Gość: JWC
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
05.07.04, 22:19
Na niepewnym gruncie
Fot. Wojciech Surdziel / AG
Fot. Wojciech Surdziel / AG
Agnieszka Zielińska 12-08-2003, ostatnia aktualizacja 12-08-2003 13:41
Kilkanaście bloków zbudowanych w połowie lat 90. przez J.W. Construction może
się zawalić - wynika z ekspertyzy wykonanej na zlecenie firmy.
Chodzi o kilkaset mieszkań wybudowanych w połowie lat 90. Bloki znajdujące
się m.in. przy ulicy Drewnickiej i Zielenieckiej w Ząbkach były pierwszymi
inwestycjami J.W. Construction, który dziś szczyci się mianem największego
stołecznego developera i znajduje się na liście stu największych firm
budowlanych w Polsce.
Masa usterek
Gdy rozpoczynano inwestycję w Ząbkach, właścicielem terenu było Towarzystwo
Budownictwa Mieszkaniowego "Batory", a J.W. Construction generalnym
wykonawcą.
Dziś spółki TBM Batory już nie ma, półtora roku temu została przekształcona w
J.W. Construction Holding SA, którego częścią jest także J.W. Construction.
Prezesi obu spółek budowali te bloki także dla siebie (na jednym z osiedli
przez dłuższy czas mieszkał prezes J.W. Józef Wojciechowski i ówczesny prezes
TBM Batory Maciej Gnoiński), mimo to dopuścili do poważnych budowlanych
uchybień.
Już w 1997 roku pisaliśmy w "Gazecie Dom" , że budynki w Ząbkach mają krzywe
i pękające ściany, które ocieplone są tylko częściowo. Że w mieszkaniach nie
ma odpowiedniej wentylacji i na ścianach pojawia się grzyb, odpadają balkony,
a źle wykonana izolacja pozioma przepuszcza wodę do garaży w czasie ulewnych
deszczy.
- Na początku myśleliśmy, że pękające ściany to po prostu skutek osiadania
budynku. Jednak lata mijały, a ściany pękały nadal - mówi Piotr B.,
mieszkaniec osiedla przy ulicy Zielenieckiej.
Trzy lata temu w ramach trzyletniej gwarancji zrobiono przegląd techniczny
budynków. Okazało się wtedy, że pękły ściany konstrukcyjne budynków.
Ugięły się stropy
- Bloki w Ząbkach zbudowano na dawnych bagnach. Konstrukcji nie dostosowano
jednak do warunków terenu - twierdzi mieszkaniec osiedla Topole przy
Zielenieckiej.
- Tak, mamy problem - przyznaje prezes holdingu J.W. Construction Ryszard
Matkowski. - Zrobiliśmy ekspertyzę, z której wynika, że źle obliczono
parametry konstrukcyjne. Skutkiem tego błędu są zbyt cienkie stropy nad
garażami. Gdy budynki zaczęły osiadać, stropy się ugięły. Ten błąd pojawia
się niestety we wszystkich blokach zbudowanych w Ząbkach.
Prezes Matkowski nie chce jednak pociągać do odpowiedzialności architekta i
konstruktora budynków. - Minęło wiele lat. Trudno dziś jednoznacznie
stwierdzić, kto tu zawinił - tłumaczy.
Innego zdania jest Piotr B. - To nie wina projektu - twierdzi. - J.W. chciało
zaoszczędzić na materiałach. W rezultacie stropy nad garażem są cieńsze o co
najmniej 5 cm w stosunku do założeń projektu.
Według niego w najgorszej sytuacji są właściciele mieszkań sąsiadujących z
podziemnymi garażami. Kilka rodzin już wykwaterowano do mieszkań
zastępczych. - Rok temu jedno z mieszkań na parterze się zawaliło.
Mieszkańców wykwaterowano. Dziś siedzą na walizkach w lokalu zastępczym -
mówi B.
Będziemy naprawiać
- Tu nie ma o czym dyskutować. Poczuwamy się do odpowiedzialności. Błąd
trzeba naprawić. Dlatego o pomoc w usunięciu usterek poprosiliśmy najlepszych
fachowców w kraju, specjalistów od usuwania górniczych szkód. Opracowali dla
nas specjalną technologię, która pozwoli usunąć wady konstrukcyjne - mówi
prezes Matkowski.
