Dodaj do ulubionych

Może w latach 70 tych....30 stych ,nie pamiętam

18.04.04, 14:41
Knajpki (Kaprys)Sódmiejska.Okrąglak. kto pamięta ,kto chodził.kto
balował????I do Polonii na barszczyk z uszkami chodził.I szlifował
świętojańską w górę i w dół. A Roxana .O Jezusie kochany kiedy to było?????
Obserwuj wątek
    • gaz.gaz.gaz.na.ulicach Lata 70, lata 80 :) 18.04.04, 15:34
      Okraglak byl przy kosciele NMP na Swietojanskiej! Wieki temu. Taka cudowna
      mordownia:)
      • vitalia Re: Lata 70, lata 80 :) 18.04.04, 16:25
        Powiedz lepiej gdzie się chodziłaś pobawić.....Bo ja chodziłam i qrdę mam teraz
        co wspominać..
        • windyga Re: Lata 70, lata 80 :) 18.04.04, 17:02
          vitalia napisała:

          > Powiedz lepiej gdzie się chodziłaś pobawić.....Bo ja chodziłam i qrdę mam
          teraz
          >
          > co wspominać..


          Błe. Ja to mało sie bawiłam w lokalach i mój synalek te rodzinne zaległości
          dziś intensywnie odrabia;))
          Ale wiem, że dawno, dawno temu w Lilipucie, czyli "kapciu" było kultowo i grała
          Rama 111 z działającym i cudnym do dzis Przemkiem Dyakowskim, a spiewła
          Marianna Wróblewska. To musiały byc lata przełomu 60/70 i dalej.
          • gaz.gaz.gaz.na.ulicach Re: Lata 70, lata 80 :) 18.04.04, 17:09
            Ja sie nie bawilam. Chodzilam grzecznie do szkoly i jadlam lody w Marioli jak
            byla jeszcze nedzna budka z desek na rogu Dzierzynskiego i Czolgistow przy MOIM
            III LO.
    • vitalia Re: Może w latach 70 tych....30 stych ,nie pamięt 18.04.04, 20:33
      he he he he ,,to żałujcie ,ja i szkoły pokończyłam i sie wtszalałam.Alę do
      KAPCIA nie chodziłam bom jeszcze za smarkata była,ale moje rodzeństwo to tam
      chadzało..
      • windyga Re: Może w latach 70 tych....30 stych ,nie pamięt 18.04.04, 22:18
        Zachowałmi sie regulamin szkolny z mego liceum, czyli I LO w Orłowie. Zresztą i
        bez niego dobrze pamietam, że nie wolno nam było:
        - być poza domem po godz. 22.00
        - chodzić do lokali
        - chodzić w spodniach ( tylko w dresach na przysposobieniu wojskowym...)

        Należało:
        - chodzić w granatach od stóp do głów
        - beret z otokiem czerwonym
        - tarcza na lewym rekawiev
        - rajstopy w prązki

        I nie było to za króla Ćwieczka, choć niestety dawno;))
        Ale kolor granatowy i tak uwielbiam
        • x2468 Re: Może w latach 70 tych....30 stych ,nie pamięt 29.05.04, 09:48
          Gwoli uscislenia.okraglak,to byla bardzo przyzwoita kawiarnia.Tam rowniez
          muzyka byla jak to sie dzisiaj mowi po staropollsku"life"Na koncu faktycznie
          sala byla okragla,z dziura w dachu i drzewem na srodku.Przy stolikach zajmowalo
          miejsce towarzystwo,jak to wtedy mowiono"niedobitki sanacyjnej reakcji".Korona
          drzewa byla nad lokalem.Jak sie to nazywalo,niestet nie pamietam.Mordownia to
          byl bar"Postoj"w tym samym budynku,od strony poludniowej.Miescily sie te lokale
          pomiedzy wejsciem do kosciolka "Gwiazd Morza"na Swietojanskiej a ulica
          Zgmuntowska.Wejscia byly od strony Swietojanskiej.Po drugiej stronie ulicy byla
          kawiarnia-cukiernia.Ta przetrwala do dnia dzisiejszego.Na ulicy Traugutta 20m
          od Swietojanskiej miescila sie kwiarnia "Wiedenska".Cala kawiarnia to bylo 4-5
          stolikow.Wlasccielka byla Pani Golancz,(przepraszam jesli przekrecilem nazwisko)
          ktora krolowala za miniatorowym barem.Na tance,mlodziez chodzila do
          klubu"Kolejarz",ktory miescil sie tzw.Domu Kolejarza,na ulicy Jana z Kolna
          pomiedzy budynkiem sadu a hala rybna.Tam graly takie zespoly jak 5lini
          czy "Czerwono-Czarni.Sopocki Non-Stop byl znacznie pozniej.Innym miejscem gdzie
          mlodziez mogla potanczyc byl PSS.Byla to sala nad kawiarnia"Saga".Miescilo sie
          to w budynku wybudowanym przez PSS przy WladyslawaIV jakies 30m od wtedy ulicy
          Czolgistow.
          • windyga Re: Może w latach 70 tych....30 stych ,nie pamięt 29.05.04, 17:29
            x2468 napisał:

