germanus
26.05.05, 13:24
Codziennie
Nosiłaś pod sercem i w młodych ramionach,
swą piersią karmiłaś jesienią i latem,
dbałaś o szkołę i święta, strapiona,
na moje wybryki patrzyłaś przez palce.
Nosiłem Ci róże i białe konwalie,
bo chciałem Twe życie wymościć kwiatami.
Wtrącałaś się zawsze w me sprawy banalne,
by moje problemy mniej mnie bolały.
Nosiłaś mi słowo życiowej mądrości
ukrytej w samotnej jaskini poczęcia.
Zbierałaś dowody synowskiej miłości
i żyłaś nieznośną młodością dziewczęcia.
Noszę Cię w sercu i noszę Cię na rękach,
i myśli me ciepłe wysyłam codziennie.
Nie lubię, gdy wieczór mija Ci na lękach
i gdy miast się cieszyć, martwisz niepotrzebnie.
Niosę Ci dnia spokój i zmierzchu wygodę,
całuję w policzek, pęk zmartwień przecinam.
Ślę sercu pomyślność na każdą pogodę
i nie chcę Cię stracić, boś moja jedyna.