Na dowód pokazuje harmonogram prac. - Na ich przeprowadzenie otrzymaliśmy już
pozwolenie. Chcemy je zakończyć w przyszłym roku.
Prace będą polegały m.in. na podparciu filarami stropów w garażach. -
Poprawią one statykę budynków i zapobiegną pękaniu ścian - mówi Matkowski.
- Kilka tygodni temu rzeczywiście zaczęto wzmacniać stropy, ale w tej chwili
nic się nie dzieje - twierdzi mieszkaniec bloku przy ulicy Zielenieckiej.
Niezgodne z planami
Uginające się stropy to niejedyne zmartwienie mieszkańców ząbkowskich
osiedli. Kilka lat temu okazało się, że bloki postawiono niezgodnie z
projektem i z miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego. Również i
w tym wypadku lista niezgodności jest długa.
Kubatura budynków i liczba lokali podana w pozwoleniu na budowę nie zgadza
się z tym, co ostatecznie znalazło się w pozwoleniu na użytkowanie. Np. z
pozwolenia na budowę wydanego 1 marca 1996 wynika, że budynek przy
Zielenieckiej 13 powinien mieć 16 750 metrów sześciennych kubatury i 168
mieszkań, a w pozwoleniu na użytkowanie z 3 października 1998 jest 276
mieszkań i ponad 25 tys. metrów sześciennych. Wszystkie budynki po prostu
spuchły o dwie kondygnacje.
Według pozwolenia na budowę powinny mieć cztery piętra (trzy plus poddasze
użytkowe), a mają sześć. Nie ma w nich wind, mimo że są one uwzględnione w
dokumentacji.
- Sytuacja jest kuriozalna. Co innego jest w planach budynków, a co innego w
rzeczywistości - mówi B.
Nikogo to nie dziwi
Rozbieżności jest wiecej. Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego
dopuszczał w tym miejscu budowę domków jednorodzinnych, a nie bloków. Jednak
Jerzy Boksznajder, burmistrz Ząbek, który w połowie lat 90. wydał zgodę na
budowę osiedli, nie ma sobie nic do zarzucenia. - Decyzję podjąłem za zgodą
rady miejskiej. Plan zagospodarowania był po prostu nierealny - mówi
burmistrz.
- Całe Ząbki zbudowane są niezgodnie z planami. Niestety, nikogo to już nie
dziwi - twierdzi miejscowy radny, który chce pozostać anonimowy.
Zainteresowała się tym jednak prokuratura. Burmistrzowi Boksznajderowi i
Maciejowi Gnoińskiemu, byłemu prezesowi TBM Batory, postawiła zarzut z
artykułu 10. kodeksu karnego o niedopełnieniu obowiązków służbowych (w
związku z budową bloków przy ulicy Drewnickiej). Sprawa czeka na rozpatrzenie
w wołomińskim sądzie.
- Mam czyste sumienie, ze spokojem będę czekać na wyrok - komentuje
Boksznajder.
Przelotowa droga
Mieszkańcom bloków przy ulicy Zielenieckiej doszło następne zmartwienie.
Zgodnie z obowiązującym planem zagospodarowania przez ich osiedle powinna
przebiegać... kilkupasmowa droga wojewódzka.
- W tej sytuacji pozwolenie na budowę osiedla w tym miejscu nie powinno być w
ogóle wydane - mówi B.
Droga znajduje się też w projekcie nowego planu przygotowanym przez Biuro
Planowania i Rozwoju Warszawy (BPRW), który na razie został wyłożony do
publicznego wglądu. Zdaniem architekt Barbary Złotowskiej z BPRW wykreślenie
tej trasy z planu jest niemożliwe, bo Ząbkom jest ona bardzo potrzebna.
- Nie chcę nawet myśleć, co się z nami stanie, jeśli droga zostanie
wybudowana. Przecież domy, które i tak mają osłabioną konstrukcję,
dodatkowych drgań mogą po prostu nie wytrzymać - mówi B. Mieszkańcy osiedla
Topole położonego przy ulicy Zielenieckiej 11, 13 i 15 już złożyli protest do
marszałka województwa mazowieckiego. Zapowiadają, że jeżeli nie zostanie on
uwzględniony i droga powstanie, będą starać się o odszkodowania. Mogą to
zrobić na podstawie art. 36 pkt 1 nowej ustawy o zagospodarowaniu
przestrzennym z tytułu zmniejszenia wartości nieruchomości.