            > > pomiedzy wejsciem do kosciolka "Gwiazd Morza"na Swietojanskiej a ulica
            > Zgmuntowska.Wejscia byly od strony Swietojanskiej.Po drugiej stronie ulicy
            byla
            >
            > kawiarnia-cukiernia.Ta przetrwala do dnia dzisiejszego.Na ulicy Traugutta 20m
            > od Swietojanskiej miescila sie kwiarnia "Wiedenska".Cala kawiarnia to bylo 4-
            5
            > stolikow.Wlasccielka byla Pani Golancz,(przepraszam jesli przekrecilem
            nazwisko
            > )
            > ktora krolowala za miniatorowym barem.>
            >
            Gwoli sprostowania - kościółek przy Świętojańskiej ( w tym roku 80 lecie), ma
            za patronkę Najświętszą Marie Pannę. A kościół Stella Maris, czyli Gwiazda
            Morza, czyli oo Redemptorystów jest na Portowej vis a vis policji.
            Cośmi sie teżkołacze, że kawiarnia Wiedeńsk nie była przy ul. Traugutta, tylko
            dzisiejszej Armii Krajowej ( kiedyś 22 lipca)
            • x2468 Re: Może w latach 70 tych....30 stych ,nie pamięt 30.05.04, 10:13
              "Wiedenska"z cala pewnoscia byla na Traugutta.
    • 18kwie2004 czy ktoś tu wspominał "Kaprys"? 29.05.04, 14:47
      mogę zapytać o szczegóły? Bywalcy "Kaprysu" i bywalcy forów internetowych
      Wyborczej to chyba dwa wykluczające się wzajemnie zbiory?
      • vitalia Re: czy ktoś tu wspominał "Kaprys"? 30.05.04, 13:45
        Tak ,,,,ja wspominam Kaprys bo tam częstto chadzałuważam ,że to był
        najlepszy ,,klubik,,Ciągle te same znajome twarze i niepowtarzalna
        atmosferka....bardzo mile wspominam tamten Kaprys,chociaż do dzisiaj odbywają
        się tam imprezki na zamówienie i można czuć się jak dawniej.>>Kaprysowicze
        Lączcie się<< A tak na marginesie,,czemu uważasz ,że internauci i bywalcy
        Kaprysu to dwa różne zbiory?????bo nie wiem o co chodzi???
        • 18kwie2004 Kaprys moja miłość 30.05.04, 15:00
          hm, to chyba mówimy o dwu różnych "Kaprysach" ... Ale czy był jakiś inny oprócz
          tego na rogu Kopernika i Nowotki?

          Pamiętam go doskonale. Jak w biosferze większości nightclubów i wyższej klasy
          hoteli mnożyła się w nim flora i fauna PRLu: cinkciarstwo, handelek, potomstwo
          rozmaitych bonzów czy to po linii partyjnej czy gospodarczej, arabusy z
          zaprzyjaźnionych krajów, no a wokół cały ten żeński plankton, od przypadkowej
          branki z ulicy, przez te co to chcą życia zaznać pełną gębą, po zawodowe
          królowe nocy. Wspaniały przegląd tych okazów następował około 3-4 rano, kiedy
          towarzystwo desperacko walcząc o utrzymanie pionu wytaczało się do domu. Dziś
          mieliby łatwiej, bo zaraz pod Kaprysem zrobili postój taksówek...

          Czyżbym się mylił, i teraz oni wszyscy piszą na forum Gdynia Fajne Miasto?
          • vitalia Re: Kaprys moja miłość 30.05.04, 15:19
            No niestety mówimy o tym samym Kaprysie.Jeżeli faktycznie miałeś samych
            znajomych tego pokroju o jakim piszesz to twoja sprawa.Ja potrafiłam widocznie
            znależć się w każdej sytuacji i w róznym towarzystwie.A to że się wchodzi np.do
            chińskiej ambasady nie znaczy ,że należy się z tym narodem
            utożsamiać..prawda.Tak czy inaczej bardzo miło wspominam tamte czasy chociaż do
            22.oo niestety mogłam tam przebywać,i być może dlatego uszło co nieco mojej
            uwadze.ale jak widzę ty byłeś tam bardziej rozgoszczony,skoro tak obrazowo to
            opisujesz...No cóz to były piękne dni......W każdym razie dla mnie .
            • 18kwie2004 atmosferka vs atmosferka 30.05.04, 16:48
              o, czyżbym wyczuwał delikatne ziarnka rozgoryczenia, uzupełnione kilku listkami
              smuteczku? Uszy do góry, piękne dni były, sa i będą, do tego nie trzeba
              Kaprysu. Na przykład teraz: piszę przy oknie, słońce pali że na ekranie ledwo
              widać literki, widok na 8 kilometrów ponad dachami, niedziela, żyć nie umierać.

