izraela, której fantazje erotyczne dotyczyły m.in. bycia ofiarą SS-mana wyzywającego ją od "żydowskich szmat". Więc...
Generalnie, jest sporo ludzi, którzy są normalni, krzywdy nikomu nie czynią, tylko po prostu mają mniej lub bardziej, hm, barwne upodobania seksualne. Tacy ludzie też mają prawo korzystać z Internetu. I jest to trochę Orwellowskie, że nagle takim ludziom można np. zamknąć portal, bo ktoś w jakiejś korporacji tak zdecydował i zaczął wywierać presję finansową na obsługujące taki portal banki. To też jest forma cenzury... I nijak nie da się z tym walczyć tak naprawdę.