ka_en
04.03.04, 13:37
Slyszalem ostatnio w Stu Bru, ze Flandria ma najwyzszy wskaznik samobojstw
mlodych mezczyzn w Europie (chodzi o facetow w wieku 16-29 lat). Podobnie
przedstawia sie sprawa ze statystykami dotyczacymi depresji. Nie wiem, czy ta
informacja jest prawdziwa, nie potrafie tez podac jej dokladnego zrodla.
Przyjmijmy tu roboczo, ze zrodlo jest pewne, a obliczenia w porzadku...
Przyszla mi do glowy pewna hipoteza psychologiczno-kulturalna, wedlug ktorej
mlody mieszkaniec Flandrii mialby istotne problemy z bezpiecznym
skanalizowaniem negatywnych emocji. W uproszczeniu polegaloby to na tym, ze
Flamandowie, jak sami przyznaja, sa narodem raczej zamknietym w sobie;
ludzmi, ktorzy nie komunikuja swoich potrzeb i oczekiwan wprost (to
oczywiscie stereotyp, nie mniej jednak ciekawe, ze sami zainteresowani mowia,
ze cos w tym jednak jest). Jednym z dowodow tego byloby na przyklad wzgledne
ubostwo niderlandzkiego slownictwa dotyczacego zycia emocjonalnego i
wyrazania opinii (np.: ‘ik zie je graag’ – kocham cie, ‘zeer mooi’ –
piekne....). Oczyma Polaka (mowie tylko o sobie-K.Nienaltowskim) wyglada to
troche tak, jakby caly czas wstydzili sie, czy tez moze byli lekko zazenowani
tym, ze w ogole istnieja i moga miec jakies artykulowane oczekiwania wzgledem
innych. Wydaje mi sie, ze to wlasnie spietrzenie roznych nieprzyjemnych,
nierozladowanych emocji, przy jednoczesnej niemozliwosci satysfakcjonujacego
odreagowania ich w przestrzeni spolecznej jest jednym z wazniejszych powodow
tak duzej liczby samobojstw we Flandrii.
Zdaje sobie sprawe, ze powyzsza teoria to oczywiscie przyslowiowy groch z
kapusta, czysto intuicyjne „gmeranie” po 2 latach mieszkania w Belgii. Ale w
tym momencie nie przychodzi mi nic innego do glowy. Ciekawia mnie wasze
opinie i pomysly na ten temat.
kn
ps.: Pytalem juz o to samo pewna flamandzka specjalistke od rozszerzenia,
ale udalo mi sie jedynie uzyskac odpowiedz nastepujaca: "bo ziemia w Belgii
jest plaska i pada deszcz". I to nie byl zart.