              Co do moich znajomych: a co Ci się w nich nie podoba? Przecież nawet ich nie
              znasz? Dzięki przynajmniej za wielkoduszność tolerancji, ale uważaj,
              postmodernizm wychodzi ostatnio z mody. Oczywiście gratulacje za to, że umiesz
              się znaleźć w każdej sytuacji. Ja niestety nie bardzo.... pamiętam że jak
              kiedyś przechodziłem z tłumem koło chińskiego konsulatu w Gdańsku (ambasady u
              nas nie ma) to ryczałem razem z innymi „niech żyje polsko-chińska granica na
              Uralu”, co zostało mi poczytane jako dowód nieumiejętności znalezienia się...

              I jeszcze co do Kaprysu... prawdę mówiąc w ogóle nie wiedziałem, że on działał
              przed 22-gą, a tym bardziej że odbywały się tam jakieś klubowe spotkania
              o „niepowtarzalnej atmosferce”... Zresztą być może mówimy o dwu różnych
              okresach. Ale w tytule dałaś lata 70te, więc chyba nie. No i to, że teraz tam
              się coś jeszcze odbywa, to dla mnie też wielka nowość. Rdza żre płot, szyby
              zamalowane na czarno, zielsko zarasta chodniczek, na trotuarze nie parkują już
              najseksowniejsze BMW, tylko zwykła japońska tandeta... Muszą to być imprezy
              bardzo dla wtajemniczonych.
              • vitalia Re: atmosferka vs atmosferka 30.05.04, 22:32
                Oj 18-sty ,ale Ty jesteś szczegółowy,,czy ja napisałam,że ta ambasada musi być
                w Polsce??to był tylko przykład.Jeśli chodzi o lata 70-te, to faktycznie chodzi
                mi od 75r w górę.To był złoty okres Kaprysu.Co do samochodów, to wtedy akurat
                tylko dwie osoby przyjeżdżały BMW.......Jedna to była 318 stka a druga nie
                pamiętam jaka.A imprezki jeszcze w zeszłym roku były i to baaaardzo miłe,i
                faktycznie dla ,,bardziej wtajemniczonych,,.Ja mam wiele takich ulubionych
                miejsc,które darzę sentymentem ,czy w Gdyni czy w Warszawce,nieważne ale zawsze
                tam zaglądam.Często podrózuję i zachodzę do ulubionych miejsc.
                • x2468 Re: atmosferka vs atmosferka 30.05.04, 22:59
                  Przed Rama 111 w "kapciu" gral p.Konrad na fortepianie(?) na zmiane z
                  p.Wasileska.Zawsze po zagraniu paru kawalkow,p.Konrad szedl do baru,wypijal
                  male conieco i szedl grac dalej.Czasem z Pania Wasilewska,gral u duecie Jej
                  malzonek.Ona grala wtedy na skrzypcach a On na fortepianie.P.Wasilewscy byli
                  b.muzykalna rodzina.Mieli zdaje sie czworo dzieci. Wszystkie one graly na jakis
                  instrumentach.Dwie corki na instrumentach smyczkowych,a najstarszy syn na
                  saksofonie.Mieszkali przy ulicy Warszawskiej 58.Oglaszali sie jako "Orkiestra
                  Rodzinna".
                  • windyga Re: atmosferka vs atmosferka 30.05.04, 23:19
                    x2468 napisał:

                    > Ona grala wtedy na skrzypcach a On na fortepianie.P.Wasilewscy byli
                    > b.muzykalna rodzina.Mieli zdaje sie czworo dzieci. Oglaszali sie
                    jako "Orkiestra
                    > Rodzinna".

                    Bardzo ciekawe,doprawdy.Wcale o tym nie wiedziałam.Chyba musze to opowiedzieć
                    Małgorzacie Sokolowskiej - według mnie - to sie nadaje do Encyklopedii
                    Gdyni,która jak wiecie - powstaje, własnie popd jej to jest Małgosi - redakcja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka