becikk1
07.05.07, 12:23
Rozbita...totalnie. Jest w moim zyciu ktoś kto od 1,5 roku jest mi bliski w
sposob duchowy, bo przecież nigdy nic miedzy nami sie nie zdarzylo, choc od
zawsze siebie pociagaliśmy. Pracujemy razem. Jest moim soulmate - tak
strasznie do mnie podobny i rozumiejacy jak nikt do tej pory, za nami godziny
rozmów i długich konwersacji. On zawsze mial dziewczyne, ja zawsze bylam w
zwiazku. Teraz, od paru tygodni oboje jestesmy wolni, troche porozwalani po
przejsciach.. ale od razu cos sie miedzy nami wydarzylo - spotkalismy sie po
raz pierwszy...ciagnelo nas do siebie, tesknilismy, wiec spotkanie bylo
intensywne - duchowo i fizycznie tez choc nic sie nie stało. Cala sytucja
jest jakaś nierealna, abstrakcyjna...tak długo siebie chcieliśmy...tylko co
dalej? Oboje nie wiemy co robimy, ale ta siła chwilowo jest silniejsza niz
rozsądek...Czy to tylko namietna chwila, ktorej powinnam sie poddac
niezaleznie jakie konsekwencje? Czy ta chwila ma szanse na zwiazek, czy
bedzie poczatkiem czegos ważnego czy też tylko końcem długiego oczekiwania i
pustką? Co mam robić....Proszę, pomóżcie... xxx